Atarashi jest prowincją położoną na północnym krańcu kontynentu, nad Morzem Lazurowym, pomiędzy Antai a pozostałościami Muru oddzielającego dawniej Sogen i tak zwane Niezbadane Obszary. Powstała ona w wyniku podboju części Sogen przez „ludzi zza muru”, którzy w lecie 394 r. dokonali inwazji, usuwając z tych terytoriów władzę klanów Uchiha. Od tego czasu zamieszkują oni te ziemie, rozdając karty w tej części Wietrznych Równin. Zamieszkiwana jest przez klany Soma, Orochi i Mateki , które swoją siedzibę mają w Mieście Atarashi (Stare Kōtei), odbudowanym po zniszczeniach powstałych podczas podboju. Klan Kujaku poszedł za to dalej na zachód, zatrzymując się na Półwyspie Antai. Jest to także miejsce położenia tajemniczego Kamienia z Gwiazd.
Kujaku Haruka
Posty: 703 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » 18 lut 2026, o 18:55
Wyprawa Rangi A - "W poszukiwaniu serca."
6/19
Yami
- Oczywiście. Tutaj. - kobieta skinęła głową, nim jeszcze opuściliście twój pokój, sięgając do torby i wyjmując z niej kilka kolejnych, starych zwojów, każdy przedstawiający plany innej części zamku. To, co od razu rzuciło ci się w oczy, to o wiele większa detaliczność i dbałość tych planów w porównaniu z tym, co sam znalazłeś wśród dokumentów ostatniego dowódcy Muru. Na dokumentach przyniesionych przez Akane pismo było precyzyjne, a każdy rysunek opatrzony stosownymi uwagami, z wyraźnymi rozgraniczeniami poszczególnych pięter, kondygnacji i sekcji. Porównanie wszystkich zajęłoby pewnie resztę dnia, jednak postanowiliście na razie zacząć od tej sekcji, nad którą pracowaliście i poziomu piwnic poniżej. Nie potrzebowałeś wiele czasu, by zwrócić uwagę na jeden szczegół, który był nieobecny na nowszych planach - w zasadzie cała duża sekcja piwnic wydawała się nie istnieć na nich. Żeby się tam jednak dostać i zweryfikować ich prawdziwość, będziecie musieli odkopać dobre 20 kolejnych metrów rumowiska i to tak, by nie uszkodzić stropów pod spodem, a następnie zejść niżej.
- Jeśli nie chcemy utkwić z tym przez całą zimę... trzeba będzie chyba zaryzykować Doton. - stwierdziła Akane, patrząc krytycznie na wymierzone przez was odległości z ramionami splecionymi przed sobą i palcami dłoni wybijającymi lekko niecierpliwy rytm na jednym z nich. - Podejmiemy decyzję po oględzinach . -
Tymczasem w drodze zdradziłeś przynajmniej część swojej drogi jako Jinchuriki - i łatwo było stwierdzić, że posiadanie zapieczętowanego w sobie demona było przekleństwem w równym stopniu, co błogosławieństwem. Cóż po mocy, skoro jednocześnie stawało się celem wszystkich niemal możnych tego świata, którzy próbowali wykorzystać ją jako broń. I czy sam Yamamoto, Sakryfikant Kyuubiego, czuł się podobnie? Być może warto byłoby go kiedyś o to spytać - o ile już tego nie zrobiłeś. Akane wysłuchała z uwagą i zainteresowaniem twoich słów, czasem kiwając głową.
- Fakt, że w ogóle udało wam się osłabić Kokuo-samę na tyle, by ktoś był w stanie ją w tobie zapieczętować... jest godny podziwu. Bijuu są naprawdę wyjątkowymi Yokai, w zasadzie wykraczającymi poza ramy tej definicji. To prawdziwa siła natury, którą należy szanować. Kontynent jednak o tym zapomniał. - westchnęła, patrząc na moment w dal, jakby na jakieś wspomnienie. Potem wróciła wzrokiem do ciebie. - Długo się ukrywałeś, ale jednak część ludzi o tobie wiedziała. Na pewno wiedzieli Uchiha, przynajmniej ci przy władzy. Znaleźliśmy parę notatek na ten temat. -
Na wspomnienie o tym, że mało kogo - w zasadzie tylko jedną osobę - zabiłeś, Akane uniosła brwi w zdziwieniu.
- Naprawdę? Zabiłeś tylko... jedną osobę? Nikogo więcej, nigdy? - wydawała się być naprawdę w szoku, że coś takiego było możliwe. - Zazdroszczę i... podziwiam w pewien sposób. Za Murem raczej żaden shinobi nie miał takiego luksusu. Nie, kiedy napotykało się jedno z agresywnych, konkurencyjnych plemion, albo patrol Shinsegumi. Sama pamiętam dobre trzydzieści żyć, które zgasiłam. I dwukrotnie tyle różnego rodzaju Yokai. Niemniej, doceniam twój wysiłek i chęć ograniczenia rozlewu krwi pod Atarashi. -
Pytanie o nią samą przyjęła chyba naturalnie, jako oczywistą konsekwencję jej własnego wypytywania. Na słowo "obsesja" w twoich ustach delikatnie się uśmiechnęła.
- Obsesja? Tak, pewnie można to z boku nazwać trochę obsesją. Ale po tym, jak Las zabrał mi męża i dziecko, gdy miałam jeszcze szesnaście lat... cóż, straciłam cierpliwość do bajań starszych w mojej wiosce. Składałam ofiary, dbałam, by zawsze mieć przy sobie kawałek pokrytego solą i soją sznurka, zmawiałam mantry przy strumieniu... nic to nie dało, duchy nie zwróciły mi moich bliskich. - skrzywiła się, poprawiając włosy. - Dlatego zaczęłam krążyć od wioski do wioski, spisywać opowieści. Porównywać. Szukać pewnych sposobów, testując je. Część działała na chwilę, część nie. To, co działa najlepiej, to zapieczętowanie Yokai, jednak aby to zrobić - trzeba to yokai dobrze poznać i zaprojektować pieczęć niemal od podstaw. Dlatego dalej krążę i spisuję, co jestem w stanie, aby to potem przekazać dalej. Mojej uczennicy, albo i kolejnym, jeśli takie znajdę. -
Tymczasem dotarliście na miejsce, gdzie pracowali znowu robotnicy wraz z Kentą. Rumowisko odrobinę posunęło się do przodu, chociaż na razie zdobycze były znikome - widać było, że spora belka, podtrzymująca wcześniej piętro, teraz blokowała skutecznie korytarz i twoi ludzie debatowali właśnie, jak ją usunąć bez niszczenia konstrukcji. Widząc ciebie Kenta pomachał, a widząc twoją towarzyszkę - ukłonił się uprzejmie.
- Powitać naszą gościnię! Jak droga? Nie przemarzła pani całkiem na kość? - odezwał się radośnie, podchodząc bliżej ze swoim typowym uśmiechem na ustach.
Yumiko
Aiko
Kenta
Hiroshi
Gazo Akane.
0 x
Yami
Posty: 3112 Rejestracja: 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 27
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
Post
autor: Yami » 18 lut 2026, o 21:28
Zgodziłem się zająć analizą planów później, kiedy tylko skończymy oględziny. Była to kopalnia wiedzy. O bardzo dokładne plany ciężko, choć i tak brałem poprawkę na to, że przez czas budowy kilka rzeczy mogło ulec zmianie. Mimo, że początkowo się rozochociłem szybko ostudziłem swój zapał. Lepiej niczego nie oczekiwać i pozytywnie się zaskoczyć niż oczekiwać kopca złota i nigdy go nie znaleźć.
Teraz byłem pewien, że Akane była Shinobi a co za tym idzie potrafiła o siebie zadbać, wspominając o śmierci wielu z własnej ręki, w tym Yokai. Gdy tylko o nich wspomniała, rzuciłem bardzo krótkie "Ich nie wliczałem do zestawienia" . Wszak nie tak dawno zabiłem jednego z Yokai, który pasożytował na jednej z wiosek, a chwilę później podczas "zabawy" pozbawiłem życia kolejnego, który zaatakował moich niejako protegowanych. Licząc wszelkie bestie i dzikie, agresywne zwierzęta... było tego więcej ale wobec nich nie czułem tego samego co w przypadku człowieka.
Drgnąłem słysząc "Las zabrał mi męża i dziecko, gdy miałam jeszcze szesnaście lat...". Po tej stronie muru raczej tego typu rzeczy mają miejsce ciut później. Zaciążyć w wieku 15 lat? I brzmiało to tak naturalnie z jej ust jakby był to dla nich chleb powszechni. No proszę dowiedziałem się czegoś więcej o ich... sposobie bycia. Z drugiej strony był to lud który ciągle walczył o życie. Tworzyli wspólnoty aby wzajemnie sobie pomagać w trudnych chwilach a to właśnie podczas nich dużo łatwiej wzbudzić w sobie podziw wobec drugiej osoby, a ta może przeradzać się w miłość. Chwilowa przerwa od tego wszystkiego podczas ogniska mogła łatwo doprowadzać do sytuacji... korzystnych do takich wczesnych przedsięwzięć.
Dalsza część historii też była jedną z sztandarowych. Brak możliwości pogodzenia się z stratą lub cierpieniem ukochanej osoby popycha nas w obłęd. Akane doskonale zdawała sobie sprawę, że nie odzyska swoich bliskich ale wciąż szukała na to sposobu. Wyszła z tego przelewając swój żal w siłę napędową aby nikt więcej nie musiał tego samego przechodzić. I wyszło na to, że mur stawał się idealnym miejscem do wypełnienia się kłębiącej nadziei.
- Żal jest ceną jaką płacimy za miłość. Im silniejsza tym większy, żal po odejściu ukochanych.
Miało to być niejako pocieszenie i zrozumienie tego przez co przeszła. Uznałem, że taka wypowiedź była ciekawsze niż "moje kondolencje".
W końcu dotarliśmy do naszego "urobiska". Kenta przywitał Akane w swoim stylu.
- Jak myślisz, praca rozgrzewa więc się tutaj zjawiliśmy. Mam też nienajlepsze nowiny. Atarashi przyciska względem przyspieszenia prac. Niestety bez technik Dotonu Hiroshiego się nie obejdzie. Z planów przywiezionych przez panią Akane udało się wyznaczyć optymalny przebieg prac aby dojść do kluczowych sal. Dotonem, będziemy mogli tworzyć dodatkowe wzmocnienia. Będzie to trochę ryzykowne ale jak pojawi się Hiroshi to spróbuję jedną rzecz, która powinna przyspieszyć odgruzowywanie. Potrzeba matką wynalazków jak to mówią. W tym czasie zobaczymy co jest w tych skrzyniach, które zostały znalezione.
Skinąłem Kencie głową aby wysłał kogoś po naszego Dotonowca a sam skierował się do pobliskich pomieszczeni z skrzyniami. Próbowałem je otworzyć przy delikatnym użyciu siły. Nigdy nie zajmowałem się też otwieraniem zamków więc jeśli nie było innej opcji sięgnąłem po kunai i po napełnieniu go chakrą powolnym ruchem ciąłem kłódki. Jeśli odcięcie kłódek nie pomagało wówczas lekko podważałem wieko przy pomocy dwóch kunai. Po wbiciu między wiekiem a skrzynią napierałem na kunaie w przeciwne strony (jeden popychałem do dołu, drugi ciągnąłem ku sobie). Oczywiście wszystko robiłem z odpowiednią siłą aby przypadkiem przez głupi ruch nie zniszczyć zawartości.
Jeśli już udało się je otworzyć rozświetlałem zawartość unosząc lewą rękę ku górze a w niej pojawiała się blada kula światła.
Ukryty tekst
0 x
Kujaku Haruka
Posty: 703 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » 19 lut 2026, o 23:55
Wyprawa Rangi A - "W poszukiwaniu serca."
7/19
Yami
Wysłanniczka Atarashi dość otwarcie podzieliła się z tobą swoją historią - która w oczywisty sposób prawdopodobnie była tylko jedną z wielu - bardzo wielu - które mogli opowiedzieć ludzie zza Muru, skazani na egzystencję pośród duchów, z którymi ty sam dopiero zacząłeś się zapoznawać. Tymczasem obok siebie miałeś kobietę, która poświęciła życie ich badaniu, a mimo to - nadal wydawało się, że poznała tylko skrawek tego skomplikowanego, i zazwyczaj groźnego świata. Na twoje słowa o żalu, skinęła głową.
- Bardzo poetyckie. - kącik jej ust uniósł się w lekkim uśmiechu. Widać nieco ją zaskoczyłeś tym przemyśleniem, albo raczej - sposobem jego ujęcia. - A ty, Yami-san? Straciłeś kogoś bliskiego, kogoś, kto popchnął cię na jakąś nową ścieżkę? Czy raczej twoja tułaczka sprawiła, że nie miałeś kiedy odnaleźć bliskości z drugim człowiekiem? -
Ciekawe - było dopiero południe, dopiero się poznaliście, a jednak - rozmowa potoczyła się w kierunku, do którego zazwyczaj trzeba przynajmniej kilku długich spotkań. I być może alkoholu, lub innych używek. A może to po prostu charakterystyczna bezpośredniość plemion?
- Dziękuję za troskę, na szczęście bez większych przygód. Tylko stado wilków węszące niedaleko traktu, które jednak umknęło przed wozem, na którym jechałam. A do zim jestem przyzwyczajona, nie jestem jedną z tych, co umknęli na południe przy pierwszej okazji. - odparła Kencie Akane, podchodząc parę kroków i oglądając rumowisko, przy którym trwały prace, pozwalając ci wprowadzić jednego z sensorów w sytuację.
Kenta podrapał się po karku z nietęgą miną, słysząc twoje nowiny i zerkając z lekką niepewnością na plecy Akane, a potem znowu na ciebie.
- No nie wiem, pewni jesteście? Bo cholera ta belka to jest naprawdę problematyczna, a jak się spojrzy o tutaj, po prawej - to widać, że dechy pod spodem są popękane. Trochę się jednak boję, że jak to ruszymy Dotonem to wszystko pójdzie w dół, jak Yami-san mówił. - stwierdził z powątpiewaniem w głosie, po czym przekrzywił głowę. - Chociaż... no może jakby rzeczywiście najpierw podpory zrobić...
- Podpory, do tego możecie wykorzystać te dwie belki, które wcześniej usunęliście. Wydają się w dobrym stanie, wystarczy je spiłować trochę. - Akane obróciła się, wracając do ciebie i Kenty, wskazując przy okazji na resztki po wcześniejszych pracach i dwie solidne krokwie leżące na posadzce.
- Dobra. Kuro, leć po Hiroshiego, dobra? My zaczniemy z tymi belkami kombinować. - Kenta klepnął jednego z robotników, który skinął głową i oddalił się.
Ty tymczasem zabrałeś się za otwieranie skrzyń. Sztuczka z pokryciem kunaia chakrą, aby wspomóc jego ostrość opłaciła się - zamki były już nieco szarpnięte zębem czasu, dzięki czemu dość łatwo poddały się stali wzmocnionej twoją energią i po chwili mogłeś je otworzyć.
W pierwszej nie było nic ciekawego - musiała być chyba jedną z prywatnych skrzyń któregoś ze strażników, zawierała bowiem stertę ubrań, jakieś koraliki modlitewne, buteleczkę, która po otwarciu okazała się być pełna sake, oraz parę kunaiów. Druga była nieco bardziej interesująca - tutaj pobrzękiwały od początku buteleczki z rozmaitą zawartością, ale najwyraźniej - były to półprodukty do lekarstw, zapewne zasilające swego czasu zamkowy lazaret.
Trzecia okazała się ciut bardziej problematyczna. Miałeś ją już otworzyć, kiedy pod kunaiem wyczułeś coś podejrzanego, jakby natrafił na coś twardszego niż stary zamek. Linka? Przyjrzałeś się ostrożnie bliżej, co potwierdziło twoje obawy. Delikatny pasek pożółkłego papieru mignął ci pod wiekiem. Najwyraźniej skrzynia była zabezpieczona jakąś pułapką, choć nie widziałeś dokładnie, co było w środku - jedynie skrawek ciemnego materiału, przykrywającego zawartość.
Yumiko
Aiko
Kenta
Hiroshi
Gazo Akane.
0 x
Yami
Posty: 3112 Rejestracja: 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 27
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
Post
autor: Yami » dzisiaj, o 20:24
Na pytanie o utratę bliskiej osoby odpowiedziałem wymownym milczeniem. Nie można bowiem stracić kogoś bliskiego, jeśli większość nowo spotkanych ludzi będzie miała łatkę "niepewnego". Nawet w przypadku pewnej Samurajki, mimo, że się przyzwyczaiłem do jej osoby gdzieś pojawiała się wciąż możliwość wykorzystania mnie samego. Nawet jeśli cień był malutki, niewidzialny gołym okiem... wciąż gdzieś się skrywał.
Kiedy Kenta wskazał na Belkę, przyszło mi do głowy kilka pomysłów. Nim zdążyłem się odezwać Akane wskazała na jeden z nich, o wykorzystaniu już gotowych belek. Użycie ich jednak teraz sprawia, że liczba dostępnych materiałów do użycia w przyszłości gwałtownie malała. Szybko obliczyłem rozłożenie ciężaru pod stropem.
- Jedna z nich w zupełności wystarczy.
No i zabraliśmy się bez zbędnego pitolenia do otwierania skrzyń. Z większością z nich poszło gładko i bez większych problemów. Pozyskane dobra były wprost proporcjonalne do trudności ich zdobycia. Pierwsza skrzynia nie była interesująca, najwyraźniej należała do jakiegoś rekruta. Druga z zdawała skrytką aptekarza. Ja nie będę miał z nimi większych korzyści ale zielarz może znajdzie odpowiednie zastosowanie, zwłaszcza w przypadku groźby choroby zakaźnej. Trzecia stworzyła jednak ciekawą zagwozdkę albowiem mogła być zabezpieczona przed złodziejaszkami. Notki nie uda mi się sięgnąć aby przelewając chakrę ją dezaktywować. Kolejna opcja to zalanie skrzyni aby zmoczyć notki a tym samym je dezaktywować. Problem w takim podejściu jest potencjalne zniszczenie innych dokumentów. Czytając zwoje dziedzin Fuinjutsu natrafiłem kiedyś na informację o technikach pozwalających zapieczętować wybuch notki. Nie miałem możliwości jej poznać ale z drugiej strony jaka istniała pewność, że zawartość nie ucierpi? Znikoma. Musiałem więc dalej szukać sposobności dezaktywacji notki. Może jednak zniszczenie? Samo przecięcie notki już powinno wystarczyć. Pytanie jednak czy wewnątrz nie znajduje się więcej niż jedna. Zbadałem jeszcze na szybko położenie mechanizmy z linką oraz położenia potencjalnej notki. Którędy mogła iść aby doprowadzić do zerwania i uruchomienia... W zasadzie tak zabezpieczona skrzynia musiała pozwalać komuś na jej rozbrojenie w bezpieczny sposób. Przyjrzałem się bliżej miejsca w którym znajduje się mechanizm a także drewna dookoła skrzyni czy przypadkiem nie ma jakiej dziurki, przez którą można wprowadzić np. senbon, który wyłączy pułapkę. Pytanie czy to wystarczy? Wątpiłem. Ostatecznie zdecydowałem się zrobić dziurę bezpośrednio w skrzyni przy pomocy podtrzymywanej techniki. Dziurę zrobiłem od tyłu gdyż nie istniał logiczny powód aby w tamtym miejscu miały być prowadzone linki. przyświecając sobie techniką mogłbym już wcisnąć rękę aby przejąć notkę i uniemożliwić jej detonację. Jeśli nie otworzysz skrzyni, nie uruchomisz pułapki. Jak nie uruchomisz pułapki to nie będzie wybuchu. Jak nie będzie wybuchu... nie będzie wybuchu.
Ukryty tekst
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość