Znaleziono 3371 wyników
- 13 sty 2026, o 21:03
- Forum: Tereny mieszkalne
- Temat: Posiadłość rodziny Tsuyoshiego
- Odpowiedzi: 64
- Odsłony: 7919
- 11 sty 2026, o 16:36
- Forum: Tereny mieszkalne
- Temat: Posiadłość rodziny Tsuyoshiego
- Odpowiedzi: 64
- Odsłony: 7919
- 7 sty 2026, o 20:07
- Forum: Tereny mieszkalne
- Temat: Posiadłość rodziny Tsuyoshiego
- Odpowiedzi: 64
- Odsłony: 7919
- 4 sty 2026, o 18:21
- Forum: Tereny mieszkalne
- Temat: Posiadłość rodziny Tsuyoshiego
- Odpowiedzi: 64
- Odsłony: 7919
- 2 sty 2026, o 14:35
- Forum: Tereny mieszkalne
- Temat: Posiadłość rodziny Tsuyoshiego
- Odpowiedzi: 64
- Odsłony: 7919
- 31 gru 2025, o 18:45
- Forum: Misje i Fabuły
- Temat: Wynagrodzenie za misje
- Odpowiedzi: 4178
- Odsłony: 792663
- 19 gru 2025, o 08:23
- Forum: Tereny mieszkalne
- Temat: Posiadłość rodziny Tsuyoshiego
- Odpowiedzi: 64
- Odsłony: 7919
Re: Posiadłość rodziny Tsuyoshiego
Posiadłość rodziny Tsuyoshiegi była spokojniejsza niż miasto. Śnieg osiadał na ciemnych dachówkach ciężkim puchem, wygładzając ostre krawędzie belek i okapów. W ogrodzie kamienie, latarnie i przystrzyżone krzewy wyglądały jak elementy kompozycji, którą ktoś zatrzymał w pół ruchu. Z głębi domu dobiegał zapach dymu z paleniska i ciche trzaski drewna, a wąskie pasma pary unosiły się spod uchylonych drzwi. Kury siedziały u siebie w kurniku, nie wyściubiając ani kawałka dzioba poza ciepłe miejsce. Karpie Koi były bezpiecznie przeniesione do wewnątrz domu.
Harumi była w korytarzu między częścią mieszkalną a zewnętrznym gankiem, jakby nie potrafiła zdecydować, czy chciałaby wejść do środka, czy wyjść. Strój straży miała jeszcze na sobie, choć płaszcz odłożyła starannie na hak. Pas miała nieco poluzowany, na co zwykle by sobie nie pozwoliła. Włosy, zwykle spięte i porządnie zaczesane, teraz trzymały się tylko na słowo honoru. Na jej twarzy malowało się zmęczenie, które mówiło: jeszcze nie skończyłam.
Gdy Tsuyoshi odezwał się, Harumi uniosła wzrok powoli, jakby sprawdzała, czy dźwięk imienia naprawdę należy do jej rodziny, a nie kogoś w koszarach czy siedzibie straży.
- Chwilę… - powtórzyła cicho, a potem odetchnęła przez nos, z lekkim, suchym parsknięciem, które mogło być i śmiechem, i westchnieniem. - Tak, mam chwilę.
Harumi odwróciła się w stronę wnętrza, wskazując ruchem głowy na przesuwne drzwi prowadzące do pokoju z paleniskiem.
W izbie było ciepło, a na stole stała jeszcze miseczka po herbacie, nie do końca dopita. Harumi uklękła przy niskim stole, prostując plecy, choć jej barki zdradzały, że dzień ciągnął się dłużej niż powinien. Dopiero kiedy Tsuyoshi znalazł miejsce naprzeciw, pozwoliła sobie na krótkie milczenie. Takie domowe, rzadkie.
- Co się stało? - zapytała w końcu. - Jeśli to sprawa rodziny, słucham. Jeśli to coś treningowego… — zawiesiła głos i w kąciku ust pojawił się cień uśmiechu. - …to też słucham. Miałeś jakiś sparing z Kenjim, który skończył się łzami? A może coś się dzieje z twoją karierą Shinobi? Czy babcia znalazła ci pannę?
Przeciągnęła palcami po brzegu kubka, jakby sprawdzała jego temperaturę - chociaż nie było wiadome, czy to ona zostawiła go za sobą czy nie - i dopiero wtedy dodała, ciszej:
- Dobrze cię widzieć, Tsu. Naprawdę.
Uchiha Harumi
- 8 lis 2025, o 22:04
- Forum: Głębokie Odnogi
- Temat: Szlak transportowy
- Odpowiedzi: 101
- Odsłony: 39660
Re: Szlak transportowy
Post Fabularny
Lato, 395
Ayatsuri Ario Z/T
- 8 lis 2025, o 22:04
- Forum: Osada Ryuzaku no Taki
- Temat: Warsztat Kunisaku
- Odpowiedzi: 39
- Odsłony: 1959
Re: Nowy Temat
Post Fabularny
Zima, 395 Ryuzaku no Taki było ogromnym miastem. Rozpychało się na wzgórzu oraz niżej, lasy i pola pchając daleko od siebie. Dachówki domów odbijało światło słońca, a setki wąskich uliczek spływały ku portowi jak strumienie. Powietrze pachniało tu mieszaniną soli, przypraw i innych produktów, które przywodziły na myśl to, czym Ryuzaku było - handlem, słowami, pieniędzmi.
Na samym szczycie wzgórza, ponad gwarem portu i dachami kupców, wyrastał Budynek Rady Możnych - pięciopiętrowy kolos z czerwonego drewna i kamienia, jego okna lśniły w słońcu niczym oczy drapieżnika czuwającego nad doliną. Stamtąd bogaci patrzyli na morze - nie z zachwytem, lecz kalkulując, jak można na nim zarobić.
Z portu dochodziły skrzeki mew i trzask lin napinanych na masztach. Ogromne statki handlowe kołysały się w rytm fal, a ich żagle - białe, czerwone, błękitne - przypominały chmury. Wiatr niósł sól i wilgoć oraz głosy dochodzące z portu - marynarze, dokerzy, kupcy. Dźwięk wózków przenoszących towary do portu z innych części miasta oraz z portu wszędzie - szczególnie na główny targ.
Na głównym targu rzeka ludzi płynęła nieustannie. Mnisi w prostych szatach mijali bogatych kupców w eleganckich kimonach; kobiety w wymyślnych sukniach z długimi rękawami niosły kosze pełne herbat i ryżu, a dzieci przemykały między stoiskami, śmiejąc się, jakby cała ta codzienna bieganina była ich zabawą.
Od targu odchodziły uliczki i zaułki. Każdy tętnił życiem. Wąskie, kręte uliczki prowadziły między domami o zdobionych okiennicach, przy których suszyły się kolorowe tkaniny i płócienne chorągiewki z herbami kupców. Pod stopami były deski z ciemnego drewna, chroniące przed błotem, a w kałużach odbijało się światło lampionów zawieszonych nad ulicami niczym niskie, pomarańczowe gwiazdy.
W jednej z takich bocznych uliczek znajdował się warsztat, niedaleko głównego targowiska i portu, gdzie przewijało się wielu kupców. Budynek był parterowy, zbudowany z drewna i kamienia, o ciemnych, lakierowanych belkach i dachówkach w stylu ryuzackim - z lekko wygiętymi ku górze narożami. Nad wejściem wisiał prosty szyld z symbolem jego rzemiosła: młotem, pędzlem i zwojem.
Frontowa część domu otwierała się bezpośrednio na ulicę. Szerokie, przesuwane drzwi można było całkowicie odsunąć, by klienci widzieli wnętrze. W środku znajdowały się dwa pomieszczenia. Izba robocza, gdzie mąż i żona pracowali razem. Na niskich stołach leżały narzędzia, bele materiału, zwoje, drewno i metalowe elementy. W powietrzu unosił się zapach drewna, smaru i herbaty. Jedna ściana była niemal całkowicie zajęta przez regał z półkami - na nich spoczywały towary przeznaczone na sprzedaż, drobiazgi i prototypy. Marionetki bojowe - w niewielkiej ilości, rynsztunek do nich, pancerze; większą część jednak zajmowały marionetki i laleczki używane do teatrów czy po prostu zabawki z ruchomymi mechanizmami. Z tyłu był magazyn, w którym przechowywano surowce: tkaniny, oleje, papier, farby, metale czy drewno. W rogu znajdował się kuźnia do wykuwania broni i przetapiania metalu. Pod sufitem zwisały suszące się zioła lub kawałki skóry, a podłoga z ciemnego drewna w większości pomieszczeń oraz kamienia - pod kuźnią - była wytarta od tysięcy kroków, które były robione codziennie.
Z warsztatu prowadziły przesuwane drzwi do tylnej części domu - prywatnej, spokojniejszej. Pokój wspólny, gdzie cała rodzina jadła, siedząc na matach tatami przy niskim stole. W rogu stał mały ołtarzyk z kadzidełkami, a nad nim - skromny zwój z kaligrafią przedstawiającą znak „rodzina” (家). Sypialnia rodziców była dalej oddzielona papierowym parawanem, a kącik dziecka, gdzie leżały zabawki z drewna, lalki, mały bączek oraz prosty smok z ryżowego papieru.
Na tyłach znajdowało się małe podwórze z drzewkiem morelowym, studnią i kamienną balią do prania. Tam też, w ciepłe wieczory, rodzina jadła kolację przy świetle lampionów, słuchając cykad.
Wszystko było skromne, ale zadbane i pełne ciepła.
Rodzina obecnie była zajęta swoimi sprawami. Pracownik prowadził sklep, ale chwilowo nie było szczególnie dużego ruchu - właściwie w Ryuzaku nigdy nie było zbyt dużego ruchu, jeżeli chodziło o marionetki bojowe - nie było w mieście wielu Ayatsuri. O wiele większą popularnością cieszyły się zabawki oraz prywatne zamówienia. Ojciec rodziny właśnie pracował nad jednym - planami ogrzewania podłogowego w Budynku Rady Możnych, co było prawdziwym wyzwaniem inżynieryjnym, ponieważ nie był on zbudowany z myślą o tym. Dodatkowo chciano wprowadzić tam kanalizację, nie tylko na parterze, jak do tej pory. Obok niego siedziała siedmio-ośmioletnia dziewczynka o tak samo rudych włosach, ćwicząc kaligrafię, a na boku rysując pomarańczowe salamandry. Oboje milczeli, zajęci swoimi sprawami.
Matka rodziny, kobieta o długich, brązowych włosach i nieco ciemniejszej cerze zdradzającej domieszkę krwi Kaminari lub ludzi z tamtejszych stron, weszła właśnie do izby, z kilkoma siatkami, wyraźnie wracająca z targu, przywitała się od wejścia. Dziewczynka zerwała się niemal natychmiast od stołu, przewracając swoją tackę z atramentem, ale mężczyzna, bez podnoszenia wzroku uratował wszystkie papiery od tragedii szybkim ruchem dłoni, po czym spojrzał na obie kobiety.
- Arata-chan, uważaj. Tatuś już długo pracuje nad swoimi planami - powiedziała kobieta, patrząc karcąco na dziewczynkę. Ta wyglądała przez chwilę na zawstydzoną, ale potem przytuliła się do matki. Dość szybko też dostała słodką bułkę i wycofała się, żeby ją zjeść. Mężczyzna również dostał swoją. - Zwoje z Sabishi jeszcze nie zostały dostarczone, nikt nie chce mówić czemu - zagaiła. - Ale plotki mówią, że niedługo zjawi się spora grupa uchodźców z Sabishi, może się czegoś dowiemy. Udało mi się też kupić trochę kantajskiej stali, ale będziesz musiał wziąć zwoje i iść po nią w nocy. Szemrane towarzystwo, ale niczego innego od dawna nie udało mi się dostać. - Westchnęła, po czym uśmiechnęła się psotnie. - Jakby co, to im nastukasz, Nizan, kochanie.
Ario - proszę przygotować "pośmiertną postać". Rdzeń z Ario jest zamknięty, nie może nic robić. Zostaje uznany za martwego. Aby kontynuować przygodę, przygotuj postać Kunisaku Nizana, starszego brata Ario. PH i Ryo - zgodnie z zasadami pośmiertnych.
Twoja podróż, Gustawie, się zakończyła. Teraz czas na Verso.
For those who come after.
- 8 lis 2025, o 22:01
- Forum: Osada Ryuzaku no Taki
- Temat: Warsztat Kunisaku
- Odpowiedzi: 39
- Odsłony: 1959
Warsztat Kunisaku
W jednej z bocznych uliczek znajdował się warsztat, niedaleko głównego targowiska i portu, gdzie przewijało się wielu kupców. Budynek był parterowy, zbudowany z drewna i kamienia, o ciemnych, lakierowanych belkach i dachówkach w stylu ryuzackim - z lekko wygiętymi ku górze narożami. Nad wejściem wisiał prosty szyld z symbolem jego rzemiosła: młotem, pędzlem i zwojem.
Frontowa część domu otwierała się bezpośrednio na ulicę. Szerokie, przesuwane drzwi można było całkowicie odsunąć, by klienci widzieli wnętrze. W środku znajdowały się dwa pomieszczenia. Izba robocza, gdzie mąż i żona pracowali razem. Na niskich stołach leżały narzędzia, bele materiału, zwoje, drewno i metalowe elementy. W powietrzu unosił się zapach drewna, smaru i herbaty. Jedna ściana była niemal całkowicie zajęta przez regał z półkami - na nich spoczywały towary przeznaczone na sprzedaż, drobiazgi i prototypy. Marionetki bojowe - w niewielkiej ilości, rynsztunek do nich, pancerze; większą część jednak zajmowały marionetki i laleczki używane do teatrów czy po prostu zabawki z ruchomymi mechanizmami. Z tyłu był magazyn, w którym przechowywano surowce: tkaniny, oleje, papier, farby, metale czy drewno. W rogu znajdował się kuźnia do wykuwania broni i przetapiania metalu. Pod sufitem zwisały suszące się zioła lub kawałki skóry, a podłoga z ciemnego drewna w większości pomieszczeń oraz kamienia - pod kuźnią - była wytarta od tysięcy kroków, które były robione codziennie.
Z warsztatu prowadziły przesuwane drzwi do tylnej części domu - prywatnej, spokojniejszej. Pokój wspólny, gdzie cała rodzina jadła, siedząc na matach tatami przy niskim stole. W rogu stał mały ołtarzyk z kadzidełkami, a nad nim - skromny zwój z kaligrafią przedstawiającą znak „rodzina” (家). Sypialnia rodziców była dalej oddzielona papierowym parawanem, a kącik dziecka, gdzie leżały zabawki z drewna, lalki, mały bączek oraz prosty smok z ryżowego papieru.
Na tyłach znajdowało się małe podwórze z drzewkiem morelowym, studnią i kamienną balią do prania. Tam też, w ciepłe wieczory, rodzina jadła kolację przy świetle lampionów, słuchając cykad.
Wszystko było skromne, ale zadbane i pełne ciepła.
- 5 lis 2025, o 19:37
- Forum: Ningyō-shi (Osada Rodów Ayatsuri i Kaguya)
- Temat: Siedziba władzy
- Odpowiedzi: 439
- Odsłony: 64557
Re: Siedziba władzy
Post Fabularny
Lato, 395
Ayatsuri Ario Walka z każdą chwilą wydawała się przyśpieszać i możliwe nawet że zmierzać ku końcowi. Kiedy Ario dowiedział się o Saori w marionetce Hyuuga, poczuł że nastąpił ostateczny moment walki. Wiedział dobrze co powinien zrobić, jednak prawdopodobnie to samo można było powiedzieć o Saori. Dłonie marionetki rozpoczęły swój szaleńczy taniec, uderzając raz po raz w marionetkę w której znajdował się Ario. Dwa, dwa, cztery, osiem, szesnaście, trzydzieści dwa... Sześćdziesiąt cztery. Wszystkie sto dwadzieścia osiem trafień wstrząsnęło dogłębnie marionetką Ario powodując trochę zniszczeń w jej konstrukcji, jednak nie niszcząc jej całkowicie. Wtedy też Ario miał zamiar kontynuować ze swoim planem, siatka zwisła w wodzie a potem... Nic więcej się nie wydarzyło. Mimo że Ario dobrze wiedział jakiej techniki chce użyć, dobrze wiedział jak się tej techniki używa... Ale nie był w stanie. Czuł się jakby marionetka w której się znajdował kompletnie odcinała jego zdolność mieszania chakry. Zarówno Kula, Plecak jak i szczątki oryginalnego ciała Ario wisiały nieruchomo w wodzie.
- Żałosne - powiedziała Saori, po czym uderzyła w marionetkę, rozbijając ją jeszcze bardziej i wyciągając z niej rdzeń. Wyrwała z niej Ario. - Próbowałeś mnie osądzić za to, że zostawiłam Aratę tam, w tym piekle. I co? Przegrałeś, bo ja wciąż tu jestem. Chciałeś ustalić, kto jest winny. - Ścisnęła rdzeń mocniej. - Przegrałeś. A ja nie jestem winna.
Rozejrzała się po pomieszczeniu, po czym odwróciła i ruszyła w stronę wyjścia ze zniszczonego warsztatu. Szła powoli, jakby była zmęczona - albo uszkodzona. Zostawiła za sobą wszystko. Nie podniosła ani jednej swojej marionetki. Nie dotknęła niczego, co należało do Ario.
Podróż po schodach wydawała się trwać całą wieczność - tym bardziej, że młodzieniec nie mógł nic zrobić. Był zdany na tę kobietę. Bezwzględną kobietę, która sprowadziła go do parteru, do stanu całkowitej bezbronności. Teraz od niej zależało jego życie - życie, którego tak kurczowo próbował się trzymać, zamieniając w rdzeń. A teraz... nie mógł zrobić nic.
Kroki Saori odbijały się echem od kamiennych ścian. Brzmiały ciężko - metal o kamień. Każdy z nich był wyważony, stawiany z premedytacją, jakby miała nadzieję, że wywoła nimi największy możliwy niepokój.
W połowie drogi Saori odezwała się ponownie:
- Nie wiem, jak Arate wróciła, ale pomogłam. Miała dom. A ty - opiekę. Taką, która miała uczynić z ciebie silnego shinobiego.
Zatrzymała się na chwilę.
- A kim się stałeś? Włóczęgą, idiotą, który błąka się po świecie, nie mając pojęcia, co się dzieje.
Zaśmiała się - krótko, nerwowo. Był to śmiech wymuszony, nie do końca zdrowy. Po chwili zamachnęła się i uderzyła rdzeniem o ścianę.
- Żałosne. Syn Araty. Tak żałosny.
Powoli ruszyła dalej w górę. Nie spieszyła się wcale. Kolejne dziesiątki schodów, kolejne sarkastyczne prychanie. Wreszcie uniosła rdzeń i spojrzała na niego z góry.
- Nadal będziesz mógł być ignorantem. Zamknę cię w kufrze i zakopię go w samym środku pustyni. Poza mapą, na zupełnym odludziu, z dala od kogokolwiek. Pójdziesz tak daleko od wszystkiego, że zdążysz przemyśleć to, co zrobiłeś. I zejdziesz mi z oczu. Tak, zakopię cię, żebyś zniknął.
Zamilkła na chwilę, po czym dodała ciszej:
- A tutaj dużo się zmieni. Bardzo dużo. Mam dość niepokornych shinobich i rodzin, które snują się za moimi plecami jak szczury. Żałuję tylko jednego - że od początku powinnam była ją powstrzymać. Nie ufać jej...
Jeszcze kilkanaście stopni. Była już niemal przy wyjściu. Światło biło z otwartych drzwi, jakby prowadziły do miejsca, które obiecywało wybawienie.
Kiedy wyłoniła się z czeluści, normalny człowiek musiałby zmrużyć oczy, by przyzwyczaić się do jasności po tak długim pobycie w mroku. Jej jednak wzrok pozostał niewzruszony. Wszystko wokół wydawało się ogromne i puste.
Panowała głęboka cisza, a korytarz był opustoszały. Poza dwiema postaciami, które stały przy wyjściu z podziemi.
Białowłosa Kaguya Nariko, w pełnym uzbrojeniu swego ludu, oraz...
Ayarsuri Saori.
- Co tu tak pusto? - zapytała Saori, patrząc na dwie kobiety, które miała przed sobą. Nie wydawała się zaskoczona tym, że przed nią stała Shirei-kan Kaguya oraz jej sobowtór. - Wystraszyłyście się, że coś się stanie wszystkim dookoła? Może nie trzeba było mnie zdradzać i na mnie nasyłać - dodała odrzucając głowę do tyłu zaczepnie. Zacisnęła dłoń mocniej na rdzeniu, machając nim lekko dając do zrozumienia, że on został nasłany, a zwracała się do swojego sobowtóra.
- Nie powinnaś walczyć tutaj, bez względu na wszystko - skarciła Saori Nariko. Niska kobieta wyglądała na zadowoloną. Miała zaciśnięte usta, a jej ciało było napięte, jakby była gotowa do konfrontacji. Pozbyła się też wszelkich ubrań, które mogłyby być zniszczone przez wyciąganie kości z jej ciała, a górna część mogła być łatwo zrzucona. - Doskonale wiesz, że sprawdzą to komisarze i…
- W dupie mam komisarzy - odpowiedziała Saori. - Zdradziłaś mnie! Nie dość, że ukradłaś moje tajemnice, to też przekazałaś je temu smarkaczowi. I sprowokowałaś go do ataku na mnie. Rozmawiał z matką. Przez ciebie.
- Rozmawiał z Aratą? - zapytała sobowtór Saori, podchodząc o jeden krok do przodu.
Nariko chciała ją zasłonić, ale Saori była szybsza. Doskoczyła i z całej siły uderzyła rdzeniem w twarz swojego sobowtóra. Siła, z jaką nastąpiło uderzenie, odrzuciło kobietę kilka metrów w bok, w stronę ściany. Polała się krew, trzasnęły kości. Kobieta krzyknęła, ale odgłos, który z niej się wydobył był urywanym, żałosnym jękiem bólu, jaki mogło wydać mocno skrzywdzone zwierzę. Uderzenie było tak mocne i agresywne, że rdzeń wypadł z dłoni Saori i poleciał na ścianę razem z ofiarą.
- Sayuri! - zawołała Nariko, nie będąc pewna, czy rzucić się do pomocy czy powinna zaatakować Saori. Po sekundzie jednak jej dłoń pokryła się kostnymi łuskami, które rosły i oplotły jej rękę. W mgnieniu oka, kość zmieniła się w wiertło, a Nariko zaatakowała i trafiła Saori prosto w brzuch. Poszły iskry, wywołane przez tarcie między wirującą kością a metalem kadłuba Saori, a lalkarkę odrzuciło do tyłu. Bardzo szybko jednak użyła nici chakry, żeby powstrzymać swoją przeciwniczkę.
- Zdrada. Wszędzie zdrada.
W tym samym czasie, kobieta - Sayuri - tak podobna do liderki klanu Ayatsuri, próbowała podnieść się z podłogi. Jej twarz była cała pokryta krwią, kość policzkowa i nos złapane, straciła też kilka zębów. Poruszała się powoli, próbując się pozbierać i oczywistym było, że nie miała w sobie tego, co było tak ważne w tym świecie - nie potrafiła mieszać chakry tak sprawnie jak ludzie wokół niej. Jednak nie miała zamiaru tak leżeć, wstała, podniosła zakrwawiony rdzeń.
- Nariko kupuje nam czas - wyszeptała z trudem. - Miałam nadzieję, że wygrasz. Było z nią coraz gorzej, odkąd porzuciła swoje człowieczeństwo… w ciebie wierzyłam.
Ruszyła w dół korytarza, do jednego z wyjść, żeby wydostać się z piramidy. Jej kroki na początku były powolne, ale z każdą chwilą przybierały na sile. Były jednak żałośnie powolne, a jej oddech pełen bólu.
- Wszystko ci wyjaśnię. Pewnie nawet nie zorientowałeś się, że byłyśmy dwie. Po śmierci twojej matki, obiecałam siostrze, że jej pomogę. Ona… nie nadawała się na Shirei-kan. Nie… nie jest tak mądra. Więc… we dwie. Ale ona… zmieniła się. A może zawsze taka była. Wszystko ci wyjaśnię. Czekają na nas oddziały Sakki, potem pomyślimy.
Trzymała rdzeń Ario przy piersi, jakby chciała go ochronić, kiedy biegła. Za nią było słychać walkę, uderzanie kości o metal, krzyki dwóch kobiet, które wymieniały nie tylko ciosy, ale też ostre słowa. Ario nie miał pojęcia, co tam się działo, chroniony przez kobietę, która… była mu znana? Nie była mu znana? Rozpoznawał w niej łagodny głos, rozsądek, prawdziwe zmartwienie i troska o jego dobro.
Bieg korytarzem wydawał się wiecznością, ale dotarli w końcu do drzwi, które miały wyprowadzić ich na zewnątrz. Usłyszał jak Sayuri szepce "jesteśmy", kiedy zorientował się, że w korytarzu zapadła cisza. Walka została przerwana. Kiedy dłoń Sayuri znalazła się na drzwiach, aby je popchnąć, Ario już wiedział, że było za późno. Chakrowe nicie oplotły niosącą go kobietę, która została brutalnie pociągnięta w głąb korytarza, wypuszczając rdzeń z dłoni. Dźwięk rozdzieranego ciała przeszył powietrze, następnie coś mokrego upadło i rozlało się po podłodze. Ktoś z tyłu wyskoczył przez okno.
Po chwili były tylko kroki zmierzające w jego stronę i metalowa stopa, która upadła na rdzeń.
- Przez ciebie nie mam już siostry. Nie mam też siostrzeńca i przyjaciółek. - Saori pochyliła się i podniosła Ario. Brzmiała spokojnie. Zbyt spokojnie. Nawet w walce, nawet będąc marionetką wykazywała więcej emocji. - Zakopanie w piasku to o wiele zbyt dobry los dla ciebie. Zobaczymy, czy zostaniesz przyjęty tak, jak Arata.
Z/T - Gdzieś w Głębokich Odnogach
- 14 paź 2025, o 12:26
- Forum: Sarufutsu (Miasteczko szczepów Uchiha i Gazo)
- Temat: Siedziba Władzy
- Odpowiedzi: 161
- Odsłony: 37867
Re: Siedziba Władzy
Z/T
Sugiyama Orochi
Ueda Rin
Nakano Ikuko
Uchiha Haruka
- 14 paź 2025, o 12:24
- Forum: Tereny mieszkalne
- Temat: Tereny Mieszkalne Sarufutsu
- Odpowiedzi: 10
- Odsłony: 1252
Tereny Mieszkalne Sarufutsu
Tereny Mieszkalne Sarufutsu
- 16 wrz 2025, o 14:13
- Forum: Wydarzenia
- Temat: Zlecenia Specjalne
- Odpowiedzi: 9
- Odsłony: 429
Re: Zlecenia Specjalne
Złota Era ![]()
Osoba wystawiająca zlecenie: Sabaku no Jou
Ranga:D-S
Powtarzalność: Wielokrotne
Dostępność: Obywatele Unii Samotnych Wydm
Sugerowana ilość ninja: Nieokreślona
Miejsce akcji: Unia Samotnych Wydm
Zagrożenie: Oroboros, Szakale i ich zwolennicy
Wynagrodzenie: +20% PH oraz + 30% Ryo dla prowadzącego i gracza
Czas Trwania Wydarzenia: Do jednoznacznej wygranej którejś ze stron
Raport: Unia funkcjonuje w warunkach długiej suszy, napięć cenowych i rozchwianych nastrojów. W takich warunkach każda luka w obecności państwa jest natychmiast wypełniana przez Oroboros ) oraz Szakale. Społeczeństwo kieruje się prostą kalkulacją: kto jest widoczny, ten jest realny. Aktualnie w dzielnicach zbyt często realni są oni, nie my. Zlecenia „Złotej Ery” są tańsze niż wojna totalna, skuteczniejsze niż same dekrety i czystsze politycznie niż selektywne łapanki. Wprowadzają ład bez wypowiadania wojny wszystkim naraz – a jednocześnie zamykają przestrzeń, z której żyją Oroboros i Szakale. W ramach zleceń, Kotei Sabaku no Jou nakazuje całkowite unicestwienie Oroborosa, Szakali oraz nie pozwalanie, aby ich propaganda rozszerzała się po Pustyni. Należy być bezwzględnym wobec każdego wroga Unii. Brutalność wobec zdrajców nie jest ani przestępstwem ani grzechem.
Równowaga ![]()
Osoba wystawiająca zlecenie: Kaguya Nariko oraz Ayatsuri Saori
Ranga:D-S
Powtarzalność: Wielokrotne
Dostępność: Obywatele Unii Samotynych Wydm (w szczególności Sabishi) oraz osoby z zewnątrz
Sugerowana ilość ninja: Nieokreślona
Miejsce akcji: Sabishi i okazjonalnie inne Prowincje
Zagrożenie: Oroboros, Unia Samotnych Wydm
Wynagrodzenie: +25% PH oraz +25% Ryo dla prowadzącego i gracza
Czas Trwania Wydarzenia: Do jednoznacznej wygranej którejś ze stron
Raport: Sabishi i inne prowincje cierpią na deficyty wody, leków i ochrony szlaków. Czarny rynek i haracze Szakali destabilizują ceny. Unia forsuje rozwiązania siłowe, a Oroboros przechwytuje poparcie „za miskę i bezpieczeństwo”. Umiarkowani są postrzegani jako „sympatyczni, ale bezsilni” – trzeba to odwrócić czynami. Należy chronić ludność i gospodarkę przed skrajnościami, zbudować realną sprawczość umiarkowanych. Kaguya Nariko oraz Ayatsuri Saori razem, po cichu tworzą własną armię oraz sojusze, chcąc uchronić ludzi przed Złotą Erą oraz terroryzmem Oroborosa, jednocześnie oswajając Szakale oraz zagranicznych sojuszników.
Serce Ludu ![]()
Osoba wystawiająca zlecenie: Takanashi Yukino
Ranga:D-S
Powtarzalność: Wielokrotne
Dostępność: Wszyscy
Sugerowana ilość ninja: Nieokreślona
Miejsce akcji: Unia Samotnych Wydm
Zagrożenie: Asahai Ichirou, Unia Samotnych Wydm, Kotei, Szakale
Wynagrodzenie: +30% PH i +20% Ryo dla prowadzącego i gracza
Czas Trwania Wydarzenia: Do jednoznacznej wygranej którejś ze stron
Raport: Unia wprowadza kontrole i propagandę, Szakale żerują na chaosie, a ludność ubożeje. Asahai Ichirou oraz Sabaku no Jou mają tylko pogardę dla obywateli niższego stanu. Należy utrzymać Serce Ludu i uderzać w wyznawców Złotej Ery i obnażać korupcję władzy. Wydawanie posiłków, chronienie ludności przed terrorem i brutalnością oddziałów Unijnych, dostarczanie leków, brak ofiar cywilnych, zabezpieczanie informatorów i ich rodzin. Im więcej ludzi przejdzie na stronę dobra i prawdy, tym większa szansa, że reżim się skończy i będzie można wprowadzić prawdziwie sprawiedliwość i równość.
Wszelkie pytania proszę kierować do Papyrus.
- 15 wrz 2025, o 08:30
- Forum: Kyuzo
- Temat: Kroniki Kyuzo
- Odpowiedzi: 1
- Odsłony: 1092
Kroniki Kyuzo
___________________________________________________ Temat służący do gromadzenia wszelkich: wieści, raportów, zapisów etc. dotyczących działań na obszarze Kyuzo, w Karmazynowych Szczytach. To w tym miejscu będą zapisywane skrócone relacje z misji, opisy codziennych zmagań, wszelkie zapiski dotyczące podejmowanych decyzji kraju oraz wszystkie inne echa po aktywnościach graczy działających w obrębie Kyuzo i poza nimi, ale z ramienia tej krainy. Z każdym wpisem rozbudowywany będzie tworzony świat przedstawiony z perspektywy osób zamieszkujących tą wytyczoną część Karmazynowych Szczytów, wzmacniając obraz wybranych przez graczy wątków. Poprzez prowadzenie kronik Kyuzo, nie trzeba będzie śledzić misji innych graczy, aby mieć niezbędną wiedzę o tym co się dzieje w regionie.



