Stała się największa tragedia. Na oczach Sosuke, jego ulubiony bratanek (na równi z Kenjim, oczywiście) po prostu zniknął. Coś Uchiha ma ostatnio szczęście do obserwowania tego fenomenu. Niestety tym razem to nie była jakaś podła Kappa, tylko inny Uchiha. Uchiha z którym łączyła go wyjątkowa więź. A w przypadku jego klanu i jego Sharingana mogła być tylko jedna opcja.
Aktywowanie przepotężnego Mangekyou Sharingana zdolnego zmieść wszystko i wszystkich z powierzchni ziemi samym wzrokiem. Może u Boyosa jeszcze by to przeszło, ale Jawa w odróżnieniu od sędziego poprzedniego turnieju zna jednak zasady panujące tym światem. To, że czasem komuś się mogło wydawać, że je ignoruje to inna sprawa.
Przyszedł więc czas, aby wziąć się wreszcie za robotę. A jak robota u Sosuke, to oznaczało to, że po prostu postanowi puścić kolejną wspaniałą kulę ognia. Taka miła odmiana od stania jak ten kołek i patrzenia.
Ukryty tekst