Risu
Posty: 174 Rejestracja: 9 lip 2025, o 20:08
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Rude, długie włosy spięte w kok bądź rozpuszczone blada cera zielone oczy gładka skóra szczupła delikatne usta mały nosek Risu w zasadzie zawsze ubiera się w kimona. Najczęściej są w kolorze czarnym. Na stopach nosi czarne geta.
Widoczny ekwipunek: Czarna Katana Flet
Link do KP: viewtopic.php?p=227058#p227058
GG/Discord: MxPl#7094
Multikonta: Sasame | Shinryu | Jawa
Post
autor: Risu » 13 kwie 2026, o 09:53
Choć Atarashi nie mogło się jeszcze cieszyć rzeszą partnerów handlowych, port, który przejęli po Kotei, sprawiał że ludność miała duży dostęp do zasobów morskich. Wszędzie wznosiły się niskie budyneczki magazynowe a wzdłuż przybrzeżnego pomostu były przycumowane mniejsze i większe jednostki pływające, od drobnych kutrów na większych okrętach kończąc.
0 x
Soma Eiji
Posty: 12 Rejestracja: 5 kwie 2026, o 14:11
Wiek postaci: 35
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Wysoki, szeroki w barkach, surowy, bliznowaty, czujny, niebieskooki, krótkowłosy, lekko utykający, twardy, przytłaczający
Widoczny ekwipunek: Kabura i torba na biodro.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=12332&p=237811#p237811
Post
autor: Soma Eiji » 14 kwie 2026, o 19:48
Idąc obok Kenjiego, Eiji nie odzywał się po pierwszych słowach. Głównie szedł miarowo, z prawą dłonią schowaną w kieszeni i powoli czując zapach jodu, wodorostów i rybich wnętrzności, kiedy zbliżali się do portu. Spojrzał na maszty statków, czując coś w rodzaju dumy, że ich lud przeszedł tyle, ale jednak udało im się i żyją teraz w bezpieczniejszym miejscu. Gdzie można było bezpiecznie używać statków. Wyjaśniania Kenjiego, jak się wydawało, ignorował. Tak naprawdę jednak - słuchał każdego słowa w milczeniu, żeby wygadał wszystko.
Nic nie działało na chęć zwierzeń bardziej, niż kłopotliwe (dla jednej strony) milczenie.
Eiji zatrzymał się w końcu tuż na granicy drewnianych magazynów. Zmrużył oczy za szkłami okularów, oceniając topografię terenu. Wąskie uliczki między budynkami tworzyły idealne ścieżki ucieczki, a dachy oferowały doskonałą przewagę wysokości, jeżeli umiało się mieszać chakrę.
- Złodzieje medykamentów w czasach wojny to zazwyczaj dwie kategorie ludzi, młody - Eiji odezwał się w końcu, nie zaszczycając chłopaka spojrzeniem. - Zdesperowani cywile, którym umierają bliscy, albo zorganizowani przemytnicy z czarnego rynku, szukający łatwego zarobku. Jeśli plotki o tym, że ktoś porusza się jak shinobi są prawdziwe, mamy do czynienia z profesjonalistą. Kimś, kto wie, jak unikać patroli i nie będzie szukał otwartego konfliktu, ale zabije, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Obrócił powoli głowę, wbijając swój wzrok w młodego strażnika. Nie było w nim już śladu porannej irytacji, ustępując chłodnemu profesjonalizmowi.
- Skoro już tu jesteś i tak rwie cię do działania, sprawdzimy, czy potrafisz robić coś więcej poza słuchaniem plotek. Co jest przydatną umiejętnością, zawsze miej oczy i uszy otwarte - powiedział chłodno Soma, odwracając się w pełni do Kenjiego. - Schowasz ten błyszczący ochraniacz, żeby nie krzyczał z daleka kim jesteś. Pójdziesz w okolice tawerny. Nie pytaj o złodziei. Zgadaj się z tragarzami, postaw komuś herbatę albo gorzałkę. Dowiedz się, czy ktoś obcy nie szukał ostatnio cichego, suchego miejsca na przechowanie delikatnego towaru. Ludzie w dokach wiedzą wszystko, ale nie powiedzą niczego chłopakowi Mateki w czystym mundurze, który zadaje zbyt wiele pytań. Nikt ci nie ufa, nie jesteś z ich plemienia. Więc - udaj, że jesteś.
Spojrzał na jeden z dachów i niemal do siebie westchnął. On chciał poobserwować z góry, rozglądając, aby zrozumieć port.
- I słuchaj uważnie, młody. Jeśli trafisz na jakikolwiek trop, nie zgrywasz bohatera. Nie interweniujesz. Wracasz do nas i raportujesz. Zrozumiano? - powiedział ostro, zapominając, że wcale nie jest połączony z bratem i Akiharu został w domu. - Nawet jeżeli to będą tylko cywile, nie wdawaj się w nic bez zaplanowanego działania, jasne?
Eiji poprawił kołnierz haori, czując, jak chłodna bryza znad morza owiewa jego ciało. Przeniósł dyskretnie ciężar ciała z nogi na nogę, sprawdzając, czy kolana i stawy są gotowe na czekającą ich wspinaczkę. Milczał, wpatrując się w Kenjiego, dając mu ułamek sekundy na przełknięcie tych rozkazów i podjęcie decyzji.
0 x
Risu
Posty: 174 Rejestracja: 9 lip 2025, o 20:08
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Rude, długie włosy spięte w kok bądź rozpuszczone blada cera zielone oczy gładka skóra szczupła delikatne usta mały nosek Risu w zasadzie zawsze ubiera się w kimona. Najczęściej są w kolorze czarnym. Na stopach nosi czarne geta.
Widoczny ekwipunek: Czarna Katana Flet
Link do KP: viewtopic.php?p=227058#p227058
GG/Discord: MxPl#7094
Multikonta: Sasame | Shinryu | Jawa
Post
autor: Risu » 16 kwie 2026, o 13:16
~ 3 / 7 ~ ~ Soma Eiji ~
~ Misja Rangi D ~
~ Powiew świeżości ~
Kenji słuchał instrukcji Eijiego z otwartymi ustami, a jego oczy rozszerzały się z każdym słowem. Gdy starszy shinobi wspomniał o zabijaniu, jeśli zajdzie potrzeba, chłopak przełknął głośno ślinę, a jego dłoń bezwiednie powędrowała w stronę rękojeści kunai u pasa. Szybko jednak ją cofnął nie chcąc zostać obiektem karcącego spojrzenia swojego nowego mentora.
- Zrozumiałem, Eiji-san! Żadnego bohaterstwa. Słuchać, stawiać herbatę, być jak cień... znaczy się, jak tragarz. - wydukał, gorączkowo rozwiązując węzeł swojego ochraniacza. Schował błyszczącą blachę głęboko do wewnętrznej kieszeni kamizelki, a potem zaczął celowo brudzić dłonie o pobliską, zakurzoną ścianę magazynu, by nadać sobie bardziej "portowego" wyglądu. - Spotkamy się przy wschodnim falochronie za godzinę? Albo... tam, gdzie pan uzna za stosowne.
Chłopak skłonił się krótko i starając się iść przygarbiony, by ukryć militarną postawę, ruszył w stronę pobliskiej gwarnej tawerny, której szyld był tak brudny, że ciężko było w ogóle doczytać jak się to miejsce nazywało.
Wskoczenie na dach, co niegdyś było dla niego jak mrugnięcie okiem, teraz wymagało kalkulacji i zastanowienia się. Wybranie niższego budynku mogło wiązać się z gorszą widocznością, jednak wyższy budynek stanowił wyzwanie samo w sobie... Po wybraniu i zajęciu odpowiedniego punktu obserwacyjnego, Eiji mógł wreszcie skupić się na obserwacji okolicy. Z tej perspektywy port w Atarashi mógł przywodzić na myśl planszę do gry w shōgi. Wzrok, wyostrzony latami służby, zaczął przemiatać teren. Ignorował pijanych rybaków i rutynowy wyładunek sieci. Tym co jednak wybijało się na tle standardowych procederów portowych działo się w jednym z odleglejszych doków.
Tam, w cieniu szerokiego okapu magazynu, działo się coś, co nie pasowało do rytmu portu. Dwóch mężczyzn, jeden potężny, o wyglądzie najemnika, i drugi, znacznie mniejszy, w obcisłym stroju stało przy niewielkiej choć solidnej skrzyni. To nie mógł być zwykły towar. Skrzynia miała na sobie jakieś oznaczenia, jednak Eiji nie był w stanie dojrzeć dobrze z tej odległości.
Mniejszy z mężczyzn wyciągnął zza pazuchy zwój. Nie rozwijał go jednak tylko wręczył go dryblasowi, który sprawdzał teraz jego zawartość.
W tym samym momencie, gdzieś z dołu, od strony tawerny, do uszu Eijiego dobiegły podniesiony głosy. Kenji najwyraźniej wtapiał się w tłum zbyt gorliwie, bo właśnie słychać było dźwięk tłuczonego szkła i czyjeś soczyste przekleństwo pod adresem "młodych gówniarzy, co nie znają swojego miejsca".
0 x
Soma Eiji
Posty: 12 Rejestracja: 5 kwie 2026, o 14:11
Wiek postaci: 35
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Wysoki, szeroki w barkach, surowy, bliznowaty, czujny, niebieskooki, krótkowłosy, lekko utykający, twardy, przytłaczający
Widoczny ekwipunek: Kabura i torba na biodro.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=12332&p=237811#p237811
Post
autor: Soma Eiji » 16 kwie 2026, o 15:45
Słone powietrze było bardzo przyjemne i zdrowe dla jego oddechu, jednak wilgoć wpijała się w jego ciało. Eiji kucnął nisko, niemal zlewając się z szarością nieba. Każdy mięsień w jego prawym boku protestował, wysyłając tępe sygnały bólu przy każdym głębszym oddechu, a kolano, nadwyrężone podczas wspinaczki, pulsowało rytmicznie. Kto by pomyślał, że proste wchodzenie za pomocą chakry na dach będzie tak problematyczne i będzie musiał przy tym zaciskać zęby. Czuł się co najmniej jak siedemdziesięciolatek - chociaż może nawet nie. Yamamoto-sama był nawet starszy, a mknął jak jeleń.
Ech, był bezużyteczny.
Poprawił okulary, dłoń złożył luźno na kunaiu, gotową do działania, choć umysł nakazywał cierpliwość. Port pod nim przypominał mrowisko - brudne, głośne i pełne chaosu. I to go cieszyło. Byli tutaj, w nowym, bezpiecznym miejscu. Mogli być brudni, głośni i chaotyczni.
Jego wzrok skupił się na dwóch postaciach w cieniu okapu. Dryblas o grubym karku i drugi - zwinny, ubrany w fason, który shinobi. Skrzynia, którą trzymali, wydawała się zbyt solidna jak na zwykły transport suszonej ryby. Eiji zmrużył oczy, próbując wyłapać szczegóły oznaczeń na drewnie. Czy to były pieczęcie zabezpieczające? W tym świecie leki były cenniejsze niż złoto, zwłaszcza te skradzione z wojskowych transportów.
Gdy mniejszy z mężczyzn wyciągnął zwój, palce Eijiego mimowolnie drgnęły. To nie była zwykła wymiana handlowa. To była transakcja między profesjonalistami.
Nagle, sielankę obserwacji przerwał jazgot dobiegający z tawerny. Dźwięk tłuczonego szkła przeciął powietrze, a zaraz po nim nastąpiła lawina przekleństw. Eiji nawet nie musiał tam zaglądać, by wiedzieć, co się stało. Kenji.
Wypuścił powoli powietrze, czując, jak wzbiera w nim irytacja.
- Idiota – mruknął pod nosem.
Przeniósł wzrok z powrotem na dwójkę przy magazynie. Zamieszanie w tawernie zawsze przyciągnało uwagę wszystkich w okolicy - tragarze odwracali głowy, strażnicy zaczynali zerkać w stronę wrzawy. To był idealny moment na ucieczkę z trefnym towarem albo na szybkie zakończenie wymiany.
Eiji stał przed jednym z tych wyborów, których nienawidził podejmować. Jeśli zejdzie na dół, by wyciągnąć dzieciaka z tarapatów, straci z oczu skrzynię i ludzi, którzy mogą go doprowadzić do źródła problemu. Jeśli zostanie na dachu, Kenji może skończyć z nożem pod żebrami, zanim jakikolwiek patrol zdąży zareagować. Plemiona nadal na siebie warczały.
Zacisnął dłoń na krawędzi dachu. Czy papierkowa robota była warta skrzyni i tych ludzi, czy powinien zająć się młodym, którego wysłał tam, do karczmy.
Westchnął i zeskoczył z dachu. Ruchy shinobiego były jeszcze w jego krwi, chociaż, kiedy postawił stopy na ziemi, noga drgnęła. Nie mógł zostawić smarkacza, a miał przynajmniej trochę informacji, żeby plotki zmieniły się w śledztwo. Poszedł do karczmy.
0 x
Risu
Posty: 174 Rejestracja: 9 lip 2025, o 20:08
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Rude, długie włosy spięte w kok bądź rozpuszczone blada cera zielone oczy gładka skóra szczupła delikatne usta mały nosek Risu w zasadzie zawsze ubiera się w kimona. Najczęściej są w kolorze czarnym. Na stopach nosi czarne geta.
Widoczny ekwipunek: Czarna Katana Flet
Link do KP: viewtopic.php?p=227058#p227058
GG/Discord: MxPl#7094
Multikonta: Sasame | Shinryu | Jawa
Post
autor: Risu » 17 kwie 2026, o 09:53
~ 4 / 7 ~ ~ Soma Eiji ~
~ Misja Rangi D ~
~ Powiew świeżości ~
Eiji wylądował na ziemi z głuchym stukotem, który w normalnych warunkach byłby niemal niesłyszalny, jednak jego rany lubiły w takich momentach o sobie przypominać. Zanim jednak ruszył w stronę tawerny, jego wzrok, wyćwiczony w dostrzeganiu detali, zarejestrował ostatni szczegół. Gdy dryblas chował zwój do torby przy pasie, jego kołnierz przesunął się, odsłaniając kawałek skóry na karku gdzie znajdował się wytatuowany charakterystyczny wzór. Skrzydlate oko.
Z wnętrza tawerny dobiegł dźwięk łamanego drewna i krzyku, który mógł należeć tylko do jednej osoby. Kenji, wylatując przez wybite okno tawerny niczym szmaciana lalka, przeleciał w powietrzu i z głuchym, stłumionym jękiem wylądował w stercie wilgotnych sieci rybackich.
Eiji nie zdążył nawet poprawić swojej pozycji, gdy z tawerny wyłonił się sprawca zamieszania. Był to rosły rybak, mężczyzna o szerokości drzwi, z rękami grubymi jak konary drzew, cały poczerwieniały od alkoholu albo z gniewu. Albo obu. W dłoni trzymał ciężką, drewnianą pałkę, którą uderzył we framugę drzwi.
- Co ty sobie myślisz szczylu? Takie to śmieszne? Udawanie że masz ciężko w życiu? Dzieciaczek znalazł sobie zabawę z narzekania na swoje życie? - ryknął olbrzym, plując na ziemię. Jego wzrok omiótł ulicę i zatrzymał się na Eijim, który stał w półcieniu, z dłońmi ukrytymi w szerokich rękawach haori.
Kenji, oszołomiony, próbował podnieść się z sieci, wypluwając krew. Jego mundur był w nieładzie, a twarz wyrażała mieszankę szoku i młodzieńczej dumy, która nie pozwoliłaby mu teraz uciec.
Sytuacja ewidentnie wymyka się spod kontroli. Wejście w otwartą konfrontację z tym pijaczyną, przyciągnie wzrok całego portu, w tym dwójki przy magazynach, którzy z pewnością już teraz zauważyli poruszenie.
Eiji stał kilka kroków od sieci, w których wciąż wił się Kenji. Rybak wyprostował się, zauważając, że Eiji nie cofa się przed jego posturą.
- A ty co się kurwa gapisz? Chcesz być następny? - warknął rybak, robiąc nieco chwiejny krok w stronę Eijiego. Mężczyzna zdawał się być już tak rozjuszony, że szansa na uspokojenie sytuacji była raczej znikoma.
0 x
Soma Eiji
Posty: 12 Rejestracja: 5 kwie 2026, o 14:11
Wiek postaci: 35
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Wysoki, szeroki w barkach, surowy, bliznowaty, czujny, niebieskooki, krótkowłosy, lekko utykający, twardy, przytłaczający
Widoczny ekwipunek: Kabura i torba na biodro.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=12332&p=237811#p237811
Post
autor: Soma Eiji » 17 kwie 2026, o 11:05
Ostry ból w prawym kolanie, przypominający wbijane powoli igły, rozszedł się po nodze Somy w momencie uderzenia o twardy bruk. Shinobi zignorował go z wyuczoną przez lata wprawą, choć jego szczęka zacisnęła się na ułamek sekundy. Obraz wytatuowanego, skrzydlatego oka na karku najemnika wypalił się w jego umyśle. To nie był przypadkowy rzezimieszek. To był element większej, znacznie bardziej skomplikowanej układanki, a Eiji właśnie tracił cenny czas.
Zanim zdążył ruszyć w stronę magazynów, powietrze przeciął trzask łamanego drewna. Widok Kenjiego, wylatującego przez okno, wywołał u niego jedynie ciche westchnięcie. Słodkawy, mdły swąd taniego alkoholu i potu uderzył w nozdrza Somy na sekundę przed tym, jak z tawerny wyłonił się mężczyzna.
Niebieskie oczy weterana zwęziły się. Prawa dłoń, wciąż drżąca po porannym treningu, spoczywała bezpiecznie ukryta w fałdach ciemnego haori. Nie zamierzał jej używać. Nie na kogoś takiego.
Gdy olbrzym ruszył w jego stronę, sapiąc ciężko i wyciągając przed siebie łapę uzbrojoną w pałkę, Eiji nie cofnął się nawet o milimetr. Zamiast tego, jego ciało zadziałało na czystym instynkcie. Przepuścił chwiejny cios rybaka, schodząc z linii ataku płynnym, oszczędnym skrętem tułowia. Przeniósł ciężar ciała na zdrową, lewą nogę, po czym wyprowadził kontratak.
Lewy sierpowy w żuchwę olbrzyma, następnie złapanie go za rękę, wykręcenie ramienia i posłanie go na ziemię, przygniatając kolanem.
- Napaść z bronią w ręku na strażnika na służbie. - Głos Eijiego był zimny. Jego wzrok omiótł twarze w oknach i w drzwiach zrujnowanej tawerny. - W czasach wojny grozi za to egsekucja. Będziecie mieli szczęście, jeśli ten śmieć dożyje procesu. Jeśli ktoś ma z tym problem, zapraszam.
Mężczyzna pociągnął w górę rybaka, żeby postawić go na nogi i popchnął niedelikatnie. Podeszli powoli do sterty sieci, patrząc z góry na poobijanego, wypluwającego krew szczeniaka. Nie wyciągnął do niego ręki.
- Wstawaj, Młody - warknął cicho, mrużąc oczy za szkłami okularów. - Zrobiłeś z siebie pośmiewisko, a teraz weźmiesz tego śmiecia za fraki i zaciągniesz do aresztu. Dawaj sznur.
Soma odwrócił się na pięcie, natychmiast patrząc z powrotem w cień odległego magazynu. Ignorował pulsowanie w kolanie. Najważniejsze było teraz to, czy najemnik ze skrzydlatym okiem wciąż tam stał, czy też wykorzystał to godne pożałowania przedstawienie, by rozpłynąć się bez śladu.
0 x
Risu
Posty: 174 Rejestracja: 9 lip 2025, o 20:08
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Rude, długie włosy spięte w kok bądź rozpuszczone blada cera zielone oczy gładka skóra szczupła delikatne usta mały nosek Risu w zasadzie zawsze ubiera się w kimona. Najczęściej są w kolorze czarnym. Na stopach nosi czarne geta.
Widoczny ekwipunek: Czarna Katana Flet
Link do KP: viewtopic.php?p=227058#p227058
GG/Discord: MxPl#7094
Multikonta: Sasame | Shinryu | Jawa
Post
autor: Risu » 17 kwie 2026, o 12:50
~ 5 / 7 ~ ~ Soma Eiji ~
~ Misja Rangi D ~
~ Powiew świeżości ~
Rybak, mimo swojej masy, nie miał szans w starciu z techniką latami spędzonymi na szlifowaniu umiejętności walki. Eiji choć wiele stracił przez otrzymaną ranę, wciąż był na kompletnie innym poziomie niż pijany rybak. Wielkolud widząc pewną siebie postawę Eijiego połączoną z chłodnym, niemal pogardliwym spojrzeniem czarnowłosego, nie mógł sobie pozwolić na to aby dać się zdominować samą prezencją Somy, więc przeszedł do nagłego ataki. Pałka świsnęła w powietrzu a ludzie zebrani przy oknie i drzwiach tawerny zdawali się wstrzymać oddech.
Pałka jednak minęła Eijiego, który wykonał ledwie zauważalny unik, odsuwając się ledwie na tyle aby cios rybaka ominął go o kilka milimetrów. Pijak zdawał się być tym kompletnie zaskoczony, dla niego wyglądało to niemal jakby pałka przeszła przez ciałoSomy, nie napotykając oporu. Zdziwione spojrzenie przeniosło się na Eijiego dosłownie w tym samym momencie kiedy lewa pięść mężczyzny z przerażającą precyzją uderzyła w dolą część żuchwy rybaka a szczęknięcie zębami rozległo się na tyle głośno, że usłyszeli je wszyscy gapie. Oczy wielkoluda powędrowały w głąb czaszki a ciało momentalnie sflaczało kiedy opadła na ziemię, dodatkowo przygwożdżone zgrabnym i wyćwiczonym ruchem Somy.
Przez grupę gapiów przeszedł szmer uznania a chłodne słowa Eijiego bardzo szybko przekonały ich że może najlepiej będzie zająć się własnymi sprawami z powrotem w środku lokalu.
Kenji, wciąż zaplątany w sieci, patrzył na to z szeroko otwartymi oczami. Widok "emeryta", który jednym płynnym ruchem obezwładnił faceta dwa razy większego od siebie, podziałał na niego jak zimny prysznic. Wygramolił się z sieci, ocierając wierzchem dłoni krew z rozciętej wargi.
- T-tak jest! Zaraz go...- Kenji zakaszlał, dobywając zwoju ze sznurem, który drżał mu w dłoniach. - Eiji-san, ja na prawdę próbowałem...
Chłopak chciał coś dodać, ale Eiji już go nie słuchał. Jego wzrok, niczym u drapieżnika, powędrował z powrotem w stronę doku.
Przeczucie go nie myliło. Zamieszanie przed tawerną zostało wykorzystane perfekcyjnie. Po skrzyni i mniejszym z mężczyzn nie było już śladu. Jednak dryblas ze skrzydlatym okiem na karku wciąż tam był, a przynajmniej przez chwilę. Eiji dostrzegł jego potężną sylwetkę wskakującą na pokład niewielkiej, szybkiej łodzi o ciemnych żaglach, która właśnie odbijała od nabrzeża.
0 x
Soma Eiji
Posty: 12 Rejestracja: 5 kwie 2026, o 14:11
Wiek postaci: 35
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Wysoki, szeroki w barkach, surowy, bliznowaty, czujny, niebieskooki, krótkowłosy, lekko utykający, twardy, przytłaczający
Widoczny ekwipunek: Kabura i torba na biodro.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=12332&p=237811#p237811
Post
autor: Soma Eiji » 17 kwie 2026, o 14:42
Eiji stał nieruchomo. Jego wzrok był wbity w jeden punkt - w ciemny żagiel łodzi, która z każdą sekundą wyrywała się z uścisku portu. Widok potężnej sylwetki wskakującej na pokład, tego nędznego dryblasa ze znakiem skrzydlatego oka, sprawił, że krew w żyłach Somy zawrzała.
W jego głowie plan był gotowy w ułamku sekundy: krótki sprint, skok na dach magazynu, potem odbicie z krawędzi dźwigu i lądowanie na pokładzie, zanim łódź nabierze pełnej prędkości. Proste. Rutynowe. Może bieg po wodzie.
Eiji pchnął ciało do przodu. Lewa noga, wciąż silna i posłuszna, wybiła go z bruku z siłą napiętej sprężyny. Jednak gdy ciężar ciała przeniósł się na prawą stronę, rzeczywistość uderzyła z bezlitosną brutalnością.
Zamiast pewnego oparcia, w prawym kolanie eksplodował ból. Noga, która kiedyś niosła go przez zadania, teraz po prostu odmówiła posłuszeństwa, wiotczejąc pod ciężarem mężczyzny. Eiji zachwiał się, a jego stopa ześlizgnęła się po wilgotnym kamieniu. Musiał rozpaczliwie wyrzucić lewą rękę w bok, by zaprzeć się o chropowatą ścianę magazynu i uniknąć upadku na twarz.
Zacisnął zęby tak mocno, że w skroniach poczuł pulsujący ból. Przez chwilę widział tylko ciemne plamy przed oczami.
- Kurwa... – wychrypiał przez zaciśnięte gardło, a krople zimnego potu wystąpiły mu na czoło.
Nie dopadnie tej łodzi.
Za jego plecami rozległ się dźwięk słów Kenjiego.
- Zamilcz. - uciął Eiji, zanim chłopak zdążył wypowiedzieć choćby jedno słowo przeprosin. Nie odwrócił się. Wciąż patrzył na pustą taflę wody, oddychając ciężko. - Potrzebujesz więcej doświadczenia.
Powoli, celebrując każdy ruch, by nie pokazać drżenia mięśni, Eiji wyprostował się. Odwrócił głowę w stronę Kenjiego, a jego spojrzenie zza szkieł okularów było chłodne.
- Sznuruj tego pijaka i nie szczędź mu węzłów. Jeżeli spróbuje pisnąć, przetrąć mu drugą stronę szczęki. - Wskazał palcem lewej dłoni na leżącego rybaka, podczas gdy prawą rękę wciąż trzymał ukrytą w haori, kurczowo zaciskając ją w pięść, by opanować ból. - Masz go dostarczyć do aresztu. I wyjaśnij mi, co zrobiłeś, że poleciałeś przez okno?
0 x
Risu
Posty: 174 Rejestracja: 9 lip 2025, o 20:08
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Rude, długie włosy spięte w kok bądź rozpuszczone blada cera zielone oczy gładka skóra szczupła delikatne usta mały nosek Risu w zasadzie zawsze ubiera się w kimona. Najczęściej są w kolorze czarnym. Na stopach nosi czarne geta.
Widoczny ekwipunek: Czarna Katana Flet
Link do KP: viewtopic.php?p=227058#p227058
GG/Discord: MxPl#7094
Multikonta: Sasame | Shinryu | Jawa
Post
autor: Risu » 17 kwie 2026, o 21:58
~ 6 / 7 ~ ~ Soma Eiji ~
~ Misja Rangi D ~
~ Powiew świeżości ~
Eiji oparł się dłonią o ścianę magazynu, pozwalając, by chropowate drewno podtrzymało jego ciężar. Czuł, jak wewnątrz jego ciała, w miejscu dawnej rany, ból pulsuje w rytm uderzeń serca, przypominając o granicach, których nie da się przekroczyć samą siłą woli. Wciąż odwrócony tyłem do Kenjiego, nie pozwalał, by odbita jego oczach frustracja dotarła do młodszego i mniej doświadczonego shinobiego.
Kenji, otrzepując swoje zakurzone spodnie i nerwowo poprawiając pas, podszedł o krok bliżej, choć wyraźnie czuł bijący od Eijiego chłód.
- Ja... chciałem tylko zdobyć informacje, Eiji-san. - zaczął chłopak, mnąc w dłoniach rąbek swojej kamizelki. - Wszedłem do środka i podszedłem do stolika przy barze. Próbowałem zagaić, że niby jestem kuzynem jednego z tragarzy, co to ostatnio pracował przy nocnych zmianach w dokach. Ale w tej tawernie nikt nie jest "swój", jeśli nie ma blizn na twarzy i nie śmierdzi portem. Jeden z rybaków... ten wielki, co leży teraz na bruku... zapytał mnie, czyje to dziecko zgubiło się w drodze do szkoły.
Kenji spuścił wzrok na swoje brudne buty, a jego twarz poczerwieniała ze wstydu.
- Zamiast przyznać, że szukam informacji, próbowałem być... no, twardy. Odpowiedziałem mu, że mam ważniejsze sprawy niż słuchanie pijackich wywodów. Wtedy złapał mnie za kołnierz i rzucił o ścianę, a potem... cóż, resztę pan widział. Miało być dobrze a wyszło jak zwykle... - powiedział chłopak a w jego głosie dało się słyszeć rezygnację.
Chłopak podszedł do rybaka, wciąż oszołomionego po ciosie Eijiego, i zaczął wiązać mu nadgarstki za plecami, choć jego dłonie wciąż niebezpiecznie drżały. Spojrzał na starszego shinobi z wyczekiwaniem, jakby spodziewając się że ten każe mu nigdy więcej nie przychodzić z prośbą o wspólny patrol.
0 x
Soma Eiji
Posty: 12 Rejestracja: 5 kwie 2026, o 14:11
Wiek postaci: 35
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Wysoki, szeroki w barkach, surowy, bliznowaty, czujny, niebieskooki, krótkowłosy, lekko utykający, twardy, przytłaczający
Widoczny ekwipunek: Kabura i torba na biodro.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=12332&p=237811#p237811
Post
autor: Soma Eiji » 19 kwie 2026, o 16:56
Powoli, panując nad każdym drżeniem mięśni, odwrócił się w stronę Kenjiego. Jego twarz była nieprzeniknioną maską, choć oczy za szkłami okularów płonęły zimnym blaskiem. Lustrował poobijanego chłopaka, który właśnie próbował wykrzesać z siebie resztki godności, wiążąc nieprzytomnego olbrzyma.
- Chciałeś być twardy? – Głos Eijiego był niski, pozbawiony jakiejkolwiek litości, tnący powietrze niczym stalowa linka. – W naszym świecie „bycie twardym” bez umiejętności poparcia tego czynem to po prostu inna nazwa na samobójstwo. Spójrz na siebie - ledwo co odrosłeś od podłogi, jesteś chudy i pałąkowaty. Może i chakra ci pomaga, ale nie wyglądasz na "twardego". I w momencie, kiedy masz nie pokazywać, kim naprawdę jesteś - musisz wyglądać na to, co chcesz udawać.
Zrobił krok w stronę Kenjiego, pilnując, by ciężar ciała spoczywał głównie na lewej nodze. Prawa noga wciąż pulsowała tępym bólem, ale Eiji nie pozwolił sobie nawet na najmniejsze skrzywienie. Zatrzymał się tuż przed chłopakiem, patrząc na niego z góry.
- Informacji nie zdobywa się przez „zagajanie”, Młody. Informacje się wyciąga, kupuje albo kradnie. Jeśli wchodzisz na ich tereni próbujesz udawać kuzyna kogoś, kogo ci ludzie znają od lat, to nie dziw się, że wylatujesz przez okno. Nie przeszkolili cię z tego?
Eiji przeniósł wzrok na skrępowanego olbrzyma. Wiedział, że dalsze kręcenie się przy dokach w tym stanie - z bolącą nogą i zaalarmowanym tłumem gapiów - nie przyniesie nic poza kolejnymi kłopotami. Skrzydlate oko zniknęło w mgle, ale on nie zamierzał o nim zapomnieć.
- Skończ już go wiązać. I przestań się trząść, to irytujące. – Wskazał podbródkiem w stronę drogi prowadzącej do centrum Atarashi. – Zabierzemy ten balast do aresztu. Przynajmniej tyle możesz zrobić pożytecznego. Po drodze przemyślisz każde słowo, które wpiszesz do raportu. A potem wracasz na resztę swojej służby.
Poprawił swoje haori, chowając dłonie w szerokich rękawach. Praca papierkowa była czymś, czego nienawidził, ale wiedział, że rzetelny raport to jedyny sposób, by oficjalnie odnotować obecność najemników ze znakiem oka, nie zdradzając przy tym własnych, nieoficjalnych tropów.
- Pomogę ci go sformułować nie dlatego, że mi ciebie szkoda - dodał chłodno, ruszając powoli przed siebie. - Ale dlatego, że nie mam zamiaru świecić oczami przed kapitanem za raport. Ruszaj się. Nie mamy całego dnia.
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości