Nizan przebywając w piwnicy, oprócz jednej notatki, znalazł także drugą. Było to pod rysunkiem na ścianie i wyglądało jakby ktoś robił notatki. Oj, tutaj zaczynało robić się ciekawie. Ktoś zapisał, że teoria była ślepym punktem i potrzeba było więcej praktyki. To zaś równało się temu, że potrzeba było więcej... obiektów badań. No i oczywiście finansów, sprzęt i miejsca. O tyle o ile miejsce tutaj było, tak reszta była jak najbardziej uzasadniona. Chociaż chwila... czy z tego nie wynikało, że istniała realna szansa, że ktokolwiek tutaj prowadził badania, przeniósł się gdzieś indziej?
Nie to było w tym jednak to, co najbardziej przykuło uwagę Nizana. Skąd brać ludzi? I teraz Nizan nie był pewny, czy skreślone pozycje to były propozycje, czy źródła, które już wyschły. Nawet nie był przekonany, czy chce teraz prowadzić śledztwo z tym związane, bo na samym dole pojawił się zapisek, który jasno świadczył o tym, że cokolwiek tutaj się dzieje, ma to związek z Radą.
Nizan zamknął oczy. Naprawdę, jeżeli jeszcze raz w dniu dzisiejszym usłyszy, że ich bieżąca praca ma cokolwiek wspólnego z Radą, to... argh. Teraz jednak Nizan zastanawiał się, czy zabrać notatkę ze sobą, czy zostawić ją. Potencjalnie, zabranie notatki może wystraszyć osobę, która tu przyjdzie jak go nie będzie. Jakby go capnął, to by miał go na widelcu odrazu. Z drugiej strony warto by było pokazać to Shimie i sprawdzić jej reakcję. A jeszcze z trzeciej strony, to dowód do sprawy.
Kunisaku postanowił finalnie nie zabierać ze sobą notatki. Ta jedna o mieszaniu żywiołów mu wystarczy.
Gdy wyszedł, zastał Aratę, która sama sobie dawała radę z rysunkiem. Co jednak ciekawe - gdy sprawdził jak jej idzie, wyszło, że nawet... kurczę nieźle. Zamiast zwykłych bohomazów, które miała w zwyczaju robić, rzut techniczny nadawał się do... dalszej obróbki. Ciekawe. Może naprawdę zacznie jej coś podzlecać. Gdyby tak się zastanowił, to jego brat Ario był dwa lata młodszy od niej, gdy w pełni zaprojektował marionetkę Salamandry. Chłopak nie był w stanie nawet wymówić słowa. Może Arata-chan szła w stronę wujka, więc... czemu by nie spróbować?
- Nawet nieźle Ci to wyszło. - powiedział zaskoczony Nizan. - Wiesz co, dam Ci coś w warsztacie do narysowania jeszcze. Spróbujemy z projektem marionetki. Marionetki Ayatsuri, czyli z klanu, z którego pochodziła moja matka. - dodał, kiwając głową w uznaniu. No cóż, on sam kiedyś przechodził trening wytwarzania nici chakry, ale zupełnie nie poszedł w tym kierunku. Raczej nie potrafił już tego robić. Będzie musiał poszukać Aracie jakiegoś nauczyciela z klanu Ayatsuri w tym mieście.
- Księżniczka Hamuka? - powtórzył zdziwiony, po czym uniósł głowę, jakby sobie przypomniał. - Aaa... ta z tego Twojego... Shinobi Neko. Pamiętam. - dodał. - Tylko pamiętaj, że jednego kota już masz, drugi Ci nie potrzebny. Tak w razie czego mówię. - Nizan był czujny i nie chciał, by w jego warsztacie kręciło się więcej kotów niż jeden. - Szczurów nie było, ani grzyba też. Ale jak chcesz, to możemy kupić grzyby po drodze na straganie. Nawet cały koszyk. Jednak pod warunkiem, że pomożesz mamie z obiadem dziś. - no i teraz Arata musiała sobie wybrać, czy bardziej jej zależy na rysunku czy wolnym czasie. Nizan trochę liczył, że Arata się rozmyśli z tego rysowania aktów.
W związku z tym, Nizan zamierzał zgodnie z decyzją Araty - albo iść najpierw przez sklep i kupić jej jakiś kosz grzybów, a jak nie to wprost do domu. Przydałoby się jeszcze dać znać Karyou, by miał oko na budynek. Jednak miejsce w którym przebywał nie nadawał się do przyprowadzenia tam Araty.
Jakby znalazł jednak na szybko jakieś zajęcie Aracie, jak naprzykład wpuszczenie jej do środka i pozwolenie eksplorować, to by kupił sobie te dziesięć minut by obrócić w obie strony z Karyou. Kątem oka dostrzegł jednak jakiś cień. Ktoś ich obserwował. No i właśnie w tym momencie szanse Araty na wejście do środka przekreśliły się na amen. Musi ją odprowadzić.
Warsztat Kunisaku
- Nizan
- Posty: 126
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
- Kujaku Haruka
- Posty: 608
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
- Nizan
- Posty: 126
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Warsztat Kunisaku
Nizan zaproponował córce by zaczęła projektować marionetki. Ta z kolei powiedziała, że pierwszą jaką by zrobiła, to w kota. Kunisaku miał przed oczami jednego z kotów z jej bajek, jednak gdy ta dodała o igłach, delikatnie się skrzywił.
- Wujek Ario też zaczynał od zwierząt. Z tego co pamiętam, pierwszą marionetkę jaką zrobił to była Salamandra. - powiedział, drapiąc się po brodzie.
Następnie miał przed sobą całą przygodę związaną z kupowaniem grzybów - i w tym momencie zaczął zastanawiać się tak naprawdę, co on robi ze swoim życiem. Kupuje córce grzyby, by ta mogła je narysować na akcie siostry jej kolegi. Jakby... gdyby nie fakt, że odkrył właśnie piwnicę pełną jakichś dziwnym eksperymentów w które zamieszana była Rada Ryuzaku, bo jego własna żona kupowała... nie, wróć - sprowadzała - nielegalną stal z Kantai, to MOŻE by się przeraził, ale teraz chyba już było mu wszystko jedno. Sam zatrudnił kryminalistę do ochrony jego rodziny więc... a jebać.
- Babcia? - zapytał i aż przez chwilę musiał sobie przypomnieć. - Była potężną kunoichi w klanie marionetkarzy. Może nawet najsilniejszą, jaka wtedy żyła? W sumie to nie do końca jestem pewny, bo ruszyłem z ojcem z karawaną kupiecką, a potem już nie wróciliśmy do domu, więc... trudno mi powiedzieć coś więcej. Ale chyba zachorowała i dlatego jej kariera nie była tak głośna, na jaką się zapowiadała. - powiedział po dłuższym zastanowieniu. - Trochę szkoliła mnie w technice klanowej marionetkarzy, ale nie byłem w tym najlepszy. A Ty kim chciałabyś zostać jak dorośniesz? - zapytał i jakby... domyślał się, że odpowiedzią będzie malarka, ale trudno, spróbuje i tak.
Gdy wrócili z Aratą, poczekał aż przedstawi Shimie Księżniczkę Hamukę, a następnie, zamierzał jakoś wygonić Aratę do innego pokoju pod pretekstem przejrzenia jakichś schematów i przygotowania się do pierwszego projektu marionetki. Jak został sam na sam z Shimą, zamierzał przejąć inicjatywę.
- Dach do wymiany, całe wnętrze do odrestaurowania. W środku miał miejsce jakiś wybuch, który naruszył część piętra. Ogólnie miejsce wygląda na jakiś stary warsztat alchemiczny, albo coś podobnego. W każdym razie, decyzja zależy od tego, po co nam ten magazyn. Jakby, rozumiem, że potrzebujemy stali by samemu ruszyć z produkcją jakichś przyrządów, ale Shimo, cały budynek pod magazyn stali?! Jeszcze sprowadzanej nielegalnie? - powiedział unosząc lekko brew. - Rozumiem Twoją ambicję, ale potrzebuję wiedzieć jaki masz plan. I przede wszystkim - po co nam to. I odpowiedź "dla rodziny" nie jest dobrą odpowiedzią, bo akurat głodni nie chodzimy.
Westchnął i sięgnął po notatkę, którą znalazł na dole. Położył ją na stole przed żoną.
- Gdybym Cię nie znał, to może bym uznał, że to przeoczyłaś, ale na dole w piwnicy jest ukryte pomieszczenie. Ktoś przeprowadzał na ludziach eksperymenty, a co więcej, robił to w porozumieniu z Radą Ryuzaku.
Nizan wsadził ręce w kieszenie i spojrzał na Shimę.
- W co Ty wdepnęłaś?
- Wujek Ario też zaczynał od zwierząt. Z tego co pamiętam, pierwszą marionetkę jaką zrobił to była Salamandra. - powiedział, drapiąc się po brodzie.
Następnie miał przed sobą całą przygodę związaną z kupowaniem grzybów - i w tym momencie zaczął zastanawiać się tak naprawdę, co on robi ze swoim życiem. Kupuje córce grzyby, by ta mogła je narysować na akcie siostry jej kolegi. Jakby... gdyby nie fakt, że odkrył właśnie piwnicę pełną jakichś dziwnym eksperymentów w które zamieszana była Rada Ryuzaku, bo jego własna żona kupowała... nie, wróć - sprowadzała - nielegalną stal z Kantai, to MOŻE by się przeraził, ale teraz chyba już było mu wszystko jedno. Sam zatrudnił kryminalistę do ochrony jego rodziny więc... a jebać.
- Babcia? - zapytał i aż przez chwilę musiał sobie przypomnieć. - Była potężną kunoichi w klanie marionetkarzy. Może nawet najsilniejszą, jaka wtedy żyła? W sumie to nie do końca jestem pewny, bo ruszyłem z ojcem z karawaną kupiecką, a potem już nie wróciliśmy do domu, więc... trudno mi powiedzieć coś więcej. Ale chyba zachorowała i dlatego jej kariera nie była tak głośna, na jaką się zapowiadała. - powiedział po dłuższym zastanowieniu. - Trochę szkoliła mnie w technice klanowej marionetkarzy, ale nie byłem w tym najlepszy. A Ty kim chciałabyś zostać jak dorośniesz? - zapytał i jakby... domyślał się, że odpowiedzią będzie malarka, ale trudno, spróbuje i tak.
Gdy wrócili z Aratą, poczekał aż przedstawi Shimie Księżniczkę Hamukę, a następnie, zamierzał jakoś wygonić Aratę do innego pokoju pod pretekstem przejrzenia jakichś schematów i przygotowania się do pierwszego projektu marionetki. Jak został sam na sam z Shimą, zamierzał przejąć inicjatywę.
- Dach do wymiany, całe wnętrze do odrestaurowania. W środku miał miejsce jakiś wybuch, który naruszył część piętra. Ogólnie miejsce wygląda na jakiś stary warsztat alchemiczny, albo coś podobnego. W każdym razie, decyzja zależy od tego, po co nam ten magazyn. Jakby, rozumiem, że potrzebujemy stali by samemu ruszyć z produkcją jakichś przyrządów, ale Shimo, cały budynek pod magazyn stali?! Jeszcze sprowadzanej nielegalnie? - powiedział unosząc lekko brew. - Rozumiem Twoją ambicję, ale potrzebuję wiedzieć jaki masz plan. I przede wszystkim - po co nam to. I odpowiedź "dla rodziny" nie jest dobrą odpowiedzią, bo akurat głodni nie chodzimy.
Westchnął i sięgnął po notatkę, którą znalazł na dole. Położył ją na stole przed żoną.
- Gdybym Cię nie znał, to może bym uznał, że to przeoczyłaś, ale na dole w piwnicy jest ukryte pomieszczenie. Ktoś przeprowadzał na ludziach eksperymenty, a co więcej, robił to w porozumieniu z Radą Ryuzaku.
Nizan wsadził ręce w kieszenie i spojrzał na Shimę.
- W co Ty wdepnęłaś?
0 x
- Kujaku Haruka
- Posty: 608
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
- Nizan
- Posty: 126
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Warsztat Kunisaku
Arata była ciekawska i nie zamierzała tak łatwo odpuścić temat własnej rodziny. Zadała serię pytań, na które Nizan ewidentnie nie był gotowy. Już pomijając, że sam ze sobą, ale najwidoczniej Arata-chan miała w dupie takie mecyje i po prostu wymusiła na ojcu momentalne zmierzenie się z problemami, albo raczej zagadnieniami, których wcześniej nie chciał lub nie zamierzał brać pod uwagę. Tak teraz stał przed wyborem - powiedzieć krótko "to skomplikowane", lub zrobić błyskawiczny rachunek sumienia i jakkolwiek postarać się wyjść z rogu, do którego zagoniła go własna córka. Pytanie tylko, czy chciał jej wyjaśnić całą prawdę, lub półprawdę, czy po prostu dostosować odpowiedzi tak, by nie naruszyć młodej dziewczynki za bardzo, a tym bardziej nie wprowadzić ją w stan, w którym to siebie będzie obwiniać za to wszystko. Mała Arata była nad wyraz kumata jak na swój wiek i Nizan musiał opracować na szybko plan. Taki, by Arata się nie zorientowała. Niestety, na większość pytań powinna paść odpowiedź, że to Arata była właśnie przyczyną, że Nizan jest tu gdzie jest.
- Nie wróciliśmy, bo Twoja mama jest z Antai. To trochę daleko do Pustyni, a tam klimat jest dużo bardziej surowszy. Uznaliśmy, że lepiej dla nas i dla Ciebie będzie mieszkanie w stolicy Kontynentu, niż powrót do upalnego kraju. Wyobrażasz sobie teraz chodzić po piasku w trzydziestu czy czterdziestu stopniach? Wszędzie żar, gdzie nie spojrzysz to gorąco. Musiałabyś chodzić w specjalnym okryciu na całe ciało... a tutaj masz dużo większe możliwości. No i mamy tutaj nasz sklep więc jest w porządku. Poza tym, tam nie za bardzo są koty, a jak są to takie bez sierści. Ryuzakowe Hamuki są zdecydowanie lepsze. - uff, pierwsze pytanie odhaczone. Miał nadzieję, że opowieść o trudności życia i dołożenie do tego wątku jej ulubionych kotów na chwilę zastopuje pytania Araty.
- Możemy ją odwiedzić, ale... wujek Ario próbował ją leczyć i nie wiem gdzie teraz przebywają. Musiałbym popytać i zorientować się, ale babcia jest naprawdę w słabym stanie. Nie za bardzo rozpoznaje ludzi i tak dalej. Umówmy się tak, że najpierw ustalę co z nią i gdzie jest, a potem wspólnie z mamą podejmiemy decyzję. - zaczął. - Ja niestety nie umiem leczyć ludzi, to nie moja domena. Jeżeli wujek Ario się nią zajmuje to jestem przekonany, że ma najlepszą opiekę i zrobią wszystko, by ją postawić na nogi. - celowo pominął temat szukania lekarzy przez Shimę, bo... chyba nie chciał do tego angażować żony. Ona i tak ma na głowie sporo. Nie, nie rozmawiałem z wujkiem długo. W sumie to od czasu mojego wyjazdu z Pustyni. Jakoś... nie było okazji. Nie pisaliśmy też ze sobą. Chyba mam poczucie winy, że go trochę z tym wszystkim zostawiłem samego, ale z drugiej strony, ja też muszę dbać o nas. - starał się delikatnie wybielić własnego siebie, ale był świadomy, że dla biało-czarnego świata Araty będzie to żadne wytłumaczenie. No cóż, musiał jednak przynajmniej spróbować.
Następnie córka wyjaśniła swoje plany. Rysowanie, pisanie książek i to wszystko podczas podróżowania. Arata chciała też być zarówno trochę u babci, trochę u wujka, a na zimę wracać tutaj. No, plan jakby i zacny, ale czy Arata w ogóle rozumiała, na co się pisze?
- No to najpierw musisz umieć się obronić, bo różnie w świecie bywa. Co jak narysujesz jakiś obraz, włożysz w niego dużo pracy i ktoś nagle Ci go ukradnie na szlaku? - zapytał. Oczywiście, w jej przypadku kradzież obrazu to pół biedy w porównaniu do innych konsekwencji, ale narazie na tym zamierzał poprzestać. - Jeżeli tak chcesz, musisz pomału zacząć treningi ninja. Po wszystkim poszukam Ci nauczyciela w Ryuzaku, który zacznie Cię szkolić w... - i tutaj na chwilę się zastanowił. Na co Arata będzie wykazywać podatność? Na kontrolę marionetek? Na żywioły? A może... tak Nizan pamiętał o ten wątek. Na piasek? - Jest jakiś styl, w którym czujesz się najbardziej komfortowo? Coś lubisz najbardziej, a coś najmniej? - dopytał starając się sprawdzić, czy może odpowiedź nie przyjdzie do niego sama.
Następnie Shima zaczęła przedstawiać plan Nizanowi. Na początku skupiła się na samej budowli, jednak zarówno jedno jak i drugie wiedziało, o co chodzi. Nawet, jezeli Shima zdecydowała się zażartować czy raczej... nie tyle zażartować, co sprowadzić odpowiedź do absurdu, który ewidentnie nie spodobał się Nizanowi.
Mężczyzna w zdecydowanej większości pozwalał prowadzić inicjatywę kobiecie i działać tak, by mogła osiągać swoje cele, ale zawsze finalnie mieli być równi. Może Nizan nie był tak ekspresyjny jak kobieta, czy mierzący aż tak wysoko, ale nadal zamierzał ją wspierać. Nie mniej, miało to być na zasadzie równości.
- Jak Cię o coś poważnie pytam, to poważnie odpowiadaj, bo to nie są żarty. - powiedział Nizan, ewidentnie rezygnując już z maski wycofanego męża, a wkraczając na scenę jako głowa rodziny.
Następnie Shima już poważnie opowiedziała to, do czego dotarła. Czyli... ona naprawdę zamierzała siłą wdrapać się na sam szczyt. Nizan rozumiał doskonale fakt, że Ryuzaku jest... w wojnie z dwoma mocarstwami, a i na Pustyni dużo się działo. Jednak teraz po raz pierwszy, Shima powiedziała wprost Nizanowi, że jej celem jest stołek Radnej. Chłopak aż otworzył usta.
Kobieta zamierzała wywołać nie tyle bitwę, co wręcz wypierdolić stół do góry nogami w polityce Ryuzaku. I to co mówiła dalej, wprawiło go w coraz większe osłupienie.
- Czy Ty postanowiłaś, że zostaniesz Radną i... mówisz mi to dopiero teraz? - zapytał Nizan, a raczej wyszeptał. Położył dłoń na twarzy i cicho westchnął. Zamierzał usiąść przed kobietą i spojrzeć jej w oczy. - Umawialiśmy się, że o takich rzeczach decydujemy razem, a Ty wdrożyłaś już plan bez skonsultowania tego ze mną. Rozumiem, że praca dla Radnej była tylko krokiem, ale nadal, wkupienie się w łaski, a zostanie samej... - Nizan nie dokończył. - Zawsze Cię wspierałem, a raczej zawsze działaliśmy razem. Jeżeli coś się zmieniło, to chciałbym to wiedzieć. - uniósł brew pytająco.
Jednak gdy nadszedł moment mówienia o tym, że... cała akcja była inspiracją dla Nizana do opracowania techniki, to ten jeszcze bardziej zdębiał. Czy Shima zamierzała najpierw wzmocnić Nizana, by ten był... bardziej gotowy na to co ma nadejść?
- Nie wychodziło mi, bo za pierwszym razem prawie wysadziłem dom z Tobą i Aratą w środku, a za drugim prawie straciłem rękę. - skwitował, przegryzając wargę i odwracając wzrok. Tutaj akurat to było jego porażką, nie Shimy.
Finalnie wrócił wzrokiem do Shimy. Patrzył w jej twarz i widział nie tylko Shimę polityczkę, ale Shimę żonę, Shimę matkę i Shimę, którą poznał jako nastolatek. Nizan ujął jej dłonie.
- Oczekuję szacunku od Ciebie, tak samo jak ja Ci go daję. - powiedział, po czym ścisnął dłonie mocniej. - Ale jeżeli jeszcze raz zrobisz coś za moimi plecami w taki sposób, to kolejna rozmowa nie będzie miła. Mi cały czas na Tobie zależy tak samo, jak zależało wtedy. A Tobie?
Następnie westchnął i zamierzał jeszcze Shimie przypomnieć o jednym. Po tym wszystkim, zamierzał złapać ją za włosy, pociągnąć do tyłu, a następnie wgryźć się w jej szyję. Namiętnie, tak by wzbudzić zarówno pożądanie, ale i przypomnieć jej, kto ma realną siłę. Zamierzał zabawić się chwilę w ten sposób, by rozbudzić kobietę, a następnie puścić i wstać.
- Później dokończymy ten wątek. - zapowiedział jej karo-nagrodę, po czym wstał i podszedł do ściany.
- Trzeba Aracie znaleźć nauczyciela ninja. Musi umieć się obronić. Nie wiem, czy powinniśmy zacząć od Ayatsuri, czy od żywiołów. - odwrócił się w jej kierunku. - Może też reagować na piasek Sabaku. Nie pytaj czemu. - dodał. - Zajmiesz się tym, czy ja mam?
To był pierwszy wątek. Teraz czas na drugi.
- Widziałem, jak ktoś obserwował nas podczas oględzin domu. Idę po Karyou i wyślę go, by pilnował chaty. Może ten człowiek wróci po notatki. Ja zaś poszukam w terenie, kto to może być.
- Nie wróciliśmy, bo Twoja mama jest z Antai. To trochę daleko do Pustyni, a tam klimat jest dużo bardziej surowszy. Uznaliśmy, że lepiej dla nas i dla Ciebie będzie mieszkanie w stolicy Kontynentu, niż powrót do upalnego kraju. Wyobrażasz sobie teraz chodzić po piasku w trzydziestu czy czterdziestu stopniach? Wszędzie żar, gdzie nie spojrzysz to gorąco. Musiałabyś chodzić w specjalnym okryciu na całe ciało... a tutaj masz dużo większe możliwości. No i mamy tutaj nasz sklep więc jest w porządku. Poza tym, tam nie za bardzo są koty, a jak są to takie bez sierści. Ryuzakowe Hamuki są zdecydowanie lepsze. - uff, pierwsze pytanie odhaczone. Miał nadzieję, że opowieść o trudności życia i dołożenie do tego wątku jej ulubionych kotów na chwilę zastopuje pytania Araty.
- Możemy ją odwiedzić, ale... wujek Ario próbował ją leczyć i nie wiem gdzie teraz przebywają. Musiałbym popytać i zorientować się, ale babcia jest naprawdę w słabym stanie. Nie za bardzo rozpoznaje ludzi i tak dalej. Umówmy się tak, że najpierw ustalę co z nią i gdzie jest, a potem wspólnie z mamą podejmiemy decyzję. - zaczął. - Ja niestety nie umiem leczyć ludzi, to nie moja domena. Jeżeli wujek Ario się nią zajmuje to jestem przekonany, że ma najlepszą opiekę i zrobią wszystko, by ją postawić na nogi. - celowo pominął temat szukania lekarzy przez Shimę, bo... chyba nie chciał do tego angażować żony. Ona i tak ma na głowie sporo. Nie, nie rozmawiałem z wujkiem długo. W sumie to od czasu mojego wyjazdu z Pustyni. Jakoś... nie było okazji. Nie pisaliśmy też ze sobą. Chyba mam poczucie winy, że go trochę z tym wszystkim zostawiłem samego, ale z drugiej strony, ja też muszę dbać o nas. - starał się delikatnie wybielić własnego siebie, ale był świadomy, że dla biało-czarnego świata Araty będzie to żadne wytłumaczenie. No cóż, musiał jednak przynajmniej spróbować.
Następnie córka wyjaśniła swoje plany. Rysowanie, pisanie książek i to wszystko podczas podróżowania. Arata chciała też być zarówno trochę u babci, trochę u wujka, a na zimę wracać tutaj. No, plan jakby i zacny, ale czy Arata w ogóle rozumiała, na co się pisze?
- No to najpierw musisz umieć się obronić, bo różnie w świecie bywa. Co jak narysujesz jakiś obraz, włożysz w niego dużo pracy i ktoś nagle Ci go ukradnie na szlaku? - zapytał. Oczywiście, w jej przypadku kradzież obrazu to pół biedy w porównaniu do innych konsekwencji, ale narazie na tym zamierzał poprzestać. - Jeżeli tak chcesz, musisz pomału zacząć treningi ninja. Po wszystkim poszukam Ci nauczyciela w Ryuzaku, który zacznie Cię szkolić w... - i tutaj na chwilę się zastanowił. Na co Arata będzie wykazywać podatność? Na kontrolę marionetek? Na żywioły? A może... tak Nizan pamiętał o ten wątek. Na piasek? - Jest jakiś styl, w którym czujesz się najbardziej komfortowo? Coś lubisz najbardziej, a coś najmniej? - dopytał starając się sprawdzić, czy może odpowiedź nie przyjdzie do niego sama.
Następnie Shima zaczęła przedstawiać plan Nizanowi. Na początku skupiła się na samej budowli, jednak zarówno jedno jak i drugie wiedziało, o co chodzi. Nawet, jezeli Shima zdecydowała się zażartować czy raczej... nie tyle zażartować, co sprowadzić odpowiedź do absurdu, który ewidentnie nie spodobał się Nizanowi.
Mężczyzna w zdecydowanej większości pozwalał prowadzić inicjatywę kobiecie i działać tak, by mogła osiągać swoje cele, ale zawsze finalnie mieli być równi. Może Nizan nie był tak ekspresyjny jak kobieta, czy mierzący aż tak wysoko, ale nadal zamierzał ją wspierać. Nie mniej, miało to być na zasadzie równości.
- Jak Cię o coś poważnie pytam, to poważnie odpowiadaj, bo to nie są żarty. - powiedział Nizan, ewidentnie rezygnując już z maski wycofanego męża, a wkraczając na scenę jako głowa rodziny.
Następnie Shima już poważnie opowiedziała to, do czego dotarła. Czyli... ona naprawdę zamierzała siłą wdrapać się na sam szczyt. Nizan rozumiał doskonale fakt, że Ryuzaku jest... w wojnie z dwoma mocarstwami, a i na Pustyni dużo się działo. Jednak teraz po raz pierwszy, Shima powiedziała wprost Nizanowi, że jej celem jest stołek Radnej. Chłopak aż otworzył usta.
Kobieta zamierzała wywołać nie tyle bitwę, co wręcz wypierdolić stół do góry nogami w polityce Ryuzaku. I to co mówiła dalej, wprawiło go w coraz większe osłupienie.
- Czy Ty postanowiłaś, że zostaniesz Radną i... mówisz mi to dopiero teraz? - zapytał Nizan, a raczej wyszeptał. Położył dłoń na twarzy i cicho westchnął. Zamierzał usiąść przed kobietą i spojrzeć jej w oczy. - Umawialiśmy się, że o takich rzeczach decydujemy razem, a Ty wdrożyłaś już plan bez skonsultowania tego ze mną. Rozumiem, że praca dla Radnej była tylko krokiem, ale nadal, wkupienie się w łaski, a zostanie samej... - Nizan nie dokończył. - Zawsze Cię wspierałem, a raczej zawsze działaliśmy razem. Jeżeli coś się zmieniło, to chciałbym to wiedzieć. - uniósł brew pytająco.
Jednak gdy nadszedł moment mówienia o tym, że... cała akcja była inspiracją dla Nizana do opracowania techniki, to ten jeszcze bardziej zdębiał. Czy Shima zamierzała najpierw wzmocnić Nizana, by ten był... bardziej gotowy na to co ma nadejść?
- Nie wychodziło mi, bo za pierwszym razem prawie wysadziłem dom z Tobą i Aratą w środku, a za drugim prawie straciłem rękę. - skwitował, przegryzając wargę i odwracając wzrok. Tutaj akurat to było jego porażką, nie Shimy.
Finalnie wrócił wzrokiem do Shimy. Patrzył w jej twarz i widział nie tylko Shimę polityczkę, ale Shimę żonę, Shimę matkę i Shimę, którą poznał jako nastolatek. Nizan ujął jej dłonie.
- Oczekuję szacunku od Ciebie, tak samo jak ja Ci go daję. - powiedział, po czym ścisnął dłonie mocniej. - Ale jeżeli jeszcze raz zrobisz coś za moimi plecami w taki sposób, to kolejna rozmowa nie będzie miła. Mi cały czas na Tobie zależy tak samo, jak zależało wtedy. A Tobie?
Następnie westchnął i zamierzał jeszcze Shimie przypomnieć o jednym. Po tym wszystkim, zamierzał złapać ją za włosy, pociągnąć do tyłu, a następnie wgryźć się w jej szyję. Namiętnie, tak by wzbudzić zarówno pożądanie, ale i przypomnieć jej, kto ma realną siłę. Zamierzał zabawić się chwilę w ten sposób, by rozbudzić kobietę, a następnie puścić i wstać.
- Później dokończymy ten wątek. - zapowiedział jej karo-nagrodę, po czym wstał i podszedł do ściany.
- Trzeba Aracie znaleźć nauczyciela ninja. Musi umieć się obronić. Nie wiem, czy powinniśmy zacząć od Ayatsuri, czy od żywiołów. - odwrócił się w jej kierunku. - Może też reagować na piasek Sabaku. Nie pytaj czemu. - dodał. - Zajmiesz się tym, czy ja mam?
To był pierwszy wątek. Teraz czas na drugi.
- Widziałem, jak ktoś obserwował nas podczas oględzin domu. Idę po Karyou i wyślę go, by pilnował chaty. Może ten człowiek wróci po notatki. Ja zaś poszukam w terenie, kto to może być.
0 x
- Kujaku Haruka
- Posty: 608
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
- Nizan
- Posty: 126
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Warsztat Kunisaku
Arata nie odpuszczała i zamierzała dopytać o każdy aspekt fabularny jego relacji z matką i Ario.
- Wymieniałem listy z osobą z Ningyo-shi, więc generalnie byłem w miarę na bieżąco. - powiedział - Yyy... wolałbym, żebyś mimo wszystko spała u siebie, a jak Ario zdecyduje, że potrzebuje pomocy, to z chęcią mu jej udzielimy. Narazie jednak, nie ma co mu przeszkadzać w jego pracy. - odparł, starając się trochę zmienić temat.
Jednak zmiana przyszła sama, bo Arata dumnie powiedziała, że pokonałaby kogoś i dała mu po głowie, a potem jeszcze, że w sumie marionetki mogą być fajne.
- Tu nie chodzi o to do końca, co jest fajne, a co nie, tylko co skuteczne. - westchnął. - Skoro chcesz rysować akta, to musisz też być dojrzała i w aspekcie samoobrony. W porządku, zaczniemy od marionetek, a jak nie będziesz robić znaczących postępów, to poszukamy innej opcji. - powiedział, po czym zobaczył jak ta wbiega po ścianie. Najwidoczniej potrzeba zmusiła ją, by nauczyła się tej sztuczki, co... w sumie nie wprawiło Nizana w taki szok, nie mniej ewidentnie Arata dobrze reagowała na chakrę.
Kunisaku popatrzył na bok, poszukując jakiejś sterty piachu, po czym jeszcze machnął Aracie by do niego podeszła.
- Spróbuj podnieść ten piasek chakrą. - powiedział, wskazując jej dłonią na cel. - Skup się i... zobaczymy czy Ci się uda. - poinstruował. Jeżeli piasek zareaguje to... będzie to bardzo ciekawa sytuacja.
Później już kontynuował rozmowę z Shimą. Kobieta w pierwszej kolejności powiedziała, że sarkazm to jej styl bycia i tutaj Nizan nie miał jak z tym negocjować. Ot, Shima była jaka była i pewnie jakby poszedł dalej w kierunku tej wymiany zdań, to zakończyłaby się wystawieniem na pustą bramkę Shimie i argument "przecież wybrałeś mnie świadomie, wiedziałaś jaka jestem". No i tutaj jest trochę takie - I TAK, I NIE - ale nie zamierzał debatować.
Dalej była już rozmowa na temat tego, że Shima sama chyba nie do końca wiedziała, co się wydarzy... a raczej, że nie podjęła jeszcze ostatecznej decyzji co do działań. Też, pocieszyła zaraz Nizana w temacie badań i delikatnie zasugerowała mu, że to ona jest mózgiem operacji, a on... no właśnie, kim miał być Nizan w całej tej jej układance?
- No z tym nie zaczęłam wdrażać planu to tak o. - mruknął Nizan. - Beczki stali czekają, sytuacja z magazynem się rozwija. Jak to inaczej nazwać, jak nie wdrażanie planu? Średnio mi się chce wierzyć, że to wszystko taki zbieg okoliczności.
Ostatni element tej rozmowy był najmniej przyjemny. Shima potwierdziła uczucia i szacunek, jednak poprosiła o coś, co nie do końca Nizanowi się podobało. Powiedziała, że nie zawsze będzie możliwość rozmowy o całym planie.
- Ale kiedyś to nie jest teraz. Nie oczekuję, że w... ciężkich czasach da się wszystko wyjaśnić, ale teraz takich czasów nie mamy. Tym bardziej, spędzamy ze sobą dużo czasu i po prostu wydaje mi się, że to trochę naciągana argumentacja. - odparł, nie do końca kupując to, co powiedziała. Wiedział, że miała dobre intencje, ale jeżeli chciała grać o tak wysoką stawkę, to po prostu Nizan nie mógł zgodzić się, by kobieta sama grała w te shogi. Owszem, była sprytna, miała charakter ze stali, ale była kobietą, nie była użytkowniczką chakry i nie miała raz takiego doświadczenia jak inni politycy, a także zaplecza finansowego. - Wszystko rozumiem, że chcesz dobrze, ze masz twardy charakter, jakby... to wszystko jest w porządku. Ale musisz pamiętać, ze jesteś dla mnie całym światem wraz z małą i nie pozwolę Ci podjąć się tej gry sama. Po prostu się nie zgadzam, bo gdyby coś Ci się stało to ja... - i tutaj na chwilę zacisnął usta i ścisnął pięść, nie kończąc zdania. Z rytmu wybiło go tylko ostatnie zdanie. - Nie grożę Ci, tylko właśnie ustalamy warunki tego, co chcesz zrobić. Ta rozmowa musiała się odbyć tak czy inaczej, bo teraz nie rozmawiamy o tym, czy zrobić na obiad ramen czy smażony ryż, tylko chcesz podjąć grę z najbardziej wpływowymi ludźmi tej części kontynentu. Niebezpiecznymi ludźmi. - delikatnie odchylił się i zmrużył oczy. - Nie chciałbym, żebyś odkryła tę część mnie, gdzie komuś grożę. - przypomniał sobie... dawnego siebie. - ... to już dawno za mną ... - wyszeptał.
Nim jeszcze rozpoczął małżeński flirt z Shimą, popatrzył jej w oczy.
- Jaką rolę mam pełnić w tym całym... Twoim planie? Mam rozbudować warsztat czy co dokładnie? Bo zakładam, że będziesz potrzebować pieniędzy. I to mnóstwo.
Shima zareagowała na pieszczotę jak to ona. Niby jej się nie podobało, ale podobało. Tak zwany dylemat dziewicy - chcę, ale się boję.
- Akta jej pozwalasz rysować i każesz brać za to pieniądze, ale buziak w szyję Cię przeraził? - wyszczerzył się w jej stronę, zamierzając jeszcze delikatnie podsycić rozpalony żar. Niech myśli przez resztę dnia. - Przyszła Radna zawstydzona przez pieszczotę, dobre. Za parę lat przypomnę Ci tę sytuację, jak już będziesz tam, gdzie chcesz być.
Żona przejęła kwestię nauczania Araty. Skinął głową.
- Może... yyy... wiesz... z tą pustynią... - Nizan podrapał się po głowie. - ... może Ario by ją pouczył? Sama dopytuje już o rodzinę i... no wiesz... dobrze, by poznała wujka... - po czym popatrzył błagalnie w jej kierunku. - Napisałabyś do niego? Czy... coś?
Nizan liczył, że jak spotka się z Ario, to się nie pozabijają. W sumie, sam nie wiedział, na co liczyć.
- Dobra, to idę po Karyou najpierw, zostawię go tam na obstawie tego magazynu, a sam sprawdzę bibliotekę. - powiedział, po czym nim wyszedł uniósł brew. - Genpo? Jaki Genpo? - chyba umknęła mu ta informacja.
Po tym wyszedł i skierował się do miejsca, w którym zwykle przebywał jego pierwszy shinobi na posyłki.
- Wymieniałem listy z osobą z Ningyo-shi, więc generalnie byłem w miarę na bieżąco. - powiedział - Yyy... wolałbym, żebyś mimo wszystko spała u siebie, a jak Ario zdecyduje, że potrzebuje pomocy, to z chęcią mu jej udzielimy. Narazie jednak, nie ma co mu przeszkadzać w jego pracy. - odparł, starając się trochę zmienić temat.
Jednak zmiana przyszła sama, bo Arata dumnie powiedziała, że pokonałaby kogoś i dała mu po głowie, a potem jeszcze, że w sumie marionetki mogą być fajne.
- Tu nie chodzi o to do końca, co jest fajne, a co nie, tylko co skuteczne. - westchnął. - Skoro chcesz rysować akta, to musisz też być dojrzała i w aspekcie samoobrony. W porządku, zaczniemy od marionetek, a jak nie będziesz robić znaczących postępów, to poszukamy innej opcji. - powiedział, po czym zobaczył jak ta wbiega po ścianie. Najwidoczniej potrzeba zmusiła ją, by nauczyła się tej sztuczki, co... w sumie nie wprawiło Nizana w taki szok, nie mniej ewidentnie Arata dobrze reagowała na chakrę.
Kunisaku popatrzył na bok, poszukując jakiejś sterty piachu, po czym jeszcze machnął Aracie by do niego podeszła.
- Spróbuj podnieść ten piasek chakrą. - powiedział, wskazując jej dłonią na cel. - Skup się i... zobaczymy czy Ci się uda. - poinstruował. Jeżeli piasek zareaguje to... będzie to bardzo ciekawa sytuacja.
Później już kontynuował rozmowę z Shimą. Kobieta w pierwszej kolejności powiedziała, że sarkazm to jej styl bycia i tutaj Nizan nie miał jak z tym negocjować. Ot, Shima była jaka była i pewnie jakby poszedł dalej w kierunku tej wymiany zdań, to zakończyłaby się wystawieniem na pustą bramkę Shimie i argument "przecież wybrałeś mnie świadomie, wiedziałaś jaka jestem". No i tutaj jest trochę takie - I TAK, I NIE - ale nie zamierzał debatować.
Dalej była już rozmowa na temat tego, że Shima sama chyba nie do końca wiedziała, co się wydarzy... a raczej, że nie podjęła jeszcze ostatecznej decyzji co do działań. Też, pocieszyła zaraz Nizana w temacie badań i delikatnie zasugerowała mu, że to ona jest mózgiem operacji, a on... no właśnie, kim miał być Nizan w całej tej jej układance?
- No z tym nie zaczęłam wdrażać planu to tak o. - mruknął Nizan. - Beczki stali czekają, sytuacja z magazynem się rozwija. Jak to inaczej nazwać, jak nie wdrażanie planu? Średnio mi się chce wierzyć, że to wszystko taki zbieg okoliczności.
Ostatni element tej rozmowy był najmniej przyjemny. Shima potwierdziła uczucia i szacunek, jednak poprosiła o coś, co nie do końca Nizanowi się podobało. Powiedziała, że nie zawsze będzie możliwość rozmowy o całym planie.
- Ale kiedyś to nie jest teraz. Nie oczekuję, że w... ciężkich czasach da się wszystko wyjaśnić, ale teraz takich czasów nie mamy. Tym bardziej, spędzamy ze sobą dużo czasu i po prostu wydaje mi się, że to trochę naciągana argumentacja. - odparł, nie do końca kupując to, co powiedziała. Wiedział, że miała dobre intencje, ale jeżeli chciała grać o tak wysoką stawkę, to po prostu Nizan nie mógł zgodzić się, by kobieta sama grała w te shogi. Owszem, była sprytna, miała charakter ze stali, ale była kobietą, nie była użytkowniczką chakry i nie miała raz takiego doświadczenia jak inni politycy, a także zaplecza finansowego. - Wszystko rozumiem, że chcesz dobrze, ze masz twardy charakter, jakby... to wszystko jest w porządku. Ale musisz pamiętać, ze jesteś dla mnie całym światem wraz z małą i nie pozwolę Ci podjąć się tej gry sama. Po prostu się nie zgadzam, bo gdyby coś Ci się stało to ja... - i tutaj na chwilę zacisnął usta i ścisnął pięść, nie kończąc zdania. Z rytmu wybiło go tylko ostatnie zdanie. - Nie grożę Ci, tylko właśnie ustalamy warunki tego, co chcesz zrobić. Ta rozmowa musiała się odbyć tak czy inaczej, bo teraz nie rozmawiamy o tym, czy zrobić na obiad ramen czy smażony ryż, tylko chcesz podjąć grę z najbardziej wpływowymi ludźmi tej części kontynentu. Niebezpiecznymi ludźmi. - delikatnie odchylił się i zmrużył oczy. - Nie chciałbym, żebyś odkryła tę część mnie, gdzie komuś grożę. - przypomniał sobie... dawnego siebie. - ... to już dawno za mną ... - wyszeptał.
Nim jeszcze rozpoczął małżeński flirt z Shimą, popatrzył jej w oczy.
- Jaką rolę mam pełnić w tym całym... Twoim planie? Mam rozbudować warsztat czy co dokładnie? Bo zakładam, że będziesz potrzebować pieniędzy. I to mnóstwo.
Shima zareagowała na pieszczotę jak to ona. Niby jej się nie podobało, ale podobało. Tak zwany dylemat dziewicy - chcę, ale się boję.
- Akta jej pozwalasz rysować i każesz brać za to pieniądze, ale buziak w szyję Cię przeraził? - wyszczerzył się w jej stronę, zamierzając jeszcze delikatnie podsycić rozpalony żar. Niech myśli przez resztę dnia. - Przyszła Radna zawstydzona przez pieszczotę, dobre. Za parę lat przypomnę Ci tę sytuację, jak już będziesz tam, gdzie chcesz być.
Żona przejęła kwestię nauczania Araty. Skinął głową.
- Może... yyy... wiesz... z tą pustynią... - Nizan podrapał się po głowie. - ... może Ario by ją pouczył? Sama dopytuje już o rodzinę i... no wiesz... dobrze, by poznała wujka... - po czym popatrzył błagalnie w jej kierunku. - Napisałabyś do niego? Czy... coś?
Nizan liczył, że jak spotka się z Ario, to się nie pozabijają. W sumie, sam nie wiedział, na co liczyć.
- Dobra, to idę po Karyou najpierw, zostawię go tam na obstawie tego magazynu, a sam sprawdzę bibliotekę. - powiedział, po czym nim wyszedł uniósł brew. - Genpo? Jaki Genpo? - chyba umknęła mu ta informacja.
Po tym wyszedł i skierował się do miejsca, w którym zwykle przebywał jego pierwszy shinobi na posyłki.
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość
