7. Czarna szkatuła w zielone chrząszcze
Odbieram!
Znaleziono 39 wyników
- 2 gru 2025, o 22:30
- Forum: Rozliczenia PH
- Temat: Jak zwykle mam PH
- Odpowiedzi: 3
- Odsłony: 546
- 2 gru 2025, o 22:27
- Forum: Bank
- Temat: Rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy
- Odpowiedzi: 2
- Odsłony: 737
- 2 gru 2025, o 22:26
- Forum: Ogłoszenia Administracyjne
- Temat: Mikołajki 2025
- Odpowiedzi: 34
- Odsłony: 4684
- 2 gru 2025, o 22:06
- Forum: Tenshikoku (Osada szczepu Kami)
- Temat: Okolice Tenshikoku
- Odpowiedzi: 4
- Odsłony: 584
- 1 gru 2025, o 20:25
- Forum: Tenshikoku (Osada szczepu Kami)
- Temat: Okolice Tenshikoku
- Odpowiedzi: 4
- Odsłony: 584
- 28 lis 2025, o 14:43
- Forum: Tenshikoku (Osada szczepu Kami)
- Temat: Siedziba władzy
- Odpowiedzi: 6
- Odsłony: 2892
- 6 lip 2025, o 00:39
- Forum: Tenshikoku (Osada szczepu Kami)
- Temat: Siedziba władzy
- Odpowiedzi: 6
- Odsłony: 2892
- 5 lip 2025, o 23:37
- Forum: Tenshikoku (Osada szczepu Kami)
- Temat: Siedziba władzy
- Odpowiedzi: 6
- Odsłony: 2892
- 5 lip 2025, o 23:25
- Forum: Tenshikoku (Osada szczepu Kami)
- Temat: Plac treningowy
- Odpowiedzi: 3
- Odsłony: 1347
- 5 lip 2025, o 16:46
- Forum: Misje i Fabuły
- Temat: Zgłoszenia po misje
- Odpowiedzi: 422
- Odsłony: 183052
- 5 lip 2025, o 16:43
- Forum: Tenshikoku (Osada szczepu Kami)
- Temat: Plac treningowy
- Odpowiedzi: 3
- Odsłony: 1347
- 5 lip 2025, o 14:15
- Forum: Tenshikoku (Osada szczepu Kami)
- Temat: Plac treningowy
- Odpowiedzi: 3
- Odsłony: 1347
- 5 lip 2025, o 01:20
- Forum: Antai
- Temat: Ruiny spalonego domu
- Odpowiedzi: 73
- Odsłony: 25738
Re: Ruiny spalonego domu
Dzisiejszy dzień był nieco zimniejszy niż poprzednie, a chłodny wiatr targający drzewami nie pomagał chłopcu w wędrówce po Antai. Plecak ciążył mu na plecach, nogi powoli odmawiały dalszej wędrówki. Dzięki mapie prowincji Tao wiedział, gdzie zmierza: ku drodze prowadzącej do Morskich Klifów, gdzie zaczynał się las stanowiący barierę dla rozpędzonego wiatru.
Na uboczu niedaleko drogi stała ruina, spalony domek o którym młody ninja usłyszał podczas jednego z postojów swojej wędrówki. Podobno był to kiedyś wspaniały dom, ale nie było teraz możliwości dociec co się w owym miejscu wydarzyło. Ważne było, że istniejące tam budyneczki stanowiły ochronę przed nieprzyjaznymi warunkami atmosferycznymi, a to było chłopcu najbardziej potrzebne.
W jednym z budynków, tym najlepiej zachowanym, znajdowała się graciarnia. Chłopak wyrzucił z niej nieco rzeczy, robiąc miejsce na ognisko tuż pod dziurą w dachu i połamał jakieś stare mebelki pozyskując drwo na opał, by po chwili rozpalić ognisko, które przyniosło chłopcu ciepło. Cztery ściany i większość dachu była w dobrym stanie, więc chłopak był wdzięczny za to, że udało mu się znaleźć schronienie. Położył na ognisku małą menaszkę wypełnioną wodą, by ta się ociepliła, a sam ściągnął z szyi zwój, po czym rozwinął go w odpowiednim miejscu i zaczął czytać przy lekkim świetle ogniska. To, że już się ściemniło i czuł znużenie podróżą, nie uprawniało go przecież do odpoczynku.
Kartka papieru, którą miał przed sobą, wyglądała zwyczajnie. Chłopak zanurzył pędzel w tuszu i powoli, z niemalże chirurgiczną precyzją starał się wykonać poprawnie pieczęć, którą miał nanieść na kartę. Nie obyło się bez paru kleksów, więc końcowy efekt musiał zostać zwinięty i wrzucony jako paliwo do ognia.
Zaczynamy od nowa, pomyślał, rozkładając przed sobą kolejną kartkę papieru. Idealna formuła zabierała czas, a dodatkowo wtłaczanie do karteczek chakry tak, by zyskały ponadnaturalne zdolności wymagało stałej koncentracji. Pociągnięcie za pociągnięciem, chłopak robił to, co uwielbiał: zanurzał się w piśmie, symbolach sztuk tajemnych które nieliczni potrafili odczytać, jeszcze mnie ludzi umiało je rozszyfrować, a tylko wybrani byli w stanie je tworzyć. Kartka za kartą rósł stos dobrze wykonanych pieczęci, gdy wszystkie nieidealne lądowały w ognisku... --<>-<>-<>-- Nad ranem obudził go słowik. Chłopak wyprostował się widząc, że już jest ranek, ognisko zgasło, a ostatnia kartka, zapisana w połowie przykleiła się do jego twarzy. Oderwał ją i skrzywił się widząc, że i to, co miało być wrzątkiem wyparowało zupełnie z garnuszka postawionego wczoraj na palenisku. Chłopak napił się reszty wody schowanej "na wszelki wypadek" i wrócił do pisania. Teraz, po wyspaniu i odpoczęciu dużo lepiej wychodziło mu tworzenie pieczęci. Ruchy był pewniejsze, a wzory na kartkach wychodziły jasne i wyraziste. Może była to zasługa wczorajszej praktyki?
Tao spojrzał na stos notek i wybrał pięć najlepiej wykonanych. Wyszedł z chaty, nalepiając główną notę na drzwiach, a pozostałe pięć na przedmiotach wokół domu. Drzwi nie były bardzo pewne, praktycznie po mocniejszym ciosie mogłyby się rozpaść, ale notka powinna zwiększyć ich wytrzymałość. Chłopak ustawił się kilka metrów przed drzwiami, po czym posłał w nie falę wytworzonego przez siebie papieru. Drzwi przez chwilę, ku dumie, ale i lekkiemu zdziwieniu chłopaka, opierały się naporowi papieru który w dużej ilości miał przecież swoją masę, ale po kilkunastu sekundach jednak poddały się i wpadły do środka, wyłamując się z zawiasów.
Nieźle jak na pierwszy raz, pomyślał Tao. Technika wymagała jeszcze wiele pracy, ale udało mu się podjąć pierwsze kroki do jej wykonania i był pewien, że jeśli tak jak do tej pory, systematycznie będzie ją ćwiczył, to z czasem nauczy wykorzystywać ją w pełni.
Na uboczu niedaleko drogi stała ruina, spalony domek o którym młody ninja usłyszał podczas jednego z postojów swojej wędrówki. Podobno był to kiedyś wspaniały dom, ale nie było teraz możliwości dociec co się w owym miejscu wydarzyło. Ważne było, że istniejące tam budyneczki stanowiły ochronę przed nieprzyjaznymi warunkami atmosferycznymi, a to było chłopcu najbardziej potrzebne.
W jednym z budynków, tym najlepiej zachowanym, znajdowała się graciarnia. Chłopak wyrzucił z niej nieco rzeczy, robiąc miejsce na ognisko tuż pod dziurą w dachu i połamał jakieś stare mebelki pozyskując drwo na opał, by po chwili rozpalić ognisko, które przyniosło chłopcu ciepło. Cztery ściany i większość dachu była w dobrym stanie, więc chłopak był wdzięczny za to, że udało mu się znaleźć schronienie. Położył na ognisku małą menaszkę wypełnioną wodą, by ta się ociepliła, a sam ściągnął z szyi zwój, po czym rozwinął go w odpowiednim miejscu i zaczął czytać przy lekkim świetle ogniska. To, że już się ściemniło i czuł znużenie podróżą, nie uprawniało go przecież do odpoczynku.
Kartka papieru, którą miał przed sobą, wyglądała zwyczajnie. Chłopak zanurzył pędzel w tuszu i powoli, z niemalże chirurgiczną precyzją starał się wykonać poprawnie pieczęć, którą miał nanieść na kartę. Nie obyło się bez paru kleksów, więc końcowy efekt musiał zostać zwinięty i wrzucony jako paliwo do ognia.
Zaczynamy od nowa, pomyślał, rozkładając przed sobą kolejną kartkę papieru. Idealna formuła zabierała czas, a dodatkowo wtłaczanie do karteczek chakry tak, by zyskały ponadnaturalne zdolności wymagało stałej koncentracji. Pociągnięcie za pociągnięciem, chłopak robił to, co uwielbiał: zanurzał się w piśmie, symbolach sztuk tajemnych które nieliczni potrafili odczytać, jeszcze mnie ludzi umiało je rozszyfrować, a tylko wybrani byli w stanie je tworzyć. Kartka za kartą rósł stos dobrze wykonanych pieczęci, gdy wszystkie nieidealne lądowały w ognisku... --<>-<>-<>-- Nad ranem obudził go słowik. Chłopak wyprostował się widząc, że już jest ranek, ognisko zgasło, a ostatnia kartka, zapisana w połowie przykleiła się do jego twarzy. Oderwał ją i skrzywił się widząc, że i to, co miało być wrzątkiem wyparowało zupełnie z garnuszka postawionego wczoraj na palenisku. Chłopak napił się reszty wody schowanej "na wszelki wypadek" i wrócił do pisania. Teraz, po wyspaniu i odpoczęciu dużo lepiej wychodziło mu tworzenie pieczęci. Ruchy był pewniejsze, a wzory na kartkach wychodziły jasne i wyraziste. Może była to zasługa wczorajszej praktyki?
Tao spojrzał na stos notek i wybrał pięć najlepiej wykonanych. Wyszedł z chaty, nalepiając główną notę na drzwiach, a pozostałe pięć na przedmiotach wokół domu. Drzwi nie były bardzo pewne, praktycznie po mocniejszym ciosie mogłyby się rozpaść, ale notka powinna zwiększyć ich wytrzymałość. Chłopak ustawił się kilka metrów przed drzwiami, po czym posłał w nie falę wytworzonego przez siebie papieru. Drzwi przez chwilę, ku dumie, ale i lekkiemu zdziwieniu chłopaka, opierały się naporowi papieru który w dużej ilości miał przecież swoją masę, ale po kilkunastu sekundach jednak poddały się i wpadły do środka, wyłamując się z zawiasów.
Nieźle jak na pierwszy raz, pomyślał Tao. Technika wymagała jeszcze wiele pracy, ale udało mu się podjąć pierwsze kroki do jej wykonania i był pewien, że jeśli tak jak do tej pory, systematycznie będzie ją ćwiczył, to z czasem nauczy wykorzystywać ją w pełni.
- 1 lip 2025, o 17:32
- Forum: Rozliczenia PH
- Temat: Jak zwykle mam PH
- Odpowiedzi: 3
- Odsłony: 546
- 1 lip 2025, o 17:28
- Forum: Bank
- Temat: Rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy
- Odpowiedzi: 2
- Odsłony: 737