Cała trójka szła dalej, krok za krokiem, coraz głębiej w las i coraz bliżej miejsca, gdzie wszystko miało się rozwiązać. Trop był już wyraźny, niemal namacalny… i niestety prowadził nie tylko do Uszatka. Wszystko wskazywało na to, że spotkają też jego „opiekuna”. Dziewczynka momentalnie pobladła i schowała się za nogę Yumi, jakby chciała zniknąć z tego miejsca. Yumi poczuła, jak jej dłoń zaciska się mocniej.
Nie była dużo spokojniejsza, no była w zasadzie to obsrana. Przełknęła ślinę, czując jak napięcie zaczyna rosnąć z każdą sekundą. Yumi lekko pochyliła się w stronę dziewczynki, nie spuszczając wzroku z miejsca, z którego dochodziły dźwięki. - Schowaj się tutaj… za drzewem. –Wyszeptała cicho. -Nie wychodź, dobrze? Ja się nim zajmę.
Delikatnie przesunęła jej dłoń, kierując ją w stronę grubszego pnia, który mógł dać choć trochę osłony. Na moment zatrzymała rękę dziewczynki, ściskając ją lekko, jakby chciała dodać jej odwagi. Potem spojrzała na Satoro. Machnęła ręką w dół, próbując dać mu znak, żeby został. -Cicho… zostań. - Gest był trochę nieporadny, bardziej intuicyjny niż wyuczony, ale intencja była jasna. Chcociaż co mogło pójśc w tym planie nie tak...
Yumi ruszyłą w stronę mężczyzny Stawiała kroki ostrożnie, starając się nie łamać gałęzi i nie zdradzić swojej obecności. Zbliżała się powoli, wykorzystując drzewa jako osłonę, przesuwając się od jednego pnia do drugiego. Gdy była bliżej, zatrzymała się na moment, lekko wychylając, żeby lepiej zobaczyć sytuację.
Yumi jeszcze przez chwilę pozostała w ukryciu, analizując każdy ruch przeciwnika, szukając momentu, który mogłaby wykorzystać.
Znaleziono 25 wyników
- dzisiaj, o 19:52
- Forum: Wioska Hachimantai
- Temat: Las wokół Hachimantai
- Odpowiedzi: 111
- Odsłony: 11499
- wczoraj, o 15:43
- Forum: Wioska Hachimantai
- Temat: Las wokół Hachimantai
- Odpowiedzi: 111
- Odsłony: 11499
Re: Las wokół Hachimantai
Yumi pierwszy raz postawiona przed takim obrotem spraw wzięła głęboki oddech. Następnie zobaczyła co stało się z dziewczynką obejrzała jej rany. - To co zrobił ten pan było bardzo złe, jednak musimy ustalić priorytety... Najpierw pójdziemy znaleźć Uszatka i dopiero jak znajdziemy całego zainteresowanego to się zajmę sprawą tego złego pana... To jest nie do pomyślenia, że mógł tak cię potraktować. - Jak to mówiła, to w Yumi pojawiła się szczera nienawiść do tego człowieka, dziewczynka w jej oczach była jak Hana, oznaczało to, że w jej oczach pojawił się płomień, który będzie zwiastował srogie konsekwencje dla tego człowieka.
- Musisz być silną i dzielną... Wiem, rozumiem, że w tym momencie może być ci trudno... Wiem, że boli... Wiem, że się boisz... Zobacz jednak jak daleko zaszłaś, tyle już w tym momencie poświęciłaś dla Uszatka, teraz musisz... a raczej musimy być dzielne i dokończyć to co zaczęłaś. Nie damy się by jakiś stary dziad traktował tak ciebie albo Uszatka! - Wygłosiła płomienną przemowę ku pokrzepieniu serca dziewczynki.
Wystawiła do niej rękę by złapała ta ją za dłoń. - Chodź wyruszymy razem w stronę Uszatka, zaraz go znajdziemy. - Już niezależnie czy dziewczynka poszła z Yumi ta ruszyła w stronę szlaku najpierw wskazywanego przez pomocnika numer jeden czyli Satoru a następie przez samą dziewczynkę.
- Musisz być silną i dzielną... Wiem, rozumiem, że w tym momencie może być ci trudno... Wiem, że boli... Wiem, że się boisz... Zobacz jednak jak daleko zaszłaś, tyle już w tym momencie poświęciłaś dla Uszatka, teraz musisz... a raczej musimy być dzielne i dokończyć to co zaczęłaś. Nie damy się by jakiś stary dziad traktował tak ciebie albo Uszatka! - Wygłosiła płomienną przemowę ku pokrzepieniu serca dziewczynki.
Wystawiła do niej rękę by złapała ta ją za dłoń. - Chodź wyruszymy razem w stronę Uszatka, zaraz go znajdziemy. - Już niezależnie czy dziewczynka poszła z Yumi ta ruszyła w stronę szlaku najpierw wskazywanego przez pomocnika numer jeden czyli Satoru a następie przez samą dziewczynkę.
- 17 mar 2026, o 22:04
- Forum: Wioska Hachimantai
- Temat: Las wokół Hachimantai
- Odpowiedzi: 111
- Odsłony: 11499
Re: Las wokół Hachimantai
Yumi przykucnęła powoli naprzeciw dziewczynki, starając się nie wykonywać żadnych gwałtownych ruchów. Jej postawa była spokojna, a spojrzenie łagodne takie, które miało bardziej uspokajać niż wypytywać. Lekko przechyliła głowę, próbując złapać kontakt wzrokowy. -Hej… spokojnie… - odezwała się cicho. Wyciągnęła dłonie bardzo ostrożnie i delikatnie ujęła dziewczynkę za ramiona, bardziej po to, żeby ją uziemić niż zatrzymać. Jej kciuki lekko poruszyły się, jakby próbowała dodać jej trochę otuchy.
-Poczekaj, spróbujmy jeszcze raz… ale powoli, dobrze? - Na moment zrobiła krótką przerwę, dając dziecku czas na złapanie oddechu. Jej wcześniejszy detektywistyczny zapał wyraźnie ustąpił miejsca większej ostrożności. -Kto nie chciał tam być? Uszatek? - zapytała spokojniej. -Gdzie nie chciał być? U tego pana?
Jej głos był teraz bardziej miękki, a pytania krótsze, jakby próbowała nie przytłoczyć dziewczynki. Yumi zmarszczyła lekko brwi, próbując poukładać wszystko w głowie, ale nie spuszczała wzroku z dziecka. -Czyli… pomogłaś mu uciec? - Zrobiła krótką pauzę, po czym dodała już trochę poważniej: -Gdzie teraz jest Uszatek? - Jej spojrzenie na moment zeszło niżej, jakby sprawdzała, czy dziewczynka nie jest ranna, po czym szybko wróciło na jej twarz. -Który pan cię uderzył i gdzie? Pokażesz? - Mimo pytań, jej ton nie był oskarżający bardziej troskliwy, jakby zależało jej nie tylko na rozwiązaniu zagadki, ale też na samej dziewczynce.
-Poczekaj, spróbujmy jeszcze raz… ale powoli, dobrze? - Na moment zrobiła krótką przerwę, dając dziecku czas na złapanie oddechu. Jej wcześniejszy detektywistyczny zapał wyraźnie ustąpił miejsca większej ostrożności. -Kto nie chciał tam być? Uszatek? - zapytała spokojniej. -Gdzie nie chciał być? U tego pana?
Jej głos był teraz bardziej miękki, a pytania krótsze, jakby próbowała nie przytłoczyć dziewczynki. Yumi zmarszczyła lekko brwi, próbując poukładać wszystko w głowie, ale nie spuszczała wzroku z dziecka. -Czyli… pomogłaś mu uciec? - Zrobiła krótką pauzę, po czym dodała już trochę poważniej: -Gdzie teraz jest Uszatek? - Jej spojrzenie na moment zeszło niżej, jakby sprawdzała, czy dziewczynka nie jest ranna, po czym szybko wróciło na jej twarz. -Który pan cię uderzył i gdzie? Pokażesz? - Mimo pytań, jej ton nie był oskarżający bardziej troskliwy, jakby zależało jej nie tylko na rozwiązaniu zagadki, ale też na samej dziewczynce.
- 16 mar 2026, o 20:55
- Forum: Wioska Hachimantai
- Temat: Las wokół Hachimantai
- Odpowiedzi: 111
- Odsłony: 11499
Re: Las wokół Hachimantai
Yumi zeszła ze ścieżki powoli i ostrożnie, stawiając każdy krok tak, jakby ziemia mogła zdradzić ją najmniejszym trzaskiem. Gdy mijała linkę, puszki poruszyły się lekko na wietrze i zadzwoniły cicho. Dziewczyna zatrzymała się na sekundę, wstrzymując oddech. Próbowała wmówić sama sobie, że nic się nie wydarzyło.
-Uff… - mruknęła bardzo cicho pod nosem, po czym ruszyła dalej. Dziewczyna zmarszczyła lekko brwi, gdy zauważyła zagłębienie terenu. - Idealne miejsce na obóz… - Kilka kroków dalej zobaczyła przydeptaną ziemię, resztki ogniska i poruszone liście. Jej detektywistyczna ciekawość natychmiast wróciła z pełną siłą. Yumi przykucnęła przy ziemi i delikatnie odsunęła liście palcami.
-No proszę… to już nie przypadek. - Podniosła jeden z koralików i przez chwilę obracała go w palcach, porównując w myślach z tym, który wcześniej schowała. -Ta sama robota… ten sam styl. - Jej wzrok przesunął się na kawałek materiału. Chwyciła go ostrożnie za jeden z postrzępionych brzegów. -I ktoś zdecydowanie nie odszedł stąd spokojnie… - Dopiero po chwili dostrzegła ślady.
Yumi pochyliła się jeszcze bliżej ziemi, mrużąc oczy. -To nie są ślady dorosłego… - W tym samym momencie Satoro zaszczekał krótko i podniósł jeden z koralików, po czym zdecydowanie wskazał łbem węższą ścieżkę prowadzącą dalej w las. Dziewczyna już miała coś powiedzieć, kiedy nagle… usłyszała dźwięk.
Yumi natychmiast zamarła. Satoro odwrócił głowę w stronę drzew szybciej niż ona. Dziewczyna powoli podniosła wzrok i wtedy zobaczyła cień między brzozami.. Jakby ktoś próbował schować się za pniem. Przez moment nic nie zrobiła. Zamiast tego powoli uniosła rękę w stronę psa, dając mu spokojny znak, żeby nie szczekał. Potem zrobiła jeden ostrożny krok w stronę drzew. -Hej… - odezwała się bardzo cicho. -Spokojnie… nie musisz się chować. - Dziewczyna przykucnęła lekko, żeby wyglądać mniej groźnie. Jej spojrzenie było spokojne, a głos łagodny. -Szukamy Uszatka.
- 15 mar 2026, o 19:08
- Forum: Wioska Hachimantai
- Temat: Las wokół Hachimantai
- Odpowiedzi: 111
- Odsłony: 11499
Re: Las wokół Hachimantai
Yumi zwolniła krok niemal natychmiast, gdy tylko Satoro zjeżył sierść. Ten jeden, niski pomruk psa wystarczył, by jej detektywistyczny instynkt zapalił w głowie małą czerwoną lampkę. Dziewczyna zatrzymała się kilka kroków za nim i zmrużyła oczy, próbując dostrzec to, co tak bardzo zaniepokoiło czworonoga. Dopiero po chwili zauważyła cienką linię przeciągniętą między drzewami.
Zamarła. -Oho… - mruknęła cicho pod nosem. Powoli przykucnęła, pochylając się lekko w bok, żeby lepiej przyjrzeć się linkom. W półcieniu lasu była niemal niewidoczna i przez moment Yumi wyobraziła sobie, jak po prostu idzie przed siebie, potyka się o nią i uruchamia cały mechanizm. Ta myśl wywołała u niej lekki, krótki uśmiech bardziej wynikający z napięcia niż z rozbawienia.
-Sprytne… - powiedziała półgłosem. Powoli wyciągnęła rękę w stronę linki, ale zatrzymała ją kilka centymetrów przed dotknięciem. Zamiast tego przesunęła dłonią w powietrzu nad mechanizmem z puszek i dzwonków, przyglądając się jak są zamocowane. -Alarm. Ktoś nie chciał, żeby ktoś inny przeszedł tędy niezauważony.- Podniosła wzrok na drzewa wokół ścieżki, jakby spodziewała się, że w każdej chwili ktoś może wyglądać zza pnia albo obserwować ich z ukrycia. Przez moment w lesie słychać było tylko szelest liści.
Yumi przesunęła się trochę bliżej Satoro i przykucnęła obok niego. -Dobrze zrobiłeś, że się zatrzymałeś. - powiedziała do psa z lekkim uśmiechem, po czym delikatnie pogładziła go po karku. Jej wzrok znów powędrował do linki i puszek. -Czyli ktoś tu naprawdę pilnuje tropu… - Powoli wyprostowała się i zaczęła uważnie przyglądać się mechanizmowi gdzie dokładnie jest przyczepiony, jak napięta jest linka i czy da się ją ominąć albo rozbroić bez uruchomienia hałasu.
-Jeśli to tylko alarm… to znaczy, że coś dalej w lesie jest na tyle ważne, żeby o tym wiedzieć zanim ktoś się zbliży. - Jej oczy błysnęły lekko z ekscytacji. -A to oznacza, że jesteśmy na dobrym tropie, panie Satoro. - Dziewczyna jeszcze raz rozejrzała się po lesie, po drzewach, krzakach i ścieżce prowadzącej dalej. A następnie, spróbowała ominąć pułapkę i pójść dalej.
- 10 mar 2026, o 11:02
- Forum: Wioska Hachimantai
- Temat: Główna ulica Hachimantai
- Odpowiedzi: 27
- Odsłony: 672
Re: Główna ulica Hachimantai
Dziewczynie ponownie pojawił się błysk, każdy jeden trop przybliżał ją do docelowego miejsca oraz rozwikłania zagadki uszatka. - Pierwszy trop wskazuje na las. - W tym samym momencie Satoro nie czając na nic jakby ją zachęcał by tam rozpocząć poszukiwania. - Pomocnik numer jeden popędza, tak też nie wolno się wstrzymywać z przechodzeniem do działania. - Dziewczyna z uśmiechem ruszyła za psem, nie zważając na to czy mężczyzna pójdzie za nimi.
- Mamy kolejny trop, panie Satoru. - Przyklęknęła nad małym koralikiem, przyglądając się kto to mógł nosić, kobieta, mężczyzna, dziecko, dorosły, jaki styl pasował do kogo. Podniosła go i schowała gdzieś, do jakiegoś plecaka, kabury albo co tam miała, nawet za przysłowiową pazuchę.
Nie było czasu na przyglądanie się innym szczegółom ponieważ naczelna pani detektyw w tej chwili była popędzana przez Satoru by się udać szybciej w stronę lasu. Tak też ta starając się utrzymać sensowne tempo by nikogo nie zwolnić... Nikogo w sensie psa, który był podobnie jak ona napalony na te detektywistyczne klimaty...
Cały czas starała się rozglądać po wszystkim, przecież każda wskazówka, każda poszlaka mogła być w najmniej oczywistym miejscu. Sprawę mocno ułatwiał pies, który najwidoczniej czuł gdzie się znajduje zaginiony. - Satoru szukaj! Szukaj, gdzie jest Uszatek! - dopingowała go cały czas.
- 6 mar 2026, o 15:27
- Forum: Wioska Hachimantai
- Temat: Główna ulica Hachimantai
- Odpowiedzi: 27
- Odsłony: 672
Re: Główna ulica Hachimantai
Yumi przykucnęła przy klatce zaraz obok śladów, marszcząc lekko brwi w skupieniu. Jej wcześniejszy entuzjazm detektywistyczny wcale nie zniknął, ale teraz przybrał bardziej poważną formę. Palcem wskazującym delikatnie dotknęła ziemi obok jednego z odcisków , jakby próbowała zapamiętać jego kształt. - Czyli jednak ktoś tu był… - mruknęła półgłosem do siebie, bardziej myśląc niż mówiąc na głos.
Przez chwilę przyglądała się śladom łap Uszatka, które mieszały się z ciężkimi odciskami butów. Wyglądało to tak, jakby zwierzak próbował się wyrwać albo uciec, zanim ktoś go zabrał. Yumi uniosła wzrok na przecięty zamek, a potem znów na ziemię. - To nie wygląda na przypadek. - powiedziała już głośniej, podnosząc się z kucek. - Ktoś wiedział, gdzie jest klatka i przyszedł po niego konkretnie.
Jej spojrzenie powędrowało w stronę Satoro, który intensywnie węszył przy jednym ze śladów. Dziewczyna momentalnie się ożywiła i zrobiła kilka kroków w jego stronę. - Satoro coś znalazł? - zapytała z lekkim uśmiechem, pochylając się trochę nad psem. Przez moment obserwowała jego zachowanie, po czym spojrzała w kierunku, w który zwierzę wydawało się interesować. - Myśli pan, że byłby w stanie wyczuć trop? - zwróciła się do mężczyzny. - Jeśli Uszatek był jego towarzyszem, może będzie wiedział gdzie iść.
Yumi założyła ręce za plecami i jeszcze raz rozejrzała się po okolicy po klatce, śladach, drzewie i poruszonych liściach. - A w nocy ktoś coś widział? - zapytała nagle. - Jakieś światło, ludzi, odgłosy? Nawet coś dziwnego w lesie? - Na jej twarzy pojawił się lekki, uśmiech bardziej wskazujący na podekscytowanie, niż radość. - Bo jeśli ktoś przyszedł tu z narzędziem i zabrał Uszatka… to raczej nie po to, żeby się nim tylko pobawić.
- 4 mar 2026, o 12:41
- Forum: Wioska Hachimantai
- Temat: Główna ulica Hachimantai
- Odpowiedzi: 27
- Odsłony: 672
Re: Główna ulica Hachimantai
Yumi przerwała głaskanie psa, podniosła się i obróciła w stronę mężczyzny. - Zgadza się jestem z klanu Uchiha... Ale ja... kilka rzeczy o mnie? - Przystawiła wskazujący palec do twarzy i zrobiła minę jakby nie wiedziała co sie dzieje. Raczej do tej pory czuła się swojo w domu, była deczko wstydliwa, dlatego też zaraz się zrobiła czerwona jak ktoś mógł o niej coś więcej słyszeć. Jednak na osłodę tematu pojawił się niezawodny kumpel czyli Satoro, trącił ją nosem ta się zachwiała ale ciśnienie z niej zeszło. - Czyli mówi pan, że ktoś ukradł panu zwierzaka.
Jej wzrok powędrował za dłonią mężczyzny który wskazał na klatkę znajdującą się pod drzewem - I pan w tym trzymał?... W zasadzie to czym jest Uszatek? - Zaczęła iść w stronę klatki rozglądając się dokładnie jak wygląda, czy oraz czy ktoś nie zostawił jakiś poszlak. - A czy ktoś mógł mieć jakiś motyw? Jakiś sąsiad nie lubił Uszatka, wydawał głośnie dźwięki? Ktoś nie wiem, był wrogiem zwierząt? - Musiała znaleźć jakikolwiek trop, ale po ostatnich słowach Yumi mogła sie rzucić w oczy jej mina.
Od razu na twarzy Yumi pojawił się bojowy nastrój, brakowało tylko by w tym wszystkim, był płaszcz, czapka detektywa i jakiś sprzęt pozwalający powiększyć notatki. Na pewno by tak się poczuła gdyby mogła... - Oczywiście, że rozwiąże ten problem i znajdę uszatka. - Powiedziała życzliwie, a w jej kopule pod spodem tak się gotowało, wizja tego, że może rozwiązać poważną zagadkę kryminalną mocno podekscytowała nastolatkę. Miała przed oczami wszystkie możliwe rozwiązania, podejrzanych, akcje i pościgi. Nie wiadomo skąd dokładnie tam to się wzięło, ale może po prostu Tsuyoshi coś jej naopowiadał o swoich poprzednich misjach...
Jej wzrok powędrował za dłonią mężczyzny który wskazał na klatkę znajdującą się pod drzewem - I pan w tym trzymał?... W zasadzie to czym jest Uszatek? - Zaczęła iść w stronę klatki rozglądając się dokładnie jak wygląda, czy oraz czy ktoś nie zostawił jakiś poszlak. - A czy ktoś mógł mieć jakiś motyw? Jakiś sąsiad nie lubił Uszatka, wydawał głośnie dźwięki? Ktoś nie wiem, był wrogiem zwierząt? - Musiała znaleźć jakikolwiek trop, ale po ostatnich słowach Yumi mogła sie rzucić w oczy jej mina.
- 2 mar 2026, o 13:46
- Forum: Wioska Hachimantai
- Temat: Główna ulica Hachimantai
- Odpowiedzi: 27
- Odsłony: 672
Re: Główna ulica Hachimantai
Yumi bardzo się zainteresowała pieskiem jak ten tylko jej pozwolił się jej dotykać to go głaskała ile wlezie. Tak już miała, że lubiła koty, psy i ogólnie zwierzęta. - Wabisz się Satoro? Bardzo ładny jesteś Satoro, taki fajny, taki uroczy... Słodziak mały. - Jeszcze chwilę go pogłaskała i wstała odwróciła się do mężczyzny. Ale sam pies nie pozwolił jej na taki prosty manewr, chciał by jeszcze chwile dawać mu atencje, aż go sam chłop musiał uspokajać. - Nie będzie problemu, dla takiego misiaczka można dać się pobrudzić. - Z uśmiechem skupiała się na tym wielkim czworonogu.
Po chwili zapytał dziewczynę z kim ma przyjemność. - Yumi Uchiha, miałam gdzieś się stawić w te okolice jednak... Nie wiem czy w dobre miejsce. - Uśmiechnęła się wstydliwie i dalej głaskała psiaka. - Chyba starczy Satoro? No dobra jeszcze chwile, ale już koniec. - W końcu mogła skończyć go głaskać i rozejrzeć się gdzie faktycznie jest, co się faktycznie dzieje bo na ten moment w jej głowie był bałagan. Nie pamiętała dokładnie po co miała przyjść, co miała zrobić ale wiedziała, że gdzieś tutaj. Tak też czekała na to, czy ten mężczyzna przede wszystkim okaże się tym kim miał być i gdzie miała być czy może to był jakiś jej błąd.
Po chwili zapytał dziewczynę z kim ma przyjemność. - Yumi Uchiha, miałam gdzieś się stawić w te okolice jednak... Nie wiem czy w dobre miejsce. - Uśmiechnęła się wstydliwie i dalej głaskała psiaka. - Chyba starczy Satoro? No dobra jeszcze chwile, ale już koniec. - W końcu mogła skończyć go głaskać i rozejrzeć się gdzie faktycznie jest, co się faktycznie dzieje bo na ten moment w jej głowie był bałagan. Nie pamiętała dokładnie po co miała przyjść, co miała zrobić ale wiedziała, że gdzieś tutaj. Tak też czekała na to, czy ten mężczyzna przede wszystkim okaże się tym kim miał być i gdzie miała być czy może to był jakiś jej błąd.
- 22 lut 2026, o 17:51
- Forum: Wioska Hachimantai
- Temat: Główna ulica Hachimantai
- Odpowiedzi: 27
- Odsłony: 672
Re: Główna ulica Hachimantai
Zleciała z życiu Yumi zima oraz wiosna, nastolatka przez ten okres była skupiona głównie na pomocy w domu, rozwoju oraz wykonywaniu prostych zadań, które jeszcze misjami nie były ale te miały się niedługo zacząć jak tylko dziewczyna ruszy w świat. Taka jedna przygoda była niedaleko przed nią samą, niedoświadczona w walce, bez sharingana weszła w lato z pełnym zapałem.
Trafił się dzień co musiała się udać do włości pana Minga. Miała się ona zjawić niedaleko klatek ze zwierzętami, tym razem sama bez nikogo z rodziny, było to dosyć nowe odczucie w jej życiu... W końcu coś sama w pełni zrobi, a nie tylko od małego trzymana przez innych za uszy. Tego dnia w wiosce była masa ludzi, namiotów było trochę mniej ale nie była to rzecz która przykuła jej uwagę na dłuższy moment.
Dochodząc do miejsca zaczęło pojawiły się skrzynie z pochowanymi w nich sieciami, ale to nie one były kluczowe w tej sytuacji tutaj był szary wilk. Momentalnie jego obecność rozczuliła dziewczynę która ostrożnie do niego się zbliżyła badając najpierw czy jest agresywny czy nie. - Ooo pan piesio. - Powiedziała wyższym głosem, by pokazać jak bardzo podobał się jej ten obrazek i samym tonem pokazać zwierzakowi, że jest przyjacielsko nastawiona.
Trafił się dzień co musiała się udać do włości pana Minga. Miała się ona zjawić niedaleko klatek ze zwierzętami, tym razem sama bez nikogo z rodziny, było to dosyć nowe odczucie w jej życiu... W końcu coś sama w pełni zrobi, a nie tylko od małego trzymana przez innych za uszy. Tego dnia w wiosce była masa ludzi, namiotów było trochę mniej ale nie była to rzecz która przykuła jej uwagę na dłuższy moment.
Dochodząc do miejsca zaczęło pojawiły się skrzynie z pochowanymi w nich sieciami, ale to nie one były kluczowe w tej sytuacji tutaj był szary wilk. Momentalnie jego obecność rozczuliła dziewczynę która ostrożnie do niego się zbliżyła badając najpierw czy jest agresywny czy nie. - Ooo pan piesio. - Powiedziała wyższym głosem, by pokazać jak bardzo podobał się jej ten obrazek i samym tonem pokazać zwierzakowi, że jest przyjacielsko nastawiona.
- 21 lut 2026, o 18:35
- Forum: Bank
- Temat: Yumi Uchiha ($)
- Odpowiedzi: 1
- Odsłony: 165
- 21 lut 2026, o 18:32
- Forum: Rozliczenia PH
- Temat: Yumi Uchiha (PH)
- Odpowiedzi: 1
- Odsłony: 130
- 12 lut 2026, o 21:38
- Forum: Ogłoszenia Administracyjne
- Temat: Tłusty czwartek 2026
- Odpowiedzi: 32
- Odsłony: 1124
Re: Tłusty czwartek 2026
Odbieram i wybieram pączka z wiśnią 
- 8 lut 2026, o 21:22
- Forum: Misje i Fabuły
- Temat: Zgłoszenia po misje
- Odpowiedzi: 424
- Odsłony: 183745
- 8 lut 2026, o 13:21
- Forum: Wioska Hachimantai
- Temat: Główna ulica Hachimantai
- Odpowiedzi: 27
- Odsłony: 672
Re: Główna ulica Hachimantai
Szły we dwie, zadowolone wymieniały się cukierkami, raz jedna spróbowała jeden raz drugi potem dała tej drugiej by spróbowały tamte poprzednie, wymiany pomiędzy smakami były na najwyższym możliwym poziomie skomplikowania transakcji i umów handlowych, tak by żadna jak to w rodzeństwie nie była poszkodowana. - Te miętowe też są bardzo dobre, chociaż nie jestem przekonana czy na pewno będą lepsze niż te miodowe albo karmelowe. - Yumi preferowała raczej bardziej słodkie cukierki, niż wykwintne, do jakich mogły się zaliczać te miętowe. - Tylko czy się zgodzi na takie łakocie. - Z uśmiechem skomentowała pomysł młodszej siostry, mając lekkie przeczucie, że to jest myślenie życzeniowe. Oczywiście, zanim doszły do domu musiały się pozbyć dowodów zbrodni, które wyrzuciły gdzieś do śmietnika po drodze tak by nie było widać, że pieniądze na cukierki wydały.
Kiedy już były w domu, to ich matka zadała pytanie czy aby na pewno wzięły wszystko. To był ten moment jak Yumi zwątpiła we wszystko co wyznawała, zrobiła się czerwona na twarzy i lekko spanikowała. - Emm, nie no tak... Kupiłyśmy wszystko tak jak powinno być. - Przestraszona od razu przyjęła pozycję obronną na czającą się za rogiem zjebę, na jaką już była gotowa.
- Tak, prosiłyśmy o pięć, wszystko miałyśmy zanotowane i nawet przy nas ważyli, może mają wagi oszukane. - Starała się jakkolwiek wytłumaczyć w logiczny sposób, że popełniona przez nie gafa nie była w cale aż tak świadoma. - Jasne wskażemy, który to był. - Yumi już szła w zaparte, że to wina sprzedawcy, ale czy była tego w całości pewna, czy to nie ona zrobiła coś źle? Ciężko było jej w tym momencie ustalić kto jest winny temu całemu zajściu ale wolała przynajmniej odroczyć to wszystko.
Czuła też przy tym wzrok, cały powiew grozy jaki był w jej stronę skierowany. Dlatego jak tylko pojawiło się okno na ucieczkę to postanowiła zrobić taktyczny odwrót i razem z Haną zająć się ostatnimi dniami zimy i ulepić jakiegoś bałwana póki jest śnieg...
Kiedy już były w domu, to ich matka zadała pytanie czy aby na pewno wzięły wszystko. To był ten moment jak Yumi zwątpiła we wszystko co wyznawała, zrobiła się czerwona na twarzy i lekko spanikowała. - Emm, nie no tak... Kupiłyśmy wszystko tak jak powinno być. - Przestraszona od razu przyjęła pozycję obronną na czającą się za rogiem zjebę, na jaką już była gotowa.
- Tak, prosiłyśmy o pięć, wszystko miałyśmy zanotowane i nawet przy nas ważyli, może mają wagi oszukane. - Starała się jakkolwiek wytłumaczyć w logiczny sposób, że popełniona przez nie gafa nie była w cale aż tak świadoma. - Jasne wskażemy, który to był. - Yumi już szła w zaparte, że to wina sprzedawcy, ale czy była tego w całości pewna, czy to nie ona zrobiła coś źle? Ciężko było jej w tym momencie ustalić kto jest winny temu całemu zajściu ale wolała przynajmniej odroczyć to wszystko.
Czuła też przy tym wzrok, cały powiew grozy jaki był w jej stronę skierowany. Dlatego jak tylko pojawiło się okno na ucieczkę to postanowiła zrobić taktyczny odwrót i razem z Haną zająć się ostatnimi dniami zimy i ulepić jakiegoś bałwana póki jest śnieg...