Yumi zeszła ze ścieżki powoli i ostrożnie, stawiając każdy krok tak, jakby ziemia mogła zdradzić ją najmniejszym trzaskiem. Gdy mijała linkę, puszki poruszyły się lekko na wietrze i zadzwoniły cicho. Dziewczyna zatrzymała się na sekundę, wstrzymując oddech. Próbowała wmówić sama sobie, że nic się nie wydarzyło.
-Uff… - mruknęła bardzo cicho pod nosem, po czym ruszyła dalej. Dziewczyna zmarszczyła lekko brwi, gdy zauważyła zagłębienie terenu. - Idealne miejsce na obóz… - Kilka kroków dalej zobaczyła przydeptaną ziemię, resztki ogniska i poruszone liście. Jej detektywistyczna ciekawość natychmiast wróciła z pełną siłą. Yumi przykucnęła przy ziemi i delikatnie odsunęła liście palcami.
-No proszę… to już nie przypadek. - Podniosła jeden z koralików i przez chwilę obracała go w palcach, porównując w myślach z tym, który wcześniej schowała. -Ta sama robota… ten sam styl. - Jej wzrok przesunął się na kawałek materiału. Chwyciła go ostrożnie za jeden z postrzępionych brzegów. -I ktoś zdecydowanie nie odszedł stąd spokojnie… - Dopiero po chwili dostrzegła ślady.
Yumi pochyliła się jeszcze bliżej ziemi, mrużąc oczy. -To nie są ślady dorosłego… - W tym samym momencie Satoro zaszczekał krótko i podniósł jeden z koralików, po czym zdecydowanie wskazał łbem węższą ścieżkę prowadzącą dalej w las. Dziewczyna już miała coś powiedzieć, kiedy nagle… usłyszała dźwięk.
Yumi natychmiast zamarła. Satoro odwrócił głowę w stronę drzew szybciej niż ona. Dziewczyna powoli podniosła wzrok i wtedy zobaczyła cień między brzozami.. Jakby ktoś próbował schować się za pniem. Przez moment nic nie zrobiła. Zamiast tego powoli uniosła rękę w stronę psa, dając mu spokojny znak, żeby nie szczekał. Potem zrobiła jeden ostrożny krok w stronę drzew. -Hej… - odezwała się bardzo cicho. -Spokojnie… nie musisz się chować. - Dziewczyna przykucnęła lekko, żeby wyglądać mniej groźnie. Jej spojrzenie było spokojne, a głos łagodny. -Szukamy Uszatka.
