Atarashi jest prowincją położoną na północnym krańcu kontynentu, nad Morzem Lazurowym, pomiędzy Antai a pozostałościami Muru oddzielającego dawniej Sogen i tak zwane Niezbadane Obszary. Powstała ona w wyniku podboju części Sogen przez „ludzi zza muru”, którzy w lecie 394 r. dokonali inwazji, usuwając z tych terytoriów władzę klanów Uchiha. Od tego czasu zamieszkują oni te ziemie, rozdając karty w tej części Wietrznych Równin. Zamieszkiwana jest przez klany Soma, Orochi i Mateki , które swoją siedzibę mają w Mieście Atarashi (Stare Kōtei), odbudowanym po zniszczeniach powstałych podczas podboju. Klan Kujaku poszedł za to dalej na zachód, zatrzymując się na Półwyspie Antai. Jest to także miejsce położenia tajemniczego Kamienia z Gwiazd.
Daichi
Posty: 56 Rejestracja: 20 maja 2024, o 13:50
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Jasna karnacja. Średniej długości ciemne włosy. Fioletowe oczy. Smukła, lecz wyrzeźbiona sylwetka. Choker na szyi. Tatuaże na całym ciele i dużo kolczyków w uszach. Przewiązana hakama oraz długie, luźne haori, granatowe z czerwonymi zdobieniami.
Widoczny ekwipunek: Dwie kabury na broń, torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?p=220748#p220748
GG/Discord: takas_95
Multikonta: Takashi
Post
autor: Daichi » wczoraj, o 11:47
P otężne cielsko osunęło się swobodnie na dwa kamienne kolce, które chwilę wcześniej wysunęły się z ziemi. Ryk ustał, a krew yokaia rozlała się po okolicy, zwiastując zwycięstwo nad potworem. Nastała cisza. Nawet deszcz był cichy. Nawet ogień trawiący budynki mieszkalne był cichy. Zagrożenie zostało zażegnane, a młody wojownik odetchnął z ulgą, opadając bezwładnie na ziemię. On sam też był zmęczony i potrzebował chwili dla siebie, chwili wytchnienia i odpoczynku. Dyszał ciężko, wciąż miał problemy z oddychaniem po wcześniejszym uderzeniu, a utrata dużych ilości chakry w krótkim czasie także dawała mu się we znaki. Zasłużył na moment dla siebie.
- Okej, swoje zrobiliśmy. Trzeba tylko ogarnąć ten burdel. - przemówił zaczepliwym tonem Gaichi. - Ja idę w kimę, ty się tym zajmiesz.
Po tych słowach głowy chłopaków zamieniły się powoli miejscami, a kontrolę nad ciałem znów przejął Daichi. Gaichi osunął się w tył i zasnął, oddając dominującemu bratu możliwość poruszania ich wspólnym organizmem.
- Zostaw to mnie. A ty odpocznij, bracie. - odetchnął z ulgą, że było już po wszystkim. No prawie.
Nadal trzeba było zająć się osadą i tym, co z niej zostało. Trzeba było przeczesać wioskę i sprawdzić, czy ktoś przeżył, na pewno część ludności uda się uratować. No i pozostawała kwestia Uty, która wyłoniła się zza drewnianych skrzynek, przy których wcześniej stała Kanato. Najwidoczniej kobieta nie chciała ratować wcale Daichiego i pomóc mu. Ona pomagała małej, która pewnie zostałaby znaleziona, gdyby nie dywersja kobiety. Poświęciła się więc nie tylko dla dobra ogółu, ale przede wszystkim dla małej podopiecznej, która miała przed sobą całe życie. Bohaterski czyn, który z pewnością zostanie zapamiętany. Niestety, dziewczynka została sama, jej ojciec pewnie nie przeżył w całym tym pobojowisku, o czym świadczyły trzymane przez nią okulary. Diabelski widok, którego ninja wolałby ze wszystkich sił uniknąć. Z trudem podniósł się z ziemi, przeciwstawiając się bólowi i zmęczeniu. Podszedł do niej i kucnął, by ich spojrzenia spotkały się. Położył delikatnie rękę na jej ramieniu i uśmiechnął się. Nie miał zbyt dużego doświadczenia z dziećmi, ale wiedział mniej więcej, jak z nimi postępować.
- Uta-chan, tutaj jest bardzo niebezpiecznie. Czy widziałaś po drodze kogoś, kto przeżył? - pytanie może nie było w pełni na miejscu, ale dziewczynka doskonale zdawała sobie sprawę z tego, co zaszło. Tragedia działa się na jej oczach i nie było co mydlić jej bajkami. - Usiądź tutaj i poczekaj, a ja się rozejrzę.
Nie mógł prosić jej o pomoc w poszukiwaniach. Była wciąż dzieckiem, a okolica nie była bezpieczna. Sam musiał przeczesać wioskę, a raczej to, co z niej zostało. Szukał kogokolwiek, kto się ruszał i jeszcze żył, szukał nie tylko ratunku dla niewinnych, ale również kogokolwiek, kto mógł zająć się Utą po całym tym chaosie. Kiedy było trzeba, sięgał po wodę ze studni i gasił resztki pożaru. Wydostawał ciała spod rumowisk, sprawdzając ich stan. Podchodził nawet do tych, którzy się nie ruszali i sprawdzał ich przytomność. Jeśli istniał choć cień szansy ratunku dla kogokolwiek, on starał się z tej szansy korzystać. Gdy wymagała tego sytuacja, stosował pierwszą pomoc, którą wykonywał wzorowo nawet w tak niesprzyjających warunkach. Znał podstawy ratowania życia i to był idealny moment do ich wykorzystania. Zmęczenie odeszło na bok, a wcześniejszy ból zniknął. Inicjatywę przejęło zaangażowanie i chęć niesienia pomocy, czyli działanie zgodnie z obranym kiedyś nindo.
- Proszę, żyj. - powiedział do któregoś ciała, uciskając klatkę piersiową.
0 x
☆ Daichi ☆ Gaichi ☆
☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆
☆ PH ☆ Bank ☆
Kori
Posty: 103 Rejestracja: 3 wrz 2025, o 12:46
Wiek postaci: 17
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: - Czarna szata - Białe Haori przewiązane czarnym obi - Wysoki buty - Długi poszarpany szal na szyji
Widoczny ekwipunek: Srebrny medalion klanu Nara.
Link do KP: viewtopic.php?p=229655#p229655
Post
autor: Kori » wczoraj, o 12:53
Wioska stała się obrazem grozy… Przerażającym wspomnieniem tego, jak wiele zła może wyrządzić ludzka nienawiść. Mieszkańcy sami ściągnęli sobie na głowy Yokaia, chociaż za kilka lat znowu zaczną obwiniać innych. Świat się nie zmieni mimo tragedii, która nawiedziła to miejsce. Uta była niesamowitym przykładem takiej sytuacji, gdy niewinna i całkiem samotna stała pośród chaosu, który trawił ten świat. Dziewczynka była całkowicie zdana na Daichiego, który raptem chwile temu pozbierał się z ziemi, zamieniając się z bratem kontrolą nadciąłem. Ich wspólna walka coraz lepiej pozwalała im rozumieć zdolności, które posiadali, a nic lepiej nie przygotuje ich na przyszłość niż coraz silniejsi przeciwnicy. Ich obecny wróg leżał za plecami przebity dotonowymi kolcami, Uta wpatrywała się w stwora, nie mogąc z siebie wydusić ani jednej łzy. Psychika dziewczynki już nigdy nie będzie taka sama… Daichi zaczął przeczesywać zakamarki osady, odrywając po pierwszych minutach, że jednak nie byli sami. Część mieszkańców wyłaniała się ze swych domów, którym udało się uniknąć szaleńczych ataków Yokaia. Mimo że Daichi nie znał żadnego z nich, to po kolejnych kilkunastu minutach ktoś krzyknął w jego stronę… Znał ten głos.
– Daichi-san… Moja córka – Takamaru wyłonił się z jednego z domów, podpierając się na kawałku wyrwanej deski. Nie miał prawej nogi, a zwisający kikut obwiązał teraz resztkami nogawki. Jakaś kobieta podpierała go pod ramię, a w jej twarzy bohater mógł rozpoznać Hanato. Właścicielka karczmy nie posiadała widocznych obrażeń, jednak jej twarz nosiła ślady brudu i trawiącego wioskę ognia. Była zmęczona i przerażona, jednak starała się pomóc zdesperowanemu ojcu. W pewnej chwili mała Uta wybiegła zza pleców młodzieńca, rzucając się w objęcia ojca, który samą siłą woli wciąż stał na swej nodze. Miał dokładnie tę samą minę co wszyscy, którym udało się przetrwać… Mimo że jak każdy cieszył się odnajdując ocalałych członków rodziny, to w ich oczach czaił się paraliżujący strach, że już nigdy nie będą w stanie żyć jak dawniej. Daichi wpatrywał się w to wszystko, aktualnie całkowicie ignorowany przez świat, który go otaczał. Na własne oczy widział, co stanie się, jeśli Yokaie zwyciężą nad światem ludzi, niszcząc dosłownie wszystko, co miało w sobie dobro i ciepło. Te stworzenia polowały z sadyzmem, który nawet najwięksi zwyrodnialcy żywego świata nigdy nie będą w stanie osiągnąć… Demony zostały stworzone z czystego zła i właśnie to sprowadzą na świat. Chłopak był wolny, mógł odpocząć i iść dalej. Mógł też zostać tutaj i pomóc ocalałym w odbudowie ich domu. Jako shinobi marnowałby jednak tylko czas, jaki potrzebował by stać się silniejszym. Czas by zdać raport i przekazać urzędnikowi, że nigdy już nie zobaczy swej córki… Kolejne powinność shinobi.
Misja zakończona sukcesem
Starzec z biura
Takamaru
Uta
Kanato
Hanato
Kobieta z lasu
0 x
Porażka to tylko szansa na zrobienie czegoś głupiego po raz kolejny
Just Freeze It!
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość