Jedno można było przyznać bez problemu. Charaktery Shimy i Nizana były różne. Kobieta była niechakrowa, a jej temperament ewidentnie wskazywał, że wywodzi się z Kaminarich. Nizan zaś był raczej wycofany, lecz nadal posiadał siłę, o której kobieta mogła tylko pomarzyć. Złapanie się tych dwoje w kłótni wywołało falę tsunami, która rozbiła się o mur, który wspólnie budowali przez lata. Mur wokół ich serc. Jeżeli okaże się, że para nie przetrwa tego uderzenia, w takim razie... co jak nadejdą prawdziwe problemy? Problemy, które miały wynikać ze ścieżki, na którą skierowała całą rodzinę Kunisaku - Shima.
Jeszcze podczas samej kłótni, Shima zachowywała się tak, jak każdy, który przekracza granice i szuka wymówki. "Robiłam to dla Was". Nizan jednak nie komentował tego więcej. Kobieta odwijała mu się jak tylko mogła - padło już zabranie dziecka, odejście, przemoc... zabrakło jeszcze w kobiecym bingo rzucaniem talerzami, a na końcu zdrada z informacją, że to dlatego, bo ją zaniedbywał i nie poświęcał jej uwagi.
Nizan nie zanotował wzmianki o tym, że Shima potencjalnie może być w ciąży. Nie dotarło to zbytnio do niego. Był tak pochłonięty panowaniem nad emocjami, że do jego uszu trafiały tylko poszczególne słowa. Porównanie do ojca alkoholika, który bił swoją żonę było... w sumie chyba Nizan już nawet nie przejął się akurat tak bardzo tym, bo no nigdy nie uderzył Shimy, ani nawet na nią nie krzyknął. Pił? No jak każdy, trochę, ale raczej robił to w osadzie przelotem w jakiejś karczmie, niż siadał z butelką w domu i pił. Napewno nie do takiego stopnia, by nie wiedzieć, co robi. No i teraz nasuwało mu się pytanie na myśl, bo pamiętał, jak jeszcze jakiś czas temu wyśmiewał znajomego, który mówił, żeby nie rezygnować z praw patriarchatu i podporządkować sobie kobietę w pełni, bo inaczej im odbija. Wszystko fajnie, ale czy to nie było samolubne podejście? Czy on potrzebował mieć marionetkę w domu, która by mu usługiwała? Bo trochę do tego miało się to sprowadzić. Nie, raczej nie. Kochał Shimę taką jaką jest, ale dotarli do momentu, w którym niestety nie mogli trwać w statusie quo i musieli podjąć decyzję. Shima już podjęła decyzję - zamierzała mieć wpływ na losy Ryuzaku i tego co się dzieje w polityce. Ona wyszła przed szereg i zamierzała rzucić wyzwanie najpotężniejszym ludziom w Ryuzaku. Nizan był... zwykłym kowalem? Jak miał nie przestraszyć się tego, co robiła kobieta? Jeszcze w momencie, gdy plan ze stalą omawiali wspólnie, tak rozszerzenie go o magazyny i szukanie po cichu jakichś notatek, by Nizan wrócił do badań nad techniką, przez którą prawie stracił rękę przelało już czarę goryczy. Mógł zgadzać się na wiele, ale dopóki takie aspekty dotyczyły życia codziennego, a nie wywrócenie politycznego stołka.
Cokolwiek się stanie, Nizan podjął decyzję. Niestety, mimo pełnej miłości do Shimy, nie będzie jej pracownikiem. Nie będzie wykonywał jej planu, jeżeli ta wcześniej nie wyjaśni mu o co chodzi. I nie zależnie, czy Shima nazwie to fazą początkową, fazą prenatalną, zalążkiem planu czy czymkolwiek innym. Po prostu ryzyko jest zbyt duże. Tutaj już nie chodzi o zbicie kilku bandziorów. Im szybciej kobieta dojrzy do tego, by widzieć w Nizanie partnera, nie służącego, tym szybciej Nizan wróci do swojej poprzedniej formy. Sam chłopak nie poddawał w wątpliwość tego, że Shima go kocha. Tego był pewny. Ich uczucia względem siebie były czyste, jednak jak każdy człowiek, różnili się. Oboje chcieli dobrze, oboje jednak chcieli zrobić to po swojemu. Albo znajdą konsensus, albo będą musieli nauczyć się żyć osobno. Jeżeli podejmą decyzję o rozstaniu z takiego powodu, to Nizan nie będzie walczył, bo po prostu... jeżeli coś takiego ich złamie, to szkoda czasu. Obojgu musi zależeć. Wtedy chyba by wrócił na pustynię. W sumie nie myślał o tym. Może czas zacząć?
Jeszcze te polecenie wyjdź, gdy ten opuszczał dom... Nizan nawet nie chciał tego komentować. Prychnął jedynie pod nosem, ale to bardziej do siebie. Nadal, po całej tej wymianie zdań, nadal musiała mieć ostatnie słowo. Przecież wychodził, bo SAM podjął taką decyzję, nie potrzebował do tego dodatkowej zachęty. Naprawdę nie chciał wracać dziś do domu. Może przenocuje sobie gdzieś poza? Zobaczy jak się ułożą sprawy.
Co jednak ciekawsze, widok zachlanego Karyou sprawił, że Nizan uniósł brew.
- Jak pijesz to przynajmniej... a zresztą. - westchnął. - Jeszcze nim pójdziesz, powiedz mi czy znalazłeś kogoś, kogo można zatrudnić do... eee... Twojego zespołu? - zapytał. - Niestety okazało się, że musimy działać szybciej niż myślałem i muszę zbudować zespół... nazwijmy to artystów. Tylko takich wiesz, zaufanych. - Nizan posłał mu spojrzenie. - Na początek... z pięciu. Masz jakichś? - jeżeli Nizan dogada się z Shimą w temacie jej wielkich planów, to nadal będzie potrzebował ekipy do obstawiania niektórych punktów. Jeżeli się nie dogada z Shimą, to przynajmniej zostawi jej zaufanych pracowników, którzy będą jej pilnować.
Potem skierował się do biblioteki i... cholera, jak zobaczył budynek to przypomniał sobie, jak duży jest to obiekt. Trzy piętra. Znaleźć cokolwiek w takim przybytku to będzie kawał roboty. Eh... będzie musiał znaleźć kolejnego pracownika, który będzie ciut sprytniejszy niż Karyou i będzie mógł go wysyłać na takie misje wywiadowcze. Wywiadowczo-operacyjne.
Jak wszedł do środka, to stwierdził, że... trochę szkoda, że nie słuchał co Shima do niego mówiła, bo pewnie przekazała mu dość istotne informację na ten temat. Eh... musiał zamknąć oczy, przyłożyć dłoń do czoła i przeszukać pamięć. Do tego miejsca miał plan.
Kurde... jak ona go nazwała... Karui? Karyoui? Mieszało mu się to imię z Karyou, a był przekonany, że to z nim miał porozmawiać i zapytać o... Genpo. Tak, Genpo. Tylko jak dalej? Hikaki Genpo? No nic, spróbuje narazie zlokalizować bibliotekarza.
Nizan zamierzał podejść do pierwszego lepszego osobnika płci męskiej, który pracował w tym przybytku.
- Erm... witam, czy Ty jesteś przypadkiem Karu?... Kar-you? ... poszukuję osoby, która specjalizuje się w historii miasta.
Re: Dom Tysiąca Zwojów [Biblioteka]
: 21 sty 2026, o 19:12
autor: Kujaku Haruka
Re: Dom Tysiąca Zwojów [Biblioteka]
: 22 sty 2026, o 12:19
autor: Nizan
Nizan skrzywił się widząc, jak Karyou mówi o tym, że jest solistą. No jakby... Nizan to rozumiał, ale też musiał postawić sprawę jasno. Karyou był za cienki na solistę, akurat w jego przypadku zespół był wymogiem.
- To dawaj ich, ale bierz takich, którzy coś potrafią i no wiesz. Mają jaja. Pizdryków nie bierzemy. - powiedział Nizan. - Muszą być tacy jak Ty. Charakterni. Wiesz o co chodzi? - zapytał, starając się sprawić wrażenie, że Karyou też jest... wyjątkowy. Chłopak może i był łebkiem, ale miał jaja i Nizan potrafił go w jakiś sposób kontrolować. Napewno jak ewoluuje, to może być przydatnym ogniwem w całej sieci, którą Nizan zamierzał stworzyć.
Z kolei w bibliotece, człowiek którego zapytał Nizan, momentalnie wiedział o kogo chodzi. Poinformował kowala o tym, że poszukuje raczej Karui-samę, jakiegoś... jednego z trzech Skrybów Złota i Płomienia. Nizan był w lekkim szoku, że nawet w bibliotece stosuje się aż tak urozmaicone tytuły.
- Rozumiem. Dziękuję. - powiedział i odwrócił się, lecz momentalnie cofnął i ponownie skierował do trzydziestolatka. - Co to jest za ranga... ten skryba złota i płomienia? I dlaczego jest ich trzech? Jak się dzielą? - zapytał. Jakby, kurwa - naprawdę go to zaintrygowało i zainteresowało. Tym bardziej, że skoro to są ludzie, którzy dbają o historię, to warto poznać ich hierarchię.
Jak otrzymał odpowiedź, to podziękował, a następnie skierował się do wskazanej osoby. Po drodze zapytał jeszcze dwie osoby, żeby upewnić się, że idzie w dobrym kierunku, a następnie gdy napotkał staruszka, który gada sam do siebie to był pewny, że trafił w dobre miejsce.
- Dzień dobry Karui-sama. - powiedział narazie spokojnie, starając się jeszcze nie krzyczeć, ale jeżeli człowiek nie usłyszy tego co do niego Nizan mówi, to powie wtedy to samo, tylko głośniej. - Nazywam się Kunisaku Nizan i poszukuję informacji. Ostatnio nabyłem nieruchomość, a raczej... moja żona ją nabyła... w każdym razie, poszukuję informacji na temat poprzedniego właściciela i czym się on trudnił. Podobno nazywał się... Genpo. Chodzi mi o ten budynek, gdzie miał miejsce wybuch. To chyba był jakiś sklep alchemiczny. Dwa piętra plus piwnica. - wyjaśnił. Ciekaw był, czy mężczyzna da radę po tych informacjach mu odpowiedzieć, czy będzie musiał starać się jakoś bardziej przybliżyć mu o który dom chodzi.
Re: Dom Tysiąca Zwojów [Biblioteka]
: 23 sty 2026, o 13:55
autor: Kujaku Haruka
Re: Dom Tysiąca Zwojów [Biblioteka]
: 23 sty 2026, o 18:39
autor: Nizan
Nizan wysłuchał tego co powiedział mu pierwszy mężczyzna. O dziwo, taki przybytek miał jasny podział struktur i hierarchii. No więc Nizan tłumacząc na swoje zrozumiał, że jest tutaj trzech najwyższych bibliotekarzy, którzy mają swoje obszary: Karui-sama od historii miasta, Hayato od historii kontynentu i Yuko-sama od wysp i terenów zza murem. W sumie, był to bardzo interesujący trop i skoro Nizan nie zamierzał dziś za szybko wracać do domu to może nawet... i by został i popytał tych bibliotekarzy o jakieś rzeczy. W sumie, gdzie lepiej zapytać jak nie tutaj? Tylko musiał jeszcze wymyślić pytania.
Karui-sama mógł mu powiedzieć coś o więcej o najważniejszym celu dzisiejszej wizyty. Hayato mógł mu zdradzić trochę na temat... w sumie ciekawe, czy wie co dzieje się na pustyni. Chociaż oni powinni być bardziej od historii, niż od dziejów obecnych, ale kto wie? A Yuko... cóż... w sumie dzicy i mur nie za bardzo go interesowały. Cieszył się, że wojna jest oddalona o dwie prowincje.
No i dowiedział jak nazywa się w ogóle główny odpowiedzialny za ten przybytek. Kenji-sama. Cóż, dobrze wiedzieć. Może kiedyś ta wiedza mu się przyda.
- Dziękuję. - powiedział, wykonując delikatny ukłon. - A właśnie, jakbym chciał poczytać coś o... łączeniu żywiołów, to gdzie znajdę odpowiednie miejsce? Interesuje mnie łączenie natur chakr w celu wytworzenia czegoś nowego. Czy ktoś prowadził podobne badania? - a, nim jeszcze odejdzie, to skorzysta z okazji i zapyta.
Starszy, głuchy bibliotekarz z kolei nie znał Kunisaku. Chłopak skrzywił się.
- Prowadzimy z żoną warsztat, czy też kuźnię... sklep z wyposażeniem. Ten z napisem "Rodzina". Ja pochodzę z Ningyo-shi, ona zaś jest Kaminari, więc osiedliśmy tutaj... można powiedzieć trochę przez przypadek. - wyjaśnił mężczyznie. - Tak, już pokazuję na mapie gdzie on się znajduje. - powiedział, po czym jak miał możliwość, to chciał wskazać palcem miejsce, gdzie był wcześniej z Arata-chan. - Ten budynek był chyba wcześniej wynajmowany jeszcze jakoś przez Radę Ryuzaku? Któregoś Radnego może? Znalazłem zapiski, które by tak stanowiły. Coś jest na ten temat też w archiwum?
Re: Dom Tysiąca Zwojów [Biblioteka]
: 25 sty 2026, o 15:33
autor: Kujaku Haruka
Re: Dom Tysiąca Zwojów [Biblioteka]
: 26 sty 2026, o 14:33
autor: Nizan
Nizan niestety nie dowiedział się nic na temat tego, czy ktoś prowadził badania nad łączeniem żywiołów. W sumie... trochę sie nie dziwił? Dział filozofii to napewno nie był kierunek, który go interesował, tak samo jak iryojutsu. Na ten moment raczej ślepy trop.
To co powiedział z kolei Karui było już zdecydowanie bardziej potrzebne Nizanowi. Dowiedział się istotnych rzeczy. Po pierwsze - człowiek, który prowadził badania miał jeszcze jeden punkt. Był to zdecydowanie kolejny krok Nizana. Odwiedzić ewentualne miejsce pobytu mężczyzny i dowiedzieć się więcej na temat jego badań. Albo przynajmniej poszukać informacji na ten temat. Nie był pewny co tam znajdzie.
Drugi punkt, to to, w co wdepnęła Shima.
- O, to ciekawe. Kto dofinansował z Rady ten pustostan? W sensie, kto go dofinansował przed tym? I jest może napisane w jakich częściach to zrobili? - Nizan był ciekawy, komu potencjalnie Shima mogła nadepnąć na odcisk. Nachylił się nad Karuiem. - A ta cała... wioska Tengutsu. Mogę dostać kopię mapy z informacją, gdzie jest ta posiadłość? Albo przynajmniej informacje jak ją namierzyć? Chociaż nie ukrywam, że mapa byłaby dużo lepsza. Jeżeli potrzeba umieścić jakąś opłatę za wydanie kopii, to nie problem.
No i Nizan był kompletny do kolejnej części tej przygody. Wiedział gdzie miał iść, wiedział po co, teraz tylko dostać kopię mapy i ruszać przed siebie... kilkanaście kilometrów to sporo, w obie strony wyjdzie pewnie z trzydzieści. Jakby tak przebiec to... pewnie byłoby i szybciej.
Re: Dom Tysiąca Zwojów [Biblioteka]
: 30 sty 2026, o 02:04
autor: Kujaku Haruka
Re: Dom Tysiąca Zwojów [Biblioteka]
: 30 sty 2026, o 11:56
autor: Nizan
No i dobrze żarło i zdechło. Gdy już miał dowiedzieć się, jak nazywają się Radni, którzy maczali palce w tym procederze, okazało się, że trzeba złożyć formalną prośbę o udostępnienie tych danych. Kopia miała zostać przekazana do samych zainteresowanych - z tego co zrozumiał Nizan - więc Radni by wiedzieli, że chłopak węszy w temacie. To mogłoby sprowadzić spojrzenia w ich kierunku, a tym samym podejrzenia na Shimę, która zaczęła działać w temacie. Nizan cicho westchnął.
- Nie, proszę się nie kłopotać. Tak myślałem, że skoro Radni oficjalnie wspierają jakieś przedsięwzięcie, to są to dane jawne, a nie tajne. Ktoś mógłby pomyśleć, że Radni wykorzystują budżet miasta by płacić na konkretne biznesy. Idąc tym tropem, dlaczego na przykład kowale nie dostają żadnego dofinansowania od miasta? - uniósł wzrok pytająco, po czym uśmiechnął się i poklepał mężczyznę po barku. - Na szczęście nikt nie jest tak głupi, by zadawać takie pytania otwarcie, prawda? Proszę się nie kłopotać moją wcześniejszą prośbą.
Jednak to co padło dalej bardziej go zaintrygowało. Poważnie, nawet mapy nie był w stanie dostać? Skrzywił się na informację o tym, że mapa została albo zagubiona, albo usunięta. W jego głowie pojawiła się Shima, która z pełną spokoju miną odpowiada, że "to przecież tylko taki wstępny plan, co złego może się wydarzyć?". Najwidoczniej, jak to w życiu bywa - mogło i właśnie się wydarzyło. Skoro ktoś poświęcił tyle czasu, by nawet usunąć z biblioteki część danych, to był albo bardzo dokładny, albo... przestraszony, że te dane mogą wyrządzić krzywdę. Ehhh...
- Rozumiem. Czyli, żebym się upewnił - posiadłość na obrzeżach wioski, stosunkowo duży budynek w wiosce Tengutsu, kilkanascie kilometrów od miasta. Budynek oznaczony jest jako pustostan, więc powinien być domyślnie zaniedbany. No nic, dziękuję za informację, pójdę to poszukam. - Nizan zamierzał pomachać mężczyźnie na odchodne, po czym...
... a chuj. W sumie co mu szkodzi.
Nim jeszcze wyjdzie z biblioteki, sprawdzi tą poszlakę o filozofii. Najwyżej weźmie księgi czy tam zapiski i poczyta po drodze. Zamierzał więc ruszyć do działu filozofii i zapytać o kierownika, a gdy go już odnajdzie, spytać czy może dostać jakąś literaturę na ten temat. O ile w ogóle istniała. Jeżeli tak, to chciał ją wypożyczyć (oczywiście za opłatą) i ruszyć w kierunku osady. Po drodze poczyta.
Re: Dom Tysiąca Zwojów [Biblioteka]
: 31 sty 2026, o 18:44
autor: Kujaku Haruka
Re: Dom Tysiąca Zwojów [Biblioteka]
: 1 lut 2026, o 10:01
autor: Nizan
Pokoleniowa różnica między Nizan, a Karuiem sprawiła, że tamten zdecydowanie nie złapał aluzji kowala. Co więcej, dowiedział się, że to nawet nie tyle była publiczna inwestycja, co prywatna. O, to ciekawe. Dwóch Radnych inwestuje prywatnie w badania nad łączeniem żywiołów. Uśmiechnął się w myślach, gdy w głowie ułożył sobie już argument do wieczornej debaty z żoną, ale potem nagle pochmurniał, jak przypomniał sobie, że wcale nie chce do tego domu wracać. Nawet, jeżeli wygra z Shimą dyskusję, to co to za wygrana. Tamta pewnie będzie uprzykrzać mu życie dopóki nie uzna jej wyższości. Głęboko westchnął, kiwając głową w zrozumieniu, co mówił do niego starszy rangą bibliotekarz.
Co było jednak ciekawsze, to poinformowanie Nizana o tym, że miasto prowadzi programy wspomagające na rozwój rzemiosła. Tego Nizan się nie spodziewał. Cóż, nie żeby potrzebowali na ten moment wsparcia, ale... jeżeli Nizan by takiego dofinansowania nie dostał, będzie to argument na przyszłość nie tyle dla niego, co dla samej Shimy.
O nie. Zaczynał myśleć jak polityk. Nizan pokiwał głową starając się wyrzucić to wszystko z głowy i skupić się na tym, na czym powinien.
- Dziękuję. Życzę miłej pracy. - powiedział, po czym ukłonił się i ruszył do działu filozofii.
Tam napotkał kilka interesujących pozycji, a dokładnie pięć.
Pierwsza z nich - Traktat o pięciu przemianach chakry. Autora nie znał, ale odkrycie, że księga stanowi o łączeniu żywiołów. Sam Harada miał być ninja specjalizującym się w Dotonie i Katonie, których połączenie tworzył styl lawy. Ciekawe. Napewno Nizan zamierzał tę pozycję przeczytać, bo może sam Harada doszedł gdzieś dalej, niż on sam.
Tutaj warto zatrzymać się i ustalić, czym różniło się badanie Nizana od takiego Harady. Otóż Nizan nie był filozofem tylko zdecydowanym praktykiem. Czuł żywioły, czuł chakrę i potrafił ją mieszać z niemalże mistrzowską kontrolą. Miał do tego predyspozycje. Jego wcześniejsze próby polegały na próbie złączeniu trzech żywiołów naraz w jakiejś technice. W czymś, co można było zamknąć w kuli. Albo pudełku. Na potrzeby swoich praktyk, najczęściej tworzył wietrzny okrąg z chakry, w który wsadzał ładunek dotonowy i próbował od wewnątrz rozsadzić go katonem. Coś na styl dużej bomby. I o tyle, o ile pierwszy i drugi etap mu w miarę wychodził, tak gdy dochodziło do etapu katonu, następowała niekontrolowana eksplozja, nim Nizan zdążył wyrzucić jutsu z ręki. Za pierwszym razem, nie wiedział o potencjalnych skutkach takich eksperymentów i gdy ćwiczył sobie w ramach przerwy od pracy za warsztatem, nastąpiła eksplozja w wyniku której wysadziło połowę jednego z pomieszczeń. Na szczęście, Arata z Shimą były wtedy w drugiej części budynku, dlatego nikomu nic się nie stało, ale to dało Nizanowi do myślenia, jak bardzo destrukcyjne jest to, co próbuje osiągnąć. Drugi raz był bardziej uważny, bo przeprowadził próbę za osadą. Ot, podczas jednego ze spacerów w ramach interesów. Nad wodą zrobił dokładnie to samo, lecz tym razem, technika wybuchła mu niemalże w rękach. W ostatniej dosłownie chwili, zabrał dłoń i skończyło się tylko na poparzeniach. Dlatego bazując na tym, Nizan mniej więcej wiedział, co chce stworzyć jednak... chyba trochę obawiał się dalszych prac nad tą techniką. Z drugiej strony, może rzeczywiście podszedł do tego zbyt... płasko? Może zabrał się do opracowywania techniki od złej strony? Może zamiast tworzyć technikę składającą się z trzech poszczególnych elementów, które dodaje w kolejności do jutsu... trzeba zrobić to inaczej? Może kolejność jest zła? Może... może... chodzi o to, by zmieszać żywioły NARAZ?
Nizan nie wiedział. Stad traktat o przemianach chakry miał znaleźć się jako pierwszy w literaturze, którą ze sobą zabierze do domu.
Druga księga to jakieś... rozterki jakiegoś Samuraja z Lazurowych wybrzeży. Tutaj Nizan trochę się zmartwił, bo chyba nie do końca tego szukał. Opis służby samuraja, którzy nie władają technikami za bardzo nie był Nizanowi potrzebny, ale było coś co go w tej pozycji zaintrygowało. Możliwość stworzenia neutralnej chakry. To trochę opcja, o której Nizan już myślał, czyli połączenie trzech żywiołów naraz. Nawet, jeżeli nie przeczyta całej, to zamierzał przynajmniej spojrzeć na ten fragment dotyczący chakry.
Trzecia księga stanowiła o pieczęciach. Przepływ chakry, język łączący ciało i umysł ducha. To było ciekawe, ponieważ Nizan był ewidentnym praktykiem. Wiedział jak to robić, czuł to, jednak nie znał teorii po co i dlaczego. Ta księga przyda mu się już nie tylko ze względu na technikę, ale dla niego samego. Co więcej, jeżeli istniała możliwość by skrócić to do minimum, to czemu nie?
Czwarta i piąta pozycja była niedostępna do wypożyczenia, a jedynie do przeczytania na miejscu. Nizan wyjrzał przez okno i wiedział, że dziś już chyba nie ma co iść do osady, o której mówił mu bibliotekarz, tylko wyruszyć jutro. Dziś jeszcze poświęci czas by przeczytać te pozycje i wrócić do domu, by przeorganizować się na wyprawę. Co prawda krótką, ale nadal.
Miał więc dwie pozycje do przeczytania. Pierwsza to jakieś... czcze gadanie o klątwach, w które Nizan zdecydowanie nie wierzył. Ot przestroga dla poszukujących siły. Co więcej, bardziej dotyczyło to technik klanowych niż tego, co szukał czyli łączenia żywiołów, ale... w sumie jak mu zostanie czasu, to poszuka tych wniosków na temat łączenia ciała z naturą żywiołów i analizy technik.
O dziwo, to co go zainteresowało najbardziej, to ta właśnie... ostatnia książka, która miała opowiadać o legendach i powstaniu chakry. Może nie tyle o powstaniu, co o pierwotnej chakrze. Rytuały łączenia żywiołów, pierwotne strumienie i zaginione plemiona. Brzmiało to jak dobra opowieść i od niej Nizan zamierzał zacząć.
Czyli pierwszą, drugą i trzecią pozycję Nizan bierze ze sobą. Piąta pozycję czyta w bibliotece, a jak starczy mu czasu, to jeszcze czwartą.
Potem bierze te trzy księgi i wraca do domu, by się przygotować na jutro.
Re: Dom Tysiąca Zwojów [Biblioteka]
: 3 lut 2026, o 10:50
autor: Kujaku Haruka
Re: Dom Tysiąca Zwojów [Biblioteka]
: 3 lut 2026, o 13:19
autor: Nizan
Nizan usiadł ze swoimi nowymi książkami i zaczął czytać. I o panie, o tyle o ile spodziewał się, że to nie będzie prosta lektura, tak język, skomplikowanie i odniesienia do jakichś filozoficznych rozterek sprawiły, że już po trzeciej stronie Nizan miał dosłownie taki wyraz twarzy pochylając się nad pierwszą z księg :
Nie mniej, starał się cokolwiek z tego zrozumieć. Najpierw jakieś rozterki na temat lokacji, ale potem okazuje się, że to nie są do końca lokacje, ale jakiś stan psychofizyczny. Matko bosko Susanowsko, przecież to był taki bełkot, że Nizan ledwo dał radę przez to przechodzić. Jedyne co dał radę wyciągnąć z tego to opis różnych żywiołów no i fakt, że istniało coś takiego jak jakieś... tchnienie światła? W sumie to było ciekawe, ale nie znalazł więcej informacji na ten temat.
Dalej była druga część, która była jeszcze lepsza od poprzedniej. Teraz to już Nizan miał dosłownie taki wyraz twarzy: . Tutaj znalazł informacje o bramach, źródłach oddechu, krwi i błysku, które formuują się w jedność i przez to ma przechodzić chakra, ale żeby to się udało, trzeba cofnąć się do momentu, gdy chakra była bezkształtna.
Tutaj było o tyle ciekawe, że już drugi raz wspominał coś o błysku i świetle, których Nizan za nic nie mógł rozszyfrować. Do czego porównywał autor te techniki... do wybuchu Haretsu? Wydawało mu się to płaskie tłumaczenie jak na taki poziom rozterek, które prowadził filozof.
Na sam koniec została mu już ta najprostsza część, która stanowiła o... medytacji. Uff, wkońcu coś prostego, co Nizan przynajmniej rozumiał. Tyle dobrego.
Gdy skończył księgę, odłożył ją i wyjrzał, że już było ciemno. Czas wracać. Zabrawszy księgi, ruszył do domu.
Stanął przed wejściem i do jego nozdrzy doszedł zapach dania, które przypominało mu wspomnienia. Trochę liczył na to, że Shima pójdzie spać i nie będą dziś musieli przechodzić przez to od nowa, bo dopiero co opanował emocje, tylko po to by przejść przez to jeszcze raz. Westchnął głęboko po czym wszedł do środka.
Danie z Antai, jedno z flagowych i popisowych dań Shimy. Co prawda, Nizan wiedział, że musiała się naszukać, by je przygotować i że nie było to proste. Gdy wszedł do środka, położył na stoliku księgi, które przywlókł ze sobą.
Shima nie czekając, zapytała jak gdyby nigdy nic Nizana co dziś porabiał, jakby upewniając się, czy potulnie zrealizował wykonane zadanie. Skrzywił się przez chwilę, jednak nie zamierzał od nowa wygarniać jej tego, co uważał.
- Byłem w bibliotece, ale nim się tam udałem, to wysłałem Karyou by pilnował wejścia do tego pustostanu, co kupiłaś. - specjalnie tutaj Nizan użył słowa, że to SHIMA kupiła dom, a nie wspólnie. Akurat ze wszystkimi jej ruchami, to że kupiła tam bez porozumienia jakąś chałupę to chyba najmniej bolało Nizana. Przynajmniej póki traktował to jako jakąś kobiecą zachciankę. - Kręciły się tam jakieś dziwne postacie i lepiej, żeby obserwował co tam się dzieje. Tak samo warsztat jak mnie nie ma. W każdym razie, tak - poszedłem do biblioteki i dowiedziałem się, że osoba, która stoi za poprzednim wynajmem czyli Hiragi Genpo, ma jeszcze jedną posiadłość w Tengutsu. Zamierzam jutro ją odwiedzić i sprawdzić co tam znajdę. - powiedział siadając do stołu. - Z ciekawostek, budynek który zakupiłaś, albo raczej poprzedni biznes był prywatnie finansowany przez dwójkę Radnych z Ryuzaku, których dane są poufne. Nie udało mi się dowiedzieć kto dokładnie, bo żeby się dowiedzieć musiałbym złożyć oficjalny wniosek. Dowiedzieliby się, że ktoś tu węszy. Więc... tak, mały biznesik, który polegał na prowadzeniu badań na ludziach był sponsorowany przez najsilniejsze osoby z Ryuzaku.
Następnie spojrzał na Shimę pytająco.
- Posłusznie wykonałem wszystkie zadania na dziś, czy w nagrodę przysługuje mi kolacja? - zapytał, łapiąc w dłonie pałeczki i robiąc skłon "itadakimasu".
Nie chciał prowokować Shimy, ale po prostu mu się ulało, dlatego wolał nie wracać do domu na wieczór. No cóż, jednak stało się jak się stało. Nie skomentował braku Araty.
- Napewno nocuje u Pani Chiyo, prawda? Nie wywiozłaś jej po cicho poza osadę i teraz kupujesz czas bym nie zaczął jej szukać? - uniósł brew, lecz... zamknął oczy.
Wziął głęboki oddech i odłożył pałeczki na bok. Jedzenie poczeka. Spojrzał na Shimę.
- Komunikat jaki do mnie dotarł brzmi mniej więcej tak - nie interesuj się tym co robię, bo zabiorę Ci córkę. Komunikat jaki do mnie dotarł, to informacja, że chyba już się nie za bardzo liczę w tej rodzinie. Nie kupuję argumentu, którego użyjesz, że jesteś zastraszona, czy że poczułaś się w niebezpieczeństwie jak Twoja matka. Nie jestem alkoholikiem, ciężko pracuję i staram się by nie zabrakło Tobie i Aracie niczego, ale przede wszystkim kocham Was obie nad życie i jesteście moim całym światem. Nigdy na Ciebie nie podniosłem głosu, nie mówiąc o jakiejś próbie przemocy. Dlatego porównywanie mnie do niego to również jakiś cios, który z jakiegoś powodu postanowiłaś zadać. - złączył dłonie i położył na nich głowę. - Osiem lat śpimy obok siebie. Komunikat jaki mi przekazałaś, to taki, że nie czujesz się bezpieczna w mojej obecności. Skoro tak się czujesz, to... - zaczął, lecz nie dokończył.
Westchnął i machnął ręką.
- Dałaś mi dziś dużo komunikatów i wydaje mi się, że wszystkie do mnie dotarły. Nie rozumiem jednak... obecnego komunikatu. Danie z Antai? Wiem, że kosztowało Cię to dużo czasu i poświęcenia. Rozumiem, że byłaś zdenerwowana równie silnie jak ja. Nie chcę się domyślać, co ta kolacja ma znaczyć, także... powiedz mi. - spojrzał jej w oczy. - Czym jest ta kolacja?