Mikunigaoka - Zabawa u Hyūga [Kampania]
- Minari
- Posty: 130
- Rejestracja: 22 sie 2025, o 17:42
- Wiek postaci: 24
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: - Wysoka i szczupła
- Długie, białe włosy
- Bladobłękitne oczy bez źrenic
- Biała yukata
- Granatowa, długa spódnica - Widoczny ekwipunek: - Duża torba przy pasie
- Odznaka ninja na szyi - Link do KP: viewtopic.php?p=229391#p229391
- Aktualna postać: Minako
- Yukari
- Posty: 155
- Rejestracja: 4 gru 2019, o 21:25
- Wiek postaci: 17
- Ranga: Dōkō
- Widoczny ekwipunek: Torba, kabura na broń
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=32&t=7895
- Multikonta: Yumiko
Re: Mikunigaoka - Zabawa u Hyūga [Kampania]
Wiadomość o Azumie nieco ją zasmuciła. Przez cały ten czas myślała, że chociaż ta dwójka będzie miała ze sobą jakiś kontakt. Na trybunach wydawali się być bardzo zżytym duetem. Tym bardziej Yukari doceniła to spotkanie. Mogła odnowić kontakt i postarać się go nie stracić, jak za pierwszym razem. - Masz po nim pamiątkę?-zapytała patrząc jak Sayuri mimowolnie dotknęła swojego wisiorka.-- Zawsze możemy poszperać i podpytać ludzi czy o nim słyszeli... Jest to jakiś plan, a jak uda Ci się go spotkać, to koniecznie musisz go ode mnie pozdrowić i dowiedzieć się jak najwięcej szczegółów. Jestem bardzo ciekawa jakim człowiekiem jest teraz. -uśmiechnęła się wyobrażając sobie jak mógł wyglądać młodzieniec z jej wspomnień. Czy kroczył dobrą drogą?
- Mam wrażenie, że ja cały ten czas przespałam. Zawaliłam po powrocie i cóż... teraz muszę nadrabiać zaległości. A jak to u Ciebie wyglądało? Rozwinęłaś skrzydła?-zapytała zaciekawiona. Yukari miała bowiem wrażenie, że została gdzieś w tyle. Na wzmiankę o obozie uśmiechnęła się.- Prawie zapuściłam tutaj korzenie! Codziennie trenowałam czekając na znak, co dalej.- Mówiła rozlewając wino do trzech kubeczków. Nie mogła pominąć Minari, która nie dała jej konkretnej odpowiedzi odnośnie picia, jednak widać było, że białowłosa coraz gorzej czuła się w ich towarzystwie. Nie była tak rozmowna jak jeszcze przed chwilą. Szkoda, wydawała się na osobności bardzo miłą osobą.
- Skąd wiesz, że ona już nie jest popsuta?-zapytała nowoprzybyłego mężczyzny. Po czym uśmiechnęła się i dodała-Yukari Hirata.- Wzmianka o kościach spowodowała, że znowu pojawiła się ta nutka ekscytacji. Chociaż Sayuri była gotowa spróbować. Gdy podeszły do nich kolejne osoby, na chwilę nastała cisza. Minari musiała opuścić ich towarzystwo i nie wiadomo czemu, wydawało się, że była z tego faktu zadowolona.- Mi ciebie również... Mam nadzieję, że niedługo znowu się spotkamy- odprowadziła wzrokiem białowłosą, po czym wzięła trzeci kubek i podsunęła go mężczyźnie. - Teraz nie ma już wyjścia. Musisz się z nami napić, a później wytłumaczyć zasady gry w kości. Damy radę grać w trójkę? -zapytała zaciekawiona. Skoro Nobuo znał zasady gry, koniecznie musiał nauczyć je grać, a czy papieros tlący się w jego dłoni jej przeszkadzał ? Nie, o ile będzie się zachowywał tak jak teraz i nie puści dymu w ich stronę. Wtedy cóż, będzie musiała go zgasić. Pociągnęła łyk wina rozkoszując się jego smakiem. Było wyśmienite, tak jak wcześniej wspominał Tsubasa.
- Mam wrażenie, że ja cały ten czas przespałam. Zawaliłam po powrocie i cóż... teraz muszę nadrabiać zaległości. A jak to u Ciebie wyglądało? Rozwinęłaś skrzydła?-zapytała zaciekawiona. Yukari miała bowiem wrażenie, że została gdzieś w tyle. Na wzmiankę o obozie uśmiechnęła się.- Prawie zapuściłam tutaj korzenie! Codziennie trenowałam czekając na znak, co dalej.- Mówiła rozlewając wino do trzech kubeczków. Nie mogła pominąć Minari, która nie dała jej konkretnej odpowiedzi odnośnie picia, jednak widać było, że białowłosa coraz gorzej czuła się w ich towarzystwie. Nie była tak rozmowna jak jeszcze przed chwilą. Szkoda, wydawała się na osobności bardzo miłą osobą.
- Skąd wiesz, że ona już nie jest popsuta?-zapytała nowoprzybyłego mężczyzny. Po czym uśmiechnęła się i dodała-Yukari Hirata.- Wzmianka o kościach spowodowała, że znowu pojawiła się ta nutka ekscytacji. Chociaż Sayuri była gotowa spróbować. Gdy podeszły do nich kolejne osoby, na chwilę nastała cisza. Minari musiała opuścić ich towarzystwo i nie wiadomo czemu, wydawało się, że była z tego faktu zadowolona.- Mi ciebie również... Mam nadzieję, że niedługo znowu się spotkamy- odprowadziła wzrokiem białowłosą, po czym wzięła trzeci kubek i podsunęła go mężczyźnie. - Teraz nie ma już wyjścia. Musisz się z nami napić, a później wytłumaczyć zasady gry w kości. Damy radę grać w trójkę? -zapytała zaciekawiona. Skoro Nobuo znał zasady gry, koniecznie musiał nauczyć je grać, a czy papieros tlący się w jego dłoni jej przeszkadzał ? Nie, o ile będzie się zachowywał tak jak teraz i nie puści dymu w ich stronę. Wtedy cóż, będzie musiała go zgasić. Pociągnęła łyk wina rozkoszując się jego smakiem. Było wyśmienite, tak jak wcześniej wspominał Tsubasa.
0 x
- Nobuo
- Posty: 90
- Rejestracja: 2 sty 2026, o 13:30
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Avek
- Widoczny ekwipunek: Plecak, 2 kabury
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=233599#p233599
- Multikonta: Emi, Pączuś
Re: Mikunigaoka - Zabawa u Hyūga [Kampania]
Sayuri wspomniała na chwilę przed moim przybyciem imię Takayama. Nie byłem w stanie sobie dokładnie przypomnieć skąd kojarzę tę imię, ale raczej miałem przeczucie, że to był ktoś ważny. Tak też po krótkiej chwili ta sama dziewczyna sprzedała koleżankę Yukari, że była chętna w to zagrać, na co się uśmiechnąłem. - A co to za słuchanie zasad bez spróbowania, życie jest za krótkie, szczególnie czy to shinobiego czy kunoichi by sobie odpuszczać różnych rzeczy. Możemy pójść na układ, że ciebie też nauczę jak w to się gra ale pójdziesz grać z nami, a nie tylko kibicować. - Uśmiechnął się delikatnie.
Następnie zauważyłem jak kątem oka jak ktoś szturcha Minari i ta postanawia momentalnie odejść od stołu, mógłem dostrzec smutek na jej twarzy, nie wiedziałem czym dokładnie był spowodowany. Nie przykułem do tego większej uwagi skoro zaraz mogłem grać w kości i chlać dalej. Co ciekawsze nikt nie zwrócił mi uwagi na, że przy nich paliłem.
Najbardziej z tego grona zadziorna wydawała się Yukari, od razu skomentowała, że skąd wiem iż już nie popsuła reputacji. - Upss, ja tylko żartowałem, ale jak tutaj znajdują się osoby co mają reputację gorszą niż Senrakai to może się odsunę na bezpieczną odległość. - Uniosłem delikatnie brwi, uśmiechnąłem się i zrobiłem delikatny ruch jakbym się odsuwał. - Ale tak na poważnie to nie należycie do Senrankai? - Kontynouwałem.
- Czyli pijemy i gramy? Już was lubię, musiałem tutaj trafić w tak zwaną dziesiątkę dosiadając się do tego stolika. - Zaciągnąłem się solidnie po czym ugasiłem papierosa w taki sposób by w nikogo nie dmuchnąć i nikogo tym nie urazić. Skoro już je polubiłem, to nie ma co ich prowokować. - Poczekajcie sekundę. - Wstałem od stołu, zakręciłem się w kółko wypatrując jakiejś butelki z winem i zakosiłem ją ze stołu jak nikt nie patrzył. Następnie powróciłem do dziewczyn ze zdobyczą. - To tak najpierw trzeba to cudeńko rozlać, by nam nie zaschło w gardle podczas emocjonowania się rozgrywką. - Rozlałem z kultury wszystkim do kubków, wzniosłem toast a następnie przeszedłem do tłumaczenia zasad.
- Najbardziej lubię grać w dwie wersję kości, oczywiście są ich miliony. - Sięgnąłem ręką do kabury, w której znajdowały się kartki, przy pomocy reberu zrobiłem z nich sześć kostek, po czym położyłem na stole. - Proszę bardzo na szybko zrobione dwa komplety tylko przydałoby się je czymś przedziurawić by było wiadomo ile jest kółek... Hmm... - Przy pomocy reberu z jeszcze jednej kartki zrobiłem zwiniętą igłę po czym porobiłem na szybko w kostkach dziurki. - Idealnie to proszę tutaj dla pań po trzy kostki... Najpierw wytłumaczę jak gramy w Bakuto, zasady są proste... - Wziąłem łyka wina. - Rzucacie trzema kostkami i jak wypadnie jedna para wygrałyście jeden punkt, jak wypadną trzy razy te same kostki dostajecie dwa punkty, jak każda będzie inna to nic nie wygrywacie i tak gramy do jakiejś wartości. - Wytłumaczył pierwszą grę jaka przyszła mu do głowy.
Następnie zauważyłem jak kątem oka jak ktoś szturcha Minari i ta postanawia momentalnie odejść od stołu, mógłem dostrzec smutek na jej twarzy, nie wiedziałem czym dokładnie był spowodowany. Nie przykułem do tego większej uwagi skoro zaraz mogłem grać w kości i chlać dalej. Co ciekawsze nikt nie zwrócił mi uwagi na, że przy nich paliłem.
Najbardziej z tego grona zadziorna wydawała się Yukari, od razu skomentowała, że skąd wiem iż już nie popsuła reputacji. - Upss, ja tylko żartowałem, ale jak tutaj znajdują się osoby co mają reputację gorszą niż Senrakai to może się odsunę na bezpieczną odległość. - Uniosłem delikatnie brwi, uśmiechnąłem się i zrobiłem delikatny ruch jakbym się odsuwał. - Ale tak na poważnie to nie należycie do Senrankai? - Kontynouwałem.
- Czyli pijemy i gramy? Już was lubię, musiałem tutaj trafić w tak zwaną dziesiątkę dosiadając się do tego stolika. - Zaciągnąłem się solidnie po czym ugasiłem papierosa w taki sposób by w nikogo nie dmuchnąć i nikogo tym nie urazić. Skoro już je polubiłem, to nie ma co ich prowokować. - Poczekajcie sekundę. - Wstałem od stołu, zakręciłem się w kółko wypatrując jakiejś butelki z winem i zakosiłem ją ze stołu jak nikt nie patrzył. Następnie powróciłem do dziewczyn ze zdobyczą. - To tak najpierw trzeba to cudeńko rozlać, by nam nie zaschło w gardle podczas emocjonowania się rozgrywką. - Rozlałem z kultury wszystkim do kubków, wzniosłem toast a następnie przeszedłem do tłumaczenia zasad.
- Najbardziej lubię grać w dwie wersję kości, oczywiście są ich miliony. - Sięgnąłem ręką do kabury, w której znajdowały się kartki, przy pomocy reberu zrobiłem z nich sześć kostek, po czym położyłem na stole. - Proszę bardzo na szybko zrobione dwa komplety tylko przydałoby się je czymś przedziurawić by było wiadomo ile jest kółek... Hmm... - Przy pomocy reberu z jeszcze jednej kartki zrobiłem zwiniętą igłę po czym porobiłem na szybko w kostkach dziurki. - Idealnie to proszę tutaj dla pań po trzy kostki... Najpierw wytłumaczę jak gramy w Bakuto, zasady są proste... - Wziąłem łyka wina. - Rzucacie trzema kostkami i jak wypadnie jedna para wygrałyście jeden punkt, jak wypadną trzy razy te same kostki dostajecie dwa punkty, jak każda będzie inna to nic nie wygrywacie i tak gramy do jakiejś wartości. - Wytłumaczył pierwszą grę jaka przyszła mu do głowy.
Ukryty tekst
0 x
- Sayuri
- Posty: 146
- Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
- Wiek postaci: 18
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
- Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
- Link do KP: viewtopic.php?f=40&t=7919&p=129861#p129861
- GG/Discord: venus_sayuri
Re: Mikunigaoka - Zabawa u Hyūga [Kampania]
Czerwonowłosej nie umknęło westchnięcie, jakie wydobyło się z ust Minari po jej propozycji. Oczywiście nie chciała narzucać swojej woli. Zawsze wolała, by i jej towarzysz czuł się komfortowo. Sama zaś wyraziła swoją nadzieję, jednocześnie między wierszami próbując przemycić fakt, że jest otwarta na koleżeńską znajomość. Możliwe, że nie było to jednak zbyt widoczne, dlatego nie napierała i nie kontynuowała tematu. W ogóle, kiedy od czasu do czasu spoglądała na nią, wydawała się być dość zamyślona, jakby nieco nieobecna. Oczywiście jeszcze nie znała białowłosej na tyle, by móc być tego pewnym, dlatego nie reagowała. Być może nie należała do dość śmiałych osób, które nie krępują się obecnością nowo poznanych osób. Udało się jednak zamienić parę zdań, z których co nieco się o niej dowiedziała, jednak młoda kunoichi musiała od nich odejść. Wezwanie - zrozumiała sprawa. Jednak szkoda, że tak szybko. Najwidoczniej nie każdemu będzie dane się tutaj pobawić. Kto wie, może będzie jeszcze okazja spotkać się w spokojniejszych warunkach i równie miło spędzić czas. Może w gorących źródłach?
- Do zobaczenia! - rzuciła jeszcze za nowo poznaną koleżanką i chwilę odprowadziła ją wzrokiem. Zniknęła jednak zaraz w tłumie ludzie i tylko jeszcze przez chwilę gdzieś przebijały się jej białe włosy.
- Tak, mam. I mam nadzieję, że on nadal nosi drugą część. - odpowiedziała Yukari, szczerząc się od ucha do ucha. - No pewnie, że pozdrowię! Może ściągnę go do nas i spędzimy trochę czasu w trójkę. - zaproponowała, zupełnie jakby znów była tym samym dzieckiem, co na trybunach w Yinzin. Cieszyła się ogromnie na samą myśl, że takie spotkanie mogłoby się wydarzyć. Tak jak jej czarnowłosa koleżanka, była niezmiernie ciekawa co u niego.
Młoda Hyuuga roześmiała się na komentarz Yukari dotyczący reputacji. Strzał w dziesiątkę! Mimo, że z Shirako też mogła sobie pożartować, to jednak brakowało jej dziewczęcego towarzystwa. To nie był przypadek, że się tutaj spotkały.
- No wiesz, Nobuo, może my tylko tak słodko wyglądamy. - powiedziała całkiem już poważnie, ale jej rumiane policzki zdradzały wszystko, także zaraz roześmiała się radośnie.
- Powiem ci, że to byłoby odważne. Należeć do Senrankai i wejść tutaj, prosto w paszczę lwa. - zadumała i zmrużyła oczy. Odważny to byłby krok. - Więc być może, być może... - wyszeptała, jakby chcąc zbudować napięcie, ale jasnym było, że nie mówiła poważnie. - No chyba, że ty! - dorzuciła, gwałtownie odwracając się w stronę mężczyzny. Szturchnęła go delikatnie, tak po koleżeńsku, rzecz jasna i akurat Nobuo im na chwilę odszedł, więc przeniosła swoje spojrzenie na Yukari.
- Jakbym słyszała o sobie. - odpowiedziała jej, wracając do tematu o tym, co się z nimi działo przez ten czas. - Trochę opiekowałam się moją babcią, więc zaniedbałam treningi. Później ciężko było wrócić, nie miałam większej motywacji. Dopiero teraz czuję, że coś się zaczyna dziać i że w końcu idę do przodu. - wyjawiła koleżance i dzięki jej zwiedzeniu, nie czuła się sama w tej swojej dziwnej przerwie. Że to się może zdarzyć, i że nie zawsze trzeba gnać na siłę, żyć w pogoni za czymś większym. Na wszystko przychodzi czas.
Nobuo wrócił, więc zgarnęła swój kubek i uniosła wyżej.
- To za spotkanie. - powiedziała zadowolona i skosztowała dobrego wina. Ostatnio piła jakiś czas temu, ale to też raczej była degustacja. Tutaj zresztą nie zamierzała się upijać. Tak miała w planach. I chyba żaden bóg się z tego planu nie śmieje, prawda?
I tak oto, ona i Yukari miały okazję podziwiać, jak kartki papieru zamieniają się w kostki. Sayuri mrugnęła kilka razy, bo może to nie było coś super widowiskowego, ale pierwszy raz widziała taką umiejętność na własne oczy. Rzecz jasna słuchała równiez zasad, które im przedstawił. Nie były trudne.
- Super, jasna sprawa. Ja mogę grać. Jaką wartość uznajemy za kończącą? - zapytała, bo najwidoczniej mogli sobie to ustalić. Raczej rzadko kiedy uda się wyrzucić trzy te same liczby oczek na kostkach. Para była bardziej prawdopodobna, ale to też na pewno nie zdarzało się jakoś super często. - Może do dziesięciu na start? - zaproponowała i upiła kolejny łyk wina. Nie grała, nie wiedziała, dlatego to była tylko propozycja. Mogło to być za mało, albo nawet i za dużo. Kto wie?
- Do zobaczenia! - rzuciła jeszcze za nowo poznaną koleżanką i chwilę odprowadziła ją wzrokiem. Zniknęła jednak zaraz w tłumie ludzie i tylko jeszcze przez chwilę gdzieś przebijały się jej białe włosy.
- Tak, mam. I mam nadzieję, że on nadal nosi drugą część. - odpowiedziała Yukari, szczerząc się od ucha do ucha. - No pewnie, że pozdrowię! Może ściągnę go do nas i spędzimy trochę czasu w trójkę. - zaproponowała, zupełnie jakby znów była tym samym dzieckiem, co na trybunach w Yinzin. Cieszyła się ogromnie na samą myśl, że takie spotkanie mogłoby się wydarzyć. Tak jak jej czarnowłosa koleżanka, była niezmiernie ciekawa co u niego.
Młoda Hyuuga roześmiała się na komentarz Yukari dotyczący reputacji. Strzał w dziesiątkę! Mimo, że z Shirako też mogła sobie pożartować, to jednak brakowało jej dziewczęcego towarzystwa. To nie był przypadek, że się tutaj spotkały.
- No wiesz, Nobuo, może my tylko tak słodko wyglądamy. - powiedziała całkiem już poważnie, ale jej rumiane policzki zdradzały wszystko, także zaraz roześmiała się radośnie.
- Powiem ci, że to byłoby odważne. Należeć do Senrankai i wejść tutaj, prosto w paszczę lwa. - zadumała i zmrużyła oczy. Odważny to byłby krok. - Więc być może, być może... - wyszeptała, jakby chcąc zbudować napięcie, ale jasnym było, że nie mówiła poważnie. - No chyba, że ty! - dorzuciła, gwałtownie odwracając się w stronę mężczyzny. Szturchnęła go delikatnie, tak po koleżeńsku, rzecz jasna i akurat Nobuo im na chwilę odszedł, więc przeniosła swoje spojrzenie na Yukari.
- Jakbym słyszała o sobie. - odpowiedziała jej, wracając do tematu o tym, co się z nimi działo przez ten czas. - Trochę opiekowałam się moją babcią, więc zaniedbałam treningi. Później ciężko było wrócić, nie miałam większej motywacji. Dopiero teraz czuję, że coś się zaczyna dziać i że w końcu idę do przodu. - wyjawiła koleżance i dzięki jej zwiedzeniu, nie czuła się sama w tej swojej dziwnej przerwie. Że to się może zdarzyć, i że nie zawsze trzeba gnać na siłę, żyć w pogoni za czymś większym. Na wszystko przychodzi czas.
Nobuo wrócił, więc zgarnęła swój kubek i uniosła wyżej.
- To za spotkanie. - powiedziała zadowolona i skosztowała dobrego wina. Ostatnio piła jakiś czas temu, ale to też raczej była degustacja. Tutaj zresztą nie zamierzała się upijać. Tak miała w planach. I chyba żaden bóg się z tego planu nie śmieje, prawda?
I tak oto, ona i Yukari miały okazję podziwiać, jak kartki papieru zamieniają się w kostki. Sayuri mrugnęła kilka razy, bo może to nie było coś super widowiskowego, ale pierwszy raz widziała taką umiejętność na własne oczy. Rzecz jasna słuchała równiez zasad, które im przedstawił. Nie były trudne.
- Super, jasna sprawa. Ja mogę grać. Jaką wartość uznajemy za kończącą? - zapytała, bo najwidoczniej mogli sobie to ustalić. Raczej rzadko kiedy uda się wyrzucić trzy te same liczby oczek na kostkach. Para była bardziej prawdopodobna, ale to też na pewno nie zdarzało się jakoś super często. - Może do dziesięciu na start? - zaproponowała i upiła kolejny łyk wina. Nie grała, nie wiedziała, dlatego to była tylko propozycja. Mogło to być za mało, albo nawet i za dużo. Kto wie?
0 x

You were more than just somebody I was destined to meet.
- Yukari
- Posty: 155
- Rejestracja: 4 gru 2019, o 21:25
- Wiek postaci: 17
- Ranga: Dōkō
- Widoczny ekwipunek: Torba, kabura na broń
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=32&t=7895
- Multikonta: Yumiko
Re: Mikunigaoka - Zabawa u Hyūga [Kampania]
Choć wizja ponownego spotkania Azumy była bardzo kusząca, nie wiedziała, czy dałaby radę się z nim porozumieć, jednak jakby Sayuri pierwsza się z nim spotkała i zobaczyła jakim jest człowiekiem, to może udałoby się zorganizować coś we trójkę? Czy wtedy dogadywaliby się równie dobrze jak przed laty? A może atmosfera byłaby zbyt dziwna nawet dla niej? Dziewczyny, mimo że różne, znalazły nić porozumienia, czy w tamtym przypadku byłoby tak samo?-Myślę, że na pewno nosi, wydawał się dość słownym człowiekiem.
- Z drugiej strony, czy nie byłby to plan idealny? Wejść w paszczę lwa i poczekać, aż wszyscy wypiją na tyle dużo, by zacząć działać? - zapytała chcąc jeszcze bardziej podkręcić sytuację. Skoro już powiedziała o popsutej reputacji, czemu by nie pociągnąć tematu? A uzupełnianie wypowiedzi Sayuri bawiło ją jeszcze bardziej. Szkoda by było, gdyby jakimś cudem przegoniły mężczyznę, który wydawał się być całkiem sympatyczny. Czerwonowłosa jednak zadbała o to, by wiedział, że są to żarty. Gdy jednak odszedł na chwilę skupiła całą swoją uwagę na dziewczynie.- Zawsze możemy się spotkać by wspólnie potrenować, teraz gdy wszystko dobrze się tutaj układa będzie nam łatwiej wspólnie się wyrwać.
Nobuo wrócił bardzo szybko i to nie z pustymi rękoma. Przyniósł kolejne wino! Cóż to będzie za wieczór... - I za ciekawe towarzystwo- dodała po czym sama upiła trochę wina. Oby jutro nie żałowała picia alkoholu. Ta myśl była przelotna, bowiem teraz planowała się bawić i to bez żadnych konsekwencji.
Yukari uważnie przyglądała się jak ze zwykłej kartki papieru powstają kostki. Nieco to przypominało jej własne umiejętności. Chociaż Nobuo potrzebował do tego papieru, to i tak wyglądało to spektakularnie. -Uhu... Zabijać tym też możesz? -zapytała, oczywiście jej ciekawość była duża, a zbieranie informacji ostatnio stało się jej hobby. Gdy w kostkach pojawiły się oczka wzięła jedną i zaczęła obrać ją w ręku, słuchając zasad gry. Wydawała się prosta i bardzo losowa. Chociaż wolała mieć wpływ na wynik rozgrywki i tak była zadowolona.- Sześć kostek? A nie można zmienić zasad byśmy grali razem? Czy gramy do dziesięciu i zmiana?
- Z drugiej strony, czy nie byłby to plan idealny? Wejść w paszczę lwa i poczekać, aż wszyscy wypiją na tyle dużo, by zacząć działać? - zapytała chcąc jeszcze bardziej podkręcić sytuację. Skoro już powiedziała o popsutej reputacji, czemu by nie pociągnąć tematu? A uzupełnianie wypowiedzi Sayuri bawiło ją jeszcze bardziej. Szkoda by było, gdyby jakimś cudem przegoniły mężczyznę, który wydawał się być całkiem sympatyczny. Czerwonowłosa jednak zadbała o to, by wiedział, że są to żarty. Gdy jednak odszedł na chwilę skupiła całą swoją uwagę na dziewczynie.- Zawsze możemy się spotkać by wspólnie potrenować, teraz gdy wszystko dobrze się tutaj układa będzie nam łatwiej wspólnie się wyrwać.
Nobuo wrócił bardzo szybko i to nie z pustymi rękoma. Przyniósł kolejne wino! Cóż to będzie za wieczór... - I za ciekawe towarzystwo- dodała po czym sama upiła trochę wina. Oby jutro nie żałowała picia alkoholu. Ta myśl była przelotna, bowiem teraz planowała się bawić i to bez żadnych konsekwencji.
Yukari uważnie przyglądała się jak ze zwykłej kartki papieru powstają kostki. Nieco to przypominało jej własne umiejętności. Chociaż Nobuo potrzebował do tego papieru, to i tak wyglądało to spektakularnie. -Uhu... Zabijać tym też możesz? -zapytała, oczywiście jej ciekawość była duża, a zbieranie informacji ostatnio stało się jej hobby. Gdy w kostkach pojawiły się oczka wzięła jedną i zaczęła obrać ją w ręku, słuchając zasad gry. Wydawała się prosta i bardzo losowa. Chociaż wolała mieć wpływ na wynik rozgrywki i tak była zadowolona.- Sześć kostek? A nie można zmienić zasad byśmy grali razem? Czy gramy do dziesięciu i zmiana?
0 x
- Nobuo
- Posty: 90
- Rejestracja: 2 sty 2026, o 13:30
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Avek
- Widoczny ekwipunek: Plecak, 2 kabury
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=233599#p233599
- Multikonta: Emi, Pączuś
Re: Mikunigaoka - Zabawa u Hyūga [Kampania]
Patrzyłem po dziewczynach jak tam u nich z zabawą, Yukari chętnie piła nie wybrzydzała. Sayuri podobnie, ale jej oczy zdradzały to, że wolałaby się kontrolować w tym wszystkim. - Wszystkim można zabić, papier jest ostry, więc to jedna z lepszych broni. - Spoważniałem lekko, nie chciałem się wypalić ze wszystkiego, kim byłem, jak to działa i tak dalej. Jednak nie czułem potrzeby w tym wszystkim by jakoś szczególnie kłamać dziewczynom.
Poczułem po chwili jak alkohol zaczął na mnie lepiej działać, poczułem go w dziąsłach, to był najlepszy stan, który najlepiej by było tylko podtrzymywać... Jednak skłamałbym jeżeli bym stwierdził, że potrafię to świetnie robić. - Do dziesięciu na start i to mi się podoba. - Zdałem sobie sprawę, że brakuje jeszcze mnie kompletu kostek, tak też sięgnąłem pod rękaw i stworzyłem pod nim trzy kartki. Następnie jak resztę złożyłem w kostki i wyciąłem w ścianach odpowiednie ilości oczek. - I proszę już wszyscy mamy czym grać. - Wziął mały łyk wina na start. - To co gramy. - Rzuciłem kilka razy i za pierwszym razem nic nie wpadło, za drugim też nic, za trzeci wpadła pierwsza para, za czwartym nic i za piątym trzy razy to samo wypadło. - Tak to się robi, tylko ustawcie się w kolejce by któraś dwa razy pod rząd nie przegrała!
W trakcie rzucania kostkami, też chciałem trochę poznać te osobistości z jakimi przystało mi ucztować to zarzuciłem. - A spotkałyście już kogoś z Senrakai? Sayuri, ty wyglądasz na taką, którą przygody nie omijają. - Byłem ciekawy co tam skrywa historia dziewczyny. - A ty Yukari, jesteś z Jugo czy Kosekich, bo na Yamanakę czy Hyugę to nie wyglądasz? haha. - Uśmiechnąłem się delikatnie.
Po tym padły kolejne trzy rzuty i wypadła mi tylko jedna para, miałem na ten moment cztery punkty po ośmiu rzutach, dziewczynom szło zdecydowanie lepiej ode mnie. - Nieźle wam w to idzie jak na pierwszy raz, musicie mieć talent!
Poczułem po chwili jak alkohol zaczął na mnie lepiej działać, poczułem go w dziąsłach, to był najlepszy stan, który najlepiej by było tylko podtrzymywać... Jednak skłamałbym jeżeli bym stwierdził, że potrafię to świetnie robić. - Do dziesięciu na start i to mi się podoba. - Zdałem sobie sprawę, że brakuje jeszcze mnie kompletu kostek, tak też sięgnąłem pod rękaw i stworzyłem pod nim trzy kartki. Następnie jak resztę złożyłem w kostki i wyciąłem w ścianach odpowiednie ilości oczek. - I proszę już wszyscy mamy czym grać. - Wziął mały łyk wina na start. - To co gramy. - Rzuciłem kilka razy i za pierwszym razem nic nie wpadło, za drugim też nic, za trzeci wpadła pierwsza para, za czwartym nic i za piątym trzy razy to samo wypadło. - Tak to się robi, tylko ustawcie się w kolejce by któraś dwa razy pod rząd nie przegrała!
W trakcie rzucania kostkami, też chciałem trochę poznać te osobistości z jakimi przystało mi ucztować to zarzuciłem. - A spotkałyście już kogoś z Senrakai? Sayuri, ty wyglądasz na taką, którą przygody nie omijają. - Byłem ciekawy co tam skrywa historia dziewczyny. - A ty Yukari, jesteś z Jugo czy Kosekich, bo na Yamanakę czy Hyugę to nie wyglądasz? haha. - Uśmiechnąłem się delikatnie.
Po tym padły kolejne trzy rzuty i wypadła mi tylko jedna para, miałem na ten moment cztery punkty po ośmiu rzutach, dziewczynom szło zdecydowanie lepiej ode mnie. - Nieźle wam w to idzie jak na pierwszy raz, musicie mieć talent!
Ukryty tekst
0 x
- Sayuri
- Posty: 146
- Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
- Wiek postaci: 18
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
- Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
- Link do KP: viewtopic.php?f=40&t=7919&p=129861#p129861
- GG/Discord: venus_sayuri
Re: Mikunigaoka - Zabawa u Hyūga [Kampania]
Pewnie mogłyby tu obie snuć wiele przypuszczeń na temat Azumy, ale prawda była taka, że dopóki któraś z nich go nie spotka, to nie będą miały pewności co do tego, jakim stał się mężczyzną. Czerwonowłosa chyba nawet nie starała się snuć jakichkolwiek wyobrażeń na temat tego, jak wygląda i jaki winien być. Bo to przecież nie od niej zależało. Poza tym, po co było to robić? To groziłoby dwoma scenariuszami. Albo pozytywnym zaskoczeniem albo negatywnym. A tak to, jeśli kiedykolwiek bogowie pozwolą im się spotkać, to będzie bez większych oczekiwań. Miała jedynie nadzieje, że wciąż o niej pamięta. Dlatego słowa Yukari pokrzepiały jej serce. Posłała jej ciepły uśmiech, na ten moment uznając chyba temat za zakończony. Mieli w końcu towarzysza, który zapewne Azumy nie znał. Kiwnęła również ochoczo głową z aprobatą na kolejne wypowiedzi czarnowłosej. Wspólne treningi na pewno pozwoliłyby im się zdecydowanie lepiej rozwinąć. I poznać. Bardzo jej się podobała ta wizja. Ale na pewno zdążą się jeszcze dogadać co i jak.
Twory z kartek, możliwość zabicia nimi... W sumie to nic dziwnego. W tym świecie istniało tyle różnych umiejętności, ale każda z nich, przynajmniej według Sayuri, była na swój sposób wyjątkowa. O tym, co prezentował Noblu, nie słyszała i nie widziała na własne oczy. Jeżeli tak, to chyba nie był tutejszy. Jednakże czy to wzbudziło jakieś wątpliwości w czerwonowłosej? Na ten moment nie. Był sympatyczny, dość otwarty i nie wydawał się być nachlany. Wszystko dość naturalnie i swobodnie wychodziło.
Rzuciła swoimi kośćmi, idąc w ślad za Nobuo. I już za pierwszym razem trafiła jej się jedna para! Kolejne dwa rzuty niestety nic nie przyniosły, ale już miała jeden punkt po trzech rzutach.
- Ah, jeszcze nie miałam okazji. - odpowiedziała Nobuo, zgarniając swoje kostki po trzecim rzucie. Napiła się łyk wina, które delikatnie gryzło w gardło, ale było przyjemne w smaku. Rzeczywiście, tutaj mężczyzna nie pomylił się co do niej i raczej ostrożnie dawkowała sobie alkohol. Nigdy nie piła go w większych ilościach, więc wolałaby w takim miejscu nie przekroczyć magicznej granicy. O ile zdąży ją zauważyć. - Jednak miałam nieprzyjemność spotkać yokai. I to pajęczyce! - dodała, niemalże wzdrygając się na samą myśl. Nie, nie brzydziło ją wspomnienie o tym czymś. Raczej o tym, co ta pajęczyca chciała z nimi zrobić. Zjeść. I gdyby tak było, to wcale właśnie by tu nie siedziała, tylko już dawno zostałyby z niej pewnie tylko kości.
Wykonała parę kolejnych rzutów, przy czym za szóstym rzutem wypadły jej trzy dwójki! Czerwonowłosa aż otworzyła szerzej usta w zdziwieniu.
- Widzicie?! - zapytała zdziwiona, bo dzięki temu miała już cztery punkty w sześciu rzutach. Kolejny rzut niestety nie był już taki szczęśliwy, ale ósmy rzut przyniósł kolejną parę, więc punktów było już pięć. - To chyba szczęście początkującego, Nobuo. - roześmiała się, bo jakoś nie czuła się mocna w tego typu grach. Ale jednak nawet całkiem nieźle jej szło.
- A ty masz coś ciekawego do opowiedzenia? Nie kojarzę, by Karmazynowe Szczyty mogły poszczycić się ninja, z takimi umiejętnościami, jak ty. - dopowiedziała, zerkając uważnie na chłopaka. Nie było w tym nic złośliwego. W jej głosie słychać było ciekawość, interesowało ją to. Może uzyska odpowiedź i będą mogli pociągnąć trochę temat? Czekała też na to, co Yukari odpowie. Owszem, mówiła jej niedawno, że niezbyt wiele się wydarzyło, ale może chociaż jakaś jedna, wyjątkowa przygoda? A może i ona miała styczność yokai? W sumie dobrze byłoby zebrać więcej informacji, by wiedzieć, jak z tym czymś może jeszcze skutecznie walczyć.
- Siedem w dziesięciu rzutach! - zakomunikowała, kiedy dwa kolejne rzuty, już ostatnie, przyniosły jej dwie pary. Oj, to było coś. Czuła się jak taki mały zwycięzca, chociaż jeszcze nie wszystko było jasne. Może jednak ktoś przebije jej wynik. Kostki rzeczywiście były mocno nieprzewidywalne, decydował los. Albo jak kto woli... Decydowali bogowie.
Twory z kartek, możliwość zabicia nimi... W sumie to nic dziwnego. W tym świecie istniało tyle różnych umiejętności, ale każda z nich, przynajmniej według Sayuri, była na swój sposób wyjątkowa. O tym, co prezentował Noblu, nie słyszała i nie widziała na własne oczy. Jeżeli tak, to chyba nie był tutejszy. Jednakże czy to wzbudziło jakieś wątpliwości w czerwonowłosej? Na ten moment nie. Był sympatyczny, dość otwarty i nie wydawał się być nachlany. Wszystko dość naturalnie i swobodnie wychodziło.
Rzuciła swoimi kośćmi, idąc w ślad za Nobuo. I już za pierwszym razem trafiła jej się jedna para! Kolejne dwa rzuty niestety nic nie przyniosły, ale już miała jeden punkt po trzech rzutach.
- Ah, jeszcze nie miałam okazji. - odpowiedziała Nobuo, zgarniając swoje kostki po trzecim rzucie. Napiła się łyk wina, które delikatnie gryzło w gardło, ale było przyjemne w smaku. Rzeczywiście, tutaj mężczyzna nie pomylił się co do niej i raczej ostrożnie dawkowała sobie alkohol. Nigdy nie piła go w większych ilościach, więc wolałaby w takim miejscu nie przekroczyć magicznej granicy. O ile zdąży ją zauważyć. - Jednak miałam nieprzyjemność spotkać yokai. I to pajęczyce! - dodała, niemalże wzdrygając się na samą myśl. Nie, nie brzydziło ją wspomnienie o tym czymś. Raczej o tym, co ta pajęczyca chciała z nimi zrobić. Zjeść. I gdyby tak było, to wcale właśnie by tu nie siedziała, tylko już dawno zostałyby z niej pewnie tylko kości.
Wykonała parę kolejnych rzutów, przy czym za szóstym rzutem wypadły jej trzy dwójki! Czerwonowłosa aż otworzyła szerzej usta w zdziwieniu.
- Widzicie?! - zapytała zdziwiona, bo dzięki temu miała już cztery punkty w sześciu rzutach. Kolejny rzut niestety nie był już taki szczęśliwy, ale ósmy rzut przyniósł kolejną parę, więc punktów było już pięć. - To chyba szczęście początkującego, Nobuo. - roześmiała się, bo jakoś nie czuła się mocna w tego typu grach. Ale jednak nawet całkiem nieźle jej szło.
- A ty masz coś ciekawego do opowiedzenia? Nie kojarzę, by Karmazynowe Szczyty mogły poszczycić się ninja, z takimi umiejętnościami, jak ty. - dopowiedziała, zerkając uważnie na chłopaka. Nie było w tym nic złośliwego. W jej głosie słychać było ciekawość, interesowało ją to. Może uzyska odpowiedź i będą mogli pociągnąć trochę temat? Czekała też na to, co Yukari odpowie. Owszem, mówiła jej niedawno, że niezbyt wiele się wydarzyło, ale może chociaż jakaś jedna, wyjątkowa przygoda? A może i ona miała styczność yokai? W sumie dobrze byłoby zebrać więcej informacji, by wiedzieć, jak z tym czymś może jeszcze skutecznie walczyć.
- Siedem w dziesięciu rzutach! - zakomunikowała, kiedy dwa kolejne rzuty, już ostatnie, przyniosły jej dwie pary. Oj, to było coś. Czuła się jak taki mały zwycięzca, chociaż jeszcze nie wszystko było jasne. Może jednak ktoś przebije jej wynik. Kostki rzeczywiście były mocno nieprzewidywalne, decydował los. Albo jak kto woli... Decydowali bogowie.
0 x

You were more than just somebody I was destined to meet.
- Yukari
- Posty: 155
- Rejestracja: 4 gru 2019, o 21:25
- Wiek postaci: 17
- Ranga: Dōkō
- Widoczny ekwipunek: Torba, kabura na broń
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=32&t=7895
- Multikonta: Yumiko
Re: Mikunigaoka - Zabawa u Hyūga [Kampania]
Taki rozmowny, a taki tajemniczy! Yukari uśmiechnęła się przyjmując do wiadomości fakt, że papierem też można walczyć. Ciekawiło ją jak daleko sięgały możliwości chłopaka. Kto wie, może jeszcze się przed nimi otworzy i opowie o sobie coś więcej. Teraz jednak nie planowała dopytywać. Przyjdzie na odpowiedni czas, a może też i inne okoliczności?
Pierwszy rzut kośćmi nie przyniósł jej żadnego punktu, kolejny dał jej ich aż dwa! Później znowu nic, a następnie jeden punkt. Na słowa Sayuri otworzyła szerzej oczy.- Pajęczyca ?! Poważnie? To trafiłaś chyba na jakiś porządny egzemplarz- uśmiechnęła się, po czym upiła łyk wina.- Ja w ostatnim czasie miałam nieprzyjemność spotkać i jednych i drugich.-Choć spotkanie z Yokai było dla niej czymś nowym, to Senrakai wspominała najgorzej. Ciągle przed oczyma widziała zakrwawione plecy, jednak nie planowała o tym opowiadać. Przez chwilę zastanawiała się nad tym co odpowiedzieć Nobuo. W końcu nie po to posiadała inne nazwisko, by za każdym razem zdradzać klan do którego należała. Jednak on też się otworzył pokazując namiastkę swoich umiejętności -Koseki, dlatego tak bardzo spodobało mi się to co umiesz. - uśmiechnęła się do chłopaka, po czym znowu rzuciła kośćmi. Wypadły dwie piątki. W myślach zapisywała swój wynik.
Gdy Sayuri zaczęła podpytywać mężczyznę, spojrzała na nią chwilę dłużej. Wypowiedziała to, co od dłuższego czasu zaprzątało głowę czarnowłosej. Cóż, może większa ilość alkoholu rozwiąże im języki. Z drugiej strony czerwonowłosa zawsze była bardziej otwarta na takie rozmowy. Zaciekawiona czekała na odpowiedź. Może tym razem Nobuo zdradzi im trochę więcej szczegółów. Ale jedno cisnęło się jej na usta. Jeszcze niedawno pytał czy one nie były Senrakai, a w tym momencie to on najbardziej do nich pasował.
Kolejne rzuty przedstawiały następujący wynik-- Dziewięć rzutów, sześć punktów! Sayuri na prowadzeniu- zachichotała, po czym rzuciła po ostatni raz, by sprawdzić, czy chociaż zremisuje z koleżanką. Zero! Nie było najgorzej -Kto ma szczęście w grach, nie ma jej w miłości. Jesteś na wygranej pozycji, Nobuo!- na jej policzkach zaczynały pojawiać się rumieńce, efekt uboczny wina.
Pierwszy rzut kośćmi nie przyniósł jej żadnego punktu, kolejny dał jej ich aż dwa! Później znowu nic, a następnie jeden punkt. Na słowa Sayuri otworzyła szerzej oczy.- Pajęczyca ?! Poważnie? To trafiłaś chyba na jakiś porządny egzemplarz- uśmiechnęła się, po czym upiła łyk wina.- Ja w ostatnim czasie miałam nieprzyjemność spotkać i jednych i drugich.-Choć spotkanie z Yokai było dla niej czymś nowym, to Senrakai wspominała najgorzej. Ciągle przed oczyma widziała zakrwawione plecy, jednak nie planowała o tym opowiadać. Przez chwilę zastanawiała się nad tym co odpowiedzieć Nobuo. W końcu nie po to posiadała inne nazwisko, by za każdym razem zdradzać klan do którego należała. Jednak on też się otworzył pokazując namiastkę swoich umiejętności -Koseki, dlatego tak bardzo spodobało mi się to co umiesz. - uśmiechnęła się do chłopaka, po czym znowu rzuciła kośćmi. Wypadły dwie piątki. W myślach zapisywała swój wynik.
Gdy Sayuri zaczęła podpytywać mężczyznę, spojrzała na nią chwilę dłużej. Wypowiedziała to, co od dłuższego czasu zaprzątało głowę czarnowłosej. Cóż, może większa ilość alkoholu rozwiąże im języki. Z drugiej strony czerwonowłosa zawsze była bardziej otwarta na takie rozmowy. Zaciekawiona czekała na odpowiedź. Może tym razem Nobuo zdradzi im trochę więcej szczegółów. Ale jedno cisnęło się jej na usta. Jeszcze niedawno pytał czy one nie były Senrakai, a w tym momencie to on najbardziej do nich pasował.
Kolejne rzuty przedstawiały następujący wynik-- Dziewięć rzutów, sześć punktów! Sayuri na prowadzeniu- zachichotała, po czym rzuciła po ostatni raz, by sprawdzić, czy chociaż zremisuje z koleżanką. Zero! Nie było najgorzej -Kto ma szczęście w grach, nie ma jej w miłości. Jesteś na wygranej pozycji, Nobuo!- na jej policzkach zaczynały pojawiać się rumieńce, efekt uboczny wina.
0 x
- Nobuo
- Posty: 90
- Rejestracja: 2 sty 2026, o 13:30
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Avek
- Widoczny ekwipunek: Plecak, 2 kabury
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=233599#p233599
- Multikonta: Emi, Pączuś
Re: Mikunigaoka - Zabawa u Hyūga [Kampania]
Słuchał jak opowiadała Sayuri o pajęczycy jaką spotkała. Już chciał się wtrącić jednak Yukari była dużo szybsza i dopytała, po czym zaczęła mówić o swoich przeżyciach, czy to z Senrankai, czy to z yokaiami. - Ja nie miałem jeszcze okazji spotkać ani jednych ani drugich... Jednak swoje już usłyszałem na ten temat. - Dodał od siebie.
Wtedy rozbrzmiała gra na dobre, wszyscy rzucali ile mieli pary w łapach, jednym wychodziło gorzej innym lepiej. Dostałem pytanie od Sayuri na temat moich zdolności. - Wiesz... to sprawy rodzinne, po ojcu taki jestem. W zasadzie jak kundel mieszany po matce i ojcu. A te zdolności, no ciekawa rzecz w tych rejonach ale ile się przykrości za dzieciaka człowiek nasłuchał to jego, że jest odmieńcem, że jest inny i tak dalej. Wiecie jak jest. - Kontynuowałem po tym grę dalej.
- Koseki czyli w zasadzie jesteśmy całkowitymi odwrotnościami, jestem szybszy ale ty za to jesteś silniejsza. - Uśmiechnąłem się po tym do Yukari, napiłem dobrego wina i tym razem wyrzuciłem w kolejnych pięciu rzutach całe... nic.
Dalej stałem w tym samym miejscu a widziałem jak dziewczyny zaczynają mnie przeganiać w punktach. - Można też nie mieć szczęścia w niczym! Haha... Ja to wolałbym mieć szczęścia na misjach niż w rzutach czy miłości! - Zaśmiałem się.
Gra dobiegała powoli do końca a kiedy już się skończyła i jedna z dziewczyn wygrała napruty wpadłem na kolejny genialny pomysł. - To co może coś pośpiewamy! Znacie jakieś dobre przyśpiewki? Sayuri wyglądasz na taką co nie piosenkę zna haha... - Ale spojrzał też po chwili na przedstawicielkę Kosekich. - Ja to widzę po tobie, że nie odmówisz tego pomysłu i będziesz naszym głosem wiodącym w tych śpiewach. - Wziąłem po tym kolejnego łyka, już zaczynałem się lekko bujać na prawo i lewo.
Wtedy rozbrzmiała gra na dobre, wszyscy rzucali ile mieli pary w łapach, jednym wychodziło gorzej innym lepiej. Dostałem pytanie od Sayuri na temat moich zdolności. - Wiesz... to sprawy rodzinne, po ojcu taki jestem. W zasadzie jak kundel mieszany po matce i ojcu. A te zdolności, no ciekawa rzecz w tych rejonach ale ile się przykrości za dzieciaka człowiek nasłuchał to jego, że jest odmieńcem, że jest inny i tak dalej. Wiecie jak jest. - Kontynuowałem po tym grę dalej.
- Koseki czyli w zasadzie jesteśmy całkowitymi odwrotnościami, jestem szybszy ale ty za to jesteś silniejsza. - Uśmiechnąłem się po tym do Yukari, napiłem dobrego wina i tym razem wyrzuciłem w kolejnych pięciu rzutach całe... nic.
Dalej stałem w tym samym miejscu a widziałem jak dziewczyny zaczynają mnie przeganiać w punktach. - Można też nie mieć szczęścia w niczym! Haha... Ja to wolałbym mieć szczęścia na misjach niż w rzutach czy miłości! - Zaśmiałem się.
Gra dobiegała powoli do końca a kiedy już się skończyła i jedna z dziewczyn wygrała napruty wpadłem na kolejny genialny pomysł. - To co może coś pośpiewamy! Znacie jakieś dobre przyśpiewki? Sayuri wyglądasz na taką co nie piosenkę zna haha... - Ale spojrzał też po chwili na przedstawicielkę Kosekich. - Ja to widzę po tobie, że nie odmówisz tego pomysłu i będziesz naszym głosem wiodącym w tych śpiewach. - Wziąłem po tym kolejnego łyka, już zaczynałem się lekko bujać na prawo i lewo.
0 x
- Sayuri
- Posty: 146
- Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
- Wiek postaci: 18
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
- Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
- Link do KP: viewtopic.php?f=40&t=7919&p=129861#p129861
- GG/Discord: venus_sayuri
Re: Mikunigaoka - Zabawa u Hyūga [Kampania]
Gdyby Sayuri wiedziała, jakie pytania chodzą po głowie Yukari odnośnie ich nowo poznanego towarzysza. To jasne, że i czerwonowłosa była bardzo ciekawa nie tylko jego samego, ale też jego umiejętności. Umiejętność kształtowania, być może czegokolwiek dusza zapragnie, z papieru, to było coś niezwykłego. Umiejętność, która mogła nie tylko wspomóc, budować, ale również niszczyć i wyrządzać krzywdę. Ciekawe było, jak papier reagujący na chakrę swojego użytkownika zachowuje się na deszczu. Czy mokry nie nadaje się do użytku? Czy też chronię je jakaś niewidzialna warstwa, jakby otulająca chakra chroniąca przed zamoczeniem. Mogłyby obie pytać zapewne bardzo długo, ale coś czuła, że Nobuko ostrożnie dawkowałby im wiadomości. Niby sprawiał wrażenie otwartego, chętnego do wspólnej rozmowy, ale było coś, dzięki czemu odczuwało się, że nie zdradza wszystkiego i jeszcze wiele mógłby powiedzieć. Jednakże Sayuri wiedziała, że jeśli coś ma się wydarzyć, trzeba temu dać czas. Oby jednak nie musieli poznawać się lepiej w walce na śmierć i życie. Młoda kunoichi raczej wolałaby uniknąć takiej sytuacji. Nawet, jeśli los bywa przewrotny.
- Ogólnie nie polecam. – powiedziała pół żartem, pół serio. Pewnie bardziej doświadczony ninja szybko poradziłby sobie z zagrożeniem, ale jej to trochę zajęło. I na szczęście miała wsparcie. – Akurat ten yokai posługiwał się genjutsu i właśnie pajęczymi nićmi. – dodała już poważnie, nie bojąc się zdradzić takich rzeczy. Być może oni kiedyś też napotkają na taki twór i dzięki temu będą wiedzieli co zrobić. Chociaż nie mogli mieć pewności, że kolejny yokai, będący podobny do tego, którego spotkała, będzie miał takie same umiejętności. – I jadła ludzi, brrrr! – dopowiedziała i pokręciła głową, jakby odganiała od siebie wyobrażenie tego wszystkiego. Nawet nie chciała myśleć, ilu ludzi już mogła ta pajęczyca zjeść.
Yukari za to spotkała nie tylko yokai, ale i Senrakai. Jednak jej wcześniejsza reakcja na pajęczycę sprawiło, że młoda Hyuuga pomyślała, iż yokai, jakiego czarnowłosa spotkała, mógł być troszkę mniej szkodliwy. Chętnie jednak dowiedziałaby się co nieco. Informacje w tym świecie były niezwykle ważne. Za to Nobou nie miał wątpliwej przyjemności, by zmierzyć się z zagrożeniem z jakiejkolwiek z tych dwóch grup. Za to jednak co nieco wiedział, o czym sam wspomniał.
- Ale wyszłaś cało z obu tych spotkań, Yukari-chan! – podkreśliła i objęła koleżankę ramieniem. To był taki przyjacielski, ciepły uścisk. – Na pewno masz niesamowite zdolności. – powiedziała z szerokim uśmiechem. Może i obie trochę przezimowały kilka lat, ale chyba nie były takie najgorsze. Zwłaszcza Yukari, bo wychodziło na to, że miała jednak zdecydowanie więcej przygód niż Sayuri. I siedziały tutaj razem z Nobou. Silniejsze o doświadczenia, bogatsze o wiedzę. Nie zawsze siła fizyczna czy arsenał technik przesądzał o tym, co się wydarzy. W wielu przypadkach dużo bardziej przydawał się spryt i pomysłowość. I nie wątpiła w to, że jej przyjaciółka posiada obie te cechy.
- W sumie to nie wiem, Nobou, czy życzyć ci spotkania z nimi, czy nie… - przerwała, mając na myśli oba zagrożenia. Yokai, jak i Senrakai. -…z jednej strony lepiej nie, z drugiej, chyba trzeba się tym zająć, bo z czasem może być gorzej. Giną niewinni. – dodała, ostatnie dwa słowa wypowiadając nieco ciszej, z wyczuwalnym smutkiem w głosie. Wiedziała, że tak już jest na tym świecie, ale czy musiała się na to godzić? Mogło ją to smucić, miała do tego prawo. I mogła próbować to zmieniać. I taka była jej wola.
Dowiedziały się czegoś więcej o mężczyźnie. Wydawał się być w tym wszystkim szczery, więc nie miała podstaw nie wierzyć w tę opowieść. Zresztą, po co miałby kłamać?
- Przykro mi, że cię to spotkało. – powiedziała, szczerze współczując koledze. Nie, nie użalała się nad nim, bo to przecież było dawno i już minęło. Jednak nie zazdrościła tego, że w dzieciństwie doświadczył odrzucenia. – Czasami ciężko ludziom pojąć, że ktoś może być inny. A dzieci potrafią być brutalnie szczere. – dopowiedziała nieco zakłopotana taką postawą. Sama przecież przedstawiała odwrotne wartości. Poza tym ciągle tkwiło w niej ciekawskie dziecko i chciała wiedzieć dużo, po prostu. – Teraz za to robisz furrorę, co? – zapytała rozbawiona, nie chcąc w sumie zbytnio pchać ich wszystkich w przykre tematy. Było i minęło. Zresztą Nobuo nie wydawał się być jakoś przybity wydarzeniami z dzieciństwa. Być może zdążył to przepracować i wiedział, że w sumie liczy się to co jest tu i teraz. I co będzie.
Wyglądało na to, że jednak to czerwonowłosa wygrała. Aż wyprostowała się, wstając z miejsce i w geście triumfu uniosła ręce wysoko.
- Ej! – zaprotestowała, zaraz opierając dłonie o stół i spojrzała na Yukari. – Mam być starą panną? – zapytała z wyrzutem, ale zaraz roześmiała się wesoło. Oczywiście nie brała tego do siebie. Nie wiedziała, co jej życie przyniesie. Nie planowała takich rzeczy. Bycia z kimś, zakładania rodziny. Może kiedyś, pewnie tak by wypadało, ale jeśli ma być, to przyjdzie samo. Niezmiernie nie chciała powielać tradycji ustawianego zamążpójścia.
Alkohol chyba udzielał się dość porządnie wszystkim. No może Sayuri troszkę mniej, bo wciąż dawkowało sobie tę przyjemność, ale i na jej policzkach pojawiło się zaróżowienie, mówiące o tym, że alkohol już zaczyna grzać.
- Nobuuuuoooooo. – przeciągnęła, zwracając swoje spojrzenie na chłopaka. – Nie bądź taka cwana bestia! – rzuciła, szczerząc się od ucha do ucha i wzięła swój kubeczek w dłoń. Miała tam jeszcze całkiem sporo, na parę łyków jeszcze starczy, dlatego ponownie skosztowała wina. – Jako główny prowodyr, musisz koniecznie zacząć! Może Sakura sakura? Albo Kokiriko? – zapytała, robiąc dzióbek z ust, jakby głęboko zastanawiała się nad tym, co może zaśpiewać Nobuko. Były to dwie pieśni, które raczej większość ludzi znała, no ale też nie mogła dać sobie ręki uciąć, że tak było. – No nie wstydź się! – zachęciła go i wyciągnęła kubek w jego stronę, chcąc symbolicznie stuknąć się naczyniami z winem.
- Ogólnie nie polecam. – powiedziała pół żartem, pół serio. Pewnie bardziej doświadczony ninja szybko poradziłby sobie z zagrożeniem, ale jej to trochę zajęło. I na szczęście miała wsparcie. – Akurat ten yokai posługiwał się genjutsu i właśnie pajęczymi nićmi. – dodała już poważnie, nie bojąc się zdradzić takich rzeczy. Być może oni kiedyś też napotkają na taki twór i dzięki temu będą wiedzieli co zrobić. Chociaż nie mogli mieć pewności, że kolejny yokai, będący podobny do tego, którego spotkała, będzie miał takie same umiejętności. – I jadła ludzi, brrrr! – dopowiedziała i pokręciła głową, jakby odganiała od siebie wyobrażenie tego wszystkiego. Nawet nie chciała myśleć, ilu ludzi już mogła ta pajęczyca zjeść.
Yukari za to spotkała nie tylko yokai, ale i Senrakai. Jednak jej wcześniejsza reakcja na pajęczycę sprawiło, że młoda Hyuuga pomyślała, iż yokai, jakiego czarnowłosa spotkała, mógł być troszkę mniej szkodliwy. Chętnie jednak dowiedziałaby się co nieco. Informacje w tym świecie były niezwykle ważne. Za to Nobou nie miał wątpliwej przyjemności, by zmierzyć się z zagrożeniem z jakiejkolwiek z tych dwóch grup. Za to jednak co nieco wiedział, o czym sam wspomniał.
- Ale wyszłaś cało z obu tych spotkań, Yukari-chan! – podkreśliła i objęła koleżankę ramieniem. To był taki przyjacielski, ciepły uścisk. – Na pewno masz niesamowite zdolności. – powiedziała z szerokim uśmiechem. Może i obie trochę przezimowały kilka lat, ale chyba nie były takie najgorsze. Zwłaszcza Yukari, bo wychodziło na to, że miała jednak zdecydowanie więcej przygód niż Sayuri. I siedziały tutaj razem z Nobou. Silniejsze o doświadczenia, bogatsze o wiedzę. Nie zawsze siła fizyczna czy arsenał technik przesądzał o tym, co się wydarzy. W wielu przypadkach dużo bardziej przydawał się spryt i pomysłowość. I nie wątpiła w to, że jej przyjaciółka posiada obie te cechy.
- W sumie to nie wiem, Nobou, czy życzyć ci spotkania z nimi, czy nie… - przerwała, mając na myśli oba zagrożenia. Yokai, jak i Senrakai. -…z jednej strony lepiej nie, z drugiej, chyba trzeba się tym zająć, bo z czasem może być gorzej. Giną niewinni. – dodała, ostatnie dwa słowa wypowiadając nieco ciszej, z wyczuwalnym smutkiem w głosie. Wiedziała, że tak już jest na tym świecie, ale czy musiała się na to godzić? Mogło ją to smucić, miała do tego prawo. I mogła próbować to zmieniać. I taka była jej wola.
Dowiedziały się czegoś więcej o mężczyźnie. Wydawał się być w tym wszystkim szczery, więc nie miała podstaw nie wierzyć w tę opowieść. Zresztą, po co miałby kłamać?
- Przykro mi, że cię to spotkało. – powiedziała, szczerze współczując koledze. Nie, nie użalała się nad nim, bo to przecież było dawno i już minęło. Jednak nie zazdrościła tego, że w dzieciństwie doświadczył odrzucenia. – Czasami ciężko ludziom pojąć, że ktoś może być inny. A dzieci potrafią być brutalnie szczere. – dopowiedziała nieco zakłopotana taką postawą. Sama przecież przedstawiała odwrotne wartości. Poza tym ciągle tkwiło w niej ciekawskie dziecko i chciała wiedzieć dużo, po prostu. – Teraz za to robisz furrorę, co? – zapytała rozbawiona, nie chcąc w sumie zbytnio pchać ich wszystkich w przykre tematy. Było i minęło. Zresztą Nobuo nie wydawał się być jakoś przybity wydarzeniami z dzieciństwa. Być może zdążył to przepracować i wiedział, że w sumie liczy się to co jest tu i teraz. I co będzie.
Wyglądało na to, że jednak to czerwonowłosa wygrała. Aż wyprostowała się, wstając z miejsce i w geście triumfu uniosła ręce wysoko.
- Ej! – zaprotestowała, zaraz opierając dłonie o stół i spojrzała na Yukari. – Mam być starą panną? – zapytała z wyrzutem, ale zaraz roześmiała się wesoło. Oczywiście nie brała tego do siebie. Nie wiedziała, co jej życie przyniesie. Nie planowała takich rzeczy. Bycia z kimś, zakładania rodziny. Może kiedyś, pewnie tak by wypadało, ale jeśli ma być, to przyjdzie samo. Niezmiernie nie chciała powielać tradycji ustawianego zamążpójścia.
Alkohol chyba udzielał się dość porządnie wszystkim. No może Sayuri troszkę mniej, bo wciąż dawkowało sobie tę przyjemność, ale i na jej policzkach pojawiło się zaróżowienie, mówiące o tym, że alkohol już zaczyna grzać.
- Nobuuuuoooooo. – przeciągnęła, zwracając swoje spojrzenie na chłopaka. – Nie bądź taka cwana bestia! – rzuciła, szczerząc się od ucha do ucha i wzięła swój kubeczek w dłoń. Miała tam jeszcze całkiem sporo, na parę łyków jeszcze starczy, dlatego ponownie skosztowała wina. – Jako główny prowodyr, musisz koniecznie zacząć! Może Sakura sakura? Albo Kokiriko? – zapytała, robiąc dzióbek z ust, jakby głęboko zastanawiała się nad tym, co może zaśpiewać Nobuko. Były to dwie pieśni, które raczej większość ludzi znała, no ale też nie mogła dać sobie ręki uciąć, że tak było. – No nie wstydź się! – zachęciła go i wyciągnęła kubek w jego stronę, chcąc symbolicznie stuknąć się naczyniami z winem.
0 x

You were more than just somebody I was destined to meet.
- Yukari
- Posty: 155
- Rejestracja: 4 gru 2019, o 21:25
- Wiek postaci: 17
- Ranga: Dōkō
- Widoczny ekwipunek: Torba, kabura na broń
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=32&t=7895
- Multikonta: Yumiko
Re: Mikunigaoka - Zabawa u Hyūga [Kampania]
Przez chwilę zastanawiała się nad tym jak to możliwe, że ich towarzysz nie spotkał, ani jednych ani drugich. Czy również niedawno zaczął swoją przygodę z misjami? A może do tej pory zajmował się czymś całkiem innym? Jego osoba wydawała się dla niej bardzo ciekawa, a na jego niekorzyść działało to, że dawał im tylko szczątkowe informacje. Sayuri z kolei była bardzo otwarta, zaczęła dalej opowiadać o osobniku, którego spotkała. Trzeba było zapamiętać te informacje. Kto wie, czy w przyszłości nie spotka kogoś równie strasznego?
- Dobrze, że mówisz, bo okazuje się, że to bardzo dziwne istoty, mój był niewyrośniętym osobnikiem, w sumie... wyglądał jak potwór, który mógłby nawiedzać dzieci w snach.-powiedziała przypominając sobie tą sytuację. Sayuri spotkała kogoś straszniejszego i dała radę! Była z niej dumna. Chociaż ich droga nie była intensywna, to każda z nich wracała na właściwe tory i jak się okazało, były silniejsze niż przed laty. Odwzajemniła uścisk koleżanki z uśmiechem. - Dałam radę, bo nie byłam sama. W innym przypadku nie miałabym tyle szczęścia z Senrakai. Dwa razy ich spotkaliśmy i dwa razy podróżowali w grupach. Po tych spotkaniach wiem, że nie można się wahać, albo oni albo ty.
Słysząc słowa chłopaka odnośnie jego dzieciństwa nieco posmutniała. Nie rozumiała takiego zachowania, jej rodzice starli się by była szczęśliwym i kochanym dzieckiem. Ona sama uwielbiała towarzystwo swoich znajomych i nie wyobrażała sobie, by ktoś mógł im sprawić jakąkolwiek przykrość. Teraz Nobuo wyglądał na kogoś, kto ma gdzieś opinię innych. - Mi również przykro.- powiedziała, po czym szturchnęła dziewczynę w bok. - To na pewno! Spójrz na niego, wygląda jak łamacz kobiecych serc, teraz te dziewczynki pewnie się ślinią na jego widok-powiedziała rozbawiona. Miała nadzieję, że ich towarzysz zrozumie komplement i się nie obrazi. W innym przypadku cóż, weźmie to na klatę.
-I jeszcze tyle wie...-powiedziała do Nobuo nieco zaskoczona.-Bardziej miałam na myśli element tworzenia, niż nasze predyspozycje fizyczne.- Uśmiechnęła się. Pod drugim względem, na pewno, też była słabsza od chłopaka. Ba! Była słabsza od większości swoich rówieśników, którzy ćwiczyli i chodzili na misje regularnie. Gdy Sayuri spojrzała na nią uniosła dłonie w geście poddania- Absolutnie! Miejcie szczęście w czymkolwiek chcecie! -upiła nieco wina i prawie się udławiła, gdy chłopak chciał sposobem zachęcić ich do śpiewania. Sayuri sprytnie podeszła Nobuo, na co czarnowłosa się tylko uśmiechała. Ta dziewczyna ma dar przekonywania, więc było niemalże pewne, że to właśnie on zacznie śpiewać.- Możemy być damskim chórkiem. Zespół idealny!-klasnęła w dłonie czekając na decyzję blondyna.
- Dobrze, że mówisz, bo okazuje się, że to bardzo dziwne istoty, mój był niewyrośniętym osobnikiem, w sumie... wyglądał jak potwór, który mógłby nawiedzać dzieci w snach.-powiedziała przypominając sobie tą sytuację. Sayuri spotkała kogoś straszniejszego i dała radę! Była z niej dumna. Chociaż ich droga nie była intensywna, to każda z nich wracała na właściwe tory i jak się okazało, były silniejsze niż przed laty. Odwzajemniła uścisk koleżanki z uśmiechem. - Dałam radę, bo nie byłam sama. W innym przypadku nie miałabym tyle szczęścia z Senrakai. Dwa razy ich spotkaliśmy i dwa razy podróżowali w grupach. Po tych spotkaniach wiem, że nie można się wahać, albo oni albo ty.
Słysząc słowa chłopaka odnośnie jego dzieciństwa nieco posmutniała. Nie rozumiała takiego zachowania, jej rodzice starli się by była szczęśliwym i kochanym dzieckiem. Ona sama uwielbiała towarzystwo swoich znajomych i nie wyobrażała sobie, by ktoś mógł im sprawić jakąkolwiek przykrość. Teraz Nobuo wyglądał na kogoś, kto ma gdzieś opinię innych. - Mi również przykro.- powiedziała, po czym szturchnęła dziewczynę w bok. - To na pewno! Spójrz na niego, wygląda jak łamacz kobiecych serc, teraz te dziewczynki pewnie się ślinią na jego widok-powiedziała rozbawiona. Miała nadzieję, że ich towarzysz zrozumie komplement i się nie obrazi. W innym przypadku cóż, weźmie to na klatę.
-I jeszcze tyle wie...-powiedziała do Nobuo nieco zaskoczona.-Bardziej miałam na myśli element tworzenia, niż nasze predyspozycje fizyczne.- Uśmiechnęła się. Pod drugim względem, na pewno, też była słabsza od chłopaka. Ba! Była słabsza od większości swoich rówieśników, którzy ćwiczyli i chodzili na misje regularnie. Gdy Sayuri spojrzała na nią uniosła dłonie w geście poddania- Absolutnie! Miejcie szczęście w czymkolwiek chcecie! -upiła nieco wina i prawie się udławiła, gdy chłopak chciał sposobem zachęcić ich do śpiewania. Sayuri sprytnie podeszła Nobuo, na co czarnowłosa się tylko uśmiechała. Ta dziewczyna ma dar przekonywania, więc było niemalże pewne, że to właśnie on zacznie śpiewać.- Możemy być damskim chórkiem. Zespół idealny!-klasnęła w dłonie czekając na decyzję blondyna.
0 x
- Nobuo
- Posty: 90
- Rejestracja: 2 sty 2026, o 13:30
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Avek
- Widoczny ekwipunek: Plecak, 2 kabury
- Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=233599#p233599
- Multikonta: Emi, Pączuś
Re: Mikunigaoka - Zabawa u Hyūga [Kampania]
Uśmiechnąłem się na widok Sayuri, która się cieszy z tego, że wygrała a następnie się rozzłościła na myśl, że będzie starą panną. - Pff, było nie wygrać... haha. - Charakter dziewczyny mocno mnie rozbrajał. Miała ten błysk w oku jakiego niektórzy mogliby się nauczyć. Nie dało się jej nie lubić, zresztą podobna sytuacja była z Yukari, obie przedstawicielki płci pięknej miały coś w sobie, co sprawiało, że się miło przy nich obcowało.
Wtedy wtrąciła się Yukari, zarzucając mi, że gram podrywacza i wszystkie do mnie lecą. Czy tak było, może, czy mi to przeszkadzało nie wiem. - Oczywiście, jedyne na co poluje to serca kobiet, którymi się bawię, następnie się nudzę i wyrzucam... haha. Dajcie spokój, są na tym świecie ciekawsze rzeczy niż podrywanie każdej poruszającej się kobiety, ciekawszą rzeczą jest wysadzanie wszystkiego wokół... - Zrobiłem lekką minę jakbym miał coś za uszami i coś planował, spojrzałem po dziewczynach robiąc napięcie. - Nie no żartuje oczywiście, nie w głowie mi teraz romanse, w głowie to teraz mam tylko jedno. - Po tych słowach złapałem za wino i dolałem sobie do pełna. - Oj przepraszam gdzie moje maniery. - Dolałem też dziewczynom.
Po Yukari było widać, że to już zaczyna być ten moment jak zaczyna mocno w głowie szumieć, w sumie mi też. Dlatego przyszedł ten moment imprezy. - Wy to dla mnie jak siostry jesteście, gdybyście miały kiedyś z czymś problem w soso, to podbijajcie! Wszystko ogarniemy, wszystko załatwimy, głos... nos... włos wam z głowy nie spadnie! - Po czym wystawiłem ręce do kumpelskiego typowo pijackiego przytulasa.
Dziewczyny nie odpuszczały i chciały mnie wkręcić w śpiewanie, oczywiście Sayuri popełniła błąd, myślała, że jak na mnie zwali śpiewanie to też będzie mogła wybrać utwór jaki śpiewamy. - Ohoho, moja droga, mogę śpiewać ale to ja decyduje co śpiewamy! Mam nadzieje, że się przyłączycie! A nie szmery bajery, bo zaraz was uznam za takie co chłopaków bajerują i bawią się ich sercami! - Zażartowałem dosyć prowokacyjnie.
- No to ten *ekhem*...
Wychodzę z mojej klatki
I świetnie sobie radziłem
Muszę się za to zabrać, bo pragnę tego wszystkiego
To zaczęło się od pocałunku
Jak to mogło skończyć się w ten sposób
To był tylko pocałunek, to był tylko pocałunek
Teraz zasypiam
A ona zamawia taksówkę
Kiedy on pali papierosa a ona bierze bucha
Teraz idą do łóżka
A mnie robi się niedobrze
I to wszystko jest w mojej głowie, ale ona dotyka jego
Zaczeły się dołączać inne stoliki do tego śpiewu, podkręciło to atmosfere aż stanąłem na stole.
Klatki piersiowej, teraz
On zdejmuje jej sukienkę
Pozwólcie mi odejść!
Nie mogę na to patrzeć, to mnie zabija
I przejmuje nade mną kontrolę
Zazdrość; strąca świętych do morza
Pływają pośród chorych kołysanek
Dławiąc się twoimi usprawiedliwieniami
Ale to jest po prostu cena, którą płacę
Przeznaczenie mnie wzywa
Otwieram moje żądne oczy
Ponieważ jestem Pan Shinobi!
- No i co jest z wami co tak słabo śpiewacie? - Uśmiechnąłem się do dziewczny.
Wtedy wtrąciła się Yukari, zarzucając mi, że gram podrywacza i wszystkie do mnie lecą. Czy tak było, może, czy mi to przeszkadzało nie wiem. - Oczywiście, jedyne na co poluje to serca kobiet, którymi się bawię, następnie się nudzę i wyrzucam... haha. Dajcie spokój, są na tym świecie ciekawsze rzeczy niż podrywanie każdej poruszającej się kobiety, ciekawszą rzeczą jest wysadzanie wszystkiego wokół... - Zrobiłem lekką minę jakbym miał coś za uszami i coś planował, spojrzałem po dziewczynach robiąc napięcie. - Nie no żartuje oczywiście, nie w głowie mi teraz romanse, w głowie to teraz mam tylko jedno. - Po tych słowach złapałem za wino i dolałem sobie do pełna. - Oj przepraszam gdzie moje maniery. - Dolałem też dziewczynom.
Po Yukari było widać, że to już zaczyna być ten moment jak zaczyna mocno w głowie szumieć, w sumie mi też. Dlatego przyszedł ten moment imprezy. - Wy to dla mnie jak siostry jesteście, gdybyście miały kiedyś z czymś problem w soso, to podbijajcie! Wszystko ogarniemy, wszystko załatwimy, głos... nos... włos wam z głowy nie spadnie! - Po czym wystawiłem ręce do kumpelskiego typowo pijackiego przytulasa.
Dziewczyny nie odpuszczały i chciały mnie wkręcić w śpiewanie, oczywiście Sayuri popełniła błąd, myślała, że jak na mnie zwali śpiewanie to też będzie mogła wybrać utwór jaki śpiewamy. - Ohoho, moja droga, mogę śpiewać ale to ja decyduje co śpiewamy! Mam nadzieje, że się przyłączycie! A nie szmery bajery, bo zaraz was uznam za takie co chłopaków bajerują i bawią się ich sercami! - Zażartowałem dosyć prowokacyjnie.
- No to ten *ekhem*...
Wychodzę z mojej klatki
I świetnie sobie radziłem
Muszę się za to zabrać, bo pragnę tego wszystkiego
To zaczęło się od pocałunku
Jak to mogło skończyć się w ten sposób
To był tylko pocałunek, to był tylko pocałunek
Teraz zasypiam
A ona zamawia taksówkę
Kiedy on pali papierosa a ona bierze bucha
Teraz idą do łóżka
A mnie robi się niedobrze
I to wszystko jest w mojej głowie, ale ona dotyka jego
Zaczeły się dołączać inne stoliki do tego śpiewu, podkręciło to atmosfere aż stanąłem na stole.
Klatki piersiowej, teraz
On zdejmuje jej sukienkę
Pozwólcie mi odejść!
Nie mogę na to patrzeć, to mnie zabija
I przejmuje nade mną kontrolę
Zazdrość; strąca świętych do morza
Pływają pośród chorych kołysanek
Dławiąc się twoimi usprawiedliwieniami
Ale to jest po prostu cena, którą płacę
Przeznaczenie mnie wzywa
Otwieram moje żądne oczy
Ponieważ jestem Pan Shinobi!
- No i co jest z wami co tak słabo śpiewacie? - Uśmiechnąłem się do dziewczny.
0 x
- Sasame
- Posty: 1229
- Rejestracja: 21 cze 2021, o 23:40
- Wiek postaci: 25
- Ranga: Seinin
- Krótki wygląd: ~
- Średniego wzrostu
- Szczupła lecz dobrze zbudowana
- Burza czerwonych włosów
- Błękitne oczy
Ubiór: ~
- Czarna sukienka-kimono w czerwone chmurki
- Wysokie czarne sandały shinobi - Widoczny ekwipunek: ~
- Kabura na lewym udzie
- Kabura na prawym udzie
- Czarna torba przy pasie z tyłu na środku
- Tanto zamocowane poniżej torby
- Czarny płaszcz w czerwony chmurki
- Duży zwój - Link do KP: viewtopic.php?p=177516#p177516
- GG/Discord: MxPl#7094
- Multikonta: Risu | Shinryu | Jawa
- Lokalizacja: Nawabari (Daishi)
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


