Lub "Południowe Sogen" jak uparcie nazywają je członkowie Uchiha i Gazo, którzy tutaj mieszkają. Niepodbita część Sogen, która została wcielona do Ryuzaku no Taki i jest obecnie siedzibą szczepów Uchiha, Gazo oraz Wyrzutków Cesarskich - przede wszystkim Yukich, którzy uciekli z Cesarstwa. Zarządzana przez pana feudalnego - Takeda Masatoshiego i jego klan.
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 840 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 23 lut 2026, o 21:17
Jezioro Shikotsu położone jest głęboko w Lesie na południe od Sarufutsu . Jest to średniej wielkości zbiornik wodny (przepłynięcie go wpław wiąże się z bardzo dużym wysiłkiem i nie jest możliwe dla każdego). Głębokość wody jest zróżnicowana - najbardziej płytko jest od zachodu, a najgłębiej po wschodniej stronie jeziora. Jego tafla potrafi być dość kapryśna. Czasami jest bardzo spokojna, ale częste sogeńskie wiatry potrafią ją wzburzyć. Woda jest jednak czysta, o delikatnym, zielonkawo-błękitnym odcieniu, odbijającym korony drzew rosnących nad brzegiem.
Otoczenie jeziora jest zróżnicowane. Od wschodu z jego brzegów wyrastają wzgórza, które ciągną się aż do Hachimantai. Z kolei zachód, północ i południe to miejsca, w których las z wolna przechodzi w wodę. Miejscami dominują tutaj trzciny zarastające wejście do wody, ale można też natrafić na kamienistą "plażę". Linia brzegowa potrafi zaskakiwać, czasem można trafić na urokliwe zakątki, doskonale nadające się na samotne medytacje. Od północy, czyli od strony Sarufutsu, prowadzi do jeziora kilka niezbyt szerokich ścieżek wydeptanych przez wędkarzy oraz osoby, które pragną zaznać spokoju od trudności codziennego życia.
Miejsce to odwiedzane jest przez spragnione zwierzęta, a wszelkie ptactwo głośno zaznacza swoją obecność na drzewach rosnących na brzegu. Powietrze ze względu na obecność dużego zbiornika wodnego jest tu chłodniejsze w lecie, co zapewnia wytchnienie w upale, oraz cieplejsze w zimie. Przychodząc tu zimnego poranka można natknąć się na mgłę, która rozlewa się wgłąb lasu.
Jezioro Shikotsu nocą:
Jezioro Shikotsu zimą:
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 840 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 23 lut 2026, o 22:10
Lato 396 roku
Tego właśnie chciał uniknąć. Wrażenia, że wczorajszy miły wieczór był miły ze względu na alkohol i Susanoo wie jeszcze jakie tam substancje. A jednak! Postąpił nie do końca tak, jak chciał i chyba wzbudził w dziewczynie wątpliwości co do szczerości swoich wczorajszych intencji. Musiał szybko działać, żeby takie wrażenie nie zostało z nią na dłużej.
- Przepraszam, przepraszam... Yumiko. Tak to już ze mną jest. Czasem różne rzeczy dochodzą do mnie z opóźnieniem - zaśmiał się nerwowo. Kiedy usłyszał zdrobnienie swojego imienia, jakiego użyła, poczuł jak gdyby ktoś przyłożył mu do klatki piersiowej coś przyjemnie gorącego. Nikt nigdy (przed wczorajszym wieczorem) tak do niego nie mówił i brzmiało to jednocześnie ciepło, ujmująco i może nawet... uroczo? Cóż, Tsuyoshi nie miał doświadczenia w byciu traktowanym w ten sposób i trudno było mu nazwać to, co właśnie się w nim działo. Działo się to jednak po raz pierwszy - Dziękuję, w sumie to ja też spałem jak suseł - odrzekł w końcu, wyraźnie pogodniejszy. Kolejne pytanie było jednak trudniejsze.
- Yyy... no mieliśmy... mieliśmy wyjść razem z ryokanu, o ile dobrze pamiętam. Ale nie wiedziałem, że już miałem zaklepany u Ciebie wspólny spacer i trening. Widać wczorajszy Tsuyoshi spisał się na medal! Dzięki, wczorajszy Tsuyoshi! - powiedział i zaśmiał się, lecz od razu dodał - Oczywiście, chodźmy, bo jeszcze się rozmyślisz od mojego głupiego gadania. Będzie mi bardzo miło - trzeba było od razu wyjaśnić, że żarty żartami, ale on naprawdę chętnie spędzi z nią trochę czasu. Chwilę później zażartował jednak znowu:
- Nie wiem czy pamiętam wszystko. Jeśli bym nie pamiętał, to chyba nie miałbym jak Ci o tym powiedzieć, co? - zaśmiał się ponownie - Ale dobra, bo zaraz zaczniesz mnie wkręcać i powiesz, że robiłem jakieś dziwne rzeczy, których naprawdę nie pamiętam, typu tańczenie na stole, albo coś. Graliśmy tylko w pytania, bez wyzwań, prawda? Nie zrobiłem nic głupiego? - zapytał. Był pewien, że tak właśnie było, ale przecież nie zaszkodzi się trochę poprzekomarzać.
W końcu jednak opuścili ryokan, który z pewnością będzie się Tsuyoshiemu bardzo dobrze kojarzył. Całe spotkanie wypadło nawet lepiej, niż mógł się spodziewać (bo że wypadnie dobrze to było oczywiste). Jego prezent dla Azumy chyba mu się spodobał. Porozmawiali, odprężyli się no i...
Zerknął ukradkiem na Yumiko.
- To co? Chyba najlepiej będzie się przejść w przeciwnym kierunku, niż centrum Sarufutsu? Las wydaje się być dobrym pomysłem na trening. A właściwie to jezioro, jest tam więcej miejsca na tego typu rzeczy. Nigdy tam nie byłem, ale kiedyś widziałem je ze wzgórz nieopodal - zaproponował. Katony latające różne strony między drzewami może i brzmiały zabawnie, ale mogły być źródłem poważnego pożaru.
Szli, rozmawiając sobie swobodnie. Tsuyoshi dość szybko opróżnił zawartość swojej menażki, ale nie skarżył się na to. Z rzadka mijali tylko ludzi wyruszających z Sarufutsu na południe, w kierunku Ryuzaku no Taki. Droga była jednak spokojna, a kiedy weszli wgłąb lasu, stała się niemal całkiem pusta. W pewnym momencie skręcili w bok, z głównego traktu handlowego, w kierunku, w którym powinno się znajdować jeziorko. Po kolejnym kwadransie drogi, między drzewami zaczęła majaczyć jasnoniebieska tafla jeziora. Po chwili minęli ostatnie drzewa i zarośla, a ich oczom ukazała się piękna woda oświetlana przez poranne słońce. Od wody dzieliła ich kamienista plaża, nad którą wznosiły się wszelkiego rodzaju drzewa, w szczególności sosny.
- Całkiem ładnie, prawda? - zapytał, spoglądając prosto w toń. Nie było tu może aż tak magicznie, jak nad "jego" wodospadem w lesie przy Hachimantai, ale jak na taką bliskość do Sarufutsu to niczego temu miejscu nie brakowało. Wręcz przeciwnie - doskonale nadawało się i do treningu i do wypoczynku.
0 x
Yumiko
Posty: 114 Rejestracja: 23 wrz 2025, o 21:32
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=12042
Multikonta: Yukari
Post
autor: Yumiko » 24 lut 2026, o 11:41
Yumiko już myślała, że zaczyna wariować, gdy Tsuyoshi zreflektował się i przeprosił. Poczucie ulgi zaczęło malować się na jej twarzy. Nie chciała uchodzić za wariatkę, a przez chwilę właśnie tak o sobie myślała. Bardzo szybko jednak wrócili z rozmową na dobre tory. Czarnowłosa już nieco bardziej rozluźniona słuchała tego, co miał do powiedzenia jej towarzysz. Na fakt, że zaplanowała już wszystko uśmiechnęła się-Jeżeli masz inne propozycje to możemy zmienić plany, bo w sumie nie ustalaliśmy tego razem -powiedziała patrząc na niego. Oczywiście wizja spaceru i rozmowy była kusząca, ale jak mężczyzna wpadłby na coś innego, to nie miałaby nic przeciwko.
Gdy Tsu zaczął mówić o tańcach wytrzeszczyła oczy rozchylając nieco usta. Wyglądała jak ktoś, kto zobaczył ducha. Mimowolnie złapała go za przedramię i przysunęła się- Ty naprawdę nie pamiętasz... -szepnęła cicho wpatrując się w niego.-Były wyzwania. Hiromi... ona kazała wam biegać wokół źródeł... -przez chwilę udało jej się być poważną. Starała się, by uwierzył w te słowa, po chwili jednak nie wytrzymała. Puściła go i wybuchła śmiechem patrząc na jego reakcję.-Przepraszam! -była okropna, ale musiała się odwdzięczyć i rozluźnić nieco bardziej atmosferę między nimi.
-Jezioro? -zapytała gdy byli już na zewnątrz.-Prowadź. Zdaje się na Ciebie. - choć słońce nieco jej przeszkadzało, to cieszyła się na wspólny poranek, a może nawet popołudnie. Kto wie ile czasu razem spędzą.
Droga była spokojna, gdzie nigdzie widać było ludzi pogrążonych w swoich obowiązkach. Yumiko uśmiechała się niemalże do każdego. Miała dobry humor i chciała się nim podzielić z każdą napotkaną osobą. Sytuacja wyglądała zgoła inaczej, czy skręcili z głównej drogi i zaczęli przemieszczać się w stronę jeziora. Czarnowłosa bardzo skupiła się na tym by zapamiętać tą drogę. Zapewne tutaj wróci, jeżeli miejsce jej się spodoba... I tak właśnie było. Plaża, choć kamienista miała swój urok, a drzewa wokoło zapewniały nieco więcej prywatności. Przez chwilę stała w bezruchu przyglądając się temu widokowi. Wyglądało to tak, jakby Yumiko swoim umysłem robiła zdjęcia chcąc zapamiętać każdy szczegół.
Dopiero po chwili odwróciła się w stronę chłopaka.-Całkiem ładnie? Tutaj jest przepięknie! - w jej głosie można było słyszeć ekscytację jak u małego dziecka, ale cóż, właśnie taka była. Cieszyły ją nawet najdrobniejsze rzeczy.- Myślisz, że nikt tutaj nie przyjdzie? - nie chciała by ktoś pojawił się tutaj i zakłócił ten spokój. Nawet teraz nie wyobrażała sobie ćwiczyć w tym miejscu, czy nawet zniszczyć czegokolwiek próbując się nauczyć tego, co sprawiało jej nieco trudności.
-A właśnie... Bo ja chciałam pomocy przy technice i założyłam, że wszyscy z rodu Uchiha władają katonem, a w sumie mogą zdarzać się wyjątki, prawda? -pomyślała o Shizakim, który nie rozwinął swych oczu. Za to miał równie ciekawą broń, a mianowicie jego malownicze twory. Może to samo tyczyło się też żywiołów?
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 840 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 24 lut 2026, o 14:01
Lato 396 roku
Tsuyoshi na moment popatrzył na Yumiko spojrzeniem, od którego biła obawa, a może nawet strach. Przez chwilę naprawdę przyszło mu do głowy, że którejś części wieczoru nie pamięta i robił wtedy jakieś strasznie głupie rzeczy. Na szczęście szybko mógł odetchnąć z ulgą, bo dziewczyna po prostu się z nim droczyła. Wypuścił powietrze z płuc z ogromną ulgą i sam się zaśmiał.
W trakcie drogi nad jezioro zaobserwował, że jego towarzyszka jest bardzo pozytywnie nastawiona do świata i miała chyba bardzo dobry humor. Cieszyło go to, bo to dobrze mieć u boku pogodną osobę, ale dla niego była to sytuacja niecodzienna biorąc pod uwagę jej historię i utratę pamięci. Czy wcześniej też była taka pogodna? A może jest taka właśnie dlatego, że nie pamięta przeszłości? A może zwyczajnie lepiej radzi sobie z traumami, niż przeciętny przedstawiciel Uchiha? W końcu ich klan słynął z emocjonalności i uczuciowości, czasem może nawet przesadnej. Cóż, nie był to dobry moment, żeby o to wypytywać, ale Tsuyoshi z pewnością będzie chciał się dowiedzieć w przyszłości, jak to jest.
- Cieszę się - odpowiedział, gdy Yumiko przyznała, że podoba jej się nad jeziorem. Sogen skrywało z pewnością znacznie więcej takich urokliwych miejsc, ale niestety wiele z nich zostało zagarniętych przez siły wroga. Nie była to jednak pora, żeby się tym przejmować. Z pewnością przyjdzie jeszcze czas, gdy i reszta ich ziem stanie przed nimi otworem.
Kolejne pytanie, jakie zadała Yumiko trochę wzięło Tsuyoshiego z zaskoczenia. Można było pomyśleć, że wynika jedynie z chęci odbycia spokojnego treningu, bez narażania się na spojrzenia innych ludzi. Z drugiej jednak strony, mogło się kryć za tym coś więcej.
- Nie mogę dać takiej gwarancji. To miejsce jest raczej dzikie, więc nikt tu nie przyjdzie. Ale dalej, po drugiej stronie jeziora mogą pojawić się jacyś rybacy czy wędkarze - odparł, uważnie się jej przyglądając, jakby chciał wyczytać intencje stojące za tym pytaniem - ale jeśli będzie potrzeba, to na pewno znajdzie się jakiś całkiem odludny zakątek - uśmiechnął się i dodał - Na razie jednak jesteśmy sami.
Uchiha podszedł po kamieniach do miejsca, gdzie zaczynała się woda i kucnął. Nabrał trochę wody do ręki i napił się, po czym uzupełnił swoją manierkę. Woda była chłodna, a przez to orzeźwiająca. I naprawdę czysta.
- Tak, z tego co mi się wydaje, to mogą zdarzać się wyjątki - odpowiedział i odwrócił się się plecami do dziewczyny, a twarzą ku wodzie. Chwilę później złożył serię pieczęci: węża, barana, małpę, świnię, konia i tygrysa. W następnej sekundzie z jego ust wystrzeliła sporych rozmiarów kula ognia, która pomknęła nad niebieską tonią. Lecąc tuż nad powierzchnią, rozpychała wodę na boki, jakby rozcinała ją niewidzialnym ostrzem. Po kilkudziesięciu metrach kula zwolniła nieco i wytraciła energię, rozpływając się w powietrzu.
- Ale ja do nich nie należę - odwrócił się z powrotem do Yumiko.
0 x
Yumiko
Posty: 114 Rejestracja: 23 wrz 2025, o 21:32
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=12042
Multikonta: Yukari
Post
autor: Yumiko » 24 lut 2026, o 16:45
Czarnowłosa chcąc schować owoce do torby, uświadomiła sobie, że przecież zostawiła ją w domu. Wyszła bez niczego, a to nie zdarzało się zbyt często. Wychodziła z założenia, że powinna być przygotowana na każdą ewentualność, ale tutaj będąc z Tsuyoshim czuła się bezpiecznie. Wiedziała, że mężczyzna miał o wiele większe doświadczenie w walce, a ona sama również starała się rozwijać w tym aspekcie. Szybko jednak zbyła mroczniejsze myśli, odkładając owoce na większy kamień, który w tym momencie miał służyć jako ich stolik.
Słuchając dalszych słów mężczyzny znowu poczuła dziwną iskrę biegnącą wzdłuż jej kręgosłupa. To nie było normalne, wczoraj mogła zwalić wszystko na alkohol, tym razem jednak była w pełni świadoma. Zamrugała kilkukrotnie patrząc na niego. Miała nadzieję, że nie dostrzegł tego jak delikatnie się wzdrygnęła.-O jakiej potrzebie mówisz? -zapytała mimochodem. Nie chciała w to brnąć, ale sam zaczął. Te ich przekomarzanie było całkiem zabawne, a może nawet nieco elektryzujące.-Bo ja miałam na myśli zwykły spokój. Spinam się przy obcych, a lubię TĘ swobodę. -powiedziała wyjaśniając co miała na myśli.
Obserwowała go gdy podszedł do wody. Zastanawiała się, jaki będzie jego kolejny krok. Bardziej obstawiała, że po prostu do niej wejdzie, ale on całkowicie ją zaskoczył. Odwrócił się do niej plecami, trwało to dosłownie chwilę, gdy pojawiła się sporych ilości kula ognia. Mknęła nad wodą nie tracąc swojej mocy. Wręcz przeciwnie, jezioro jakby rozstępowało się pod wpływem ognia. Yumiko patrzyła na to jak zaczarowana. Nawet wtedy gdy Tsu odwrócił się w jej kierunku dalej patrzyła.-Czy to było Gōkakyū? - zapytała z lekkim wahaniem. Miała kilka podejść do tej techniki, jednak za każdym razem robiła coś źle. Z kolei dla jej towarzysza nie sprawiło to najmniejszej trudności.-Możesz mnie tego nauczyć? Próbowałam wielokrotnie, ale coś mi nie wychodzi. Znaczy... Wytłumaczysz mi ją, proszę? -mówiła nieco chaotycznie, ale dalej nie mogła wyjść z podziwu.
Jak ciężko przychodziło jej proszenie o pomoc! Do tej pory zawsze radziła sobie sama, jednak perspektywa nauki w czyimś towarzystwie była bardzo kusząca, a Tsuyoshi wydawał się do tego idealną osobą. Nie przeszkadzał jej nawet fakt, że miałby patrzeć na jej każdą próbę, nawet tą, zakończoną niepowodzeniem.
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 840 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 24 lut 2026, o 18:05
Lato 396 roku
Tsuyoshi, mimo że z pewnością nie był mistrzem relacji towarzyskich i dostrzegania najmniejszych szczegółów, zauważył, jaką reakcję wywołało u Yumiko jego pytanie. Czyli jednak, chcąc nie chcąc, myśli każdego z nich uciekły na moment w pewnym kierunku. Uchiha nie chciał jednak wywoływać dalszego zakłopotania, albo co gorsza - rozproszenia u Yumiko (i przy okazji u siebie - w końcu mieli trenować), więc odpowiedział tylko:
- O palącej potrzebie - i puścił do niej oczko, nawiązując lekko do tego, co mieli trenować, czyli właśnie do Katonu - Ale rozumiem, rozumiem, oczywiście. Ja sam też unikam treningów w miejscach, gdzie obserwują postronni. Kiedy jestem w domu, to chodzę ćwiczyć do lasu, nad wodospad, na wzgórzach niedaleko mojej rodzinnej osady. Czasem mam wrażenie, że tylko ja wiem o jego istnieniu. I dlatego to kapitalne miejsce do treningów. Szum wody, śpiew ptaków i nic więcej. Sam na sam ze swoimi myślami, ciałem i chakrą - opowiedział jej o najlepszym miejscu do treningów, jakie znał - ale tutaj też jest naprawdę dobrze. Myślę, że na dzisiaj nam wystarczy - dodał.
Po wykonaniu techniki, pokiwał głową z uznaniem na to, że właściwie rozpoznała jutsu, które wykonał. Podszedł też do niej bliżej, mniej więcej na odległość kroku-dwóch.
- Tak, to właśnie było Gōkakyū. Sztandarowa technika naszego klanu. Gdzie Uchiha, tam Gōkakyū. Gdzie Gōkakyū, tam Uchiha. Usłyszałem kiedyś od ojca, że każdy Uchiha, który ją opanował, zostawia w płomieniach ślad własnej natury. Prawdę mówiąc, będę zaszczycony, mogąc Ci pomóc się jej nauczyć, Yumiko - powiedział i delikatnie skłonił głowę. Miał ku temu powody - całkiem serio traktował przecież sprawy klanowe, a to jutsu było naprawdę potężne i kiedy był młodszy, niejeden raz wygrywało dla niego konfrontacje. Także te na śmierć i życie, a może właśnie głównie takie.
- Generalnie, wykonanie tej techniki, tak jak wielu innych technik Katonu, należy podzielić na trzy etapy. Pierwszy etap to wykonanie pieczęci, które na pewno znasz i właściwe skoncentrowanie chakry w płucach - powiedział i podszedł bliżej, po czym delikatnie klepnął ją pod obojczykiem, uważając jednak żeby nie pozwolić sobie na zbyt wiele. Był teraz w stu procentach skoncentrowany na tym, żeby przekazać jej jak najwięcej wiedzy - musi być jej naprawdę dużo. Ja zawsze czuję wtedy delikatne mrowienie w klatce piersiowej i to niezależnie od tego, czy chodzi o Endan czy o Gōryūkę. Teraz, podczas treningu, nigdzie się nie spiesz. Musisz to zrobić dobrze, a dopiero potem możesz próbować robić to szybko - tłumaczył jej i zrobił chwilę przerwy, żeby miała czas na przetrawienie informacji.
- Drugi etap to nabranie powietrza w płuca. Niby proste, ale nie do końca, bo trzeba cały czas utrzymać skupienie i nie dać się rozlać chakrze, którą skoncentrowałaś w płucach. Im więcej powietrza, tym lepiej, tak sądzę. Choć prawdę mówiąc, nie jestem pewien czy to koniecznie, czy to tylko mój nawyk - wyłożył i znowu zrobił chwilę przerwy. Nadal jednak była to tylko teoria.
- No i trzeci etap. Wypuszczenie powietrza wraz ze skumulowaną chakrą, ale już w formie żywiołu ognia i posłanie jej prosto przed siebie. Jednostajnym wydechem, równomiernie. Możesz ograniczyć siłę kuli ognia albo ją zwiększyć, ale teraz po prostu skup się na tym, żeby ją faktycznie wytworzyć. Na tego typu rzeczy przyjdzie czas później, jak będziesz miała więcej swobody w wykonaniu techniki - powiedział, po czym odsunął się o dwa kroki i znowu skierował twarz ku jeziorze. Potem sam zrobił w zwolnionym tempie to, o czym mówił. Najpierw powoli i spokojnie złożył pieczęcie, potem zgromadził chakrę w płucach i nabrał w nie sporo powietrza. Wreszcie wypuścił je, tworząc pokaźnych rozmiarów ogień, który znowu pomknął nad wodą, niknąc gdzieś daleko od brzegu.
- Spróbuj. Na Twoim miejscu robiłbym to z aktywowanym sharinganem, to trochę pomaga - dodał. W przeciwieństwie do oczu Azumy czy Hiromi, jej sharingana jeszcze nie widział, więc popatrzył prosto w jej bursztynowe oczy, żeby być świadkiem tego, jak czerwienieją one i pojawią się charakterystyczne znaczki. Ile łezek zobaczy?
0 x
Yumiko
Posty: 114 Rejestracja: 23 wrz 2025, o 21:32
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=12042
Multikonta: Yukari
Post
autor: Yumiko » wczoraj, o 13:02
Yumiko uważnie słuchała o miejscu, w którym zazwyczaj trenował jej towarzysz. Starała sobie je wyobrazić, co wcale nie było takie trudne. Tona książek, którą czytała ułatwiała sytuację. Przez chwilę patrzyła się na niego wyobrażając sobie jak ćwiczy na łonie natury. Była ciekawa czy takowe treningi sprawiają mu trudność, czy może jednak wszystko robił z taką lekkością, jaką zaprezentował jej przed chwilą.-Dobrze jest mieć takie miejsce. Tylko Twoje... ale zachowaj je w sekrecie, bo po Twoich opowieściach sądzę, że zaraz straciłoby swój urok, gdyby ludzie zaczęli tam przychodzić. -uśmiechnęła się do niego. Nie powiedziała na głos, że przez to jak przedstawił ten kawałek ziemi sama zachciała zobaczyć je na własne oczy.
Szanowana technika, której nie umiała. To nie za dobrze o niej świadczyło, ale i to wkrótce się zmieni. Widząc jak Tsuyoshi wypowiada się o ich klanie uśmiechnęła się. Wydawał się w tym momencie całkiem innym człowiekiem. Wkładał dużo serca w to co chciał przekazać, a gdy wspomniał o ojcu pokiwała głową. Wydawałoby się, że jej towarzysz ma naprawdę cudowne życie. Rodzinę, która go wspiera i przekazuje wartości, o których ona nie miała zielonego pojęcia.- Och... Nie wiedziałam... To cenne informacje i od teraz całkiem inaczej będę patrzeć na tą technikę. - To była prawda, a w tej chwili mężczyzna stał się dla niej bardzo wartościowym człowiekiem.-Dziękuję. -dodała, chcąc by wiedział, że naprawdę była wdzięczna za to wszystko.
Po chwili nadeszła kolejna zmiana. Tsuyoshi bardzo skupił się na zadaniu by wszystko szczegółowo jej opowiedzieć. Słuchała nie odzywając się i przyswajając wiedzę, którą chciał jej przekazać. Nie ruszyła się nawet wtedy, gdy jego dłoń dotknęła miejsca pod obojczykiem. W innych okolicznościach, może zwróciłaby na to uwagę, teraz jednak była wręcz zahipnotyzowana tym, co miał jej do powiedzenia. W zwojach nie było tylu informacji odnośnie tego jak wykonać daną technikę, a teraz to wszystko wydawało się znacznie prostsze, żeby nie powiedzieć, że banalne.
Gdy skończył ponownie się od niej odsunął, by jeszcze raz, jakby w zwolnionym tempie pokazać jej technikę. Przyglądała mu się uważnie, przypominając sobie kolejność pieczęci. Przy każdym jego kolejnym ruchu przypominała sobie słowa wypowiedziane przed chwilą.-W Twoim wykonaniu wydaje się to bardzo proste. I dziękuję za te wszystkie wskazówki, na pewno ułatwią mi naukę. Wcześniej chyba nie analizowałam tego, aż tak dobrze. -w jej głosie mógł dostrzec nutę podziwu. Pokazał jej teraz swoją drugą naturę i wcale nie była zaskoczona, że tą jego część też zaczynała lubić.
-Naprawdę? -zapytała nie zdając sobie z tego sprawy. Nie protestowała za długo, po prostu zrobiła to, co zasugerował Tsu. Patrząc w jego oczy aktywowała sharingana. Ona nigdy wie widziała, jak zmieniają się czyjeś oczy, nie widziała momentu zmiany, więc skoro on chciał zobaczyć, to mu to umożliwiła. Jej bursztynowe oczy zniknęły, a na ich miejscu pojawiła się czerwień. Nawet gdy zmiana nastąpiła ona wciąż mu się przypatrywała. Dla niej ta sytuacja była całkiem nowa, bowiem nie używała tych oczu za często. Nie znała potencjału tego, co posiadała-Później będę chciała zobaczyć Twoje... Dobrze? -uśmiechnęła się, przerywając kontakt wzrokowy.-Czas poćwiczyć, bierzmy się do pracy - odsunęła się i podeszła do brzegu jeziora.
Ukryty tekst
Po udanej próbie odwróciła się w stronę Tsu. Na jej twarzy widniały rumieńce, które niemalże mogłyby się zlewać z kolorem jej oczu.-Widziałeś!? Udało mi się! -powiedziała podekscytowana, mało brakowało, a przytuliłaby Tsu w geście wdzięczności! Jej oczy po chwili znowu nabrały swojej naturalnej barwy.-Dziękuję! Gdyby nie Twoje wskazówki na pewno trwałoby to dłużej. -dopiero po tych słowach rozejrzała się, by zobaczyć w jakim położeniu było teraz słońce. Jak długo ćwiczyła? Bo miała wrażenie, że trwało to całą wieczność...
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 840 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » wczoraj, o 16:03
Lato 396 roku
Tsuyoshi spoglądał na Yumiko, która podjęła pierwsze próby wykonania techniki. Przedstawił jej jeszcze ostatnie wskazówki i pozostawił ją samą sobie. To znaczy oczywiście nie tak całkiem, tylko podczas treningu. Wiedział, że jeśli będzie ciągle coś mówił, albo nawet patrzył, to jest duża szansa, że będzie to działało dekoncentrująco na towarzyszkę. Każdy w trakcie nauki nowej techniki potrzebował chwili czasu, żeby w samotności rozgryźć to, co trzeba zrobić i żeby "poczuć" dane jutsu. Przynajmniej on tak miał. W każdym razie odszedł od niej na pewną odległość, ale tak, że mogli się widzieć.
Za tym zwiększeniem dystansu nie kryła się jednak tylko chęć dania Yumiko więcej przestrzeni. Do głowy przyszła mu teraz myśl o technice, która już od jakiegoś czasu chodziła mu po głowie.
Ukryty tekst
Chwilę później zauważył, jak Yumiko podejmuje udaną próbę wykonania Gōkakyū no Jutsu. Tsuyoshi ucieszył się z tego równie mocno, co ze swojego sukcesu.
- Pięknie! – powiedział, wyraźnie podekscytowany i spojrzał na Yumiko swoim w pełni już rozwiniętym sharinganem (a przynajmniej patrząc na stan wiedzy, jaki sam posiadał). On również go używał, żeby sobie pomagać w opanowaniu tego, co sobie zamierzył. Kiedy już wymienili radosne spojrzenia, oboje dezaktywowali swoje kekkei genkai. W pewnym momencie nawet zrobił odruchowo krok, żeby przytulić Yumiko, ale chyba zabrakło mu jeszcze animuszu.
- Gratuluję, bardzo ładna kula ognia – powiedział, nieco zmieszany. Było już późne popołudnie, a słońce powoli i nieubłaganie zbliżało się w kierunku horyzontu, by skryć się za wzgórzami.
- To był intensywny dzień. Miło się z Tobą trenuje, Yumiko – powiedział pogodnie, zupełnie zadowolony z tego, jak to wszystko się potoczyło, po czym rozmasował sobie szyję. Takie dni potrafiły dać w kość, ale obecność dziewczyny bardzo go motywowała. Nie mógł też okazać przy niej słabości, więc otarł tylko ramieniem pot z czoła i się uśmiechnął. Rozglądnął się też wokół po drzewach, i dostrzegł takie, które go zainteresowało. Skoro nie było tu miękkiego piasku i i tak musieliby siedzieć na twardych kamieniach, to wskoczył na grubą gałąź jednego z drzew, które pochylało się nad wodą. Była na tyle szeroka, żeby sobie na niej usiąść i na tyle solidna, żeby nie obawiać się o jej wytrzymałość. Zaraz potem popatrzył na Yumiko ciekawie, zastanawiając się czy do niego dołączy.
- Jakie masz plany na najbliższy czas? – zapytał, jeśli się na to zdecydowała. Pytanie było zadane z czystej ciekawości i bez drugiego dna. Był ciekaw, jak układa sobie życie i obowiązki. Po tej niemalże dobie, którą z nią spędził, wydawała się być dobrą osobą, dlatego chciał co nieco się o niej dowiedzieć.
- Całkiem tu fajnie, i jednak nikt nie mącił nam spokoju. Mówiąc szczerze, myślałem że będzie gorzej, a tu proszę. Miłe zaskoczenie – stwierdził i wzruszył ramionami, rozsiadając się wygodniej, po czym spoglądnął w znajdującą się pod nim taflę wody.
Ukryty tekst
0 x
Yumiko
Posty: 114 Rejestracja: 23 wrz 2025, o 21:32
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=12042
Multikonta: Yukari
Post
autor: Yumiko » wczoraj, o 23:54
Podczas treningu widziała, że Yoshi również nad czymś pracował. Była to miła odmiana, od samotnych wieczorów kiedy to próbowała nauczyć się nowej techniki. Nawet jeżeli nie rozmawiali, to sama jego obecność była motywująca. Skoro on próbował, ona nie mogła być gorsza. Tak też po wielu próbach, niemalże w tym samym momencie, skończyli mając na koncie kolejny sukces! Nie musiała nawet pytać, czy opanował technikę, której się podjął. Widziała jak ogień sunie na powierzchni jeziora, i nie był to ten wytworzony przez nią!
-Tobie też wyszło! - Uśmiechnęła się korzystając z okazji by przyjrzeć się jego oczom. U mężczyzny było można zauważyć większą liczbę łezek. Ile czasu minie zanim u niej sharingan rozwinie się w tak piękny sposób?-Skoro tak, to mam nadzieję, że jeszcze to powtórzymy, bo w sumie to było ciekawe doświadczenie.
Yumiko patrzyła na Tsu, gdy ten szukał miejsca by posiedzieć, jednak tego że wejdzie na drzewo w ogóle się nie spodziewała. Było tutaj tyle kamieni, które mogłyby uchodzić za krzesło, ale on wybrał gałąź! Całe szczęście wyglądała na stabilną, dlatego też Yumiko wzięła, wcześniej przywłaszczone, owoce i podeszła do niego.-Z Tobą nie może być nudno, prawda? -zaśmiała się po czym uniosła dwie brzoskwinie chcąc mu je pokazać.- Tylko złap! -powiedziała nim rzuciła do niego owoce, pojedynczo, tak by miał czas na reakcję.
W innym przypadku zapewne nie weszłaby na drzewo, jednak w obecności mężczyzny robiła już tak wiele dziwnych rzeczy, że to nie wydawało się takie złe. W końcu usiadła i odebrała od niego jedną z brzoskwiń.-Tamta jest dla Ciebie. - uśmiechnęła się i dopiero wtedy spojrzała na jezioro z tej perspektywy. Było jeszcze piękniej niż wtedy gdy tu przyszli. W takim tempie doczekają momentu, gdy niebo zmieni swą barwę.
Mężczyzna wyrwał ją z chwilowego zamyślenia.-Muszę jeszcze trochę potrenować, uzupełnić braki, a później zobaczymy, może pojawią się jakieś misje... Wojna jest wszechobecna, a ja chyba chciałabym brać w niej czynny udział. Wiesz... po misji z Azumą uświadomiłam sobie, że nawet Doko może się do czegoś przydać -nie sądziła, że dojdzie do tego, że sama będzie chciała iść na front. Do tej pory uważała, że ćwiczy, by móc się obronić, teraz jednak widziała w tym o wiele więcej możliwości. Strach nie sparaliżował jej podczas walki, a to tylko utwierdziło ją w przekonaniu, że jest tam, gdzie być powinna.
-A Ty? Jakie masz plany, oprócz tego, że będziesz w centrum wydarzeń? - była ciekawa, jak spożytkuje czas, który mu został. Sam wcześniej mówił, że często jest nieobecny, zważywszy na to, że częściej bywa na froncie. Ile tak naprawdę zostało mu czasu?
-Tak. Bardzo miłe. Nie zniosłabym gapiów, wtedy już w ogóle bym się nie skupiła -w końcu zaczęła jeść, a skoro i tak rozmawiali o wszystkim chciała poznać chłopaka nieco lepiej. Wcześniej wspominał o ojcu i to ją zaciekawiło.-Jak to jest mieć rodzinę, Yoshi? W sensie wydajesz się z nimi bardzo zżyty, a to jak mówiłeś o tacie sugeruje, że macie świetny kontakt. Opowiedz mi coś proszę. -miała nadzieję, że tą prośbą nie wpędzi go w zakłopotanie, ale naprawdę chciała to usłyszeć. Dzięki takim rozmowom mogła więcej zrozumieć, a dom jaki ona miała odbiegał od typowych standardów.
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość