Znaleziono 143 wyniki
Wyszukiwanie zaawansowane
autor: Shīrōdo
27 paź 2025, o 12:32
Forum: Publiczna beta
Temat: Trudniejsze misje
Odpowiedzi: 108
Odsłony: 18253
No ale to ogólnie są misję grupowe na które można iść z innym graczem więc nie jestem pewien co do tego pomysłu.
Z kolei jak misję mają być zmienione to bez sensu teraz kombinować nad misjami plus, bo nie sposób robić dodatku nie znając podstawy.
autor: Shīrōdo
24 paź 2025, o 14:52
Forum: Kantai
Temat: Morze
Odpowiedzi: 18
Odsłony: 1225
Wiem, że możecie nie chcieć ze mną rozmawiać za podjęte decyzję ale obiecuję wam, że przy kolejnej konfrontacji nie będziemy uciekać. Choćbym zużył całą chakrę to własnymi zębami zagryzę tylu piratów ilu zdołam. Wtrąciłem zbliżając się do rozmawiającego Shiro z Konami jednak nie czekałem na odpowiedź kierowałem się pod pokład by zabrać ciało Sury. Owinąłem je starannie białym żaglem który znalazłem na dole i chwyciłem na ręce by zanieść ją prosto do jej rodziny.
Wcześniej musiałem oczywiście zajść do siedziby władzy by poznać ten adres i zdać raport ale chciałem zrobić to osobiście. Więc jeśli urzędnik zaproponował by że wyśle tam kogoś innego zamiast mnie to tym razem w mniej formalny sposób zaprzeczyłem.
Proszę mi wybaczyć ale chce to zrobić osobiście. Ona... Jisung Sura była mi jedną z bliższych osób. Kurwa... co się dzieje.. Idąc czułem jak z jakiegoś powodu narastało we mnie poczucie winy. Nie rozumiałem tego za cholerę bo jaka była tak naprawdę moja wina? Żadna. Nic złego nie zrobiłem. Błędów też nie popełniłem jakiś rażących. Tak naprawdę to nawet nie ode mnie zależało, że ona się na tej misji znalazła, a pomimo tego wszystkiego czułem się winny.
Gdy zaszedłem do jej domu rodzinnego zapukałem czekając aż ktoś otworzy, a gdy to się już stało spojrzałem prosto w oczy tej osobie. Panienka Jisung Sura wraca ze swojej ostatniej misji wypełniając powinność cesarskich shinobi. Jej oddanie Cesarzowi jak i całemu Cesarstwu Morskich Klifów uratowało życie kapitan dowodzącej dlatego mogą być państwo z niej dumni. Przekazałem ciało, czując jakąś dziwną wilgoć na twarzy. Z kolei ja obiecuję, że osobiście przyczynię się do tego by osoby temu winne ostatnią rzeczą jaką poczują będzie strach i ból, a nie poprzestanę ich tępić aż sam shinigami nie zwróci jej życia w zamian za życia wszystkich piratów na tym świecie.
autor: Shīrōdo
23 paź 2025, o 16:02
Forum: Kantai
Temat: Morze
Odpowiedzi: 18
Odsłony: 1225
Gdy sądziłem, że Konami już ruszy mimo prób dotarcia do niej, szczególnie jeszcze po tym jak Shiro się dołączył do tej nie racjonalnej części załogi, co szczególnie mnie nie zaskoczyło w końcu był idiotą, "cały na biało" wszedł Masato. Mój krewniak, którego miałem za nierozgarniętego okazał się najzdrowiej myślącą osobą.
Spojrzałem na niego z uznaniem widząc co robi i przysłuchując się całej tej wymianie zdań ale nie wtrącałem się w nią. Przynajmniej na daną chwilę uznałem, że każdy musi mieć chwilę by wyrównać oddech i przetrawić to co się wydarzyło, a wtrącanie swoich pięciu groszy by w tym nie pomagało. Obrałem wskazany kurs. Zresztą co bym miał im powiedzieć... ich porwano, a ją? Kurwa... Pomyślałem przekazując stery i zbliżając się do martwego ciała mojej przyjaciółki.
Spojrzałem na nią parę razy zaciskając i luzując pięści, a wewnątrz czułem narastający gniew. Sura leżała bez ruchu z zmiażdżoną głową, a ja w myślach słyszałem jej irytujący głos. Przed oczami mignęło mi też jak samo przed wypłynięciem w rejs, który okazał się jej ostatnim, była nie swoja. Jak wspomniała mi o swoim bracie, którego porwali piraci i którego obiecałem jej odzyskać.
Kucnąłem zarzucając ciało na plecy i powoli zacząłem się kierować pod pokład. Jeśli ktoś proponował pomoc, odmówiłem. Chciałem osobiście odnieść ją i oczyścić to co z twarzy zostało z krwi. Nie rozumiałem dlaczego ale tak czułem że powinien zrobić. Pod pokładem ułożyłem ją więc na plecach i zacząłem ogarniać aby składając jej ciało prezentowała się na tyle godnie na ile pozwalał jej stan. Była w końcu obywatelką Cesarstwa... a przy okazji gdy nikt nie patrzył postanowiłem sprawdzić co ma przy sobie. W końcu jej już się nie przyda, a szkoda żeby się zmarnowało albo jeszcze jakiś randomowy chłop rozkradł.
autor: Shīrōdo
22 paź 2025, o 20:19
Forum: Kantai
Temat: Morze
Odpowiedzi: 18
Odsłony: 1225
To nie mogło się inaczej skończyć. Jedna baba na pokładzie przynosiła pecha, a mając ich pięć w głębi duszy dziękowałem Boskiemu Cesarzowi, że czuwał nade mną i nie zeżarł mnie jakiś morski stwór gdy przed chwilą wykonywałem technikę. Oczywiście czułem pewien żal i złość widząc co się stało. Najpierw Sura, teraz kolejne osoby zostały uprowadzone...
Konami-san! Jeśli teraz zginiesz rzucając się sama nikogo nie uratujemy! Kapitan wydał rozkaz. Musimy ściągnąć więcej ludzi lub przynajmniej opracować jakiś plan, martwi nic nie wskóramy. Podjąłem próbę przywołania kobiety do porządku. Zrozumiałe było, że chciała ratować siostrę ale podzielałem punkt widzenia Mei-sama. Bardzo brutalnie uświadomiono mi, że byliśmy w gorszej sytuacji niż można było zakładać na początku.
Nie miałem jednak dość siły by powstrzymać starszą siostrę Minako przed zrobieniem głupoty więc po tych słowach czym prędzej ruszyłem zająć się ogarnianiem statku tak byśmy mieli choć cień szansy się wycofać. Bo niestety ale stanie i negocjowanie bądź przekonywanie jej w sytuacji kiedy lada moment piraci mogli nas ostrzelać z armat lub znów próbować dopaść mi się absolutnie nie uśmiechało.
Jaki kurs Kapitanie?! Zawołałem chcąc się upewnić gdzie tak właściwie mieliśmy się kierować. Osobiście myślałem o powrocie do portu, z drugiej strony dla mnie było to tylko w połowie niewygodne bo nie ja byłem kapitanem który zawiódł w tym zadaniu.
autor: Shīrōdo
21 paź 2025, o 19:12
Forum: Kantai
Temat: Morze
Odpowiedzi: 18
Odsłony: 1225
Nasza sytuacja była co najmniej fatalna i nawet to, że pomogłem Kapitan i Surze pozbyć się jednego z upierdliwych przeciwników to nic to nie zmieniło. Możliwe że nawet zamiast pomóc doprowadziło do tego, że na moich oczach Sura została brutalnie zamordowana.
Na chwilę zamarłem i gdy już chciałem się rzucić na skurwysyna aby paznokciami i zębami zedrzeć mu twarz z głowy padł on trupem po tym jak oberwał techniką Kapitan. Zamrugałem parę razy by otrząsnąć się z tego co się działo i zaraz po tym padło polecenie od przełożonej.
I choć naprawdę nie podobało mi się słuchanie poleceń baby na morzu to jednak ta baba była kapitanem, a na statku to kapitan stanowi prawo. Zresztą sam też tak wspominałem członkom załogi także przygotowałem się do użycia techniki zawczasu zwróciłem się do Minako.
Pomóżcie tamtej dwójce jakis lodowy pomost czy cokolwiek i przygotujecie się może zatrząść. Po tych słowach zgodnie z poleceniem zacząłem wytwarzać ogromne pokłady wody by wytworzyć fale mająca zabrać nas od piratów i ich płonącego statku.
autor: Shīrōdo
20 paź 2025, o 22:30
Forum: Kantai
Temat: Morze
Odpowiedzi: 18
Odsłony: 1225
Gdy wykonywałem unik umykając przed atakiem mojego przeciwnika robiąc piruet na pięcie miałem zamiar wykorzystać okazję i spróbować trafić go kolejnym wodnym pociskiem gdy się mijaliśmy. Jeśli nie było to możliwe z jakiegoś powodu to będę chciał strzelić mu w plecy zanim zdąży się jeszcze do mnie obrócić aby spróbować go powalić na deski, a następnie doskoczyć i dźgnąć włócznią po plecach licząc, że to już całkiem go ubije patrząc na to jak zdążyłem go do tej pory poobijać.
Gdy już się z nim uporałem rozejrzałem się starannie po pokładzie ustalając dalszy plan działania...a może właściwiej by było stwierdzić że powinienem ustalić plan działania. Ciało reagowało najpewniej instynktownie obierając na cel przeciwnika który walczył z Surą i Kapitanem. Jego zwinność była sporym problem jednak miałem pewien pomysł.
Wykonałem parę pieczęci tak by obok mnie zjawiły się dwie mojej kopie. Wspólnie z tymi kopiami ruszyłem w stronę przeciwnika starając się poruszać za jego plecami tak aby jak najpóźniej mógł dostrzec że ktoś się do niego zbliża. Klony uderzają pierwsze wchodząc w jego pole widzenia tak by wyglądało to na próbę szarży wymuszającej na nim odskoczenie w tył. Z kolei jako oryginał byłem przygotowany by wypluć wodny pocisk w stronę w którą zakładałem że uda mi się wymusić jego ruch.
autor: Shīrōdo
20 paź 2025, o 17:09
Forum: Kantai
Temat: Morze
Odpowiedzi: 18
Odsłony: 1225
Mój przeciwnik okazał się być twardszy niż się spodziewałem przez co dałem się trafić. Zagryzłem jednak mocniej zęby by nie rozpraszać się raną a kontynuować walkę. Wyczuwając przewagę szybkości nad przeciwnikiem to właśnie na niej starałem się bazować wyprowadzając serię pchnięć i cięć włócznią będących bardziej straszakiem który miał zmuszać pirata do ciągłego zmieniania tempa, żeby nie mógł wyczuć tego momentu w którym celem było zbliżenie się do niego by ponownie wypluć w niego wodnym pociskiem. Tym razem byłem też gotów by się bronić tą techniką gdyby to on próbował mnie zaatakować po skróceniu dystansu. W przypadku gdyby stał na nogach po przyjęciu kolejnego pocisku będę próbował zejść niżej na nogach wykonując zamach włócznią dookoła siebie by ciąć mojego przeciwnika na wysokości kolan. Ruch ten jednak też był bardziej zmyłką mającą wymusić unik po którym wypluje w niego kolejny pocisk, a jednocześnie potencjalnie miał mnie on zabezpieczyć przed innymi przeciwnikami którzy mogli by próbować mnie zajść z mojej martwej strefy.
Musiałem szybko wymyślić coś robić dalej jednak niestety nie mogłem zostawić wroga sobie za plecami bo naraził bym się wtedy na okazyjne ataki mogące skończyć się o wiele gorzej niż cięcie jakie przeszło mi po obojczyku .
autor: Shīrōdo
19 paź 2025, o 20:51
Forum: Kantai
Temat: Morze
Odpowiedzi: 18
Odsłony: 1225
Nie byłem zadowolony z tego jak piraci wykorzystali przypadkowo stworzoną przez mnie okazję by masowo wtargnąć na nasz statek. Czułem że będzie to temat który zostanie poruszony później przez moich "przeciwników" w drużynie. Skrzywiłem się dlatego spoglądając na wroga który stanął mi na drodze. Nie chciałem dać mu chwili luzu na swobodne zrobienie tego co tam sobie wymyślił dlatego nie przerywając natarcia chwyciłem za moją broń, którą chciałem może bardziej niż zrobić mu krzywdę to wywrzeć presję zmuszając go do unikania. W końcu włócznia którą machałem w jego stronę mierzyła dwa metry, a ja celowo machałem nią jedną ręką trzymając za samą końcówkę drzewca.
W planie miałem "odepchnąć" go bliżej burty tak by następnie plunąć w niego by wodny pocisk wyrzucił go za burtę. Jeśli by mi się to udało to będę starał się kontynuować plan z przejęciem okrętu naszych przeciwników by następnie odbić nim w stronę tego który napływał i wbić się w niego taranem samemu wyskakując do wody chwilę przed uderzeniem.
autor: Shīrōdo
17 paź 2025, o 23:44
Forum: Kantai
Temat: Morze
Odpowiedzi: 18
Odsłony: 1225
Plan wytworzenia fali za pomocą stworzenia ogromnych ilości wody zadziałał nawet mimo, że wykonany został w mniejszym składzie niż zakładałem. Pomimo to rozwiązał on problem lepiej niż zakładałem. Choć będąc bardziej dokładny to rozwiązał on część problemu bo gdy my zajmowaliśmy się jedną burtą to po drugiej stronie sprawy wy poszły aż tak gładko. Wymiana ognia wydawała się wygraną dla nas gdy to ich statek zaczął płonąć jednak piraci nie tracili czasu i przystąpili do abordażu na nasz żaglowiec. Ewidentnie było widać, że tym razem doczynienia na pewno mieliśmy z bardziej ogarniętymi przeciwnikami niż ci ostatni. Niestety to nie w tym był największy problem. Kątem oka dostrzegłem zbierając się na równe nogi że zbliżał się kolejny nieprzyjaciel ale tym razem o wiele większy.
Kurwa, jeszcze tu tego brakowało. Zakląłem spluwając gdzieś w bok by pozbyć się odrobiny morskiej wody z ust która chlusnęła mi w twarz z pokładu gdy na nim leżałem. Niestety nie było czasu na razie się nim zajmować bo choć Kapitan bardzo dobrze sobie poradziła z jednym z trzech zdrajców z mojego rodu to wciąż było jeszcze dwóch, a zaraz zrobić się mogło ich jeszcze więcej. Chciałem więc dobiec do najbliższego przeciwnika atakując i potencjalnie kontrując go moją ulubioną techniką plucia jednocześnie rozpoznać się bardziej w sytuacji po tej stronie. Jeśli na przykład znajdowało by się sporo piratów w moim zasięgu plucia szykujących się do abordażu to będę chciał ich opluć by do tego nie dopuścić jednocześnie wołając Surę i krzycząc do niej żeby potraktowała ich swoją specjalnością. Na myśli miałem oczywiście raiton który po trafieniu w wodę pozostałą po moich pociskach miał szansę objąć większą grupę przeciwników na raz, a tylko taka eliminacja celów była coś warta bo gdybyśmy mieli mierzyć się z każdym pokolei to mogłoby nam nie starczyć czasu by cokolwiek zrobić. Gdyby udało się oczyścić w miarę pokład statku piratów będę chciał też spróbować go przejąć.
Shiro, Haroshi! Przejmiemy ich statek i wypłyniemy z tarana w kolejny nadciągający. Co wy na to? Zawołałem chłopaków pytając ich o bardzo absurdalny i skrajnie niebezpieczny plan ale co mogło pójść nie tak?
autor: Shīrōdo
16 paź 2025, o 23:46
Forum: Kantai
Temat: Morze
Odpowiedzi: 18
Odsłony: 1225
Ten dzień ewidentnie wystawiał mnie na próbę, rzucając kłody pod nogi właściwie z każdej strony. I nieskromnie mogłem stwierdzić, że radziłem sobie z tym bardzo dobrze. Może z Minako był to trochę bardziej łut szczęścia, że zarówno jeden jak i drugi "zamieszany" w tą sprawę nie grzeszyli ponadprzeciętną inteligencją, zdolnością dedukcji czy ciekawością ale tak to w głębi duszy byłem z siebie dumny.
Niestety ilość kobiet na pokładzie nie ściągała pecha na nasz pech, a po prostu co raz to większe problemy. Mei-sama wybiegła momentalnie gdy naszą sympatyczną pogawędkę przerwał Haroshi obwieszczając, że mamy przesrane. Z początku myślałem, że: Hej przecież nie może być tak źle, nie było nas na pokładzie raptem kilka chwil. Jednak gdy ja również wyjrzałem na zewnątrz rozglądając się co się dzieje zrozumiałem, że mogło być nawet gorzej. Cholerni piraci, wygląda to na zasadzkę. Czy to możliwe, że ktoś nas zdradził? Rzuciłem bardziej do siebie niż do kogoś konkretnie stojąc po prawej stronie Kapitana szacując ich prędkość z jaką się zbliżali oraz dystans między nami.
W tym momencie zacząłem też trochę żałować obietnicy złożonej Surze bo tak to można by całkiem sprawnie zatopić jeden ze statków w drugi wyprowadzając kontrofensywę w postaci abordażu. Teraz jednak nie specjalnie chciałem wydawać choćby takie sugestie. Kurwa. Obróciłem w stronę Konami-san tak że mogła wyczuć mój wzrok na sobie, a następnie na Haroshiego. Haroshi, wprowadź na pokład Minako. Pod pokładem grozi jej większe niebezpieczeństwo. W końcu gdybyśmy zostali trafieni, a ona wciąż przebywała by pod pokładem w beczce to nawet gdyby nie trafił w nią odłamek mogła by utonąć. Kapitanie, nie wygląda to za dobrze. Możemy spróbować wyprzedzić ich atak dokonując abordażu na jeden ze statków. O ile do swoich pewnie nie mają oporu strzelać o tyle zapewne statek woleli by zachować więc unikniemy zatopienia skoro biorą nas w kleszcze. Z kontynuacją zaczekałem na powrót mojego ulubieńca wraz z gościem na gapę który zapewne nawet jeśli przeżyjemy piratów to mogła nie przeżyć rodzinnych wykładów o skrajnie głupim zachowaniu jakim jest wkradanie się na statek. Haroshi, Masato czy znacie technikę Bakusui Shōha? Gdybyśmy we trzech wypluli w kierunku drugiego statku ogromne ilości wody powstała fala mogłaby ich przynajmniej spowolnić by pozwolić nam na abordaż tamtego statku. Co Kapitan na to? Przedstawiłem swój plan do którego realizacji byłem gotów jak tylko dostanę zielone światło dodając jeszcze tylko. Minako, w trakcie techniki jesteśmy trochę unieruchomieni więc liczę, że twoje zdolności znów uratują mi życie. Wszyscy! Na statkach wrogów znajdować się mogą nasi bracia i siostry z Boskiego Cesarstwa. Misją jest pokonanie piratów ale mnie za ocalenie paru mieszkańców na tą misję zrobili pierwszym oficerem, a was?! Jak ocalimy naszych być może nawet oficerem u któregoś z admirałów! Także pokażcie tym szczurom w kapokach z przepaską na oku, że z morskimi diabłami się nie zadziera! Gatka motywacyjna strzelona więc wraz z towarzyszami którzy znali wspomnianą wcześniej technikę ruszyłem by zacząć realizować mój przebiegły plan bardzo mocno chcąc wierzyć że nie są to bardzo bogaci piraci którzy bez zawahania będą gotowi stracić drugi statek dzień po pierwszym.
autor: Shīrōdo
16 paź 2025, o 10:45
Forum: Kirisame (Wyspa rodu Hoshigaki)
Temat: Zachodnie wybrzeże
Odpowiedzi: 185
Odsłony: 45643
Haroshi bardzo szybko sprowadził mnie na ziemię udowadniając, że nie był niesamowicie przebiegłym geniuszem z sekretnymi planem grającym półgłówka -on po prostu taki był. Przynajmniej tak by można było stwierdzić zawierzając mu całkowicie ale wtedy niestety istniało ryzyko odsłonięcia się, a tego wolałem uniknąć. Właśnie dlatego uznałem, że wciąż będę tak go postrzegał ale zachowując tę minimum ostrożności co do jego osoby. W końcu nigdy nie wiadomo skoro nawet rodziny brat okazał się zdrajcą, a następnie próbował mnie zabić... lepiej dmuchać na zimne żeby się nie sparzyć.
Uśmiechnąłem się tylko słysząc jego odpowiedź i skinąłem głową na znak, że rozumiem. Tak naprawdę to w tym momencie już miałem sobie iść dalej gdy ten gamoń wypalił do mnie z czymś takim że ponownie stanąłem jak wryty. Ooooooo!!! Co jest z wami nie tak!? Rozległ się wrzask, lecz tylko w moich myślach. Dyskretnie, jakby cosplay'ując Kapitan, ruchem samych gałek ocznych zetknąłem na beczkę o której mówił Haroshi. Było to dosłownie chwilowe zerknięcie po czym skinąłem głową i poklepałem go po ramieniu.
Na razie musi się tam ukrywać, postaram się coś wymyślić. Gdyby było gorąco przenieś tą beczkę pod pokład do brygu i zamknij. To będzie rozwiązanie chwilowe żeby nikt tam nie zaglądał. Odpowiedziałem na tyle cicho by tylko on mógł mnie usłyszeć po czym zaśmiałem się tak by z odległości wyglądało to tak jakbym opowiadał żart i ruszyłem dalej do dziewczyny.
Idąc w stronę Kurenai, z informacją od Haroshiego dotarło do mnie że jeśli przeżyjemy tą misję z taką ilością kobiet na pokładzie to znaczy że ta konkretna ilość przyciąga już pecha naszemu pechowi. Naprawdę innej opcji już wtedy nie zaakceptuje.
Gdy ustalenia zostały poczynione, a Shanbondama zaakceptowała nowe prawa i obowiązki odszedłem nie tłumacząc jej tak naprawdę całej nowej hierarchii wynikającej z tego zagrania. Nie wydawała się być Haroshim więc zapewne po chwili dotrze do niej, że zaakceptowała mnie jako swojego przełożonego na statku i pierwszego oficera. Dzięki temu korzystając z zasad tej hierarchii mogłem polecenia Shiro wydawać zlecając wydanie ich Kurenai-san. Także konflikt został złagodzony za sprawą namiastki władzy którą otrzymała i po którą tak chętnie bez przemyślenia sięgnęła tym samym umacniając moją władze. Co prawda pod warunkiem, że to zrozumie i nie wystąpi przeciwko Boskiemu Cesarstwu ale wówczas nie będę musiał już traktować ich jako sojuszników.
Gdy Kapitan zaprosiła mnie do kantyny stałem niemalże na baczność nie decydując się na żaden napitek bo w końcu kto to słyszał by Kapitan robił herbatę pierwszemu czy któremukolwiek oficerowi!? Może i była kobietą jednak obecnie na misji to był Kapitan. Kapitan Mei-sama.
Mówiąc prawdę Kapitanie, gdybym został zapytany o chęć podjęcia tego stanowiska przed misją prawdopodobnie bym odmówił jednak skoro taka rola została mi powierzona bezdyskusyjnie uznaję iż jest to poniekąd wola samego Boskiego Cesarza i będę robił wszystko by spełnić pokładane oczekiwania. Z kolei jeśli chodzi o Konami-san, o piratów... Piraci z którymi przyszło mi się zmierzyć z Haroshim i młodszą siostrą Konami-san mają w grupie kogoś kto zdolny był pokonać jednego z naszych kapitanów..Kapitana Reia. Użył paskudnej techniki kradnąc jego twarz i wraz z drugą członkinią tej szajki udawali nasze siły próbując zapewne skraść nasz statek oraz pozbyć się naszej trójki. Mieliśmy trochę szczęścia mówiąc prawdę bo nie wyciągnęli nas w głąb lądu, a walcząc na wodzie mój ród ma znaczącą przewagę. Ich siły składały się z dziewczyny rzucającej genjutsu oraz zdolnej przyzwać dziwacznego potwora. Ten który podszywał się pod Kapitana Reia próbował walczyć z Haroshim pod wodą ale szybko atak z zaskoczenia wyeliminował go nim zdążył pokazać swoje prawdziwe zdolności. W załodze mieli również sporą liczbę łuczników z którymi mierzyła się znajdująca na pokładzie Minako, siostra Konami-san. Niestety ich ilość musiała przekroczyć jej zdolności choć zagwarantować muszę, że takiego uporu i determinacji jak i niej nie obserwowałem dawno. Gdy wpadał do wody i ledowe się trzymała jak tylko odzyskała przytomność gotowa była zablokować atak wroga na mnie ratując tym samym moje życie. Obecnie powinna znajdować się zamknięta w brygu schowana w beczce. Co prawda z tego co zrozumiałem nie ma jej oficjalnie w tym zadaniu ale myślę że warto dać jej szansę choć ostateczna decyzja należy do Kapitana.
autor: Shīrōdo
15 paź 2025, o 23:59
Forum: Kirisame (Wyspa rodu Hoshigaki)
Temat: Zachodnie wybrzeże
Odpowiedzi: 185
Odsłony: 45643
Do przewidzenia było to, że nie każdemu przypadnie do gustu narzucona hierarchia według której na statku miałem być drugą najważniejszą osobą, zaraz za Kapitan. Właściwie było to więcej niż pewne ale tego co się wydarzyło nie sposób było się spodziewać. W końcu przecież wystąpienie przeciwko tej hierarchii było równoznaczne ze sprzeciwieniem się woli samego Boskiego Cesarza, którą reprezentowali i przekazywali dalej urzędnicy w siedzibie władzy. Także w mojej głowie już powstawał wyraźny zapis twarzy tego który dopuścił się czynów noszących znamiona zdrady Boskiego Cesarstwa. I choć w normalnej sytuacji dopełnił bym od razu swojego obywatelskiego obowiązku zawiadomienia straży o tym co tu zaszło w trybie natychmiastowym to jednak sytuacja w jakiej się znalazłem wymuszała na mnie tymczasowe zaniechanie. Wszystko oczywiście dla większego dobra.
Druga sprawa której nie spodziewałem się doświadczyć był akt niesamowitej lojalności wobec mnie ze strony Haroshiego. Chłopak dosłownie był na jednej misji ze mną, a zdawał się zachowywać jakbyśmy byli najlepszymi przyjaciółkami od niewiadomo jak długo. Zrobiło to na mnie nie małe wrażenie bo albo gość był tak naprawdę dużo bardziej inteligentny niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać i miał w tym jakiś swój cel albo ten poczciwy głupek należał do tej bardzo rzadko spotykanej grupy ludzi. Szczególnie wśród shinobich.
Gdy zadania zostały już wydane oczywiście sam również pomagałem trochę to tu to tam aby poszło sprawnie i gdy tylko miałem chwilę by zamienić parę słów z Haroshim na osobności oparłem lekko rękę o przedramię chłopaka, bo biorąc pod uwagę mój wzrost zapewne sięgałem mu do połowy klaty, by zwrócić jego uwagę. Dziękuję Haroshi za tamto, mówiąc prawdę nie sądziłem że ktoś zareaguje. Ty się nawet chwili nie zawahałeś. Raz jeszcze dziękuję, dobrze wiedzieć że ktoś taki jest ze mną na pokładzie. Poklepałem chłopaka po ręce i skierowałem się dalej, a dokładnie mówiąc szukałem okazji by zamienić parę słów z dziewczyną z rodu Shanbondama.
Kurenai-san, prawda? Zagadnąłem doskonale wiedząc jak się nazywa ale nie znalazłem lepszego pomysłu jak zacząć Na wstępie przepraszam za zaistniałą sytuację, o powierzonej mi roli dowiedziałem się niewiele wcześniej niż wy. Jednak nie chciałbym aby załoga się dzieliła, a też nie sądzę by twój kolega po tym wszystkim chciał choćby ze mną rozmawiać. Wobec tego proponuje byś wsparła mnie w tej roli. Mniej lub bardziej oficjalnie. Odpowiadała byś za Masato-san i Shiro-san, co ty na to? Czując że nie było szansy na posłuch u Hozukiego postanowiłem spróbować odciążyć się powierzając przede wszystkim tego osobnika pod opiekę dziewczyny która zdawała się mieć go w swoich sidłach.
Niezależnie od decyzji Kurenai-san następnie skierowałem się do kapitan Mei-sama jeśli była ma pokładzie. Zbliżyłem się ostrożnie, zatrzymując w bezpiecznej odległości tak aby ta straszna baba będąca najpewniej czymś w rodzaju morskiej wiedźmy sądząc po jej sile i usposobieniu, zauważyła że coś od niej chce i gdy udzieli mi odrobiny uwagi. Kapitan Mei-sama, jakie są rozkazy?
autor: Shīrōdo
14 paź 2025, o 23:58
Forum: Kirisame (Wyspa rodu Hoshigaki)
Temat: Siedziba Władzy
Odpowiedzi: 41
Odsłony: 8787
Odzyskamy twojego brata całego i zdrowego, obiecuje... a ci piraci nie otrzymają od nas szansy by choćby pożałować tego co zrobili. Odpowiedziałem mojej starej dobrej znajomej bez nuty pocieszania w głosie. Nie była to w końcu z mojej strony żadna próba na pocieszenie dziewczyny, po jej oczach widziałem że nie tego potrzebowała. Potrzebny był jej ktoś kto pomoże jej się zemścić i tym kimś miałem zamiar być ja. Bądź co bądź Sura mimo, że była kobietą to była też moim dobrym znajomym.
Konami-san, dziękuję ale nie bądź zbyt ostra dla Minako. Walczyła dzielnie jak na shinobi Boskiego Cesarstwa przystało, nawet gdy ledwo się trzymała zdołała uratować mnie przed łucznikiem wroga. Uważam, że ma ogromny potencjał dlatego współpraca z tobą, Konami-san odbieram jako zaszczyt. Może nie do końca szczerze odparłem siostrze mojej wczorajszej towarzyszki jednak nie za bardzo podobało mi się jak negatywnie się o niej wypowiedziała. W końcu sama też była kobietą.
Gdy dotarliśmy na miejsce oczywiście pierwszy komentarz należał do nikogo niż Haroshiego. Rzucił taki żart, że przez chwilę na prawdę nie wiedziałem co mu odpowiedzieć. Bo był to żart, prawda? Prosiłbym jednak byś swoje siły rzucił na wrogi statek Haroshi. Znam już twoją destrukcyjną siłę i wolałbym abyśmy dobrze ją ukierunkowało. Mówiłem to tak pół poważnym, a na wpół żartobliwym tonem próbując dotrzeć do chłopaka, jak to się mówi, nadając na tych samych falach. Słyszeliście co mówiła pani Kapitan, raz dwa. Zawołałem głównie na ludzi którzy przyszli ze mną gdy tylko Mei zarządziła zbiórkę. Od razu wyłapałem też kolejnego "artystę" który od samego początku mi się nie spodobał. Skoro Hozuki. Jak się również szybko okazało nie tylko mi. Mei-sama również dość jasno wyraziła się na temat niesubordynacji słownej tego gagatka... Noooo, może nie aż tak dosadnie ale jej przekaz był raczej zrozumiały.
Pani Kapitan, za pozwoleniem. Tutaj zrobiłem pauzę aby usłyszeć odpowiedź czy owe pozwolenie zostanie mi przyznane. Jeśli nie to wpuszczam wszystkich na statek samemu zamykając pochód natomiast jeśli zostanie przyznany mi głos to pozwolę sobie zacząć. Dla przypomnienia członkom zespołu, nazywam się Shīrōdo i na statku będę pełnił rolę pierwszego oficera. Dlatego chciałbym jasno przedstawić sytuację gdyż nie każdy może być w temacie. Na statku kapitan Mei-sama jest dla was prawem, a ja będę pilnował by prawo było przestrzegane. Poza statkiem nie musicie się mnie słuchać ale pani Kapitan wciąż jest dla was prawem tak długo jak należycie do załogi. Naszą misją jest pokonanie wrogich Cesarstwu sił w postaci piratów, mierzyłem się już z ich mniejszym oddziałem więc mam już jakiekolwiek pojęcie na temat ich potencjalnych zdolności. Przekaże je wam gdy będzie odpowiedni moment. A teraz, Ikimasho! Zawołałem by dać znać załodze żeby ładowali się na statek i przygotowywali do odpłynięcia i jeśli pani kapitan nie wyda sama poleceń co kto ma robić to zajmuje się tym osobiście jako pierwszy oficer wysyłając co silniejsze osoby jak Haroshi do pomocy przy stawiania żaglu czy wciąganiu kotwicy.