- Atarashi, Ryuzaku, ziemie za wielkim murem… Armia...Dzicy, Yokai... Zadufane klany chcące tylko swoich korzyści... - próbował te wszystkie słowa powtarzać w głowie. Zapamiętać, ponieważ mogły mu się kiedyś przydać. Nie do końca rozumiał po której stronie powinien stanąć. Nie specjalnie przepadał za wielkimi rodami. Sam był jednym z nich, ale nigdy nie dostał aprobaty, był nikim. Było mu jednak z tego powodu dobrze, odnajdowywał samego siebie! Domyślał się, że jednym z zabranych na wojnę był mąż kobiety, a może inaczej zginął? Nie chciał dopytywać, widział po niej, że te rany są świeże. Całym jej życiem był teraz Tobi który w tym momencie beztrosko bawił się w najlepsze. Kobieta widząc jego radość odpowiedziała, że nie potrzebuje żadnej pomocy. Głupio mu się zrobiło, ale nie chciał się z nią o to kłócić. Mógł zostać parę dni, jeść co tylko chce bo mieli tego dużo. Mimo wszystko zrobiło mu się niezręcznie. Spojrzał na jej farmę która widać, że potrzebowała mężczyzny. Pomoże jej nawet jeżeli sama tego nie będzie potrzebowała. Niewiasta poczerwieniała i wskazała mu kurnik, a dokładniej domek letni w którym nie było zwierząt.
- Skoro spali w nim ludzie to i dla mnie nie będzie problemu... - pomyślał i rozejrzał się uważnie. Nie było tu tak źle, od razu skierował swoje spojrzenie na kobietę by w końcu jakoś odpowiedzieć.
- Dziękuję. Zdecydowanie tyle mi wystarczy. Czy będę mógł się gdzieś umyć...?. - powiedział ostatnie słowa dość zalotnie, ale nie na tyle by nie obrazić kobiety. Wyczuwał w jej słowach tęsknotę za mężczyzną... Może.... Uśmiechnął się by po chwili stracić swój uśmiech. Kobieta spojrzała w tym momencie w dal gdzie na koniach pojawiła się trójka mężczyzn w tym jeden grubas. Siedzieli oni na białych koniach, od razu do głowy przyszła mu myśl czemu oni nie są w armii, kim są i czego od niej chcą. Kiedy dostrzegli jasnowłosego skierowali ręce na swoje miecze. Ciekaw był czy potrafią chociaż nimi operować bo po grubasie tego nie można było stwierdzić. Nie chciał jednak wchodzić w konflikt. Dotarli dość blisko i tłuścioch rzucił dość miłe, ale według niego lekceważące określenie imienia kobiety.
- Kamaki.... Ładne imię. - pomyślał zachowując spostrzeżenia dla siebie. Na coś się przydali. Kiedy to zignorowali przywitanie się z dzieckiem i zielonookim nie specjalnie się przejął, ale gdy dostrzegł, że omal nie stratowali psa i chłopaka lekko się zirytował. Nie była to jego walka, ale mimo wszystko nie chciał stawać obojętny.
- Powiedz tylko to zareaguję... Nie wyglądają na miłych... Tobi niech wróci tutaj...- Szybko szepnął do kobiety stojąc za nią tak by tylko ona usłyszała. Skoncentrował się na otoczeniu bacznie obserwując ruchy tej trójki. Przy tym obserwował Tobiego. Nie chciał zrobić pierwszego kroku bo nie wiedział jak to się skończy, a przy okazji był tu tylko gościem. Jeżeli kobieta bądź chłopak zostaną zaatakowani to na pewno stanie w ich obronie, ale póki nic im nie zagraża... Trzymał ręce w gotowości, pierwszym co przychodziło mu do głowy to zastosowanie którejś z technik ziemnych, ale na tą chwilę czekał w gotowości oglądając przebieg zdarzeń. Miał nadzieję, że Tobi przyjdzie do nich bądź matka o to poprosi. Wolał mieć ich dwoje obok siebie aby mieć większą szansę na ich obronę. Czuł za nich odpowiedzialność. W razie potrzeby obrony używa Doton: Doryū Taiga*
___________
- Nazwa
- Doton: Doryū Taiga
- Ranga
- C
- Pieczęci
- Tygrys
- Zasięg Max.
- 15 metrów
- Koszt
- E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3% (1/2 na turę)
- Statystyki
- Dodatkowe
- Obłocenie I
- Opis Po złożeniu pieczęci przed użytkownikiem pojawia się potok błota pędzący w wybranym przez niego kierunku. Ilość błota i jego siła jest na tyle duża by porwać ze sobą przeciwnika i spowolnić jego ruchy, a w przypadku najsłabszych rywali, którzy nie zdążą wykonać jakiegokolwiek uniku - utopić w mknącej mazi. Doryū Taiga ma jednak niewielki zasięg więc najlepiej używać jej z zaskoczenia tuż przy przeciwniku, inaczej szanse na złapanie go są niewielkie. Błoto powstałe z tej techniki można wykorzystać do innych jutsu Dotonu.