Niewielka rolniczo-rybacka wioska nad rzeką. Po jednej stronie rzeki, niedaleko wioski, znajduje się obóz klanu Yuki - siedziba Wyrzutków Cesarskich, przewodzonych przez Yuki Mikoto, po drugiej, w niewielkim oddaleniu, posiadłość rdzennej dla tych ziem Uchiha, z głową rodziny Uchiha Haridą.
Sosuke
Posty: 95 Rejestracja: 6 maja 2024, o 14:53
Wiek postaci: 30
Ranga: Sentoki
Widoczny ekwipunek: Katana i Wakizashi przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?p=218699#p218699
Multikonta: Daisuke
Post
autor: Sosuke » wczoraj, o 12:22
-Na równym poziomie. Hmmm. Nie jestem pewien czy tak mnie traktuje. Nasza ostatnia rozmowa nie należała do przyjemnych, ale należało mi się - Brakowało pewności w jego głosie, gdy mówił o byciu na równi z Shinjim. Wspomnienie tamtego dnia nie było zbyt przyjemne, ale żeby nie powodować dalszych niechęci Tsuyoshiego do tamtej części ich rodziny, szybko uciął temat, tłumacząc, że cokolwiek zostało powiedziane, wynikało ze stanu do jakiego Sosuke się doprowadził. Nawet jeśli polecono mu, żeby przysłużył się klanowi, nawet jeśli ma przy tym poświęcić swoje życie. W pierwszych chwilach odczuwał to jako zachętę do targnięcia się na własne życie, teraz dostrzegał, że w tych trudnych słowach było coś zdecydowanie więcej. Może właśnie to pozwoliło mu stanąć na nogach, takie porządne zdzielenie w tył głowy. Trudna szkoła życia i brak ciągłego użalania się nad sobą.
-Zobaczę co da się zrobić, ale obiecuję, że spróbuję osiągnąć tyle ile będzie możliwe - Zadeklarował się, z nie do końca jasną, obietnicą. Widział sytuację oraz to jak bardzo Tsuyoshiemu na tym zależało, więc nie mógł tego zostawić obojętnie. Czas wrócić do rodziny, czas zająć się jej problemami i zacząć je rozwiązywać. Nie mógł wiecznie chodzić z opuszczoną głową i tylko rozpamiętywać przeszłości. Nałóg w dalszym ciągu go wołał, a im w gorsze odmęty własnej przeszłości się zatracał, tym większa była chęć, aby znów sięgnąć po butelkę. Musi zająć się czymś ważniejszym. Skoro został mu problem wyłożony i określone bardzo jasne oczekiwania (nawet jeśli nie było w tym przymusu), to nie mógł tak tego zostawić. Czekać go będzie rozmowa z Shinjim i z ojcem, zapewne także z Haridą. Każda z tych rozmów będzie cholernie ciężka, bo wymagać będzie od Sosuke postawienia się w zupełnie nowej sytuacji. Chciał być im równy? To będzie to musiał pokazać. O ile będzie miał na to siłę.
-Nie jest to najgorszy pomysł - Odpowiedział spoglądając na rękojeść swojego miecza. Nadal nie czuł się na siłach, aby go dobyć i nim przeprowadzać jakiekolwiek walki, czy to treningowe czy prawdziwe. Ze swojej walki wręcz nigdy nie był specjalnie dumny, ale przynajmniej będzie mógł popracować nad swoim refleksem oraz sprawnością ruchów w bliskim dystansie. W czasie tej eskorty uchodźców dostrzegł pewne problemy we własnych unikach, nad którymi musi popracować, a Tsuyoshi wydawał się świetnym materiałem na kogoś, kto może dać mu wystarczająco popalić, żeby musiał wejść na najwyższy możliwy poziom. Szybkim skokiem wybił się z kamienia i wylądował niedaleko bratanka, także nie mając już na swoich ramionach płaszcza. Rozciągnął ramiona na bok, przekręcił tułów w jedną, a później w drugą stronę po czym wykonał skok do przodu, wyprowadzając pierwszy prosty cios.
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 785 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » wczoraj, o 12:51
Zima 395/396 roku Uchiha ucieszył się na to, że wujek również miał ochotę na sparing. Stanął w pozycji gotowości do walki, z lekko ugiętymi nogami i swobodnymi rękami. Pozwolił Sosuke na przejęcie inicjatywy w pierwszej części tej walki i na jego pierwszy atak odpowiedział krótkim sparowaniem jego ręki w bok. Tak samo zrobił z kolejnymi ciosami, za każdym razem tak balansując ciałem, żeby dodawać do tego lekki unik. Po kilku pierwszych ciosach, które na niego spadły, sam przeszedł do kontrofensywy. Trzeba było w końcu zadbać o to, żeby walka nie była jednostronna, a przez to nudna, prawda? Dlatego też Tsuyoshi po kolejnym ataku wuja zrobił szybszy niż do tej pory unik, odskoczył w prawo i prawie natychmiast wyprowadził swoją serię ciosów, celując otwartą dłonią w okolice klatki piersiowej. Starał się przy tym jak najlepiej panować nad równowagą i tak balansować, żeby przechodzenie do każdego kolejnego ataku było płynne i naturalne. Na razie wymiana uderzeń miała być raczej wstępem do zwiększenia tempa i obaj shinobi badali to, co potrafili. Obaj nie ćwiczyli wspólnie już od bardzo, bardzo dawna, więc musieli najpierw przynajmniej trochę poznać swojego oponenta. Dlatego też Tsuyoshi nie wkładał jeszcze w swoje uderzenia maksymalnej siły ani szybkości, choć z pewnością wkrótce zacznie.
Ukryty tekst
0 x
Sosuke
Posty: 95 Rejestracja: 6 maja 2024, o 14:53
Wiek postaci: 30
Ranga: Sentoki
Widoczny ekwipunek: Katana i Wakizashi przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?p=218699#p218699
Multikonta: Daisuke
Post
autor: Sosuke » wczoraj, o 13:47
Ich poprzedni wspólny sparing wyglądał bardzo odmienne od tego. Sosuke nawet nie był pewien ile to lat, ale Tsuyoshi był wtedy zdecydowanie młodszy, co przy jego obecnym wieku robiło różnicę. Szybko dorósł i teraz nie było to zwykłe szturchanie się jak opiekun z dzieckiem, ale porządny pojedynek. Oczywiście nie było to żadne imponujące przedstawienie, bo póki co żaden z nich nie prezentował pełni swoich możliwości, a nawet jeśli, to wuj z całą pewnością nie słynął z umiejętności bokserskich.
Szybko musiał zrezygnować z dalszej ofensywy, bo utracił inicjatywę po manewrze młodszego sparingpartnera. W odróżnieniu od niego nie blokował większości ciosów, zamiast tego skupiał się na odpowiednim balansowaniu ciałem, aby uderzenia trafiały w powietrze. Czasem jedynie lekko przekierował rękę przeciwnika, trącając jego przedramię łokciem. Na tyle miał problemy z kontynuowaniem tej defensywy, że musiał nieco przyspieszyć tempa, z każdym kolejnym ciosem coraz bardziej się nakręcał. Wykonał szybki unik i przejście w bok, aby następnie złapać rywala za rękę i wolnym łokciem wykonać uderzenie. Zaraz po tym odskoczył, aby zyskać nieco dystansu przed ewentualną kontrą, a potem ponownie skrócił dystans skupiając się na szybkości swoich ataków. Chciał poznać na ile on sam może sobie pozwolić, a przy okazji poznać możliwości Tsuyoshiego.
-Całkiem, całkiem - Pochwalił, a przy okazji nieco prowokował drugiego Uchihę, na chwilę przechodząc do uników, aby ponownie spróbować wywinąć się spod któregoś uderzenia, wyszukać lukę, którą będzie mógł wykorzystać do wykonania ciosu. Wolał żeby żaden z nich nie wrócił z podbitym okiem, dlatego starał się celować w korpus. Tam w miarę najprościej ustawić gardę, a nawet jeśli nie wyjdzie, to nie będą tak poobijani. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że za tymi ciosami nie stała żadna specjalna siła czy impet. Nie wynikało to z chęci zadbania o brak siniaków, ale z braku pracy nad tym aspektem swojej walki. Póki co zadbał jedynie o podstawy swojego stylu walki, wciąż czekało go sporo pracy aby przywrócić wszystkie swoje możliwości do dawnej chwały.
Ukryty tekst
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 785 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » wczoraj, o 16:10
Zima 395/396 roku Tak jak przewidywał Tsuyoshi, wujek Sosuke bronił się bardzo skutecznie. Był od niego trochę szybszy, co miało odzwierciedlenie w tym, że bez problemu poradził sobie z każdym ciosem, jaki wyprowadzał Tsuyoshi. Bratanek w pewnym momencie przyjął nawet jedno uderzenie, po którym niemal stracił równowagę, ale udało mu się wrócić do walki. Nie zwlekając wyprowadził kilka kolejnych ciosów, licząc na to, że przechytrzy sparingpartnera. Zmieniał więc szybko kąt natarcia oraz balansował ciałem tak, żeby zmylić wuja. Bloki i uniki następowały po sobie niemal bez przerwy, żaden ruch nie był przypadkowy, każdy miał jakiś cel: testować, prowokować błąd, zmusić rywala do odsłonięcia się. Suche i precyzyjne uderzenia padały seriami, zupełnie jakby często ze sobą trenowali, a przecież tak dawno tego nie robili.
W pewnym momencie Tsuyoshi spróbował krótkiego doskoku i niskiego uderzenia otwartą dłonią, które miało wybić przeciwnika z równowagi. Wyglądało jednak na to, że nawet bez aktywowanego sharingana, Sosuke czytał go jak otwartą księgę. O razu dostrzegł co się święci - skręt bioder i przeniesienie środka ciężkości zapowiadały kolejny cios. Przewidywanie było tak skuteczne, że starszy z Uchihów bezbłędnie znalazł lukę w obronie młodszego i wyprowadził kolejny celny cios, tym razem w ramię - bo Tsuyoshi nie zdołał uchylić się na czas. Zaraz potem, jakby chcąc od razu się zrewanżować, Tsuyoshi kontynuował wymianę zwiększając jeszcze bardziej tempo: pięść, blok, kolano, unik, kontratak Sosuke i natychmiastowe zerwanie dystansu przez Tsuyoshiego w obawie przed trzecim już celnym uderzeniem.
- No, póki co jest dwa do zera dla ciebie, wujku - powiedział oddychając szybko. Obaj nie walczyli na serio, obaj mieli jeszcze wiele do zaprezentowania, gdyby starcie miało wymagać od nich użycia całej siły i szybkości. Wyglądało jednak na to, że to rezerwy Sosuke były większe i to on był lepszy. Tsuyoshi nie był z tego powodu specjalnie zaskoczony ani się tym nie przejmował, ba, gdyby miał obstawić wcześniej wynik pojedynku, to właśnie tak by to wyglądało.
Nie oznaczało to jednak, że nie chciał sprawiać kłopotów wujkowi.
Ruszył szarżą w jego stronę, roztrącając śnieg. Zamarkował uderzenie w prawy bok Sosuke, po czym tuż przed wyprowadzeniem ciosu skręcił stopę w drugą stronę i zaatakował drugi bok. To było oczywiście za mało, żeby doprowadzić do celnego ciosu, ale było dobrym początkiem, a przynajmniej taką miał nadzieję. Zaraz potem wyprowadził kolejne uderzenie, kolejne, i kolejne - każde szybsze od poprzedniego. Próbował niestandardowych rozwiązań. Stawiał wszystko na jedną kartę i miał nadzieję, że tym razem uda mu się choć raz sięgnąć celu.
Ukryty tekst
0 x
Sosuke
Posty: 95 Rejestracja: 6 maja 2024, o 14:53
Wiek postaci: 30
Ranga: Sentoki
Widoczny ekwipunek: Katana i Wakizashi przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?p=218699#p218699
Multikonta: Daisuke
Post
autor: Sosuke » dzisiaj, o 09:41
Obaj pokazywali swoje umiejętności, sprawdzając na ile ten drugi potrafi się bronić. Na zmianę przejmowali inicjatywę i przechodzili do ofensywy, zmuszając drugiego do dostosowania się. W gruncie rzeczy było widać, że ich podstawą stylu walki były treningi pod okiem Haridy. Wiele rzeczy, których nauczał teraz oni wdrażali w życie. Mimo tego nawet niewprawione oko dostrzegało wyraźne różnice, które definiowały ich uderzenia.
Sosuke postawił na szybkość swoich ruchów. W ofensywie, gdzie po prostu próbował zmęczyć oponenta ilością ciosów w efekcie doprowadzając do przełamania. W defensywnie szybkimi ruchami starał się schodzić z toru uderzeń, jedynie nieznacznymi uderzeniami przesuwając nadchodzące ataki aby nie trafiły w cel, a potem wyprowadzał kontrataki. Tsuyoshi, mimo że całkiem sprawnie mógłby próbować nadążyć za starszym członkiem rodziny, miał podejście zgoła inne, czym potrafił zaskoczyć nawet bardziej doświadczonego zawodnika. Nie bazował na prostocie, ale sprycie i technice. Zamarkowane uderzenie nieco wybiło wujka z rytmu i musiał próbować nadążać, aby wykonać blok, bo jego ciało było źle ustawione. To zaś doprowadziło do utraty równowagi, którą dokończył trzeci cios.
-Dwa jeden - Szybko przedstawił nowy wynik starcia, gdy tylko upadł na cztery litery. Wyciągnął rękę, aby Tsu pomógł mu wstać, po czym kontynuował -i może na tym zakończmy, zanim całkowicie upokorzysz starego wuja -. Szybciej wypuścił powietrze nosem, a Tsuyoshi mógłby przysiąc, że nawet zauważył lekki uśmiech na twarzy Sosuke. Gdy ten jednak stał już na nogach nie było po tym śladu, znowu była ta mina na pograniczu znudzenia, smutku i lekkiej irytacji, jakby był obrażony na cały świat, tak jak to starsi ludzie mają w zwyczaju.
-Musimy częściej się umawiać na takie treningi. Zostajesz póki co w Hachimantai? - Otrzepał się ze śniegu, którym się odrobinę ubrudził, po czym poszedł po swój płaszcza. Wspólne spędzanie czasu z kimś z rodziny zdecydowanie pozytywnie na niego zadziałało i to zauważył. Nie było więc nic dziwnego w tym, że chciał to powtórzyć. Przy okazji zgrabnie skorzystał z tego, aby wypytać bratanka o plany na nadchodzące dni i tygodnie.
Ukryty tekst
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 785 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » dzisiaj, o 10:39
Zima 395/396 roku
Tsuyoshiemu udało się z największym wysiłkiem zaskoczyć Sosuke i wyprowadzić celny cios. Oczywiście chłopak wiedział doskonale, że w ogólnym rozrachunku był na minusie i na jeden taki cios przypadałoby co najmniej dwa ze strony wuja, ale nie chciał kończyć pojedynku z pustymi rękami, bez cienia powodzenia.
- Dzięki wujku, to był świetny sparing. Tego mi było trzeba po całej tej zimie - powiedział, gdy pomagał mu wstać, po czym dodał - gdybyśmy kontynuowali to raczej ja bym się tu tarzał w śniegu, dobrze wiesz. I nie nazywaj się starym wujku. Harumi jest zaledwie 8 lat młodsza od ciebie - odparł, starając się nakierować mężczyznę na nieco bardziej pozytywne tory w myśleniu. Dostrzegł też od razu, że Sosuke przez chwilę był jakby weselszy, ale gdy pojawiła się perspektywa powrotu do rzeczywistości, mina od razu mu zrzedła. Było to trochę smutne, ale najwyraźniej starszy z mężczyzn potrzebował jeszcze czasu, żeby wrócić do normalności. Przezwyciężanie takich kryzysów nie było łatwe. Ale Tsuyoshi miał nadzieję, że Sosuke jest świadomy tego, że musi to zrobić. Dla dobra swojego i całej rodziny.
Uchiha zatrzymał się na chwilę i uniósł wzrok. Przez słabo już ośnieżone korony drzew słońce nie sączyło się tak nisko i niepewnie jak wcześniej, gdy przybyli w to miejsce. Teraz jego tarcza zawieszona była wyżej, a promienie były ostrzejsze, na tyle, że dało się na twarzy poczuć bardzo delikatne ciepło. Cienie drzew, rano prawie prostopadłe do ziemi, teraz wyraźnie się skróciły.
- No dobra... patrząc po słońcu, trzeba chyba powoli wracać, bo za niedługo południe i obiad. Nie spodziewałem się, że tyle nam tu zejdzie - popatrzył pytającym wzrokiem, podnosząc swój płaszcz i zarzucając go sobie na plecy. Jeśli Sosuke nie zaproponował nic innego, to wolnym, wręcz spacerowym krokiem skierował się do ich wspólnego domostwa.
- Tak, choć raczej nie na długo. Czuć już w powietrzu pierwsze powiewy wiosny, więc pewnie gdzieś za dwa, najdalej trzy tygodnie stawię się na froncie. Ale to nie oznacza, że nie będę bywał w Hachimantai. Jestem tu dość często, staram się zaglądać przynajmniej na kilka dni po każdej misji - wyjaśnił. Tak, Tsuyoshi korzystał z bliskości Sarufutsu i Hachimantai. Oprócz chęci bycia na bieżąco z rodzinnymi sprawami (w tym poczynaniami Kenjiego), miał przecież ważny obowiązek, a mianowicie pilnowanie kapliczki. To on rozpisywał dokładne grafiki, pilnował ich i sam kiedy tylko mógł pełnił wartę - i chyba zrobię sobie parę dni wolnego od obowiązków domowych i służbowych. Jakiś samotny wypad do Sarufutsu, czy coś - dodał, zamyślony.
- A do tego czasu mam zamiar jeszcze sporo trenować. Służba w wojsku nie może zastać mnie nieprzygotowanym. Może poeksperymentuję też trochę z genjutsu i jeszcze z katonem - powiedział, zastanawiając się - więc okazji do wspólnego treningu nie zabraknie, bo podejrzewam, że ty wujku również będziesz tu jeszcze... jakiś czas?
0 x
Sosuke
Posty: 95 Rejestracja: 6 maja 2024, o 14:53
Wiek postaci: 30
Ranga: Sentoki
Widoczny ekwipunek: Katana i Wakizashi przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?p=218699#p218699
Multikonta: Daisuke
Post
autor: Sosuke » dzisiaj, o 11:22
-Pamiętasz jaki ty byłeś 8 lat temu? To kawał życia. Chcemy tego czy nie, wszyscy się starzejemy. Mówią, że to doświadczenie, ale prawda jest taka, że to po prostu kolejny bagaż na coraz bardziej zmęczonych plecach - Stwierdził, ale nie rozczulał się nad swoją starością. Traktował to po prostu jak każdą kolejną część swojej osoby. Było to opisujace go w taki sam sposób jak to że był wujkiem, lekko grubawy, czarnowłosy czy wysoki. Tsuyoshi chciał czy nie też będzie się musiał z tym faktem pogodzić. Póki co dzieliła ich wystarczająca różnica, żeby jeszcze nie rozumieli. Aczkolwiek rodzeństwo Sosuke czy rodzice pewnie też wyśmialiby jak bardzo postarza się ten chłop w sile wieku.
-Chociaż jeden pożytek z tej nowej stolicy - Podzielił się dawką odrobiny optymizmu w tym niezbyt szczęśliwym stwierdzeniu. Nie przepadał za Sarufutsu. Nienawidził faktu, że zostali wygonieni z Kotei i teraz musieli odbudowywać się praktycznie od zera. Co prawda miasto było w miarę rozległe i jakoś przejęło rolę, którą otrzymało, ale to nadal nie to samo. Nadal była to potwarz dla Uchiha, że ich prawdziwa stolica jest nadal okupowana. A Sosuke nie zrobił nic, aby jakoś tą sytuację odmienić.
-O ile mnie nie wezwą na jakaś konkretną misję, to zostaję. Nie mam stałych obowiązków ani na froncie ani w Sarufutsu, więc raczej będę tu wracał po zakończeniu swojego zadania. Sam powiedziałeś, że to blisko. Plus mam tu trochę zaległości do nadrobienia i spraw do rozwiązania - Zastanowił się przez chwilkę, po czym chyba wreszcie pierwszy raz podzielił się tym z kimś innym oraz przyznał to przed samym sobą. Jego długi pobyt w Sarufutsu był błędem, a pozostawienie rodzinnej posiadłości na uboczu i nawet nie zaglądanie tutaj tylko dopełniało obraz. Musiał wrócić do rodziny, musiał ponownie stać się jej częścią, nawet jeśli był tylko najmłodszym synem. Dodatkowo, czekały go rozmowy na temat ożenku Kenjiego oraz, co gorsza, walki o władzę w ich rodzinie. Tak jakby z samymi Kaminari i Dzikimi nie mieli wystarczająco problemów.
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 785 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » dzisiaj, o 12:17
Zima 395/396 roku
Tsuyoshi już miał odpowiedzieć wujkowi coś w stylu, że wciąż jest jeszcze bardzo młody i żeby się nad sobą nie użalał, ale powstrzymał się od tego. Szacunek wobec starszych (nomen omen) nie pozwalał na takie uwagi, nawet jeśli miałyby być czynione w najlepszej możliwej wierze. Dlatego też Uchiha tylko zacisnął zęby i szedł przed siebie, nie uzewnętrzniając tego, co myślał i co czuł. Inna sprawa, że sam Tsuyoshi nie mógł przecież powiedzieć, czy w wieku trzydziestu lat nie będzie wyglądał gorzej od Sosuke ze względu na te wszystkie doświadczenia, które przechodził w młodym wieku. Wojna nigdy się nie zmienia i jest okrutna, a walczenie nawet w najsłuszniejszej sprawie odciska piętno zarówno na duszy, jak i na ciele.
- Tymczasowej stolicy - odpowiedział, dbając jednocześnie o to, żeby nie zabrzmieć protekcjonalnie w stosunku do wujka - wielu pewnie nazwałoby mnie szalonym, ale... ja wciąż żyję marzeniem, że odbijemy Kōtei i - kolejne trzy słowa wypowiedział z większym zacięciem - wygonimy stamtąd najeźdźców. Niedawno nawet powiedziałem naszemu Shirei-kanowi, że zrobię wszystko, żeby być pierwszym, który mu przyniesie słój wody z Morza Lazurowego i tamtejsze ryby - zwierzył się, po czym zamilkł. Naprawdę szczerze wierzył w to, co mówił, ale... domyślał się, że reakcja jego rozmówcy może być niezbyt pochlebna. I nie będzie z tego powodu zły. To było wszystko skrajnie optymistyczne, może nawet było to bujanie w obłokach. A jednak, największym marzeniem Tsuyoshiego Uchihy było to, żeby Dzicy dali w końcu spokój jego klanowi. Jego przyjaciołom i rodzinie. Azumie-san, Hiromi-san, Orochiemu-kun, Masahiro-dono, Harumi i reszcie rodzeństwa, rodzicom, wujostwu, wujkowi Sosuke. Nawet Kenjiemu. Niestety, to jego bardzo czyste, może nawet rozczulające pragnienie zaczynało go coraz częściej sprowadzać w kierunku nienawiści. Działo się to pod wpływem tego, że od inwazji na Sogen często bezpośrednio doświadczał cierpień i zła, które stały się udziałem jego klanu. Oczywiście, od zawsze wygłaszał niepochlebne tyrady na temat wrogów Uchiha, ale od jakiegoś czasu mówił to wszystko bardziej serio. Jego słowa bywały podszyte prawdziwą i osobistą, a nie tylko "wyuczoną" nienawiścią. Mogło być to bardzo niebezpieczne dla niego samego. Takie uczucia bywały potężne, ale iluż powiodły już na zatracenie? Nadal jednak nie było przesądzone, w którym kierunku podąży Uchiha.
Być może nawet wujek Sosuke mógł zaobserwować ten aspekt usposobienia Tsuyoshiego, albo będzie miał taką szansę.
- To chyba normalne, że czasem trzeba być gdzieś dalej, żeby wrócić i spojrzeć na wszystko na nowo, ze świeżej perspektywy. Cieszę się, wujku. Dobrze cię znowu widzieć w Hachimantai, wśród nas - powiedział już zdecydowanie pogodniej i na moment skierował wzrok na Sosuke, uśmiechając się. Te dość ogólne słowa niosły jednak znacznie głębsze przesłanie, niż tylko kurtuazyjne pozdrowienia i obaj dobrze o tym wiedzieli. Odnosiły się do demonów przeszłości, które chyba właśnie udawało się przezwyciężyć Sosuke, ale Tsuyoshi nie miał pozycji, żeby mówić o tych bolesnych sprawach otwartym tekstem. Wystarczało mu tylko to, że najwyraźniej... wszystko zaczynało wracać do normy.
0 x
Sosuke
Posty: 95 Rejestracja: 6 maja 2024, o 14:53
Wiek postaci: 30
Ranga: Sentoki
Widoczny ekwipunek: Katana i Wakizashi przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?p=218699#p218699
Multikonta: Daisuke
Post
autor: Sosuke » dzisiaj, o 14:41
-Nie będzie to proste zadanie. Ale dokładnie takiego podejścia nam trzeba - Poklepał go po ramieniu i kiwnął głową z uznaniem, zgadzając się co do tymczasowości stolicy oraz marzeniach o odbiciu Kotei oraz reszty regionu. Jeśli przekazał to wszystko shirei kanowi tym lepiej dla niego. Trzeba pokazywać, że duch i nadzieja nadal tli się wśród młodych i ambitnych. Nie pozwolą sobie na zagrabienie ziem, nie tylko ze względu na rozkazy, które dostają. Byli prawdziwymi sogeńczykami, z krwi i kości, odziedziczyli w genach upór, ale także nauczyli się na własnym przykładzie, że jest to coś o co trzeba dbać i o co warto walczyć. Słój z wodą i ryba może wydawały się tylko małym gestem, ale tak naprawdę byłyby olbrzymim dowodem na to, że Uchiha przetrwają wszystkie przeszkody, które zostaną im rzucone. Sosuke podzielał podejście Tsuyoshiego i miał nadzieję, że przysłuży się temu marzeniu, aby jego bratanek mógł dotrzymać swojej obietnicy.
-Odszedłem na zbyt długo, a nawet gdy już wróciłem... To tak naprawdę równie dobrze mogłoby mnie tutaj nie być. Byłem tylko przeszkodą, a potem znowu zniknąłem. Moje podejście wyrządziło wiele złego, a teraz będę musiał to wszystko naprawić. Oczyścić siebie, swoje imię oraz zadbać o siłę naszej rodziny - Zaskakująco dużo myśli, które chodziło mu po głowie, wreszcie znalazło ujście w wypowiedzianych słowach. Żalił się trochę, a także pokornie przyznawał się do swoich błędów. Nawet jeśli część brzmiała na wyolbrzymioną, to dokładnie w taki sposób to wszystko odbierał. Jego decyzje z przeszłości doprowadziły do katastrofalnych rezultatów. Mimo że nie mógł tego przewidzieć, to wciąż brał za to pełną odpowiedzialność. Nawet jeśli inni próbowali mówić mu, że już jest lepiej, że wreszcie widać poprawę, to zdawał sobie sprawę z tego, że to ledwie początek jego drogi. Nie będzie to jednak droga przez samobiczowanie i umartwianie się, ta ścieżka została już przez niego zbadana i tylko wszystko pogorszyła. Musiał znaleźć (i najwyraźniej znalazł) oparcie w rodzinie, w prostych rozmowach, zwykłych treningach czy po prostu samej obecności. To dawało mu siłę, o której już chyba zapomniał. Całkowicie wyrzucił z pamięci jak ważne i kluczowe są relacje z najbliższymi. Miał szczęście, że dalej mógł polegać na innych. Trzeba będzie zadbać o to, aby samemu stać się takim oparciem, a nie jedynie ciężarem, który trzeba nieść.
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 785 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 1 min temu
Zima 395/396 roku
A jednak, reakcja wujka Sosuke była zaskakująco empatyczna. Czy było to wynikiem tego, że on sam mierzył się z dużymi trudnościami i jakoś lepiej było mu zrozumieć innych? Tsuyoshi tego nie wiedział, ale wiedział, że był wdzięczny za to, że tamten nie próbował od razu zgasić jego entuzjazmu.
Dalej jednak rozmowa przybrała nieco mniej optymistyczny ton. Wuj pozwolił sobie na pewne zwierzenie i dość mocną samokrytykę. Bratanek szedł, słuchając w ciszy, którą zakłócało teraz już tylko skrzypienie, a właściwie chrzęst zamarzniętego śniegu. Przez moment po tym, jak Sosuke zakończył swoją wypowiedź, Tsuyoshi szedł w milczeniu, zastanawiając się nad tym, co właśnie usłyszał.
- Wujku, nie sądzę, żeby było tak źle, jak mówisz, choć oczywiście najważniejsze jest zdanie taty i reszty twojego rodzeństwa. Wydaje mi się jednak, że dziadek i cała reszta... nawet jeśli są surowi, to tak naprawdę się cieszą, że cię odzyskali - powiedział. Taka właśnie była jego opinia. Słów o tym, że lepiej żeby go w ogóle nie było, nawet nie skomentował. Był pewien, że z czasem, gdy Sosuke ponownie zaaklimatyzuje się w rodzinie i zaangażuje się w jej sprawy oraz w sprawy klanowe, takie myśli odejdą naturalnie. To wciąż jednak był proces, który pewnie musiał potrwać. W końcu źródłem wszystkich problemów była śmierć cioci i ich syna. Za którą stali jak zwykle dzicy.
Idąc tak i rozmawiając, nawet nie zauważyli, kiedy znaleźli się już w pobliżu domostwa ich rodziny w Hachimantai. Zza drzew wyłoniły się charakterystyczne, skośne dachy z mocnym spadkiem i murek odgradzający całą posesję od reszty świata (niezbyt skutecznie, bo po pierwsze był w słabym stanie, a po drugie był zwyczajnie niski). Z komina nad centralnym paleniskiem w kuchni wydobywały się kłęby dymu, które świadczyły o tym, że było ono intensywnie użytkowane. Czyli: był gotowany obiad.
Tsuyoshiemu zaburczało głośno w brzuchu.
- Za to wczorajsze podanie mi środków na... sam nie wiem na co, mama obiecała, że ugotuje dzisiaj mój ulubiony obiad. A to znaczy, że czeka nas pyszne suimono, mmm... - rozmarzył się. Tak, zdecydowanie mu się to należało za to wczorajsze zamieszanie z pigułkami. Swoją drogą... ten temat nie był jeszcze zakończony. Z pewnością będzie jeszcze chciał przeszukać w niedalekiej przyszłości kuchnię i dopytać Sanae o to, czym takim go potraktowała. I skąd, na niebiosa, zna Yoru no Hoshi?!
- Dziękuję jeszcze raz za trening, wuju. Myślę, że zanim wybędziemy z Hachimantai, to jeszcze kilka razy dane nam będzie poćwiczyć - zadeklarował.
0 x