Znaleziono 179 wyników
- wczoraj, o 11:40
- Forum: Atarashi (Miasto Rodów Soma, Orochi i Mateki)
- Temat: Biała Wstęga
- Odpowiedzi: 9
- Odsłony: 209
- wczoraj, o 10:28
- Forum: Ryuzaku no Taki
- Temat: Tengutsu - Wioska niedaleko Ryuzaku
- Odpowiedzi: 9
- Odsłony: 112
Re: Tengutsu - Wioska niedaleko Ryuzaku
Okazało się, że po wejściu do obszernej piwnicy, ta była zachowana dość dobrze. Na pierwszy rzut oka były tu skrzynki, beczki i inne pojemniki, które mogły służyć przechowywaniu. Odór starego alkoholu, zapewne już wiekowego dawał się we znaki na tyle, że Kunisaku musiał zasłonić rękawem nos, by nie wdychać tego za długo. Co ciekawe, były tu jeszcze zapasy takie jak ryż, lub jęczmienia. Interesujące, że nie zostało to rozkradzione przez nikogo i zdążyło skisnąć.
Gliniane i ceramiczne naczynia po zachodniej stronie przypomniały Nizanowi o tym, jak wcześniej znalazł się w pustostanie, który zakupiła Shima. Zaintrygowało Nizana to, że ktokolwiek tu mieszkał, posiadał kiedyś najlepszej jakości wina i sake, ale... czy na taki dwór to rzeczywiście było to takie dziwne? Ot, prawdopodobnie była to jakaś bogata rodzina, więc nie było to chyba aż tak odbiegające od tego, co tu powinno się znajdywać.
Finalnie jednak, Nizan odkrył w tej całej układance miejsce, w którym... coś mu się nie zgadzało. Traf chciał, że kowal napotkał wzrokiem ciemniejszy prostokąt w posadzce, który okazał się być wyłomem, a raczej jakimś szybem, który prowadził jeszcze w dół. To było ciekawe. Dodatkowa, jeszcze jedna piwnica w piwnicy? Prowadząca w dół? O tak, Nizan poczuł, że wreszcie znalazł to, czego szukał.
Pośpiesznie zaczął więc odgarniać zawalisko, aby dostać się do przejścia. Obok była jakaś dźwignia, która zapewne uruchamiała mechanizm otwierania się drzwi. Gdy Nizan odkopie przejście, zamierza jej użyć i... odkryć graala, którego ktoś tak bardzo starał się przed nim schować.
Gliniane i ceramiczne naczynia po zachodniej stronie przypomniały Nizanowi o tym, jak wcześniej znalazł się w pustostanie, który zakupiła Shima. Zaintrygowało Nizana to, że ktokolwiek tu mieszkał, posiadał kiedyś najlepszej jakości wina i sake, ale... czy na taki dwór to rzeczywiście było to takie dziwne? Ot, prawdopodobnie była to jakaś bogata rodzina, więc nie było to chyba aż tak odbiegające od tego, co tu powinno się znajdywać.
Finalnie jednak, Nizan odkrył w tej całej układance miejsce, w którym... coś mu się nie zgadzało. Traf chciał, że kowal napotkał wzrokiem ciemniejszy prostokąt w posadzce, który okazał się być wyłomem, a raczej jakimś szybem, który prowadził jeszcze w dół. To było ciekawe. Dodatkowa, jeszcze jedna piwnica w piwnicy? Prowadząca w dół? O tak, Nizan poczuł, że wreszcie znalazł to, czego szukał.
Pośpiesznie zaczął więc odgarniać zawalisko, aby dostać się do przejścia. Obok była jakaś dźwignia, która zapewne uruchamiała mechanizm otwierania się drzwi. Gdy Nizan odkopie przejście, zamierza jej użyć i... odkryć graala, którego ktoś tak bardzo starał się przed nim schować.
- wczoraj, o 09:59
- Forum: Rozliczenia PH
- Temat: Nizan
- Odpowiedzi: 7
- Odsłony: 302
- wczoraj, o 09:33
- Forum: Ogłoszenia Administracyjne
- Temat: Tłusty czwartek 2026
- Odpowiedzi: 20
- Odsłony: 233
Re: Tłusty czwartek 2026
Odbieram i...


- 11 lut 2026, o 19:23
- Forum: Rozliczenia PH
- Temat: Nizan
- Odpowiedzi: 7
- Odsłony: 302
- 11 lut 2026, o 18:57
- Forum: Tereny Sporne - Półwysep Antai
- Temat: Północno - wschodnie wybrzeże
- Odpowiedzi: 370
- Odsłony: 34986
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Ostateczne Starcie
Epilog - Festiwal Kujanari
Osada w jeden dzień zmieniła się nie do poznania. Stragany poznikały, a na budynkach i między nimi rozwieszono płachty, które sprawiały, że śnieg nie przedostawał się na ziemię. W wielu miejscach rozmieszczono koksowniki, a także wszystkie domy rozpaliły pochodnie przed wejściami. Nieoficjalnie mówiło się, że koszt zorganizowania tej jednej imprezy wyniósł roczny budżet osady, ale czego nie robiło się dla uczczenia tak ważnej chwili?
Plotki o tym, że osada została zwolniona z podatków na 5 lat obiegła momentalnie wszystkich, którzy prowadzili tu jakieś biznesy (czyli prawie wszystkich), a dodatkowo wizja tego, że ma być ogólny urodzaj i dostatek sprawił, że oba klany stały się bohaterami tego wszystkiego.
Miasto przypominało jeden wielki konstrukt, gdzie centrum znalazło się w miejscu nowo powstałego krateru. Tam, zostały wystawione specjalne konstrukcje, które imitowały coś w rodzaju gigantycznego namiotu.
Jedynym miejscem, gdzie nie było jako takiego zadaszenia była specjalna platforma, na której znaleźli się prawie wszyscy bohaterowie. Od lewej reprezentacja Kaminari, składająca się z Chino, Ebishiro, Harige, Kagady, Anzou. Moshi dzień wcześniej pożegnał się ze wszystkimi mówiąc, że musi odejść i nie doczeka końca festiwalu. Co ciekawe, uparł się by porozmawiać chwilę z Niyomi na osobności, po której to dziewczyna wróciła do wszystkich i przez dłuższą chwilę zachowywała się jak nie ona, ale finalnie wróciła na stare tryby dość szybko. Sanda wraz z wojskami Kaminari zaczęli zbierać się do punktu zbiorczego przy stolicy Kaminari by się przegrupować i też była informacja, że dziewczyna się nie zjawi. Yai odszedł poprzedniego dnia, więc tym bardziej go nie było. Zaku zaś stał z Yadasu i zarządcą w osobnym rzędzie.
Ze strony Kujaku był Jirou, Shira i reszta Sióstr Nocy, włącznie z Nagome, która wróciła w nocy, przespała się trochę, a następnie z rana zniknęły gdzieś z Shirą i Wabą coś omówić. Jednak teraz wszystkie Siostry Nocy były w komplecie.
Przed platformą znajdywał się tłum ludzi, który co jakiś czas krzyczał, skandował imiona wszystkich, albo gwizdał - ale w pozytywnym tego zachowania znaczeniu. Gdy ludzie się zebrali, o godzinie 17:00 zaplanowano główną uroczystość i następnie uczty i zabawy, które miały potrwać "do ostatniego gościa".
Wkońcu, godzina wybiła, a na środku znalazł się Zarządca, który teraz cieszył się niemalże boskim autorytetem.
- Szanowny ludu nowo powstałej osady Kujanari! Zaczynamy ceremonię odznaczeń! - krzyknął i uniósł ręce w górę niczym jakiś kapłan, a ludzie zostali porwani i wrzawa wzniosła się na nowo. Co jak co, ale mężczyzna potrafił kierować ludźmi na takich przemówieniach. - Odznaczenia będą zarówno ze strony klanu Kaminari, jak i Kujaku, a także odznaczenia honorowe nadane przez miasto. Zaczynajmy!
I ponownie, wszyscy zaczęli skandować.
- Zacznę od osób nieobecnych, którzy niestety musieli udać się by wykonywać dalej swoje nowe obowiązki. - odchrząknął. - Yai Kaminari, za opracowanie planu obrony osady, opatentowanie nowych zaskakujących technik eliminacji wrogów oraz samodzielną szarżę na obóz wroga otrzymuje rangę "Kogo" i nowy przydział klanowy w Sztabie Głównym Kaminari. Dodatkowo, Yai Kaminari wyróżnił się pomocą przy organizacji punktu medycznego, za co osada jest mu bardzo wdzięczna. - ludzie zaczęli klaskać. - Moshi Kaminari, za poprowadzenie oddziałów obronnych i zmierzenie się z bijuu w celu obrony osady, otrzymuje rangę "Kogo" i nowy przydział klanowy w Akademii Wojskowej. - ciekawym było, że mimo tego, że staliście obok siebie, odznaczenia były tak przyznawane, by starać się nikogo nie urazić. Ot, obrona osady, a nie obrona przed Kujaku. - Sanda Kaminari, za wytrzymałość, wytrwałość i walkę w ochronie tego, co dla wszystkich ważne, a także za udział w akcji ratunkowej podczas ataku Bijuu otrzymuje rangę "Kogo", a także zostaje awansowana do rangi Tysięcznika Wojsk Kaminari. - tutaj oprócz oklasków rozeszły się pomruki, że tysiąc ludzi to bardzo dużo i że nikt za bardzo nie wie kim ta dziewczyna w sumie była. - Zarówno Moshi Kaminari, jak i Sanda Kaminari pomagali Yaiowi Kaminari w punkcie medycznym po wszystkim. Osada jest im bardzo wdzięczna.
Zarządca przewrócił zwój.
- Nagome Kujaku, Fugata Kujaku i Hisamida Kujaku za wykonanie misji Sióstr Nocy i ochronę osady przed atakiem Bijuu zostają odznaczone orderem męstwa Kujaku. Oprócz tego, również kobiety te pomagały w transporcie rannych i organizacji punktu medycznego. Osada jest im wdzięczna. Tutaj jest jeszcze, że... eee... - mężczyzna pochylił się by coś rozczytać, jednak Shira szybko znalazła się obok niego i coś wyszeptała mu na ucho. - Co? ... A, tak. No więc Siostry Nocy nie otrzymują awansów tutaj, ponieważ według ich tradycji, awanse rozda Liderka Sióstr Nocy w odpowiednim do tego momencie. - mężczyzna odwrócił się do Shiry. - Dobrze powiedziałem?
- Bardzo dobrze.
Zarządca odłożył zwój i wziął kolejny.
- Anzou Kaminari za poprowadzenie 82 oddziału i odbicie strategicznego wzgórza, a także za wszelkie zasługi wojenne w tym organizację obrony i zarządzanie wojskami zostaje awansowany do rangi "Kogo", a także oficjalnie nadaje mu się przydomek "Raitei 雷帝", co oznacza Władcę Piorunów i nadaję rangę pięćsetnika. Dodatkowo, Anzou otrzymuje specjalne wyróżnienie za ochronę życia dziecka podczas manewrów wykonywanych w miejscu punktu ewakuacyjnego i zostaje honorowym obywatelem miasta Kujanari, dostępując zaszczytu możliwości przebywania w sali obrad podczas narad dotyczących miasta. - i chociaż Anzou się nie spodziewał, na jego wyróżnienie powstała bardzo duża wrzawa. Anzou zasłynął w osadzie jako ważna postać.
- Haruka Kujaku za samodzielną ochronę Yeny w obozie, a także skomplikowane manewry wojskowe otrzymuje rangę "Pierwszego Pióra Sióstr Nocy klanu Kujaku" i Akoraito. Dodatkowo, zarówno Anzou jak i Haruka wykonali samobójczy atak na niebie przeciwko demonowi w celu ochrony ludności. Haruka Kujaku za transport niebezpiecznych uzbrojeń klanu Kujaku i niesamowitą odwagę zostaje nagrodzona przydomkiem "Yoru no Kagayaki 夜の輝き" co oznacza Blask Nocy. Oboje zostają ambasadorami naszej osady i zawsze będą tu mile widziani. - oklaski były trochę słabsze niż przy Anzou, jednak nadal spore. Ciekawe było, co ciekawe, Haruka zobaczyła, że jedna osoba nie klaskała. Była to Fugata, która... stała dumna jak paw. I chociaż nikt by tego nie wcześniej nie powiedział, bo jej mimika się totalnie nie zmieniła, tak teraz po prostu patrzyła przed siebie z wyprostowaną piersią, a kącik jej ust delikatnie (bardzo nieznacznie) się wykrzywił. Wyglądało to tak, jakby ona otrzymywała odznaczenie, a nie Haruka.
- Zaku Kaminari za zasługi wojenne i wkład w projekt zjednoczenia obu klanów zostaje mianowany do rangi "Kogo", a także namiestnika wschodniego wybrzeża Antai. Yadasu Kujaku za zasługi wojenne i wkład w projekt zjednoczenia zostaje nagrodzona funkcją zastępczyni namiestnika wschodniego wybrzeża Antai, na równych prawach namiestnika. - tutaj również poleciały gromkie brawa, porównywalne do tych dla Anzou i Haruki.
- Kagada Kujaku i Shira Kujaku. - powiedział, po czym odwrócił się i wskazał na nie dłonią. - Dwóje seininów, którzy potrafili zakopać topór wojenny tylko po to, by zginęło jak najmniej ludzi. Wasza postawa sprawiła, że ludzie od nowa zyskali nadzieję w to, co robią ninja. Niestety, nie możemy Was bardziej odznaczyć i uhonorować niż teraz, bo osiągnęłyście wszystko w swoich strukturach klanowych, poza byciem liderami. Jednakże, wasza zdrowa rywalizacja pokazała, że zawsze trzeba mieć jakiś cel. W związku z tym, wprowadzamy ordery osady Kujanari. Zarówno Kagada Kaminari jak i Shira Kujaku zostają nagrodzone po orderze Kujanari. Raz do roku będą odbywać się festiwale nagród, na których będziemy przyznawać tylko JEDEN order dla najwybitniejszego ninja spośród klanów Kaminari i Kujaku. Niech wasza rywalizacja będzie wzorem do naśladowania dla innych, by mieli motywację ciągłego polepszania swoich umiejętności. - tutaj ludzie mało klaskali, bo raczej przetwarzali to co im powiedział zarządca. Czyli od teraz, raz do roku, jedna osoba będzie miała order. Kto zbierze więcej, ten jest lepszy. Genialność w tej prostoscie była... zatrważająca. Teraz Shira i Kagada nie musiały walczyć, by ustalić, która jest lepsza, a ich rywalizacja działała na korzyść obu klanów.
- Kagado-chan, na Twoim miejscu bym mocno trenowała. - powiedziała Shira, odwracając się do Kagady. - W rok wyłapię wszystkie Harpie Wiedźmy i zgarnę order na następnym festiwalu.
- W pół roku wpierdolę bijuu, harpim szmatom i na końcu Tobie. - odpysknęła jej Kagada, jednak tym razem w jej tonie nie było aż takiej agresji jak zawsze. Raczej traktowała ją już... w miarę normalnie? No i nie nazwała jej chudą suką, więc... - Chuda suko. - a nie, jednak nazwała.
Shira i Kagada wyszczerzyły się do siebie.
Zarządca wyjął ostatni zwój. Nastała cisza.
- Ostatnie odznaczenie. Tutaj specjalnie zostawiłem to na koniec, bo... jest ono najważniejsze. Ważniejsze niż wszystkie poprzednie razem. - odchrząknął. - Za... za wszystko. Za wszystko, co dla nas zrobiłaś. Za uratowanie setek...nie, tysięcy żyć. Za danie nadziei, tam gdzie jej nie było. Za to, że dałaś z siebie wszystko. W tamtych momentach wspinałaś się na szczyt swoich możliwości, wylewając wszystkie poty. Każde życie, które uratowałaś, to ludzie, którzy teraz zebrali się tutaj. To rodziny, które mogą świętować. To jest coś, czego nie można kupić żadnym sojuszem. Gdyby nie Twoja determinacja, odwaga w robieniu tego co robisz... - zarządca na chwilę zatrzymał się, a w jego oku pojawiła się łza. - Uratowałaś moją żonę nawet o tym nie wiedząc. Była jedną z ofiar ataku... a Ty... a Ty jej pomogłaś jak każdemu, kto tej pomocy potrzebował...
Nagle zarządca odsunął się i skłonił. Nie, nie skłonił... on zaczął klękać i pokłonił się. Nie tylko on.
Cały tłum ludzi. Wszyscy klękneli przed tą jedną kobietą, która uratowała wszystkich. Siostry Nocy odruchowo odsunęły robiąc miejsce dziewczynie, która chyba totalnie nie spodziewała się, że będą przed nią klękać takie tłumy. Spojrzała w lewo na Nagome i w prawo na Yadasu, próbując ustalić...
- Hę? Co robicie? Czemu się odsuwacie? - zapytała totalnie nieświadoma.
Lecz wtedy zarządca podniósł się i podszedł do niej, łapiąc ją za dłoń i ciągnąc na środek. Kobieta była ewidentnie w szoku, ale dała się poprowadzić.
- Panie i Panowie, drodzy wspólosadnicy. Mieszkańcy Kujanari. Przed Wami kobieta, która pokonała śmierć... nasza Bogini.
Nastała cisza, po czym Toshikai uniósł dłoń dziewczyny do góry.
- MUWARA KUJAKU!
I o panie. To już nie był wrzask. Dosłownie ludzie tak wybuchnęli krzykiem, że ziemia zaczęła się trząść. Co więcej, był TAKI kurwa raban, że ta platforma, na której staliście zaczęła ruszać się na boki, aż część jej struktury pierdolnęła na bok. Musieliście aż zakryć uszy, bo krzyk i pisk, a raczej cały hałas był tak niesamowity, że słyszeli Was pewnie w Ryuzaku. Muwara zaś stała czerwona jak burak, chyba nie będąc przygotowaną na taki aplauz.
Medyczka, która pokonała śmierć. Czy można było prosić... o lepsze odznaczenie?
Nagrody time!
Anzou:Haruka
- Awans na Kogo
- 107 postów fabuły x 3 mnożnik => 321 w tym bonus ode mnie 50 PH => 371 ph + 3700 ryo
- Voucher na skrócenie wyprawy - czyli jak pójdziesz na wyprawę to nie liczy Ci się cooldown i możesz iść na kolejną odrazu
- Odznaka - "Udział w wojnie Kaminari vs Kujaku"
- + 15 sławy w Antai
- + 30 sławy w Atarashi
- + 10 sławy globalnej
Ja jako prowadzący biorę to co gracze tylko bez bonusu.
- Awans na Pierwsze Pióro Sióstr Nocy i Akoraito
- 107 postów fabuły x 3 mnożnik => 321 w tym bonus ode mnie 50 PH => 371 ph + 3700 ryo
- Voucher na skrócenie wyprawy - czyli jak pójdziesz na wyprawę to nie liczy Ci się cooldown i możesz iść na kolejną odrazu
- Odznaka - "Udział w wojnie Kaminari vs Kujaku"
- + 35 sławy w Atarashi
- + 10 sławy w Antai
- + 10 sławy globalnej
Nie rozliczamy tej interwencji w wycenach fabuł, wszystkie nagrodzenia są przekazane tutaj.
W namiocie było mnóstwo ludzi. Główne miejsce zajmowało podwyższenie, gdzie stoły w kółko miały rozłożone Siostry Nocy, gdzie wszystkie dziesięć siedziało obok siebie, dalej był stolik gdzie Jirou siedział razem z Shirą, Chino, Ebishiro i Harige. Kagada znalazła sobie idealny stolik z boku całej zabawy, gdzie przyjmowała petentów w zamian za siłowanie się na rękę w zamian za flaszkę. Co jakiś czas, wstawała tylko i podchodziła do Chino wypić z nią kolejkę, co najczęściej kończyło się wielkim głośnym Kanpai i pili wszyscy dookoła.
Anzou mógł zarówno usiąść przy stole z Chino, bo było tam dla niego miejsce, albo z Siostrami Nocy. Haruka domyślnie siedziała zwykle przy Fugacie. Z drugiej strony grała kapela, która grała rytmiczne piosenki i w rytm ich śpiewała jakaś kobiecina.
- Muwaro, chcę powiedzieć, że jestem bardzo, bardzo, ale to bardzo dumna z Ciebie. - powiedziała Waba, która o dziwo też piła. W sumie, to piły wszystkie oprócz Niyomi. Ta żuła tylko grzybka i wypluwała co jakiś czas, podmieniając na nowy.
- Przecież wykonywałam tylko swoją pracę... nie wiem o co te całe halo. - wzruszyła ramionami.
- Skromna i pracowita. Dokładnie taka, jaka powinna być Siostra Nocy. KTÓRA nie wścina nosa w sprawy polityczne, kiedy nie ma na to czasu. - powiedziała Waba, po czym przelotnie zerknęła na Harukę.
Nadal, Waba to była Waba. Ale królowa przedstawień była jedna. Tym razem, wypoczęta i wyglądająca normalnie.
- Naprawdę walczyłyśmy z bijuu? - powiedziała Nagome, którą ewidentnie to bawiło. - A to Ci dobre. No to co, jesteśmy pierwszym oddziałem Sióstr Nocy, który zmierzył się z bijuu?
- Chodzą pogłoski, że nie pierwszym. - powiedziała Hisamida, która też już miała różowiutkie poliki. Nagle cała uwaga skupiła się na najstarszej Siostrze. - Chodzą słuchy, że...
I nagle Shira wparowała między Fugatę i Harukę, siadając z impetem między nimi.
- ... że Chocho-sama zmierzyła się z demoniczną knagą Yamamoto-dono jak byli młodzi. Czyli jakieś... sto lat temu! Hahaha!
Na to co powiedziała Shira, wszystkie zareagowały tak samo - "HĘ?!". Shira zaś wzruszyła ramionami.
- Kiedyś dorwałam pamiętnik Chocho-samy. Można powiedzieć... że za młodu to była niezła zadymiara.
- Jooo, Shirson weź coś nawiń. - powiedziała nagle Niyomi. - Dawaj jakąś historię o Chocho.
- Po co słuchać o jakiejś starej babie. Możemy porozmawiać o mnie, wtedy będzie ciekawiej. No, może rekrutka powinna wybrać jakąś historię? - Nagome nachyliła się do Haruki. - A spróbuj tylko powiedzieć, że nie chcesz historii o tym, jak zabiłam kiedyś Onryo w osadzie, to Ci najebię garści. - powiedziała, a wokół niej pojawiła się demoniczna aura.
- Ty, a co Ty się tak jej ujebałaś? - powiedziała nagle Urasano, która wyskoczyła jak gdyby nigdy nic. - Ciągle ją zaczepiasz.
- Nie wtrącaj się uczennico, bo będzie musiała Cię spotkać kara. - powiedziała dumnie.
- No nie wiem, uważaj, bo wyzwałam Fugatę o pióro. - odparła. - Jak mi się uda, to będzie drugi przypadek w historii, gdzie uczennica przerosła mentorkę za jej służby. Zaraz po Shirze i Hisamidzie.
- Co? Jak wyzwałaś o pióro? Jaką Fugatę? - zapytała i nagle zlustrowała Fugatę, która wydawała się znowu być albo nieobecna, albo pijana, albo jedno i drugie i zachowywała się po prostu jak to ona. - Czy Ty znowu chcesz mnie wkurwić na samym początku? Zajebałaś już uczennice, zajebałaś pióro, a teraz chcesz jeszcze ukraść mi moją podopieczną? - Nagome wstała i wskazała palcem na Fugatę. - Ale Ci zara najebie garści Ty... Ty...
- Usiądź, ludzie się na Ciebie patrzą. I nie przeklinaj tyle. - powiedziała Waba, też mając już czerwoną twarz.
Jednak to, co było najciekawsze to to, że Hisamida od dłuższego czasu patrzyła się w jeden punkt. Nagle głeboko westchnęła i wstała.
- Koleżanki. Siostry. Przyjaciółki? - powiedziała, po czym cała uwaga zebrała się na niej. - Chcę Wam o czymś powiedzieć.
- Nie no kurwa, zaciążyłaś!? - wyskoczyła Niyomi.
- Nie no gdzie. Za stara jest.
Shira odwróciła głowę. W jej oczach pojawiła się łza. Nie chciała byście to widziały, więc momentalnie wytarła twarz.
- Wiele myślałam o ostatnich wydarzeniach. O tym co zadziało się... przed walką z bijuu. A także to, o czym Ty Shiro, powiedziałaś mi przed atakiem. - Hisamida obeszła stół i podeszła do Shiry, po czym położyła dłoń na głowie Shiry. - Nie płacz.
Tak, Shira płakała. Pierwszy raz, rozbeczała się na dobre. Najgorsze, że nikt nie wiedział, co się dzieje.
- Może ktoś wyjaśnić, co się dzieje!? Czemu ona płacze!? - zapytała Muwara.
Lecz Hisamida przytuliła głowę Shiry do swojego brzucha.
- Siostry. Nadszedł ten moment, w którym, muszę zacząć dbać o to, co najważniejsze. Najważniejsze dla mnie. Przesłużyłam w Siostrach... ponad dwie dekady. To były lata ciągłej walki, morderczych treningów. Nie mam już tego zacięcia co kiedyś. Zbłaźniłam się przed niektórymi z Was gdy wyskoczył demon i... nieustannie o tym myślałam. Niestety, albo stety, moja uczennica już dawno mnie przerosła i... i... po prostu osiągnęłam wszystko co mogłam. Są silniejsze ode mnie, nerwy i kłótnie z Wabą, która jest dla mnie jak prawdziwa Siostra, sprawiło, że musiała mnie ogarniać Fugata. Wiem, że doceniacie mnie przez moje doświadczenie, ale... kochane Siostry. Nadszedł czas. Nadszedł czas na mnie. Nadszedł czas, bym odsunęła się w cień i... i wkońcu mogła poświęcić się w pełni rodzinie. Chcę poświęcić resztę mojego życia rodzinie. Chcę obserwować jak moje dzieci wyrastają na porządnych ludzi, robić im śniadania i obiady na misje, a mojego mężczyznę witać w progu. To stało się dla mnie... celem życia. - pogłaskała Shirę po głowie. - Dziękuję Wam za wspólną służbę. Za krew, za pot, za łzy. Za zwyciestwa i porażki. Za całe życie, jakie z Wami spędziłam. - uśmiechnęła się, lecz po jej polikach też popłynęły łzy. - Byłam pierwszą Siostrą, którą przyjęła Chishiba i wiem, że teraz obserwuje nas z zaświatów i jest piekielnie dumna. A z Ciebie, kochanie najbardziej. - Hisamida pochyliła się i ucałowała Shirę w czoło. -
I chociaż wszystkie siedziały z otwartymi ustami słysząc to co mówi Hisamida... te słowa brzmiały jak wyrok śmierci.
- Zdecydowałem, że przechodzę na emeryturę.
Shira Kujaku - klik
Hisamida Kujaku - klik
Waba Kujaku - klik
Fugata Kujaku - Klik
Nagome Kujaku - klik
Muwara Kujaku - klik
Niyomi Kujaku - klik
Urasano Kujaku - klik
Yadasu Kujaku - klik
Gzik - klik
Osanen Kujaku - klik
Asaro Kujaku - klik
Haradate Kujaku - klik
Chino Kaminari - klik
Ebishiro Kaminari - klik
Chocho Kujaku - klik
Chishiba Kujaku - klik
Zarządca Toshikai Hyuto - klik
Jirou Kujaku - klik
Harige Okudo - klik
Kagada Kaminari - klik
Yai Kaminari - klik
Sanda Kaminari - klik
Moshi Kaminari - klik
Zaku Kaminari - klik
- 11 lut 2026, o 12:29
- Forum: Atarashi (Miasto Rodów Soma, Orochi i Mateki)
- Temat: Biała Wstęga
- Odpowiedzi: 9
- Odsłony: 209
Re: Biała Wstęga
Kampania przeciwko Dzikim
Arii,Gosui, Shins,Osamu,Minoru- Gōsutoburanchi, Oddział Widmo
Godzina 18:20 Pobyt w kabarecie rozkręcał się z minuty na minutę. Świetna atmosfera, mnóstwo alkoholu i miłe towarzystwo zawsze sprzyjało owocnym rozmowom. Arii wczuł się w rolę chyba lepiej niż sam się spodziewał, bo momentalnie podjął dialog z kobietami. Zaczął opowiadać jakieś farmazony o prowincjach, o tym, że nie potrafią mieszać chakry, ale że ich rozum i praca administracyjna po przekroczeniu muru została doceniona. Co więcej, nawiązał do lidera klanu i przekazał, jak to nie są ważni.
- Macie kontakt... z Liderem Klanu!? - dziewczyna aż zapiszczała, klaszcząc w ręce i polewając Wam jeszcze po czarce. - A z którym dokładnie?? - dodała, ewidentnie zainteresowana rozwinięciem tego tematu.
- To wręcz niesamowite, co opowiadacie. Rzadko, bo rzadko, ale czasem go tu widujemy. Może jak Wam się poszczęści, to dziś się tu pojawi! A co więcej, możemy go nawet zaprosić tutaj do stolika, to się przywitamy! - kobiecina uśmiechnęła się szeroko.
Shins podłapał jednak wtedy to, co mówiły dziewczyny o zabiciu kogoś. Jednak, zamiast tego zastosował ciekawą metodę, bo zamiast tego, zaproponował, żeby wystawić kogoś na pośmiewisko.
- Hmm... to nie takie proste. Jeżeli to gość Białej Wstęgi to nie możemy, chyba, że zapłacilibyście tyle, żebyśmy nie musiały pracować. No, po takiej akcji to wiadome, że byłybyśmy skreślone. - uśmiechnęła się. - Ślub jest wystarczający, albo nawet wdrożenie do haremu, jeżeli Pan taki posiada.
Wtedy też Arii zaczął tyradę, która polegała głównie na tym, że dziewczyny nie spełniają oczekiwań przedstawionych przez Ariiego. Po pierwsze, chciał zaprosić do rozmowy Nazę, a potem niemalże wygonił obie dziewczyny z loży. Dodatkowo powiedział, że numer trzynaście wcale go nie zadowala i że zamierza poskarżyć się szefowej.
Dziewczyny momentalnie zmieniły nastawienie i widać było, jak ich aura zmienia się. Usta kobiet wykrzywiły się w cienką linię i jedna z nich spiorunowała wzrokiem Ariiego. Shins próbował wtedy jakoś załagodzić sytuację i zapytać o dżentelmenów, lecz kobiety pozostały nieme o to, o co pytał Shinsu. Nastała chwila ciszy i jedna z Sagawa położyła dłoń na kolanie Kagawy.
- Spokojnie, rozumiemy, że nie trafiłyśmy w gusta naszych drogich klientów. Nie ma z tym żadnego problemu. - ukłoniła się. - Jednak nie wiem, czy rozmowa z kierowniczką jest potrzebna. Rozumiemy przekaz i zaraz przyjdą inne dziewczyny. Poinformuję, że oczekują Panowie najwyższego dostępnego rankingu.
I kiedy kobieta wstała, jak spod ziemi wyrósł mężczyzna, który ewidentnie był pijany. Jego oczy były podchmielone, a on sam ubrany był w jakieś kimono z przepasanym wakizashi przez przedni pas. Wyglądał ewidentnie na wojskowego, a za nim stało dwóch mężczyzn, jeden trochę młodszy od niego, a drugi w podobnym wieku. Dosłownie złapał Sagawę gdy ta podnosiła się z miejsca u Was.
- Oj, przepraszam bardzo... a, to Ty! - powiedziała, patrząc na osobnika, który złapał ją w ręce.
- Ano ja. Szukałem Was. Gdzie wyście były? Mam ochotę pójść na całość. - powiedział, po czym spojrzał przelotnie na Was - zarówno Ariiego i Shinsa, którzy przy stoliku siedzieli z Kagawą, która nie zdążyła jeszcze wstać. - Mówiłem Wam, żebyście nie obsługiwały jakichś frajerów dziś, bo przyjdę. - mężczyzna złapał dziewczynę mocniej i przysunął do siebie. Sagawa aż pisnęła. - Jak mówię, że jesteś moja, to jesteś moja, rozumiesz? - wysyczał, a Sagawa starając się uratować sytuację, musiała robić dobrą minę do złej gry. Uśmiechnęła się, lecz widać było, że ktokolwiek to jest, włożył zbyt dużą siłę w to, co zrobił.
- Nic się nie martw, kochany. Tutaj Panowie i tak wolą inne dziewczyny, więc akurat jesteśmy wolne. - machnęła ręką. - Chodź siostro, ruszamy na niezapomnianą noc! - uśmiechnęła się, lecz to co usłyszał facet, ewidentnie się mu nie spodobało.
Gość nachylił się w waszym kierunku.
- Co kurwa? Macie jakiś problem z moimi dziewczynami? Co, frajerze, nie podoba Ci się? - kimkolwiek był, nachylił się do Ariiego, chcąc do niego ruszyć, lecz Kagawa momentalnie wyskoczyła i stanęła między Ariim, a nim.
- Nie, to po prostu przedstawiciele naszego klanu. Oficjele, którzy znają się z liderem. Wolą Orochich, dla odmiany. Nie dziwię się, każdy potrzebuje czasem... odmiany, prawda?
- Nie pozwoliłem Ci się odezwać, suko. - po czym zamachnął się, by wypłacić jej soczystego liścia...
... lecz stało się coś, co mogło zdziwić wszystkich dookoła. Nagle przy nim pojawił się nikt inny, jak niebieskowłosy mężczyzna w oficjalnych szatach z Cesarstwa. Złapał go za dłoń, nim ta zdążyła dotrzeć do twarzy Somy. Wydawać się mogło, że trzymanie go za rękę nie sprawia mu aż takiego kłopotu, lecz agresor odwrócił się w złości i zlustrował wzrokiem Admirała.
- Ajaj, ale tak bić kobiety? Ja rozumiem, że jesteście dzicy, ale chyba, nie aż tak dzicy, by znęcać się nad słabszymi. - uśmiechnął się niewinnie.
Wtedy agresor nagle puścił Sagawę, którą trzymał wcześniej i zamachnął się, po czym z całym impetem uderzył z pięści Hinagiego. Co więcej, Admirał nawet nie ruszył się z miejsca, więc pięść doszła celu, a połowa twarzy zmieniła się w wodę i trysnęła w powietrze, ochlapując między innymi i Was. Agresor spojrzał zdziwiony na to co widzi, po czym prychnął.
- A, czyli to Ty jesteś tym Cesarskim psem, co zabłądził? - zapytał, gdy Admirał puścił go za rękę i momentalnie połowa jego twarzy odbudowała się do normalnego widoku.
- Naprawdę, gorzej jak zwierzęta. Dobrze, że Kiyoko-sama tego nie widzi, bo pewnie wycofałaby się z wszelkich ustaleń. - westchnął. - W każdym razie, z tego co się orientuję, naruszenie nietykalności posła chyba pozwala mi się bronić, prawda? Czyli... - powiedział, po czym jego twarz nagle wykrzywiła się w mrocznym śmiechu.
- Panowie.
Głos, który zagrzmiał dochodził zza pleców dochodził od kobiety. Małej kobiety. Miała ładne kimono i jej pomarańczowa fryzura bardzo wyróżniała się na tle innych kobiet. Dziewczyna była drobna, ale jej głos sprawiał, że słychać było dziwny rodzaj siły pochodzący od niej.
- Walki w tym miejscu są surowo zabronione. - powiedziała, po czym spojrzała na agresora. - Generale Bubaigawaro, chciałabym spostrzec, że gościem na którego podniosłeś rękę jest Admirałem jego Cesarskiej Mości, ale też dyplomatą, za którego bezpieczeństwo zaręczył klan Soma. Byłoby wielkim nietaktem uznać, że doszło między Tobą, a nim do jakichkolwiek form agresji. Pomijam już, że to co robisz MOIM dziewczynom, ewidentnie wywołuje ich ból, a przede wszystkim, przeszkadzasz innym gościom.
- N-naza-sama, to nie tak. Ja się na wszystko zgodził....
Lecz Naza uniosła palec do góry, by ta zamilkła. Widać było wielki respekt dziewczyn przed drobną kobietką.
- Nie skończyłam mówić. - powiedziała, po czym spojrzała ponownie na Bubaigawarę, który ewidentnie sam znalazł drogę do Was. - Po pierwsze, Generale, Twoje wybryki zaczynają mi pomału doskwierać. Jednak, szanujemy naszych generałów z najwyższą starannością i umówmy się tak, że na dzisiejszy wieczór odstąpię Ci za darmo jedną salę z dziewczynami na koszt naszego Kabaretu. - opuściła dłoń. - A jeżeli kolejny taki incydent się powtórzy, to zgłoszę o zakaz wstępu dla Ciebie. - i nagle jej oczy się zmrużyły, przybierając mroczną aurę. - Jesteś płotką w tym miejscu i to, że pozwalam Ci na więcej, to przejaw tylko i wyłącznie mojej dobrej woli. Nie zapominaj się.
- Pff... - prychnął, po czym sięgnął po flaszkę z Waszego stołu i objął obie bliźniaczki. - Chodźcie, idziemy stąd. A Ty się nie zapominaj, dziewczynko, bo możemy zobaczyć, jaka będziesz mądra jak stąd wyjdziesz. - syknął w kierunku Nazy, po czym oddalił się z tego miejsca, wraz ze swoimi dwoma przydupasami, którzy odsunęli się w cień po całej tej sytuacji.
Naza zaś wydawała się niewzruszona tym, co do niej powiedział. Odwróciła głowę do Hinagiego.
- Co do Pana zaś, dziękuję, że zareagował Pan w obronie dziewczyn. Jako kierowniczka, przepraszam też za wszelkie niedogodności, które Pana napotkały. Obiecuję, że...
Hinagi zaś nie machnął dłonią.
- Daj spokój, nic się nie stało. Poza tym... - uniósł brew obserwujac, jak kobieta kłania się przed nim. - Wydaje mi się, że znalazłem coś o wiele bardziej interesującego, niż bym się spodziewał.
- Jeżeli jest coś, co mogę zrobić, by poprawić Pana pobyt w tym miejscu, to chętnie usłyszę.
- A jest. Ale to... porozmawiamy na osobności. Będę czekał na dole. - powiedział, po czym machnął dłonią i również odszedł od Was.
Naza na samym końcu spojrzała na Was.
- W normalnych warunkach, mieliby Państwo zagwarantowany darmowy wieczór w Białej Wstędze, jednak warunki normalne nie są. - uśmiechnęła się, po czym jak gdyby nigdy nic przysiadła się do Was. Kobieta poruszała się dostojnie. Co ciekawe, Arii mógłby przysiąc, że kiedyś już... spotkał kobietę? Ale kurwa gdzie?
Wtedy też zza rogu wyszła Fukuhira, która dosiadła się do Waszej trójki. Naza popatrzyła na Waszą trójkę.
- Cóż, jesteśmy w komplecie. Chciałabym dowiedzieć się od Was, co GEJSZA robi w moim kabarecie i kim Wy jesteście. - powiedziała, odchylając się i spoglądając na Was. - Nawet nie wiecie, jak bardzo jestem ciekawa legendy, którą mi zaraz opowiecie. I Ty, Gejszo, wypowiadasz się ostatnia. Zaczniemy od Ciebie. - powiedziała i spojrzała na... Shinsa. -
Hoshi Yuki - klik
Kodari Hoshigaki - klik
Mikoto Yuki - klik
Azumi Kuni- klik
Minda Hoshitsu - klik
Sugihaya Shitsuyo - klik
Rikisone Hone - klik
Aritsuka Umekiko - klik
Nozuki Kaneya - klik
Mizami Kuni - klik
Shi Kiyoko
Fukuhira - klik -> klik
Yatta Uchiha - klik
Nori Mateki - klik
Kamibara
Sagawa
Kagawa
Hinagi Hozuki - klik
Bubaigawara - klik
Naza - Klik
- 11 lut 2026, o 11:36
- Forum: Ryuzaku no Taki
- Temat: Tengutsu - Wioska niedaleko Ryuzaku
- Odpowiedzi: 9
- Odsłony: 112
Re: Tengutsu - Wioska niedaleko Ryuzaku
Kobieta powiedziała o dość interesującym temacie, mianowicie o trzęsieniach ziemi w tym regionie. Nizan próbował dzięki swojej wiedzy architekta, ale też z tego co się trochę nauczył o regionie wywnioskować, czy rzeczywiście istniała realna szansa na... trzęsienie ziemi w tym miejscu? Czy raczej była pewność, że musiało być to trzęsienie ziemi, które spowodowane było pomocą ze strony Shinobich? Takie wnioski mogły mu pomóc by zlokalizować co się tak naprawdę stało.
W każdym razie, podszedł do miejsca gdzie było wskazane przez kobiecinę, jako potencjalną miejscówkę Hiragiego i tym samym Nizan przedostał się pod ziemią za mury. To co zobaczył go zdziwiło. Willa? A raczej rezydencja? Dwór? No w każdym razie kawał nieruchomości i kimkolwiek był ten człowiek, zaczynał wychodzić poza ramy zwykłego łebka, który prowadził jakieś badania. Nadal, to co widział, przerastało trochę jego wyobrażenie. Ktokolwiek się tym miejscem zajmował, raczej znał się na robocie. Oglądał przez chwilę poprzestawiane kamienie, lecz nie chciał tutaj też tracić więcej czasu, gdyż ryzykował rozpoznaniem przez jakiegoś przypadkowego gapia, który właśnie zmierzał po ulicy przed dworem.
Kunisaku gdy zszedł pod linię zawalonego dworu, odszukał coś, co momentalnie rzuciło mu się w oczy. Ponownie - ukryte przejście, które prowadziło gdzieś w głąb ziemi. No i tutaj Nizan miał trochę problem koncepcji. Bo po co robić wejście przed budynkiem, na widoku? Ukryte przejście? Lepiej chyba takie coś stworzyć wewnątrz piwnicy, lub z jakiegoś pokoju, który nie przypomina w żaden sposób obiektu, gdzie miało znajdywać się wejście.
To były tylko domysły Nizana pod kątem tego, jak on by przyszykował takie coś, ale w sumie... może potrzebowali coś wnosić i wynosić przez to ukryte wejście? No nic, w sumie Nizan mógł zbadać dwór dokładniej, ale chyba nie było teraz takiej potrzeby. Skupi się na wejściu.
W związku z tym, Nizan podnosi kamien i odstawia go, po czym zamierza wejść do tajemniczego, ukrytego miejsca. Jeżeli okaże się, że tam są jakieś drzwi czy coś - to również poszuka jakiejś wajchy czy przełącznika, by je otworzyć. Od biedy - wersja siłowa.
W każdym razie, podszedł do miejsca gdzie było wskazane przez kobiecinę, jako potencjalną miejscówkę Hiragiego i tym samym Nizan przedostał się pod ziemią za mury. To co zobaczył go zdziwiło. Willa? A raczej rezydencja? Dwór? No w każdym razie kawał nieruchomości i kimkolwiek był ten człowiek, zaczynał wychodzić poza ramy zwykłego łebka, który prowadził jakieś badania. Nadal, to co widział, przerastało trochę jego wyobrażenie. Ktokolwiek się tym miejscem zajmował, raczej znał się na robocie. Oglądał przez chwilę poprzestawiane kamienie, lecz nie chciał tutaj też tracić więcej czasu, gdyż ryzykował rozpoznaniem przez jakiegoś przypadkowego gapia, który właśnie zmierzał po ulicy przed dworem.
Kunisaku gdy zszedł pod linię zawalonego dworu, odszukał coś, co momentalnie rzuciło mu się w oczy. Ponownie - ukryte przejście, które prowadziło gdzieś w głąb ziemi. No i tutaj Nizan miał trochę problem koncepcji. Bo po co robić wejście przed budynkiem, na widoku? Ukryte przejście? Lepiej chyba takie coś stworzyć wewnątrz piwnicy, lub z jakiegoś pokoju, który nie przypomina w żaden sposób obiektu, gdzie miało znajdywać się wejście.
To były tylko domysły Nizana pod kątem tego, jak on by przyszykował takie coś, ale w sumie... może potrzebowali coś wnosić i wynosić przez to ukryte wejście? No nic, w sumie Nizan mógł zbadać dwór dokładniej, ale chyba nie było teraz takiej potrzeby. Skupi się na wejściu.
W związku z tym, Nizan podnosi kamien i odstawia go, po czym zamierza wejść do tajemniczego, ukrytego miejsca. Jeżeli okaże się, że tam są jakieś drzwi czy coś - to również poszuka jakiejś wajchy czy przełącznika, by je otworzyć. Od biedy - wersja siłowa.
- 10 lut 2026, o 09:43
- Forum: Tereny Sporne - Półwysep Antai
- Temat: Północno - wschodnie wybrzeże
- Odpowiedzi: 370
- Odsłony: 34986
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Ostateczne Starcie
Ścieżka Przeznaczenia - Anzou i Haruka
Wszyscy ze spokojem odetchnęli jak okazało się, że sojusz został zawarty między klanami. Haruka zapytała o możliwość dołączenia Fugaty, która skinęła głową, by ta mogła usiąść, lecz Fugata ewidentnie jeszcze chyba nie ufała w to wszystko, bo widać było, że pozostaje czujna i nie zamierza jeszcze się spoufalać.
Anzou i Haruka jak chcieli, to mogli się napić przy stole, gdzie za główną kelnerkę i polewaczkę zaczęła robić nikt inny jak Shira. Haruka mignęła do Yadasu, że ta wygląda obłędnie, na co ambasadorka zaczerwieniła się i również mignęła.
- Dziękować. Bardzo się stresować. - Yadasu migała dość... spokojnie. W miarę łatwo było czytać to, co robi. - Udać się. Być zadowolona i dumna. Nie wiedzieć jak, ale to zrobić. Liczyć, że Liderka też być dumna.
Jirou odchrząknął, po czym spojrzał zarówno na Harukę i Yadasu.
- Nie migajcie przy stole. - powiedział krótko, ucinając "pogawędkę" najmłodszych stażem (i wiekiem?) sióstr. Shira przewróciła oczami, gdy akruat była za Jirou, po czym sama mignęła szybko.
- Nie przejmujcie się staruchem, w jego wieku o tej porze to się już śpi, więc nie ma humoru.
Jirou jednak odwrócił się i spojrzał na Shirę.
- Chcesz coś powiedzieć?
- Ja? Nie. Po co. Nigdy w życiu. - teatralnie wzruszyła ramionami.
Krótka wymiana zdań w klanie Kujaku nie zaważyła jednak na niczym, bo Kaminari ze sobą też chwilę rozmawiali.
- Poważnie poszłaś sprawdzić się z bijuu? - zapytała Chino unosząc brew.
- No przecież nie na ryby. - mruknęła Kagada. - Jakbym się nie spóźniła, to by wyszło idealnie. Nie sądziłam, że muszę tyle przebiec. Czeka mnie... trudny czas teraz. - powiedziała.
- Co zamierzasz? - spytała krótko Chino, a Kagada spojrzała na nią z iskrą w oku.
- Zamierzam osiągnąć poziom z legend. Sumo dawał radę sparować z bestią, a ja dwa razy do niego podeszłam i nie miałam szans. Za trzecim razem zamierzam go zlać.
- Masz jakąś chorą manię na temat tego człowieka.
- To nie Ty wysłałaś swój oddział do walki z demonem. Gdzie sama powinnaś być w stanie wszystkich ochronić.
Chino popatrzyła chwilę na Kagadę.
- Ano, nie ja. - westchnęła. - Ale nadal, z tymi awansami to trochę odwaliłaś.
Nagle Ebishiro uniosła się i popatrzyła na Kagadę.
- O właśnie. O tym kochana, to sobie jeszcze porozmawiamy. Ale to na osobności. - powiedziała. Po Ebishiro widać było, że kobieta jest równie zmęczona dzisiejszym dniem, co i Jirou. Jednak Jirou nosił maskę, więc trudno było zobaczyć jego prawdziwe emocje. - Po wszystkim nie odchodź za daleko.
Seinin chyba jednak nie była zbyt poruszona tą burą, bo wzruszyła ramionami.
- Mam to w dupie, zrobiłam jak uważam. - na te słowa Ebishiro wzięła powietrze w usta i aż musiała pohamować, by czegoś nie powiedzieć.
Zaku delikatnie podniósł się, przyjmując uwagę wszystkich.
- Plan sojuszu zawiera następujące założenia. Klan Kaminari i Kujaku dzielą się ziemiami, gdzie punktem granicznym staje się osada. Ze względu na historyczny moment, dzięki uprzejmości zarządcy Toshikai zmieni swoją nazwę na Kujanari, by uczcić to wydarzenie. Dzięki temu, osada Kujanari staje się zwolniona z podatków na okres pięciu lat. Po tym okresie, jako osada graniczna, będzie płacić po połowie podatki zarówno na klan Kujaku, jak i Kaminari.
Zarządca ukłonił się i zabrał głos.
- Pierwszy punkt, czyli podział osady wydawał się rozsądny. Zamiast o niego walczyć, zrobić z niego bastion i znak dla innych, że da się dogadać. My jako osada przyjmiemy nazwę, by uhonorować to co się tutaj działo, zaś Wy zwalniacie nas za to z podatku i robimy tutaj miasto kupieckie. Największe na półwyspie. W zamian, za pięć, gdzie bez podatków będziemy mogli rozwinąć skrzydła, Wasze przychody będą dużo większe, niż byłyby obecnie. Poza tym, rozwinie się więcej osad dookoła. Owszem, ziemie są jałowe, ale nie morze i handel morski. Będziemy wspierać po równo i górną część półwyspu, jak i dolną. Nie możemy walczyć o ziemie, to będziemy je wspólnie rozwijać. Cóż, początkowo wnioskowałem o dziesięć lat ulgi podatkowej, ale w pięć też się rozwiniemy.
- Zgadza się. To wielkie ułatwienie, jeżeli zarządca zdecydował się tak bardzo pójść na rękę i współpracować.
- Jestem handlarzem. Zmiana nazwy w zamian za 5 lat ulgi? Biorę w ciemno. - powiedział, delikatnie się uśmiechając.
- Dalej... wszystkie ziemie od północy stają się nierozerwalną i integralną częścią klanu Kaminari, zaś na południu klanu Kujaku. Obie strony zgodziły się na to, by przez rok ludzie mogli zmieniać przynależność bez żadnych reperkusji i tym samym mogli przenosić się między granicą tak jak sobie życzą. Oprócz tego, znosi się podatek graniczny i klany nie ustanawiają podatków między sobą na półwyspie. Inaczej mówiąc, strony dążą do tego, by półwysep stał się jak najbardziej neutralny handlowo, by mógł rozwijać się w szybszym tempie. Ze względu na to, że ziemie były objęte wojną, ustanawia się Straż Antai, która będzie składać się z przedstawicieli obu klanów, lecz liderem straży zostaje członek Kujaku. - na te słowa przeszedł delikatny pomruk po stronie Kaminari. - Na ziemiach całego półwyspu, czyli strefy północnej i południowej ustanawia się namiestnika półwyspu, Zaku Kaminari, któremu ma podlegać Straż Antai, ale jednocześnie, który raportuje dwa razy do roku Liderom klanów Kaminari i Kujaku. Yadasu Kujaku zostaje awansowana z rangi ambasadorki do roli zastępcy Namiestnika Półwyspu, na równych prawach co Zarządca. Obie funkcje, czyli Straż Antai jak i Namiestnicy rotują się co pięć lat między klanami. Po śmierci któregoś z Namiestnika Półwyspu, klan mianuje w ramach swoich struktur nowego. Po dwudziestu latach, wybór Namiestnika zmienia się na demokratyczny z obu klanów. Obie strony zastrzegają sobie prawo do możliwości wyłączenia tego zapisku i wystarczy niezgoda jednej ze stron, by system sprawowania namiestnictwa pozostał taki jak był.
A więc Yadasu została... ważna? Nawet bardzo. Co więcej, rola lidera Straży Antai zostawała nieobsadzona.
- Klan Kaminari i klan Kujaku ustanawiają sojusz między nimi, co oznacza brak kontroli granicznej, dopuszczanie obywateli obu stron do osad na równych sobie zasadach, a dodatkowo wsparcie gospodarcze, handlowe i co najważniejsze - wojskowe - w przypadku konfliktów zbrojnych. Klan Kujaku gwarantuje wsparcie klanowi Kaminari na południowych terenach spornych w ramach prowadzonych działań zbrojnych przeciwko Ryuzaku no Taki. Co więcej, klan Kujaku staje się gwarantem paktu o nieagresję i łącznikiem między klanem Kaminari, a klanami Orochi, Soma i Mateki.
- Tak jak mówiłem, nie mogę zagwarantować Wam sojuszu z resztą klanów, bo każdy klan działa osobno, jednak na tne moment mogę zagwarantować Wam pakt o nieagresję, jeżeli chodzi o resztę klanów zza muru. Do tego muszę się spotkać z resztą Liderów. Zrobię to w przeciągu miesiąca. - powiedział donośnym głosem.
- Żeby utrzymać pakt o nieagresję w mocy, klan Kujaku wystawi część armii po stronie Kaminari. - powiedział Zaku.
Wszyscy skinęli głowami.
- Oddział Sióstr Nocy wycofuje się z działań wojennych i skupia na walce z yokai. Jednocześnie, Liderka Sióstr Nocy ze względu na te ustalenie zyskuje prawa równe seininom Kaminari, a dodatkowo Kaminari zadba o to, by sojusznicy Kaminari czyli klan Inuzuka zezwolił Siostrom Nocy na prowadzenie działań przeciwko Yokai bez żadnych ograniczeń. Liderka Sióstr Nocy nie wtrąca się w polityki klanowe Kaminari, a swoich uprawnień używa tylko i wyłącznie do celu eliminacji Yokai.
Shira podeszła i wyjęła list z dekoltu, który pokazała wszystkim.
- List, który otrzymałam od Nori Mateki, seinin klanu Mateki i Liderce Oddziału Gejsz, napawa nas niepokojem. Yokai, które prawie wymordowały nasz klan wróciły. Wtedy, sto lat temu, Chocho-sama, pierwsza Liderka Sióstr Nocy rozprawiła się z nimi, ale... to były inne czasy. Zresztą, te wydarzenie dało początek naszemu oddziałowi. Dziś, sto lat później, Siostry Nocy ewoluowały. Śmiałym jest zakładanie, że yokai się nie zmieniły. Pytanie, które powinniśmy sobie zadać, to... jak bardzo one ewoluowały.
Te słowa sprawiły, że Yadasu i Fugata wyprostowały się jak strzały. Fugata zrobiła krok do przodu.
- Poczekaj. Harpie wiedźmy... wróciły? Przecież to niemożliwe. - odparła, a na beznamiętnej twarzy Fugaty po raz pierwszy pojawiło się poważne zaniepokojenie.
- Tak. Jedna z gejsz napotkała je na swojej drodze. Nie ma mowy o przypadku. Czeka nas... - Shira zmrużyła oczy. - ... najtrudniejsza walka, jaką przyjdzie nam stoczyć. Jest rzecz, której obawiam się najbardziej.
Pytanie, które zadały sobie wszystkie Siostry Nocy, ale i Jirou.
- Co, jeśli ich genjutsu zacznie działać również na kobiety?
Na sali zapadła cisza.
- Klan Kaminari będzie mógł przygotować oddział zabójców yokai, by pomóc Siostrom Nocy. Jednak, nie obraźcie się, ale w te bujdy o duchach wierzę najmniej. Muszę to zobaczyć na własne oczy, bo... no po prostu nie.
- Pani Ebishiro, ujmę to tak. Jak Pani zobaczy Harpie Wiedźmy, to będzie już za późno. To jedne z najbardziej skomplikowanych yokai, które istniały. - zaczęła. - Nie dość, że mają bardzo problematyczne zdolności, to poruszają się w grupach. Wytworzyły coś na styl... hierarchii, ale także oddziałów. Jeżeli ludzie dowiedzą się, że wróciły, zyskają jeszcze na sile. Najgorsze jest to, że im starsze osobniki, tym mają więcej inteligencji. Potrafią zastawiać pułapki, atakować w skoordynowany sposób. - usta Shiry wydłużyły się w linię. Haruka mogła poczuć, że pierwszy raz Shira nie jest czegoś pewna. - Jest tak wiele niewiadomych, że strach pomyśleć, czy podołamy. A jak nie podołamy, to kto podoła? Jesteśmy oddziałem, które od ponad stu lat specjalizuje się w eksterminacji yokai. Nie ma nikogo na świecie, kto jest w tym lepszy od nas. A my nadal do dziś nie wiemy, czy Harpie Wiedźmy to bardziej odmiana Oni, czy Tengu. Nie mamy prawie żadnych zapisków na ich temat, bo wszyscy uznali, że umarły. Wiemy tylko tyle, co opowieści przekazywane ustnie przez Siostry. Nie mniej, już poczyniłam przygotowania i gdy nadejdzie godzina sprawdzianu, Siostry Nocy będą gotowe.
Na sali zapanowała cisza. Yokai. Czyżby było coś, co było większym jokerem niż sama Kagada?
- Klan Kujaku dostarczy maski do klanu Kaminari, tak, aby były dostępne i aby handel mógł się poruszać do Kinoko no Rakuen. Handlowcy zostaną odpowiednio przeszkoleni przez klan Kujaku na ziemiach klanu Kaminari, aby Ci mogli przewozić towary w obie strony między klanami. - przerwał ciszę Zaku.
Zaku potem przez dobre trzydzieści minut mówił o kolejnych ustaleniach między klanami, ale były to już raczej czysto organizacyjne lub operacyjne rzeczy, które trzeba podjąć. Gdy skończył mówić, wszyscy zgodnie skinęli głowami.
- Nawet nie wiecie, jaka to ulga. Naprawdę. - powiedział zarządca i wstał, otwierając jedną z szafek. Wyjął coś w postaci racy, z którą podszedł do okna. Otworzył je, wystawił rękę i wystrzelił w powietrze. Zielony znak śmignął po niebie. - To znak dla ludzi, że się udało. Teraz blokada zostanie zdjęta. My jutro zaś wydamy największy festiwal jaki widzieliście, a dodatkowo zostaną wręczone odznaki dla wszystkich za udział w walce z bijuu.
Zarządca uśmiechnął się, po czym zamknął okno. Niestety, nie widział Gzika, który siedział ze skrzyżowanymi nogami nad nim. Zamknął okno i wrócił do pozostałych.
Dziś wszyscy mieli się już rozejść do domów i odpocząć przed jutrem. Siostry Nocy jak i Anzou wrócili do siedziby Kujanari, gdzie mogli odprężyć się przy rozmowach, lub po prostu iść odpocząć. Oficjalnie, blokada została zdjęta, ludzie wyszli na ulicę i mimo tego, że było ciemno, to zapanował gwar. Trwał on jednak krótko, bo następnego dnia miała odbyć się wielka ceremonia wręczenia nagród i tak dalej.
Shira powiedziała Fugacie, Yadasu i Haruce, by narazie nie wspominały o Harpiach reszcie dziewczyn. Chciała, by ten jeden wieczór, który miał nadejść, był poświęcony rozrywce. Dla niektórych, miał to być ostatni wieczór spędzony na zabawie.
Klany Kujaku i Kaminari dogadały się. Sojusz został osiągnięty. Jednak to, co nadchodziło miało przyćmić wszystko. Dla niektórych, osiągnięcie sojuszu było czymś wielkim i niezastąpionym.
Te osoby, które sądziły, ze sojusz to osiągnięcie sufitu, nawet nie wiedziały jak się myliły. Wszystko co dobre, kończyło się szybko. Przyszłość miała być obfita w krew, pot i łzy. Wielkie talenty miały pojawić się na scenie politycznej, jak i wojennej. Wielcy antagoniści mieli zacząć terroryzować wszystkich naraz, a zapomniane demony właśnie przebudzały się z ponad stuletniego snu.
Jednak, to był dopiero początek. Teraz, wszyscy mieli świętować.
Sojusz Kaminari i Kujaku został zawarty.
Anzou i Haruka. Ścieżka Przeznaczenia.
W tym momencie kończymy oficjalną część interwencji fabularnej pod tytułem "Finał Wojny Kujanari". Chciałem Wam obojgu serdecznie podziękować za przygodę, która trwała ponad... 25 stron wspólnej fabuły. Zarówno dziękuję Anzou i jego misjom, gdzie mogłem zademonstrować potęge bijuu i podwaliny do całego wątku ekspansji Kaminari, bo w ogóle nie spodziewałem się, że będzie jakiś finał wojny, jak i Haruce, gdzie Siostry Nocy stały się chyba moim najlepszym dziełem artystycznym (o ile mogę to tak nazwać). Liczę na to, że bawiliście się tak dobrze jak i ja. Dawno nie miałem czegoś takiego, by tak wyczekiwać postów graczy i godzinami rozkminiać co zrobiłby dany NPC czy jak mogę bardziej poddymić by nadać jeszcze więcej epickości niektórym momentom. Co więcej, historia, której chyba nikt się nie spodziewał - spodobała się nie tylko mi, bo widziałem, że wiele graczy poza Haruką i Anzou też wyczekiwała dalszych przygód Oddziału Kagady i Sióstr Nocy, ale i Gzika, który mieszał i zamierza nadal mieszać. Graczom, którzy śledzili te wątki poza Haruką i Anzou również dziękuję - to zawsze motywuje do dalszego działania, jak się obserwuje, że ludzie na SB wiedzą o co chodzi i komentują najnowsze wątki.
Obawiałem się mocno momentu, w którym będziemy musieli się rozstać i pójść dalej, jednak nic nie trwa wiecznie. Jednak nie smutajcie się. To co nadciąga, jest dużo grubsze i ja też przy prowadzeniu wielu rzeczy ewoluowałem jak Harpie Wiedźmy. W S2 zapowiadam rozpierdol zarówno mechaniczny jak i częściowo fabularny na taką skalę, gdzie Sandały, Inosze, Hikary i Hoszie z Jawą się chowają. (licze, ze hoszi tego nie przeczyta bo robi podsumowanie, a jak ktos jej nakabluje i ustale kto, to lamie mu wity w pierwszej misji S2)
Dla Anzou i Haruki: Oficjalnie, jesteście wolni, ale nie do końca. Przygotowałem jeszcze drobny epilog-arc na festiwalu, gdzie mam jedną, czy dwie niespodzianki. Jednak, jeżeli chcecie, to możecie już wyjść z interwencji i iść w swoją stronę, a ja w kolejnym poście nadam Wam odpowiednie nagrody. Określcie się na grupce discordowej i... co.
Dzięki wielkie za gierkę!Shira Kujaku - klik
Hisamida Kujaku - klik
Waba Kujaku - klik
Fugata Kujaku - Klik
Nagome Kujaku - klik
Muwara Kujaku - klik
Niyomi Kujaku - klik
Urasano Kujaku - klik
Yadasu Kujaku - klik
Gzik - klik
Osanen Kujaku - klik
Asaro Kujaku - klik
Haradate Kujaku - klik
Chino Kaminari - klik
Ebishiro Kaminari - klik
Chocho Kujaku - klik
Chishiba Kujaku - klik
Zarządca Toshikai Hyuto - klik
Jirou Kujaku - klik
Harige Okudo - klik
Kagada Kaminari - klik
Yai Kaminari - klik
Sanda Kaminari - klik
Moshi Kaminari - klik
Zaku Kaminari - klik
- 10 lut 2026, o 07:50
- Forum: Ryuzaku no Taki
- Temat: Tengutsu - Wioska niedaleko Ryuzaku
- Odpowiedzi: 9
- Odsłony: 112
Re: Tengutsu - Wioska niedaleko Ryuzaku
Nizan liczył na to, że będzie potrafił nawiązywać znajomości równie dobrze jak pewna kobieta z tatuażem skrzydeł na plecach, lecz to musiało się dopiero okazać. Co więcej, narazie szło mu nawet nieźle, bo babuszka, którą zapoznał wydawała się... jak to babuszka. Kunisaku dostrzegł już, że kobieta raczej nie była najprzyjemniejszą osobą na świecie, ale przecież nie przyszedł tutaj poznawać nowych członków rodziny. Miał cel, a takie skrócenie relacji miało mu pomóc. Z ciekawostek, to chyba kobieta nie bardzo uwierzyła w historię z przetworami, ale no... Nizan się tym nie przejął.
- A te trzęsienie ziemi to jakieś wywołanie przez shinobi, czy naturalne? - zapytał, udając ciągle rozmowę, która była po prostu bardziej zabiciem czasu, niż wywiadu środowiskowego. Do tego miał grać tonem i głosem, udawać znużonego. Liczył, że płynie w niego ta część krwi Araty i Ayatsuri, która była odpowiedzialna za teatralne zagrywki czy też imitowanie i naśladowanie niektórych rzeczy. - To przy tej chałupie jego też pewnie nikt się nie kręcił, jak zginął. Jak dach mu się zwalił na łeb, to kto by chciał w takim czymś mieszkać. - westchnął, tym razem nie zadając pytania, ale licząc, że kobiecina w jakiś sposób podchwyci temat do poplotkowania i uchyli jeszcze jakiegoś rąbka tajemnicy.
Gdy skończył pracę, wyjął słoik z plecaka. Miał go dać Shimie, ale mają tego cały magazyn, to weźmie inny na podmiankę, jak będzie wracać.
- To jak on nie żyje, to proszę. Dla Pani. Jemu chyba się już i tak nie przyda. - powiedział, wzruszył ramionami, a potem odszedł i pomachał na do widzenia.
Teraz musiał jakoś zakraść się sprytnie do tego budynku. Nizan nie chciał wzbudzać podejrzeń, tak więc na początek zapamiętał sobie gdzie stoi budynek i jak tam się dostać, a raczej znaleźć najkrótszą drogę, a potem stanął gdzieś z boku i jak upewnił się, że nikt nie patrzy, to zamierzał najnormalniej w świecie... zapaść się pod ziemię. Chodzenie i kręcenie się przy budynku mogło wywołać jakieś niepotrzebne zamieszanie, więc Nizan stwierdził, że dostanie się do środka w miarę po cichu. W związku z tym, po użyciu techniki dotonowej, miał przenieść się pod ziemią - najlepiej do środka samej rezydencji, a jak nie, to przynajmniej gdzieś z tyłu budynku, tak aby mógł wyjść i znaleźć drogę do środka.
- A te trzęsienie ziemi to jakieś wywołanie przez shinobi, czy naturalne? - zapytał, udając ciągle rozmowę, która była po prostu bardziej zabiciem czasu, niż wywiadu środowiskowego. Do tego miał grać tonem i głosem, udawać znużonego. Liczył, że płynie w niego ta część krwi Araty i Ayatsuri, która była odpowiedzialna za teatralne zagrywki czy też imitowanie i naśladowanie niektórych rzeczy. - To przy tej chałupie jego też pewnie nikt się nie kręcił, jak zginął. Jak dach mu się zwalił na łeb, to kto by chciał w takim czymś mieszkać. - westchnął, tym razem nie zadając pytania, ale licząc, że kobiecina w jakiś sposób podchwyci temat do poplotkowania i uchyli jeszcze jakiegoś rąbka tajemnicy.
Gdy skończył pracę, wyjął słoik z plecaka. Miał go dać Shimie, ale mają tego cały magazyn, to weźmie inny na podmiankę, jak będzie wracać.
- To jak on nie żyje, to proszę. Dla Pani. Jemu chyba się już i tak nie przyda. - powiedział, wzruszył ramionami, a potem odszedł i pomachał na do widzenia.
Teraz musiał jakoś zakraść się sprytnie do tego budynku. Nizan nie chciał wzbudzać podejrzeń, tak więc na początek zapamiętał sobie gdzie stoi budynek i jak tam się dostać, a raczej znaleźć najkrótszą drogę, a potem stanął gdzieś z boku i jak upewnił się, że nikt nie patrzy, to zamierzał najnormalniej w świecie... zapaść się pod ziemię. Chodzenie i kręcenie się przy budynku mogło wywołać jakieś niepotrzebne zamieszanie, więc Nizan stwierdził, że dostanie się do środka w miarę po cichu. W związku z tym, po użyciu techniki dotonowej, miał przenieść się pod ziemią - najlepiej do środka samej rezydencji, a jak nie, to przynajmniej gdzieś z tyłu budynku, tak aby mógł wyjść i znaleźć drogę do środka.
- 10 lut 2026, o 07:27
- Forum: Rozliczenia PH
- Temat: Nizan
- Odpowiedzi: 7
- Odsłony: 302
- 9 lut 2026, o 18:48
- Forum: Tereny Sporne - Półwysep Antai
- Temat: Północno - wschodnie wybrzeże
- Odpowiedzi: 370
- Odsłony: 34986
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Ostateczne Starcie
Ścieżka Przeznaczenia - Anzou i Haruka
Pojawienie się Kagady i tego, co powiedziała sprawiło, że wszystkim stanęły na chwilę serca. Anzou, w pierwszej chwili nie chciał nawet uwierzyć w to, że kobieta, która przed nim stoi to jego seinin. Owszem, wygląd się zgadzał, ale nie to, jak się zachowała. Czy przypadkiem Kagada sama nie mówiła, że nie chce tutaj więcej rozlewu krwi? Może nie wprost, ale w jej pokręconej, prostolinijnej psychice tak było. Do teraz?
Nie mniej, po otworzeniu drzwi z hukiem, Fugata nie kalkulowała. Dziewczyna mimo tego, że była Siostrą Nocy, to była też piekielnie doświadczoną kunoichi. Przeżyła 8 lat w oddziale Chishiby i nawet, jeżeli z tym walczyła, w takich sytuacjach jak ta, wkraczał on. Rozdzierający wszelką świadomość na drobne kawałeczki. Fugata znała go, a ten przyjaciel, na którym polegała wiele, wiele lat - imię miał jedno.
Instynkt.
Dźwięk wyciąganej katany zaśpiewał w cichym pomieszczeniu, a sam Anzou mógł zobaczyć, że Fugata nie żartowała. Doskoczyła do Kagady i przystawiła ostrze do witalnego punktu. Jej wzrok był zdeterminowany, ale też nie wykonała kończącego pchnięcia.
Haruka biegła za Fugatą, by nadążyć i w locie zaczęła składać pieczęci. Anzou był również przygotowany i wokół jego ciała zaiskrzyły lasery, gotowe do wykonania kończącego uderzenia. Ogon Haruki znalazł się między Anzou i Fugatą. Fugata zaś nie patrzyła na Anzou. Wiedziała, że jeżeli ma zabić Kagadę, nie ma prawa nawet na ułamek sekundy spuścić z niej wzroku.
W drzwiach wykonał się pat, gdzie Fugata miała zabić Kagadę, Anzou miał zabić Fugatę, a Haruka go przed tym powstrzymać. Kagada zaś... stała nieruchomo i patrzyła się na twarze chyba bardzo mocno zdziwionych ludzi w środku. Zaku patrzył trochę z niedowierzaniem na to co widzi, Yadasu wprost miała otwarte usta, Jirou siedział z założonymi rękoma na klatce piersiowej, Shira uśmiechała się szeroko trzymając zamknięte oczy. Harige chyba była już lekko wstawiona, bo zmrużyła oczy, a przy niej stały dwie opróżnione butelki po sake.
Ebishiro patrzyła najbardziej neutralnie na to co się działo, a Chino... tylko się skrzywiła.
Kagada zrobiła trzy kroki do przodu i stanęła wyprostowana, zaś Fugata... doskoczyła do niej ponownie, trzymając ciągle katanę przy jej plecach. Kagada wzięła oddech.
- Sanbi nie będzie już problemem. Przynajmniej dziś. - powiedziała, po czym przekręciła głową i karkiem na obie strony. - Odciągnęłam skutecznie jego uwagę, tak więc powiem krótko. - wzięła oddech i spojrzała na Chino.
Nastąpiła krótka chwila ciszy, a wszystkie światła zostały skierowane na Kagadę. Cokolwiek planowała kobieta, właśnie... wywracała stolik z negocjacjami?
- Albo się dogadujecie, albo zabijamy ich na miejscu. - powiedziała mrużąc oczy i spojrzała na Chino. - Nie będzie więcej wojen na moich ziemiach. Na moich rodzimych ziemiach. W dupie mam te wszystkie polityczne gierki, nie mam do tego głowy. Ale nawet ja wiem, że jałowa ziemia to jest ich wina. - wskazała palcem na Jirou. - Ale stało się, a moi rodacy potrzebują teraz pomocy. Zresztą, nie tylko moi. To też Twoi rodacy, Chino. Więc albo zachowamy się jak na Kaminarich przystało, albo jesteśmy pizdy, a nie liderki. - zrobiła krok do przodu w kierunku Chino, ale tym razem Fugata jakby... nie goniła już Kagady. Patrzyła z niedowierzaniem trochę i lekką... dezorientacją?... na to co robiła Kagada. Ta zaś, podeszła i stanęła nad Chino. - Ja nie chcę być takim Kaminari, który teraz będzie rozpierdalać wszystko na swojej drodze zapominając o tym, po co to robię. Kolejna wojna? Pchanie tego frontu do przodu? Pierdoli mnie to. Ludzie na tym półwyspie to moi ludzie. Więc teraz daję Ci wybór, przyjaciółko. - zmrużyła oczy. - Albo się dogadujecie i zaprzestajemy wojny na tych terenach, albo wyrwę temu skurwysynowi w czapce łeb. Po to załatwiłam, żeby bijuu nie był problemy dziś, bo nie zamierzam się z nikim pieścić, jak mam iść na całość. I ta suka z wykałaczką za moimi plecami nie zdąży nawet się zeszczać pod siebie, jak odpalę tryb zabójcy i wyrwę jej łeb, więc w Twoich rękach jest właśnie życie wszystkich w tym pokoju. Bo ja się nie będę powstrzymywać, jak mam do wyboru życie setek cywili, a lidera i seinina innego klanu.
Nastąpiła cisza. W tej chwili to Chino miała zadecydować o tym, jak skończycie. W sumie, to wszyscy? Bo chyba nikt nie zakładał tego, że jak dwóch liderów, dwóch seininów, trzech kogo i Haruczka odpalą się na 10 metrach kwadratowych, to ktoś przeżyje. No, może jedna osoba.
Cały dzień negocjacji poszedł właśnie w pizdu, bo Kagada uznała, że od tak przyśpieszy te rozmowy. W polityce, na takie osoby jak Kagada mówiło się... Joker. Była niekontrolowana, miała swoją prostolinijną taktykę, lecz też na tyle honorową, że nie robiła tego za plecami. Ot, wyszła na mównicę i ogłosiła warunki gry. Teraz grę można było podjąć... albo i nie. Jak było w przypadku Kagady? Pewnie dużo łatwiej by było, gdyby Kagada była tutaj przez ostatnie kilka godzin. A tak?
Chino się skrzywiła jeszcze bardziej. Ebishiro zrobiła dosłownie facepalma, Harige uniosła brew w rozbawieniu.
Jirou głęboko westchnął, a Shira uśmiechnęła się krzywo.
- Kagado, czy Ty... poszłaś odciągnąć bijuu w dniu negocjacji z innym klanem? - zapytała Ebishiro, po czym po prostu włożyła ręce we włosy i w totalnym załamaniu położyła głowę na stole. Jeżeli Ebishiro pilnowała etykiety, tak teraz zupełnie się jej pozbyła. - Jak ja mam... pracować jak moi liderzy, seinini i wszyscy dookoła to takie głąby...
Chino na ten przytyk jeszcze bardziej się skrzywiła. Harige teraz zaśmiała się jeszcze mocniej.
- Haha! Ale przynajmniej sake mają dobre! - powiedziała do zarządcy. - Musisz mi tego dać więcej do stolicy!
Jirou odchrząknął.
- To nie jest czapka, tylko maska. - powiedział.
Kagada spojrzała na niego, lecz bardziej przykuła jej uwagę Shira, która przyłożyła palec do oka i... pociągnęła skórę do dołu, wystawiając jeszcze język do przodu, ewidentnie prowokując Kagadę do jakiegoś ruchu.
- Baaaaakaaaa! - wyszczerzyła się do niej.
Jeżeli ktoś się spodziewał jakiejś walki czy coś, to chyba najprędzej do niej był Anzou, Fugata i Haruka, bo to ta trójka była przygotowana do pojedynku.
- Ymm... Kagado, naprawdę bardzo dobre przemówienie, ale... - Chino zaczęła, po czym machnęła ręką. - A chuj, w sumie już po negocjacjach, to mogę to olać. - powiedziała, po czym spojrzała na załamaną Ebishiro, a sama sięgnęła ręką po flaszkę sake i odkręcając, wyłoiła trzy głębokie łyki. Wytarła brodę, po czym odbiło się jej. - Spóźniłaś się piętnaście minut. Chociaż nie, wróć. Z osiem, kurwa, godzin. Piętnaście minut temu podpisaliśmy porozumienie. Patrz. - Chino machnęła ręką i wskazała na Jirou, który właśnie odstawiał pióro do kałamarza.
Pomiędzy obiema stronami na środku mapy leżał bardzo długi, dostojny zwój. Widać było na nim mapy, oprócz standardowych zapisków.
Tak więc wejście Kagady byłoby i dobre, ale... z pięć godzin temu. Teraz, dzięki pracy Ebishiro i Jirou, którzy byli doskonałymi politykami i strategami, doszli do porozumienia.
Shira zrobiła jeszcze bardziej głupkowatą minę i wyszczerzyła się szerzej do Kagady.
- Baaakaaaa! - powiedziała, robiąc jakieś dziwne przyruchy i miny. - Nie dość, że się spóźniłaś, to wyszłaś na kretynkę.
Liderka Sióstr Nocy ruszyła i kołysząc biodrami na boki stanęła przy Kagadzie, która patrzyła trochę w niedowierzaniu na to co widzi i słyszy.
- Dowiedziałam się tutaj, że masz dwadzieścia dwa lata. Ja mam dwadzieścia cztery. Odkąd jesteśmy sojusznikami, to masz zwracać się do mnie... Shira-senpai. - powiedziała, szczerząc się. - Shira. Senpai. Powiedz ładnie. Shira. Senpai.
Fugata zamachnęła kataną i włożyła ją do pochwy, po czym zrobiła trzy kroki do tyłu, chcąc wyjść z pomieszczenia, ale chyba nawet w jej przypadku ciekawość wygrała, bo nie zamierzała opuścić pomieszczenia, tylko stała na środku z Haruką i Anzou, przysłuchując się temu, co się dzieje. Fugata dała Wam znak, byście "opuścili broń", a raczej anulowali jutsu, bo raczej do przemocy nie dojdzie. Chyba, bo Kagadzie zaczęły palić się styki.
- Jeszcze raz się do mnie odezwij, a Twój kręgosłup będzie wyrwany przez otwór w... - Kagada odwróciła się do Shiry, która teatralnie uniosła palec do góry i zaczęła kiwać nim na boki.
- Teraz tak to nie działa. Jeszcze raz bądź dla mnie niemiła, to oficjalnie nakabluję na Ciebie do klanu. No i zostaniesz zdegradowana, a potem będziesz czyścić latryny. Nie tylko Wasze, ale i nasze.
- Chyba, że najpierw Cię zabiję. Wtedy nie zdążysz.
- Już raz łapy Ci pocięłam, teraz wezmę więcej chakramów na podmiankę. - Shira wzruszyła ramionami teatralnie. - Zresztą, czemu wyglądasz jak gówno. Śmierdzisz i nie wyglądasz elegancko. Ehh... widzę, że będę Ci musiała przeprowadzić szkolenie z etykiety, jak powinna zachowywać się seinin. Poza tym, Chino-san, mówiłam, że akurat wycięcie na plecach, to najmniejszy problem. No i co, nie miałam racji? - zapytała, a na to Chino westchnęła.
- Ano, trochę miałaś.
- Widzisz, Kagada-chan? Wszystko jest daijobu. - powiedziała, po czym wyciągnęła dłoń i poklepała brudną Kagadę po poliku. - No ale co, nie cieszysz się? Zobacz, jak we dwie wypracowałyśmy porozumienie. Nawet nie porozumienie. Sojusz. To coś więcej. - powiedziała, po czym zakręciła piruet na nodze i również podeszła, zgarniając butelkę z sake i odkręcając. - Twoi poddani są cali, nasz klan nie musi martwić się niepotrzebnie wojną z tej strony, my możemy zająć się tym, co do nas należy, a Ty... możesz wrócić do chlania w karczmach. W każdym razie, ostatnio Ci odmówiłam, a dziś to ja częstuję. Twoje zdrowie, Siostro Krwi. Bo ktoś, z kim się łączy siły by odeprzeć bijuu powinien mieć specjalny tytuł. - Shira wypiła flaszkę kilka łyków, po czym wystawiła rękę do Kagady. - Masz. Już nie musisz trzymać tej maski. Jesteśmy sojuszniczkami.
Kagada popatrzyła na Shirę, jakby ciągle w szoku co się odpierdoliło, aż spojrzała na Chino poszukując potwierdzenia.
- Potwierdzam. - powiedziała krótko Chino. - Nigdy się tak nie wynudziłam. A Jirou jest cwaniak, ale Ebishiro chyba większy. W każdym razie, nie mogę się doczekać aż wrócę do formy. Nosi mnie jak jasny paździerz. - po czym wskazała palcem na Shirę. - A Ciebie lubię. Pokażę Ci naszą stolicę w swoim czasie. No i chcę zobaczyć meteoryt. - Chino spojrzała na Jirou. - Obiecałeś mi. - jej ton wyostrzył się.
- Taka była umowa. Chociaż, bardziej Twoja zachcianka, niż część prawdziwej umowy. - powiedział mężczyzna. - Ale tak, pokażę.
Shira ewidentnie przejęła rolę gospodarza, bo Yadasu bała się chyba ruszyć, a Zaku nie bardzo wiedział co powiedzieć. Z kolei zarządca był pośród przepotężnych ninja, więc też odsunął się w cień. Shira zaś w takich momentach błyszczała.
- Uczcijmy to! Siadaj Kagada-chan tutaj, a wy... - odwróciła się w Waszym kierunku. - W sumie to jak już jesteście, to też siadajcie. Chcecie się napić? Tutaj macie miejsce. Kagada-chan napewno będzie chciała usłyszeć, co ustaliliśmy, gdy ona bawiła się w żółwikiem w wodzie.
Kagada usiadła między Harige, a Chino i ochoczo przyjęła sake, które zaczęła pić razem z Harige. Dla Was było miejsce przy Zaku i Yadasu. Fugata stanęła w drzwiach i nie zamierzała chyba iść do przodu, ale widać było, że zamierza posłuchać.
Zaku odchrząknął, po czym wstał i ukłonił.
- Szanowni, pozwólcie, że przedstawię Wam warunki sojuszu, które zostały dziś wypracowane wspólnymi siłami. - uśmiechnął się ciepło, a potem powiedział coś, co sprawiło, że wszystkim spadł kamień z serca. - 28 dnia zimy, 396 roku został zawarty sojusz pomiędzy klanami Kaminari i Kujaku. Gratuluję nam wszystkim.
Chociaż nikt tego nie widział, za oknem na dachu budynku zwisały bezwładnie nogi. Młody chłopak patrzył się w gwiazdy, będąc odchylonym do tyłu i opierając się dłońmi. Wydawało się, że jest skupiony.
- Czyli Kaminari dogadali się z Kujaku. Spodziewałbyś się? - damski głos przeszył ciszę.
Nad Gzikiem stała kobieta w płaszczu, która patrzyła na plecy chłopaka.
- Raczej tak. Musiało to się tak skończyć. Jedni i drudzy nie mieli wystarczających kart do blefu. Cóż, pojawienie się Sanbiego wszystko pokrzyżowało. - powiedział, po czym zapadła cisza. - Shira jest strasznie przebiegła i cwana. Lata świetlna wyprzedza Kagadę w politycznym wyczuciu. Jednak i jedna i druga dołożyła cegiełki. Na swój własny sposób.
- Nie rozumiem, czemu mnie tu przywlokłeś ze sobą. Marnujemy tylko czas. - kobieta odparła szorstko.
- Nudziło mi się. Poza tym, poznałem świetnych ludzi. Muszę mieć materiał na książkę. Opiszę walkę Anzou z Fugatą, opiszę walkę seininów, opiszę nalot na bijuu. Wkońcu... wkońcu uda mi się przebić te zasrane shinobi neko, zobaczysz!
Kobieta warknęła tylko.
- Skończ z tymi pierdołami. Poważnie mówię. - kobieta zacisnęła pięść.
- Przypominam Ci, że to Ty za mną przyszłaś. Ja Ci nic nie mówiłem, ani nie kazałem.
- To oczywiste, że muszę Cię pilnować! I tak za tę samowolkę dostaniemy po dupie. - westchnęła. - Jednak nie o tym chciałam...
Gzik przestał machać nogami i jego wzrok skupił się na jednym punkcie.
- O co chodzi?
Ponownie nastała cisza. Kobieta zrobiła krok do przodu.
- Co zamierzasz? - zapytała cicho. - Nie ukryjesz swojej prawdziwej natury. Wkońcu... nie bez powodu nazywają Cię Shikari しかり ). (przypis autora: chodziło mi japońską odmianę "Grim Reapera", ale nie jako Shinigami).
Gzik odwrócił się, a jego wzrok był pusty. Jeżeli było w nim życie wcześniej, tak teraz była pustka.
- Jakbym Ci powiedział... - jego mimika się nie zmieniła ani na chwilę. - ... to bym Cię musiał zabić.
Shira Kujaku - klik
Hisamida Kujaku - klik
Waba Kujaku - klik
Fugata Kujaku - Klik
Nagome Kujaku - klik
Muwara Kujaku - klik
Niyomi Kujaku - klik
Urasano Kujaku - klik
Yadasu Kujaku - klik
Gzik - klik
Osanen Kujaku - klik
Asaro Kujaku - klik
Haradate Kujaku - klik
Chino Kaminari - klik
Ebishiro Kaminari - klik
Chocho Kujaku - klik
Chishiba Kujaku - klik
Zarządca Toshikai Hyuto - klik
Jirou Kujaku - klik
Harige Okudo - klik
Kagada Kaminari - klik
Yai Kaminari - klik
Sanda Kaminari - klik
Moshi Kaminari - klik
Zaku Kaminari - klik
- 9 lut 2026, o 17:40
- Forum: Ryuzaku no Taki
- Temat: Tengutsu - Wioska niedaleko Ryuzaku
- Odpowiedzi: 9
- Odsłony: 112
Re: Tengutsu - Wioska niedaleko Ryuzaku
Gdy Nizan dowiedział się, że imperialne plany Shimy nie dotyczą tylko i wyłącznie kariery politycznej, ale i powiększaniu rodziny, to... w sumie chyba nie można powiedzieć, że tego nie oczekiwał. Wiedział, że prędzej czy później do tego dojdzie, w tym wypadku chyba ani prędzej, ani później, tylko właśnie jakoś tak pośrodku.
- Ym... no wiesz... to jakby trochę do Ciebie decyzja, jak Ty się z tym czujesz. Rok noszenia w łonie, potem rok wychowywania wyłączą Cię z działań na rzecz naszego całego planu. No, może nie tyle, że wyłączą, co... będziesz mniej mobilna. - podłożył ręce pod głowę i spojrzał w sufit. - Ale jak już wejdziesz w grę, to nie będzie czasu na takie rzeczy. Arata będzie też starsza, to zakładam, że pomoże. Cóż... jeżeli jesteś gotowa, to nie mam nic przeciwko. - powiedział, po czym odwrócił głowę w jej stronę. - Tylko teraz poproszę chłopaka, bo jak kolejna ośmiolatka będzie rysować akty za sto ryo to chyba nie wytrzymie. - posłał jej ostatni uśmiech przed snem.
Osada zdecydowanie zaskoczyła Nizana. O tyle o ile podróż na wozie sprawił, że miał czas poczytać trochę książek, tak oczekiwał chyba zdecydowanie dużo większej dupy, niż to co zastał na miejscu. Dobrze prosperująca wioska była... miłą odmianą. Chyba naprawdę polityka Ryuzaku dawała się we znaki nie tylko w samej stolicy krainy kupiectwa, ale też i dookoła nich. Dobry zarządców ciągnęło do siebie, a więc i tutaj pojawiła się osada, która dawała radę w tych trudnych czasach.
Na jego drodze spotkał trzy budynki, które nadawały się do opisu przedstawionego przez bibliotekarza. I tutaj jak by Nizan na to nie spojrzał, tak no wszystkie trzy pasowały. Trochę rzut monetą. A tak, że był dość charakterystyczny, tak już pewnie cała osada wiedziała, że kręci się tutaj dziwny jegomość. No, Nizan nie zamierzał się zbytnio ukrywać, bo przecież nie robił nic złego. Ot, zamierzał włamać się do pustostanu i poszukać jakichś wskazówek na temat badań. Tak by brzmiała wersja, którą spisali by strażnicy, jakby kogoś zapytali.
Ale... przecież Nizan by nie powiedział nikomu, że planuje się włamać, prawda?
- Ohayo, Oba-san! - powiedział radośnie, machając ręką do kobiety, która rąbała drewno na podwórzu. - A cóż to, wnuczkowie się wyprowadzili i nie zadbali o drewno na opał dla ukochanej babci? - zapytał, wystawiając rękę i odrazu przechwytując siekierę od kobieciny. - Pani mi da, raz dwa to pociacham. - dodał, szczerząc się.
W międzyczasie zamierzał skutecznie, ale nie aż tak szybko zacząć ciąć drewno.
- Przy okazji, niesamowita historia, że się tutaj znalazłem. Wie Pani, że osada wygląda naprawdę świetnie? Nie sądziłem, że przy Ryuzaku panuje taki dobrobyt. W każdym razie, sam w Ryuzaku zakupiłem nieruchomość i okazało się, że wcześniej użytkował ją niejaki Hiragi Genpo. Okazało się, że ma tutaj w osadzie jeszcze jedną nieruchomość, a ja jak robiłem inwentaryzację nowego budynku, napotkałem na kilka... prywatnych rzeczy, które zostawił. Ot, na przykład świetne przetwory w słoikach. Chciałem mu je odnieść, ale nie wiem gdzie dokładnie mieszka. Orientuje się Pani, w którym domu mogę go zastać? Albo który wynajmował? Najwyżej położę mu za bramą czy coś, to sobie odbierze jak już się pojawi.
- Ym... no wiesz... to jakby trochę do Ciebie decyzja, jak Ty się z tym czujesz. Rok noszenia w łonie, potem rok wychowywania wyłączą Cię z działań na rzecz naszego całego planu. No, może nie tyle, że wyłączą, co... będziesz mniej mobilna. - podłożył ręce pod głowę i spojrzał w sufit. - Ale jak już wejdziesz w grę, to nie będzie czasu na takie rzeczy. Arata będzie też starsza, to zakładam, że pomoże. Cóż... jeżeli jesteś gotowa, to nie mam nic przeciwko. - powiedział, po czym odwrócił głowę w jej stronę. - Tylko teraz poproszę chłopaka, bo jak kolejna ośmiolatka będzie rysować akty za sto ryo to chyba nie wytrzymie. - posłał jej ostatni uśmiech przed snem.
Osada zdecydowanie zaskoczyła Nizana. O tyle o ile podróż na wozie sprawił, że miał czas poczytać trochę książek, tak oczekiwał chyba zdecydowanie dużo większej dupy, niż to co zastał na miejscu. Dobrze prosperująca wioska była... miłą odmianą. Chyba naprawdę polityka Ryuzaku dawała się we znaki nie tylko w samej stolicy krainy kupiectwa, ale też i dookoła nich. Dobry zarządców ciągnęło do siebie, a więc i tutaj pojawiła się osada, która dawała radę w tych trudnych czasach.
Na jego drodze spotkał trzy budynki, które nadawały się do opisu przedstawionego przez bibliotekarza. I tutaj jak by Nizan na to nie spojrzał, tak no wszystkie trzy pasowały. Trochę rzut monetą. A tak, że był dość charakterystyczny, tak już pewnie cała osada wiedziała, że kręci się tutaj dziwny jegomość. No, Nizan nie zamierzał się zbytnio ukrywać, bo przecież nie robił nic złego. Ot, zamierzał włamać się do pustostanu i poszukać jakichś wskazówek na temat badań. Tak by brzmiała wersja, którą spisali by strażnicy, jakby kogoś zapytali.
Ale... przecież Nizan by nie powiedział nikomu, że planuje się włamać, prawda?
- Ohayo, Oba-san! - powiedział radośnie, machając ręką do kobiety, która rąbała drewno na podwórzu. - A cóż to, wnuczkowie się wyprowadzili i nie zadbali o drewno na opał dla ukochanej babci? - zapytał, wystawiając rękę i odrazu przechwytując siekierę od kobieciny. - Pani mi da, raz dwa to pociacham. - dodał, szczerząc się.
W międzyczasie zamierzał skutecznie, ale nie aż tak szybko zacząć ciąć drewno.
- Przy okazji, niesamowita historia, że się tutaj znalazłem. Wie Pani, że osada wygląda naprawdę świetnie? Nie sądziłem, że przy Ryuzaku panuje taki dobrobyt. W każdym razie, sam w Ryuzaku zakupiłem nieruchomość i okazało się, że wcześniej użytkował ją niejaki Hiragi Genpo. Okazało się, że ma tutaj w osadzie jeszcze jedną nieruchomość, a ja jak robiłem inwentaryzację nowego budynku, napotkałem na kilka... prywatnych rzeczy, które zostawił. Ot, na przykład świetne przetwory w słoikach. Chciałem mu je odnieść, ale nie wiem gdzie dokładnie mieszka. Orientuje się Pani, w którym domu mogę go zastać? Albo który wynajmował? Najwyżej położę mu za bramą czy coś, to sobie odbierze jak już się pojawi.
- 9 lut 2026, o 13:36
- Forum: Ryuzaku no Taki
- Temat: Tengutsu - Wioska niedaleko Ryuzaku
- Odpowiedzi: 9
- Odsłony: 112
Re: Tengutsu - Wioska niedaleko Ryuzaku
Shima obejrzała miejsce, które chciał jej pokazać Nizan i też doszła do jakichś swoich wniosków. Kobieta wróciła jednak szybko do tego, co mówił wcześniej Nizan. Temat biznesu.
- Tak się zastanawiam. Tutaj mamy dwa cele. Pierwszym z nich zdobycie środków. Chcemy się wzbogacić, więc dlatego cała ta... akcja ze stalą kantaiską. Jednak żeby magazyn nie budził podejrzeń, potrzebujemy otworzyć tutaj jakiś punkt, który nie będzie się rzucał w oczy. Punkt, który obsługuje ludzi, którzy kręcą się dookoła, a jednocześnie nie potrzebuje zbyt dużego magazynu, bo... w magazynie będziemy trzymać stal. W związku z tym, jedyne co mi przychodzi do głowy to jakaś nie wiem... ramenownia? Może mogłabyś otworzyć lokal z daniami z Antai, ale... ze względu na wojnę, to chyba nie jest najlepszy pomysł. Nie chciałbym, byś padła ofiarą jakichś wandalizmów. W każdym razie, jeżeli biznes będzie rentowny, to będziemy gromadzić fundusze szybciej. Taka dywersyfikacja naszej działalności może być dobra, bo biznesy nie będą od siebie zależne. Nie mniej, nawet jak zdecydujemy się na jakiś biznes, tak musimy wymyślić, kogo w nim obsadzić. Nie rozdzielimy się i nie będziemy wszędzie. Musimy stworzyć łańcuch kierownictwa i wtedy... - nagle złapał powietrze i zmęczonymi po całymi dniu oczami spojrzał na żonę. - ... zaczynam gadać jak obłąkany, czy jeszcze nie? Dziś złapałem się na tym, że zacząłem myśleć jak polityk. Ehh.... - westchnął.
Następnym etap podróży była wspólna randka na łyżwach. O tyle, o ile Shima dawała sobie jako tako radę, tak Nizan dobrze jeździł. Nie miał problemu z tym, by pomagać żonie jak ta miała złapać jakąś wywrotkę. Gdy kobieta zażartowała na temat krwi Yuki, Nizan uniósł brew, uśmiechając się.
- Nic mi z tego nie wiadomo, ale jak wiesz, mój rodowód nie do końca jest... ustalony. W każdym razie - żadna Yuki we mnie nie była, ani ja też nie byłem w żadnej Yuki. - puścił jej oczko, oczywiście oczekując symbolicznego uderzenia w bark z słowem "baka".
Ostatnim etapem dnia był moment relaksu, gdzie to Shima musiała zaskoczyć Nizana i jak zwykle - w tym obszarze nie miała sobie równych. Gdy już odprężeni mieli usnąć, Nizanowi się coś przypomniało.
- Czekaj, jakiej czwórce? Powiedziałaś dziś, że czwórce? - zapytał nagle. - Ty spodziewasz się dziecka? W sensie my? Czy policzyłaś kota?
Następnego dnia, Nizan przed wyjściem chciał napisać jeszcze list, ale uznał, że zrobi to jak wróci. Teraz skupił się na tym, by dobrze zjeść, spakować literaturę na drogę i pożegnać się z żoną (i Aratą, jak była). W każdym razie, miał kawałek do przejścia, więc jakby nigdy nic, wyjął na drogę pierwszą z książek i zaczął sobie iść w tamtym kierunku. Jeżeli była jakaś karawana w tamtą stronę - to zamierzał zapytać, czy go zabiorą. A jak nie, to nie.
Na miejscu musiał znaleźć budynek, o którym mówił mu Bibliotekarz. Raczej wiedział, że musi szukać po pustostanie, ale... cóż. Narazie nikogo nie pytał o pomóc, tylko starał się namierzyć miejsce po samych poszlakach, które już miał.
- Tak się zastanawiam. Tutaj mamy dwa cele. Pierwszym z nich zdobycie środków. Chcemy się wzbogacić, więc dlatego cała ta... akcja ze stalą kantaiską. Jednak żeby magazyn nie budził podejrzeń, potrzebujemy otworzyć tutaj jakiś punkt, który nie będzie się rzucał w oczy. Punkt, który obsługuje ludzi, którzy kręcą się dookoła, a jednocześnie nie potrzebuje zbyt dużego magazynu, bo... w magazynie będziemy trzymać stal. W związku z tym, jedyne co mi przychodzi do głowy to jakaś nie wiem... ramenownia? Może mogłabyś otworzyć lokal z daniami z Antai, ale... ze względu na wojnę, to chyba nie jest najlepszy pomysł. Nie chciałbym, byś padła ofiarą jakichś wandalizmów. W każdym razie, jeżeli biznes będzie rentowny, to będziemy gromadzić fundusze szybciej. Taka dywersyfikacja naszej działalności może być dobra, bo biznesy nie będą od siebie zależne. Nie mniej, nawet jak zdecydujemy się na jakiś biznes, tak musimy wymyślić, kogo w nim obsadzić. Nie rozdzielimy się i nie będziemy wszędzie. Musimy stworzyć łańcuch kierownictwa i wtedy... - nagle złapał powietrze i zmęczonymi po całymi dniu oczami spojrzał na żonę. - ... zaczynam gadać jak obłąkany, czy jeszcze nie? Dziś złapałem się na tym, że zacząłem myśleć jak polityk. Ehh.... - westchnął.
Następnym etap podróży była wspólna randka na łyżwach. O tyle, o ile Shima dawała sobie jako tako radę, tak Nizan dobrze jeździł. Nie miał problemu z tym, by pomagać żonie jak ta miała złapać jakąś wywrotkę. Gdy kobieta zażartowała na temat krwi Yuki, Nizan uniósł brew, uśmiechając się.
- Nic mi z tego nie wiadomo, ale jak wiesz, mój rodowód nie do końca jest... ustalony. W każdym razie - żadna Yuki we mnie nie była, ani ja też nie byłem w żadnej Yuki. - puścił jej oczko, oczywiście oczekując symbolicznego uderzenia w bark z słowem "baka".
Ostatnim etapem dnia był moment relaksu, gdzie to Shima musiała zaskoczyć Nizana i jak zwykle - w tym obszarze nie miała sobie równych. Gdy już odprężeni mieli usnąć, Nizanowi się coś przypomniało.
- Czekaj, jakiej czwórce? Powiedziałaś dziś, że czwórce? - zapytał nagle. - Ty spodziewasz się dziecka? W sensie my? Czy policzyłaś kota?
Następnego dnia, Nizan przed wyjściem chciał napisać jeszcze list, ale uznał, że zrobi to jak wróci. Teraz skupił się na tym, by dobrze zjeść, spakować literaturę na drogę i pożegnać się z żoną (i Aratą, jak była). W każdym razie, miał kawałek do przejścia, więc jakby nigdy nic, wyjął na drogę pierwszą z książek i zaczął sobie iść w tamtym kierunku. Jeżeli była jakaś karawana w tamtą stronę - to zamierzał zapytać, czy go zabiorą. A jak nie, to nie.
Na miejscu musiał znaleźć budynek, o którym mówił mu Bibliotekarz. Raczej wiedział, że musi szukać po pustostanie, ale... cóż. Narazie nikogo nie pytał o pomóc, tylko starał się namierzyć miejsce po samych poszlakach, które już miał.


