Sklep z wyposażeniem
- Kujaku Haruka
- Posty: 770
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
- Kujaku Haruka
- Posty: 770
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
Re: Sklep z wyposażeniem
Centralne położenie sklepu sprawiało, że Haruka mijała go swego czasu niemal codziennie - w drodze do szpitala, na plac treningowy, czasem wyruszając na misję. Tego dnia weszła jednak do środka z jasno określonym celem. Po ostatnich wydarzeniach i coraz poważniejszych misjach wiedziała, że nie może już polegać tylko na tym, co akurat znajdzie w domu, albo na podstawowym wyposażeniu. Siostry Nocy powinny być przygotowane na wszystko - tym bardziej, jeśli miała wyprawić się wraz z Urasano za Mur, daleko w głąb ich starych terenów, aż do zamku Utter.
Przestronna sala przywitała ją znajomym widokiem: rzędy gablot z bronią, stojaki z ubraniami i zbrojami, ściana poświęcona różnego rodzaju torbom, plecakom i paskom czy też kaburom, a obok - półki z bardziej specjalistycznym wyposażeniem: notki, zwoje, fiolki, pakunki opatrunków. Wszystko rozłożone tak, by można było szybko porównać i dobrać to, co faktycznie miało sens, a nie tylko dobrze wyglądało.
Zaczęła od rzeczy najbardziej oczywistych - prowiantu i wsparcia dla organizmu. Pigułki żywnościowe same się narzucały: niewielkie, lekkie, łatwe do schowania w torbie czy kieszeni, a na misji potrafiące poratować niezbędną chakrą, choć oczywiście nie należało z nimi przesadzać. Kiedyś popełniła ten błąd - w czasie Wielkiej Bitwy - i prawie nie zeszła potem, kiedy jej organizm po krótkim zastrzyku energii niemal się wyłączył. Wzięła cztery, licząc, że pozwoli jej to przetrwać dłuższy wypad, a może nawet będzie miała ich trochę na zapas lub do podziału z Urasano.
Obok, w tej samej gablocie, znajdowały się pigułki ze skrzepniętą krwią. Miała w pamięci kilka sytuacji z pola walki, kiedy najprostsze, szybkie zatamowanie krwawienia i uzupełnieni krwi decydowało o tym, czy ktoś dotrwa do prawdziwej pomocy. W szpitalu było zaplecze, ale w lesie czy w ruinach zamku - tylko to, co sama zabierze. Pięć pigułek wydało się rozsądnym kompromisem między wagą, a realną przydatnością.
Niedaleko leżały suszone, starannie zapakowane grzybki Reishi. Po ostatnich przeciążeniach organizmu oraz intensywnym używaniu skrzydeł, wiedziała jak cenna jest energia meteorytu krążąca w jej żyłach. Dwa grzybki trafiły więc do jej zestawu bez większego wahania. To miało być zabezpieczenie na dłuższe, wyniszczające wyprawy, kiedy meteoryt będzie daleko od niej - choć liczyła na to, że ich ziemie dalej były na tyle przesiąknięte jego energią, żeby nie zabrakło im sił w drodze.
Potem przeniosła się ku działowi stricte medycznemu. Zestaw medyczny - niewielka, ale dobrze zorganizowana paczka - wydał się oczywistością. Opatrunki, podstawowe środki dezynfekujące, kilka narzędzi, które widziała do tej pory już dziesiątki razy w rękach Muwary. Teraz sama miała być w stanie z nich skorzystać. Dobrała do tego pięć strzykawek - nie zajmowały wiele miejsca, a mogły okazać się bezcenne przy podawaniu leków czy pobieraniu krwi w terenie, gdyby zaszła taka potrzeba. Po wieczorach spędzonych w szpitalu inaczej patrzyła na tego typu drobiazgi: każdy z nich mógł stać się różnicą między chaosem a realną pomocą.
Medyczne i wspomagające rzeczy wymagały jakiegoś sensownego transportu. Jej dotychczasowa kabura przy nodze zaczynała być zbyt ciasna i chaotyczna. Dlatego przy stoisku z ekwipunkiem przez dłuższą chwilę oglądała różne modele plecaków i toreb. Zdecydowała się na solidny plecak, wystarczająco pojemny, by pomieścić większe rzeczy - prowiant, pojemnik z substancją konserwującą, zwoje - ale nie na tyle wielki, by przeszkadzał w ruchu czy locie. Do tego dobrała mniejszą torbę, którą mogła nosić z przodu lub z boku: idealną na podręczne medyczne drobiazgi, notki, pigułki. Chciała wyraźnego podziału - rzeczy bojowe i wsparcie w jednym miejscu, długoterminowe zapasy w drugim.
Przy półce z różnymi pojemnikami dłużej zatrzymała wzrok na dużym pojemniku z substancją konserwującą. Po treningach z Muwarą wiedziała już, że czasem trzeba coś przewieźć: próbkę tkanki, krew, fragment rośliny, którą trzeba później dokładnie zbadać. Taki pojemnik pozwalał nie martwić się o szybkie zepsucie zawartości. Jeden, duży, w zupełności powinien jej wystarczyć.
Kolejnym punktem były zwoje. Znała dobrze ich wartość - możliwość szybkiego przeniesienia zapasów różnego rodzaju dzięki Fuinjutsu. Jeden średni zwój i trzy małe wydawały się rozsądnym minimum: średni na coś naprawdę ważnego, co pojawi się później; małe do bardziej przyziemnych zastosowań, notatek czy pomniejszych pieczęci. Podrzuciła je w dłoni, jakby od razu ważąc, w którym miejscu plecaka najlepiej będą leżeć tak, aby się nie zniszczyły.
Dopiero potem podeszła do najciężej wyglądającej sekcji - broni i dodatków bojowych. Notki wybuchowe, notki świetlne, granaty dymne - wszystko, co mogło dać przewagę choćby na kilka sekund. Haruka doskonale pamiętała sytuacje - jeszcze z czasów sprzed dołączenia do Sióstr Nocy - w których brak osłony lub szybkiego odwrócenia uwagi komplikował wszystko bardziej, niż powinien. Dziesięć notek wybuchowych wydawało się górną granicą rozsądku, biorąc pod uwagę wagę i miejsce, ale dawało komfort taktyczny. Do tego wzięła pięć notek świetlnych - przydatnych zarówno w ciemnościach, jak i w nagłym oślepieniu przeciwnika - oraz jeden granat dymny, idealny do szybkiego zniknięcia lub zmylenia wroga, gdyby coś poszło nie tak.
Na koniec wróciła do wieszaka z bronią białą. Dotąd polegała głównie na swoich ogonach i technikach, ale wiedziała, że są sytuacje, w których zwykła, solidna broń ma przewagę: tam, gdzie chakra jest na wyczerpaniu, gdzie nie ma czasu na technikę, gdzie trzeba po prostu coś przeciąć, a nie ma miejsca na użycie chakramu lub go utraci z jakiegoś powodu. Wzrok zatrzymał jej się na katanie - prostej, dobrze wyważonej, bez zbędnych zdobień. Ulubiona broń jej mentorki. Haruka może nie będzie mieć tak wymyślnej broni, jak Fugata, ale po pierwsze - chciała narzędzia, nie biżuterii. Po drugie - i tak jeszcze nie była wprawna w posługiwaniu się nią. Chwyciła ją, sprawdziła balans, kilka krótkich, kontrolowanych ruchów w powietrzu wystarczyło, by stwierdzić, że leży w dłoni naturalnie. Katana dołączyła do stosiku rzeczy „do zabrania”.
Patrząc na to wszystko, Haruka miała poczucie, że domyka pewien etap. Nie była już dziewczyną, która leci na misję z byle czym, bez przemyślenia. Była teraz Siostrą Nocy, przygotowaną na to, że kolejna misja może wymagać najrozmaitszego wyposażenia - zwłaszcza tak daleka, jak to, co na nie czekało. Wszystko to zabierała ze sobą z pełną świadomością - jako narzędzia, które mają pomóc jej wrócić z każdej wyprawy, a jeśli się nie uda... sprawić, by inni mieli na to większe szanse. Chociaż, może sobie po prostu wmawiała i jakimś cudem uda im się pokonać dystans bez problemu i wrócić z... cóż... z chujem w rękach?
Ukryty tekst
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość