Niewielka rolniczo-rybacka wioska nad rzeką. Po jednej stronie rzeki, niedaleko wioski, znajduje się obóz klanu Yuki - siedziba Wyrzutków Cesarskich, przewodzonych przez Yuki Mikoto, po drugiej, w niewielkim oddaleniu, posiadłość rdzennej dla tych ziem Uchiha, z głową rodziny Uchiha Haridą.
Gōsui
Posty: 229 Rejestracja: 14 maja 2025, o 17:32
Wiek postaci: 26
Ranga: Strażnik
Krótki wygląd: Jak ma avku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=223791#p223791
Multikonta: Shīrōdo
Post
autor: Gōsui » 15 lis 2025, o 16:30
Spoglądałem kolejno w kierunku każdej osoby która zabierała głos choć bardziej obserwowałem około w za nimi niż ich samych ale pozoru należało tworzyć. Co prawda zupełnie nie obchodziło mnie akurat to czym zdecydowali się ze mną podzielić członkowie oddziału i bardziej liczyłem na typową rozmowę w oddziale shinobich. Czyli coś w stylu, że ten walczy mieczem, ten strzela, a tamten na akcji kosi dużą tarcze i w razie czego chroni pozostałych albo chociaż informacje w stylu kto jest od tropienia, kto jest medykiem, a kto ma jeden armatnim. No ale cóż, drużyna specjalna rządziła się ewidentnie innymi prawami i regułami, a może zwyczajnie uważali że to faktycznie kluczowa informacja, kto próbuje dobrać się komu do majtek, a kto zgrywa drużynowego mędrca.
Hahaha, dobrze postaram się wszystko zapamiętać. Odparłem radośnie i pełnym beztroski tonem z widocznym entuzjazmem na twarzy Rina...Nishito... Aaaaaa! Sierżant-chan! Miałem okazję poznać, żywiołowa kobieta ale myślę że ma spory potencjał. Przyznałem kiwając z uznaniem głową choć prawdę mówiąc o ile faktycznie wyczuwałem w młodej strażnicze potencjał to nie byłem przekonany czy zdoła go uwolnić sama. Może wypadałoby jej jakoś pomóc... No ale to się zobaczy jeszcze w przyszłości.
Gdy dotarliśmy na miejsce czekałem na polecenia, choć zacząłem już przyglądać się temu w jaki sposób leżała porozwalana karawana, w przypadku jakiś dziur w ziemi szukałem wzrokiem też odłamków by za ich pomocą lub przez same dziury w ziemi ustalić z której strony nastąpił atak. Szukałem też śladów na ziemi wyglądających jak ślad ciągnięcia. Może ktoś przeżył i próbował się wycofać ale został soboty?
Kapitanie Kanawai co wiemy o samej karawanie? Ilu miała członków, czy przewozili coś więcej niż standardowe karawany jeżdżące tym szlakiem? Pytając starałem się mieć dłonie przygotowane do działania aby w razie dostrzeżenia ataku, który mógłby być za trudny do uniknięcia nie wytrenowanym w sztukach shinobi ludziom, złożyć pieczęci i za pomocą reberu stworzyć ścianę mającą zablokować lub przy znacząco osłabić atak.
Ukryty tekst
0 x
Zakata
Postać porzucona
Posty: 797 Rejestracja: 21 lip 2023, o 22:13
Wiek postaci: 15
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Jak na avku
Widoczny ekwipunek: Mała torba.
Link do KP: viewtopic.php?t=11244
GG/Discord: Zaakata#3405
Multikonta: Pączuś, Emi
Post
autor: Zakata » 16 lis 2025, o 13:45
Nowy początek
Misja A
Posty
Zakata 8
Gosui 7
Rozmowa była dosyć wesoła, jednak nie byłeś w stanie uzyskać od towarzyszy informacji na temat tego kto czym się zajmuje, kto jak walczy i kim jest w tym oddziale. Pewnie mogło to być spowodowane, że strażnicy nie byli aż tak mocno nastawieni bitewnie, albo uznawali to za zbędny element by dzielić się tym kto za co odpowiada.
W każdym razie znaleźliście karawanę i poprosiłeś o informację na temat tego co o tym zajściu wiecie. - To nie jest jednorazowy incydent, ataki na karawany się mocno wzmorzyły, szczególnie na tym szlaku, dodatkowo to jest też związane z innym problemem, ale to nie jest nasz cel na ten moment. W tej karawanie były trzy osoby, tutaj jest jeden wóz a powinien być jeszcze jeden... Dodatkowo też nie ma ciał. - Węszyliście wokół tego z dobrą godzinę, nic ciekawego nie udało wam się znaleźć jednak wnioski się same nasuwały co mogło się dalej dziać z tym wszystkim.
- Wracamy i puścimy atrapę karawany, my w niej zasiądziemy zobaczymy może uda się nabrać na to przeciwnika. - Wypalił Kanawi, reszta drużyny niechętnie była dosyć przerażona tym planem biorąc pod uwagę to co się stało z tą karawaną.
..............
Następnie wróciliście tą samą trasą do obozu, gdzie zajęliście się przygotowywaniem karawany, nic ciekawego po drodze się nie działo, ot zwykła rozmowa, nikogo nie minęliście, nic się nie wydarzyło w skrócie stypa. Teraz mieliście za zadanie przygotowanie wozu, który będzie idealnie imitował transport. -Musimy jakoś to jakoś zrobić by każdy co nas spojrzy będzie myślał, że wieziemy narzędzia. - To był cel na ten moment.
Rina Nishito - Klik!
Takeo Ushin - Klik!
Kanawi Hashini - Klik!
Subaru Fugurome - Klik!
Wakoko Nishito -Klik!
Itoshi Tenshin - Klik!
Dla gracza
Ukryty tekst
0 x
Gōsui
Posty: 229 Rejestracja: 14 maja 2025, o 17:32
Wiek postaci: 26
Ranga: Strażnik
Krótki wygląd: Jak ma avku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=223791#p223791
Multikonta: Shīrōdo
Post
autor: Gōsui » 18 lis 2025, o 21:18
Pozwoliłem rzeczom się dziać, gdy moja wnikliwa analiza miejsca zbrodni nie przyniosła żadnych rezultatów. Niestety ślady po ataku zostały już zapewne częściowo zatarte przez samych strażników którzy bądź co bądź znali się na swojej robocie jak łysy na poleceniu warkoczy. Westchnąłem więc tylko cicho tak aby nikt z moich kolegów i koleżanek tego nie dostrzegł, a następnie król tej kompanii przemówił.
To dość ryzykowne zadanie, może dobrze by było żeby część z nas skryła się w skrzyniach które będziemy transportować zaś za powożenie wezmę się ja i pan kapitanie. W końcu pański pomysł prawda? Uśmiechałem się do wszystkich po tym jak zaproponowałem najniebezpieczniejszą, przynajmniej moim zdaniem, rolę sobie oraz pomysłodawcy tego przedsięwzięcia.
Gdy dotarliśmy na miejsce z którego mielimy udawać całe to karawanowanie ja sam się oddalił pod pretekstem siku i zrobiłem szybkiego klona który miał za zadanie trzymać się na uboczu i obserwować Nas, czyli mnie i bandę strażników, i wypatrywać zagrożenia. W razie czego gdyby takie dojrzał plan działania zamieszcze w kolejnym poście. Sam z kolei stanąłem podpierając się pod boli i spoglądając na towarzyszy.
Może powinniśmy na wierzch rzucić parę drabin, łopat i szpadli? Sam nie jestem pewien, nie za często brałem udział w podróżowaniu z karawanami. A ostatnia chujowo mi poszła - ale tego już nie powiedziałem na głos bo i po co. Sam oczywiście też zachowuje wzmożoną czujność ale do tego stopnia by nie rzucało się to w oczy. W razie jakichkolwiek sprzeciwów co do mojej obecności jako jeden z dwóch powożących usilnie nalegam.
Ukryty tekst
0 x
Zakata
Postać porzucona
Posty: 797 Rejestracja: 21 lip 2023, o 22:13
Wiek postaci: 15
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Jak na avku
Widoczny ekwipunek: Mała torba.
Link do KP: viewtopic.php?t=11244
GG/Discord: Zaakata#3405
Multikonta: Pączuś, Emi
Post
autor: Zakata » 19 lis 2025, o 10:39
Nowy początek
Misja A
Posty
Zakata 9
Gosui 8
Nastąpił moment przygotowywania "pułapki", sam dobrze to zauważyłeś, że to się nie może udać, a jak się uda to nie bez strat. Dlatego też poszedłeś na "szczocha" w krzaki, czasami zdarzało się, że takie akcje komplikowały sytuację i powodowały konflikty ale w tym przypadku udało ci się zrobić klona który miał podążać cały czas obok was.
Zasugerowałeś po powrocie na miejsce inne podejście byś tylko ty z Kanawim byli w karawanie a reszta miała być z tyłu i obserwować, przecież jak to znowu będzie ostrzał z partyzanta to mogą nie przeżyć. - To też jest sensowne podejście możemy tak zrobić, mamy zbadać sytuację i ustalić kto jest winnym całego zamieszanie, a nie ich zwalczać nie mamy na to siły. - Logika tej całej akcji była pokrętna ale czego się spodziewać po ludziach, którzy nie nadają się na doko i są w dodatku szczylami... przynajmniej w większości składu.
Zgodnie z twoją radą rzuciliście na karawanę jakieś szpadle czy inne motyki i inne narzędzia, które mogły przypominać wartościowy sprzęt do użytku codziennego.
Zajęła całość około trzydziestu minut i zaczęliście powoli wyruszać na karawanie ty i Kanawi, z jednej strony karawany reszta ekipy z drugiej w krzakach przykitrany twój klon.
- Prowadziłeś kiedyś taką karawanę, bo to mój pierwszy raz jak za coś takiego się biorę. - Zaśmiał się Kanawi.
Rina Nishito - Klik!
Takeo Ushin - Klik!
Kanawi Hashini - Klik!
Subaru Fugurome - Klik!
Wakoko Nishito -Klik!
Itoshi Tenshin - Klik!
Dla gracza
Ukryty tekst
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 796 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 25 sty 2026, o 21:53
Zima 395/396 roku
Rozmowa w kuchni domostwa rodziny Uchihów trwała jeszcze chwilę, jednak nie zostało powiedziane już nic specjalnie istotnego. Tsuyoshi i Sosuke pożegnali się, ale wcześniej ustalili, że najlepszą porą na trening będzie czas po śniadaniu. Wymknęli się więc krótko po świcie, zanim ściągnęli na siebie ciekawskie spojrzenia reszty rodziny (a przede wszystkim młodszego rodzeństwa i kuzynostwa Tsuyoshiego, które pewnie wiłoby się jak piskorze, żeby tylko ruszyć z nimi, gdyby się dowiedzieli dokąd idą i w jakim celu).
- Pokażę ci doskonałe miejsce do naszego treningu - powiedział, gdy byli już za murkiem ogradzającym domostwo. Tsuyoshi przywdział płaszcz, bo choć zima powoli ustępowała miejsca wiośnie, to wciąż jeszcze kurczowo trzymała się ona Hachimantai i okolic. Krajobraz wciąż jeszcze miał w sobie niezwykłą ciszę i spokój, ale pokrywa śnieżna była wyraźnie cieńsza, niż jeszcze dwa czy trzy tygodnie temu. Chłód błękitnego poranka był orzeźwiający, ale ostre i czyste powietrze niosło ze sobą już coś z wiosny. Gdzieniegdzie nawet zaczynały ćwierkać pojedyncze ptaki. Gałęzie drzew już dawno były pozbawione śniegu, zrzuconego z nich przez sogeńskie wiatry. Tsuyoshi uwielbiał tę porę roku, bo kojarzyła mu się ona z ostatnim odpoczynkiem natury i ludzi przed zbliżającym się ociepleniem, które oznaczało eksplozję życia i aktywności. Dni takie jak ten były ostatnimi momentami na refleksję przed nadchodzącymi zmianami w trybie życia. Miało to też znaczenie bardziej przyziemne. Działania wojenne w zimie były raczej symboliczne i obie strony ograniczały się do jakichś niedużych, pojedynczych akcji. Wiosną wszystko się zmieniało. Kiedy ustąpią na dobre wody z roztopów, wojna rozgorzeje na nowo. Co przyniesie ten rok?
- To tutaj - powiedział Tsuyoshi, gdy mniej więcej po dwóch kwadransach drogi dotarli do dobrze już znanego mu miejsca, gdzie górski potok tworzył niewysoki, kilkunastometrowy wodospad o bardzo łagodnym spadku. Strumień wciąż jeszcze w dużej mierze był zablokowany przez lód, jaki się tu wytworzył przez całą zimę. Miejsce to było całkiem urokliwe, ale to nie z tego powodu przychodził tu trenować. Uchiha wskazał palcem na wodospad.
- Kiedyś wyglądał inaczej. Miał kilka spadów, był zdecydowanie bardziej stromy. Ale to na nim po raz pierwszy użyłem tej techniki - stwierdził, przypominając sobie tamtą chwilę. To było w zimie po upadku Kōtei. Trenował wtedy całymi dniami, szczególnie katon. I efekty były wręcz fantastyczne.
- Nie wiem wujku, jak u ciebie z różnymi rzeczami, skoro ciągle siedziałeś w Sarufutsu, więc jeśli sam chcesz się rozgrzać i wykonać kilka jutsu, to śmiało. Powiedz, kiedy będę miał zacząć - zakomunikował, po czym sam zaczął się rozciągać. Po krótkiej rozgrzewce wypuścił z ust kulę ognia nad rzeką. Stopiła ona nieco wierzchniego lodu na potoku i pomknęła w sporych rozmiarów głaz, w który uderzyła pozbawiając go tych resztek śniegu, które jeszcze się na nim utrzymały do tej pory.
0 x
Sosuke
Posty: 98 Rejestracja: 6 maja 2024, o 14:53
Wiek postaci: 30
Ranga: Sentoki
Widoczny ekwipunek: Katana i Wakizashi przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?p=218699#p218699
Multikonta: Daisuke
Post
autor: Sosuke » 26 sty 2026, o 09:33
Śniadanie było przyjemne, ale świadomość tego, że każdy obchodzi się z nim jak z jajkiem już niekoniecznie. Powinien być im za to wdzięczny, że pomimo jego zachowania w dalszym ciągu mógł znaleźć tutaj miejsce i nikt z tego powodu nie chciał go wyrzucić. A jednak zamiast skupiać się na pozytywach, jak zwykle wszędzie dostrzegał te gorsze aspekty. Dodatkowo jak zwykle obwiniał za wszystko samego siebie. Najgorsze, że nie mógł być zły na nikogo, bo wszyscy robili to z troski o niego. Niektórzy po prostu wstrzymując się od komentarzy, inni próbowali go jakoś wspierać dobrym słowem albo po prostu traktować go tak jak każdego innego członka rodziny. A jednak nie potrafił się z tego powodu rozchmurzyć, nadal siedząc z nietęgą miną, jakby był na coś obrażony albo zamartwiał się tym niepotrzebnie.
-Ta, z całą pewnością się tu pozmieniało - Rozejrzał się dookoła, kontemplując nad zmianami jakie tutaj zaszły. Nie pamiętał dokładnie tego miejsca, bo zwykle trenował gdzieś indziej, ale zmiany dostrzegał niemal na każdym kroku. Nawet las jako całość się zmienił. Nie potrafił tego określić słowami ani nawet jakoś opisać samemu sobie. Czuł tą zmianę w przyrodzie. Naturalną czy wymuszoną przez nowych sąsiadów albo kogoś innego, to bez znaczenia. Świat poszedł do przodu, ale Sosuke wreszcie był w stanie próbować to wszystko nadrobić.
-Aż tak na tyłku w tej stolicy to nie siedziałem, ale daj mi kilka chwil - Poruszał głową na boki, aż było słychać charakterystyczny trzask, po czym przystąpił do pierwszych ćwiczeń. Zaczął od pieczęci i paru mniejszych kul ognia, kontrolując, aby nie leciały za daleko. Może i była zima, a cały las jeszcze był solidnie przymarznięty, ale lepiej go nie spalić doszczętnie już na samym początku. Kontrola zarówno technik, jak i swoich własnych ruchów była chyba teraz podstawą nad którą pracował Sosuke. Jego technika nadal nie byłą perfekcyjna, ale jego ruchy wróciły już do dawnej sprawności. Nadal było widać jego nadmiarowe kilogramy, które teraz nie był skryte pod kimonem, a bardziej dopasowanym strojem przeznaczonym do ćwiczeń, ale w tym zawodzie nie miało to aż takiego znaczenia, więc przynajmniej póki co nie przejmował się tym aby wrócić do idealnej sylwetki, na przykład takiej jaką prezentował Tsuyoshi.
-No to dawaj - Po kilku skokach i krótkich przebieżkach wrócił do bratanka. Ustawił się w odległości kilku metrów od niego i zaproponował mu, aby ten zaczynał. Przesłanie było dwojakie. Po pierwsze, co oczywiste, mowa była o treningu, bo przecież po to się tutaj dzisiaj spotkali i wreszcie będą mieli okazję jakoś się ze sobą sprawdzić. Po drugie, chodziło również o kontynuację ich rozmowy z wczoraj. Tsuyoshi chciał porozmawiać, a cisza w okolicy sugerowała, że raczej nie było tutaj żadnej pary nadstawionych uszu, w odróżnieniu od domowych korytarzy i pomieszczeń. Tam zawsze było sporo ludzi i zawsze trzeba było mieć na uwadze to, że ktoś mógł słuchać, co najwyraźniej blokowało młodego Sentokiego przed wyjawieniem informacji, jakie posiadał.
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 796 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 26 sty 2026, o 18:54
Zima 395/396 roku
Tsuyoshi kątem oka obserwował rozgrzewkę wuja Sosuke. Nie mógł oprzeć się sprawdzeniu, w jakiej formie się znajduje i czy faktycznie zerwał on już ze starymi nałogami i zaczął o siebie dbać. Cóż, wyglądało na to, że tak właśnie było. Nie było to jeszcze to, co Tsuyoshi pamiętał sprzed kilku lat, ale i tak było naprawdę nieźle. Wyglądało na to, że wujek Sosuke naprawdę do nich wracał - nie tylko duchem, ale i ciałem.
Ukryty tekst
Ukryty tekst
0 x
Sosuke
Posty: 98 Rejestracja: 6 maja 2024, o 14:53
Wiek postaci: 30
Ranga: Sentoki
Widoczny ekwipunek: Katana i Wakizashi przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?p=218699#p218699
Multikonta: Daisuke
Post
autor: Sosuke » 26 sty 2026, o 19:52
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 796 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 26 sty 2026, o 20:26
Zima 395/396 roku
Ukryty tekst
0 x
Sosuke
Posty: 98 Rejestracja: 6 maja 2024, o 14:53
Wiek postaci: 30
Ranga: Sentoki
Widoczny ekwipunek: Katana i Wakizashi przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?p=218699#p218699
Multikonta: Daisuke
Post
autor: Sosuke » 26 sty 2026, o 20:45
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 796 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 26 sty 2026, o 21:15
Zima 395/396 roku
Tsuyoshi podniósł jedną brew do góry. Na wspomnienie o Haridzie i trącenie go łokciem zrobił minę, która miała wyrażać coś pomiędzy "ehe, jasne", a "jak ja w ogóle przeżyłem te treningi".
- Ehe, tato rzeczywiście nie zanudzał mnie teorią. Od tego były ciotka Emi i ciotka Akane. Tato... uh, treningi z nim były dość... wymagające. Chyba jedne z największych wpier... wycisków dostałem właśnie od taty - powiedział, a po jego kręgosłupie przeszedł dreszcz, i to bynajmniej nie od zimna. Tak, Harida nie oszczędzał go ani trochę. Oczywiście już dawno nie zajmował się trenowaniem go, bo Sentoki był już w pełni samodzielnym shinobi, ale tych wspomnień nie dało się wymazać - Nie wiedziałem, że tak szybko to przyznam, ale to się bardzo przydało. Dzięki temu te wszystkie misje, na których byłem... nic tam nie było w stanie mnie pokonać, jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne. Jakiś czas temu byłem na misji z Hiromi-san. Bardzo mało spaliśmy, a dużo podróżowaliśmy. Było ciężko, ale w krytycznym momencie ręka mi nie zadrżała i pokonałem, kogo było trzeba - powiedział, zagłębiając się w rozmyślania bardziej niż do tej pory. Przy swoim ojcu nigdy by sobie nie pozwolił na tak swobodne komentarze dotyczące ich treningów (jak mógłby sugerować nawet pośrednio, że metody treningowe mogły być zbyt ciężkie?), z wujem Sosuke było jednak zdecydowanie swobodniej. Chyba najbardziej swobodnie z całego rodzeństwa ojca.
Wspomnienie Hiromi przypomniało mu jednak również to, o czym chciał porozmawiać z wujkiem. Sam Sosuke zachęcił go zresztą do tego, dając do zrozumienia wyraźnie, że mogą kontynuować rozmowę, której zalążek przeprowadzili wczoraj w kuchni. Tsuyoshi oczywiście nie zwlekał nawet chwili i podjął temat:
- No właśnie... jeśli chodzi o Hiromi-san... to jest siostra naszego shirei-kana. Ale po kolei... Cóż, mam pewien problem i nie do końca wiem co z tym zrobić i jak to rozwiązać - zaczął opowieść, mrużąc lekko oczy i zatapiając spojrzenie w tej części potoku, która nie zamarzła, ale płynęła wartkim nurtem, zupełnie jak jego myśli - otóż... zaprzyjaźniłem się właśnie z rzeczoną Hiromi-san, jak również z Kōgō naszego klanu, Uchihą Azumą. To właśnie z nimi odbijałem Rantori. No i na tej misji, o której wspominałem, jeszcze w lecie... Hiromi-san przyznała mi się, że łączy ją coś więcej, niż tylko przyjaźń z Azumą-san. Uważam, że dobrze się dobrali i do siebie pasują, ale nie chcę ci opowiadać o miłostkach nastolatków - Tsuyoshi uświadomił sobie właśnie, że jako jedyny z ich trójki nim nie był, ale nie wybiło go to z rytmu - z jakichś powodów związek nie został jednak do tej pory uznany w świetle prawa. W sensie, no wiesz wujku, nie wzięli ślubu ani chyba nawet zaręczyn. I tu pojawia się problem - jego wzrok wyraźnie spochmurniał, jak gdyby od teraz zaczął mówić o dawno znanym wrogu, co poniekąd było prawdą - problem i jednocześnie trzeci element układanki. Otóż mój kuzyn, Kenji, syn wujka Shinjiego... w ramach zdobywania punktów u dziadka i wyścigu po przywództwo w rodzinie, zamierza wkrótce wystosować oficjalną propozycję zaręczyn z - jak się pewnie już domyślasz - Hiromi-san. Nic nie wie o jej relacji z Azumą-san. I najpewniej zostanie odrzucony. Tylko że to narazi nas na potwarz i kryzys w relacjach z Masahiro-sama i jego rodziną. Może nawet wywołać otwarty konflikt. Dobrze byłoby jakoś tego uniknąć, ale... eh, sam nie wiem. Przecież nie pójdę do wujka Shinjiego ani tym bardziej do samego Kenjiego i nie powiem mu, że nie może się ożenić z Hiromi-san. To byłby koszmar. Ale coś chyba zrobić trzeba. Siedzimy na notce wybuchowej, która w każdej chwili może eksplodować - zakończył z tak ciężkim westchnięciem, że mogło się wydawać, że na sekundę uleciał z niego kawałek duszy. Po tych słowach popatrzył na wujka.
0 x
Sosuke
Posty: 98 Rejestracja: 6 maja 2024, o 14:53
Wiek postaci: 30
Ranga: Sentoki
Widoczny ekwipunek: Katana i Wakizashi przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?p=218699#p218699
Multikonta: Daisuke
Post
autor: Sosuke » 26 sty 2026, o 22:19
-Kiedyś myślałem, że po prostu się na mnie wyżywa. Wiesz, gorszy dzień, dzieci nie dały w nocy spać, misja nie poszła zgodnie z planem... Cokolwiek. Tyle razy chciałem mu to w twarz wykrzyczeć. Ale sam zauważyłeś, taki wycisk, taka szkoła życia jest potrzebna. Zwłaszcza nam, Uchiha. Nikt nas nie oszczędza, więc musimy szybciej to zrozumieć. Jesteśmy pierwszą, a zarazem ostatnią ścianą obrony kontynentu przed tym wszystkim co może tu przyleźć zza Muru, a nie przeszkadza to wszystkim innym, aby próbowali nas zmiażdżyć. Bez takiego szkolenia byśmy nie przetrwali - Podzielił się swoimi przeżyciami ze szkolenia. Należało się spodziewać, że sporo może ich łączyć, ale wyglądało na to, że mieli praktycznie tą samą szkołę życia. Harida tylko upewnił się, że jego metody treningowe się sprawdzają, bo zdążył je przetestować na najmłodszym bracie, zanim wdrożył je w szkolenie swojego pierworodnego. Młody Sosuke pewnie i to wykrzyczałby starszemu bratu w twarz, ale obecny doskonale rozumiał takie podejście. Miłość wymagała poświęceń, a chęć przygotowania swojego dziecka na ten brutalny świat musiała oznaczać wiele wyrzeczeń. Dla obu stron. Skoro jednak ten aspekt ich nie różnił, to czemu brakowało mu tej weny twórczej? Możliwe, że po prostu tego nie odziedziczył, a nieszablonowe podejście i umiejętność dostosowania się do sytuacji przekazana młodemu Tsu przez geny babci. Sosuke została jedynie jej dokładność i sumienność w pracy nad papierologią.
Choć nie spoglądał nawet w kierunku swojego bratanka, nie mówiąc już o patrzeniu mu w oczy, słuchał bardzo uważnie. To pierwszy raz, gdy mogli poważnie ze sobą porozmawiać i pomijając samą wagę omawianego tematu, od tej rozmowy mogło także wynikać w jaką stronę pójdzie ich relacja. A sam problem nie okazał się trywialny.
-Hmmm - Przez jego zamknięte usta padło krótkie i ciche mruknięcie, gdy zostało wspomniane zaprzyjaźnienie się. Wiele z wątków tej przemowy stanowiło dla Sosuke pewną nowość. Poniekąd słyszał czasem, że Masahiro mógł mieć siostrę. O Azumie wieści przewijały się zdecydowanie częściej. Chłopak był młody, ale lista jego zasług była już ogromna gdy Sosuke pierwszy raz postawił nogę w nowej stolicy. A potem tylko słyszał kolejne wieści o wyczynach i dokonaniach. Jeśli do tego wszystkiego rzeczywiście spędzał mnóstwo czasu z siostrą Shirei kana, to przepis na ich wspólną przyszłość wyglądał niemal jak z bajki. No właśnie. Jak z bajki.
-Próbowałeś rozmawiać z Kenjim? Jesteście przecież prawie jak bracia. Razem się wychowywaliście, większość czasu spędziliście razem... Przynajmniej kiedyś. Ale to chyba nadal powinno coś znaczyć, prawda? Istnieje obawa, że zostaniesz źle odebrany. Z Shinjim rozmowa by nie była zbyt prosta i na tym etapie to już traktowałby to osobiście. Jeśli wie o twojej... przyjaźni, to mogłoby to tylko wszystko pogorszyć. Ale z Kenjim powinniście się chyba rozumieć bez słów - Czuł na sobie wzrok, co wcale nie pomagało mu udzielić odpowiedniej rady, więc zamiast próbować wyciągnąć ją z kapelusza, podzielił się własnymi spostrzeżeniami oraz obawami. Rozmowa bratanka z wujkiem na temat ożenku, w którą sam bratanek mógłby być jakoś uwiązany to szybki przepis na wewnętrzne spory. Nic dziwnego, że Tsuyoshi potrzebował jakoś się z tym wygadać. Sosuke nie był pewien, czy został wybrany jako odpowiednia do tego osoba, ale próbował pomóc na tyle na ile był w stanie. A to co przyszło mu do głowy to rozmowa na bardziej równych warunkach. Dwóch kuzynów, którzy przecież powinni być ze sobą blisko. Jako ich wujek, który widział ich przez sporą część ich dzieciństwa wyobrażał sobie ich relacje na znakomitym poziomie, wręcz nawet na lepszym niż on sam miał ze swoimi braćmi. Ale im dłużej rozważał taką rozmowę tym bardziej wątpił w to, czy ich więź wciąż pozostawała taka mocna. Coś mogło go ominąć przez lata nieobecności, a potem okres pijaństwa. Sporo go wtedy omijało, musi nadrabiać taką wiedzę w ekspresowym tempie.
-Tym bardziej, że jej relacja, nawet z najbardziej zasłużonym shinobim może nie mieć żadnego znaczenia. Polityczne mariaże od zawsze brały górę nad ludzkimi uczuciami. Zwłaszcza w trudnych czasach jest to częstsze. Masahiro doskonale o tym wie, sam miał stać się podstawą sojuszu z Yamanakami. Nie wiem na ile musiałby chronić swoją siostrę, ale ryzykowałby całkiem sporym niezadowoleniem wśród innych rodzin, nie tylko naszej. Cholera, Shinji nigdy się nie patyczkował i mówił mi, że wolał wewnętrzne mariaże wzmacniające więzi, ale to już solidny krok naprzód - Położył dłoń na końcówce rękojeści, jakby chciał znaleźć dla niej oparcie, aby nie poruszała się w niekontrolowany sposób, gdy rozmyślał nad działaniami swojego brata oraz polityce klanu. Ambicji i zacięcia nie można mu było odmówić, ale taki krok jest ryzykowny, nawet nie uwzględniając tego czy ktoś taki jak Azuma znajduje się w kręgu osób, które mogą zostać wzięte pod uwagę. Taka decyzja musi być skonsultowana z ojcem. Chyba, że już była. Odchylił się do tyłu i spojrzał w niebo, wzdychając ciężko i ponownie zamyślił się na dłuższą chwilę.
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 796 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 27 sty 2026, o 08:30
Zima 395/396 roku
Tsuyoshi pokiwał głową na słowa Sosuke o treningu. Tak, teraz było to widoczne wyraźniej, niż kiedykolwiek. Mało który, albo w ogóle żaden klan nie został poddany tak straszliwie ciężkim próbom, jak Uchiha. To, że nie dali się całkowicie rozbić i rozproszyć po kontynencie, ale jeszcze walczyli i mało tego - stawiali skuteczny opór, mogli zawdzięczać tylko i wyłącznie swojemu hartowi ducha. Przynajmniej w jego opinii. Sentoki był absolutnie pewien, że żaden inny klan nie byłby w stanie tego dokonać.
Już pierwsze zdanie wypowiedziane przez Sosuke na temat sytuacji z Kenjim doprowadziło do tego, że Tsuyoshiego zmroziło. Miał wejść wujkowi w słowo, ale się opanował i wysłuchał do końca tego, co tamten miał do powiedzenia. Widać było jednak po nim tę reakcję w postaci zaskoczenia pomieszanego z chęcią protestu. Prawie się wzdrygnął.
- Kenji to chyba aktualnie ostatnia osoba z kuzynów, którą nazwałbym bratem - powiedział w końcu, gdy przyszła jego kolej. Jego ton był stanowczy, ale nie napastliwy i w żadnym wypadku nie wymierzony w wuja - może kiedyś rzeczywiście nie było nic, co by nas specjalnie różniło, ale aktualnie priorytetem Kenjiego jest otrzymanie błogosławieństwa dziadka jako przyszłego głównego dziedzica rodu. Nie da się tego nie zauważyć. Był zresztą bardzo niezadowolony, gdy to mi przydzielono... - zawahał się, nie chcąc wprost poruszać tematu kapliczki, w związku z instrukcjami, jakie otrzymał - sprawowanie pieczy nad obowiązkami rodzinnymi ważniejszymi, niż on. Chyba zaczął powoli rozumieć, że jest numerem dwa z naszego pokolenia. Strasznie mu się to nie podoba i pewnie dlatego zaczął robić takie ruchy - wyjaśnił Sosuke, jak to aktualnie wyglądało. Wuj miał pełne prawo nie orientować się w tych sprawach, bo gdyby ciotka Emi opowiadała mu o wszystkim z takimi szczegółami, to pewnie wymienialiby listy długości wielometrowych zwojów.
- Tak, to prawda - odniósł się do znaczenia politycznych mariaży - i chyba właśnie w tym tkwi sęk. Tego chciałbym uniknąć, posiadając taką wiedzę. Konfliktu w ramach Uchiha, i to jeszcze przez tego... przez Kenjiego. To może nas tylko osłabić - westchnął i popatrzył w las. Przez moment nie mówił nic, analizując możliwe scenariusze i to, co powinien zrobić. Wyglądało jednak na to, że na ten moment chyba może zrobić niewiele więcej. Reszta była w rękach Harumi.
- No, w każdym razie pomyślę jeszcze. Tak w ogóle, to ta nasza rozmowa nie jest jakimś wielkim sekretem. Nie chciałem po prostu, żeby słyszał o tym Kenji czy na przykład Hiroto, bo to byłoby słabe. Co innego jeden czy drugi z wujków, albo ciotka - zaznaczył, żeby rozwiać wątpliwości. Temat chyba był na ten moment skończony. W każdym razie Tsuyoshiemu nie przychodziło do głowy nic więcej, o czym mógłby wspomnieć.
0 x
Sosuke
Posty: 98 Rejestracja: 6 maja 2024, o 14:53
Wiek postaci: 30
Ranga: Sentoki
Widoczny ekwipunek: Katana i Wakizashi przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?p=218699#p218699
Multikonta: Daisuke
Post
autor: Sosuke » 27 sty 2026, o 11:27
Gdy Tsuyoshi wspomniał jak traktuje swoją obecną relację z kuzynem, Sosuke momentalnie odwrócił się w jego stronę. Do tej pory rozglądał się raczej po okolicy, wpatrywał w niebo albo drobne kamyki kilka metrów od nich. Teraz z zaskoczeniem patrzył się na bratanka, jakby ten przekazał mu prawdziwie dewastującą wiadomość.
-Ohh - Kolejne mruknięcie z jego ust, ledwo powstrzymując się przed tym, aby powiedzieć coś więcej. Wysłuchiwali siebie obaj w spokoju, więc nawet w takim momencie należało uszanować drugą osobę, dać mu się wypowiedzieć i panować nad samym sobą. Wuj wyraźnie posmutniał, zagryzł zęby i odwrócił się ponownie w drugą stronę, nie chcąc pokazywać reszty swoich emocji Młodemu. Był rozgoryczony takim obrotem sytuacji. Poczuł, że nie tak to powinno wyglądać i wewnętrzne walki rozrywają właśnie ich rodzinę, w momencie gdy powinni być najsilniejsi. Goryczy temu wszystkiemu dodawał fakt, że niczego z tego nie zauważył. Był zbyt zajęty swoją rodziną, potem żalem po jej utracie, a ostatnio własnym stanem po spotkaniu z dzikimi bliźniakami. Samolubne podejście uczyniło go ślepym, a brak przyjęcia do świadomości faktu, że kolejne lata upływały bardzo szybko, uczynił z niego zapatrzonego w przeszłość głupca. "Pogadaj z Kenjim", "jesteście jak bracia". Obie dłonie ścisnął w pięści, z bezsilności, że niczego do tej pory nie wiedział i nie zauważał.
Czego dotyczyły te spory oraz polityczne napięcia? Władzy. Oczywiście. Sosuke był najmłodszy, a przepaść wiekowa między nim z pozostałymi braćmi była tak duża, że nigdy ten aspekt nie stanowił dla niego znaczenia. Harida był najstarszy, więc to logiczne, że po śmierci ojca on przejmie kontrolę nad tym aby dbać o rodzinę. Shinji zawsze był ambitnym i bardzo ciętym osobnikiem, ale jakoś do najmłodszego brata nie dotarło, że mogła się tutaj toczyć pewnego rodzaju rywalizacja. Teraz to wszystko przeszło o Tsuyoshiego i Kenjiego. Byli z tego samego pokolenia, w tym samym wieku. Naprawdę tak ma wyglądać przyszłość ich rodu? Nieustanna walka o to kto zasiada na szczycie? Decyzja w istocie była skonsultowana z ojcem. Najwyraźniej właśnie od niego wyszedł fakt, że obie strony rodziny mają ze sobą konkurować o jego miejsce.
-W takim razie masz związane ręce. Jakiekolwiek rozmowy z kuzynem i wujem odpada, podobnie jak próba przedstawienia sytuacji Masahiro, jego siostrze czy Azumie. Każda opcja tylko pogorszyłaby tylko sytuację... Ale to już wiesz - Za dużo miał mysli w głowie, dlatego po prostu dzielił się tym, co zaczynał dostrzegać. Tsuyoshi robił co mógł, ale problem w tym, że nic więcej nie był w stanie bez zaszkodzenia samemu sobie oraz całej rodzinie. Dopiero gdy Sosuke to wypowiedział dotarło do niego, że przecież bratanek nie był głupi i wyciągnięcie rozmowy tutaj, na spokojnym terenie było właśnie oznaką doskonałego zrozumienia całej sytuacji z jego strony.
-Zrobiłeś już wystarczająco dużo. To nie jest problem, który powstał przez ciebie, więc nie powinieneś go dźwigać. Nie wszystko, co wiemy, musi od razu stać się naszym obowiązkiem. Musisz trzymać się z boku i czekać. A jeśli coś się ruszy to porozmawiaj z ojcem, jestem pewien, że też cie wysłucha. Albo do mnie. Może coś wspólnie ustalimy - Rzekł wreszcie próbując powiedzieć coś co mogłoby cokolwiek nowego wprowadzić do tej rozmowy. Do tej pory był tylko miernym obserwatorem i komentatorem, który nie do końca zdawał sobie sprawę z tego jak wyglądały strony tego "konfliktu". Poklepał bratanka po ramieniu, próbując jakoś zdjąć z niego ten ciężar, który wziął na swoje barki. Nadal byli rodziną i choć niektóre rozmowy nie wchodziły w grę, to nadal pozostawało wiele innych możliwości. Tsuyoshi zrobił już wystarczająco i skoro zwierzył się z tą sprawą ze swoim wujkiem, to z całą pewnością musiał to również przedyskutować ze swoim ojcem. Prawda? O to wprost Sosuke nie zapytał, ale niejako zasugerował, że taka ewentualność istnieje. Harida, nawet jeśli zareaguje ostro i skarci własnego syna za takie pakowanie nosa w nieswoje sprawy, a przy tym ten nie spróbuje wykorzystać tego na własną korzyść w drodze po władzę wykazując "słabość", to i tak go wysłucha. A potem będzie mógł coś z tym zrobić. Ktoś z całą pewnością zostanie obarczony winą przez kogoś, tego nie można było uniknąć, ale Sosuke wierzył, że dla dobra ich całej rodziny warto to było zrobić. Pytanie czy będzie miał w sobie na tyle siły, aby skonfrontować swoje zdanie ze zdaniem reszty rodzeństwa.
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 796 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 27 sty 2026, o 11:50
Zima 395/396 roku
Tsuyoshi dostrzegł oczywiście, jakie wrażenie na jego wujku zrobiła informacja o aktualnych relacjach panujących między kuzynostwem, a dalej nawet w całej rodzinie. Cóż, jak już wspomniano: miał prawo się nie orientować. Z pewnością dopiero będzie się stopniowo wdrażał w to, co dzieje się w Hachimantai. Bratanek widząc jego zafrasowanie poczuł się jednak w obowiązku wytłumaczyć, że nie było aż tak strasznie tragicznie.
- Ale spokojnie, wujku. Wiem, że jesteśmy rodziną. Rywalizacja... nie przysłoniła mi zdrowego rozsądku. Nie jest moim celem skłócanie rodziny i raczej wątpię, by ta sprawa spowodowała jakiś rozłam czy poważniejszy spór - "i mam nadzieję, że się nie mylę", dodał w myślach - więc przepraszam, że zaraz po powrocie bombarduję cię takimi rzeczami. Pomyślałem po prostu, że... no wiesz, wy tam z wujkiem jesteście na równym poziomie. Zawsze to inaczej, gdybyś to ty dał mu znać, że coś takiego ma miejsce. Mógłby to po cichu odkręcić i nie narażać Kenjiego, a przy tym nas wszystkich na zniesławienie - wyjaśnił, skąd dzielenie się tym wszystkim akurat z nim - no, ale sam nie wiem. Być może trzeba po prostu czekać. Albo w ostateczności faktycznie porozmawiam z tatem. Chociaż on to raczej ma taką pozycję jak ja, w końcu jestem jego synem. Wujek Shinji mógłby to odebrać jako atak i chęć zadbania o moje interesy przez tatę. Ty jesteś bardziej neutralny. Ale no... zobaczymy - wzruszył ramionami. W żadnym wypadku nie zamierzał nawet delikatnie naciskać na podjęcie jakichkolwiek działań przez wujka. Znał swoje miejsce w szeregu i pomimo rozmowy przeprowadzonej ze swoją starszą siostrą, nie chciał przekraczać pewnych granic. Ba, nie mógł ich przekraczać! Wujek Sosuke został wtajemniczony w tę delikatną sprawę i to, co z tym zrobi zależało już tylko od niego.
- Dzięki, że mogliśmy pogadać, wujku. Jakoś mi z tym lżej - powiedział, nie mijając się przy tym z prawdą. Wstał, otrzepał płaszcz ze śniegu i obrócił się w kierunku Sosuke.
- To co, jakiś krótki sparing z walki wręcz w ramach rozluźnienia? - zapytał, uśmiechając się serdecznie. Katonami to by się pewnie pozabijali, ale coś takiego mogło być dobrym pomysłem na bezpieczne sprawdzenie swoich umiejętności i zaktywizowanie ich mięśni. Rozpiął płaszcz i rzucił go na ten sam kamień, na którym jeszcze przed chwilą siedział, po czym odszedł kilka kroków do tyłu, w miejscu gdzie nad brzegiem rzeki rozciągał się całkiem duży kawałek płaskiego terenu, niepokryty roślinnością ani kamieniami czy głazami. Idealne miejsce na prowizoryczną arenę.
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość