Obóz Yuki Mikoto
- Minoru
- Posty: 1323
- Rejestracja: 3 kwie 2019, o 17:58
- Wiek postaci: 30
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: Dorosły już mężczyzna o krótko przystrzyżonej brodzie i włosach dość niechlujnie związanych w kucyk.
- Widoczny ekwipunek: - 2 x Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 x Katana wisząca u lewego boku
- Kamizelka shinobi - Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4573&p=68391#p68391
Re: Obóz Yuki Mikoto
0 x
Prowadzone misje:
- Tetsu Maji - D Przekleństwo pustyni (Wolna)
- Tsukune - Wyprawa B Zdradzicecki Korikami (Przejęta)
- Arii - Zadanie specjalne C Kress
- Ario
- Martwa postać
- Posty: 2603
- Rejestracja: 18 maja 2020, o 10:21
- Wiek postaci: 22
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: Pomarańczowo-włosy chłopak, noszący na plecach płaszcz z znakiem Kropli.
- Widoczny ekwipunek: Na plecach ma duży, dziwny plecak, a na jego barku spoczywa czarna salamandra w zółte kropki.
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=8554
- GG/Discord: Boyos#3562
- Gōsui
- Posty: 230
- Rejestracja: 14 maja 2025, o 17:32
- Wiek postaci: 26
- Ranga: Strażnik
- Krótki wygląd: Jak ma avku
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=223791#p223791
- Multikonta: Shīrōdo
Re: Obóz Yuki Mikoto
Po zakończeniu mojego udziału obustronną zgodą, zarówno moją jak i dowodzącego tym przedsięwzięciem, co do tego, że misja ta zwyczajnie przerosła moje zdolności wróciłem do obozu.Od samego wejścia kierowałem się prosto do głównodowodzącej obozem w celu zdania raportu... Przynajmniej podjęcia próby ponieważ pieczęć która została na mnie nałożona nie została zdjęta. Czy to rozumiałem? Poniekąd. Czy akceptowałem niekoniecznie ale przy odrobinie szczęścia niedługo może sama zniknie.
Tak więc skierowałem się do namiotu tam prosząc o pozwolenie na audiencję, a gdy ta została mi udzielona poinformowałem o swoim powrocie który wyniknął z tego, że zarówno ja jak i finalnie Arii uznaliśmy że moje zdolności są za małe by kontynuować tę "wycieczkę" Następnie wystawiając na wierzch język poinformowałem, że nie jestem zdolny do składania raportu ponieważ została nałożona na mnie pieczęć przez człowieka z cesarstwa. Nie znałem też specjalnie wszystkich warunków jej działania, mianowicie czy zablokowane zostały tylko kwestie które znałem przed pieczęcią ale tak też obstawiałem więc dalej poinformowałem, że spróbuję opisać wydarzenia które miały miejsce po jej nałożeniu unikając tematów związanych z umiejętnościami sojuszników w potyczce z bandytami gdyż pamiętałem że te miały zostać zablokowane. Zresztą nie byłoby za bardzo co opowiadać bo umiejętnościami to co widziałem ciężko było nazwać.
Jeśli była potrzeba bez oporu zrzekłem się odznaki i rangi, a nawet zgodziłem się na dłuższe przesłuchania mające na celu zbadanie warunków działania pieczęci i powolne wydobycie wszelkich informacji które dało się wydobyć. Na koniec miałem zamiar odejść i zająć się swoimi sprawami.
0 x
- Ario
- Martwa postać
- Posty: 2603
- Rejestracja: 18 maja 2020, o 10:21
- Wiek postaci: 22
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: Pomarańczowo-włosy chłopak, noszący na plecach płaszcz z znakiem Kropli.
- Widoczny ekwipunek: Na plecach ma duży, dziwny plecak, a na jego barku spoczywa czarna salamandra w zółte kropki.
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=8554
- GG/Discord: Boyos#3562
Re: Obóz Yuki Mikoto
Fabuła
Gosui
Powrót w drugą stronę był trochę prostszy. Po pierwsze, nie musiałeś już tak bardzo uważać, a po drugie - znałeś drogę i bez problemu wiedziałeś, gdzie masz iść. W związku z tym, gdy nastał świt, dotarłeś do Obozu Mikoto i wylegitymowałeś się bez problemu na bramie. Byłeś znany, tak więc nie było większego problemu z poruszaniem się i dotarciem do namiotu w którym przebywała Hoshi. Twoja misja była dość tajna, tak więc żaden ze strażników nie wpadłby na pomysł, że wracasz, a raczej dezerterujesz z czegokolwiek, bo na niczym oficjalnie w sumie nie byłeś.
Było dość wcześnie i obóz się dopiero przebudzał, ale znając życie, Generał Zarządzająca była już na posterunku. No i za dużo się nie pomyliłeś. Dotarłeś do wejścia, po czym zgoda na audencje została Ci bez problemu przydzielona, bo...tak naprawdę byłeś pierwszy.
Tym razem Hoshi była sama w namiocie, bez swojej asystentki.
- Oh? A kto tak wcześnie przych... - po czym jak spojrzała na Ciebie, całego ubrudzonego w jakichś strzępkach kleju czy mazi, ale przede wszystkim samego, to baba zrobiła się momentalnie blada. - O matko...nie...nie mów że...co się stało, Gosui?
Hoshi Yuki - klik
Kodari Hoshigaki - klik
Mikoto Yuki - klik
0 x
- Gōsui
- Posty: 230
- Rejestracja: 14 maja 2025, o 17:32
- Wiek postaci: 26
- Ranga: Strażnik
- Krótki wygląd: Jak ma avku
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=223791#p223791
- Multikonta: Shīrōdo
Re: Obóz Yuki Mikoto
Skierowałem się od razu do przełożonych głównie dlatego, że nie miałem sobie nic do zarzucenia. Formalnie jeszcze niedawno byłem zwykłym Dōko któremu z dnia na dzień podniesiono range i wysłano na tajną ważną misję u boku paru całkiem randomowych osób. Co prawda nie szło najgorzej choć miałem świadomość że moje umiejętności mogą okazać się niewystarczające by przyczynić się do powodzenia tego zadania, a wręcz całkowicie odwrotnie... Może gdybym nie musiał walczyć w pojedynkę za cały zespół z rabusiami na początku wyglądało by to inaczej ale teraz i tak było już za późno.
Czy nazwałbym siebie dezerterem? Otóż oczywiście, że nie. W końcu dezercja to przestępstwo w postaci samowolnego opuszczenia jednostki wojskowej lub pozostawania poza nią, z zamiarem uchylania się od służby wojskowej. Ja z kolei nie odszedłem sam z siebie bo dostałem do tego błogosławieństwo od dowódcy oddziału Widmo. Ponadto kierowało mną wyłącznie dobro misji. Miała ona zbyt wielkie znaczenie by przez własne rozdmuchane ego narażać ją na porażkę.
Niestety na drodze do uczciwego ocenienia moje osobie stawała pewna pieczęć nie pozwalająca mi w pełni korzystać z prawa do obrony. Jednak wierzyłem w to, jak to zwykli mawiać prości ludzie "Prawda sama się obroni".
Gdy znalazłem się już w namiocie należącej do Generał Głównodowodzącej skłoniłem się lekko, a widząc jej trakcie ma mój widok ostrożnie uniosłem obie dłonie ku górze dając jej znał aby ochłonęła. Na mojej twarzy wciąż malował się ten sam niezmienny uśmiech. Hoshi-sama, spokojnie. Sądząc po twojej reakcji mogę stanowczo zaprzeczyć takiemu przebiegowi zdarzeń. Dałem jej chwilę na dwa głębsze wdechy by się uspokoiła opuszczając dłonie luźno wzdłuż ciała. Bardzo uważnie się też przyglądałem jej osobie będąc ciekaw czy Ona cokolwiek śpi. No i do tego jeszcze bardzo zaciekawiło mnie to jak niewielką wiarę pokładała w ten zespół. Rozumiem oczywiście twoje zaskoczenie moją wizytą dlatego za pozwolę sobie przejść do rzeczy. Po początkowych trudnościach oceniłem swoją osobę na niewystarczającą jednocześnie zwiększającą ryzyko porażki. Po przedstawieniu moich obaw osobie dowodzącej ta zgodziła się na mój powrót, sama, wraz z pozostałymi ruszyła dalej. Liczyłem, że będę mógł zdać raport z dotychczasowych wydarzeń jednak osoba dowodząca użyła zdolności która skutecznie nie pozwala poruszać tych tematów. Nie znam dokładnie warunków jej aktywacji wobec czego mogę spróbować opisać wydarzenia w przypadku rozkazu ale może mi to zostać utrudnione. Wyjaśniłem po krótce tyle ile zdawało mi się, że mogłem wyjawić unikając aktywacji pieczęci. Dodatkowo wspominając o zdolności, specjalnie nie używając słowa "techniki", pokazałem język licząc, że Hoshi-sama zrozumie o jaką zdolność mi chodziło.
0 x
- Ario
- Martwa postać
- Posty: 2603
- Rejestracja: 18 maja 2020, o 10:21
- Wiek postaci: 22
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: Pomarańczowo-włosy chłopak, noszący na plecach płaszcz z znakiem Kropli.
- Widoczny ekwipunek: Na plecach ma duży, dziwny plecak, a na jego barku spoczywa czarna salamandra w zółte kropki.
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=8554
- GG/Discord: Boyos#3562
Re: Obóz Yuki Mikoto
Fabuła
Gosui
Kiedy uspokoiłeś Hoshi, powiedziałeś jej, że sam zrezygnowałeś z misji, a co więcej, dostałeś na to przyzwolenie swojego dowodzącego. Hoshi patrzyła nadal na Ciebie osłupiała, trochę tak, jakby pierwszy raz znalazła się w podobnej sytuacji. Finalnie cicho westchnęła i podeszła do Ciebie. Opowiadając historię, jaka się wydarzyła, czułeś że możesz balansować na granicy tego, by pieczęć się nie uruchomiła, jednak na Twoje szczęście, nic takiego się nie stało.
- Pokaż mi tę pieczęć. - powiedziała Generał Zarządzająca, zaglądając Ci później tam, gdzie ona się znajdywała. Kobieta podrapała się po głowie. - Rozumiem. A czemu nie ściągnął Ci jej w momencie jak się rozstawaliście? To trochę dziwne, że z jednej strony Cię "zwolnił" z misji, a z drugiej zostawił pieczęć. Nie odpowiadaj na to jednak. - odsunęła się od Ciebie. - Muszę sprowadzić tutaj eksperta od pieczęci. Przez ten czas...idź do łaźni i niech się Tobą trochę zajmą, a ja przemyślę co z tym faktem zrobić. Odpocznij u siebie, poślę po Ciebie Akio-chan. - powiedziała.
Cokolwiek robiłeś przez ten czas, dopiero pod wieczór zostałeś odnaleziony przez Akio i poproszony byś stawił się z powrotem do namiotu. Tym razem w środku oprócz Hoshi i Akio była jeszcze Mikoto, która siedziała z nogą założoną na nogę i mieszała w filiżance herbatę. Gdy spojrzała na Ciebie wydawało Ci się, że...nie jest zadowolona obrotem sytuacji, lecz w żaden sposób nie komentowała tego. Przynajmniej narazie.
Wtedy tez ujrzałeś starszego mężczyznę, z długą brodą i obładowanego różnymi zwojami. Siedział narazie daleko, przyglądając się całej tej sytuacji.
- To jest Pan Date z Ryuzaku. - Hoshi wskazała delikatnie dłonią na mężczyznę, który skinął na to głową. - Usiądź proszę Gosui-san.
Pan Dante wtedy podszedł do Ciebie.
- Witaj, proszę pokazać mi pieczęć. - poinformował Cię, po czym jak zerknął na nią, to trochę się skrzywił. - Rozumiem...to jest dość problematyczna pieczęć. Nie wiem, czy chcę się podejmować jej zdejmowania. - cicho westchnął. - Prościej byłoby odciąć język i przyszyć nowy, niż z tym się bawić. - Dante odwrócił się do Mikoto. - Pieczęć zapamiętuje sygnaturę chakry osoby, która nakładała mu pieczęć. Mogę spróbować zmienić lokalizację pieczęci na obiekt nie będący pacjentem, ale istnieją zagrożenia. Możliwe są uszkodzenia pamięci, w tym że część wspomnień pacjenta przemigruje wraz z pieczęcią. Nie mówię o ostatnich kilku dniach, tylko o całym życiu. W skrajnym przypadku, osoba taka może nie wiedzieć kim jesteście i co tu robi, a co więcej - kim sama jest. Jeżeli zgodzicie się na taki zabieg, to będzie to bardzo kosztowne.
Mikoto cały czas trzymała swoją kamienną twarz, a Hoshi spojrzała na nią pytająco.
- Dziękuję Date-san. - powiedziała, po czym przestała mieszać herbatę i stuknęła parę razy łyżeczką. - Gosui-san, bardzo proszę, powiedz mi czy misja jest zagrożona. Od tego będzie zależeć moja decyzja.
Hoshi Yuki - klik
Kodari Hoshigaki - klik
Mikoto Yuki - klik
0 x
- Gōsui
- Posty: 230
- Rejestracja: 14 maja 2025, o 17:32
- Wiek postaci: 26
- Ranga: Strażnik
- Krótki wygląd: Jak ma avku
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=223791#p223791
- Multikonta: Shīrōdo
Re: Obóz Yuki Mikoto
Po tym jak zostałem wstępnie wysłuchany pojawiły się pytania i wątpliwości co dało się nie tylko usłyszeć ale i zauważyć w Generał Zarządzającej. Nie było to dla mnie zaskoczeniem. W końcu sam byłem zaskoczony, że pieczęć nie została ze mnie zdjęta. Osoba zarządzająca musiała mieć swój powód. Tak chciałem odpowiedzieć i tak bym odpowiedział gdyby nie to, że owej odpowiedzi miałem nie udzielać. Skinąłem więc tylko głową po czym udałem się do swojego domu aby odświeżyć się, złapać oddech i przemyśleć parę spraw.
Pod wieczór gdy siedziałem spokojnie pijąc sobie w domu zieloną herbatę zostałem wezwany ponownie. Nie zwlekając odstawiłem na wpół pełny kubek i w milczeniu ruszyłem za dziewczyną. Na miejscu oczywiście przywitałem się ukłonem z wszystkimi zebranymi jak i wykonywałem polecenia. Nie miałem powodu by nie ufać przełożonym, ani sam nie miałem nic do ukrycia więc nie było ku temu przeciwwskazań.
Niezadowolenie na twarzy Mikoto także było zauważalne, a nieprzyjemna atmosferą jaka panowała w namiocie widoczna była gołym okiem. Mimo to udawałem, że tego nie dostrzegam. Nie wzruszyło mnie nawet specjalnie wspominanie o tym, że mogę utracić pamięć. Głównie dlatego, że nie dopuszczałem do takiej ewentualności.
Mikoto-sama, zagrożenie zawsze istnieje w naszym zawodzie jednak uważam że od momentu mojego powrotu zagrożenie zmalało w końcu jesteśmy tak silni jak nasza najsłabsza strona. Odpowiedziałem z nadzieją, że ponownie pieczęć się nie aktywuje, a sens moich słów dotrze do najważniejszych osób w obozie. Bo nie specjalnie wiedziałem jak inaczej mam im powiedzieć, że większe zagrożenie dla misji było gdy jeszcze uczestniczyłem w tym zadaniu z racji za małych umiejętności, dodatkowo jako mniej liczy oddział mieli większą szansę na uniknięcie wykrycia przez nieprzyjaciół... Ale jeśli ta odpowiedź nie wystarczy to spróbuję oczywiście wyjaśnić to trochę dosadniej unikając konkretnych imion, stosując zamiast nich tryb bezosobowy.
0 x
- Ario
- Martwa postać
- Posty: 2603
- Rejestracja: 18 maja 2020, o 10:21
- Wiek postaci: 22
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: Pomarańczowo-włosy chłopak, noszący na plecach płaszcz z znakiem Kropli.
- Widoczny ekwipunek: Na plecach ma duży, dziwny plecak, a na jego barku spoczywa czarna salamandra w zółte kropki.
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=8554
- GG/Discord: Boyos#3562
Re: Obóz Yuki Mikoto
Fabuła
Gosui
Atmosfera w namiocie była napięta. Było to czuć bez problemu więc nikt nawet nie udawał, że sytuacja jest prosta. Mikoto, co więcej, chyba pomału zaczynała być zmęczona problemami, które dostarczali jej podopieczni. Czy jednak nie od tego była...najwyższą dowódczynią obozu?
- Rozumiem. - powiedziała, gdy udzieliłeś jej odpowiedzi. - Nie podoba mi się fakt, że sami decydujecie kto się nadaje do jakiej misji. Ciężko mi uwierzyć, że Hoshi-san źle dobrała oddział do trudności tej operacji, jednak nawet ona mogła popełnić błąd. Nie ma ludzi nieomylnych. - wtedy spojrzała na Ciebie tak, że...nie chciałbyś by więcej w ten sposób na Ciebie patrzyła. - Nawet jeżeli popełniła błąd, jeżeli teraz w naszym obozie Shinobi będą sami na misjach ustalać czy się jej podejmują, czy może wolą się wycofać, to daleko nie zajedziemy. Liczyłam na dużo większą skrupulatność w Twoim przypadku, tym bardziej, że Hoshi-san dała Ci awans, na który nie zasługiwałeś. W tym przypadku akurat ambicja nie popchnęła Cię w dobrym kierunku. Trudno, jest to najwidoczniej wszystko wliczone w nasz zawód. - napiła się herbaty. - Z jakiegoś powodu Arii nie zdjął Ci tej pieczęci, a to oznacza, że w tej historii coś się nie zazębia. Nie mniej, to rozstrzygniemy w momencie, gdy wrócą z misji. Na ten moment, Date-san, nie będziemy usuwać pieczęci. Dziękuję za Twoje przybycie. - kobieta dźwignęła się na nogi. - Odprowadzę Cię do bramy.
- Oczywiście, Mikoto-dono.
Nim jednak Mikoto wyszła z namiotu, obejrzała się w kierunku Hoshi i delikatnie skinęła głową. Potem opuściła obóz wraz z dziwnym mężczyzną. Hoshi cicho westchnęła.
- Jakbyś tego nie ubrał w słowa, przykro mi Gosui-san, że tak wyszło. Wiem, że Tobie też jest przykro, więc nie przedłużajmy tego co musi nastąpić. - Hoshi przeszła za stół, po czym wyciągnęła rękę w Twoim kierunku. - Potrzebuję, byś zwrócił mi medalion, Gosui-san. Od tej chwili zostajesz zdegradowany z rangi Shinobiego.
Słowa te mogły zabrzmieć niczym wyrok, jednak Hoshi kontynuowała.
- Niestety, po tym co zaszło, plus problem z pieczęcią, który został spowodowany, sprawił, że nadużyłeś mojego zaufania. Niestety, nim dopuszczę Cię do kolejnych misji, degraduję Cię do rangi Straży. - mogłeś nie wiedzieć, co to dokładnie oznacza, dlatego Hoshi śpieszyła z wyjaśnieniem. - Cały czas jesteś wojownikiem Obozu Mikoto, w tym podlegasz pod Ryuzaku, ale nie masz oficjalnej rangi Shinobi. Jesteś strażą. Wiem, że posiadasz bardzo duży wachlarz możliwości i umiejętności, jednak z jakiegoś powodu się pogubiłeś. Chcę, byś najpierw odnalazł siebie, nim wrócisz do pełnienia służby jako Shinobi. - kobieta mimo tego, co zaszło, starała się być delikatna jak mogła. - Odnajdź siebie, zdobądź zasługi w straży, wykonaj kilka misji, a gdy będziesz gotowy, to wróć do mnie. Porozmawiamy wtedy o Twojej przyszłości.
Ukryty tekstHoshi Yuki - klik
Kodari Hoshigaki - klik
Mikoto Yuki - klik
0 x
- Gōsui
- Posty: 230
- Rejestracja: 14 maja 2025, o 17:32
- Wiek postaci: 26
- Ranga: Strażnik
- Krótki wygląd: Jak ma avku
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=223791#p223791
- Multikonta: Shīrōdo
Re: Obóz Yuki Mikoto
Decyzja jaka zapadła nie należała do tych które były mi obojętne. Nie widziałem swojej winy w tym co zaszło, a wręcz przeciwnie. Moim zdaniem decyzja została podjęta by przyczynić się do zwiększenia szans powodzenia powierzonego zadania. Nie było też sprzeciwu ze strony osoby dowodzącej na misji, a pomimo tego zastosowano wobec mnie karę jak gdybym doprowadził do porażki!
Na krótki moment mięśnie na mojej twarzy drgnęły chcąc zrzucić przywdzianą maskę uśmiechu i wykrzywić jej oblicze w grymas gniewu i niezadowolenia. Było to jednak tylko jedno krótkie drgnięcie. "Życzliwy" uśmiech pozostał do samego końca na swoim miejscu, nawet gdy oddałem zgodnie z rozkazem swoją odznakę. Następnie ukłoniłem się w geście pożegnania i bez słowa ruszyłem do wyjścia czując, że gdybym miał tam stać dalej i słuchać tego pierdolenia mógłbym jednak nie wytrzymać.
Więc lepiej zginąć i pociągnąć za sobą cały oddział? I niby ona jest lepsza od Waneko? Pierdolenie. Jeszcze wam pokaże... Głos w mojej głowie rozbrzmiał niczym grzmot rozdzierający granatowe, nocne niebo w dolinie i poniósł się echem tak, że z twarzy zniknęła moja maska. Zbyt dużo siły kosztowało mnie utrzymywanie na wodzy emocji w namiocie.
Wbiłem pełny gniewu wzrok w drogę przede mną całkowicie ignorując ludzi których mijałem. Oni wszyscy są tylko przeszkodą, pierdoloną przeszkodą. Powinniśmy zostać u boku Ayako-sama... kurwa...
Mijając jakąś skrzynkę gdy skręciłem już do siebie wymierzyłem w nią kopniaka wyładowując część emocji jakie zaczęły mną targać jednak potrzebowałem tego. Zatrzymałem się spoglądając na jabłka które się z niej wysypały i zaciskając mocniej pięści wziąłem głęboki wdech powstrzymując chęć zgniecenia i wdeptania w ziemię biednego, niczego nikomu winnego owocu. Wypuściłem powoli powietrze ustami, a w głowie zaczął kiełkować mi pewien pomysł. Stałem tak chwilę wgapiając się w owoc, a następnie ruszyłem dalej omijając swój dom i kierując się dalej.
z/t
0 x
- Ario
- Martwa postać
- Posty: 2603
- Rejestracja: 18 maja 2020, o 10:21
- Wiek postaci: 22
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: Pomarańczowo-włosy chłopak, noszący na plecach płaszcz z znakiem Kropli.
- Widoczny ekwipunek: Na plecach ma duży, dziwny plecak, a na jego barku spoczywa czarna salamandra w zółte kropki.
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=8554
- GG/Discord: Boyos#3562
Re: Obóz Yuki Mikoto
Wynagrodzenie za Kampanię dla Gosui: Edit:
- Gosui: 70 PH za zagrożenie pomiędzy misją B i A + 10 PH bonusu jakościowego + 78 PH bonusu za 36 kolejek (bonus za linijki) => 158 PH
Minoru: 170 PH
Nie otrzymujemy Ryo. Postów nie można rozliczyć fabułą. Całe wynagrodzenie jest przekazane tutaj.
0 x
- Arii
- Posty: 2143
- Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogō
- Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita
-krótka bródka - Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach
*Duża Torba
*Manierka - Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=10504
- Multikonta: Yuri
Re: Obóz Yuki Mikoto
Wstał z kolan oddychając głęboko. Stał chwilę nad Shinsem i Yattą, po czym przyłożył dłoń z wylatującą chakrą do swojej klatki piersiowej. Jego rany zaczęły się zasklepiać. Robił to z przymkniętymi oczami. Jego umiejętności pozwoliły mu w kilka minut doprowadzić ich do stanu sprzed walki. Mogli ruszać w drogę powrotną, która trwała o wiele dłużej niż przejście przez granicę Atarashi - musieli uważać na to co może się wydarzyć co zajazd, osadę. Nie mogli zostać nakryci z trupem Generała, dlatego zadbali o to, aby konie zostawały w ukryciu, kiedy oni odpoczywali. Podróż była długa i męcząca, ale ostatecznie udało im się przedrzeć przez granicę i wystrzelić jak z procy do Hachimantai, gdzie zamierzali zakończyć swoje zadanie. -Nie zwalniamy! Nie mamy już na to czasu!- wydał polecenie samemu strzelając lejcami konia.
Ostatecznie pojawili się przed bramą Hachimantai, gdzie pokazał swój medalion od Kodari'ego. Zatrzymali się przed namiotem, zeskoczył z konia i ruszył do namiotu, strażnicy rozstąpili się przed nimi i ten od razu omiótł wnętrze za najbliższą osobą, która mogła by poinformować o ich powrocie. Nie musieli szybko czekać na żadną reakcję, machina na nowo ruszyła a przed nimi pojawiła się Yuki Hoshi, której delikatnie się ukłonił. -Hoshi-san, miło ciebie widzieć.- zaczął i spojrzał się na jej przyboczną. Nie zamierzał ryzykować. -Zanim zaczniemy, proszę wezwać Mikoto, wszystko co zostanie tutaj powiedziane jest najwyższej wagi.- przymknął oczy i westchnął. -Dodatkowo proszę powiadomić Masahiro-dono o powrocie Uchiha Yatty.- wskazał otwartą dłonią na rudzielca. -Będzie to dziwna prośba, ale wszystkie kobiety w obrębie minimum pół kilometra powinny zostać oddalone od tego namiotu. Mężczyzn proszę przesunąć o dwieście metrów. Ochroną tego namiotu w tym momencie zajmę się ja.- spojrzał się kobiecie prosto w oczy. Nie żartował z tymi żądaniami. Nie poruszy żadnej ważnej kwestii jeżeli nie zostanie to mu zapewnione. Wiedział, że Głównodowodząca domyśli się, że nie są to byle jakie prośby i potrzeby - domyśli się powagi sprawy.
-Cieszę się, że Gosui dotarł z powrotem cały i zdrowy do obozu i zdał wam... cokolwiek tylko mógł.- zwrócił uwagę na nałożoną pieczęć, jeżeli tutaj był to na pewno postarał się o ściągnięcie jego pieczęci... Ale Arii wiedział, że było to bardzo trudne i praktycznie niemożliwe bez konsekwencji na ciele celu. -Ta dwójka... Yatta-san, jest Kogo Uchiha. Wykonywał zadanie inflirtacyjne na terenach dzikich. Ale to wytłumaczę już za chwilę. Mizami-san jest kupcem, u którego się zatrudniliśmy, żeby przejść niepostrzeżenie na tereny objęte jurysdykcją Dzikich.- Arii odwrócił się Mizamiemu prosto w twarz, zasłaniając Yuki i prawą ręką sięgając do rękojeści jednego z ostrza. -Nie mówiłeś, że znasz Yuki Hoshi za czasów Kropli?- nie mógł sobie pozwolić na ponowną pomyłkę, nie tym razem. Mimo, że kupczyk był potężnym wsparciem podczas ucieczki z Atarashi... Nie pozwoli znowu nikogo tutaj zranić.
Jeżeli jednak nic takiego się nie stanie poprowadzi rozmowę dalej. -Razem z Minoru, Osamu, Gosuiem, Shinsem przedostaliśmy się z portu Shinkai przez granicę, gdzie strażnicy wydali Mizamiemu za przysługę przejścia ówczesną księżniczkę Dzikusów, która w późniejszym etapie okazała się szpiegiem klanu Mateki. Tutaj jednak bez Mikoto nie mogę mówić dalej, sprawa jest naprawdę nagląca. Nie udało nam się pochwycić żywego Generała, ale mamy jego ciało ze sobą, przez pogodę na zewnątrz jest dobrze zachowane, jak na truchło. Sądzę, że klan Yamanaka nie powinien mieć problemu z odczytaniem jeszcze jakiś informacji.- tutaj przerwał. Następne informację i przebieg zadania może zostać opisany dopiero przed Mikoto albo sam na sam z Hoshi. Rzeczy, które mają nadejść raport o Yokai, Harpich Wiedźmach, Gejszach... Sprawy były delikatne i zabezpieczenie, o które poprosił miało to umożliwić, żeby nie musieć bawić się w chodzenie na około.
0 x
- Shins Hyo
- Posty: 433
- Rejestracja: 12 gru 2023, o 07:02
- Wiek postaci: 30
- Ranga: Wyrzutek D
- Krótki wygląd: Shins ubrany jest w czarny strój zasłaniający większość jego ciała. Widoczne są jedynie niebieskie oczy.
- Widoczny ekwipunek: Wielki Kunai na plecach
Płaszcz - Link do KP: viewtopic.php?p=213621#p213621
- GG/Discord: shintarguar
Re: Obóz Yuki Mikoto
Poprzedni temat: viewtopic.php?p=237476#p237476
Powrót z misji zajął mężczyznom więcej czasu, niż przybicie do miasta. Musieli kluczyć by uniknąć złapania, ukrywać swoje ślady. Uważać na czające się gdzieś potwory. I musieli ukrywać ciało generała, które taszczyli ze sobą by oddać je Mikoto do przebadania. Na szczęście dla wszystkich nie spotkało ich w czasie tej podróży nic ciekawego. A gdy dotarli do obozu miał się rozegrać ostatni akt tej przygody.
Tym razem wejście do obozu było prostsze. Prostsze okazało się również dotarcie do namiotu. Rozpoznano ich i wpuszczono bez kolejki (gdyby musieli stać z rozkładającym się ciałem generała mogliby wzbudzić niemałe zainteresowanie), by mogli zdać swój raport. Hyo wniósł ciało generała i położył je przed Hoshi, gdy ta kazała im złożyć meldunek. Za jego złożenie był odpowiedzialny Arii - nie tylko dlatego, że był człowiekiem stąd, ale przede wszystkim dlatego, że przewodził całej wyprawie.
Raport Ariego był... no, nazbyt ostrożny. Shins aż przewrócił oczami. Okej, Arii miał powody by zachować szczególną ostrożność, ale jego żądania wydały mu się nazbyt oderwane od rzeczywistości. Z resztą, niech robi jak chce, tak w zasadzie większa część raportu tyczy się głównie spraw Rebeliantów, sam Hyo nie był tym nazbyt zainteresowany. Szczęśliwie jego samego przysługi wobec Gejsz ominęły. I niech tak już zostanie.
"Pfff..." - wydobył z siebie, gdy usłyszał, że Arii oczekuje oddalenia wszystkich na pół kilometra od namiotu - "O, to na pewnie nie zwróci niczyjej uwagi. Nikomu nie przyjdzie do głowy, że akurat teraz warto podsłuchiwać" - nie mógł się powstrzymać od sarkastycznego komentarza. Ostrożność ostrożnością, ale nie ma co popadać w śmieszność - "Z resztą, większość tematów będziesz mógł omawiać jak chcesz, przy kim chcesz i komu chcesz, ale jeden temat absolutnie tajemnicą nie jest i być nie może" - tak, chodziło o harpie. Nie ma mowy, by Shins o tym nie opowiedział publicznie. To problem znacznie gorszy, niż wojna i najazd Dzikich - "Harpie są problemem, który dotknie wszystkich, a szczególnie cywilów. Nie wolno go ukrywać" - tutaj zwrócił się bezpośrednio do Hoshi i ludzi będących w namiocie (o ile jeszcze nie wyszli) - "W trakcie podróży natknęliśmy się na jakieś stwory. Dzicy nazywają je harpiami. Są bardzo niebezpieczne, żywią się mięsem żywych istot. Atakują tylko samców. Wliczam w to także mężczyzn. Mają jakieś dziwne zdolności, jakieś genjutsu, które działa i na ludzi i na zwierzęta. Na naszych oczach zażynały nasze konie, a one nawet nie zarżały. My mieliśmy kogoś, kto nas przed nimi ostrzegł, ale ludzie, którzy nie będą mogli ich wyczuć są skazani na pewną śmierć. Śmierć, której nawet nie będą próbowali się przeciwstawiać. Ponoć ich zdolności nie działają na kobiety, musicie sformować oddziały kunoichi, które będą się specjalizowały w walce z nimi. One już tu lecą. W sensie zza muru do krain, które znamy" - na tym zakończył swój wywód. Wiedział, że jego słowa były dziwne i sprawiały wrażenie szalonych. A wiele więcej nie wiedział, więc i tak nie miał nic do dodania.
Ukryty tekst
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


