Wygląda na to, że dzisiejsza aura pogody jak i temperatura, sprzyjają podróży Hi Longa do celu.
Bez większych problemów dotarł na wskazane miejsce. Oczywiście to dopiero początek komplikacji. Czterech ludzi, którzy pilnowali wejścia byli dla niego na zupełnie innym poziomie niż obecnie był Long. Atak frontalny najprawdopodobniej skończyłby się tragedią.
Dla lepszego rozpoznania sytuacji postanowił użyć techniki Ninjutsu i stworzyć wygląd jednego z nich. Podając się za nowego rekruta. Jego celem byli wszyscy którzy wychodzili poza obóz.
Plan był prosty. Trzeba było szybko ogłuszyć jednego z shinobi i przywiązać go do pobliskiego drzewa używając swoich pasów w Suienzou no Jutsu. I po kilku minutach dokładnego przyglądania się ofierze użyć Henge no Jutsu by przybrać jego wygląd.
Hi nie chciał narażać się na zbyt wielkie niebezpieczeństwo, więc zachowywał bezpieczną odległość od innych obozowiczów. Zbierając wszelkie informacje o tym miejscu.
Nie mógł dopuścić do tego by go złapano. Bowiem teraz pewnie nikt już mu nie pomoże. Nawet jego rodzina, dawni koledzy oraz “przyjaciele”, Krwawi Strażnicy.
Hi Long od dawna podróżował z innymi ludźmi zapominając jak niebezpieczny może być świat shinobi. Sam nic by nie zdziałał, jeśli chodzi o przewagę liczebną przeciwników. Jedyne do czego chłopak może się jeszcze przydać to dogłębna infiltracja tamtejszej okolicy.
Znaleziono 17 wyników
- 23 lut 2026, o 19:13
- Forum: Midori
- Temat: Jaskinie na południu Midori
- Odpowiedzi: 41
- Odsłony: 4905
- 21 lut 2026, o 09:27
- Forum: Midori
- Temat: Jaskinie na południu Midori
- Odpowiedzi: 41
- Odsłony: 4905
Re: Jaskinie na południu Midori
Chłopak od zawsze był zależny od innych. Czy to od kolegów z ganku, członków z gildii, a nawet własnych rodziców, o których zazwyczaj wspominał niechętnie, choć także z własną, osobistą godnością.
Teraz gdy został sam musiał zmierzyć się z potencjalnymi wrogimi shinobi i innymi ludźmi, którzy stanęli (lub staną) mu na drodze.
Hi Long nie był jakimś wybitnym strategiem jeśli chodzi o przetrwanie, lub samodzielność w wyprawach, ale znał się na ludziach.
Tak więc starannie zbierał wiadomości o celu misji.
Gdy już otrzymał informację od miejscowych strażników, stojących przy bramie, o najważniejsze miejsca gdzie najlepiej udać się na początek śledztwa.
Ruszył więc przed siebie z mapą okolicy.
Dość długo zajęło mu połapanie się w kierunkach, ponieważ zazwyczaj pomagał mu “nawigator”.
To miał być “krótki” spacer w tą i z powrotem. Jednak obecna droga prowadziła przez dość długi szlak.
Zapadał zmrok a Hi dalej zastanawiał się czy dobrze zrobił przyjmując to zlecenie.
“Trudno. Jeśli muszę się tu szlajać, to rozbije w końcu obóz. Przynajmniej coś zjem zanim ruszę w dalsze nieznane horyzonty.”
Long niezwłocznie rozpoczął poszukiwania miejsca na odpoczynek.
Gdy znalazł już coś odpowiedniego, rozpalił ognisko Katonem i upiekł swój pierwszy dzisiejszy posiłek, ogrzewając przy tym ciało.
Nie długo później Hi zaczął medytować przy palenisku, aż upewnił się czy wokół nie ma niebezpieczeństwa, tak żeby w razie potrzeby zareagować swoimi zmysłami i zgasić ogień.
Teraz czekała go już tylko połowa drogi. Jeżeli oczywiście nie wliczając w to ewentualnych przeciwności losu, na które chłopak się naraża.
Teraz gdy został sam musiał zmierzyć się z potencjalnymi wrogimi shinobi i innymi ludźmi, którzy stanęli (lub staną) mu na drodze.
Hi Long nie był jakimś wybitnym strategiem jeśli chodzi o przetrwanie, lub samodzielność w wyprawach, ale znał się na ludziach.
Tak więc starannie zbierał wiadomości o celu misji.
Gdy już otrzymał informację od miejscowych strażników, stojących przy bramie, o najważniejsze miejsca gdzie najlepiej udać się na początek śledztwa.
Ruszył więc przed siebie z mapą okolicy.
Dość długo zajęło mu połapanie się w kierunkach, ponieważ zazwyczaj pomagał mu “nawigator”.
To miał być “krótki” spacer w tą i z powrotem. Jednak obecna droga prowadziła przez dość długi szlak.
Zapadał zmrok a Hi dalej zastanawiał się czy dobrze zrobił przyjmując to zlecenie.
“Trudno. Jeśli muszę się tu szlajać, to rozbije w końcu obóz. Przynajmniej coś zjem zanim ruszę w dalsze nieznane horyzonty.”
Long niezwłocznie rozpoczął poszukiwania miejsca na odpoczynek.
Gdy znalazł już coś odpowiedniego, rozpalił ognisko Katonem i upiekł swój pierwszy dzisiejszy posiłek, ogrzewając przy tym ciało.
Nie długo później Hi zaczął medytować przy palenisku, aż upewnił się czy wokół nie ma niebezpieczeństwa, tak żeby w razie potrzeby zareagować swoimi zmysłami i zgasić ogień.
Teraz czekała go już tylko połowa drogi. Jeżeli oczywiście nie wliczając w to ewentualnych przeciwności losu, na które chłopak się naraża.
- 13 lut 2026, o 14:31
- Forum: Yokukage (Osada Rodu Nara)
- Temat: Biblioteka Miejska
- Odpowiedzi: 20
- Odsłony: 2201
Re: Biblioteka Miejska
Chłopak nie był w dalszym ciągu pewien czy dobrze robi chwaląc się przed obliczem prawa o swoich “krwawych” kompanach. Chociaż nie zastanawiał się czy zostanie on przez nich ukarany. Chłopak w tym momencie miał ważniejszy cel - Dostać się do miejskiej biblioteki do zakazanych działów.
Miał nadzieję, że właśnie tam znajdzie odpowiedź na nurtujące go pytania. Śmierć jego rodziców była dla niego priorytetem. Ale by móc się czegokolwiek dowiedzieć najprawdopodobniej będzie musiał kontaktować się z tutejszą władzą.
Tak więc po wysłuchaniu strażnika chłopak kiwnął głową w geście zrozumienia i przyjęcia owego zadania.
- Acha… Widzę, że macie tu sporo do roboty. Mimo wszystko postaram się wam pomóc jak tylko mogę.
“Tajemniczy obóz? Skrzynie? Będę potrzebował więcej gadżetów, jeżeli dotychczas nikt się tym dogłębnie nie zajął.”
Hi Long udał się we wskazane przez strażnika miejsce, mając nadzieję, że sprosta powierzonemu mu wyzwaniu.
Po krótkim zbadaniu terenu wokół Midori Hi zaopatrzył się w narzędzia i dodatkowy prowiant. Próbując zabezpieczyć się z możliwymi przeciwnościami losu.
Miał nadzieję, że właśnie tam znajdzie odpowiedź na nurtujące go pytania. Śmierć jego rodziców była dla niego priorytetem. Ale by móc się czegokolwiek dowiedzieć najprawdopodobniej będzie musiał kontaktować się z tutejszą władzą.
Tak więc po wysłuchaniu strażnika chłopak kiwnął głową w geście zrozumienia i przyjęcia owego zadania.
- Acha… Widzę, że macie tu sporo do roboty. Mimo wszystko postaram się wam pomóc jak tylko mogę.
“Tajemniczy obóz? Skrzynie? Będę potrzebował więcej gadżetów, jeżeli dotychczas nikt się tym dogłębnie nie zajął.”
Hi Long udał się we wskazane przez strażnika miejsce, mając nadzieję, że sprosta powierzonemu mu wyzwaniu.
Po krótkim zbadaniu terenu wokół Midori Hi zaopatrzył się w narzędzia i dodatkowy prowiant. Próbując zabezpieczyć się z możliwymi przeciwnościami losu.
- 11 lut 2026, o 18:16
- Forum: Yokukage (Osada Rodu Nara)
- Temat: Biblioteka Miejska
- Odpowiedzi: 20
- Odsłony: 2201
Re: Biblioteka Miejska
Szansa na wykazanie się Hi Long’a, była blisko.
Mimo pierwotnej niechęci do nieznajomego mu strażnika, był skory pomóc w śledztwie.
-Nie pożałujecie - chłopak po raz pierwszy był całkowicie szczery. - Mogę zająć się tym od razu. Poza tym, dobrze, że nie znacie mojego pochodzenia ani moich ziomków. To dowodzi tylko jak dobrze strzeżemy naszych tajemnic.
Long był pewien, że strażnik przynajmniej spróbuję przyjąć jego pomoc. Tak więc pierwsze co zrobił to zapytał go o pobliskich mieszkańców i ową napaść na mężczyznę, oraz wszystkie dostępne informacje jakie mogą udostępnić mu strażnicy w tej kwestii.
Chłopak nie był miło witany wśród obecnej społeczności a jego podejrzana aparycja wcale mu w tym nie pomagała. Wielu sądziło że to Hi jest tym agresorem i chce zatrzeć ślady po zbrodni.
Jednak mimo to Hi odczuwał jakby go śledzono z ukrycia najwyraźniej po to by dowiedzieć się czy faktycznie ma jakieś powiązania ze skrzywdzeniem Toroto.
Hi postanowił odwiedzić pobliską tawernę, lub inne powszechne miejsce gdzie spożywa się alkohol.
W końcu przy dobrej sake język łatwiej się rozplątuje.
Rozmowa z kilkoma kmiotkami wystarczyła, by mógł powiązać pobliskie przypuszczenia i plotki w faktyczną całość
“Handlarz rybami? Coś mi tu śmierdzi. Dlaczego ktoś miałby rzucać się ze sztyletem na kogoś o takiej profesji? Jeżeli to o czym mówił ten spięty strażnik jest prawdą to wszystko jest bardziej zawiłe niż mi się wydaje.”
Hi Long zdążył jeszcze przed zmrokiem odwiedzić mieszkanie Tobi”ego. O dziwo jednak nie było go w domu, a późna pora wskazywała na to, że tej nocy już się nie pojawi.
Drobne włamanie mogło przynieść odpowiedzi na niektóre pytania, lecz również spowodować, że zostanie on oskarżony nie tylko za napaść, ale i zbrodnie przeciwko całemu Yokukage.
Czas uciekał. Możliwe, że Hi da radę się wyłgać. Ale jedyne co odczuwał w tej chwili to niepewność (zupełnie jakby ktoś go obserwował.)
Mimo pierwotnej niechęci do nieznajomego mu strażnika, był skory pomóc w śledztwie.
-Nie pożałujecie - chłopak po raz pierwszy był całkowicie szczery. - Mogę zająć się tym od razu. Poza tym, dobrze, że nie znacie mojego pochodzenia ani moich ziomków. To dowodzi tylko jak dobrze strzeżemy naszych tajemnic.
Long był pewien, że strażnik przynajmniej spróbuję przyjąć jego pomoc. Tak więc pierwsze co zrobił to zapytał go o pobliskich mieszkańców i ową napaść na mężczyznę, oraz wszystkie dostępne informacje jakie mogą udostępnić mu strażnicy w tej kwestii.
Chłopak nie był miło witany wśród obecnej społeczności a jego podejrzana aparycja wcale mu w tym nie pomagała. Wielu sądziło że to Hi jest tym agresorem i chce zatrzeć ślady po zbrodni.
Jednak mimo to Hi odczuwał jakby go śledzono z ukrycia najwyraźniej po to by dowiedzieć się czy faktycznie ma jakieś powiązania ze skrzywdzeniem Toroto.
Hi postanowił odwiedzić pobliską tawernę, lub inne powszechne miejsce gdzie spożywa się alkohol.
W końcu przy dobrej sake język łatwiej się rozplątuje.
Rozmowa z kilkoma kmiotkami wystarczyła, by mógł powiązać pobliskie przypuszczenia i plotki w faktyczną całość
“Handlarz rybami? Coś mi tu śmierdzi. Dlaczego ktoś miałby rzucać się ze sztyletem na kogoś o takiej profesji? Jeżeli to o czym mówił ten spięty strażnik jest prawdą to wszystko jest bardziej zawiłe niż mi się wydaje.”
Hi Long zdążył jeszcze przed zmrokiem odwiedzić mieszkanie Tobi”ego. O dziwo jednak nie było go w domu, a późna pora wskazywała na to, że tej nocy już się nie pojawi.
Drobne włamanie mogło przynieść odpowiedzi na niektóre pytania, lecz również spowodować, że zostanie on oskarżony nie tylko za napaść, ale i zbrodnie przeciwko całemu Yokukage.
Czas uciekał. Możliwe, że Hi da radę się wyłgać. Ale jedyne co odczuwał w tej chwili to niepewność (zupełnie jakby ktoś go obserwował.)
- 9 lut 2026, o 17:58
- Forum: Yokukage (Osada Rodu Nara)
- Temat: Biblioteka Miejska
- Odpowiedzi: 20
- Odsłony: 2201
Re: Biblioteka Miejska
-Hę? A tak. Zapomniałem o manierach. - Chłopak najwidoczniej zauważył wreszcie w jakie bagno wpadł. - Hi Long. Z tych Long’ów. - Ukłonił się młodzieniec.
O jego rodzicach można było powiedzieć sporo, ale nie to że byli wrogami Yokukage. Często mieli powiązania z tą osadą mimo iż byli uznawani przez powszechne prawo za przestępców.
Lecz dzięki temu mogli lepiej odnajdywać się w kryminalnych zbrodniach i występkach. I byli bardziej przydatni od zwykłych najemników jeśli chodzi o zbieranie informacji.
Na początku Hi ukrywał swoje pochodzenie ponieważ nie sądził że powinien się tym chwalić obcym, mimo dobrych stosunków wśród większości Shinobi z Prastarego Lasu.
- Coś nie tak? - chłopak był chyba najbardziej zdziwiony tą sytuacją niż okoliczni strażnicy - O proszę. Oto dowód…- Hi Long powoli i ostrożnie wyjął wyszczerbiony miecz. Który choć krótki i tępy miał na sobie insygnie .Rodu Long’ów.
Ponadto gdy tylko chwycił on za jego rękojeść. Zajarzyła ona się jasnym światłem. Zupełnie jakby miecz sam wybrał właściciela.
- Przecież mówię że moi rodzice dostarczali wam zaklętą broń. - Tłumaczył się chłopak ze sporą pewnością siebie. Jednak jego arogancja była na niekorzyść w obecnej sytuacji.
- Sądzicie że mógłbym się podszywać pod ostatniego z Long’ów? - chłopakowi zaczęły się błyszczeć oczy złotym blaskiem. Trudno określić jakiej techniki w tej chwili użył. Wszystko działo się szybko, za szybko dla niektórych.
Krwawy Strażnik ze słabo znanej organizacji, która od niedawna powstała i której Hi Long był członkiem, stanął w jego obronie. Możliwe też, że gdzieś w okolicy było ich więcej.
- Przepraszam za tą niedogodność- chłopak wyjaśniał, że należy do grupy współpracującej z Prastarym Lasem, a właściwie z jego “obrońcami’. - Nikogo nie chciałem urazić. Wręcz przeciwnie. Jestem tu by pomóc. Jeżeli nie potrzebujecie moich zdolności odejdę i znajdę inną drogę… Hi przyjrzał się dokładnie otaczających go shinobi i ich broń skierowanych ku niemu -Oczywiście jeżeli pozwolicie…- młody Long delikatnie uśmiechnął się chowając zardzewiały miecz za pasy. - Chyba rozumiecie że przydam się wam bardziej żywy niż martwy. A jeśli chodzi o mojego kompana to zapewniam, że nie dojdzie do jakichkolwiek wrogości z jego strony.
O jego rodzicach można było powiedzieć sporo, ale nie to że byli wrogami Yokukage. Często mieli powiązania z tą osadą mimo iż byli uznawani przez powszechne prawo za przestępców.
Lecz dzięki temu mogli lepiej odnajdywać się w kryminalnych zbrodniach i występkach. I byli bardziej przydatni od zwykłych najemników jeśli chodzi o zbieranie informacji.
Na początku Hi ukrywał swoje pochodzenie ponieważ nie sądził że powinien się tym chwalić obcym, mimo dobrych stosunków wśród większości Shinobi z Prastarego Lasu.
- Coś nie tak? - chłopak był chyba najbardziej zdziwiony tą sytuacją niż okoliczni strażnicy - O proszę. Oto dowód…- Hi Long powoli i ostrożnie wyjął wyszczerbiony miecz. Który choć krótki i tępy miał na sobie insygnie .Rodu Long’ów.
Ponadto gdy tylko chwycił on za jego rękojeść. Zajarzyła ona się jasnym światłem. Zupełnie jakby miecz sam wybrał właściciela.
- Przecież mówię że moi rodzice dostarczali wam zaklętą broń. - Tłumaczył się chłopak ze sporą pewnością siebie. Jednak jego arogancja była na niekorzyść w obecnej sytuacji.
- Sądzicie że mógłbym się podszywać pod ostatniego z Long’ów? - chłopakowi zaczęły się błyszczeć oczy złotym blaskiem. Trudno określić jakiej techniki w tej chwili użył. Wszystko działo się szybko, za szybko dla niektórych.
Krwawy Strażnik ze słabo znanej organizacji, która od niedawna powstała i której Hi Long był członkiem, stanął w jego obronie. Możliwe też, że gdzieś w okolicy było ich więcej.
- Przepraszam za tą niedogodność- chłopak wyjaśniał, że należy do grupy współpracującej z Prastarym Lasem, a właściwie z jego “obrońcami’. - Nikogo nie chciałem urazić. Wręcz przeciwnie. Jestem tu by pomóc. Jeżeli nie potrzebujecie moich zdolności odejdę i znajdę inną drogę… Hi przyjrzał się dokładnie otaczających go shinobi i ich broń skierowanych ku niemu -Oczywiście jeżeli pozwolicie…- młody Long delikatnie uśmiechnął się chowając zardzewiały miecz za pasy. - Chyba rozumiecie że przydam się wam bardziej żywy niż martwy. A jeśli chodzi o mojego kompana to zapewniam, że nie dojdzie do jakichkolwiek wrogości z jego strony.
- 7 lut 2026, o 17:52
- Forum: Yokukage (Osada Rodu Nara)
- Temat: Biblioteka Miejska
- Odpowiedzi: 20
- Odsłony: 2201
Re: Biblioteka Miejska
Hi Long długo zastanawiał się czy trafił w dobre miejsce. Po sporej przeprawie i dopytywaniu się przechodniów o zatrudnienie w bibliotece lub dostęp do niej w jakikolwiek sposób. Wyglądało na to że jedyne co mógł zrobić to zostać najemnikiem.
Nie podobała mu się taka perspektywa. Nic mu się nie podobało. To że musiał latać za jakimiś zbirami w czerni. To że honor Long,ów zależał od niego… I że jakiś człowieczek-zielona-roślinka gapił się na niego pytając: “Kim jesteś?”.
Hejka! - chłopak pomachał do stojącego przed nim mężczyzny - Mogę w czymś pomóc?
Jego ignorancja na pytanie i jednoczesna próba bycia miłym, dziwnie zabrzmiała w jego ustach. Mimo to nie okazywał aż tak dużej niechęci jakby mogło się zdawać.
Unikając pytań które by zdradziły cokolwiek o jego osobie. Wciąż próbował się komunikować w kulturalny sposób słowami typu: “zgubiłem się”, “szukam pracy”,
Jednak pod jego miłym uśmiechem skrywał myśli typu “Zejdź mi z drogi tępa pało” lub “Zamknij twarz zielony knurze”.
Hi prawie bez problemu ukrywał te emocje.
Była to zasługa dość silnej psychiki i znajomości genjutsu.
W pewnym momencie zauważył, że ludzie wokół zaczynają się bardziej przyglądać niż oddalać.
Trzeba było szybko znaleźć sposób by się wyłgać z tej sytuacji. Nawet on nie był w stanie oszukiwać tak licznej grupy ludzi, a w szczególności kogoś z tutejszych shinobi.
- Możecie mi pomóc? - Młody Long podszedł powoli do bezimiennego z rodu Nar. Wyciągając coś co wyglądało na mapę okolicy. - O tutaj, tam! -
Wskazał on jeden z punktów. Który był naznaczony czerwonym krzyżykiem i podpisany “Pobliski pobór”.
- Spieszę się. Panowie wiedzą gdzie to?
Chłopak się tłumaczył brakiem znajomości okolicy. Chociaż często odwiedzał tego rodzaju miejsca to był zbyt młody by cokolwiek pamiętać Jednak mieszkańcy dostrzegali w nim kogoś znajomego. Nie z wyglądu ale z zachowania. W efekcie mężczyzna który go zatrzymał, kojarzył go wystarczająco dobrze by pozwolić mu przejść dalej pod warunkiem nie sprawiania kłopotów pozostałym obywatelom. Obecna sytuacja wymagała perswazji , więc Hi postanowił powiedzieć, że z chęcią przybył do Yokukage by nie marnować swoich cennych zdolności. Co jakby nie brzmiało podejrzliwie, jest jednak prawdą o nim.
Nie podobała mu się taka perspektywa. Nic mu się nie podobało. To że musiał latać za jakimiś zbirami w czerni. To że honor Long,ów zależał od niego… I że jakiś człowieczek-zielona-roślinka gapił się na niego pytając: “Kim jesteś?”.
Hejka! - chłopak pomachał do stojącego przed nim mężczyzny - Mogę w czymś pomóc?
Jego ignorancja na pytanie i jednoczesna próba bycia miłym, dziwnie zabrzmiała w jego ustach. Mimo to nie okazywał aż tak dużej niechęci jakby mogło się zdawać.
Unikając pytań które by zdradziły cokolwiek o jego osobie. Wciąż próbował się komunikować w kulturalny sposób słowami typu: “zgubiłem się”, “szukam pracy”,
Jednak pod jego miłym uśmiechem skrywał myśli typu “Zejdź mi z drogi tępa pało” lub “Zamknij twarz zielony knurze”.
Hi prawie bez problemu ukrywał te emocje.
Była to zasługa dość silnej psychiki i znajomości genjutsu.
W pewnym momencie zauważył, że ludzie wokół zaczynają się bardziej przyglądać niż oddalać.
Trzeba było szybko znaleźć sposób by się wyłgać z tej sytuacji. Nawet on nie był w stanie oszukiwać tak licznej grupy ludzi, a w szczególności kogoś z tutejszych shinobi.
- Możecie mi pomóc? - Młody Long podszedł powoli do bezimiennego z rodu Nar. Wyciągając coś co wyglądało na mapę okolicy. - O tutaj, tam! -
Wskazał on jeden z punktów. Który był naznaczony czerwonym krzyżykiem i podpisany “Pobliski pobór”.
- Spieszę się. Panowie wiedzą gdzie to?
Chłopak się tłumaczył brakiem znajomości okolicy. Chociaż często odwiedzał tego rodzaju miejsca to był zbyt młody by cokolwiek pamiętać Jednak mieszkańcy dostrzegali w nim kogoś znajomego. Nie z wyglądu ale z zachowania. W efekcie mężczyzna który go zatrzymał, kojarzył go wystarczająco dobrze by pozwolić mu przejść dalej pod warunkiem nie sprawiania kłopotów pozostałym obywatelom. Obecna sytuacja wymagała perswazji , więc Hi postanowił powiedzieć, że z chęcią przybył do Yokukage by nie marnować swoich cennych zdolności. Co jakby nie brzmiało podejrzliwie, jest jednak prawdą o nim.
- 5 lut 2026, o 11:53
- Forum: Misje i Fabuły
- Temat: Zgłoszenia po misje
- Odpowiedzi: 409
- Odsłony: 180787
- 4 lut 2026, o 15:03
- Forum: Yokukage (Osada Rodu Nara)
- Temat: Biblioteka Miejska
- Odpowiedzi: 20
- Odsłony: 2201
Re: Biblioteka Miejska
Minęło sporo czasu odkąd Hi pochował swoich rodziców, nie daleko Midori skąd pochodził. W tym czasie próbował szukać odpowiedzi dlaczego go zaatakowano. W tym celu przemierzył prawie cały Pradawny Las.
Po długiej i krętej drodze przez przeciwności losu, przypomniał sobie, że jako dziecko lubił się bawić wśród starych ksiąg pełnych wszelkiej wiedzy. Z tego co wiedział, miejsce takie powinno być ogólnodostępne dla wszystkich obywateli.
Tak więc wyruszył on do najbliższego znanego mu składu książek.
Jego podróż nie była zbyt długa. Większość pobliskiej ludności nie znało sporo takich miejsc lecz dzięki temu można było znaleźć najważniejsze z nich bez trudu. Najbardziej znany wśród nich był budynek zwany miejską “biblioteką”. Nie był on zbyt okazały. Stary budynek z zewnątrz ledwo się trzymał i powinien się rozpaść dawno temu.
Hi Long, idąc przez spore drzwi budynku, które z drugiej strony wyglądały na całkiem nowe (zupełnie jakby nie dawno ktoś robił remont po stoczonej bitwie). Powolnym krokiem zmierzał w kierunku działu z pobliskimi klanami. O dziwo wszystko miało swój porządek. Tak jak wtedy gdy był jeszcze dzieckiem i jako częsty bywalec tej księgarni wiedzy. Czasami odwiedzał ją tylko po to by przejrzeć zwoję z technikami genjust. Jako mały chłopiec używał je potajemnie by oszukiwać swoich nauczycieli i swawolnie grać na lutni.
Tym razem szukał on konkretnego opisu ukształtowania czarnej maski oraz elastycznego ubrania. Takiego samego jak ten jaki nosili jego obecni oponenci, którzy zaatakowali go w lesie.
Pierwszą księgą którą udało mu się przeczytać wskazywała na kilka wzmianek o rodzie Uchiha - najbardziej znanym wśród nich wszystkich.
Nie był to jednak opis oprawców którzy zabili jego rodziców. Wręcz przeciwnie. Ponoć jego przodkowie służyli jednemu z przedstawicieli Uchiha. Lecz nie było to aż tak istotne, żeby Hi musiał to wiedzieć, a tym bardziej się tym szczycić. W końcu większość okolicznych ludności niezbyt przychylnie patrzyła na powiązania z nimi.
Kolejne tomy które przeglądał młodzieniec niczego nowego nie wnosiły do jego wiedzy.
Jedyną szansą na zbadanie okoliczności śmierci Long’ów było zaznajomienie się z działem zakazanym dla zwykłych podróżnych. Główne pytanie to jak uzyskać dostęp do tej części biblioteki. Hi dowiedział się od jednego ze strażników, których spotkał po drodze, iż najprościej zostać najemnikiem na usługach członków “siedziby władzy”.
- Czemu nie? - Pomyślał młody adept shinobi - W końcu Tutaj się wychowałem. A to że przy okazji zrobiłem więcej złego niż dobrego to kolejny argument by się zresocjalizować jako przykładny obywatel.
Hi Long zaśmiał się głośno odchodząc w Kierunku wyjścia. Pozostali czytelnicy tylko prześwietlili go wzrokiem mając nadzieję że nie dojdzie do niepotrzebnej walki. Po chwili gdy Hi został upomniany by zachować ciszę, odszedł idąc przed siebie. Po kilku krokach obrócił się w stronę biblioteki. Nie chciał uwierzyć we własne myśli:
- Przykładny obywatel? Ja? Zaczyna się robić ciekawie. Może po prostu spalę tę cholerną przechowywalnie papieru?
Ponowny odruch spowodował, że chłopak tylko lekko się uśmiechnął. Widział już niejeden pożar. Lecz tym razem postanowił odpuścić. Słyszał on bowiem coś w rodzaju wewnętrznego głosu:
- Tylko ten jeden raz… jeszcze jeden… Nie, nie warto… zapomnij.
Jego dalsze rozmyślania nie były konieczne. Po prostu odezwała się w nim dusza piromana, która często powoduje w myślach Hi chaos .
Czas iść się zapisać do pobliskiego garnizonu, czy co tam się robi przy poborze. No właśnie…
- Gdzie to może być? - westchnął Hi szukając jakiś wskazówek.
Po długiej i krętej drodze przez przeciwności losu, przypomniał sobie, że jako dziecko lubił się bawić wśród starych ksiąg pełnych wszelkiej wiedzy. Z tego co wiedział, miejsce takie powinno być ogólnodostępne dla wszystkich obywateli.
Tak więc wyruszył on do najbliższego znanego mu składu książek.
Jego podróż nie była zbyt długa. Większość pobliskiej ludności nie znało sporo takich miejsc lecz dzięki temu można było znaleźć najważniejsze z nich bez trudu. Najbardziej znany wśród nich był budynek zwany miejską “biblioteką”. Nie był on zbyt okazały. Stary budynek z zewnątrz ledwo się trzymał i powinien się rozpaść dawno temu.
Hi Long, idąc przez spore drzwi budynku, które z drugiej strony wyglądały na całkiem nowe (zupełnie jakby nie dawno ktoś robił remont po stoczonej bitwie). Powolnym krokiem zmierzał w kierunku działu z pobliskimi klanami. O dziwo wszystko miało swój porządek. Tak jak wtedy gdy był jeszcze dzieckiem i jako częsty bywalec tej księgarni wiedzy. Czasami odwiedzał ją tylko po to by przejrzeć zwoję z technikami genjust. Jako mały chłopiec używał je potajemnie by oszukiwać swoich nauczycieli i swawolnie grać na lutni.
Tym razem szukał on konkretnego opisu ukształtowania czarnej maski oraz elastycznego ubrania. Takiego samego jak ten jaki nosili jego obecni oponenci, którzy zaatakowali go w lesie.
Pierwszą księgą którą udało mu się przeczytać wskazywała na kilka wzmianek o rodzie Uchiha - najbardziej znanym wśród nich wszystkich.
Nie był to jednak opis oprawców którzy zabili jego rodziców. Wręcz przeciwnie. Ponoć jego przodkowie służyli jednemu z przedstawicieli Uchiha. Lecz nie było to aż tak istotne, żeby Hi musiał to wiedzieć, a tym bardziej się tym szczycić. W końcu większość okolicznych ludności niezbyt przychylnie patrzyła na powiązania z nimi.
Kolejne tomy które przeglądał młodzieniec niczego nowego nie wnosiły do jego wiedzy.
Jedyną szansą na zbadanie okoliczności śmierci Long’ów było zaznajomienie się z działem zakazanym dla zwykłych podróżnych. Główne pytanie to jak uzyskać dostęp do tej części biblioteki. Hi dowiedział się od jednego ze strażników, których spotkał po drodze, iż najprościej zostać najemnikiem na usługach członków “siedziby władzy”.
- Czemu nie? - Pomyślał młody adept shinobi - W końcu Tutaj się wychowałem. A to że przy okazji zrobiłem więcej złego niż dobrego to kolejny argument by się zresocjalizować jako przykładny obywatel.
Hi Long zaśmiał się głośno odchodząc w Kierunku wyjścia. Pozostali czytelnicy tylko prześwietlili go wzrokiem mając nadzieję że nie dojdzie do niepotrzebnej walki. Po chwili gdy Hi został upomniany by zachować ciszę, odszedł idąc przed siebie. Po kilku krokach obrócił się w stronę biblioteki. Nie chciał uwierzyć we własne myśli:
- Przykładny obywatel? Ja? Zaczyna się robić ciekawie. Może po prostu spalę tę cholerną przechowywalnie papieru?
Ponowny odruch spowodował, że chłopak tylko lekko się uśmiechnął. Widział już niejeden pożar. Lecz tym razem postanowił odpuścić. Słyszał on bowiem coś w rodzaju wewnętrznego głosu:
- Tylko ten jeden raz… jeszcze jeden… Nie, nie warto… zapomnij.
Jego dalsze rozmyślania nie były konieczne. Po prostu odezwała się w nim dusza piromana, która często powoduje w myślach Hi chaos .
Czas iść się zapisać do pobliskiego garnizonu, czy co tam się robi przy poborze. No właśnie…
- Gdzie to może być? - westchnął Hi szukając jakiś wskazówek.
- 2 lut 2026, o 15:38
- Forum: Rozliczenia PH
- Temat: PH Hi Long
- Odpowiedzi: 1
- Odsłony: 606
- 2 lut 2026, o 13:12
- Forum: Zaakceptowane karty
- Temat: Hi Long (do sprawdzenia)
- Odpowiedzi: 10
- Odsłony: 1535
Re: Hi Long (do sprawdzenia)
Zrobione. Dzięki za info.
Mam nadzieję że to wszystko.
A jak nie to proszę mnie poprawić na PW.
Mam nadzieję że to wszystko.
A jak nie to proszę mnie poprawić na PW.
- 2 lut 2026, o 11:46
- Forum: Zaakceptowane karty
- Temat: Hi Long (do sprawdzenia)
- Odpowiedzi: 10
- Odsłony: 1535
- 21 sty 2026, o 17:53
- Forum: Zaakceptowane karty
- Temat: Hi Long (do sprawdzenia)
- Odpowiedzi: 10
- Odsłony: 1535
- 13 sty 2026, o 13:45
- Forum: Zaakceptowane karty
- Temat: Hi Long (do sprawdzenia)
- Odpowiedzi: 10
- Odsłony: 1535
- 21 lis 2025, o 18:29
- Forum: Rozliczenia PH
- Temat: PH Hi Long
- Odpowiedzi: 1
- Odsłony: 606
- 21 lis 2025, o 17:33
- Forum: Bank
- Temat: Bank Hi Long'a
- Odpowiedzi: 0
- Odsłony: 606
Bank Hi Long'a
Imię właściciela konta: Hi Long
Stan konta: 500 Ryō
Stan konta: 500 Ryō