Północno - wschodnie wybrzeże
- Kujaku Haruka
- Posty: 632
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
- Anzou
- Posty: 1143
- Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogo
- Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem - Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=6941
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Chłopak otrzymał zaproszenie do stołu od Shiry, liderki Sióstr Nocy, kobiety, która poziomem nie odbiega od samej mocarnej Bestii z Atarashi. Samo w sobie zaproszenie było znakiem kultury, świadczyło o tym, że kobiety potrafią zachowywać się na poziomie, pewnie dla nich tak samo jak dla Anzou - jest to okazja, żeby dowiedzieć się czegoś nieco więcej, czegoś innego na temat klanów, historii czy też samego świata. Oczywiście, wszystko z umiarem i bez zdradzania jakichś szczegółów, zapewne też ze strony Shiry i jej towarzyszek. Nastolatek zatem zwyczajnie dosiadł się do stołu i zadał proste i bezpośrednie pytanie na które stosunkowo szybko otrzymał odpowiedź, jednak od Hisamidy. Faktycznie, obecność demona sporo komplikowała, ale też... uprościła. Bez tego - dalej pewnie trwałby krwawy konflikt, w którym traciliby ludzie. Niebieskooki skierował swój wzrok na Hisamidę.
- Racja, bestia nieco komplikuje. Niemniej... trochę też ułatwia. Dzięki temu udało nam się jakoś... poznać, jakkolwiek to brzmi, to pokazujemy, że przynajmniej jakieś jednostki z nas są w stanie się porozumieć. To chyba solidny fundament, dobry punkt wyjścia w kontekście jutrzejszych rozmów. Ciekawe, że czasami Ogoniasta Bestia wykazuje się... większym intelektem niż ludzie...
Końcową część swojej wypowiedzi Anzou powiedział patrząc wzrokiem gdzieś dalej, nie utrzymywał kontaktu wzrokowego z rozmówczyniami. Lekko się zamyślił, kobiety od razu przeszły też do rozmawiania o strojach, ale co przykuło uwagę nastolatka były Yokaie, jakaś biblioteka. Zapewne to jakieś cenne miejsce dla Sióstr Nocy. Gromadzona wiedza przez pokolenia na temat Yokai. To stale rezonowało w głowie Anzou, który postanowił wykorzystać okazje. Teraz albo nigdy!
- Przepraszam, że się wtrącę, ale Yokai... to istoty, które są nam nieznane, dopiero co mamy z nimi styczność, po bitwie... spotkałem tego człowieka, istotę?
Tutaj Anzou spojrzał prosto na Shirę, zapewne to ona posiada największą wiedzę i doświadczenie w tej materii, a chyba też już usłyszała to imię, o którym chce powiedzieć Kaminari.
- Ten Gzik. Dalej siedzi mi w głowie. Ten niesforny, niewinnie wyglądający dzieciak, który pojawia się, znika, wszystko robi tak błyskawicznie... To Yokai? To człowiek? W ogóle kim on jest? Wiem, że to imię brzmi jak potrawa, ale nie wierzę, że jego obecność tutaj to jest przypadek.
Młody Kaminari głęboko liczył, że uda mu się dowiedzieć czegokolwiek. Skoro Gzik potrafi się pojawiać znikąd... może też jest taka możliwość, że też zaczepiał inne Siostry Nocy. Przecież widzi jakieś punkty. Nastolatek oczekiwał odpowiedzi, a rozmowa też toczyła się dalej. Nastolatek niewiele rozumiał na ten temat, mimo wszystko, wiedział, że świat jest o wiele bardziej skomplikowany i złożony niż się wydaje. Anzou wtedy też został wywołany do tablicy przez przeciwniczkę Moshiego, kobietę, z którą aktywnie sparingował i... chyba też w jakiś sposób się lubił. Fakt, że sama o niego pyta o tym świadczy. Anzou uśmiechnął się i oparł bardziej o siedzenie.
- Ha, wiedziałem, że go lubisz! Gołym okiem to widać, ha! Moshiego poznałem już jakiś czas temu, zostałem skierowany do oddziału Kagady, a on już tutaj był. I tak... misja za misją, leciał ten czas. Dobrą daliście bitkę, muszę to przyznać! Podobny macie styl, do przodu, chaotycznie, to cieszy oko. Ciekawe jakby to wyglądało na otwartym terenie, gdyby nie było żadnych hamulców! Jak będziecie to powtarzać, muszę to zobaczyć!
Anzou wypowiadał się pełny emocji, chciał wybrzmieć pozytywnie i podkreślić relację, która utworzyła się między Moshim a Nyiomi, a raczej - to, że widać to z powietrza. Może nie było to tak oficjalne jak Zaku, ale nie każdy lubi się w ten sam sposób, prawda?
- Racja, bestia nieco komplikuje. Niemniej... trochę też ułatwia. Dzięki temu udało nam się jakoś... poznać, jakkolwiek to brzmi, to pokazujemy, że przynajmniej jakieś jednostki z nas są w stanie się porozumieć. To chyba solidny fundament, dobry punkt wyjścia w kontekście jutrzejszych rozmów. Ciekawe, że czasami Ogoniasta Bestia wykazuje się... większym intelektem niż ludzie...
Końcową część swojej wypowiedzi Anzou powiedział patrząc wzrokiem gdzieś dalej, nie utrzymywał kontaktu wzrokowego z rozmówczyniami. Lekko się zamyślił, kobiety od razu przeszły też do rozmawiania o strojach, ale co przykuło uwagę nastolatka były Yokaie, jakaś biblioteka. Zapewne to jakieś cenne miejsce dla Sióstr Nocy. Gromadzona wiedza przez pokolenia na temat Yokai. To stale rezonowało w głowie Anzou, który postanowił wykorzystać okazje. Teraz albo nigdy!
- Przepraszam, że się wtrącę, ale Yokai... to istoty, które są nam nieznane, dopiero co mamy z nimi styczność, po bitwie... spotkałem tego człowieka, istotę?
Tutaj Anzou spojrzał prosto na Shirę, zapewne to ona posiada największą wiedzę i doświadczenie w tej materii, a chyba też już usłyszała to imię, o którym chce powiedzieć Kaminari.
- Ten Gzik. Dalej siedzi mi w głowie. Ten niesforny, niewinnie wyglądający dzieciak, który pojawia się, znika, wszystko robi tak błyskawicznie... To Yokai? To człowiek? W ogóle kim on jest? Wiem, że to imię brzmi jak potrawa, ale nie wierzę, że jego obecność tutaj to jest przypadek.
Młody Kaminari głęboko liczył, że uda mu się dowiedzieć czegokolwiek. Skoro Gzik potrafi się pojawiać znikąd... może też jest taka możliwość, że też zaczepiał inne Siostry Nocy. Przecież widzi jakieś punkty. Nastolatek oczekiwał odpowiedzi, a rozmowa też toczyła się dalej. Nastolatek niewiele rozumiał na ten temat, mimo wszystko, wiedział, że świat jest o wiele bardziej skomplikowany i złożony niż się wydaje. Anzou wtedy też został wywołany do tablicy przez przeciwniczkę Moshiego, kobietę, z którą aktywnie sparingował i... chyba też w jakiś sposób się lubił. Fakt, że sama o niego pyta o tym świadczy. Anzou uśmiechnął się i oparł bardziej o siedzenie.
- Ha, wiedziałem, że go lubisz! Gołym okiem to widać, ha! Moshiego poznałem już jakiś czas temu, zostałem skierowany do oddziału Kagady, a on już tutaj był. I tak... misja za misją, leciał ten czas. Dobrą daliście bitkę, muszę to przyznać! Podobny macie styl, do przodu, chaotycznie, to cieszy oko. Ciekawe jakby to wyglądało na otwartym terenie, gdyby nie było żadnych hamulców! Jak będziecie to powtarzać, muszę to zobaczyć!
Anzou wypowiadał się pełny emocji, chciał wybrzmieć pozytywnie i podkreślić relację, która utworzyła się między Moshim a Nyiomi, a raczej - to, że widać to z powietrza. Może nie było to tak oficjalne jak Zaku, ale nie każdy lubi się w ten sam sposób, prawda?
0 x

- Nizan
- Posty: 144
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
- Anzou
- Posty: 1143
- Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogo
- Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem - Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=6941
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Władca Piorunów rozmawiał w najlepsze i co ciekawe - zdobywał informacje na temat świata, na temat tego, czym są Yokaie, a w kontekście ich coraz większej aktywności, ingerencji w taki typowy świat - było niezwykle istotne. Shira była chyba w tym wszystkim szczery, nastolatek nie wyczytał z postawy jej ciała czy też sposobu wypowiedzi jakichkolwiek nieczystości. Faktycznie coś w tym mogło być, kobieta Yokai, z którą walczył Anzou chyba też kierowała się jakimś instynktem, targały nią emocje, bo... raz go chciała zjeść, a potem też błagała o litość? To było dziwne. Koniec końców Anzou zrozumiał nieco więcej i uszedł też z życiem z tego starcia.
- Yokai są dla nas tak tajemnicze... ja walczyłem z Yokai tylko raz, gdy Wy, Siostry Nocy robicie to od lat i w zasadzie to kwintesencja waszego życia. To bardzo ciekawe. Ten Yokai, z którym walczyłem zmieniał wygląd, potrafił manipulować, aby osiągnąć swój cel - pożarcie innych. Nie wiem czy załatwiłem ją na dobre, ale wyglądała jak jakiś... pająk? Takie połączenie właśnie kobiety i pająka.
Anzou na koniec rozłożył ręce, nie rozumiał natury tych istnień, ale nie można było podważać ich egzystencji jak i tego, że po prostu są. Shira dodała też kilka swoich słów na temat samej bestii, która wykazuje się większym ilorazem inteligencji. Ostrzeżenie Sanbiego było jasne, pytanie czy chciał bardziej swojego spokoju czy też... może to wypadkowa właśnie tego, że była jakaś pewnego relacja z ojcem Kagady? Skoro Sumo z nią sparował... to chyba musiał jakoś się znać z bestią. To z pewnością coś, co warto też w jakiejś niedalekiej przyszłości wyjaśnić. Anzou zanotował również informacje o dochodzeniu, które zamierza przeprowadzić Hisamida na temat poprzednich Jinchuriki. Władca Piorunów zapewne poinformuje o tym Chino i jej matkę. Posiadanie Bestii po swojej stronie może być ogromnym atutem. Bestia współpracująca z klanem Pawia.. może być problemem. Jedna z Sióstr Nocy nie miała bladego pojęcia o Gziku i zareagowała podobnie jak wszyscy - pytaniem o potrawę. Anzou miał już przewrócić oczami w geście totalnej kapitulacji, ale... jego źrenice się rozszerzyły, gdy Shira podjęła temat. Ta jednak też nie miała pewności czy to Yokai, przynajmniej tak wyglądało z jej relacji. Oczywiście - Kaminari nie zamierzał też całkowicie wierzyć w każde jej słowo, przecież mógł być stale manipulowany. Anzou jednak zmarszczył czoło i skupił swój wzrok całkowicie na Shirze, gdy ta powiedziała, że jest bardzo silny. O co w tym wszystkim chodzi do cholery?
- Gzik bardzo silny? Czyli ta cała otoczka... ta jego pierdołowatość, taka dziecinność w moim towarzystwie to... jakaś gra z jego strony? To jeszcze bardziej wszystko komplikuje. Zapytałem go nawet o to, w jaki sposób się przemieszcza, mówi jedynie, że wyobraża sobie jasne punkty, którym rzekomo jestem i... tyle. Nagle się przy nich znajduje. Raz Haruka odruchowo go uderzyła, gdy pojawił się znikąd, ten padł i zaczął krwawić... to też pewnie była jakaś gra z jego strony. On twierdzi, że pisze powieść o bohaterach, rzekomo właśnie o mnie i też o Haruce. Totalnie tego nie rozumiem. Niemniej wierzę... że jest dobrym człowiekiem, istotą... kimkolwiek jest.
Chłopak nie miał na razie najmniejszych podstaw by sądzić, że Gzik to zła istota. Nie zrobił mu krzywdy, nie zrobił krzywdy nikomu z otoczenia Anzou, a to chyba całkiem dobry prognostyk. Nastolatek zaczął się zastanawiać, gdzie w zasadzie jest ten Gzik, co robi i czym się obecnie zajmuje. Oby tylko nie pojawił się w trakcie negocjacji, na samym środku... wtedy Anzou miałby nie lada problem. Wtedy też do głosu przeszła wybranka serca czy też pięści Moshiego. Anzou usmiechnął się lekko słysząc, że ta chyba chce się mu jakoś zrewanżować.
- Myślę, że taka uczciwa bitka, bez osób postronnych dla Moshiego będzie wielkim podarunkiem.
Powiedział spokojnym głosem na odchodne do jednej z Sióstr Nocy, która opuściła towarzystwo. Czas leciał dalej, rozmowa trwała, nastolatek nie miał też w swoim życiu okazji, aby porozmawiać z tą, która odpowiada za stroje, a co za tym idzie... jest jakoś zaawansowana pod kątem inżynierii? Kaminari spojrzał na Urasano.
- Muszę Tobie przyznać, że Twoje stroje są potężne. To, jak poruszacie się dzięki nim w powietrzu - jest imponujące. Zajmujesz się tylko strojami? Czy może jeszcze robisz coś innego?
Zapytał Anzou z lekkim uśmiechem na twarzy, nie chciał wiercić, nie chciał też sam rozpoczynać tematu potencjalnego tworzenia jakiejś... nogi dla Chino, ale dalsze ruchy, dalsze pytania są zależne od tego jak odpowie Urasano i na co też pozwoli Shira, która wydaje się być swego rodzaju buforem, barierą pomiędzy informacjami, które można przekazywać, a których nie.
- Yokai są dla nas tak tajemnicze... ja walczyłem z Yokai tylko raz, gdy Wy, Siostry Nocy robicie to od lat i w zasadzie to kwintesencja waszego życia. To bardzo ciekawe. Ten Yokai, z którym walczyłem zmieniał wygląd, potrafił manipulować, aby osiągnąć swój cel - pożarcie innych. Nie wiem czy załatwiłem ją na dobre, ale wyglądała jak jakiś... pająk? Takie połączenie właśnie kobiety i pająka.
Anzou na koniec rozłożył ręce, nie rozumiał natury tych istnień, ale nie można było podważać ich egzystencji jak i tego, że po prostu są. Shira dodała też kilka swoich słów na temat samej bestii, która wykazuje się większym ilorazem inteligencji. Ostrzeżenie Sanbiego było jasne, pytanie czy chciał bardziej swojego spokoju czy też... może to wypadkowa właśnie tego, że była jakaś pewnego relacja z ojcem Kagady? Skoro Sumo z nią sparował... to chyba musiał jakoś się znać z bestią. To z pewnością coś, co warto też w jakiejś niedalekiej przyszłości wyjaśnić. Anzou zanotował również informacje o dochodzeniu, które zamierza przeprowadzić Hisamida na temat poprzednich Jinchuriki. Władca Piorunów zapewne poinformuje o tym Chino i jej matkę. Posiadanie Bestii po swojej stronie może być ogromnym atutem. Bestia współpracująca z klanem Pawia.. może być problemem. Jedna z Sióstr Nocy nie miała bladego pojęcia o Gziku i zareagowała podobnie jak wszyscy - pytaniem o potrawę. Anzou miał już przewrócić oczami w geście totalnej kapitulacji, ale... jego źrenice się rozszerzyły, gdy Shira podjęła temat. Ta jednak też nie miała pewności czy to Yokai, przynajmniej tak wyglądało z jej relacji. Oczywiście - Kaminari nie zamierzał też całkowicie wierzyć w każde jej słowo, przecież mógł być stale manipulowany. Anzou jednak zmarszczył czoło i skupił swój wzrok całkowicie na Shirze, gdy ta powiedziała, że jest bardzo silny. O co w tym wszystkim chodzi do cholery?
- Gzik bardzo silny? Czyli ta cała otoczka... ta jego pierdołowatość, taka dziecinność w moim towarzystwie to... jakaś gra z jego strony? To jeszcze bardziej wszystko komplikuje. Zapytałem go nawet o to, w jaki sposób się przemieszcza, mówi jedynie, że wyobraża sobie jasne punkty, którym rzekomo jestem i... tyle. Nagle się przy nich znajduje. Raz Haruka odruchowo go uderzyła, gdy pojawił się znikąd, ten padł i zaczął krwawić... to też pewnie była jakaś gra z jego strony. On twierdzi, że pisze powieść o bohaterach, rzekomo właśnie o mnie i też o Haruce. Totalnie tego nie rozumiem. Niemniej wierzę... że jest dobrym człowiekiem, istotą... kimkolwiek jest.
Chłopak nie miał na razie najmniejszych podstaw by sądzić, że Gzik to zła istota. Nie zrobił mu krzywdy, nie zrobił krzywdy nikomu z otoczenia Anzou, a to chyba całkiem dobry prognostyk. Nastolatek zaczął się zastanawiać, gdzie w zasadzie jest ten Gzik, co robi i czym się obecnie zajmuje. Oby tylko nie pojawił się w trakcie negocjacji, na samym środku... wtedy Anzou miałby nie lada problem. Wtedy też do głosu przeszła wybranka serca czy też pięści Moshiego. Anzou usmiechnął się lekko słysząc, że ta chyba chce się mu jakoś zrewanżować.
- Myślę, że taka uczciwa bitka, bez osób postronnych dla Moshiego będzie wielkim podarunkiem.
Powiedział spokojnym głosem na odchodne do jednej z Sióstr Nocy, która opuściła towarzystwo. Czas leciał dalej, rozmowa trwała, nastolatek nie miał też w swoim życiu okazji, aby porozmawiać z tą, która odpowiada za stroje, a co za tym idzie... jest jakoś zaawansowana pod kątem inżynierii? Kaminari spojrzał na Urasano.
- Muszę Tobie przyznać, że Twoje stroje są potężne. To, jak poruszacie się dzięki nim w powietrzu - jest imponujące. Zajmujesz się tylko strojami? Czy może jeszcze robisz coś innego?
Zapytał Anzou z lekkim uśmiechem na twarzy, nie chciał wiercić, nie chciał też sam rozpoczynać tematu potencjalnego tworzenia jakiejś... nogi dla Chino, ale dalsze ruchy, dalsze pytania są zależne od tego jak odpowie Urasano i na co też pozwoli Shira, która wydaje się być swego rodzaju buforem, barierą pomiędzy informacjami, które można przekazywać, a których nie.
0 x

- Kujaku Haruka
- Posty: 632
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
- Oczywiście. Te gotowe zostaw mi tutaj gdzieś na boku, zajmę się tym po szkoleniu. - zapewniła Urasano, mając nadzieję, że znajdzie w siedzibie coś, co pozwoli jej wyprasować ubrania. Najwyżej odwiedzi okolice domu handlarki tkaninami, u której kupiła wcześniej ubrania i pożyczy od niej jeszcze odpowiedni sprzęt? Liczyła jednak, że nie będzie to potrzebne i ktoś pomyślał już o wyposażeniu ich tymczasowej siedziby w takie narzędzie.
Tymczasem podczas nauki z Wabą czuła, że jej zdolności są cały czas stawiane na samej granicy, a następnie popychane dalej. Kiedy stawała przed murem, musiała kombinować, jak go ominąć, jakich znaków użyć, żeby przekazać podobny sens i być zrozumianą. Waba na szczęście była inteligentną osobą i wiedziała, kiedy jej pomóc, a kiedy zmusić do wysiłku.
"Nazwa potoku. Pseudonim. Potok. " zamigała, powtarzając po Wabie. Co ciekawe, kobieta bardzo zbagatelizowała tę - dla Haruki absolutnie kluczową i imponującą - historię na swój temat, co było widoczne nawet w sposobie jej gestykulacji.
Dlaczego?
Nie miała pojęcia. Była naturalnie skromna? Czy wiązało się to z jakimś bolesnym wspomnieniem? Nie drążyła tego tematu na razie, skupiając się na nauce kolejnych słów. Daleka siostra, czyli kuzynka. Spodobało jej się to określenie. Bardzo dobrze określało relację jej oraz Misuno. Uśmiechnęła się przy tym.
"Tak. Sakki. Dawała wiedzę mi o klanowych technikach." odmigała, nie do końca pewna, jak brzmi "nauka" czy też proces uczenia się. Potem padło dość istotne pytanie odnośnie jej motywacji. I musiała Wabie przyznać, że jej pytanie było... bardzo trafne. Na ten moment nie znała odpowiedzi.
"Nie wiem." odmigała szczerze, chwilę się wahając. "Tak i nie. Przyszłość." zamigała, a kiedy Waba naprowadziła ją na odpowiednie słowo, kontynuowała. "Możliwe, że bym go obroniła przed Yokai. Ale potem zabiła sama. Brak... wiary? W niego."
Przy okazji, przypomniała sobie, że przecież Waba miała prawdopodobnie największą wiedzę w tym momencie na temat stronnictwa Musana. Postanowiła o to zapytać.
"Co za osoba jest Musan? Według ciebie." spytała, ciekawa opinii Ósmego Pióra.
Na wspomnienie o Rinie, pokręciła głową.
"Jakiej kobiety? Poznałam go w Kinoko." poprawiła Wabę, która chyba uznała, że Rin... porzucił klan dla niej? Ale nie znali się wcześniej, dopiero potem dowiedziała się przecież, że brał udział już w Wielkiej Bitwie - po ich stronie. A może właśnie był ktoś, kto był bliski Rinowi, ale potem z tą osobą coś się stało? Nie zdążyła go zapytać. Na prychnięcie Waby przekrzywiła głowę, zaciekawiona jej reakcją.
"Wiem, że to... trudna rzecz? Problem." zgodziła się. Na stwierdzenie, że klan się o niego upomni, wzruszyła ramionami. "Spróbuję uratować jego życie, jak on moje. Co ty byś zrobiła?"
Na ten moment sytuacja dla Haruki była prosta - w jej oczach Rin udowodnił już swoją lojalność wobec nich. Sam fakt, że Jirou-sama pozwolił mu mieszkać na ich terenach był już dość znaczący, ale Uchiha miał też już okazję skazać ją na śmierć, bez ryzykowania własnego zdrowia - a mimo to, tak właśnie zrobił. Do tego wątpiła, żeby mógł przewiedzieć, że zostanie Siostrą Nocy i celowo wkraść się w jej łaski, skoro nawet pozostałe Siostry były zdziwione decyzją Shiry o przyjęciu jej do oddziału. Pamiętała zresztą jeszcze dobrze pierwsze misje wykonywane wspólnie z Uchihą i jej własne, bardzo ostrożne i ograniczone zaufanie. Nim jednak zdążyła powiedzieć - zamigać - coś więcej, pojawiła się Niyomi. Waba zdążyła jej jeszcze tylko dać do zrozumienia, że może spać z kim chce, ale zapewne ma pamiętać o lojalności wobec oddziału i klanu. Tego nie musiała jej przypominać, ale widziała już, że umysł Waby - ten sam, który pozwolił jej tak trafnie rozpoznać ruchy Uchiha - kierował ją na identyfikowanie innych, potencjalnych problemów.
Na razie pomachała radośnie Niyomi, widząc nową kumpelę.
"Coraz lepiej! Waba świetnie daje wie... uczy!" zamigała, szczerze chwaląc metody Waby. Na ofertę grzybka zastanowiła się moment, ale chyba na dzisiaj jej starczyło. "Dziękuję, ale mi wystarczy."
Potem miała okazję zaobserwować, jak Waba znowu kogoś upomina. Wyraźnie lubiła to robić, ale nawet Niyomi miała chyba po dzisiejszych wrażeniach już trochę dość tego. Chociaż Waba i tutaj mogła mieć trochę racji. Niyomi rzeczywiście żuła mnóstwo tych grzybków. Haruka tego nie skomentowała jednak, uznając, że... cóż, jest to decyzja Niyomi.
"Dobra... Noc?" zamigała do niej, zerkając jeszcze na Wabę, czy dobrze wykonała znaki. Wydawały się oczywiste, ale nie była pewna, czy dobrze je połączyła.
A potem Ósme Pióro znowu ją zaskoczyła pytaniem o Rina, otwarcie pytając o jej plany wobec Uchihy i to... dalekosiężne, zważywszy na to, że na razie nawet jeszcze ze sobą nie sypiali. Nie odmigała od razu, zastanawiając się chwilę.
"Nie wiem. Nie wszystko ma już plan/odpowiedź." wzruszyła ramionami. "Jestem... duża?" zmarszczyła brwi, czekając na poprawki. "Dorosła. Tak. Wiem, że to Uchiha. Zadawałam sobie te same pytanie. Ale już pokazał? wskazał? dla mnie swoją lojalność. Jeśli pokaże ją reszcie, to czemu nie? Jeżeli się w nim... utonąć? Serce?"
Zakocha. Czy mogła? Nie była tego jeszcze pewna, ale coś miedzy nią a Rinem było na pewno. Był całkiem przystojny, do tego... delikatny i uprzejmy. Zupełnie inny niż obaj Królowie, których poznała. Trochę przypominał jej Zaku, ale jednocześnie i bardziej dostojnego, i bardziej żartobliwego.
"Czy Rin może w pełni dołączyć do klanu? Już robi dla nas misje. Czy kiedyś skończą się jego... testy? Próby? Dla ciebie." spytała Wabę, mając dość duże podejrzenie, że jej nieufność sprawi, że... nic, co Uchiha by zrobił, nie przekonałoby jej do odpuszczenia mu. Miała jeszcze zamiar zapytać, z czego wynikają też jej pytania o relacje romantyczne pozostałych Sióstr. Czy było to tylko spowodowane... profesjonalnym zainteresowaniem i dbałością o oddział i klan? Czy może jakąś traumą z przeszłości? Czy miała podobne doświadczenia?
0 x
- Nizan
- Posty: 144
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Ostateczne Starcie
Ścieżka Przeznaczenia - Anzou i Haruka
Anzou siedział niczym rodzynek wśród Sióstr Nocy i rozmawiał sobie jak gdyby nigdy nic o yokai. Co prawda, trafił w idealne miejsce, ponieważ akurat kto jak kto, ale kobiety były największymi specjalistkami od tych duchów. No, przynajmniej pod kątem ich eksterminacji. Kaminari opowiedział kobietom o swojej przygodzie w jaskini, po czym zarówno Shira jak i Hisamida popatrzyły na siebie.
- Jorōgumo. - powiedziała krótko Hisamida. - Rzadki i niebezpieczny yokai. Przytrafiają się albo w leśnych grotach, albo w górach. Szczególnie lubią upatrywać sobie jakieś jaskinie, lub tunele w szybach górniczych. Manipulancki, wyrachowany, inteligentny. Przynajmniej te, które się ujawniają. Żywią się często młodymi mężczyznami, stąd górnicy są dla nich dobrym przysmakiem. - wyjaśniła. - Miałeś szczęście. Niewielu uchodzi z życiem po ich ataku.
- Ich sieci potrafią mocno uprzykrzyć życie. Jak cię trafi taką, to możesz spaść z lotu. Kiedyś Waba taką dostała i rozbiła się o ziemię. - mruknęła Shira. - Dobrze, że te yokai to samotniki, bo nie chcę mysleć, co by było jakby potrafiły się grupować.
Następnie Anzou zaciekawił się tematem Gzika. Było dla niego szokiem, że Shira nazwała go silnym.
- Ano. Próbowałam go złapać, ale mi nawiał. - westchnęła. - A uwierz, mało co jest w stanie mi nawiać.
Potem Anzou wyjaśnił sytuację z jasnymi punktami.
- Nie kojarzę nic, co... pasuje do opisu, jednak no, yokai potrafią się teleportować. Ale czemu wspomniał Ci o punktach? - zapytała Hisamida spoglądając pytająco na Shirę.
- To może być wszystko. Może po prostu tak wizualizuje sobie podróż? Że tam gdzie chce się udać, to dla niego jasne punkty? - po czym zerknęła na Anzou. - Yokai potrafią krwawić, to żadny wyznacznik. W każdym razie, trzeba będzie odkryć jego zamiary. Prędzej czy później.
Następnie Shira coś mignęła do Hisamidy, a ta odmignęła. Anzou za nic nie wiedział co kobiety sobie przekazały. Jednak umiejętność rozmawiania w taki sposób, była bardzo przydatna. Na końcu Anzou skierował się do Urasano, po czym zapytał, czy kobieta zajmuje się czymś więcej niż strojami.
- Tak. - odparła krótko, unosząc głowę. - Jestem inżynierem. To maski, które widzisz, to moje dzieło. - dodała. - W sensie, te które dziewczyny miały podczas walki. No i nasze wojska. Ale tak, to wszystko moje projekty.
Urasano wydawała się być zaintrygowana tym, że Anzou zwrócił na nią uwagę. Odwróciła się więc tak, by siedzieć w jego kierunku. - Same stroje nie pomagają latać. Nadają tylko kształt naszym ciałom taki, jak mają ptaki, by zwiększyć możliwość sterowności. - nagle dziewczyna się dźwignęła. - Kobiety mają jeszcze biusty, które tym bardziej potrafią zahaczać powietrze, więc potrzebny nam był opływowy kształt i materiał, który wyrówna tarcie w powietrzu. A płachty są do szybowania. Podpatrzyłam kiedyś jak wiewiórki miały coś takiego i przeniosłam to do naszych strojów. - wzruszyła ramionami. - Nadal są Siostry, co potrafią szybować bez wspomagaczy. W sumie to... wszystkie, oprócz Yadasu. No i trochę mnie, bo ja dopiero się też uczę. - westchnęła. - A, no i jeszcze Haruka, ale ona nowa jest, to w ogóle. W każdym razie, jestem ciekawa, jak pierwsze Siostry Nocy atakowały Harpie Wiedźmy. Przecież to one wymyślały. Shira, jak to było? - zapytała nagle, ale Liderka Sióstr Nocy pokiwała głową.
- Następnym razem. Teraz musimy się już kłaść pomału.
W międzyczasie, Niyomi wróciła z dworu i poszła na górę położyć się spać, a Haruka kontynuowała naukę z Wabą na zewnątrz. Z jakiegoś powodu, kobieta bardzo szybko pominęła temat swoich zasług. Było to dziwne, bo każdy normalny byłby bardzo dumny z tych osiągnięć.
- Dobrze, że Sakki pokazywała Ci techniki. Jak się uczyć to od doświadczonych. Dużo gorzej uczyć się samemu bo można mieć wtedy złe ? - po czym westchnęła. - Nawyki.
Sama nauka posuwała się do przodu i Haruka radziła sobie nawet nieźle, albo przynajmniej tak sobie myślała. Miganie Niyomi sprowadziło ją na ziemię. Sama Yadasu jednak mówiła, że nauka znaków trwa i nie ma co się tym martwić.
- Czemu chcesz zabijać członków klanu? - zapytała migając i uniosła brew pytająco.
Dla Ciebie było to jasne. Przecież Cię zaatakowali. Byli złymi ludźmi. Czemu Waba tego nie rozumiała? Ciągnęła Cię za język?
- To człowiek, za którym idzie przynajmniej połowa naszego klanu. - odchrząknęła. - Myślisz, że się mylą? Czy skoro podzieliłaś klan na dwa, to Ty się mylisz idąc za Shirą? - ponownie uniosła brew. - Masz czas na ?, jeszcze jesteś młoda ?. - poprawiła okulary. - Decyzja. A drugie słowo to polityka, albo polityczka. W tym przypadku chodzi o odmianę. "Politycznie".
Dalej Haruka poruszyła to, co ją nurtowało. Co sama Waba sądzi o Musanie. Kobieta popatrzyła na Ciebie, po czym odwróciła się i spojrzała w dal. Chwilę się zastanawiała, po czym wystawiła rękę i zaczęła migać nie zdaniami, ale tym razem słowami.
- Zły. Człowiek. Dobre. Intencje. - po czym zatrzymała rękę na ostatnim słowie i... - Zapomniał o co walczy. Walczy dla samej walki. - opuściła na chwilę dłoń, po czym znowu ją uniosła. - Jest jak Chishiba. Zapomniał po co robi to wszystko. Skręcił w drogę, z której nie ma już powrotu. - odwróciła się w Twoim kierunku. - To nadal seinin naszego klanu. Musimy to uszanować. - po czym mignęła coś jeszcze. - Pilnuj się mentorki. - jednak nie wyjaśniła Ci, o co jej chodziło.
Dalej temat zszedł na chyba najciekawszy element. Rin Uchiha.
- Co musiałoby się stać, żebyś nagle udała się do Uchiha i zamieszkała u nich? Co by musiało się stać, żebyś uczyła dzieci Uchiha o technikach klanowych? - zapytała. - To gdzie go poznałaś to przypadek, ale w jego intencjach kryją się dwa yokai. - zamigała, po czym poprawiła znak. - Chodziło mi o demony. - wyjasniła. - Istnieją dwie możliwości. Zdrada, albo miłość. Dla waszego dobra, lepiej, żeby to była zdrada.
Czy Ty właśnie dowiedziałaś się od Waby, że wolałaby, żeby Rin był szpiegiem Uchiha?
- Dowiemy się kim on jest. Jak pęknie Ci serce, nie mów, że nie ostrzegałam. - kobieta ponownie w tematyce relacji damsko męskich stawała się strasznie... oschła i chłodna.
Zapytałaś o to, co by zrobiła Waba. Westchnęła.
- Myśleć. Głowa. Nie. Myśleć. Serce. - zamiast zdania pokazała Ci pojedyncze znaki, ale finalnie pokiwała głową. - Bez znaczenia co Ci powiem. Zrobisz tak jak każda młoda dziewczyna. Pójdziesz za głosem serca i będzie Cię boleć. Kontrola emocji i uczuć przychodzi z wiekiem.
Potem miało miejsce przyjście Niyomi, rozmowa z Wabą i zniknięcie Niyomi, która chyba też już miała dość dzisiejszego dnia. Waba zaś nie skomentowała tego, ze Haruka uważała się za dorosłą. Owszem, miała te dwadzieścia jeden lat, ale dla Waby, prawdopodobnie nadal była młodziutka. Waba miała z... czterdzieści... lat? Jednak dalej, Haruka zapytała o to, czy może dołączyć do klanu i czy skończą się testy.
- Tak jak yokai może dołączyć do ludzi. - odmigała Ci i już chciała wstać, ale na chwilę zamarła i... odwróciła się do Ciebie. Jakby chciała się poprawić. - Nie ja będę go testować. Inna Siostra. - jednak widząc Twoją minę, pokiwała głową i jeszcze dodała. - Mówiłam. Lepiej dla Ciebie, jak okaże się zdrajcą.
Po czym finalnie wstała.
- Wystarczy na dziś. Wracajmy. - powiedziała nagle i jak gdyby nigdy nic, ruszyła do środka siedziby Kujanari.
Shira i Hisamida też już się zbierały do pójścia spać, Urasano zaś chyba miała jeszcze pracować w nocy i jednocześnie... pełnić pewnie wartę, bo rozstawiła się przy drzwiach na dole.
- Ooo idą pracusie! I jak tam Haruka? Umiesz już migać? - zapytała zadowolona Shira, po czym wystawiła ręce do przodu i zaczęła... bardzo powoli migać, jakby komuś, kto dopiero uczy się znaków. - Cześć. Ja. Być. Shira. Jak. Się. Masz? - po czym wyszczerzyła się w Twoją stronę, ewidentnie robiąc sobie z Ciebie żarty.
- Już rozumiem, czemu ją wzięłaś. - powiedziała nagle Waba, patrząc na Shirę spod okularów.
- Jak to czemu? Bo jest wspaniała kandydatką! - odparła zadowolona Liderka.
- Zrobisz jej krzywdę. - wypaliła nagle Waba. - To co zamierzasz. Rozgryzłam to. - Waba zmrużyła oczy. - Będziesz mieć ją na sumieniu.
- Nic jej nie jest przecież. Zobacz, jak ma ładnie włosy i sukienkę dopasowaną do talii.
Waba jednak rzuciła jej ostatnie spojrzenie i westchnęła tylko.
- Przypominasz bardziej Chishibę niż myślisz. Tylko jesteś ubrana w ładne opakowanie. - ruszyła nagle do góry. - Dobranoc.
Shira przewróciła oczami, po czym mruknęła.
- Walka sióstr... jest... pokłócenie się przy śniadaniu było... całowanie z facetem też... no i pojawienie się yokai... a, no to w dzisiejszym bingo rzeczywiście brakowało porównania mnie do Chishiby. Okej, dzień zaliczony! Możemy się kłaść. Dzięki Wabo, bo gdyby nie Ty, to bysmy jeszcze tutaj musiały siedzieć i sprowokować parę awantur.
- Jaki masz plan na Harukę? - wypaliła nagle Hisamida, patrząc na Shirę.
- Ja? Żaden. - odparła wzruszając ramionami.
CHUJA TAM! coś się święciło i to nawet Anzou, który nie był Siostrą Nocy czuł, że Shira wali jakiegoś farmazona. Jednak nim Hisamida zdążyła dopytać, drzwi otworzyły się i wypadły z łazienki Fugata, Muwara i Yadasu. Najbardziej nachlała się Muwara, bo odbiła się od framugi. Fugata złapała ją, by nie poleciała.
- Shirrraaaa-channnn! - wybełkotała po czym zaczęła płakać i wpadła na Liderkę, która złapała ją, bo Muwara by poleciała. - Nie umieraj-hic! więcej, w porządkuu? - zapytała, na co Shira pokiwała głową.
- Nie zamierzam. Od teraz tylko sport, zdrowie odżywianie i zero misji rangi C w zwyż, co by się zbytnio nie narażać.
- Dziękujęe... hic! bo naprawdę, to wszystko to było bardzo złe, bardzo niemiłe i tak. Kurde niedobrze mi trochę. Idę - hic - spać. - wybełkotała, po czym poklepała Shirę po głowie i ruszyła również na górę. Fugata pomogła jej wejść, a za nimi Yadasu.
- Ehh... też bym pochlała. Zasrane negocjacje. - mruknęła. - No nic, dobranoc wszystkim. Czas zakończyć ten dzień.
Wszyscy oprócz Urasano udali się spać.
W nocy Haruka się obudziła. Widziała, jak Shira zakradła się do Nagome, obudziła ją po cichu i nachyliła się do niej. Mignęła jej kilka znaków, po czym Nagome wstała i ubrała się, a następnie ruszyła do schodów i zeszła na dół. Co ciekawe, Nagome poruszała się totalnie bezgłośnie. O tyle, o ile Shira poruszała się bardzo cicho, tak Nagome nie było zupełnie słychać.
Shira wróciła zaś do swojego łóżka i poszła spać dalej.
Rano tym razem bez awantur, na dole czekało znowu śniadanie zrobione przez Niyomi. W siedzibie Kujanari nie było już jednak ani Sandy - która pożegnała się i ruszyła do obozu Kaminarich, Zaku, który miał być od wczoraj w siedzibie władzy w osadzie, oraz Yaia - który wrócił do stolicy Kaminarich. Nie było też Kagady.
W sumie to został tylko Anzou i Moshi.
Z dziewczyn nie było Shiry, Nagome, Muwary i Yadasu. Pierwsza miała iść na spotkanie z Jirou, druga zniknęła gdzieś w nocy i nikt nie wiedział czemu, Muwara miała udać się do szpitala, a Yadasu jako ambasadorka poszła już do Zaku pomagać mu w organizacji.
Niyomi przygotowała ponownie dobre śniadanie.
- Siema byczki, co takie smutne. Dziś wielki dzień! - powiedziała zadowolona. Ewidentnie była w dużo lepszym humorze niż wczoraj na wieczór. - Dziś kuchareczka serwuje jajka w pierzynie ze śmietany, no i przygotowałam trochę zacieru z chrzanowym posmakiem. Gadaliście ciągle o tych gzikach, to Wam też zrobiłam. No, michę podano, to żreć bo siłę trzeba mieć. - powiedziała.
Urasano spała na fotelu w rogu na parterze i była przykryta kocem. Ewidentnie usnęła podczas pracy i ktoś się nią zaopiekował. Nie było jednak nigdzie żadnych sukienek. Chyba już je zabrali.
Gdy Niyomi zobaczyła, że Moshi usiadł i zaczął jeść, ta podeszła do niego po cichu od boku i nachyliła, przyglądając mu się z bliska. Ten jak zobaczył, odsunął się jak rażony piorunem.
- Hę? Co Ty robisz! Weź się odsuń! Nie biję się dalej z Tobą, bo mnie Kagada zabije jak będę miał siniaki przed negocjacjami. - powiedział, a na twarzy Niyomi pojawiła się żyłka irytacji.
- Patrzę przygłupie czy Ci za mocno nie przyjebałam i czy śladu nie ma. Ale skoro tak gadasz, to znaczy, że wszystko jest dobrze. - powiedziała odsuwając się.
- Nie no, bijesz jak baba, to jaki niby ślad.
- Co powiedziałeś!? - i już Niyomi miała znowu ruszyć do Moshiego, gdy Hisamida zabrała głos.
- Niyomi siadaj. Shira zostawiła mi wytyczne. - zaczęła.
- Dziś ważny dzień. Można powiedzieć, że kluczowy. Zjedzmy razem w spokoju, bo na koniec dnia, możliwe... że będziemy musieli się pozabijać.
Shira Kujaku - klik
Hisamida Kujaku - klik
Waba Kujaku - klik
Fugata Kujaku - Klik
Nagome Kujaku - klik
Muwara Kujaku - klik
Niyomi Kujaku - klik
Urasano Kujaku - klik
Yadasu Kujaku - klik
Gzik - klik
Osanen Kujaku - klik
Asaro Kujaku - klik
Haradate Kujaku - klik
Chino Kaminari - klik
Ebishiro Kaminari - klik
Chocho Kujaku - klik
Chishiba Kujaku - klik
Kagada Kaminari - klik
Yai Kaminari - klik
Sanda Kaminari - klik
Moshi Kaminari - klik
Zaku Kaminari - klik
0 x
- Anzou
- Posty: 1143
- Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogo
- Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem - Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=6941
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Nastolatek w najlepsze rozmawiał z Siostrami Nocy, nie czuł większych barier, balansował na granicy ujawniania informacji, starał się umiejętnie dobierać słowa, przede wszystkim tak, aby nie zdradzać jakichś tajemnic klanowych. W ten sposób udało mu się osiągnąć całkiem wiele, przynajmniej tak może wnioskować chłopak, o ile Siostry Nocy mówią prawdę. Okazuje się, że Władca Piorunów toczył pojedynek z jakimś rzadkim typem Yokaia, który wykazuje się dużym intelektem. Co więcej, chłopak miał wiele szczęścia, ponieważ udało mu się przeżyć i wyjść z takiego starcia.
- Łatwo nie było. Można powiedzieć, że udało się ledwo co, kawał mocnej bestii. Najlepsze jest to, że tak dobrze grała, że od samego początku była chyba z nami. Od momentu wejścia do tunelu. Pokręcone to wszystko, ciężko rozróżnić to, z kim lub czym ma się styczność.
Yokai to były byty, które cholernie komplikowały sprawę. Wyglądały jak ludzie, posiadały jakieś dziwne umiejętności, a do tego ich rozpoznanie graniczyło z cudem. Słaba sprawa, ale świat obecnie musiał się z tym jakoś zmierzyć i postawić twardy opór. Dalej temat wrócił do samego też Gzika, Anzou ujawnił nieco więcej informacji na temat jego sposobu podróżowania, Shira też dodała, że miała problem go uchwycić. To świadczyło o jednym - Gzik to było silne stworzenie czy też człowiek. Anzou w przypadku następnego kontaktu będzie musiał być ostrożny, nie tylko w tym co mówi, ale tym co robi. Jeżeli jest szybszy od samej Shiry - raczej jest na straconej pozycji w przypadku jakiejś konfrontacji. To może okazać się problematyczne, zwłaszcza jutro, gdyby pojawił się pod drzwiami na negocjacjach. A Anzou czuje, że tak się stanie. Gdzieś głęboko w swoim sercu, tak czuje.
- Czemu mi to powiedział? Nie mam najmniejszego pojęcia. Tak samo nie wiem, czemu się mnie przyczepił. Trzeba zachować ostrożność, zwłaszcza jutro. Jakkolwiek głupio to nie zabrzmi... może Gzik to bestia? Czy Sanbi może przybierać ludzką postać i się tak zachowywać? To by wiele tłumaczyło. Mam na myśli... kontroluje co się dzieje, jak się zachowujemy tuż po ostrzeżeniu... Nie wiem... chyba sam już wariuję.
Anzou miał swego rodzaju teorie, ale w żaden sposób nie był w stanie ich potwierdzić. Chyba zwyczajnie trzeba odpuścić i zaakceptować rzeczywistość i czekać na dalszy rozwój wypadku. Być może zagadka rozwiąże się sama? Urasano ewidentnie się zainteresowała pytaniami Anzou. Widać, że lubiła opowiadać o tym, co robi, widać było też, że praktycznie tym żyje i poświęca całą swoją energię i zaangażowanie, aby tworzyć jak najlepsze rzeczy.
- Zatem wykonujesz świetną robotę. Całe to latanie... dla nas, w trakcie walki przynajmniej przeciwko Wam - powodowało wiele problemów. Do tego chyba stroje zapewniają dużo większą zwrotność. Naprawdę - dobra robota.
Podsumował Anzou odpowiedź Urasano. Nie ciągnął dalej tematu, robiło się powoli późno, do budynku wróciły kobiety, które były poza, chyba nauka czy też rozmowy się... zakończyły? Nastolatek nie wdawał się w dalsze dyskusje i rozmowy, ale uważnie słuchał i jak gąbka starał się chłonąć informacje, które przekazują sobie kobiety. Pech chciał, że używały też czasami jakichś znaków, których za cholerę ten nie rozumiał. Niegrzecznie tak rozmawiać w towarzystwie, ale Anzou nie komentował również tego. Czas na jakąkolwiek względnie regeneracje. Władca Piorunów pożegnał się i udał też na spoczynek. Musiał się zdrzemnąć i przygotować do kolejnego dnia, który być może będzie najważniejszym w jego życiu. Nastał kolejny poranek, chłopak zszedł na dół i ponownie przywitało go wspaniałe śniadanie, przygotowane przez przeciwniczkę Moshiego. Chłopak przywitał się z uśmiechem na twarzy, był głodny, bardzo głodny, a zapachy, które uderzyły jego nozdrza jeszcze bardziej podkręciły apetyt. Nastolatek siadł obok swojego towarzysza, Moshiego, który był jedynym członkiem ekipy.
- Bardzo dziękuję za posiłek, Niyomi. Tak, dużo tego Gzika ostatnio... faktycznie, pora spróbować tej potrawy! Moshi, dobrze Ciebie widzieć, dzisiaj nasz... wielki dzień.
Anzou zabrał się za jedzenie. Nie bał się, ufał względnie w tym temacie Siostrom, raczej nie chciały go otruć czy jakkolwiek uszkodzić, przynajmniej nie do momentu zakończenia negocjacji. Anzou był ubrany w oficjalny strój, płaszcz, który otrzymał od Kagady, jego twarz i ciało pachniało, sam też strój był idealnie wyprostowany, bez jakochkolwiek zagnieceń. Anzou uważał też, aby nie ubrudzić się przy posiłku. Nastolatek spojrzał na Hisamidę.
- Cokolwiek się dzisiaj nie wydarzy - chcę, abyście wiedziały, że ten czas wiele mnie nauczył. Jeszcze raz dziękuję za posiłek. Liczę, że mimo wszystko negocjacje przebiegną pokojowo i uda się osiągnąć jakiś kompromis.
Anzou mówił spokojnie do Sióstr, następnie spojrzał na Moshiego. Sam Anzou musiał wykonać jeszcze jedną rzecz, musiał poinformować Chino o spóźnieniu Kagady.
- Mam jedną rzecz do załatwienia. Idziesz ze mną, Moshi?
Anzou oczekiwał odpowiedzi i ruszył - sam lub z Moshim w kierunku namiotu Chino. Nie wiedział, czy spotkają go na tym etapie jakieś przeszkody, ale wiedział też, że na negocjacje Chino ma się pojawić z największymi honorami. Czyżby to planowała Kagada?
- Łatwo nie było. Można powiedzieć, że udało się ledwo co, kawał mocnej bestii. Najlepsze jest to, że tak dobrze grała, że od samego początku była chyba z nami. Od momentu wejścia do tunelu. Pokręcone to wszystko, ciężko rozróżnić to, z kim lub czym ma się styczność.
Yokai to były byty, które cholernie komplikowały sprawę. Wyglądały jak ludzie, posiadały jakieś dziwne umiejętności, a do tego ich rozpoznanie graniczyło z cudem. Słaba sprawa, ale świat obecnie musiał się z tym jakoś zmierzyć i postawić twardy opór. Dalej temat wrócił do samego też Gzika, Anzou ujawnił nieco więcej informacji na temat jego sposobu podróżowania, Shira też dodała, że miała problem go uchwycić. To świadczyło o jednym - Gzik to było silne stworzenie czy też człowiek. Anzou w przypadku następnego kontaktu będzie musiał być ostrożny, nie tylko w tym co mówi, ale tym co robi. Jeżeli jest szybszy od samej Shiry - raczej jest na straconej pozycji w przypadku jakiejś konfrontacji. To może okazać się problematyczne, zwłaszcza jutro, gdyby pojawił się pod drzwiami na negocjacjach. A Anzou czuje, że tak się stanie. Gdzieś głęboko w swoim sercu, tak czuje.
- Czemu mi to powiedział? Nie mam najmniejszego pojęcia. Tak samo nie wiem, czemu się mnie przyczepił. Trzeba zachować ostrożność, zwłaszcza jutro. Jakkolwiek głupio to nie zabrzmi... może Gzik to bestia? Czy Sanbi może przybierać ludzką postać i się tak zachowywać? To by wiele tłumaczyło. Mam na myśli... kontroluje co się dzieje, jak się zachowujemy tuż po ostrzeżeniu... Nie wiem... chyba sam już wariuję.
Anzou miał swego rodzaju teorie, ale w żaden sposób nie był w stanie ich potwierdzić. Chyba zwyczajnie trzeba odpuścić i zaakceptować rzeczywistość i czekać na dalszy rozwój wypadku. Być może zagadka rozwiąże się sama? Urasano ewidentnie się zainteresowała pytaniami Anzou. Widać, że lubiła opowiadać o tym, co robi, widać było też, że praktycznie tym żyje i poświęca całą swoją energię i zaangażowanie, aby tworzyć jak najlepsze rzeczy.
- Zatem wykonujesz świetną robotę. Całe to latanie... dla nas, w trakcie walki przynajmniej przeciwko Wam - powodowało wiele problemów. Do tego chyba stroje zapewniają dużo większą zwrotność. Naprawdę - dobra robota.
Podsumował Anzou odpowiedź Urasano. Nie ciągnął dalej tematu, robiło się powoli późno, do budynku wróciły kobiety, które były poza, chyba nauka czy też rozmowy się... zakończyły? Nastolatek nie wdawał się w dalsze dyskusje i rozmowy, ale uważnie słuchał i jak gąbka starał się chłonąć informacje, które przekazują sobie kobiety. Pech chciał, że używały też czasami jakichś znaków, których za cholerę ten nie rozumiał. Niegrzecznie tak rozmawiać w towarzystwie, ale Anzou nie komentował również tego. Czas na jakąkolwiek względnie regeneracje. Władca Piorunów pożegnał się i udał też na spoczynek. Musiał się zdrzemnąć i przygotować do kolejnego dnia, który być może będzie najważniejszym w jego życiu. Nastał kolejny poranek, chłopak zszedł na dół i ponownie przywitało go wspaniałe śniadanie, przygotowane przez przeciwniczkę Moshiego. Chłopak przywitał się z uśmiechem na twarzy, był głodny, bardzo głodny, a zapachy, które uderzyły jego nozdrza jeszcze bardziej podkręciły apetyt. Nastolatek siadł obok swojego towarzysza, Moshiego, który był jedynym członkiem ekipy.
- Bardzo dziękuję za posiłek, Niyomi. Tak, dużo tego Gzika ostatnio... faktycznie, pora spróbować tej potrawy! Moshi, dobrze Ciebie widzieć, dzisiaj nasz... wielki dzień.
Anzou zabrał się za jedzenie. Nie bał się, ufał względnie w tym temacie Siostrom, raczej nie chciały go otruć czy jakkolwiek uszkodzić, przynajmniej nie do momentu zakończenia negocjacji. Anzou był ubrany w oficjalny strój, płaszcz, który otrzymał od Kagady, jego twarz i ciało pachniało, sam też strój był idealnie wyprostowany, bez jakochkolwiek zagnieceń. Anzou uważał też, aby nie ubrudzić się przy posiłku. Nastolatek spojrzał na Hisamidę.
- Cokolwiek się dzisiaj nie wydarzy - chcę, abyście wiedziały, że ten czas wiele mnie nauczył. Jeszcze raz dziękuję za posiłek. Liczę, że mimo wszystko negocjacje przebiegną pokojowo i uda się osiągnąć jakiś kompromis.
Anzou mówił spokojnie do Sióstr, następnie spojrzał na Moshiego. Sam Anzou musiał wykonać jeszcze jedną rzecz, musiał poinformować Chino o spóźnieniu Kagady.
- Mam jedną rzecz do załatwienia. Idziesz ze mną, Moshi?
Anzou oczekiwał odpowiedzi i ruszył - sam lub z Moshim w kierunku namiotu Chino. Nie wiedział, czy spotkają go na tym etapie jakieś przeszkody, ale wiedział też, że na negocjacje Chino ma się pojawić z największymi honorami. Czyżby to planowała Kagada?
0 x

- Kujaku Haruka
- Posty: 632
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Nauka trwała - i chociaż po krótkim występnie Niyomi wiedziała już, że posiada on swego rodzaju dialekty, czy też specyficzne akcenty zależne od użytkownika - to czuła, że wie więcej, niż jeszcze dzisiejszego ranka. Jeśli nauczy się budować zdania z prostych wyrazów, przynajmniej będzie w stanie przekazać to, co ona chce powiedzieć reszcie, nawet jeśli sama nie będzie jeszcze umiała w pełni kogoś zrozumieć.
Na pytanie o zabijanie członków klanu westchnęła.
"Nie chcę ich zabijać. Ale nie ufam... wojownikom? dużym? Królom. Nie wiem, jak im zaufać. Klan dobry bardziej? Lepszy. Bez nich." zamigała, potem starając się przeanalizować słowa Waby. To, że miała jeszcze czas na decyzję i politykę... może. Ale jednocześnie miała wrażenie, że nagle tego czasu jej go bardzo brakowało. Obserwowała z uwagą i szczerym zainteresowaniem też to, co Waba sądzi o Musanie. No tak. Dobre intencje, tak jak Chishiba. Tyle, że Haruka nie umiała w sobie znaleźć szacunku dla poprzedniej liderki, nawet mimo tego, że pozostałe Siostry wyraźnie widziały w niej pewne pozytywne cechy. Jak więc mogła je znaleźć u Musana?
"Czemu taki jest? Chishiba... duża dziura w ziemi? Długa dziura? Kanion. Chishiba w kanionie się zmieniła. Co zmieniło Musana?" spytała, ciekawa czy usłyszy odpowiedź. Na polecenie podążania za mentorką przekrzywiła nieco głowę w zdziwieniu, ale skinęła głową.
Potem Waba spytała znowu o Rina. Haruka uniosła brwi w zdziwieniu.
"Nie wiem, co by się musiało stać, bym opuściła klan. Tylko, jeżeli klan by się mnie uderzył? Odrzucił. Gdyby był tylko Musan i nikt inny? Albo gdybym przestała wierzyć, że w klanie zostało jakiekolwiek dobro." odparła, po czym nagle do niej dotarło, że Waba stara się obrócić sytuację i zadać jej pytanie o motywacje Rina. Co takiego sprawiło, że opuścił on klan na rzecz ich plemion? To było... słuszne pytanie. Takie, które zadawała sobie sama od dawna. I które chciała zadać też Rinowi.
Czemu jednak miałaby woleć, żeby był zdrajcą?
A potem przypomniała sobie opowieść o czasach Chishiby. O tym, jak... jak Nagome dołączyła do oddziału.
Czy Rin przez znajomość z nią skazał się na... na to samo, co przeżyła Nagome? Jeśli jest jednak zdrajcą, to... to będzie mu się to należeć, ale jeśli nie jest... Czy wytrzyma tyle, co Nagome? I czy to była jedyna metoda, żeby upewnić się co do jego lojalności? Haruka pobladła, ale zaraz potem przymknęła oczy i uspokoiła się.
"Emocje czynią mnie żywą. Te bolesne... też." odmigała, po czym uśmiechnęła się smutno do starszej Siostry, a po jej policzku spłynęła pojedyncza łza, którą otarła. Wiedziała, że cokolwiek czeka Rina i przez to pośrednio ją... będzie trudne. Bardzo trudne. Ale musiała ufać, że wyjdą z tego jakoś. Najważniejsze, że... że była jakaś ścieżka. Mogła się teraz tylko modlić do Nesaku, by dał Rinowi siłę, aby unieść na swoich barkach ten ciężar i po próbach w pełni dołączyć do klanu.
Na koniec, kiedy wstały, ukłoniła się Wabie.
- Dziękuję za czas i naukę. I za rozmowę, Kitsune-no-Mikage-san. -
Potem wróciły do wnętrza, gdzie czekały już Hisamida, Shira i Urasano. Wygłupy liderki nieco poprawiły jej humor, chociaż wiedziała, że informacja o Rinie będzie jej ciążyć - tym bardziej, że nawet nie miała jak dać mu znać, że... że próby się jeszcze nie skończyły, a te najtrudniejsze dopiero przed nim. Nie miała oczywiście pojęcia, co dokładnie go czekało, ale bała się o niego tak czy inaczej. Bała się też, co sobie pomyśli, jeśli... jeśli rzeczywiście przybył do nich ze szczerym sercem, a spotka go... jakieś zło. I ból. I to po odbyciu niejednej już misji dla ich klanu. Przetarła twarz, po czym równie powoli odmigała.
"Suka."
Oczywiście użyła dokładnie tego samego znaku, którego wobec siebie użyły Hisamida i Waba za plecami Shiry. Jednocześnie jednak pokazała w przerysowany sposób język Shirze, by ta nie miała wątpliwości, że z jej strony również jest to forma żartu. Kiedy Waba nagle jednak stwierdziła, że liderka ją w jakiś sposób skrzywdzi, uniosła brwi, patrząc to na jedną, to na drugą.
Czy znowu chodziło o Rina? Czy o coś zupełnie innego? Wiedziała, że Shira musiała mieć jakiś cel w wybraniu jej na rekrutkę, jednak... co to mogło być? Tego dalej do końca nie mogła zrozumieć. Hisamida najwyraźniej też, jednak Shira nie zamierzała się tym planem z nikim podzielić. Haruka spojrzała na obie.
- Jeśli ten zamiar to znowu mnie wyposażyć w bomby i rzucić z dopiero co poznanym mężczyzną w kierunku jeszcze innego Bijuu, to tym razem spróbujcie mnie przynajmniej dzień wcześniej uprzedzić, dobrze? - poprosiła, patrząc to na jedną, to na drugą podobnym wzrokiem, którego używała Waba znad okularów. A przynajmniej spróbowała.
Potem pojawiły się pozostałe dziewczyny, które postanowiły się upić. Muwarze udało się to całkiem nieźle. Fugata i Yadasu chyba jednak trzymały się lepiej, może nawet opiekując ich medyczką. Haruka westchnęła, po czym nim poszła spać, zabrała się jeszcze za prasowanie tych szat, które były już gotowe, po czym sama udała się na spoczynek. W nocy widziała tylko znikającą gdzieś Nagome. Jakie zadanie dostała? Sprawdzić Musana? Czy jednak Kaminari?
Była zbyt zmęczona, by to rozważać. Usnęła znowu.
- Nie żeby ten Gzik, którego widzieliśmy był jakiś bardzo niemiły, ale... jestem taka głodna, że twój gzik wygląda zdecydowanie lepiej. I nie wyzywa mnie od starych bab. - stwierdziła z uśmiechem i rzuciła się na przygotowane przez Trzecie Pióro jedzenie. Cieszyła się, że humor Siostry się poprawił. Z zaciekawieniem obserwowała też rozwijającą się relację Moshiego i Niyomi. Chyba zapowiadała się bardziej burzliwie, niż relacja Zaku i Yadasu.
- Niyomi, daj mu lepiej ze dwa-trzy grzybki na drogę i na te negocjacje, żeby miał na uspokojenie nerwów. Moshi, próbowałeś ich? - rzuciła do Niyomi i Moshiego.
Potem usłyszała jeszcze Anzou, który swoją drogą prezentował się dzisiaj bardzo dobrze.
- Pasuje ci ten płaszcz do stroju. Tym razem ci się udało. - szturchnęła go delikatnie łokciem w bok. - Cokolwiek się stanie, to... cieszę się, że się nie pozabijaliśmy wtedy. I że mogłyśmy was trochę poznać, a wy nas. Mam nadzieję, że jeszcze będzie ku temu więcej okazji. -
0 x
- Nizan
- Posty: 144
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Ostateczne Starcie
Ścieżka Przeznaczenia - Anzou i Haruka
Jeszcze korzystając z sytuacji, Anzou zapytał czy Sanbi mógłby przyjąć ludzką formę. To było... słuszne pytanie. Dziewczyny się zamyśliły.
- To był pierwszy raz, kiedy Siostry Nocy walczyły z bijuu, więc ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, ale skoro potrafi mieszać chakrę, tworzyć techniki i być... manifestacją chakry to czemu miałby nie być w stanie używać podstawowych ninjutsu? - zapytała Shira. - Lepiej założyć, że to umie, niż nie zakładać.
Z kolei Haruka jeszcze zadała parę pytań Wabie i prowadziła rozmowę migając. Haruka nie chciała zabijać, ale też poznała się na nich. Waba cicho westchnęła.
- Drzazga. W. Serce. - wymigała. - To znaczy zadra. Król to człowiek z koroną. Tak wygląda korona. - zamigała, żeby pokazać Ci słowo, którego najwidoczniej szukałaś. - Tylko nas tak traktują. Dla klanu walczą całym sercem. - lecz nie tłumaczyła dalej. Waba była zdecydowanie inna niż Fugata pod tym względem. Jak nie pociągnęłaś tematu, to kobieta dawała Ci bardzo zdawkowe informację. Chyba rzeczywiście nie poczuwała się do tego, by Cię przyuczać, albo... miała w tym jakiś cel?
Gdy wymigałaś jednak dziurę w ziemi, a raczej starałaś się wymigać słowo kanion, Waba uniosła brew w zaciekawieniu.
- Skąd o tym wiesz? - odwróciła wzrok, jakby zastanawiała się o drugiej części zdania. Co zmieniło Musana? Pokazała Ci tylko jeden znak. - Chishiba. - jednak potem, wykonała drugi - krzyżując palce. - Nie. - a następnie zrobiła znak, który mógł przyprawić Cię o ciarki. - Shira.
Haruka wyjaśniła Wabie co musiałoby się stać, żeby ta zmieniła stronę. Waba jednak spojrzała pytająco. Widać, że... chciała się uśmiechnąć, ale jej kącik ust nie poruszył się. Nie umiała już się uśmiechać?
- Klan Cię uderzył. - popatrzyła Ci w oczy. - Osanen. - domigała. - Co w takim razie tutaj robisz? - a następnie zrobiła znak którego nie rozumiałaś. - Hipokryzja. - wyjaśniła.
Mogłaś mieć poczucie... inaczej. Rozmowa z Wabą, rozmowa z Hisamidą. Potem rozmowy z średnimi Siostrami - od Fugaty do Muwary. Na końcu zachowanie Niyomi, Urasano i Yadasu. Mogłaś zacząć to widzieć i zacząć pomału rozumieć. To jak bardzo niektóre dziewczyny były przesiąknięte... życiem z Chishiba. To co mówiła Fugata. Niektórym z nich nie dało się już pomóc i trzeba było stawiać na młode dziewczyny. Waba wydawała się być idealnym przykładem tego, że mówi wprost co uważa i nie ma problemu z tym, by kogoś pouczyć, albo powiedzieć, że coś jej nie pasuje. Fugata robiła to w podobny sposób, a jednak w zdecydowanie inny. Dziewczyny robiły to samo, ale jak Fugata mówiła Ci, że według niej nie nadajesz się na rekrutkę przy Twoim pierwszym spotkaniu, to wyjaśniła Ci przynajmniej czemu tak uważa. Waba zaś... używała wielu skrótów, których nie tłumaczyła. Mogłaś dostrzec różnicę.
Waba traktowała Cię z góry. Fugata dała Ci szansę, byś pokazała się ze strony, z której chciałaś się pokazać.
Na znaki, że emocje czynią Cię żywą, westchnęła.
- Dopóki te emocje nie pozbawią Cię serca. Wtedy zostaniesz... - Waba zatrzymała dłoń w powietrzu, lecz... nie dokończyła.
Gdy nazwałaś ją Kitsune-no-Mikage, ta uniosła brew, lecz nie skomentowała tego. Powiedziała jednak coś innego.
- Uważam, że kierunek, który obrała Shira jest błędny. - wypaliła nagle. - Chishiba nie podołała zadaniu, które sobie postawiła. Historia nas rozliczy. - nie wiedziałaś, czemu Waba powiedziała Ci coś takiego. - Kocham ją jak córkę, jak siostrę i jako liderkę. Skoczyłabym za nią w ogień, a jeżeli powie, że mam poświęcić swe życie dla klanu, wykonam zadanie bez zawahania. Jednak błądzimy. Ciągle błądzimy. - spojrzała w Twoim kierunku. - Szczerość to cecha prawdziwie odważnych, a więc przywilej nielicznych. To jest lekcja, którą przekazuję Ci jako starsza Siostra, bo Twoja mentorka Ci tego nie powie. Za bardzo jej na Tobie zależy i na misji, którą otrzymała od Shiry. - po tym wstała i weszłyście do siedziby Kujanari.
Haruka jednak zaczęła myśleć o Rinie i o tym, co usłyszała. Czy Uchiha będzie miał przez nią... problemy? W każdym razie, Haruka wpadła na pomysł, by pokazać Shirze znak, którego nauczyła się od Hisamidy i Waby, a znaczenie przekazała jej Fugata. Shira widząc to rozszerzyła oczy po czym spojrzała na górę.
- Nie mów, że Waba Cię tego nauczyła. - powiedziała, po czym zerknęła na Hisamidę. - Albo Ty, bo tylko staruchy używają tego w ten sposób. - powiedziała, po czym pokiwała głową z rezygnacją. - Weźcie nie uczcie jej archaizmów. - po czym pokazała Ci jakiś znak. - To jest kurwisko. - po czym jeszcze inny znak. - To jest szmaciarz. - a potem inny. - A to kukuryna. Dużo śmieszniejsze, nie? Z Niyomi wymyślałyśmy hah! - powiedziała, po czym zobaczyła, jak Hisamida jest cała czerwona ze wstydu.
Potem Haruka zamierzała dopytać, czy plan Shiry to wyposażenie w bomby z dopiero co poznanym mężczyzną. Shira zrobiła zamyśloną minę.
- Czekaj... jak to było? ... hmmm... - zmrużyła oczy, a następnie je zamknęła, wytężając umysł, aż wkońcu uniosła palec do góry. - Posłuchać mnie uważnie przygłupy! Taryfa ulgowa się kurwa skończyła! Jak zobaczę, że któraś suka cofnęła się choćby o krok, to wyrwę jej kręgosłup przez otwór w dupie! - po czym zamachała palcem, ewidentnie parodiując przemowę Kagady. - Wszystko będzie daijobu. Nie słuchaj starych emerytek bo Ci we łbie mieszają. Idź potul Fugatkę to wszystko Ci się poprawi. Ja tak robię od zawsze i zobacz jak mi to świetnie służy. Patrz jaką mam cerę. Jakbym miała 16 lat. - nadstawiła Ci się, pokazując szyję i poliki.
Na śniadaniu Niyomi ponownie wszystkich zaskoczyła. Mimo, że była to cisza przed burzą, wszyscy spędzali ten czas razem i... mieli chwile na wspominki.
- Wszyscy dużo się nauczyliśmy. Jednak najważniejsze, to chyba to, że wojna jest zła. Niezależnie od pobudek. - powiedziała Hisamida, na co o dziwo przytaknęła jej Waba.
- Wojny są kosztowne. W życie i środki. Tworzą śmierć, która przeradza się w pragnienie zemsty i niekończący krąg walki. To nie jest słuszne podejście. - nałożyła sobie na talerz. - Liczę, że poświęcenie Yadasu zaprocentuje. Nadzieja jest matką głupich, więc uznajmy, że muszę uwierzyć w naszą najmłodszą Siostrę.
- O, a co to za zmiana? - zapytała nagle Hisamida, na co Waba odchrząknęła.
- Żadna. Zawsze w nią wierzyłam, tylko mylnie odczytujecie moje intencje. Chciałam ochronić ją od bólu, który może ją czekać.
- Nie wszyscy muszą skończyć jak Ty. - powiedziała do niej Hisamida, na co nagle Waba uniosła gniewnie głowe, ale Hisamida wyciągnęła dłoń w jej kierunku. -Hej, nie atakuję Cię. Mówię tylko, że... nie wszyscy... są... tacy sami? Powinniśmy dać jej szansę. Czasy się zmieniają, Wabo.
Waba patrzyła chwilę na Hisamidę, po czym odwróciła wzrok w poszukiwaniu kawałka gzika.
- Czasy się zmieniają, ale ludzie i wojna nie. Bazujemy na tych samych instynktach, na których bazują zwierzęta. Tylko jest to ciut bardziej otoczone jakąś racjonalnością, przez co tworzy się tylko większe wyrachowanie w dążeniu do celu, Hisamido. Powinnaś to wiedzieć.
- Owszem, dlatego daję jej szansę. Ty też powinnaś.
- Yadasu już nie jest najmłodsza. Haruka jest. - wtrąciła się nagle Fugata, która wyglądała tak samo jak zawsze.
- Rzeczywiście, mój błąd. Chodziło mi o wiek oczywiście.
Anzou powiedział o gziku, a dodatkowo do Moshiego o tym, że to Wasz wielki dzień.
- Spoko, musiałam sobie przypomnieć jak to się robiło. - powiedziała. - W ogóle, dzięki Fugato za poranny trening, mega mi tego brakowało. - powiedziała Niyomi do Fugaty, która jedynie skinęła głową. Czyli we dwie trenowały bez... informowania nikogo z rana?
- Proszę. - odparła Fugata, po czym spojrzała na Trzecie Pióro. - Masz wiele wad w pozycjach, które nadrabiasz instynktem. Przejście Ebiro na emeryturę jest bardzo niekorzystne jeżeli chodzi o Twój rozwój. Czuję się zobowiązana, by Ci pomagać, bo zostałaś sama. - powiedziała nagle Fugata, na co Niyomi otworzyła usta. - Dobrze by było, by taką postawę prezentowały najstarsze Siostry, zamiast zajmować się rzeczami, które od nich nie zależą. - Fugata odłożyła pałeczki i popatrzyła głównie na Wabę. - Niektóre z nas mają największe doświadczenie w mentorowaniu Siostrom, spod których skrzydeł wyrosły silne, mądre i dobre kobiety. Może czas na chwilę zatrzymać się w codziennych obowiązkach i rozejrzeć? - skierowała wzrok na Hisamidę. - Inne zaś wychowały kolejną Liderkę i zapoczątkowały pokolenie. - Fugata napiła się herbaty. - Wasza służba się jeszcze nie skończyła, Siostry.
Zarówno ani Waba, ani Hisamida nie skomentowały słów Fugaty, ale widać było, że to co powiedziała... poruszyło obie.
- Daj spokój wariatko, jest wszystko w porząsiu. Dam sobie radę. Zawsze daję, nie? Nawet jak rozbiłam łeb o glebę, to jakoś wstałam, pamiętasz? Hehe! - jednak słowa Fugaty poruszyły nawet i Niyomi, bo mimo chęci zachowania luzu... jej aura na chwilę posmutniała.
Jakie to uczucie stracić mentorkę? Siostrę, która odpowiadała za przekazanie Ci wszystkich wartości? Czy było to jak pozbawienie kogoś bratniej duszy?
- Taaa... wielki dzień. - przerwał nagle Moshi, patrząc się w jedzenie. Od pewnej chwili nie jadł, tylko bawił się jedzeniem na talerzu. Ewidentnie Moshi sam posmutniał i na ten widok zareagowała Niyomi.
- Jak obrażasz, że wale gównem, to mam to w dupie, ale obraź moją kuchnię, to obiecuję Ci, że wybiję Ci te zęby i będziesz żarł przez rurkę. - powiedziała kobieta, na co Moshi uniósł głowę i jedynie pokiwał głową.
- Co...? A, ta... spoko. - mruknął jedynie.
Reakcja Moshiego zupełnie nie pasowała do jego charakteru i obycia, co rzuciło się w oczy wszystkim. Niyomi uniosła wzrok i popatrzyła po zebranych, szczególnie na Anzou. Haruka powiedziała, wtedy, czy Moshi próbował grzybka. Chłopak uniósł głowę, popatrzył na Harukę i cicho westchnął.
- Nieee... nie miałem okazji.
Nikt nie wiedział, co się stało z chłopakiem. Niyomi podeszła i usiadła obok niego, wyciągając paczkę z grzybkami i dając mu do spróbowania.
- Masz, spróbuj. Dobre są. - powiedziała, totalnie nie wiedząc jak się zachować i o co chodzi.
- Spoko. - powiedział, po czym wziął grzybka i wsadził do ust, zaczynając cicho rzuć.
Zapadła cisza i wszyscy jedli przez chwilę w spokoju. Jednak nagle Niyomi nie wytrzymała.
- No pojebie mnie zaraz. Co Ci się stało? Za mocno Ci przyjebałam? Matko, przepraszam, myślałam, że nadążasz! Już Cię przepraszam przecież. Czego chcesz? - zapytała nagle.
Moshi uniósł wzrok i westchnął. Popatrzył na Niyomi.
- Niee... to nie to. Ja po prostu... eh... - westchnął. - Ja Was po prostu wszystkich lubię. Jeżeli klany się dziś nie dogadaja, to jak mam... Was zabić? Pani Muwara ocaliła nas wszystkich, Pani Shira, Fugata, czy Nagome - one wszystkie walczyły za ludzi. Przeciwko bijuu. Nie jesteście złe. Nie chcę... Was zabijać. Nie chcę z Wami walczyć. - powiedział, po czym wsadził głowę w ręce i oparł się na stole. - A nawet... jeżeli nasze klany dojdą do porozumienia, to... to... mój zespół już nie istnieje. Sanda, Zaku, Yai... wszyscy zostaliśmy rozdzieleni. Nie mamy tak jak Wy, że jesteśmy całe życie razem. Też bym chciał... być razem ze swoim zespołem. Z Sandą przeżyliśmy... bardzo wiele. Byliśmy pierwsi u Pani Kagady. Jest dla mnie jak siostra. Nawet Anzou jest spoko i już liczyłem na to, że wszyscy jakoś no... no wiecie. Że będziemy razem. Nie mówię, że ciągle, ale przynajmniej... że jakoś na froncie czy coś. Wspólnie, razem. Jak przeciwko bijuu. Tymczasem, wszystko się skończyło w jeden wieczór, a ja zostaje wysłany do stolicy... - powiedział to wszystko, po czym zapadła cisza.
Najbliżej siedziała Niyomi, więc wszyscy spojrzeli na nią, by jakoś go pocieszyła, ale Niyomi szybko zamigała. "CO mam niby zrobić?". Kobieta odchrząknęła po czym najpierw poklepała go po głowie, a następnie objęła ręką i bardzo ostrożnie przyciągnęła, by przytulić.
- Yyy... spoko, jakby kurwa no... w razie czego to Ci nie wpierdolę jak wczoraj...? Albo nie zbombardujemy Twojej stolicy czy coś, jakoś się ułoży. Będzie git. Jesteśmy wszyscy ninja, nie? Na to się pisaliśmy.
- Taaa... pisaliśmy. - powiedział, po czym nagle odwrócił wzrok i popatrzył na twarz Niyomi z bliska. - Czej. Co Ty robisz? Czemu jesteś tak blisko!? - powiedział nagle i zrobił się cały czewrony.
- Co? Jak blisko? - zapytała Niyomi i do niej też dotarło, że są ewidentnie zbyt blisko. Para od siebie odskoczyła.
- Pasztecie nie zbliżaj się do mnie na tak bliski zasięg! - krzyknął w jej stronę.
Niyomi jak to usłyszała to otworzyła usta i na jej twarzy pojawiła się znajoma żyłka irytacji.
- Coś Ty gnoju powiedział? - zapytała, po czym sięgnęła to co miała najbliżej - czyli wazon i zamachnęła się, by rzucić w jego stronę, lecz w ostatniej chwili Urasano złapała ją za rękę.
- Weź odpuść. Strasznie hałasujecie. - powiedziała, ziewając.
To było ciekawe, bo Urasano znalazła się przy Niyomi niewiadomo jak i niewiadomo skąd. Była... szybka. Albo użyła jakiejś techniki, bo zrobiła to prawie że bezgłośnie.
- Nie śpisz?
- No jak wszyscy krzyczą, to jak mam spać. Ale nie jest źle. - powiedziała, po czym usiadła do stołu. - Yadasu wygląda obłędnie. Shira też. Ale im gęby opadną. Mówię Wam. - powiedziała Urasano ewidentnie zadowolona, po czym popatrzyła na Harukę. - Zabrałam jedną z tych sukienek co mówiłaś. Przepraszam, ale nie miałam czasu, a musiałam coś wykombinować. Odkupię Ci po powrocie. - skinęła w jej stronę głową.
- Daj spokój. Fundne nam wycieczkę do sklepu. Ważne by młoda się cieszyła, bo ostatnio aż nie przypominała siebie. Jak to kwestia kilku monet to jebać.
- Myślę, że tu nie o monety chodzi. - odparła Urasano. Cóż, Haruka była pierwszy raz świadkiem rozmowy najmłodszego miotu sióstr. - Tobie też by dobrze zrobiło, przepracowałaś chyba przeszłość nie? - zapytała dziewczyna.
- Chyba jednak nie. - mruknęła Niyomi.
- To popracuj nad tym może bardziej jak nad... walką o kolejne pióra? Taka sugestia. Mimo, że mało się odzywam, to sporo obserwuję jak się zachowujecie.
- Luz, jakby, nie przejmuj się tym totalnie. Dam sobie radę i ...
- Nie o to chodzi. - przerwała jej nagle Urasano. - Ja też chcę walczyć o pióra. I chcę, żebyś była w formie. Nie chcę z Tobą wygrać i mieć do siebie pretensje, że nie byłaś w swojej najlepszej formie.
Na sali zapadła cisza, a reszta Sióstr otworzyła usta w niedowierzaniu. Chyba nikt się nie spodziewał, że... Urasano powie coś takiego otwarcie.
- Nie patrzcie tak. Dużo rozmawiałyśmy z Yadasu i mamy dość tego, że traktujecie nas z boku. Zamierzamy Was zdetronizować, nim zdążycie odejść na emeryturę. - po czym jak gdyby nigdy nic, nałożyła sobie jedzenie na talerz. - Zamierzamy Was przerosnąć jeszcze za Waszej kadencji. A Ty Fugato, jesteś moim największym celem. - Urasano spojrzała na Fugatę. - Zrobię wszystko, by z Tobą wygrać.
Fugata skinęła głową.
- Dobrze, będę gotowa. - odparła ze swoim neutralnym głosem mentorka Haruki.
- To obietnica?
- To obietnica.
- Co wy żeście się na Fugatę wszystkie uparły? A Nagome? Albo Muwara? - zapytała nagle Hisamida. - A my z Wabą?
Urasano popatrzyła na obie kobiety.
- Żeby przerosnąć moja mentorkę, muszę pokonać silniejszą od niej. Czyli interesuje mnie tylko i wyłącznie Fugata, bo uważam, że jeden na jeden by Was zlała. Ciebie i Wabę. To Fugata powinna być dziewiątym piórem. - po czym spojrzała na Wabę. - Szczerość to cecha prawdziwie odważnych, a więc przywilej nielicznych. Dobrze odrobiłam tę lekcję, nadmentorko? - zapytała.
Waba zaś skinęła głową.
- Zgadza się. - lecz nie widać było u niej żadnej reakcji na to, że... chyba ją Urasano obraziła? Hisamida popatrzyła zaś na Fugatę.
- Matko, do czego to doszło. - westchnęła. - Pamiętam jak pierwszy raz Cię poznałam. Jak Sakki cię przyprowadziły. A teraz? - uśmiechnęła się. - Chishib...
I nagle Fugata uderzyła pięścią w stół i wskazała palcem w kierunku Hisamidy.
- Nie! - kobieta krzyknęła. - Nie. - powtórzyła, już spokojniej. - Nie Chishiba. Nie, kurwa, Chishiba. - zawęziła wzrok. - Shira. Tylko i wyłącznie Shira.
- Dobra, przepraszam! Nie wiesz, co chciałam powiedzieć... nie unoś się tak.
- Wybacz, ale mam to gdzieś. Nie pozwolę Ci przypisać czegokolwiek tej kobiecie. Shira. Tylko i wyłącznie Shira. - powiedziała.
Przy stole zapanował po tym względny spokój i reszta mogła dokończyć posiłek.
A dalej się pożegnaliście, wszyscy. Siostry, te co były z Anzou i Moshim, który zgodził się by iść z Władca Piorunów.
Ostatni raz widzieliście się jako towarzysze. Do końca dnia mogły wznowić się walki.
Ścieżka przeznaczenia. Anzou i Haruka.
Anzou wraz z Moshim dotarli do wyjścia z osady. Gdy szli przez miasto, nie było w ogóle ludności cywilnej na ulicach. Zamiast tego, ludzie byli pochowani w mieszkaniach i wszyscy patrzyli się przez okna. Na każdym rogu stało mnóstwo straży, a także chodziły patrole, które były w składach od 6 do 10 żołnierzy. Pełna mobilizacja na to, co miało nadejść.
Przed wejściem do osady od strony Kaminari była ewidentna blokada od wojskowych. Nie było jak przejść. Dopiero gdy Zaku wypatrzył Anzou, machnął mu ręką, by Ci do niego podeszli.
- Hej! Dobrze, że jesteście. - powiedział witając się z nimi. - Chino wraz z Panią Ebishiro zaraz wkroczą do miasta. Byłem u niej wczoraj i wszystko zameldowałem. Zarządca Toshikai przyjmie obie strony w swoim gabinecie. Ja zaś przywitam Chino i... idziemy powitać drugą stronę. Dobrze dogaduję się z Panem Toshikai. Mądry człowiek. Chce współpracować, więc... no, będzie dobrze. Z Yadasu też się polubili. - wyjaśnił niemalże jednym tchem. - Anzou, najlepiej będzie, jak pójdziesz już na stanowisko i będziesz obstawial wejście do sali. Moshi - Ty przejmij ulicę. Znasz strażników. Nie chcemy by ludzie wychodzili narazie na zewnątrz. Jeżeli coś się stanie, bezpieczniej dla nich, by pozostali tam gdzie są. Nie wiem jednak, co zamierzają Siostry Nocy. Jednak, musimy być czujni. A w ogóle, to dobrze Was widziec. Trochę się stresuję. - powiedział, uśmiechając się delikatnie.
Gdy Anzou wyszedł wraz z Moshim, Hisamida stanęła na środku.
- Dobra, zaczynamy operację. Wytyczne od Shiry brzmią następująco. Będziemy obstawiać wejścia do osady i patrolować strefy. Nie wpuszczamy i nie wypuszczamy nikogo poza Shirei-kanami obu stron. Zarówno Kaminari, jak i Kujaku. Jeżeli ktokolwiek spróbuje przekroczyć mury osady, macie ich powstrzymać. Możecie użyć siły. W ostateczności, możecie zabić. Zarówno jednych, jak i drugich. Podzielimy się na zespoły i obstawimy poszczególne posterunki. - zaczęła. - Muwara jest w szpitalu i jest gotowa do pełnej mobilizacji. Shira jest już w obozie Jirou. Nagome... dostała specjalne zadanie od Shiry i nie będzie jej narazie z nami. - Hisamida zerknęła na Harukę, ale nic nie powiedziała. - Yadasu oczywiście będzie obecna na samych negocjacjach. Rozmieszczenie sił wyglada następująco. Niyomi - obstawiasz wschodnie wejście. Wypatrujesz floty Kaminari i przede wszystkim nadejścia bijuu. W Twoim przypadku, jeżeli wypatrzysz zagrożenie lub ludzi, którzy chcą wejść od morza, nie podejmujesz walki. Alarmujesz i wzywasz wsparcie. Teraz dalej, Fugata z Haruką - wy bierzecie wejście południowe, czyli te od strony naszego klanu. W momencie, jak Shira i Jirou przekroczą wejście, musicie uważać, szczególnie na ruchy wojsk Musana. Mogą coś kombinować. Północne wejście - ja i Waba. Najbardziej newralgiczne wejście, które może doprowadzić do różnego rodzaju napięć. Nie możemy doprowadzić do konfliktu, mimo ewentualnych prowokacji. Dlatego idziemy we dwie, bo jesteśmy najbardziej doświadczone. Na sam koniec Urasano, Ty bierzesz zachodnie wejście. One domyślnie będzie zamknięte, dlatego nie ma potrzeby dodawać tam sił. - powiedziała, po czym popatrzyła na wszystkie po kolei. - Przebierzcie się w kombinezony i przygotujcie do bitwy. Wyruszamy w pełni przygotowane. Aha i jeszcze jedno.
Zrobiła przerwę.
- Jak zobaczycie tego... Gzika czy jak on się nazywa, to mamy rozkaz pacyfikacji go. Macie go złapać, ale nie zabijać. - powiedziała mrużąc oczy. - Shira ma pewne obawy co do niego. W każdym razie, nie prowokujemy centrum osady. Niech Kaminari czują, że to oni kontrolują sytuację. W razie potrzeby, Shira zostawiła jeszcze jeden rozkaz.
Hisamida przełknęła ślinę.
- Jeżeli dojdzie do walki shirei-kanów, mamy wyeliminować Shirei-kan Kaminari bez względu na wszystko. A gdy pojawi się Kagada, Shira nie zamierza z nią więcej sparować na równych warunkach. - popatrzyła na Fugatę. - Rzucimy się na nią wszystkie.
Shira Kujaku - klik
Hisamida Kujaku - klik
Waba Kujaku - klik
Fugata Kujaku - Klik
Nagome Kujaku - klik
Muwara Kujaku - klik
Niyomi Kujaku - klik
Urasano Kujaku - klik
Yadasu Kujaku - klik
Gzik - klik
Osanen Kujaku - klik
Asaro Kujaku - klik
Haradate Kujaku - klik
Chino Kaminari - klik
Ebishiro Kaminari - klik
Chocho Kujaku - klik
Chishiba Kujaku - klik
Zarządca Toshikai Hyuto - klik
Kagada Kaminari - klik
Yai Kaminari - klik
Sanda Kaminari - klik
Moshi Kaminari - klik
Zaku Kaminari - klik
1 x
- Anzou
- Posty: 1143
- Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogo
- Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem - Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=6941
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Nadszedł dzień Zero. Dzień, w którym wiele rzeczy może się odmienić. Dotychczas - relacje z Siostrami Nocy, zwłaszcza po walce z Ogoniastą Bestią uległy znaczącej poprawie. To rzuciło swego rodzaju nowe światło na to, jakimi są ludźmi, pokazało, że tam za Murem też są osoby, które stawiają na szali swoje życie, również po to, aby sprawić, że typowa ludzkość poczuje się lepiej. Nastolatek przybył na śniadanie i rozpoczął spożywanie Gzika. Jakkolwiek to nie brzmiało - liczył, że jedna z Sióstr faktycznie ugotowała ziemniaki, a nie podała upolowanego Gzika, tego Gzika, który wciąż pozostaje wielką niewiadomą. Chłopak usłyszał uwagę Haruki na temat stroju, który posiadał.
- Bardzo dziękuję. Nie będę ściemniać, uwielbiam ładnie wyglądać. Dobre ubrania, to moja słabość. Ten płaszcz... jest wysokiej jakości, ten materiał, zapewnia odpowiednią temperaturę, a do tego wygląda... imponująco. Ja również cieszę się, że mogliśmy się poznać nieco lepiej. Głęboko wierzę, że uda się osiągnąć jakiekolwiek porozumienie i zawiesić ten topór wojenny. Wystarczająco krwi się już przelało.
Odpowiedział Anzou i dalej był biernym obserwatorem jak i konsumentem wspaniałych potraw, które przygotowała Niyomi. Uwagę chłopaka zwrócił Moshi, który wyglądał nieco inaczej, jakby... uszła z niego cała energia, jakby zdał sobie sprawę, że pewnego rodzaju etap się zakończył, naprawdę się zakończył, nie tylko na papierze. Jego głos też nie był taki jak zazwyczaj. Ewidentnie coś go trapiło, Moshi nawiązał dyskusję z Niyomi, wziął nawet od niej grzybka, Anzou nie skomentował tego, ale nie był pewien, czy to najlepszy pomysł, próbować czegoś takiego przed jednym z ważniejszych dni w klanie? Niezbyt odpowiedzialne, ale to już bardziej pasowało do tego przygłupa. Nie trzeba było jednak długo czekać, siostra, w której chyba jakoś się podkochiwał Moshi naciskała i wycisnęła z niego nieco więcej informacji. Tak jak można się było tego spodziewać. Anzou patrzył na chłopaka, doskonale rozumiał jego emocje i to, co czuje. Był zwyczajnie rozdarty, rozczarowany tym, jak potoczyły się losy. Nie tylko pod kątem ewolucji relacji z Siostrami, ale również tego, że oddział Kagady przestał istnieć. Elementarna część jego życia zwyczajnie uległa zmianie, a człowiek... do tego musi najzwyczajniej w świecie przywyknąć.
- Mimo wszystko, może uda się dogadać. Bądźmy tej myśli, a... jeżeli zajdzie taka potrzeba, wywiąże się walka... każdy podejmie właściwą decyzje. Taka już jest niestety kolej rzeczy, to co się wydarzyło to jedno, my musimy dołożyć wszelkich starań, stanąć na naszych uszach, aby zaprowadzić porządek. Aby w końcu tutaj było normalnie, jakkolwiek normalnie.
Anzou wziął kolejny kęs potraw przygotowanych przez rozmówczynię z Moshim. Uwagę chłopaka zwrócił też tekst o tym, że wszyscy się na to pisaliśmy. Moshi jakby... zaprzeczył temu? Nie miał do końca przekonania o co mu chodzi, ale to pewnie jest powiązane jakoś z jego historią. Może został zwyczajnie zmuszony do tego, aby być Shinobi. Czasami los płata też takie figle. Życie nie jest łatwe. Same Siostry też rozmawiały aktywnie pomiędzy sobą, Władca Piorunów już się nie udzielał. Skupił się na tym, co nadchodzi, był profesjonalistą i widział, że niektóre Siostry podchodzą do tych negocjacji i całej sytuacji równie poważnie jak on. Ludzie byli jednak zróżnicowani i każdy robił to na swój własny sposób. Chłopak pożegnał się ze wszystkimi, podziękował za posiłek i ruszył z Moshim w kierunku obozu Kaminari. Na zewnątrz spojrzał jeszcze na chłopaka.
- Wiem, że to wszystko jest trudne. Pewnego rodzaju porządek... zniknął, wszystko wygląda inaczej i do cholery nie wiemy, co przyniesie ten dzień. Wiem jednak, że będziesz podejmować właściwe decyzje. O ile mogę... co miałeś na myśli mówiąc, że 'pisałeś' się na to wszystko? Oczywiście, o ile chcesz się tym podzielić.
Nastolatek mówił pewnie i przemieszczał się ze swoim towarzyszem. Cel był jeden. Dotrzeć do obozu, poinformować Chino i skupić się na tym, co nadchodzi. Nastolatek został rozpoznany na miejscu przez Zaku, który od razu, bez większego zwlekania przeszedł do meritum. Władca Piorunów stał wyprostowany, utrzymywał z nim kontakt wzrokowy.
- Miło Ciebie widzieć, wielmożny władco osady!
Anzou z uśmiechem na twarzy ukłonił się do Zaku. Chciał nieco rozluźnić atmosferę, dalej zbierał się już do tej poważnej części swojej wypowiedzi.
- Wszystko dobrze zaplanowałeś, dobra robota Zaku! Zanim Chino ruszy, chcę jej tylko przekazać pewną informacje od Kagady oraz to, co usłyszałem wczoraj w trakcie rozmów z Siostrami, myślę, że może to być wartościowa wiedza. Zaraz potem udam się na stanowisko i będę obstawiać wejście. Czy wiesz może, kto będzie ze mną? Czy mam być tylko ja?
To było dość istotne, zwłaszcza z perspektywy potencjalnej ingerencji ze strony Musana i jego ekipy. Chłopak nie wie przecież jak oni wyglądają, na pewno nie mogą wejść do środka i każda ich próba będzie wiązać się z atakiem ze strony Anzou. Instrukcje były jasne. NIKT NIE WCHODZI. CIekawe jak... powstrzymać przed tym Gzika... Wydaje się, że zadanie, które otrzymał Niebieskooki jest najtrudniejsze w jego historii. Anzou chce udać się do Chino, do jej namiotu, aby zdać jej finalny raport. Uda się w jej kierunku, o ile go nikt nie zatrzyma.
- Bardzo dziękuję. Nie będę ściemniać, uwielbiam ładnie wyglądać. Dobre ubrania, to moja słabość. Ten płaszcz... jest wysokiej jakości, ten materiał, zapewnia odpowiednią temperaturę, a do tego wygląda... imponująco. Ja również cieszę się, że mogliśmy się poznać nieco lepiej. Głęboko wierzę, że uda się osiągnąć jakiekolwiek porozumienie i zawiesić ten topór wojenny. Wystarczająco krwi się już przelało.
Odpowiedział Anzou i dalej był biernym obserwatorem jak i konsumentem wspaniałych potraw, które przygotowała Niyomi. Uwagę chłopaka zwrócił Moshi, który wyglądał nieco inaczej, jakby... uszła z niego cała energia, jakby zdał sobie sprawę, że pewnego rodzaju etap się zakończył, naprawdę się zakończył, nie tylko na papierze. Jego głos też nie był taki jak zazwyczaj. Ewidentnie coś go trapiło, Moshi nawiązał dyskusję z Niyomi, wziął nawet od niej grzybka, Anzou nie skomentował tego, ale nie był pewien, czy to najlepszy pomysł, próbować czegoś takiego przed jednym z ważniejszych dni w klanie? Niezbyt odpowiedzialne, ale to już bardziej pasowało do tego przygłupa. Nie trzeba było jednak długo czekać, siostra, w której chyba jakoś się podkochiwał Moshi naciskała i wycisnęła z niego nieco więcej informacji. Tak jak można się było tego spodziewać. Anzou patrzył na chłopaka, doskonale rozumiał jego emocje i to, co czuje. Był zwyczajnie rozdarty, rozczarowany tym, jak potoczyły się losy. Nie tylko pod kątem ewolucji relacji z Siostrami, ale również tego, że oddział Kagady przestał istnieć. Elementarna część jego życia zwyczajnie uległa zmianie, a człowiek... do tego musi najzwyczajniej w świecie przywyknąć.
- Mimo wszystko, może uda się dogadać. Bądźmy tej myśli, a... jeżeli zajdzie taka potrzeba, wywiąże się walka... każdy podejmie właściwą decyzje. Taka już jest niestety kolej rzeczy, to co się wydarzyło to jedno, my musimy dołożyć wszelkich starań, stanąć na naszych uszach, aby zaprowadzić porządek. Aby w końcu tutaj było normalnie, jakkolwiek normalnie.
Anzou wziął kolejny kęs potraw przygotowanych przez rozmówczynię z Moshim. Uwagę chłopaka zwrócił też tekst o tym, że wszyscy się na to pisaliśmy. Moshi jakby... zaprzeczył temu? Nie miał do końca przekonania o co mu chodzi, ale to pewnie jest powiązane jakoś z jego historią. Może został zwyczajnie zmuszony do tego, aby być Shinobi. Czasami los płata też takie figle. Życie nie jest łatwe. Same Siostry też rozmawiały aktywnie pomiędzy sobą, Władca Piorunów już się nie udzielał. Skupił się na tym, co nadchodzi, był profesjonalistą i widział, że niektóre Siostry podchodzą do tych negocjacji i całej sytuacji równie poważnie jak on. Ludzie byli jednak zróżnicowani i każdy robił to na swój własny sposób. Chłopak pożegnał się ze wszystkimi, podziękował za posiłek i ruszył z Moshim w kierunku obozu Kaminari. Na zewnątrz spojrzał jeszcze na chłopaka.
- Wiem, że to wszystko jest trudne. Pewnego rodzaju porządek... zniknął, wszystko wygląda inaczej i do cholery nie wiemy, co przyniesie ten dzień. Wiem jednak, że będziesz podejmować właściwe decyzje. O ile mogę... co miałeś na myśli mówiąc, że 'pisałeś' się na to wszystko? Oczywiście, o ile chcesz się tym podzielić.
Nastolatek mówił pewnie i przemieszczał się ze swoim towarzyszem. Cel był jeden. Dotrzeć do obozu, poinformować Chino i skupić się na tym, co nadchodzi. Nastolatek został rozpoznany na miejscu przez Zaku, który od razu, bez większego zwlekania przeszedł do meritum. Władca Piorunów stał wyprostowany, utrzymywał z nim kontakt wzrokowy.
- Miło Ciebie widzieć, wielmożny władco osady!
Anzou z uśmiechem na twarzy ukłonił się do Zaku. Chciał nieco rozluźnić atmosferę, dalej zbierał się już do tej poważnej części swojej wypowiedzi.
- Wszystko dobrze zaplanowałeś, dobra robota Zaku! Zanim Chino ruszy, chcę jej tylko przekazać pewną informacje od Kagady oraz to, co usłyszałem wczoraj w trakcie rozmów z Siostrami, myślę, że może to być wartościowa wiedza. Zaraz potem udam się na stanowisko i będę obstawiać wejście. Czy wiesz może, kto będzie ze mną? Czy mam być tylko ja?
To było dość istotne, zwłaszcza z perspektywy potencjalnej ingerencji ze strony Musana i jego ekipy. Chłopak nie wie przecież jak oni wyglądają, na pewno nie mogą wejść do środka i każda ich próba będzie wiązać się z atakiem ze strony Anzou. Instrukcje były jasne. NIKT NIE WCHODZI. CIekawe jak... powstrzymać przed tym Gzika... Wydaje się, że zadanie, które otrzymał Niebieskooki jest najtrudniejsze w jego historii. Anzou chce udać się do Chino, do jej namiotu, aby zdać jej finalny raport. Uda się w jej kierunku, o ile go nikt nie zatrzyma.
0 x

- Kujaku Haruka
- Posty: 632
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
To, co mówiła Waba, było... interesujące. Haruka rzeczywiście póki co poznała Króli tylko i wyłącznie w kontekście ich relacji z nimi - Siostrami. Nie wiedziała, co robią na misjach, chociaż przez głowę przemknęło jej wspomnienie tego, co mówiła Sanda o misji na morzu. Tyle, że tak samo jak Musan i jego ludzie, Shira i Siostry również walczyły dla klanu całym sercem, a co ważniejsze - nie bały się też perspektywy pokoju.
"Rozumiem. Ale czy umieją też przestać walczyć? Dla klanu?" zamigała jeszcze, unosząc brwi, po czym jeszcze dla pewności domigała parę znaków, nie będąc pewna, jak pokazać "pokój". Jej obawą było, że Królowie i Musan tak długo walczyli, że zapomnieli już jak tego nie robić. "Brak. Walki. Przyjaźń."
Na pytanie o to, skąd wiedziała, wzruszyła ramionami.
"Dużo pytam. Chcę znać Siostry." zamigała, a potem Waba pokazała coś... naprawdę interesującego. Chishiba, a raczej... Shira zmieniła Musana? Ale dlaczego? Co takiego się stało? Tej części historii nie słyszała.
"Shira? To znaczy? Opowiedz."
Potem Waba zarzuciła jej hipokryzję i Haruka westchnęła. Albo tym razem Waba nie zrozumiała, że nie chodziło o uderzenie, ale ODRZUCENIE przez klan, albo... w sumie nie wiedziała co dokładnie. Ale uznała, że potraktuje to jako niezrozumienie.
"Chodziło mi o odrzucenie przez klan. Nie uderzenie przez jednego jego członka. Sam Osanen - Sami Królowie - to jeszcze nie klan."
Rzeczywiście, rozmowa z Wabą, chociaż interesująca i oferująca nową, inną perspektywę, była jednocześnie trochę frustrująca, ponieważ ta Siostra była o wiele bardziej lakoniczna i oszczędna w informacjach, jakie jej przekazywała. Co więcej, widziała, że na razie Waba traktuje ją bardzo protekcjonalnie, z góry. Nie podobało jej się to do końca, ale wiedziała, że zgodnie z logiką Chishiby - za słowami musiała iść jeszcze siła oraz doświadczenie - dwie rzeczy, których jej na razie dalej brakowało. Dlatego powściągnęła frustrację.
"Dokończ, proszę. Nie obrażę się, jeśli to coś złego? Negatywnego." odmigała, nim przeszły z powrotem na słowa.
- Jakie zadanie postawiła sobie Chishiba? Zrobić z nas bezduszne morderczynie? I... jeżeli szczerość to cecha prawdziwie odważnych, to... co powinniśmy w takim razie zrobić, według ciebie? Żeby nie błądzić? - spytała już otwarcie, jeszcze zanim weszły, szczerze będąc tego ciekawa. Dalej nie rozumiała do końca motywów i emocji tej jednej Siostry. Ostatni fragment dotyczący Fugaty... chyba chodziło o to, że Fugata - chcąc być dla niej dobrą mentorką - nie zawsze będzie z nią w pełni szczera, bo nie będzie chciała jej zranić? Nie miałą co do tego pewności. Do tej pory jej mentorka była raczej... bardzo szczera. Po prostu nie była przy tym złośliwa, ani protekcjonalna. I to Haruka bardzo w Fugacie zaczęła cenić.
Cóż, przynajmniej ten fragment rozmowy pomógł jej chwilowo przygasić niepokój związany z Rinem. Chwilowo.
Tymczasem w siedzibie, zgodnie z jej podejrzeniem, Shira nie tylko się nie obraziła, ale wręcz poinstruowała ją, jak używać "nowoczesnych" przekleństw w znakach. Haruka pokiwała głową i wręcz z przesadną uwagą powtarzała znaki po Shirze.
- Dzięki, teraz będę zdecydowanie lepiej przygotowana do misji. W końcu będę mogła zamigać na przykład... - zastanowiła się i zamigała. "Zdejmuję tego szmaciarza po lewej!"
Całkiem przypadkowo po lewej akurat stał Anzou.
Na tulenie Fugatki parsknęła i pokręciła głową.
- Totalnie. Tulenie Fugatki to na pewno najlepsza kuracja. A jak schudnę, jak potem będę jej próbowała uciec! -
Rozmowa przy śniadaniu była - co zrozumiałe - już w poważniejszych tonach, zwłaszcza między starszymi Siostrami. To, co z niej jednak wyłapała ciekawego, to sugestia Hisamidy, że... nie wszyscy muszą skończyć jak Waba? Co to znaczyło? Czyżby... czyżby ona sama przeżyła podobny romans z kimś spoza klanu, który się tragicznie skończył i dlatego była tak... ostrożna wobec podobnych związków? Dlatego wypytywała o Rina, protestowała przeciwko Zaku i Yadasu? Był to chyba delikatny temat, ale postanowiła, że w którymś momencie spróbuje delikatnie poprosić Wabę o to, żeby jej coś powiedziała na ten temat. Sama, nie inna Siostra.
Równie interesująca była postawa Fugaty, która mimo posiadania tylko Szóstego Pióra... zdecydowanie wyrobiła sobie już pozycję, w której umiała uprzejmie, ale dobitnie upomnieć każdą z Sióstr, co do ich obowiązków. Haruka obserwowała to wyraźnie i z zainteresowaniem. Cieszyła się, że ma taką mentorkę i wiedziała, że będzie się starała ją naśladować też pod tym kątem w którymś momencie, chociaż nie sądziła, żeby mogła być aż tak zdystansowana. Na razie czuła się chyba w jakiś sposób... połączeniem Fugaty i Shiry? Chociaż tak naprawdę pewnie cały czas po prostu chłonęła postawy wszystkich pozostałych Sióstr.
Potem Moshi - po chwili ciągnięcia za język - zdradził, czemu dzisiejszego poranka nie przypominał siebie. I chociaż Haruka starała się podchodzić do sytuacji ze spokojem, to jego słowa rezonowały w dużej mierze z tym, co w głębi sama czuła. Polubiła wariacką ekipę Kaminari. Moshiego również, chociaż w sumie najbardziej chyba miałaby ochotę zaprosić Sandę na wspólne picie razem z nią, Muwarą i resztą Sióstr. Była ciekawa, jakie historie miała tamta dziewczyna, która chyba była z Kagadą najdłużej.
- Cóż... nawet jeśli walki znowu się rozpoczną, to może chociaż dopisze nam szczęście i nie wpadniemy na siebie w bitwie. Albo chociaż nie od razu. - westchnęła, nie widząc innego wyjścia na ten moment. Wiedziała, że ostatecznie wykona rozkazy Shiry, ale... ale jeśli miałaby teraz skrzywdzić któregokolwiek z tych Kaminari, których poznała tutaj, byłoby jej ogromnie ciężko.
Potem obudziła się Urasano, która tym razem zaczęła coś więcej mówić. Na komentarz odnośnie stroju machnęła ręką, dając do zrozumienia, że wszystko jest DAIJOBU. To co przede wszystkim do Haruki dotarło, że w sumie to pierwszy raz, kiedy widzi ją nie przy pracy, ale rozmawiającą po prostu z którąś z pozostałych, młodszych Sióstr. Co więcej, pokazała pazur, którego normalnie spodziewałaby się chyba najbardziej po... Fugacie? Szczery, ale bez jadu. Otwarcie powiedziała, że i ona, i Yadasu chcą przerosnąć pozostałe. Co wiecej, otwarcie też powiedziała, że według nich to... Fugata powinna być Dziewiątym Piórem. W sumie... po wczorajszej walce jej i Onasena, nawet jej to nie dziwiło. Fugata była... naprawdę potężna, kiedy przestawała się hamować.
Śniadanie zakończyło się w nieco napiętej, ale jednak o niebo lepszej atmosferze niż to wczorajsze. Przynajmniej tyle.
Pożegnała się z Anzou i Moshim, ściskając każdego na pożegnanie.
- Tylko bez grubych pasztetów, Moshi. - pogroziła jedynie bratniej duszy Niyomi, a do Anzou powiedziała. - Postaraj się przypilnować tam wszystkich. I tak, żeby nie pobrudzić tych ubrań, bo byłoby szkoda. -
Przyszedł czas na odprawę. Słuchała uważnie wytycznych, które... brzmiały rozsądnie. Nikt nie wchodzi poza dowódcami klanów, resztę zatrzymują siłą albo nawet zabić, jeśli zajdzie taka konieczność. Haruka zadrżała, mając nadzieję, że... taka konieczność nie nastąpi, ale wiedziała, że wszystko może się zdarzyć w tak newralgicznej sytuacji. To, co przykuło jej uwagę to oczywiście spojrzenie Hisamidy, gdy wspomniała o tajnej misji Nagome. Czyżby ta już ruszyła, aby sprawdzić Rina? Czy jednak jej celem był Musan albo Królowie? Albo Kaminari? Nie była pewna i wiedziała, że na razie się tego nie dowie, dlatego... odłożyła to do specjalnej szafki w swoim umyśle z tabliczką "na później". Nie mogła sobie pozwolić na bycie rozproszoną.
Nie dzisiaj.
Przydział wydawał się rozsądny, choć - jeśli miałaby gdziekolwiek uderzać, chcąc jakoś wprowadzić chaos... pewnie uderzyłaby w zachodnie wejście, starając się przemknąć obok Urasano. Czy dziewczyna była rzeczywiście dość dobra, by sama je zabezpieczyć? Miała taką nadzieję. W razie czego, będzie musiała po prostu zrobić to samo, co Niyomi i wezwać wsparcie. Na szczęście osada nie była gigantyczna, a ich zdolności pozwalały na szybkie przemieszczenie się. Była już gotowa do przebrania się, kiedy pojawiły się dwa ostatnie rozkazy - chyba najtrudniejsze.
Złapać Gzika. A w razie konfliktu... wyeliminować Shirei-kan Kaminari oraz Kagadę.
Westchnęła, nie wiedząc, co będzie trudniejsze - zadać cios Kagadzie, czy w ogóle ją trafić przy całej jej potędze. Cóż, w najgorszym wypadku, może chociaż na moment zasłoni jej widok ogonami, żeby któraś z pozostałych Sióstr ją zraniła.
Oby do tego nie doszło.
0 x
- Nizan
- Posty: 144
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Ostateczne Starcie
Ścieżka Przeznaczenia - Anzou i Haruka
Nim jeszcze Waba weszła do Siedziby z Wabą, próbowała dowiedzieć się czegoś więcej. Sama wymigała - chce znać Siostry, co było jak najbardziej słusznym podejściem. Jednak Waba to nie była Fugata i tak łatwo nie dawała się prowokować do obszernych wyjaśnień.
- Jeżeli Ci powiem, że tak, to uwierzysz? Sama ich poznałaś, więc masz już wyrobioną opinię. - zamigała.
Zaraz jednak trafiło się coś o wiele ciekawszego. Według Waby to nie Chishiba zmieniła Musana, ale Shira. To było coś nowego, czego Haruka zdecydowanie nie znała. Jednak ewidentnie nie spodobało się to, co zamigała Haruka. Waba poprawiła okulary i wykonała jeden znak.
- Proszę. - po czym, zrobiła jeszcze raz to samo. - Opowiedz, PROSZĘ.
Popatrzyła Ci chwilę w oczy i strząchnęła dłoń, dając do zrozumienia, że raczej nie usłyszysz tej części historii, przynajmniej od niej.
- Niech mentorka Ci to opowie. - zamigała, pokazując się z niewzruszonej strony... po czym jednak głęboko westchnęła. - Od złej strony zaczynasz historię. Najpierw dowiedz się genezy, a nie zaczynasz interpretację z środka. - i nagle rzuciła Ci... bardzo niemiłe spojrzenie. - Jakbym nie dowiedziała się wcześniej, to uznałabym, że sypiasz z Uchiha, bo jestes ? - zrobiła znak, podobny do "suki" ale trochę inny. - Jak chcesz dowiedzieć się, dlaczego Musan się zmienił, to najpierw dowiedz się, jaki był. - lecz nie tłumaczyła więcej.
Całego wątku odrzucenia przez klan nie kontynuowała, jednak gdy uparłaś się, by dokończyła i tym razem użyłaś słowa proszę, Waba spojrzała na ziemię. Potem wykonała znaki.
- Wtedy staniesz się taka jak ja.
Na sam koniec już rozmawiałaś bez migania z Wabą. Powiedziałaś o bezdusznych morderczyniach i Waba rzuciła Ci ponownie, bardzo nieprzyjemne spojrzenie. Tak, oceniała Cię z góry. Jednak... co ciekawe, nawet Nagome czy Fugata - jeżeli one też oceniały Cię z góry to nie było to tak bolesne, ale Waba była zdecydowanie inna. Ona miała Cię zaszufladkowaną dużo bardziej czy głębiej, niż nawet Nagome, która po otrzymaniu pewnej dozy atencji machnęła ręką i dojeżdżała Cię w podobny sposób, jak resztę. Waba zaś...
- Mądrze prawisz, jak na kogoś, kto ma dwadzieścia jeden lat i zrobił pięć misji na krzyż. - skomentowała Waba. - Nie daj bogini, żebyśmy wszystkie umarły i będziesz musiała odbudować to, co zobaczyłaś. Po tej stronie muru jeszcze, gdzie nie ma tylu yokai. Łatwo Ci przychodzi ocenianie, bo usłyszałaś jak to Shira dostała kilka razy po głowie. - powiedziała i poprawiła okulary. - Postaram się przekazać Ci to najprościej jak się da. Gdy mówisz o Chishibie, to mówisz o czasach, gdy klan nie istniał. Inne klany, takie jak Mateki miały już kawał historii, a my byliśmy zbitkiem plemion. W dobrym wypadku. Z wielkim głazem po środku. Gdy mówisz o Chishibie, mówisz o dwa lata starszej Shimanie, na której rękach byś umarła. Kiedy mówisz o Chishibie, mówisz o dwa lata starszej Shimanie, która pełna nienawiści musi stworzyć coś, co ma mniej więcej wyglądać jak my teraz. Kiedy mówisz o Chishibie, mówisz o Shimanie, która staje się trzecią w ważności osobą w nowo powstałym klanie, która ma decydować o losach tysięcy, a nawet dziesiątek tysięcy ludzi. - po czym prychnęła. - Jesteś żałosna, myśląc, że ona była taka, bo chciała taka być. Ona była taka, bo musiała taka być. Owszem, biła Shirę, biła inne dziewczyny, ale przede wszystkim miała jasne wymagania i jasny cel. Była złym człowiekiem, po to, żebyś teraz mogła malować sobie paznokcie i chodzić na randki z Osanenem. Po to, żebyś teraz mogła prowadzać się po Kinoko z Uchihą. Wzięła na siebie wszystkie grzechy świata i zrobiła coś, na co żadna by się nie zdecydowała. Poświęciła się jako kobieta i jako matka. Po co pytasz? - pokiwała głową z rezygnacją. - Po to, by stworzyć najsilniejszą Liderkę Sióstr Nocy jaki widział świat. Kobietę, która ma nie tylko przewodzić Siostrom. Naprawdę tego nie widzisz? - popatrzyła Ci w oczy. - Chishiba nie hodowała Shiry tylko na Liderkę Sióstr Nocy. Ona hodowała ją po to, by Shira przejęła cały klan Kujaku i poprowadziła go, gdy nadejdą mroczne czasy po wojnie. Chishiba myślała w przód. Musiała Shirę przywoływac do porządku, bo była młoda, a ona nie miała czasu. Nie miały czasu na relację matka-córka. Chishiba nie wiedziała ile będzie żyć. Wiedziała jedno. Nie chciała, by Shira musiała przejść przez to, co przeszła ona. Nie chciała, by Shira musiała poświęcić siebie. Chishiba stworzyła z siebie potwora, po to by Shira nie musiała przejść przez to, przez co przeszła Chishiba. Żeby sytuacja z kanionu się nie powtórzyła. Matko, dziewczyno, Ty naprawdę tego wszystkiego nie widzisz? Ty w ogóle... widzisz cokolwiek? - powiedziała załamana, po czym uniosła brew, jakby orientując się, że... mówi za dużo. - Przepraszam, poniosło mnie. Wracajmy.
W środku zaś Haruka przeszła szybkie szkolenie od Liderki, jak się teraz uważa obelg. Akurat w tym przypadku, była bardzo pojęta uczennicą i nie ociągała się, by użyć znaku na bogu ducha winnym Anzou, który nawet jeżeli rozpoznał znak "szmaciarza" to reszty nie. Shira pokiwała z powagą głowa.
- To możesz nawet rozwinać. Tak o. - po czym Shira zamigała. Chudy szmaciarz pod wodzą pojebanej seinin. - i skinęła głową z powagą.
Na hasło o chudnięciu, Shira się skrzywiła.
- Najbardziej schudniesz jak będziesz żyć tak jak Niyomi. Tamta to już w ogóle patyk. Ani za co złapać, ani co wytulić.
Potem już było śniadanie i wszyscy rozeszli się na posterunki.
Czas negocjacji miał się właśnie zacząć.
Anzou rozmawiał z Zaku, który nazwał Zaku wielmożnym. Chłopak uśmiechnął się delikatnie.
- Ta... całą noc nie spałem. Nie wiem jak dam dziś radę. Studiowałem gospodarkę miasta, gospodarkę wybrzeża. Wszystkie szlaki... daj spokój. Politykę, system rządzenia. Kto jest kim. Rano mnie dopiero Yadasu obudziła. Ale powiem Ci Anzou, jak ona wyglada. Jak jakaś... księżniczka. - powiedział, ewidentnie zadowolony. - Szkoda, że jest Siostrą Nocy. Gdyby nie to, to chyba poprosiłbym ją o rękę. - westchnął.
Anzou powiedział, że chce przekazać informacje Chino, lecz Zaku pokiwał głową.
- No to słabo, bo ona właśnie tu zmierza i... nie wiem czy Cię dopuści. Zobacz, idzie z Panią Ebishiro. - powiedział Zaku, po czym gdy wyjrzeliście, to rzeczywiście. Chino szła z Ebishiro obok siebie, a za nimi szli chorąży z oddziałem zbrojnych i kawalerii. Szli też ludzie, którzy wybijali rytm na bębnach. Całość wyglądało bardzo poważnie. - Pani Ebishiro bardzo się... wkurwiła, że Pani Kagada gdzieś zniknęła. Ale to jeszcze nic. Zobacz, kto z nimi idzie.
Wtedy okazało się, że oprócz Chino i Ebishiro, jest też... jakaś duża kobieta. Była tak duża, jak Kagada, albo nawet i większa.
- Matka Chino-sama. - powiedział Zaku cicho. - Ta to jest w ogóle... ehh... nie ważne. W każdym razie. Teraz to lepiej ich nie denerwować. Stań przed posterunkiem, a jak będą wchodzić do siedziby władzy, to zamelduj gotowość i... i wtedy powiedz jej co uważasz. Dobra, bo nadchodzą. Uciekaj. - powiedział, po czym pogonił Cię, aby móc przywitać oficjalnie delegację Kaminari.
- Chino-sama, ja Zaku Kaminari, witam panią w osadzie. Drogie Panie. - Zaku ukłonił się. - Liczę, że gościna osady spełni wszelkie oczekiwania.
Delegacja Kaminari dotarła. Chino - liderka klanu Kaminari, Ebishiro - główna doradczyni Chino, a także Harige - matka Chino.
Haruka przebrała się w swój czarny kombinezon. Ten sam, który miała na wojnie. Tym razem jednak nie miała przy nogach bomb, ale za to na plecach miała przewieszony chakram. Pierwszy raz mogła poczuć się, jak to jest trzymać koło na plecach. Było... ciężkie? Było napewno je czuć, ale nie tak, żeby były aż tak ciężkie. Fugata zajęła miejsce obok Haruki i wypatrywały we dwie, kiedy ktoś wkońcu nadejdzie. Miały chwilę na rozmowę, lecz Fugata nie odzywała się. Była skupiona i było to widać. Jej wzrok w tej chwili był mocno wyostrzony i pozostawał czujny.
W pewnej chwili, z centrum miasta zaczęło podążać w kierunku Waszej bramy kilka osób. Haruka nie znała w sumie nikogo poza... Zaku, który szedł w dość eleganckiej szacie i prowadził za sobą trzy czarnoskóre kobiety. Jedna z nich poruszała się zdecydowanie dziwnie. Miała protezę nogi i nie miała oka. Druga kobieta była bardzo potężnie zbudowana i przypominała Kagadę. Ostatnia z kobiet oprócz koloru skóry niezbyt się wyróżniała na tle dwóch pozostałych. Zaku widząc Was na strażnicy, machnął, tak by kobiety zobaczyły Wasze pozycje. Nagle jednak kobieta z protezą zatrzymała się i zmarszczyła brwi.
- Co to ma znaczyć? Co to jest? Co one tu robią? - zapytała ostro chłopaka, który uniósł protekcjonalnie dłonie.
- Spokojnie Chino-sama, to tylko Siostry Nocy. Obstawiają wejścia, by nie dopuścić do zakłóceń obrad.
- Postawiłeś na murach mojego miasta... jakieś suki z klanu Pawia? - jeszcze bardziej się skrzywiła. - Jaja sobie ze mnie robisz? Rozgoń je, natychmiast.
No cóż, tyle z udanych negocjacji.
- Naturalnie Pani Chino, ale... - popatrzył na Ebishiro, po czym wrócił wzrokiem do Chino. - ... klan pawia też musi mieć poczucie, że... wie Pani, pracują na ten sukces. Nie może tylko klan Kaminari tyrać, a one się przyglądać. Poza tym, jeżeli ktokolwiek się przedostanie, to ich odpowiedzialność.
- Jaka odpowiedzialność? Co Ty pierdolisz. Pogoń je, bo zaraz sama je rozniosę. Jaja sobie robicie?! Kagada mówiła, że są w miarę mocne. Jej nie ma, a te suki stoją na murach? - spojrzała w kierunku najbardziej muskularnej kobiety. - Matko?
- Przecież to jakieś chuchra są. Weź, córcia, się nie przejmuj. Najwyżej je złamiemy jak patyki. - powiedziała głośno. Zdecydowanie tak, żebyście i wy to usłyszały.
- Wiem, Chino, że Ci się to nie podoba, ale na tym polegają negocjacje. Prawnie, te ziemie są nasze, ale od tego są wojny, by łamać prawo. Klan Kujaku nie honoruje przynależności tych ziem do klanu Kaminari. Dlatego też są i te negocjacje. Niech sobie będą na murach. Dopóki nie zbliżają się do centrum, to hojny gest pozwalając im tutaj przebywać. A i one czują się potrzebne. To jest zdecydowanie w porządku. Siły mają rozdzielone w sposób nieprowokacyjny. Powinnaś im pozwolić.
Chino cmoknęła i uniosła w górę głowę. Otworzyła usta by coś do Was krzyknąć, lecz nagle drzwi pod Wami się otworzyły. Niewiadomo kiedy, ale delegacja Kujaku zjawiła się właśnie przed wrotami do osady. Haruka momentalnie wyjrzała i zobaczyła, że... nie ma żadnej armii. Nie ma nawet żadnej obstawy. Jeżeli wejście Kaminari było wypełnione jakimś przepychem, fanfarami i innymi, tak tutaj... były dwie osoby. Obie Haruka znała doskonale. Jirou - lider klanu Kujaku, który wyglądał równie potężnie, co matka Chino. Wydawać się mogło, że ma pod spodem zbroję, albo coś podobnego i na to zarzucony puchaty płaszcz. Na twarzy miał jak zawsze maskę. Obok niego, w przepięknej sukni stała Shira.
Delegacja Kujaku przybyła.
Wszyscy zbliżyli się do siebie. Nastała cisza. Każdy lustrował siebie wzrokiem i... od tego momentu zaczęła się też gra.
- Klan Kaminari wita klan Kujaku na ziemiach należących do Kaminari. Mimo, że jesteście uzurpatorami, witamy Was na równych warunkach. Przynajmniej na takich, na jakich możemy Was powitać. - zaczęła, lecz nagle Jirou zrobił krok do przodu i stanął przed Chino. Był od niej wyższy. Spojrzał przez maskę na jej twarz, a Chino posłała mu wyzywające spojrzenie. Totalnie olał powitanie Ebishiro.
- Jesteś młoda jak na Liderkę. - wypalił nagle. Jirou, mimo, że nie znał kobiet, odrazu rozpoznał, kto jest liderką. - Ja byłem młodszy jak zaczynałem. Z wiekiem dużo się zmienia, ciekaw jestem, ile zostało we mnie z dawnego mnie. Dzisiejsze rozmowy będą napewno... interesujące.
- Mam nadzieję, że nie pouczasz mnie od samego początku, bo nie chciałabym, żeby negocjacje skończyły się wyborami nowego liderka Kujaku. Zresztą, nie Ty mnie interesujesz. - powiedziała, po czym minęła Jirou i stanęła kilka metrów przed Shirą. - Ty. Kagada mi o Tobie mówiła. Jesteś tak silna, jak w opowieściach, czy Kagada stała się słabiutka? - zapytała.
Cóż, wiekowo Chino i Shirze było zdecydowanie bliżej, niż Chino i Jirou. Shira zaś ukłoniła się.
- Napewno nie jest słaba. Jednak bijuu był silniejszy. Od nas obu. - uśmiechnęła się w kierunku Chino.
- Chce je zobaczyć. Pokaż mi je. - powiedziała w kierunku Shiry. Kobieta uniosła pytająco brew. - Te skrzydła na plecach.
- Aaa, to. Proszę. - po czym Shira odwróciła się i pokazała tatuaż skrzydeł, który jak zawsze był odsłonięty. Siostry Nocy we wszystkich strojach zawsze miały wycięcie na plecy, w których widać było ich skrzydła.
Shira zrobiła obrót i ukłoniła się Chino.
- Tak może być? - zapytała.
Chino wyszczerzyła się.
- Dojebane. Dobra, możesz iść z nami. Tylko wiedz, że pokazywanie pleców uchodzi trochę za kurewskie. Jak Ci to nie przeszkadza, to zapraszam.
- To Wasze tradycje, nie nasze. U nas skrzydła na plecach to powód do dumy. Tylko dziesięć najsilniejszych kobiet w klanie może je nosić.
- Siostry Nocy. Dobre sobie. - powiedziała. - Chętnie posłucham, co macie do zaoferowania. Chodźmy.
Wtedy też obie delegacje ruszyły. Pierwszy szedł Zaku, za nim szła Chino z Jirou, a potem Shira, Ebishiro i Harige.
Haruka mogła właśnie wziąć oddech. Nikt się nie pozabijał. Pierwszy etap spełniony. Fugata z Haruką opierały się o drewnianą barierkę na strażnicy, obserwując jak wszyscy zmierzają w kierunku siedziby władzy.
- Co robicie? - zapytał nagle znajomy głos. Gzik stał pomiędzy Fugatą i Haruką, opierając się tak jak one. - Kurde, ale jaja. Ciekawe czy się dogadają. Jak mówicie?
Anzou dostał się do siedziby władzy jeszcze przed tym, jak delegacje tu przyszły. Miał chwilę, ale to co go powitało, to pustka. No, poza jedną osobą. Normalnie by jej nie poznał, ale głos... głos sprawił, że teraz wiedział, z kim rozmawia. Przed wejściem czekała dziewczyna odziana w piękną suknię.
- Eee... cześć Anzou. Eee... trochę się stresuję. Eee... powiedz, że też się stresujesz, to przynajmniej będzie mi raźniej. - powiedziała Yadasu, uśmiechając się delikatnie.
I tak, Yadasu wyglądała OBŁĘDNIE i tutaj Urasano się nie pomyliła. Dziewczyna miała wycięcie na plecach, które pokazywało skrzydła z jednym zamalowanym piórem.
- Eee... powodzenia Ci życzę. Eee... i sobie też. Eee... Zaku mówił, że będziesz stał przed drzwiami do pokoju? Eee... podstawiłam Ci krzesło, żebyś nie musiał stać cały czas. Eee... potem Ci wyniosę coś do picia i jedzenia jak będzie przerwa. - jak widać, Yadasu przejęła się byciem ambasadorką, bo pomyślała nawet o Anzou, który miał obstawiać wejście. - Eee... idą! Eee... o matko, ale się stresuję... Eeeeeeeeee.... uciekaj już!
No i Yadasu pogoniła Anzou, by ten stanął na swoim posterunku.
Gdy ten stanął przed drzwiami, rzeczywiście nie było nikogo, a sama sala była zamknięta. Obok drzwi było krzesło, by Anzou mógł odpocząć. W pewnej chwili usłyszał głosy. Ludzie się zbliżali. I tak samo jak wcześniej, Zaku prowadził pochód, potem szła Chino z jakimś... mężczyzną w masce i z pierzastym strojem, za nimi Ebishiro, jakaś nabita kobieta, Shira i Yadasu. Gdy Shira Cię zobaczyła, puściła Ci oczko.
Jeżeli chciałeś coś powiedzieć Chino, teraz był ten moment.
Negocjacje miały zaraz się oficjalnie zacząć.
Shira Kujaku - klik
Hisamida Kujaku - klik
Waba Kujaku - klik
Fugata Kujaku - Klik
Nagome Kujaku - klik
Muwara Kujaku - klik
Niyomi Kujaku - klik
Urasano Kujaku - klik
Yadasu Kujaku - klik
Gzik - klik
Osanen Kujaku - klik
Asaro Kujaku - klik
Haradate Kujaku - klik
Chino Kaminari - klik
Ebishiro Kaminari - klik
Chocho Kujaku - klik
Chishiba Kujaku - klik
Zarządca Toshikai Hyuto - klik
Jirou Kujaku - klik
Harige Okudo - klik
Kagada Kaminari - klik
Yai Kaminari - klik
Sanda Kaminari - klik
Moshi Kaminari - klik
Zaku Kaminari - klik
2 x
- Anzou
- Posty: 1143
- Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogo
- Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem - Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=6941
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Zaku nie miał wiele czasu, aby się odpowiednio przygotować do funkcji, którą sprawiła mu Kagada. To było praktycznie jak grom z jasnego nieba. Zaku zwyczajnie został postawiony przed faktem dokonanym, nikt nie pytał go o opinie, o uczucia, ale taki też był los Shinobi. Starsi, bardziej doświadczeni kierowali losem tych mniej doświadczonych. Tak już było, tak skonstruowano ten świat i względnie trzymało się to kupy. Brak snu może poniekąd wpłynąć na zachowania Zaku, jego funkcje poznawcze mogą nie pracować tak jak należy, ale Władca Piorunów trzyma za niego kciuki. Był bardzo dobrym Shinobi i jeszcze lepszym człowiekiem.
- Polityka to gra. Brutalna gra. Ciężko się w tym chyba odnaleźć, a o etyce... chyba można zapomnieć... Nie wiem, Zaku, ale wiem, że jesteś bardzo dobrym człowiekiem. Kierujesz się umysłem i sercem... jednocześnie. Nie wiem jak to robisz, ale czynisz dobro. To niezwykle istotne w tym całym chorym świecie, w którym mamy przyjemność żyć. Wszystko przyjdzie z czasem. Ogarniesz to! Nie przejmuj się. Teraz skupmy się na tym, aby doprowadzić te negocjacje do końca, szczęśliwego końca, albo przynajmniej do takiego końca, który nie będzie równoznaczny z brutalnością i rozlewem krwi! A co do Yadasu... tutaj też wiem, że coś do niej czujesz. Widać to gołym okiem. Czy przynależność do klanu Pawia to jakiś problem? Nie wiem. Tylko... takie okazje się chyba nie trafiają wiele razy w życiu. Mam na myśli takie prawdziwe, szczere i intensywne emocje. Warto chyba je... wykorzystać? Tak tylko jak to możliwe.
Anzou mówił pewnie i odnosił się do słów swojego towarzysza. Klepnął go na sam koniec w bark dając mu jasno do zrozumienia, że mu kibicuje, w każdej kwestii. Chłopak chciał jeszcze spróbować porozumieć się z Chino, ale w chwili obecnej było to raczej niemożliwe. Zaku miał racje, lepiej ich nie denerwować i nie rozpraszać, one są jak Kagada, tykające bomby, które niewiadomo kiedy wybuchną.
- Racja. Uciekam na swoje miejsce. Wszystko się ułoży. Wiem to. A przynajmniej... czuję to! Gdzieś głęboko. Do zobaczenia w lepszym świecie, Zaku! Powodzenia!
Anzou na pożegnanie klepnął go jeszcze w plecy i ruszył na miejsce, w którym mają odbyć się negocjacje. Szkoda, że pominie go całe oficjalne wejście Chino, z wszystkimi honorami, ale... jest zadanie do wykonania, robota do zrobienia. Z każdą sekundą zbliża się nieuniknione. Anzou jak burza dostał się na miejsce. Na miejscu rozpoznał kobietę, o której wspominał Zaku, wyglądała nieszablonowo, chłopak zdał sobie sprawę co ten miał na myśli. Widać też było, że się w jakiś sposób stresowała. Anzou poniekąd też, nawet jeśli jego ciało tego nie zdradzało, to... czuł taki specyficzny ścisk w brzuchu.
- Hej, miło Ciebie widzieć! Nie przejmuj się, jakoś to się... ułoży. Dziękuję za krzesło, za jedzenie, no za wszystko! Miejmy to już za sobą, niech pewien etap historii zakończy się w pozytywny sposób. Czy się stresuje? Hmm, bardziej odczuwam taki niepokój, jakieś napięcie, ale nie jest to chyba stres. Najgorsze w tym wszystkim jest czekanie... Ale już... lecę, dziękuję jeszcze raz za wszystko. I... do zobaczenia w lepszym świecie.
Anzou bardzo lubił to powiedzenie. Ton jego wypowiedzi był dość przyjazny, chłopak ruszył na swoje miejsce, gdzie pozostało mu jedynie... czekać. Nic więcej nie mógł zrobić. Pod drzwiami nikogo nie było, sala była pusta. Raczej liczba wejść też była ograniczona, Anzou rozejrzał się po okolicy, po budynku, wszędzie - szukał czegoś podejrzanego, potencjalnych miejsc ataku, zaskoczenia, czegokolwiek, co może dać mu chociaż cień przewagi w razie potencjalnego konfliktu. W tym pokoju może dojść praktycznie do wszystkiego, a tacy silni Shinobi w jednym miejscu... to mieszanka wybuchowa, jeszcze gorsza od samej Kagady. Rozmyślania Anzou nie trwały jednak wiecznie. Kroki. Dało się słyszeć jak dźwięk przeszywa budynek, a fale docierają do ucha, a następnie są interpretowane przez mózg. Nie było już odwrotu, miejsca ani czasu na jakiekolwiek kroki wstecz. Anzou wyprostował się stojąc przed drzwiami przybierając twarz, która jest pozbawiona wszelakich emocji. Na samym froncie Zaku, za nim Chino i jakiś gość, czyżby to był Shirei-kan klanu Pawia? Dalej wsparcie, chłopak rozpoznał Ebishiro i Shirę. Nastolatek lustrował wzrokiem wszystkich. Nie zareagował na puszczanie oczka przez Shirę. Ta chyba chciała w jakiś sposób rozluźnić atmosferę, ale nie trafiło to w żaden sposób do Niebieskookiego. Ten skupił swój wzrok na Chino, której chciał przekazać informacje. Wyglądała bardzo dobrze, jej strój był świetny, idealnie pasował do sytuacji, podkreślał korzenie klanu i miał jeszcze lepsze złote zdobienia. Majstersztyk. Nastolatek podszedł, oczywiście subtelnie i za przeproszeniem do swojej przywódczyni.
- Przepraszam, że teraz, ale... Kagada kazała powiedzieć, że się spóźni. Siostry nocy chcą też szukać informacji o poprzednim Jinchuriki Sanbiego. Powiedziały też, że ten Gzik jest niezwykle silny, nie wiem czy to prawda. To tyle... powodzenia i... bardzo dobrze wyglądasz.
Anzou powiedział to tylko do Chino, bardzo cicho i tak, aby tylko ona to usłyszała, jeżeli to konieczne - na ucho. Nie ryzykuje jakkolwiek tym, aby ktoś to usłyszał. Dalej nie będzie już nikomu przeszkadzać, chciał aby komunikat wybrzmiał w miarę konkretnie, przecież nie ma czasu na wywody. Zastąpił z drogi i czekał, aż wszyscy znajdą się w środku. Wtedy stanie przy drzwiach i będzie pilnował, aby nikt, ani nic nie weszło do środka. Wielkie negocjacje czas zacząć. Koniec braku powagi. Pora napisać nowy rozdział w historii klanu Kaminari i Kujaku. Niezależnie od tego, jak to się potoczy, jaki bieg przyjmą wydarzenia - Władca Piorunów dołoży wszelkich starań, aby przebiegło to pokojowo i bez naruszenia zasad etyki i konwencji.
- Polityka to gra. Brutalna gra. Ciężko się w tym chyba odnaleźć, a o etyce... chyba można zapomnieć... Nie wiem, Zaku, ale wiem, że jesteś bardzo dobrym człowiekiem. Kierujesz się umysłem i sercem... jednocześnie. Nie wiem jak to robisz, ale czynisz dobro. To niezwykle istotne w tym całym chorym świecie, w którym mamy przyjemność żyć. Wszystko przyjdzie z czasem. Ogarniesz to! Nie przejmuj się. Teraz skupmy się na tym, aby doprowadzić te negocjacje do końca, szczęśliwego końca, albo przynajmniej do takiego końca, który nie będzie równoznaczny z brutalnością i rozlewem krwi! A co do Yadasu... tutaj też wiem, że coś do niej czujesz. Widać to gołym okiem. Czy przynależność do klanu Pawia to jakiś problem? Nie wiem. Tylko... takie okazje się chyba nie trafiają wiele razy w życiu. Mam na myśli takie prawdziwe, szczere i intensywne emocje. Warto chyba je... wykorzystać? Tak tylko jak to możliwe.
Anzou mówił pewnie i odnosił się do słów swojego towarzysza. Klepnął go na sam koniec w bark dając mu jasno do zrozumienia, że mu kibicuje, w każdej kwestii. Chłopak chciał jeszcze spróbować porozumieć się z Chino, ale w chwili obecnej było to raczej niemożliwe. Zaku miał racje, lepiej ich nie denerwować i nie rozpraszać, one są jak Kagada, tykające bomby, które niewiadomo kiedy wybuchną.
- Racja. Uciekam na swoje miejsce. Wszystko się ułoży. Wiem to. A przynajmniej... czuję to! Gdzieś głęboko. Do zobaczenia w lepszym świecie, Zaku! Powodzenia!
Anzou na pożegnanie klepnął go jeszcze w plecy i ruszył na miejsce, w którym mają odbyć się negocjacje. Szkoda, że pominie go całe oficjalne wejście Chino, z wszystkimi honorami, ale... jest zadanie do wykonania, robota do zrobienia. Z każdą sekundą zbliża się nieuniknione. Anzou jak burza dostał się na miejsce. Na miejscu rozpoznał kobietę, o której wspominał Zaku, wyglądała nieszablonowo, chłopak zdał sobie sprawę co ten miał na myśli. Widać też było, że się w jakiś sposób stresowała. Anzou poniekąd też, nawet jeśli jego ciało tego nie zdradzało, to... czuł taki specyficzny ścisk w brzuchu.
- Hej, miło Ciebie widzieć! Nie przejmuj się, jakoś to się... ułoży. Dziękuję za krzesło, za jedzenie, no za wszystko! Miejmy to już za sobą, niech pewien etap historii zakończy się w pozytywny sposób. Czy się stresuje? Hmm, bardziej odczuwam taki niepokój, jakieś napięcie, ale nie jest to chyba stres. Najgorsze w tym wszystkim jest czekanie... Ale już... lecę, dziękuję jeszcze raz za wszystko. I... do zobaczenia w lepszym świecie.
Anzou bardzo lubił to powiedzenie. Ton jego wypowiedzi był dość przyjazny, chłopak ruszył na swoje miejsce, gdzie pozostało mu jedynie... czekać. Nic więcej nie mógł zrobić. Pod drzwiami nikogo nie było, sala była pusta. Raczej liczba wejść też była ograniczona, Anzou rozejrzał się po okolicy, po budynku, wszędzie - szukał czegoś podejrzanego, potencjalnych miejsc ataku, zaskoczenia, czegokolwiek, co może dać mu chociaż cień przewagi w razie potencjalnego konfliktu. W tym pokoju może dojść praktycznie do wszystkiego, a tacy silni Shinobi w jednym miejscu... to mieszanka wybuchowa, jeszcze gorsza od samej Kagady. Rozmyślania Anzou nie trwały jednak wiecznie. Kroki. Dało się słyszeć jak dźwięk przeszywa budynek, a fale docierają do ucha, a następnie są interpretowane przez mózg. Nie było już odwrotu, miejsca ani czasu na jakiekolwiek kroki wstecz. Anzou wyprostował się stojąc przed drzwiami przybierając twarz, która jest pozbawiona wszelakich emocji. Na samym froncie Zaku, za nim Chino i jakiś gość, czyżby to był Shirei-kan klanu Pawia? Dalej wsparcie, chłopak rozpoznał Ebishiro i Shirę. Nastolatek lustrował wzrokiem wszystkich. Nie zareagował na puszczanie oczka przez Shirę. Ta chyba chciała w jakiś sposób rozluźnić atmosferę, ale nie trafiło to w żaden sposób do Niebieskookiego. Ten skupił swój wzrok na Chino, której chciał przekazać informacje. Wyglądała bardzo dobrze, jej strój był świetny, idealnie pasował do sytuacji, podkreślał korzenie klanu i miał jeszcze lepsze złote zdobienia. Majstersztyk. Nastolatek podszedł, oczywiście subtelnie i za przeproszeniem do swojej przywódczyni.
- Przepraszam, że teraz, ale... Kagada kazała powiedzieć, że się spóźni. Siostry nocy chcą też szukać informacji o poprzednim Jinchuriki Sanbiego. Powiedziały też, że ten Gzik jest niezwykle silny, nie wiem czy to prawda. To tyle... powodzenia i... bardzo dobrze wyglądasz.
Anzou powiedział to tylko do Chino, bardzo cicho i tak, aby tylko ona to usłyszała, jeżeli to konieczne - na ucho. Nie ryzykuje jakkolwiek tym, aby ktoś to usłyszał. Dalej nie będzie już nikomu przeszkadzać, chciał aby komunikat wybrzmiał w miarę konkretnie, przecież nie ma czasu na wywody. Zastąpił z drogi i czekał, aż wszyscy znajdą się w środku. Wtedy stanie przy drzwiach i będzie pilnował, aby nikt, ani nic nie weszło do środka. Wielkie negocjacje czas zacząć. Koniec braku powagi. Pora napisać nowy rozdział w historii klanu Kaminari i Kujaku. Niezależnie od tego, jak to się potoczy, jaki bieg przyjmą wydarzenia - Władca Piorunów dołoży wszelkich starań, aby przebiegło to pokojowo i bez naruszenia zasad etyki i konwencji.
1 x

- Kujaku Haruka
- Posty: 632
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=11834&p=224917#p224917
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Rozmowa z Wabą była... trudna, widziała, że ich postawy i podejście do życia mocno się różnią i miała wrażenie, że dzieli je nie tylko wiek, ale po prostu światopogląd. Mimo to, Haruka mocno wierzyła w to, że Siostry potrzebują różnorodnych opinii - w tym takich, z którymi ona sama się nie zgadzała. Jedyne, co chciałaby od Waby uzyskać to... odrobinę szacunku, którego teraz ze strony starszej Siostry nie odczuwała. Mimo to, Haruka potrafiła być cierpliwa - i taką strategię postanowiła obrać z Wabą. Tym bardziej, że była to na dobrą sprawę dopiero pierwsza rozmowa, jaką prowadziła z nią sam na sam.
"Na pewno będę bardziej otwarta na uwierzenie, jeśli ty za nich... ręka? podać? Jeśli ty w nich wierzysz." odmigała, starając się położyć nacisk na to, że tak, nawet jeśli ma swoją opinię - dalej zresztą czuła ukłucie wściekłości, kiedy przypomniała sobie o tym, jak Osanen z nią rozmawiał, jak i to, kiedy ujrzała fragment meteorytu postawiony przed nią - to opinia Waby jest dla niej równie istotna.
Potem okazało się, że Waba - największa formalistka ze wszystkich i najbardziej czuła chyba na konwenanse - przyczepiła się, że nie poprosiła jej o historię, tylko raczej jej zażądała. Wyglądało na to, że Haruka musiała pamiętać o tym, że nie wszystkie Siostry mają tak luźne podejście jak Shira albo Niyomi. Zanotowała to sobie z tyłu umysłu.
"Opowiedz, proszę." odmigała, jednak wyglądało na to, że na razie ten rozdział był dla niej zamknięty. Zamiast tego, Waba zasugerowała jej, by spytała o to Fugatę. O to, jaki był na początku Musan. Powstrzymała frustrację, dochodząc do wniosku, że ostatecznie w tym punkcie Waba ma rację - lepiej było dowiedzieć się wszystkiego po kolei, od początku. Skinęła głową.
"Dobrze. Spytam."
- Co oznacza ten znak? Kojarzy mi się z "Suka", ale chyba chodzi o coś trochę innego. Dziwka? - spytała jeszcze, nie będąc pewna co miała na myśli Waba w odniesieniu do jej potencjalnego spania z Rinem. Nieprzyjemne spojrzenie zignorowała, uznając, że spróbuje pójść ścieżką Shiry w tej relacji, przynajmniej na początku. Cały czas miała jednak wrażenie, że jedyne co widzi ze strony Waby to wysoki mur i ją samą, obserwującą ją gdzieś z wysoka, z jego blanków, na których się zasadziła. Dopiero sama końcówka rozmowy sprawiła, że Siostra uchyliła nieco bramę tego zamku. Niewiele, ale teraz Haruka mogła przynajmniej dostrzec skrawek jej prawdziwych emocji, skrywanych za uprzejmą maską. Zastanowiła się, jak bardzo Waba czuje się osamotniona w tym świecie Shiry, w którym zabrakło Chishiby.
Było też jasne, że Waba została bardzo zraniona. Przez kogo dokładnie i w jakich okolicznościach, nie miała pojęcia, ale mur, który postawiła - chyba miał ją chronić nie tylko przed Haruką, ale w ogóle przed innymi ludźmi. Dlatego też wysłuchała ze spokojem tyrady, jaką Waba uraczyła ją na temat poprzedniej liderki, jednocześnie rugając w niemal co drugim zdaniu.
- Dziękuję. Teraz chyba widzę Cię odrobinę lepiej. Chishibę... też. - skłoniła się uprzejmie. Jej ton był stanowczy, ale nie antagonizujący. - Nie wydaje mi się, żeby inwektywy w moim kierunku były konieczne, ale jeśli ich potrzebowałaś, to nie mam z tym problemu. Zależało mi na poznaniu twojej opinii i lepszym zrozumieniu historii Sióstr. Nie powiem, żeby twoje słowa zmieniły całkiem moją opinię o poprzedniej liderce. Dalej jestem przekonana, że Shira jest jaka jest nie DZIĘKI Chishibie, ale POMIMO tego, jak tamta ją traktowała, do tego z tego co słyszałam, to raczej nie było to tylko dostanie "kilka razy po głowi". To była przemoc fizyczna i psychiczna. Na podstawie tego, co wiem do tej pory, uważam, że grała w bardzo, bardzo niebezpieczną grę życiem swojej córki. Myślę, że gdyby nie Chocho-sama, Shira by się złamała i albo odebrała sobie życie, albo zmieniła w tę samą osobę, jaką była Chishiba. A nie chciałabym, żeby naszym klanem przewodził ktoś taki. I gdyby dalej oddziałem przewodziła Chishiba to - oczywiście pomijając to, że nie dostałabym zaproszenia, na pewno nie na obecnym etapie - to nie chciałabym być członkiem oddziału pod jej dowództwem. -
Haruka wzięła głębszy oddech, po czym jej ton złagodniał nieco.
- Niemniej... po tym, co mi opowiedziałaś zmieniło się jedno. Współczuję Chishibie. Nie zgadzam się z jej decyzjami i cieszę się, że Shira jest taka, jak jest... i tak jak ty, pójdę za nią w ogień... w zasadzie już poszłam, bo jeszcze dwa tygodnie temu chyba bym wyśmiała kogokolwiek, kto by mi powiedział, że będę przeprowadzać naloty na ogoniastą bestię, do tego tylko z Kaminarim, którego poznałam raptem pół godziny wcześniej i to jako wroga... Ale współczuję. Rzeczywiście została postawiona w okropnej sytuacji i nie chciałabym być na jej miejscu, a tym bardziej, żeby Shimana na takim miejscu się znalazła. Także dziękuję za tę perspektywę, Siostro. I to dziękuję szczerze. -
Nazajutrz, przebierając się w swój kombinezon czuła mocno ciężar sytuacji. Miała wrażenie, jakby nagle weszła na teren grzybowych farm, a powietrze było aż ciężkie od zarodników. Zakładając swoją tradycyjną maskę, wiedziała, że przyjdzie im dzisiaj być może stanąć przed okropnymi wyborami, ale... ale ostatecznie będzie musiała wykonać swoją powinność jako kunoichi. Kiedy się jeszcze przebierały, spytała Fugatę.
- Jakieś... instrukcje dla mnie, co zrobić, kiedy pojawi się na przykład Gzik? Widziałam go, jak nas obserwował z jednego z dachów w trakcie walki z Osanenem. W razie czego pewnie będzie wiedział, czego się spodziewać. Najlepsza byłoby genjutsu, ale... cóż. - westchnęła, chociaż tak naprawdę nie była pewna, czy nawet to by zadziałało na Gzika. Mogła mieć tylko nadzieję, że nie pojawi się akurat przy ich bramie, chociaż kiedy tylko o tym pomyślała poczuła się, jakby właśnie zapeszyła całą sytuację.
Potem stały już na swoim posterunku, obserwując zbliżającą się delegację Kaminari. Trzeba było przyznać, że robili wrażenie, do tego z zainteresowaniem dostrzegła, że ich delegacja składa się głównie z kobiet. W pierwszej sekundzie też myślała, że to starsza, potężna kobieta przypominająca Kagadę jest przywódcą, zaraz jednak wyszło na jaw, że tak nie jest - to młodsza, częściowo kaleka dziewczyna była liderką, do tego już po paru słowach widać było, że posiadała podobny Kagadzie, porywczy charakter. Ciekawe tylko, czy była równie honorowa jak jej Seininn. I czy brak ręki i oka ją spowalniał? Dotknęła delikatnie opatrunku na swojej głowie, przypominając sobie, że sama przecież nauczyła sie żyć bez oka. Ale czy byłoby podobnie z brakiem nogi? To wydawało się już o wiele mocniej ograniczać. Mimo wszystko, delikatnie ukłoniła się, na znak szacunku - nawet jeśli tamci go nie mieli, nie zamierzała dać im pretekstu. Na szczęście z resztą wśród delegacji był też ktoś, kto miał mniej wojownicze, a bardziej polityczne podejście. Chociaż to mogło też oznaczać tylko tyle, że łatwiej jej będzie wbić im kunai w plecy, gdy nie będą się tego spodziewać. Negocjacje... będą ciężkie. To było pewne. I gdyby nie Sanbi to nawet nie można byłoby na nie liczyć.
Potem jednak pojawiła się delegacja z ich strony i... Haruka w sumie zaskoczyła się tym, że nie było w niej nikogo ze strony Musana. Czyżby Jirou nie ufał Królom, że nie spróbują zasabotować obrad? Czy wolał w razie czego zminimalizować straty i mieć pewność, że gdyby rozpętała się walka, to ich strona zdoła się albo wycofać, albo uderzyć mocniej na główne siły przeciwnika poza miastem? Tak czy inaczej, ucieszyła się widząc Shirę i to, jak ta rozmawia z Chino. Miała wrażenie, że jej otwartość dobrze działała niemal na wszystkich - w tym na samą liderkę Kaminari.
Potem delegacje ruszyły na miejsce obrad, a obok nich...
No tak. Wiedziała.
Po prostu wiedziała, że tak będzie.
Gzik.
"Łapiemy go?" mignęła Fugacie, przygotowując się do przywołania ogonów. Obecnie z jej strony była to jedyna technika, dająca nadzieję na wystarczająco szybkie i mocne pochwycenie małego Yokai. Jeśli Fugata potwierdziła, że tak... to cóż, przywołała ogony i spróbowała go schwytać. Jeśli jednak tamta zaleciła ostrożność, Haruka wycofała się z tego pomysłu, jedynie trzymając go w gotowości, zamiast tego podejmując rozmowę.
- Pilnujemy, żeby im nie przeszkadzano. Mam nadzieję, że się dogadają, bo nie chciałabym widzieć Sanbi pustoszącego wybrzeże i mordującego ludzi. A ty, co tutaj robisz, Gziku? Chciałeś mieć lepszą pozycję, żeby coś narysować? Masz jakieś nowe obrazki, na przykład z naszej nocnej potyczki? - spytała otwarcie, ustawiając się tak, by mieć oko jednocześnie na niego, jak i na pole i mury dookoła.
1 x
- Nizan
- Posty: 144
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=231394#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Ostateczne Starcie
Ścieżka Przeznaczenia - Anzou i Haruka
Rozmowa z Wabą była trudniejsza, niż Haruka mogła początkowo się spodziewać. Kobieta była bardzo nieprzyjemna w obyciu, ale z jakiegoś powodu nie pogoniła Haruki i tak jak powiedziała Fugata, szkoliła młodszą koleżankę w znakach. O tyle o ile na treningu Fugata dostosowała poziom tak, by najmłodsza stażem Siostra Nocy dawała radę nadążyć, tak Waba robiła to dokładnie w ten sam sposób. Jednak efekty i cel szkolenia były zupełnie odmienne niż to, co mówiła kobieta.
Haruka mogła zastanowić się, czemu Waba tak ją traktuje. I chociaż miała pewne podejrzenia i przyjęła narazie tryb cierpliwości, tak z tyłu głowy mogło pojawić się coś, czego Haruka bardzo nie lubiła.
Możliwe, że Waba po prostu... nie traktowała Haruki jako Siostry Nocy, a bardziej zachciankę Shiry?
Waba nie skomentowała tego, że Haruka liczyła na to, iż ta w jakikolwiek sposób potwierdzi lub zaręczy za Króli i Musana. Gdy poprawiła się zaś, na "Opowiedz, proszę", Waba skinęła głową, że taka forma jest w porządku.
Haruka zapytała o znak.
- Kurtyzana, lub prostytutka. Mniej wulgarnie jak dziwka. - wyjaśniła.
Wtedy też Haruka zaczęła mówić, a mówiła sporo. Waba pozwoliła jej wypowiedzieć się w całości i wydawała się słuchać ze zrozumieniem tego, co mówi Haruka. Na samym końcu skinęła głową.
- Rzeczywiście, nie powinnam Cię obrażać, tutaj przepraszam. - powiedziała. - Jednak strasznie mnie irytujesz, a nie muszę być cierpliwa względem Ciebie. Całą cierpliwość zużywam na swoje potomstwo. - wyjaśniła, po czym poprawiła okulary na nosie. - Jestem od Ciebie dwa razy starsza i po tym, co mówisz, dla mnie wydajesz się być dzieckiem. Shimana jest od Ciebie z pięć lat młodsza, a zakładam, że nie traktujesz jej jak dorosłej kobiety. Ty jesteś ode mnie dwadzieścia lat młodsza, czyli ta różnica jest czterokrotnie większa. Różnica między Tobą, a Shimaną jest taka, że Ty masz w rękach ogień w pomieszczeniu pełnym siana. Shimana ma w ręku dango, a Ty ogień. Jesteś w pozycji, w której Twoja najmniejsza decyzja może zrujnować klan, a jeżeli będziemy mieć trochę więcej szczęścia, to zrujnujesz tylko sto lat tradycji.
Waba westchnęła.
- Irytujesz mnie z dwóch powodów. Pierwszy jest taki, że jesteś niczym więcej, niż zachcianką Shiry, bo uznała, że ma świetny plan. Tutaj, akurat nie masz na to wpływu, ale jesteś powodem tej sytuacji. Jak mają się czuć dziewczyny, patrząc na to, że Liderka nagle wciela Doko do naszego oddziału? Bez testów? Jak ma się czuć Yadasu, patrząc na to? Jak ma się czuć Urasano, Niyomi, czy nawet Muwara, gdzie ich rekrutacje były bardzo skomplikowane i trudne. One dosłownie musiały walczyć o to, by zostać Siostrą Nocy. Muwara może trochę mniej, ale nadal. Patrzą na Ciebie i nie wierzą, że dostałaś wilczy bilet do tego zespołu. Co więcej, niczym się nie wyróżniłaś. Ani nie masz żadnych osiągnięć, ani nie jesteś bardzo silna, ani nie jesteś jakimś geniuszem. To, że dziewczyny są dla Ciebie miłe to jedno, ale Twoje pojawienie się w ten sposób przebudza ich wewnętrzne demony. - uniosła dłoń. - Tak jak mówię, jesteś tylko powodem, ale nie przyczyną. Znalazłaś się nieświadomie w większej grze, niż myślisz. Dlatego ten powód byłabym w stanie zignorować.
Zmrużyła oczy, po czym spojrzała przed siebie.
- Drugi powód jest taki, że jesteś tutaj tydzień, może nawet nie cały, a wypowiadasz się na wszystkie tematy, jakbyś to widziała, jakbyś to przeżyła. I dlatego ciągle mylisz, albo przeinaczasz fakty. Nawet teraz, nadinterpretujesz, co do Ciebie mówię. Jednak nie to mnie tak denerwuje. Denerwuje mnie przede wszystkim to, że jesteś mądra wtedy, kiedy Ci to wygodne. Jak kolejna dziewczyna, która przez chwilę dostała atencji, poczuła się ważna i już zaczyna rozkładać własną polityczną planszę i rozkładać pionki. - uniosła brew i spojrzała na Ciebie. - Powiedziałam Ci, że Chishiba była złym człowiekiem, ale intencje miała dobre. Nigdy nie pochwaliłam tego, co robiła i jak robiła. Rozumiem jednak, że została do tego zmuszona i TO staram Ci się przekazać. A przynajmniej starałam, jednak chyba z marnym skutkiem. Podejmę więc drugą próbę, tylko dlatego, żeby Fugata nie musiała Ci tego tłumaczyć, bo już masz tendencję do wypowiadania się o kobiecie, której nie znałaś.
Waba poprawiła się na siedzeniu.
- Shira taka jest, bo wszyscy włożyliśmy w nią masę pracy. Chocho, Jirou, jej ojciec, Chishiba, Hisamida, ja, Ebiro, Nakiyama, jej chowańce, a nawet Musan. Każdy z nas przybrał odpowiednią rolę do tego, co musiało zostać zrobione. Część świadomie, część nieświadomie. - spojrzała na Ciebie. - Ja powiedziałam, że Shira dostała parę razy po głowie, a Ty mówisz, że Chishiba znęcała się nad nią. Rozwińmy ten temat. - położyła ręce wzdłuż kolan. Wyglądała bardzo dostojnie. - Napewno jak Shira czy Fugata Ci opowiadały o przeszłości, to powiedziały Ci, że Shira na misję potrafiła polecieć na kacu? Albo, że spóźniała się na odprawy, bo leżała zalana w trupa w jakiejś dziurze z Asaro? - uniosła brew. - O tym, że nie kryła się, że z nim sypia nie wspomnę. O tym, że po części przez nią, Nakiyama umarła? Tą historię też napewno znasz. - prychnęła. - Dwie dziewczyny opowiedziały Ci historie z perspektywy szesnastolatek z okresu buntu i o tym, jak Chishiba musiała je przywołać do porządku. Bo oczywiście, jak masz szesnaście lat, to wszyscy dorośli są przeciwko Tobie, a Ty nie dostrzegasz tego, co chcą Ci przekazać. - popatrzyła przed siebie, a Ty czułaś, że aura Waby delikatnie się zmieniała. Naprawdę była poirytowana. - Pomijając już to, że jak zawsze ta mniej wygodna część historii jest przemilczana, bo narracja by się zawaliła, tak Ty jesteś dokładnie taka sama. Wszystkie dziewczyny odradzały Ci pójście na spotkanie z Osanenem. Wiesz, że jesteś słaba. Nie mniej, poszłaś sobie na randkę z człowiekiem, który jest jedną z największych gnid jakie były. Jakie były skutki Twojej decyzji? - uniosła brew. - Zaryzykowałaś życie dwóch Sióstr, bo spotkanie okazało się być pułapką. Co więcej, musiały Cię bronić, bo sama jesteś słaba. I po co to zrobiłaś? Naprawdę myślałaś, ze ten człowiek coś Ci powie? Jesteś aż tak naiwna? Nie, Ty po prostu zaczęłaś grać w politykę. Jeżeli Chishiba była zła, to Ty jesteś od niej gorsza, bo tamta w życiu nie zaryzykowałaby życia żadnej z dziewczyn. Żadnej.
Tyrada Waby była... napewno pobudzająca. Jednak musiałaś pamiętać jedno. To JĄ Shira wyznaczyła na kolejną liderkę, gdy zwalniała Siostry ze służby przy walce z bijuu.
- Pytałaś o kierunek wcześniej. Napewno nie powinniśmy udawać oddziału koleżanek, bo nim nie jesteśmy. Siostry Nocy to elitarny, wyspecjalizowany oddział służący do eksterminacji. Czy ubierzesz to w eleganckie opakowanie mówiąc, że robimy to dla dobra X czy Y, to tylko dodatek. Zawsze słynęliśmy ze skuteczności, bo finalnie w walce z yokai tylko to się liczy. Pytasz mnie co powinnyśmy zrobić? Napewno nie rekrutować Doko do takiego zespołu. Jednak skoro to się już stało, nie zamierzam z tym walczyć. Historia ją rozliczy za tę decyzję. Dziwi mnie, że tylko Nagome uważa podobnie jak ja, ale jak widać, reszta chyba nie do końca zdaje sobie sprawę, na co się pisała. Zresztą, to już nieistotne.
Gdy Waba wstawała, rzuciła Ci jeszcze jedno.
- Jeżeli chcesz mojego szacunku, to przestań mi się podlizywać, tylko pokaż, że na niego zasługujesz, bo narazie robisz wszystko, żeby tak nie było. A, no i gratuluję wykonania manewru, na który tak się powołujesz. Przelecieć nad punktem i zrzucić na niego bombę to zaiste wyczyn.
Gdy Siostry Nocy przebierały się w oprzyrządzenie, Haruka postanowiła skorzystać jeszcze z sytuacji i zapytać Fugatę co powinna zrobic, gdy pojawi się Gzik. Fugata odwróciła się do Haruki i popatrzyła chwilę.
- Jeżeli jest tak niebezpieczny jak mówi Shira, to nie damy rady go złapać. - powiedziała. - Trochę mi się to nie zgadza, bo w takim razie, możemy niepotrzebnie go sprowokować. Jeżeli dojdzie do walki i rzeczywiście, okaże się potężny, to uciekaj. Nie podejmuj walki. Leć do Hisamidy i Waby. - dodała. - Trudniej mi będzie bronić nas obie, niż samej go przytrzymać w miejscu.
Plan był prosty. Haruka miała... chyba się nie wtrącać.
- Ładnie wyglądasz, Shiro.
Głos Jirou przeszedł po całym namiocie. Jeszcze nim ruszyli na spotkanie do osady, Shira przyszła do swojego lidera w celu ustalenia planu? Porozmawiania? Była już ubrana w eleganckie kimono.
- No nie? Urasano mi zrobiła kieckę. Całą noc szyła dla mnie i dla Yadasu. - powiedziała zadowolona, obkręcając się i prezentując z każdej strony.
Jirou siedział przy stole i pił kombuchę, obserwując dziewczynę. Obok niebo była rozłożona mapa z strategicznymi punktami osady. Wyglądało to bardziej, jakby szykował się do ataku na osadę, niż do negocjacji.
- Urasano... - powtórzył. - Ta dziewucha nie daje mi żyć. Weź ją ode mnie na najbliższe miesiące. - powiedział, a jego głos przez maskę był zniekształcony jak zawsze.
- Co? Czemu? - powiedziała, siadając obok Jirou i zakładając nogę na nogę. Gdyby ktoś nie wiedział o relacji Jirou - Shira, mógłby bez problemu uznać, że dziewczyna go kokietuje. - Myślałam, że lubicie razem pracować.
- Lubimy, ale ostatnio zaczęła wymagać więcej uwagi. Co chwilę przychodzi i coś mi zgłasza. Za bardzo się w to wszystko zaaganżowała. Musisz zlecać jej więcej misji.
Shira złapała przekąskę i przysunęła się bliżej jeszcze bliżej Jirou. Wsadziła ją do ust.
- Jak mam jej zlecać misję, jak nas rozwiązałeś na półtora roku? - uniosła brew. - O tym też musimy porozmawiać, ale to już po wszystkim.
- O czym?
- O tym, że nie rozwiążesz teraz oddziału. Zostajemy zwołane.
- Bo?
- Bo źle wpływa to na cały oddział. Gdy moja matka była Liderką, rozwiązałeś oddział tylko parę razy. Poza tym, nam rozłąka źle robi.
- Nam czy Tobie?
- Wszystkim. - wzruszyła ramionami, po czym odsunęła się trochę. - Było blisko. Z tym całym Sanbim. W sumie, ja to umarłam. Muwara mnie przywróciła do życia.
Zapadła dłuższa cisza.
- Wiem. Słyszałem. Mówiłem Ci, że masz nie szarżować. Dlaczego to zrobiłaś?
- Z paru powodów. Po pierwsze, przede wszystkim, jestem Siostrą Nocy i chronię ludzi. Po drugie, kazałeś mi nie prowokować bardziej niż muszę i zobacz, idziemy na negocjacje. Jedno życie w zamian za pokój na wschodni wybrzeżu? - wyszczerzyła się. - Matka by mnie pochwaliła. Przyznaj!
- Ehh... jesteś niereformowalna, Shiro. Chishiba była taka sama.
Shira przewróciła oczami.
- Śmiem wątpić.
- Uważaj sobie jak chcesz. Myślisz, że Chocho-sama pomogłaby jej odbudować oddział, gdyby była tyranem? - jego głos zachrypiał. - Ale to prawda, bardzo się zmieniła od... tamtego momentu.
- A właśnie, powiedziałam dziewczynom prawdę o tej akcji z Musanem. Co Chishiba wpadła do obozu.
Nagle Jirou odwrócił się w jej kierunku i uderzył w stół pięscią.
- Oszalałaś!? Dlaczego to zrobiłaś!? - trzymając zaciśniętą pięść, aż zaczął się trząść. - Mówiłem Ci, że to sekret.
- No wiem, trochę się nachlałam i... jakoś tak wyszło. No nie gniewaj się aż tak. - zatrzepotała rzęsami i zrobiła minę niewiniątka.
Jirou głęboko westchnął.
- Jesteś tu pięć minut, a już mam Ciebie dosyć. Specjalnie mnie irytujesz? Po co się przysuwasz do mnie?
Shira ostentacyjnie zamachała nogami i zmieniła nogę na drugą nogę, odsłaniając sukienką część ud.
- Jak to po co? Rozgrzewam się. - powiedziała i posłała mu... prowokacyjne spojrzenie. Przegryzła trochę usta i cichutko westchnęła. - Oprócz tego, że jestem Siostrą Nocy, przynależę jeszcze do drugiego, nawet silniejszego klanu na tym świecie.
- Jakiego niby?
- Kobiet, kurde. Kobiet Jirou. Jestem kobietą i używanie swoich wdzięków to również część polityki. Przy Twoim wyglądzie przyda Ci się ktoś, kto umie na chwilę odwrócić uwagę.
- W ich delegacji są trzy kobiety.
Shira przewróciła oczami.
- Ale Ty jesteś... nierozumny czasem. To, że to są kobiety, to nawet lepiej. Zresztą... nieważne i tak nie zrozumiesz.
Zapadła cisza.
- Dostałaś przesyłkę? - zapytał nagle.
- Dostałam. - powiedziała, po czym zmrużyła oczy. - Naprawdę dałeś meteoryt Chocho kundlom Musana? - zapytała.
- Nie nazywaj ich tak. To Kogo na takich samych warunkach jak Twoje Siostry Nocy. - powiedział. - Traktuj ich z szacunkiem.
- Jeden z tych kundli chciał, żebyśmy się kurwiły u nich w obozie. - powiedziała ostro. - Wiesz co? Chyba odwiedzę ich w stylu Chishiby.
- DOŚĆ! - powiedział ostrzej. - Nie mam czasu na wasze kłótnie. Już przerabiałem to z Twoją matką i nim. Jak się nie będziecie dogadywać, to rozwiążę zarówno Siostry Nocy, jak i jego armię. Mam dość ciągłego wysłuchiwania o waszych konfliktach.
- Ah, dlatego pozwoliłeś, by zakatował mi ojca na oczach całej osady? - zapytała. - W sumie brakuje mi trochę tatusia. Przytulisz mnie do snu jak mi się pogorszy?
- Zaczynasz przeginać. Gdyby nie to, że obiecałem...
Shira machnęła ręką.
- Droczę się. Rzadko mamy okazję razem poprzebywać, więc muszę nadrobić, nie? - wyszczerzyła się. - Co z Opiekunką Meteorytu? Wymyśliłeś co z tym fantem zrobić?
- Nie wiem. Myślałem o Tobie. - powiedział otwarcie.
Shira otworzyła usta i zamarła.
- No... tak, ale... to jest... ja jestem Liderką Sióstr Nocy.
- Chocho też nią była. Przede wszystkim jednak była opiekunką, potem była Liderką. A na samej górze, była po prostu kobietą o złotym sercu. Tak jak Ty. Dlatego widziałbym Ciebie na tym miejscu. Wiem, że klan się nie sprzeciwi. - spojrzał na nią. - Zastanów się nad tym.
- Nawet... nawet jeśli, to Musan się nie zgodzi.
- To już moje zmartwienie, nie Twoje.
- A właśnie, gdzie ten pies? Wiem, że kundelki kręciły się po osadzie, ale nie widzę ich chorągwi. - nagle Shira uniosła palce i zagwizdała. - Halo! Do nogi pieski! Pańcia da smaczka!
Jirou pokiwał głową z rezygnacją.
- To jest najważniejszy temat. Nie ma go tu. - powiedział. - A raczej... nie dojechał. Jeszcze.
- O? A to czemu?
Shirei-kan Kujaku spojrzał na ziemię.
- Skup się teraz, bo to ważne. - zaczął. - Ryuzaku przełamało front. W wielu miejscach. Rozgromili armie sojuszu i przedostali się w głąb terenów spornych. Zagarnęli ziemie i cały front przeniósł się na północny wschód. Kaminari utrzymali swoje ziemie, ale tylko dlatego, bo ich seinin jest... bardzo nieprzewidywalny. W każdym razie, to co Ci teraz powiem, to nie są żarty. Ryuzaku z Uchiha na czele walczyli jak nigdy. Nasze armie nie były w stanie walczyć tak skutecznie. Byliśmy dalej od meteorytu niż zawsze. Klany Soma, Orochi i Mateki chyba też nie przyłożyli się tak do tej wojny. Jednak to nie to jest prawdziwym powodem. Problem polega na tym, że Musan... - westchnął. - ... został ciężko ranny. Ledwo uszedł z życiem. Stracił dużo wojsk i zadecydował, że musi przegrupować się w Kinoko, bo walka samemu na froncie za cały sojusz była bez sensu. Po negocjacjach utworzymy nową linię obrony, jednak nie wiem, czy sam da radę. Nie mniej, nie mogę go zostawić samego na froncie, a Was też nie wyślę.
Gdy padło hasło, że Musan został ciężko ranny, Shira otworzyła usta. To... było niemożliwe. Nie uwierzyłaby w to w życiu.
- Został ciężko ranny? Ale... jak to?
- Tamten front to piekło. Nie tylko pod kątem walk, ale... dla wszystkich. Nikt nie kontroluje tego, co tam się dzieje. Palenie osad, gwałty, mordy, publiczne egzekucje. Wszędzie bandyci. Myślałem, czy Was nie wysłać, ale... - powiedział, po czym wstał i podszedł od jednej ze skrzyń, a następnie wyjął list. Przekazał go Shirze.
- Pieczęć Mateki? Od Gejsz? - zapytała patrząc na niego ze zdziwieniem. - Nori wysłała list... do mnie?
- Powiedzmy. Przeczytaj.
Wtedy Shira otworzyła list i zaczęła czytać. Jej oczy nagle stały się okrągłe. Otworzyła usta.
- To... niemożliwe. - odparła cicho.
- Nori by nas nie okłamała. Nie w takiej sprawie.
- Niemożliwe. Chocho z pierwszymi Siostrami Nocy zabiła wszystkie Harpie Wiedźmy. Nie ma mowy, że się odrodziły.
- A jednak. Dlatego po tej wojnie nie zamierzałem Was rozwiązywać. Nie możemy jednak pozwolić sobie dalej na prowadzenie tylu wojen, bo realne zagrożenie powróciło. Musan musi zregenerować siły, a Ty musisz zająć się prawdziwym problemem. Chcę, byście odszukały i wyeliminowały Harpie Wiedźmy.
Shira zwinęła list i wsadziła go za dekolt.
- To nie jest takie proste. Te yokai nie mają słabych stron. Nikt nie spodziewał się, że powrócą, więc nie mamy strategii spisanych przed poprzednie Siostry Nocy. Poza tym, nie wiemy, czy to są te same yokai. Co jeśli ich... genjutsu... - zrobiła pauzę. - ... zacznie działać i na nas?
Jirou skinął głową.
- Dokładnie tak. Wy miałyście sto lat by ewoluować z grupy kunoichi do elitarnego oddziału. One, prawdopodobnie, zrobiły to samo. Sto lat by zmienić się w jeszcze bardziej krwiożercze bestie.
Shira westchnęła.
- Czyli podsumowywując... Musan przegrał, jest ranny, nie przyjdzie na negocjacje. Harpie Wiedźmy powróciły i nie wiadomo gdzie są. Ty masz... z dwa tysiące wojsk na dziesięć tysięcy wojsk Kaminari i za chwilę zaczynamy negocjacje pokojowe. Jeżeli nawet ja jestem na równi z ich seinin, to Ty musisz wygrać z Chino sam na sam. W osadzie pełnej ludzi. Jeżeli dojdzie do walk, to nas rozgromią i ruszą na Kinoko, a tam Musan nie jest gotowy do obrony. - uniosła brew. - To... jaki masz plan?
Nastąpiła cisza, a z ust Jirou wydobyło się tylko jedno słowo.
- Blefujemy.
Anzou widząc nadchodzącą delegację, nie zareagował w żaden sposób na oczko od Shiry. Trzymał kamienną maskę niczym Kogo klanu Kaminari. Anzou podszedł nagle do Chino i poprosił, by ta odeszła z nim na chwilę na bok.
Nawet sam Anzou wyczuł, że było to zupełnie przeciwko jakiejkolwiek etykiecie, bo wszyscy spojrzeli na Anzou, lecz Chino westchnęła i podeszła do Anzou. W tym czasie, Zaku otworzył drzwi i zaprosił wszystkich do środka, poza Chino i Anzou, którzy stali na zewnątrz.
- Co chcesz? Widzisz przecież, że zaczęliśmy negocjacje. - powiedziała, ewidentnie niepocieszona tym, że chłopak przerwał jej prowadzenie pochodu.
Władca Piorunów wyjaśnił jej, że Siostry Nocy mają szukać informacji o bijuu i ich jinchurikim.
- Chuja znajdą. Sanbi jest w tych wodach ponad sto lat. Wiadomo tylko tyle, że to była jakaś kobieta na południowych wodach. Trzeba by szukać w Cesarstwie, może oni by wiedzieli. Jednak napewno to nie był jinchuriki z przynależnością. - machnęła ręką. - Zresztą, co to zmienia?
Wtedy gdy Anzou powiedział o Kagadzie, Chino zmarszczyła czolo.
- Wiem, kurwa, że się spóźni. Dlatego masz misję. - powiedziała, po czym wystawiła palec i stuknęła nim w klatkę piersiową Anzou. - Znajdź ją. Natychmiast. Znajdź ją i przyprowadź. Ma tu, kurwa, być. Rozumiesz?
Gdy usłyszała hasło "Gzik" prychnęła, ale nim zdążyła skomentować, głowa Zaku wyjrzała zza drzwi.
- Chino-sama? Zaczynamy pomału.
Chino spojrzała na Ciebie.
- Znajdź ją kurwa. - powiedziała jeszcze do Ciebie, po czym odwróciła się i weszła z Zaku do środka.
Negocjacje się zaczęły. No i teraz miałeś zgryz. CZY pilnować negocjacji tak jak kazała Kagada, czy iść i gdzieś... szukać Kagady?
Gdy Haruka spojrzała na Gzika, puściła znak do Fugaty. Fugata zobaczyła to... ale nie wykonała żadnego ruchu. Gzik chyba nie był zainteresowany tym, że Haruka miga, bo wysłuchał co powiedziała do niego Haruka, a on skinął głową.
- No właśnie ja też trochę pilnuję. Tylko, że miałem nadzieję kogoś spotkać, ale najwidoczniej muszę jeszcze chwilę poczekać. W sumie mógłbym coś narysować, ale narazie mi się nie chce. A właśnie, co to za znak? O ten? - zapytał...
... a następnie zamigał "suka".
- Fajny ten system znaków, ale strasznie skomplikowany.
W momencie, gdy Gzik tylko zamigał, Fugata rozszerzyła oczy. Skoro Gzik zaczynał uczyć się znaków Sióstr Nocy, to rzeczywiście, nie można było ryzykować.
Fugata ruszyła do akcji. Wystawiła dłoń, by złapać Gzika za kołnierz, jednak on momentalnie schylił się przed dłonią Fugaty. Kobieta nie czekała i wystawiła nogę, by podciąć Gzika, lecz ten nagle zgiął się w pół i zrobił coś w stylu gwiazdy w tył, unikając nogi Fugaty. Gdyby porównać to do jakiegoś stylu, Gzik poruszał się trochę jak Niyomi.
- CO JEST?! - krzyknął przerażony, po czym złapał się nagle nogi Haruki i próbował za nią schować. - Co robicie!? - Dziewczyna była przygotowana do użycia ogona, lecz Fugata tym razem go już dopadła. Dziewczyna złapała go za fraki, podcięła i przycisnęła dokładnie tak, jak kiedyś ją Shira, a następnie obróciła Gzikiem i przygniotła do ziemi. Wykrzywiła mu ręce do tyłu i przycisnęła do ziemi kolanem. Gzik szamotał się, lecz Fugata była silniejsza. Chłopak spojrzał przerażony na Was. W jego oczach pojawiły się łzy.
- Haruko co się dzieje!? Myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi! Czemu mnie krzywdzicie!? - wydarł się, machając nogami.
- Uspokój się, to będzie mniej bolało. - powiedziała Fugata, trzymając stabilnie Gzika.
Mina Gzika to była mina... przestraszonego chłopaka. Patrzył się błagalnie na Harukę.
Shira Kujaku - klik
Hisamida Kujaku - klik
Waba Kujaku - klik
Fugata Kujaku - Klik
Nagome Kujaku - klik
Muwara Kujaku - klik
Niyomi Kujaku - klik
Urasano Kujaku - klik
Yadasu Kujaku - klik
Gzik - klik
Osanen Kujaku - klik
Asaro Kujaku - klik
Haradate Kujaku - klik
Chino Kaminari - klik
Ebishiro Kaminari - klik
Chocho Kujaku - klik
Chishiba Kujaku - klik
Zarządca Toshikai Hyuto - klik
Jirou Kujaku - klik
Harige Okudo - klik
Kagada Kaminari - klik
Yai Kaminari - klik
Sanda Kaminari - klik
Moshi Kaminari - klik
Zaku Kaminari - klik
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość



