Wzgórze Shizukaoka

Druga co do wielkości prowincja Karmazynowych Szczytów od wieków znajduje się pod opieką słynnego Rodu Hyūga, który bardzo dokładnie dba o rozwój wewnątrz swego kraju, a także o bezpieczeństwo granic - zważając na sąsiedztwo z niezbadaną powierzchnią lądową (znaną pod nazwą Głębokich Odnóg) na południowym zachodzie. Podobnie jak w pozostałych prowincjach Karmazynowych Szczytów, dominuje tutaj krajobraz górzysty i roślinność wysokogórska, lecz Kyuzo może pochwalić się bogatszą fauną - wiele zwierząt chętnie poszukuje kryjówek w głębokich jaskiniach prowincji, chroniąc się przed dość kapryśną pogodą.
Awatar użytkownika
Kaito Ishikawa
Posty: 863
Rejestracja: 14 sie 2025, o 11:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Widoczny ekwipunek: ...
Samehada
Tanto
Błękitna Zbroja
Długi łuk
Kołczan
Lis
Kruk
...
Aktualna postać: Kaito Ishikawa

Wzgórze Shizukaoka

Post autor: Kaito Ishikawa »

0 x
KLIK - KARMAZYNOWE SZCZYTY - GRA W REGIONIE - KLIK _______________________________ Obrazek Samehada / Narrator / Mowa KP | PH | BANK Prowadzone Misje:
  1. Sasame - Kampania S
  2. Minari - Fabuła
  3. Yukari - Kampania C
  4. Sayuri - Kampania C
Awatar użytkownika
Kaito Ishikawa
Posty: 863
Rejestracja: 14 sie 2025, o 11:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Widoczny ekwipunek: ...
Samehada
Tanto
Błękitna Zbroja
Długi łuk
Kołczan
Lis
Kruk
...
Aktualna postać: Kaito Ishikawa

Re: Wzgórze Shizukaoka

Post autor: Kaito Ishikawa »


Kampania 9/...
0 x
KLIK - KARMAZYNOWE SZCZYTY - GRA W REGIONIE - KLIK _______________________________ Obrazek Samehada / Narrator / Mowa KP | PH | BANK Prowadzone Misje:
  1. Sasame - Kampania S
  2. Minari - Fabuła
  3. Yukari - Kampania C
  4. Sayuri - Kampania C
Awatar użytkownika
Sayuri
Posty: 196
Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
GG/Discord: venus_sayuri

Re: Wzgórze Shizukaoka

Post autor: Sayuri »

Piękna to była okolica. Z tego miejsca mogła podziwiać jak dobrą robotę wykonała matka natura. Gdyby nie to, dlaczego się tu znalazła, jakie okoliczności ich tutaj sprowadziły, zapewne chętnie zwiedziłaby całą okolicę. Tak jednak, zapewne w niedługim czasie zmieni swój wizerunek. Soczysta zieleń i czyste strumienie zostaną zbrukane czarną sadzą, spalenizną i krwią. Przynajmniej tak sądziła Sayuri. Czerwonowłosa kunoichi wolała brać właśnie ten scenariusz pod uwagę, niż łudzić się, że Senrankai złożą broń i od tak się poddadzą. Wciąż w pamięci miała słowa Shirako, który wspomniał, iż nie ma się co wahać. Albo ty ich zabijesz, albo oni ciebie. Chyba lepiej w takiej sytuacji byłoby się pozytywnie zaskoczyć, chociaż szansa na to nie miała nawet jednego procenta szansy na zaistnienie.

Dzięki byakuganowi mogła przyjrzeć się temu, co znajduje się na wzgórzu, a co w jego wnętrzu. Było ono dobrym punktem obserwacyjnym. Widok ze szczytu rozpościerał się na naprawdę wielki teren. Nic więc dziwnego, że na szczycie wzgórza dojrzała przyczółek, a w nim czterech mężczyzn. Nie wyglądało to jakoś podejrzanie. Czyjąś obecność była tam wskazana. To oznaczało, że jeszcze nie uciekli. Pytanie tylko, czy spodziewali się ich już teraz?

To już. To się zaczęło i nie było odwrotu. Było ich tutaj całe mnóstwo, ale czuła, jakby każda pojedyncza jednostka była niesamowicie ważna. I tak było. Każdy ruch, a nie daj bogowie, nawet mały błąd jednej osoby, mógł przechylać szale zwycięstwa. A oni nie mogli przegrać. Po prostu nie mogli. Młoda Hyūga czuła, jak serce zaczyna jej szybciej bić. Może była to adrenalina, raczej nie strach. Zresztą, chyba nie był to czas, żeby się nad tym zastanawiać. Zwłaszcza, że wystrzelona strzała i zdetonowana notka wybuchowa dała ewidentny znak, by w końcu ruszyć. Po ciele dziewczyny przeszedł dreszcz, kiedy usłyszała krzyk Jina. Jej ciało napieło się, gotowa by ruszyć, ale poczuła dłoń Aoko na swojej ręce. Spojrzała na nią, widziała jaka jest blada, wręcz biała, ale nie wahała się.
- A po wszystkim dobre jedzonko. - rzuciła do swoich współtowarzyszy, jakby zapewniając, że cokolwiek się wydarzy, jeszcze się zobaczą. Głęboko w to wierzyła. I zamierzała ich chronić, jeśli tylko będzie miała taką możliwość. Nawet oschłego dowódcę Jina!
Aktywny byakugan pozwalał widzieć więcej. Więcej w linii prostej na naprawdę dużą odległość. Równie dużo dookoła, ale już w znacznie mniejszej odległości. Rzecz jasna jednocześnie nie można było korzystać z obu opcji. Póki jednak byli daleko, korzystała z widzenia w linii prostej.


To, co ujrzała, nie było zapowiedzią przyjemnego odwracania uwagi. Dzwony bijące na alarm lekko dudniły w uszach, a ziemia zaczęła drżeć. Mimowolnie Sayuri nieznacznie zwolniła, chcąc przyjrzeć się dokładnie temu, co działo się pod ziemią na wzgórzu. Powstało kilka rozstępów, które zaraz miały wyłonić system obronny, jaki Senrankai posiadało. Nim jednak podbiegli bliżej wzgórza, z przyczółku rozpoczął się atak. W ich stronę zaczęli lecieć strzały, naprawdę szybko. Szybko i dużo. W tym momencie Masakiyo nie krył złości w kierunku ich dowódcy, Hyūga Jina, który przecież był przekonany, że żaden atak w ich stronę nie nastąpi. Mimowolnie rzuciła na niego swoim spojrzeniem. Widziała, że był przerażony i zaskoczony obecną sytuacją. Masakiyo powiedział niezbyt wiele, ale wystarczająco dostanie, by dać mężczyźnie do zrozumienia, że ma zbyt ograniczone myślenie. Mógł widzieć jej aktywny byakugan, jeśli tylko spojrzał. Mógł zauważyć jakąś nutę rozczarowania w tym wzroku. Nie dlatego, bo zostali zaatakowani. A dlatego, bo ich dowódca nie brał takiego scenariusza pod uwagę.

Strzały z przyczółka powinny być dla niej niezbyt trudne do ominięcia. Zamierzała po prostu przed nimi uskoczyć, o ile oceniła, że jest w stanie to zrobić ze swoją sprawnością fizyczną. Odbić kunaiem - tym razem bez notki - jeśli uniknięcie byłoby niemożliwe. Oczywiście zważając na to, by nikt z jej towarzyszy nie ucierpiał. Ostatecznie użyłaby Fūton: Reppūshō, żeby zbić ich tor lotu. Być może jednak w tym przypadku nie będzie konieczności użycia chakry. Zwłaszcza,że byakuganem dojrzała kolejną salwę pocisków. Tym razem takich, przy których zwykły unik odwlekłby zadane obrażenie co najwyżej o sekundę. Setki strzał, a każda z nich z doczepioną notką wybuchową. Momentalnie jej oczy otworzyły się szerzej, chociaż naturalnie wyglądały już na bardzo duże. Musiała działać. Nie wiedziała czy Jin to widzi, tak samo czy pozostali są świadomi zagrożenia. Mogła mieć nadzieję, że w innych drużynach byli rozsądniejsi dowodzący, którzy mieli plan na wypadek takiego zdarzenia.

Nabrała powietrza w płuca, jakby chciała dodać tym sobie pary i głośności.
- Osłonić się! - krzyknęła, jakby chciała, żeby jak największa ilość ludzi ją usłyszała. Aczkolwiek odgłosy trwających walk już roznosiły się po okolicy. - Notki wybuchowe przy strzałach! - zakomunikowała krótko, bo nie było czasu na rozwinięcie tematu. Zresztą, chyba komunikat był dość jasny. Przy takim gradzie, bez użycia czegoś, co dobrze ich osłoni, mogli mieć niewielkie szanse. Odwrót też już nie wchodził w grę. Za dużo tego było. Nie wiedziała czy jej towarzysze w drużynie mieli jak zareagować. Dlatego przez chwilę zdecydowała się patrzeć na to, co dookoła niej, by móc w razie konieczności osłonić ich. O ile znajdowali się w jej zasięgu. Sama zdecydowała się na użycie Shugohakke Rokujūyon Shō. Utworzona siatka była w stanie przeciąć nawet kunaie czy shurikeny, więc nie powinna mieć problemu z nadlatującymi strzałami. Czerwonowłosej zależało na tym, by i notki uległy zniszczeniu, przecięciu, cokolwiek. Dzięki temu były pozbawione możliwości wybuchu. Cały czas miała na uwadze, by nie przepuścić nic, co mogłoby na zranić. Ją, albo któregokolwiek z towarzyszy, jeśli udało się kogoś osłonić. Rzecz jasna wykorzystała maksimum potencjału techniki, by zderzające się z chakrową siatką bronie były jak najdalej od nich. Jeżeli obrona się udała i mieli "wolne ręce", to młoda Hyūga zamierzała to wykorzystać i zaatakować. To już nie było tylko odwracanie uwagi. Trzeba było prężnie działać. Pomyślała, by zaatakować mężczyzn, znajdujących się w przyczółku, dlatego skierowała w ich stronę rzut czterema shurikenami, które skyte były w Fūton: Kaiten Shuriken. Jej oczy ponownie skierowane były tak, by patrzeć w linii prostej na swój cel. Musiała panować nad tym lotem. Dzięki tej technikę dowolnie zmieniała tor lotu, dzięki czemu mogła zmylić przeciwników i w końcu w nich trafić. W kogokolwiek. Gdzie celowała? Cóż... Jak Shirako powiedział - albo oni, albo ty. Dlatego odsłonięte tętnice szyjne, oko, a nawet sam środek ucha... Wszystko wchodziło w grę. W zależności od możliwości.
  Ukryty tekst
0 x
Obrazek
You were more than just somebody I was destined to meet.
Awatar użytkownika
Kaito Ishikawa
Posty: 863
Rejestracja: 14 sie 2025, o 11:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Widoczny ekwipunek: ...
Samehada
Tanto
Błękitna Zbroja
Długi łuk
Kołczan
Lis
Kruk
...
Aktualna postać: Kaito Ishikawa

Re: Wzgórze Shizukaoka

Post autor: Kaito Ishikawa »


Kampania 10/...
Dla Adminów
  Ukryty tekst
0 x
KLIK - KARMAZYNOWE SZCZYTY - GRA W REGIONIE - KLIK _______________________________ Obrazek Samehada / Narrator / Mowa KP | PH | BANK Prowadzone Misje:
  1. Sasame - Kampania S
  2. Minari - Fabuła
  3. Yukari - Kampania C
  4. Sayuri - Kampania C
Awatar użytkownika
Sayuri
Posty: 196
Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
GG/Discord: venus_sayuri

Re: Wzgórze Shizukaoka

Post autor: Sayuri »

Szło dobrze. O ile można było tak powiedzieć, podczas "niespodziewanego ataku". To znaczy ona gdzieś się tego spodziewała, ale wciąż zadziwiała i może nieco przygnębiała ją bezmyślność innych. Zwłaszcza ich dowódcy, który powinien omówić z nimi każdy możliwy scenariusz. Nie było to przecież szukanie kota, a pchanie się praktycznie do paszczy przeciwnika. Nawet jak mieli być tylko przynętą, zakładanie z góry braku ataku, to było chyba nawet gorsze niż naiwność.

Pierwsze strzały ominięte, bez kombinowania, wystarczył odskok. Kolejny atak, tylko razem zmasowany, również udało się odeprzeć technika klanową. Nie było to proste, ale wystarczyło by ochronić siebie. Niestety, nie miała możliwości każdemu zapewnić wsparcie, nie trudno było dojrzeć, że nie wszyscy trzymają się na nogach. Czerwonowłosa zdawała sobie sprawę, że tak to może wyglądać. Chyba jednak nie przypuszczali, że ofiar po ich stronie może być tak dużo, w tak krótkim czasie. Starała się nie rozpraszać tym widokiem, chociaż pierwszy raz go doświadczała. Drgnęła jednak, kiedy usłyszała nieprzyjemny dźwięk, zwolnienie mechanizmu, zapowiedź kolejnego ataku. Niezwłocznie spojrzała w stronę, gdzie wydawało jej się, że dochodził dźwięk, by móc jakoś zareagować. Zrobić cokolwiek, by przypadkiem jej przygoda nie zakończyła się tak szybko, jak się zaczęła. Jednak pocisk był już za blisko. Jej oczy jedynie otworzyły się szerzej, usta rozwarły, jakby chciały powiedzieć "nie" i upadła. Nie od pocisku. Ktoś na nią wpadł.

W pierwszej sekundzie oparła się o ziemie, chcąc się podeprzeć i zerknąć w miejsce, gdzie przed chwilą jeszcze stała. Zamiast tego, dosyć blisko, ujrzała Shirako. Był wręcz przybity do drzewa przez pocisk, który okrutnie go przebił. Odruchowo podniosła się, chcąc do niego podbiec. Widziała jeszcze jak na nią spojrzał. Widziała te trzy palce, ale w tym momencie nie potrafiła pogodzić się z myślą, że jemu rzeczywiście coś się stało. Że on umiera. I to po to, żeby ona żyła.

Zerwała się na równe nogi, nie myślac o tym, czy w ogóle byłaby w stanie go uratować, ale musiała spróbować. Ledwo jednak ruszyła nogą, a między nimi pojawiły się kolejne notki, które uniemożliwy jej dojście do niego. Mało tego, wybuchy odrzuciły ją do tyłu, zwiększając znacząco dystans między nimi. Jej ciało leżało przytulne do ziemi, włosy częściowo przysłoniły jej twarz, a słuch odmawiał posłuszeństwa. Wszystko było stłumione, dziwnie spowolnione, jakby dziejące się gdzieś dalej za grubą zasłoną. Oprócz zapachu dymu, spalenizny, poczuła jeszcze metaliczny smak. Przetarła dłonią miejsce pod nosem i spojrzała na nią. Zakrwawiona. Skrzywiła się, bo docierało do niej, co tu się działo w przeciągu ostatnich kilkunastu sekund. A może minuty. Sama nie wiedziała. Miała wrażenie, jakby czas zatrzymał się w miejscu, a ona raz po raz czymś obrywała. Realia wojny testowały jej wytrzymałość i charakter. W sumie działo się tyle, że nie miała czasu przetrawić jakiejkolwiek emocji. Czy jest zła, smutna czy może wściekła na to, co się dzieje. Na śmierć swojego kolegi, który przecież spadał jak kot na cztery łapy. Zawsze ktoś go odratował, a teraz?! Dlaczego nikogo nie ma?!

Znowu to samo. Znowu ten dźwięk, który zapowiadał tylko jedno. Teraz była w jeszcze gorszym położeniu, ogłuszona, nieco zdezorientowana. Zapewnie nie zdążyłaby wstać, żeby użyć jednej z obronnych technik klanu. Ale jej oczy wyraźnie dojrzała Masakiyo. Z pociskiem poradził sobie bez problemu. Gdy go przeciął, jego części przeleciały obok niej. Nie zdążyła nawet mu odpowiedź, bo szybko pobiegł dalej, by wykonać swój plan. Ona zapewne nie nadawała się do tak otwarej szarży. I był to kolejny mężczyzna, który ją obronił. Na szczęście nie przypłacił tego życiem. Jeszcze.

Shirako. W myślach wypowiedziała imię kompana, z którym przeżywała swoje przygody na nowo i poczuła jak do jej oczu napływają łzy. Nie miała już szans wrócić do miejsca, w którym został. Tu było dla niej niebezpiecznie. Ich dowódca też gdzieś zaginął. Miała tylko nadzieję, że Aoko radzi sobie równie świetnie, co Masakiyo. I właśnie za jego radą, zamierzała nieco usunąć się z pola rażenia, by móc dojść trochę do siebie. Położyła prawą dłoń na swojej głowie, krzywiąc się przez moment, ale wstając na równe nogi. Poczuła, jak ciepła ciecz ponownie spływa z jej nosa, więc przetarła to tylko dłonią, zapewne jeszcze bardziej to rozmazując. Jej twarz była chyba równie czerwona, co jej włosy.

Nie zdążyła nawet dobrze się wyprostować i ruszyć dalej, bo ledwo postawiła parę kroków, a przed nią wyłonił się niczym duch, nieznajomy. Bez przyjaznych zamiarów. Jego katana mówiła wszystko. Tak jak i spojrzenie. Nie było mowy o pomyłce.
Albo on albo ja. Pomyślała, bo nie było tutaj się nad czym wahać. Nie mogła dopuścić go bliżej siebie. Walczył bronią, jego dobre cięcie i młoda Hyūga jest co najmniej niezdolna do walki. W najlepszym przypadku. Ale nikt z przeciwników nie zostawiłby jej tu żywej. Nie zastanawiała się. Użyła pierwszej techniki, który tylko przyszła jej do głowy, a która powinna zatrzymać wroga. Nie wiedziała, jak silny jest, ale musiała spróbować.

Jej byakugan był czujny. W odpowiednim momencie, kiedy przeciwnik był na tyle blisko, by być w zasięgu jej jutsu, wysunęła gwałtownie prawą dłoń w jego stronę, używając Hakke Kūshō. Liczyła na to, że użycie tego go odrzuci, broń z jego ręki wypadnie i będzie mogła działać dalej. Gdyby tak się zadziało, planowała wykorzystać te sytuację i zaatakować go pięścią, używając do tego Chakra Kōgeki. Nie była w tym delikatna. Nie o to w tym chodziło przecież. Gdyby jednak nie zdążyła wykonać techniki klanowej, zamierzała zrobić unik, pochylając się gwałtownie, wręcz kucając. O ile cios kataną nie był wycelowany właśnie w jej nogi. Jednocześnie chciała wyciągnąć kunai z notką wybuchową. Broń zamierzała wbić gościowi w stopę, a co! Szybko odskoczyć i zdetonować, nie bądąc już w zasięgu. Dlatego teraz ważne było, by widziała to, co działo się dookoła niej swoim byakuganem. I tak teć patrzyła. Jej spojezenie było harde, jakby samą pewnością siebie chciała wzbudzić wątpliwości w swoim przeciwniku. Nie mogła się bać, nie mogła się wahać. Nie po to poświęcił się Shirako, nie po to ochronił ją Masakiyo.
  Ukryty tekst
0 x
Obrazek
You were more than just somebody I was destined to meet.
Awatar użytkownika
Kaito Ishikawa
Posty: 863
Rejestracja: 14 sie 2025, o 11:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Widoczny ekwipunek: ...
Samehada
Tanto
Błękitna Zbroja
Długi łuk
Kołczan
Lis
Kruk
...
Aktualna postać: Kaito Ishikawa

Re: Wzgórze Shizukaoka

Post autor: Kaito Ishikawa »


Kampania 11/...
Dla Adminów
  Ukryty tekst
0 x
KLIK - KARMAZYNOWE SZCZYTY - GRA W REGIONIE - KLIK _______________________________ Obrazek Samehada / Narrator / Mowa KP | PH | BANK Prowadzone Misje:
  1. Sasame - Kampania S
  2. Minari - Fabuła
  3. Yukari - Kampania C
  4. Sayuri - Kampania C
Awatar użytkownika
Sayuri
Posty: 196
Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
GG/Discord: venus_sayuri

Re: Wzgórze Shizukaoka

Post autor: Sayuri »

Sprawnie udało jej się odparować atak swojego przeciwnika. Był nawet na tyle blisko, że siła ataku spowodowała, iż poleciał bardziej do góry, niż w tył. Liczyła na to, że siła odrzutu i ewentualne zaskoczenie sprawi, że uścisk palców na rękojeści broni się poluźni i katana wypadnie. Tak się nie stało, ale skorzystała z tej niepowtarzalnej okazji i precyzyjnie wycelowała pięść w jego twarz. Czy uszkodzi mu buźkę? Być może. Czy wypadną jakieś zęby? No chyba tym się teraz młoda Hyūga przejmować nie będzie. W głowie za to zawsze starała się przewidywać różne opcje, różne scenariusze. I w tym wypadku idealnie nadal się tutaj kunai z notką wybuchową, który bez problemu wbiła w stopę członka Senrankai. I już miała ją detonować, jak tylko znalazła się w bezpiecznej odległości, ale jej plan został naruszony. I to poważnie.

Białooka spojrzała na nowego przybysza. Wyglądał inaczej, aczkolwiek na pewno był jednym z Senrankai. Nie umknął jej uwadze fakt, że prezentował się tak, jakby był jakimś dowódcą. Nie, może generałem, oficerem? Zamaskowany, z srebrnymi naszywkami na kombinezonie. Bez wątpienia bym kimś ważniejszym, kimś silniejszym niż mężczyzna, którego omal nie wykończyła przed momentem. Swoją drogą, obronił go. Nie dał go zabić. Mógł go przecież tak zostawić. Sayuri organizacje przestępcze kojarzyły się raczej z brakiem współczucia, a gdy ktoś był spisywany na straty, to po prostu go zostawiano. Tu jednak sytuacja miała się inaczej, co chyba nawet trochę zaskoczyło dziewczynę.

Odruchowo czerwonowłosa kunoichi zlustrowała przestrzeń dookoła niej na tyle, na ile poznawał jej byakugan. Musiała się upewnić w jakim jest położeniu. Czy nie ma tu kolejnych takich, jak on. I czy rzeczywiście nie zamierzał jej zaatakować? Jego słowa ewidentnie na to wskazywały, ale, do cholery, chyba jednak daleko temu było do remisu? Przecież już prawie go miała!

- Znam kogoś, kto by tak nie uznał. - powiedziała pewna siebie, patrząc na mężczyznę. Miała na myśli Shirako. To oni go zabili. I ona teraz miała od tak odpuścić? To nie było proste, zważywszy na to, że mężczyzna mógł być od niej zdecydowanie silniejszy. Czy powinna ryzykować i ruszyć do ataku? Czy może odpuścić, by zapewnić sobie chociażby chwilowe bezpieczeństwo? Czy mogłaby to w jakikolwiek sposób usprawiedliwić? Znowuż jej zadaniem było odwrócenie uwagi wroga. Co prawda sprawy się pokomplikowały, ale rzeczywiście Senrankai musiało zapewne część swoich sił przekierować na nich. Wtedy grupa atakująca mogłaby spokojnie wykonać swoje zadanie. Chyba.

Znowu świat i czas się zatrzymały. Odgłosy walk dochodziły w znaczącym spowolnieniu. Dźwięk brzdęku stali, krzyków tych bojowych i tych skrytych w cierpieniu. Metaliczny smak krwi wciąż plątał się po jej ustach. Twarz w okruchach ziemi, kurzu i rozmazanej krwi być może dodawała jej determinacji. Przyjęła pozycję bojową, reprezentującą styl walki jej klanu, Juken. Kolana były lekko ugięte, jedna noga delikatnie w tyle, prawa dłoń wyciągnięta przed siebie. Nie spuszczała wzroku z oficera. Starała się przyjrzeć mu się dokładnie, by zapamiętać każdy szczegół, który mógłby być istotny. Czuła siłę, która parła ją do przodu. Była gotowa zawalczyć i podjąć to ryzyko. Jeśli mężczyzna zmienił zdanie, a były predyspozycje do walki na bliski dystans, oczywiście zamierzała zaatakować go technika Sześćdziesięciu Czterech dłoni. Gdyby jednak okazał się szybszy, niż ona, albo zaatakuje ją w inny sposób, przed którym ciężko byłoby się obronić samym unikiem, to w grę wchodziło użycie Hakkeshō Kaiten.

W przypadku, gdyby mężczyzna rzeczywiście zaniechał dalszej walki i odszedł, bo ona pierwsze nie wyprowadziła ataku, zamierzała zgarnąć swoją broń z notką, a następnie odszukać rannych, którzy potrzebowaliby jej pomocy. I oczywiście, jeśli miałaby im jak pomóc, przy okazji nie narażając ich na kolejny atak. Miała też nadzieję znaleźć swoją drużynę. Żeby chociaż oni byli cali i nie podzielili losu Shirako. Ich dowódca był, jaki był, ale przecież każdy może popełnić błąd. Byleby go zrozumiał.
  Ukryty tekst
0 x
Obrazek
You were more than just somebody I was destined to meet.
Awatar użytkownika
Kaito Ishikawa
Posty: 863
Rejestracja: 14 sie 2025, o 11:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Widoczny ekwipunek: ...
Samehada
Tanto
Błękitna Zbroja
Długi łuk
Kołczan
Lis
Kruk
...
Aktualna postać: Kaito Ishikawa

Re: Wzgórze Shizukaoka

Post autor: Kaito Ishikawa »


Kampania 12/...
0 x
KLIK - KARMAZYNOWE SZCZYTY - GRA W REGIONIE - KLIK _______________________________ Obrazek Samehada / Narrator / Mowa KP | PH | BANK Prowadzone Misje:
  1. Sasame - Kampania S
  2. Minari - Fabuła
  3. Yukari - Kampania C
  4. Sayuri - Kampania C
Awatar użytkownika
Sayuri
Posty: 196
Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
GG/Discord: venus_sayuri

Re: Wzgórze Shizukaoka

Post autor: Sayuri »

Jeden ninja odebrałby jej zachowanie jako zachętę do dalszej walki, czy już nawet próbę ataku. Drugi ninja być może widziałby jedynie gotowość, by móc się obronić, jeśli rzeczywiście do ataku dojdzie. Co w jej postawie widział nieznajomy oficer z Senrankai? Tego nie mogła być pewna, ale gdy tak mu się przyglądała, spod tego całego zamaskowania dostrzegła jego oczy. Takie, jak jej. Nie ukryła tego, że dojrzenie takiego szczegółu było dla niej zaskakujące. Że ktoś z ich krwi, wybrał inną ścieżkę. Nawet gdyby chciała schować tę emocje, chyba nie dałaby rady. Przez moment wpatrywała się w niego niemal jak zahipnotyzowana. Zdziwiona, nieco zdezorientowana, jakby szukała odpowiedzi na pytanie: dlaczego? Nie, tu było zdecydowanie za dużo pytań. Nieznajomy nie chciał walczyć. Mimo, iż pewnie miałby z nią spore szanse. Czyżby to tylko dlatego, bo również był Hyūga? Czy ktoś, będący w Senrankai, nawet ich pobratymca, umiałby odpuszczać, nie siać dookoła bólu i śmierci? A może to jej wyobrażenie o Senrankai było przerysowane? Kim naprawdę byli ci ludzie i co kierowało nimi, że robili to, co robi? Dlaczego znaleźli się w tym miejscu w swoim życiu?

Nie potrafiła tego określić. To spotkanie spojrzeń, te okoliczności... To sprawiło, że jej serce zabiło jeszcze szybciej. Jej napięte mięśnie, gotowe do walki, jakby momentalnie nieco się rozluźniły pod wpływem dreszczu, jaki przeszedł jej ciało. Przez te ułamki sekund to, co działo się dookoła, działo się jakby gdzieś dalej, nie tykając jej. Do czasu. Dzięki temu, że nastawiona była na widzenie sferyczne, zdążyła zauważyć, że zagrożenie nadciąga z innej strony. Ktoś z Senrankai chciał ją zaatakować. Już szykowała się do obrony, do użycia Hakkeshō Kaiten, ale została uprzedzona. Technika, którą całkiem niedawno powaliła swojego przeciwnika, teraz została użyta przez nieznajomego oficera. I to nie na nią. Tylko na kogoś, kto jej w tym momencie zagrażał.

Oczy czerwonowłosej otworzyły się szerzej. Czuła doskonale powiew, jaki został wytworzony przez jutsu. Potargał jej włosami we wszystkie możliwe strony, ale nawet w najmniejszym stopniu nie ucierpiała. Nie można było tego samego powiedzieć o tym, który wymierzył w nią swój cios. Poleciał z takim impetem, a jutsu miała taką moc, że przełamało najbliższe drzewo na pół. Co tu się właściwie stało i dlaczego?

- Ale... - urwała, widząc już tylko pośpiesznie oddalającą się sylwetkę niedoszłego przeciwnika i mocno nie dysponowanego Senrankai. I wybawiciela, jednocześnie. Zmarszczyła brwi, zamykając buzię, która przez moment była otwarta, łapiąca zakurzone walką powietrze. Brzmiała niczym dziecko zbłąkane we mgle, nierozumiejące, co się wydarzyło. Czy to była swego rodzaju obietnica kolejnego spotkania? Czy to będzie spotkanie, które zadecyduje o ich życiu i śmierci?! Nie chciała myśleć w ten sposób. Nie chciała zabijać nikogo, kto posiadał te wyjątkowe oczu. Może jednak nie mieć wyboru.

Otrząsnęła się z tym myśli, bo nie mogła tutaj tak stać, narażona na kolejne ataki. Bitwa wciąż trwała. Masakiyo radził sobie doskonale, najwidoczniej świetnie odnajdując się w polu walki. Jej pomoc była mu zbyteczna. Trochę inaczej przestawiała się sytuacja z Jin i Aoko. Tyle, że dziewczyna miała aż trzech przeciwników. Zdawało się, że była w gorszej sytuacji, niż ich dowódca. W dodatku dookoła było pełno osób, które potrzebowały pomocy.

To było straszne. Straszny był wybór, kogo ratować pierwszego. I już nawet nie chodziło o swoich kompanów, ale również o tych, którzy wymagali leczenia. W każdej chwili przecież ktoś mógł ich dobić. Znowuż ona, lecząc na polu walki bez ochrony kogokolwiek innego, narażała się bezpośrednio na kolejne ataki.

- Niech to. - warknęła pod nosem i przygryzła dolną wargę. Ruszyła szybko z miejsca, oceniając odległość Aoko od Jina. Chciała znaleźć się na tyle blisko Jina, a raczej jego przeciwnika, żeby bez problemu rzucić w niego bombką chilli, która wyciągnęła z torby. W sumie wyciągnęła dwie.
- Odsuń się, panie nie będzie walki! - krzyknęła, nie chcąc, by i on zaraz zalał się łzami i był niezdolny do walki. Jedną bombkę rzuciła prosto w przeciwnika ich dowódcy. Następnie jak już była wystarczająco blisko Aoko i jej przeciwników, wybiła się w powietrze i zamierzała wlecieć prosto w jednego z wrogów. Albo i dwóch, jak stali obok siebie. Z prostej nogi, by powalić na ziemię. W trakcie "lotu", jeśli którykolwiek z przeciwników był oddalony wystarczająco od Aoko, to z impetem rzuciła druga bombkę chilli. Oczywiście to wszystko pod warunkiem, że i ona nie znajdzie się w zasięgu.
  Ukryty tekst
0 x
Obrazek
You were more than just somebody I was destined to meet.
Awatar użytkownika
Kaito Ishikawa
Posty: 863
Rejestracja: 14 sie 2025, o 11:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Widoczny ekwipunek: ...
Samehada
Tanto
Błękitna Zbroja
Długi łuk
Kołczan
Lis
Kruk
...
Aktualna postać: Kaito Ishikawa

Re: Wzgórze Shizukaoka

Post autor: Kaito Ishikawa »


Kampania 13/...
0 x
KLIK - KARMAZYNOWE SZCZYTY - GRA W REGIONIE - KLIK _______________________________ Obrazek Samehada / Narrator / Mowa KP | PH | BANK Prowadzone Misje:
  1. Sasame - Kampania S
  2. Minari - Fabuła
  3. Yukari - Kampania C
  4. Sayuri - Kampania C
Awatar użytkownika
Sayuri
Posty: 196
Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
GG/Discord: venus_sayuri

Re: Wzgórze Shizukaoka

Post autor: Sayuri »

Mogłaby się dręczyć myślami. Mogłaby godzinami, dniami czy latami zastanawiać się czy to, co zrobiła, było słuszne. Czy gdyby najpierw wybrała pomoc ofiarowaną Aoko, to dałaby radę wspomóc ich oboje, bez większej szkody? Być może. A być może nie. Życie ninja niestety miało lepsze i gorsze wybory. Nigdy nie poznało się konsekwencji tych wyborów, dopóki jakiegoś się nie dokonało. Mało tego, nigdy też nie można było być pewnym, że to był ten lepszy wybór. Lepszy z gorszych. Jednak czerwonowłosa kunoichi z całych sił chciała wierzyć, że robi dobrze. Że dawała z siebie wszystko i będzie dalej to robić, aż do ostatniej kropli krwi.

Ich dowódca, Hyūga Jin, zyskał przewagę dzięki bombce, którą rzuciła. Jednakże Aoko nie miała tyle szczęścia. Czas, który poświęciła na wsparcie mężczyzny, być może odbił się na tym, że dziewczyna doznała obrażeń. Nie byle jakich. Przebity bark stanowczo mógł utrudniać jej atak, a co dopiero skuteczną obronę. Szybko więc zrobiła to samo, co w przypadku przeciwnika Jina - rzuciła bombką chilli. Niestety jej kompanka z drużyny też nawdychała się niezbyt fajnego czy przyjemnego dymu. Ten ruch jednak sprawił, że kolejny atak przeprowadzony na nią najprawdopodobniej chybił. Gdyby wróg trafił z serce, na ratunek mogłoby być zdecydowanie za późno. I już nieważne jak blisko by była.

Żeby zapewnić sobie i Aoko bezpieczeństwo, skorzystała z okazja i zneutralizowała pozostałych przeciwników, którzy walczyli z efektem bombki chilli. A kiedy dym się rozwiał, mogła w końcu doskoczyć do dziewczyny, której stan był tragiczny. Momentalnie młoda Hyūga przy niej kleknęła, oglądając te gorszą ranę, na brzuchu.
- Nie gadaj tyle, tu się pracuje, Aoko-chan. - powiedziała z przekąsem, bo przecież dziewczyna wcale nie powiedziała wiele. Tylko jej imię i kilka stęków, które ewidentnie świadczyły o tym, że słabnie. W tym momencie nie miało znaczenia to, ile szans na przeżycie ma. Sayuri musiała spróbować ją uwartować. Dlatego szybko przyłożyła dłonie tuż nad jej ranę na brzuchu. Wokół nich roztoczyła się zielona aura lecznicza. Jeśli jej nie wyratuje, to może kupi jej trochę czasu, żeby mogła dotrzeć do osady żywa, a tam w szpitalu na pewno ktoś się nią zajmie.

Sayuri spojrzała jeszcze na bark dziewczyny, próbując ocenić sytuację. Jeśli też stwarzał równie duże zagrożenie, to poziom zaawansowania jej medycznego jutsu pozwalał na leczenie rany jedną ręką, dlatego mogła jedną pozostawić na brzuchu, a drugą na barku.
- Odpocznij chwilę. Trzeba będzie zebrać siły na powrót. - powiedziała spokojnie, głęboko wierząc w swoje słowa. Nie panikowała, chociaż czuła, jak wali jej serce. Szybko i mocno. Straciła już na tej bitwie Shirako, nie może teraz pozwolić umrzeć Aoko.

Niektórzy to jednak pchali się tutaj wręcz w objęcia śmierci! Masakiyo, chyba niesiony przez wir walki i złudnej pewności siebie, wskoczył do środka wzgórza. Nie wiedziała, czy ktoś to widział. Nie mogła jednak zostawić Aoko, chcąc walczyć o każde kolejne bicie jej serca, o każdy oddech, który brała.
- Masakiyo wlazł do środka wzgórza. Zrób coś, Jin-sama! - rzuciła pośpiesznie, odszukując wzorkiem meżczyznę, by mieć pewność, że ją słyszy. I rozumie. To nie była prośba. Ona oczekiwała, że on tam pójdzie. Że go odnajdzie i mu pomoże wrócić. Niech najwyżej zbierze kogoś i ruszy. Powinien być za nich odpowiedzialny. Już jeden karygodny błąd popełnił, niech odkupi swoją głupotę.
  Ukryty tekst
0 x
Obrazek
You were more than just somebody I was destined to meet.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kyuzo”

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość