Nick prowadzącego: Zakata -> Nobuo Nick biorącego/biorących udział: Suyunami Yuri Rodzaj misji: - Zlecenie B Streszczenie misji: Yuri razem z dwójką kompanów ma zbadać co się z stało z jedną z przygranicznych twierdz. Na miejscu okazuje się, że została przejęta przez dzikich, gdzie obydwoje kompanów Yuriego zostają wyłączeni z bitwy a ten musi zmierzyć się z jednym z patrolujących teren dzikich. Następnie to już uciekają przed pozostałymi dzikimi. Link do misji:viewtopic.php?p=232312#p232312 Ilość postów: Po 17 Rozpoznawalność po misji*: - TAK Prowincja: - Ryuzaku
Sayuri wspomniała na chwilę przed moim przybyciem imię Takayama. Nie byłem w stanie sobie dokładnie przypomnieć skąd kojarzę tę imię, ale raczej miałem przeczucie, że to był ktoś ważny. Tak też po krótkiej chwili ta sama dziewczyna sprzedała koleżankę Yukari, że była chętna w to zagrać, na co się uśmiechnąłem. - A co to za słuchanie zasad bez spróbowania, życie jest za krótkie, szczególnie czy to shinobiego czy kunoichi by sobie odpuszczać różnych rzeczy. Możemy pójść na układ, że ciebie też nauczę jak w to się gra ale pójdziesz grać z nami, a nie tylko kibicować. - Uśmiechnął się delikatnie.
Następnie zauważyłem jak kątem oka jak ktoś szturcha Minari i ta postanawia momentalnie odejść od stołu, mógłem dostrzec smutek na jej twarzy, nie wiedziałem czym dokładnie był spowodowany. Nie przykułem do tego większej uwagi skoro zaraz mogłem grać w kości i chlać dalej. Co ciekawsze nikt nie zwrócił mi uwagi na, że przy nich paliłem.
Najbardziej z tego grona zadziorna wydawała się Yukari, od razu skomentowała, że skąd wiem iż już nie popsuła reputacji. - Upss, ja tylko żartowałem, ale jak tutaj znajdują się osoby co mają reputację gorszą niż Senrakai to może się odsunę na bezpieczną odległość. - Uniosłem delikatnie brwi, uśmiechnąłem się i zrobiłem delikatny ruch jakbym się odsuwał. - Ale tak na poważnie to nie należycie do Senrankai? - Kontynouwałem.
- Czyli pijemy i gramy? Już was lubię, musiałem tutaj trafić w tak zwaną dziesiątkę dosiadając się do tego stolika. - Zaciągnąłem się solidnie po czym ugasiłem papierosa w taki sposób by w nikogo nie dmuchnąć i nikogo tym nie urazić. Skoro już je polubiłem, to nie ma co ich prowokować. - Poczekajcie sekundę. - Wstałem od stołu, zakręciłem się w kółko wypatrując jakiejś butelki z winem i zakosiłem ją ze stołu jak nikt nie patrzył. Następnie powróciłem do dziewczyn ze zdobyczą. - To tak najpierw trzeba to cudeńko rozlać, by nam nie zaschło w gardle podczas emocjonowania się rozgrywką. - Rozlałem z kultury wszystkim do kubków, wzniosłem toast a następnie przeszedłem do tłumaczenia zasad.
- Najbardziej lubię grać w dwie wersję kości, oczywiście są ich miliony. - Sięgnąłem ręką do kabury, w której znajdowały się kartki, przy pomocy reberu zrobiłem z nich sześć kostek, po czym położyłem na stole. - Proszę bardzo na szybko zrobione dwa komplety tylko przydałoby się je czymś przedziurawić by było wiadomo ile jest kółek... Hmm... - Przy pomocy reberu z jeszcze jednej kartki zrobiłem zwiniętą igłę po czym porobiłem na szybko w kostkach dziurki. - Idealnie to proszę tutaj dla pań po trzy kostki... Najpierw wytłumaczę jak gramy w Bakuto, zasady są proste... - Wziąłem łyka wina. - Rzucacie trzema kostkami i jak wypadnie jedna para wygrałyście jeden punkt, jak wypadną trzy razy te same kostki dostajecie dwa punkty, jak każda będzie inna to nic nie wygrywacie i tak gramy do jakiejś wartości. - Wytłumaczył pierwszą grę jaka przyszła mu do głowy.
Chodziłem od stolika do stolika szukając atrakcji, alkohol jakiego już zdążyłem się napić delikatnie szumiał w głowie. Pójść i pograć w gry? Może dobrze by było pójść i się jeszcze napić, a może podwędzić butelkę i nie bawić się w jakieś chodzenie i dolewanie mojego kielicha bądź kubka, zwał jak zwał na takich imprezach to raczej dosyć prowizoryczne rzeczy, wiele się pobije, wiele zniknie a jeszcze więcej skończy w dziwnych miejscach.
W pewnym momencie moją uwagę przykuł stolik przy którym siedziały trzy dziewczyny. Korzystając z możliwości dedukcji łatwo było rozpoznać, że dwie są z klanu Hyuga, a jedna albo z Koseki albo z Jugo, ciężko było to dokładnie określić, ze względu na brak charakterystycznych cech.
Tak też szukając trochę rozrywki w tym wszystkim postanowiłem się do nich dosiąść. Usiadłem bokiem przy stoliku. - Przepraszam, można się dosiąść? Spokojnie nie gryzę, co najwyżej jestem w stanie popsuć reputację. - Zarzucił z lekkim uśmieszkiem i lekko podniesionymi brwiami. - Nazywam się Nobuo, a wy kim jesteście? - Zapytał dosyć nonszalacko. To było zero jedynkowe, albo go zaraz wypędzą ze stolika albo się polubią.
- Podsłuchałem, że planujecie pójść zagrać w kości? - Po czym wyjął papierosa. - Przepraszam , mam nadzieję, że nie będzie przeszkadzać. - Niezależnie od tego co powiedzą odpalił swojego i zaczął wypuszczać w dym w przeciwnym od nich kierunku. - Jestem entuzjastą gier losowych, to jak któraś z pań ma z nimi problem bądź nie rozumie zasad to chętnie pomogę. - Po czym jeszcze raz się zaciągnął.
Dobra to czym w zasadzie jest ta mityczna sława globalna? Jak ona się ma do miejsca w którym mieliśmy już przykładowo 150 sławy a miejsca w którym mieliśmy już 10 sławy i w zasadzie jak w feudalnej Japonii się ona rozchodziła?
Idąc tym tropem to najlepszym rozwiązaniem byłoby całą sławę sprowadzić do jednego wskaźnika, który byłby uniwersalny dla wszystkich skoro sława globalna jest ważniejsza niż ta w danym regionie.
edit: Opisy niedługo powrócą tylko potrzebuje jeszcze chwili.