Popatrzył na Bamiego, potem na jego rękę, a dopiero na końcu na to co wskazywał, czyli swoją dłoń. Całość zajęła mi chwilę dłużej niż powinna, ale taki obrót spraw najwyraźniej go zdezorientował. Było widać w jego oczach, że nie dowierzał słowom starszego od siebie wojownika, ale nic już na to nie mógł poradzić. Faktycznie ostatnimi czasy trochę zatracił się w swoim cugu alkoholowym, nie pierwszy i nie ostatni raz. Ale tym razem całkowicie zatracił się w tym, całkowicie ignorując wszelkie treningi, które były przecież podstawą jego funkcjonowania.
-Dobra, kurwa, nie pierdol mi tutaj zagadkami i jakimiś śmieciami. Po co te podchody?- Musiał się jakoś odgryźć za taką zniewagę, więc oczywiście wybrał dalsze pyskowanie. Na chwilę odwrócił się w kierunku barmana, który mimo że nie słuchał dokładnie ich rozmowy to ucho miał (a przynajmniej tak sądził Daisuke) nastawione na ewentualne zamówienia. Palcami wskazał liczbę trzy i liczył że tym sposobem otrzyma trzy kawy do stolika. Po tym mógł przystąpić do analizy skrawka papieru, który otrzymał. Zrobił to z wyjątkowo nieprzyjemną miną, wkurzając się że do tak prostego zadania jak obicie mordy, każą mu czytać coś z kartki.
Znaleziono 588 wyników
- 10 mar 2026, o 18:03
- Forum: Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku i Maji)
- Temat: Karczma "Klejnot Pustyni"
- Odpowiedzi: 220
- Odsłony: 51891
- 4 mar 2026, o 19:05
- Forum: Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku i Maji)
- Temat: Karczma "Klejnot Pustyni"
- Odpowiedzi: 220
- Odsłony: 51891
Re: Karczma "Klejnot Pustyni"
-Mam nadzieję. Bo jak wrócę, a ty już wywiniesz kopyta to tak ci do dupy nakopie, że wrócisz z tamtego świata- Nie był przekonany, że słowa Bamiego mogą być prawdziwe. Szybko się starzał, a jego stan wydawał się z dnia na dzień pogarszać. No bo przecież minęło ledwie kilka dni od kiedy się widzieli, prawda? Dla Daisuke więc zmiana była kolosalna i wizja tego, że narobi się za darmo było conajmniej niezbyt interesująca. Jasno dał do zrozumienia, że wyładuje swoją złość nawet na martwych truchle, żeby tylko otrzymać swoją zapłatę za wykonaną misję. Tym bardziej, że tą nagrodą nie była tylko garść miedziaków. Czekała na niego tajemnica o wiele większa niż mógł przypuszczać i ponad wszystko chciał ją poznać w pełni.
-Te, kurwa, tylko gdzie mam iść?- Zapytał, jak już wstał od stołu i planował się odwrócić w stronę wyjścia. Tak skupił się na bramach oraz stanie zdrowia swojego zleceniodawcy, że praktycznie wyleciało mu z głowy co miał zrobić. Obić komuś mordę. To bardziej niż oczywiste, bo tylko takie zlecenia przyjmował. Ale kim miał być przyszły denat? Było widać, że Daisuke próbował sobie przypomnieć, więc sięgnął po kufel z alkoholem, żeby kupić sobie nieco czasu, a następnie spojrzał na Bamiego. To on powinien wszystko wyjaśnić, a nie, że już chciał posłać Nakasadę bez żadnego konkretnego wyjaśnienia.
-Te, kurwa, tylko gdzie mam iść?- Zapytał, jak już wstał od stołu i planował się odwrócić w stronę wyjścia. Tak skupił się na bramach oraz stanie zdrowia swojego zleceniodawcy, że praktycznie wyleciało mu z głowy co miał zrobić. Obić komuś mordę. To bardziej niż oczywiste, bo tylko takie zlecenia przyjmował. Ale kim miał być przyszły denat? Było widać, że Daisuke próbował sobie przypomnieć, więc sięgnął po kufel z alkoholem, żeby kupić sobie nieco czasu, a następnie spojrzał na Bamiego. To on powinien wszystko wyjaśnić, a nie, że już chciał posłać Nakasadę bez żadnego konkretnego wyjaśnienia.
- 26 lut 2026, o 10:50
- Forum: Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku i Maji)
- Temat: Karczma "Klejnot Pustyni"
- Odpowiedzi: 220
- Odsłony: 51891
Re: Karczma "Klejnot Pustyni"
-Starość nie radość- Parsknął śmiechem, jak Bami zaczął się śmiać, ale gdy to przeszło w kaszel szybko dodał -Tylko mi tu kurwa nie wykituj-. Dało się w tym usłyszeć coś na podobieństwo obawy o czyjś stan. Daisuke przecież takich uczuć nigdy nie odczuwał, nie wspominając już o tym, żeby potrafił je w jakiś sposób wyrazić. Jedynym wyjaśnieniem na taką reakcję, które on sam dostrzegał, było obawianie się, że straci potencjalnego nauczyciela, zanim wyciągnie od niego wszystko czego potrzebuje.
-Daj spokój, patrz na mnie. Chodzący okaz zdrowia. Żołądek potężny jak zawsze, a głowa twarda jak jeszcze nigdy dotąd- Bami się przed nim otwierał, co momentalnie wywołało całkowicie przeciwną reakcję u Nakasady. Nie chciał dopuścić do swojej głowy myśli o tym, że i jego czekać będzie taki koniec. On sam przecież był zbyt idealny na coś takiego. Nawet jego słowa znajdowały pokrycie w rzeczywistości, bo przecież był w stanie idealnym. Problem w tym, że od tamtego spotkania nie zdążył nawet pomyśleć o użyciu tej bramy. Obawiał się konsekwencji czy po prostu alkohol był ważniejszy? Na pierwszy rzut oka wydawało się przecież, że zapijanie jednego sake kolejnym było jego ulubioną rozrywką. Prawda była jednak taka, że ponad to wszystko Włócznik dbał o swoje własne możliwości i zawsze był gotowy na sto procent. Dlaczego więc szósta brama była przez niego tak zamknięta niemal na stałe?
-Daj spokój, patrz na mnie. Chodzący okaz zdrowia. Żołądek potężny jak zawsze, a głowa twarda jak jeszcze nigdy dotąd- Bami się przed nim otwierał, co momentalnie wywołało całkowicie przeciwną reakcję u Nakasady. Nie chciał dopuścić do swojej głowy myśli o tym, że i jego czekać będzie taki koniec. On sam przecież był zbyt idealny na coś takiego. Nawet jego słowa znajdowały pokrycie w rzeczywistości, bo przecież był w stanie idealnym. Problem w tym, że od tamtego spotkania nie zdążył nawet pomyśleć o użyciu tej bramy. Obawiał się konsekwencji czy po prostu alkohol był ważniejszy? Na pierwszy rzut oka wydawało się przecież, że zapijanie jednego sake kolejnym było jego ulubioną rozrywką. Prawda była jednak taka, że ponad to wszystko Włócznik dbał o swoje własne możliwości i zawsze był gotowy na sto procent. Dlaczego więc szósta brama była przez niego tak zamknięta niemal na stałe?
- 5 lut 2026, o 11:03
- Forum: Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku i Maji)
- Temat: Karczma "Klejnot Pustyni"
- Odpowiedzi: 220
- Odsłony: 51891
Re: Karczma "Klejnot Pustyni"
Daisuke parsknął śmiechem, uznając, że tą wymianę uprzejmości wygrał po raz kolejny. Był cholernie upartym i twardym zawodnikiem, a do tego nawet najzwyklejsze oczywistości zdawały się do niego nie docierać. Nic dziwnego, że nawet ktoś kto mógłby na spokojnie z nim zadrzeć w walce na pięści nie próbował dalszej dyskusji. Była bezcelowa, zwłaszcza, że mieli też zupełnie inny problem do rozwiązania.
-Nie musisz mi mówić- Odpowiedział nieco zdziwiony historią, którą się podzielił oraz wyrazem twarzy, że nie musi być traktowany protekcjonalnie. Przecież to nie Daisuke lata za kobietami i ma zamiar układać sobie z nimi życie. To one same do niego przychodzą i wyobrażają sobie nie wiadomo co. Nakasada nigdy nie bawił się w zaufanie i wspólną przyszłość. I nigdy, przenigdy by nawet o tym nie pomyślał. Przecież to by kompletnie do niego nie pasowało. Nigdy! Chyba że...
-Ciekawy sposób na spędzanie wolnego czasu. Ale do czego ci jestem potrzebny? Za stary już jesteś, żeby podrzędnych lowelasów obijać po ryju? - Machnął ręką w powietrzu, jakby chciał odgonić od siebie jakąś muchę (albo niewygodne myśli). Szybko pociągnął temat dalej, nie zatrzymując się na swoich rozważaniach o przyszłości z kobietami. Zamiast tego skupił się na tym co lubił najbardziej. Obijaniu mordy. Problem w tym, że to co usłyszał nie pasowało jeszcze do przysługi, którą miał wyświadczyć. Chyba pożałował zbytniego zainteresowania tematem. Ludzie lubili się uzewnętrzniać i mówić o swoich problemach, zamiast mówić o konkretach tej całej historyjki. Spojrzał przez ramię w kierunku barmana i kiwnął głową. Jednoznaczny komunikat, żeby przyniósł mu coś do picia.
-Nie musisz mi mówić- Odpowiedział nieco zdziwiony historią, którą się podzielił oraz wyrazem twarzy, że nie musi być traktowany protekcjonalnie. Przecież to nie Daisuke lata za kobietami i ma zamiar układać sobie z nimi życie. To one same do niego przychodzą i wyobrażają sobie nie wiadomo co. Nakasada nigdy nie bawił się w zaufanie i wspólną przyszłość. I nigdy, przenigdy by nawet o tym nie pomyślał. Przecież to by kompletnie do niego nie pasowało. Nigdy! Chyba że...
-Ciekawy sposób na spędzanie wolnego czasu. Ale do czego ci jestem potrzebny? Za stary już jesteś, żeby podrzędnych lowelasów obijać po ryju? - Machnął ręką w powietrzu, jakby chciał odgonić od siebie jakąś muchę (albo niewygodne myśli). Szybko pociągnął temat dalej, nie zatrzymując się na swoich rozważaniach o przyszłości z kobietami. Zamiast tego skupił się na tym co lubił najbardziej. Obijaniu mordy. Problem w tym, że to co usłyszał nie pasowało jeszcze do przysługi, którą miał wyświadczyć. Chyba pożałował zbytniego zainteresowania tematem. Ludzie lubili się uzewnętrzniać i mówić o swoich problemach, zamiast mówić o konkretach tej całej historyjki. Spojrzał przez ramię w kierunku barmana i kiwnął głową. Jednoznaczny komunikat, żeby przyniósł mu coś do picia.
- 30 sty 2026, o 11:01
- Forum: Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku i Maji)
- Temat: Karczma "Klejnot Pustyni"
- Odpowiedzi: 220
- Odsłony: 51891
- 28 sty 2026, o 09:50
- Forum: Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku i Maji)
- Temat: Karczma "Klejnot Pustyni"
- Odpowiedzi: 220
- Odsłony: 51891
Re: Karczma "Klejnot Pustyni"
-Kurwaaaaa, śledzisz mnie czy co? Zostawiłem cię na parę dni i już mnie po całej pustyni szukasz?- Przepite gardło ledwo było w stanie działać, ale najwyraźniej przedłużone przekleństwo pozwoliło nieco oczyścić struny głosowe i prowadzić w miarę skuteczną rozmowę. Przynajmniej jak na kogoś, kto tylko wzrokiem szukał nowego trunku, bo wciąż był cały wczorajszy. Na tyle wpadł w ten ciąg, że chyba nawet nie zdawał sobie sprawy, ę od ich ostatniego spotkania minęło trochę więcej niż kilka dni.
-Argh... Ciepłe- Wykrzywił się odstawiając ciepły kubek dnem do góry, zaraz po tym jak wypił wszystko co tam było na raz. Chyba nie tego się spodziewał. Przy ostatniej wizycie Bami stawiał im pyszne, zimne sake, które na taką pustynną pogodę sprawdzało się idealnie. Po jaką cholerę pić coś gorącego, gdy wszyscy w tym regionie jest gorące od samego patrzenia.
-Dobra, chuj z tym, mów co dla mnie masz- Otrząsnął się, zdzielił sam sobie kilka kontrolnych liści po twarzy i uderzył pięściami w stół. Wyglądało na to, że jego poranna rutyna przywracania się do porządku przeszła kilka zmian, ale chyba zadziałała szybciej niż on sam się spodziewał. Spojrzał przez chwilę zdziwiony na ten kubek, który jeszcze chwilę temu miał jakąś dziwną substancję. Wzruszył jednak ramionami, nie mając czasu na zastanawianie się nad tak nieistotnymi sprawami i wlepił swoje przepity oczy prosto w rozmówcę.
-Argh... Ciepłe- Wykrzywił się odstawiając ciepły kubek dnem do góry, zaraz po tym jak wypił wszystko co tam było na raz. Chyba nie tego się spodziewał. Przy ostatniej wizycie Bami stawiał im pyszne, zimne sake, które na taką pustynną pogodę sprawdzało się idealnie. Po jaką cholerę pić coś gorącego, gdy wszyscy w tym regionie jest gorące od samego patrzenia.
-Dobra, chuj z tym, mów co dla mnie masz- Otrząsnął się, zdzielił sam sobie kilka kontrolnych liści po twarzy i uderzył pięściami w stół. Wyglądało na to, że jego poranna rutyna przywracania się do porządku przeszła kilka zmian, ale chyba zadziałała szybciej niż on sam się spodziewał. Spojrzał przez chwilę zdziwiony na ten kubek, który jeszcze chwilę temu miał jakąś dziwną substancję. Wzruszył jednak ramionami, nie mając czasu na zastanawianie się nad tak nieistotnymi sprawami i wlepił swoje przepity oczy prosto w rozmówcę.
- 22 sty 2026, o 17:51
- Forum: Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku i Maji)
- Temat: Karczma "Klejnot Pustyni"
- Odpowiedzi: 220
- Odsłony: 51891
Re: Karczma "Klejnot Pustyni"
Czasem panny polecały mu w jaki sposób sprawnie i po cichu wydostać się z ich domu. Pierwszy raz dostawał informacje jak potajemnie dostać się do środka. Brzmiało jak dobry plan, a że musieli się zaraz pożegnać, to już się więcej nie odzywał. Cios przyjął z godnością. Podobnie jak kiedyś, tak i tym razem przejechał językiem żeby sprawdzić czy nadal wszystkie są na miejscu i czy poczuje krew. Na całe szczęście i tym razem nieco go oszczędziła, bo wiedział na ile Minako może sobie pozwolić.
-Karczmarzu! Dawaj sake!- Wreszcie się wydarł i dopiero wtedy dotarło do niego jaka cisza zapadła w całym pomieszczeniu. Wszyscy bali się nawet wziąć oddech, żeby przypadkiem na sobie nie skupić uwagi "znieważonego" i agresywnego brutala. Na ich szczęście ten był w doskonałym humorze i chciał go sobie tylko poprawić w bardzo kulturalny (jak na niego) sposób. Po prostu chlejąc do nieprzytomności. Misja mogła być w istocie ważna, zwłaszcza dla zwykłych ludzi, ale Nakasada miał swoje priorytety. Zanim się obejrzał kilku co bogatszych i bardziej strachliwych gości dało się przekonać, aby zafundować mu trunki aż do samego zamknięcia. Tego Włócznikowi trzeba było i zanim się obejrzał to stężenie alkoholu we krwi wystarczyło, aby całkowicie uciął mu się film. Ciekawe gdzie następnym razem się obudzi na kacu?
-Karczmarzu! Dawaj sake!- Wreszcie się wydarł i dopiero wtedy dotarło do niego jaka cisza zapadła w całym pomieszczeniu. Wszyscy bali się nawet wziąć oddech, żeby przypadkiem na sobie nie skupić uwagi "znieważonego" i agresywnego brutala. Na ich szczęście ten był w doskonałym humorze i chciał go sobie tylko poprawić w bardzo kulturalny (jak na niego) sposób. Po prostu chlejąc do nieprzytomności. Misja mogła być w istocie ważna, zwłaszcza dla zwykłych ludzi, ale Nakasada miał swoje priorytety. Zanim się obejrzał kilku co bogatszych i bardziej strachliwych gości dało się przekonać, aby zafundować mu trunki aż do samego zamknięcia. Tego Włócznikowi trzeba było i zanim się obejrzał to stężenie alkoholu we krwi wystarczyło, aby całkowicie uciął mu się film. Ciekawe gdzie następnym razem się obudzi na kacu?
- 18 sty 2026, o 19:12
- Forum: Ogłoszenia i Kontakt z Administracją
- Temat: Prośby do administracji
- Odpowiedzi: 2513
- Odsłony: 415576
- 12 wrz 2025, o 10:09
- Forum: Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku i Maji)
- Temat: Karczma "Klejnot Pustyni"
- Odpowiedzi: 220
- Odsłony: 51891
Re: Karczma "Klejnot Pustyni"
-Mogę cię nazywać jak tylko chcesz, nie tylko Faworytą- Wtrącił się ze swoim niemalże olśniewającym komplementem oraz równie przepięknym uśmieszkiem. Nie odpuścił sobie takiej okazji, aby jej przerwać. Może lekko w ten sposób krytykował Koteia za jego podejścia, może chciał pokazać, że Daisuke cały czas czeka gotowy, więc Minako nie będzie musiała się niepotrzebnie kłopotać, tak jak z tutejszym władcą. Wszystko przemawiało w imieniu Włócznika (a przynajmniej tak on tą sprawę postrzegał), więc wiedział, że to jedynie kwestia czasu, aż Minako to dostrzeże. Czy będzie to przed pojedynkiem z Jou, czy po, nie miało żadnego znaczenia. Nakasada był gotowy i chętny, aby spuścić komuś solidny wpierdol. Im głośniejsze nazwisko, tym lepiej.
-Wszystko co robię i zrobię będzie dla twojego dobra- Ona się piekli, a ten jej puszcza oczko oraz kolejny uśmieszek. Ewidentnie chciał jej grać na nerwach w kontrolowany sposób. Tak odczytał tą sytuację i tak zamierzał ją rozgrywać do samego końca. Kobiety to uwielbiały i taka strategia jeszcze nigdy go nie zawiodła, zawsze prowadząc do wspaniałych rezultatów i przyjemnych, wspólnych chwil.
-Co tylko rozkażesz, pani- Kolejny nieco pompatyczny gest, ponownie aby zagrać jej nieco na nerwach. Wykonał przy tym nieco karykaturalny ukłon. Na tyle na ile pozwalała mu to pozycja siedząca, a zaraz potem wrócił do picia sake. Niestety był to chyba ostatni łyk, co przyjął z grymasem na twarzy, że jego trunek tak szybko się opróżnił. Wrócił więc do rozmowy o ich następnych planach, nachylając się i nieco przyciszając głos. -Mogę się zakręcić wokół nich, zgarnąć parę kontaktów, zdobyć cynk i zrobimy im nalot na jakąś poważniejszą miejscówę. Tylko skoro cię obserwują, to możliwe, że i teraz nas obserwują, więc możesz kontynuować swoje fochy, a na koniec mnie popchnąć albo sprzedać jakiegoś kuksańca-. I oczywiście jak to miał w zwyczaju, również i tym razem nie mógł się powstrzymać od puszczenia kolejnego uśmieszku, kończąc to całe spiskowe przedstawienie imitacją wzięcia kolejnego łyka alkoholu z pustej butelki.
-Wszystko co robię i zrobię będzie dla twojego dobra- Ona się piekli, a ten jej puszcza oczko oraz kolejny uśmieszek. Ewidentnie chciał jej grać na nerwach w kontrolowany sposób. Tak odczytał tą sytuację i tak zamierzał ją rozgrywać do samego końca. Kobiety to uwielbiały i taka strategia jeszcze nigdy go nie zawiodła, zawsze prowadząc do wspaniałych rezultatów i przyjemnych, wspólnych chwil.
-Co tylko rozkażesz, pani- Kolejny nieco pompatyczny gest, ponownie aby zagrać jej nieco na nerwach. Wykonał przy tym nieco karykaturalny ukłon. Na tyle na ile pozwalała mu to pozycja siedząca, a zaraz potem wrócił do picia sake. Niestety był to chyba ostatni łyk, co przyjął z grymasem na twarzy, że jego trunek tak szybko się opróżnił. Wrócił więc do rozmowy o ich następnych planach, nachylając się i nieco przyciszając głos. -Mogę się zakręcić wokół nich, zgarnąć parę kontaktów, zdobyć cynk i zrobimy im nalot na jakąś poważniejszą miejscówę. Tylko skoro cię obserwują, to możliwe, że i teraz nas obserwują, więc możesz kontynuować swoje fochy, a na koniec mnie popchnąć albo sprzedać jakiegoś kuksańca-. I oczywiście jak to miał w zwyczaju, również i tym razem nie mógł się powstrzymać od puszczenia kolejnego uśmieszku, kończąc to całe spiskowe przedstawienie imitacją wzięcia kolejnego łyka alkoholu z pustej butelki.
- 9 wrz 2025, o 11:09
- Forum: Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku i Maji)
- Temat: Karczma "Klejnot Pustyni"
- Odpowiedzi: 220
- Odsłony: 51891
Re: Karczma "Klejnot Pustyni"
-Nachwaliłaś się już o tym pięknisiu tyle, że aż sam będę musiał sprawdzić, który z nas będzie zbierał zęby połamanymi rękoma. Nawet jeśli wszyscy wiedzą, że to będzie on- Parsknął ze śmiechu, widząc jak Minako się na niego pogniewała. Wcześniej już go chciała zdzielić za jego odzywki do Sasame, ale tym razem wyczuł, że trafił dokładnie tam gdzie trzeba, żeby lekką ją poddenerwować, ale przy tym tylko bardziej zainteresować dalszym rozwojem sytuacji. Nie mógł jednak przeginać, więc wziął łyka i otworzył nieco szerzej oczy, bo dotarło do niego co wcześniej powiedziała brązowowłosa. Rozmowa we trzy osoby na pięć różnych tematów była tak chaotyczna, że lekko wstawiony i nieco zmęczony Daisuke ledwo dawał sobie radę w nadążaniu za kolejnymi wątkami. Może przydałoby mu się wreszcie porządnie wyspać?
-Chwila... Ktoś mi podjebał mój pomysł na zrobienie Turnieju? I jeszcze miał czelność być takim słabym wypierdkiem? Teraz to i mnie wkurwili. Skończę tylko pić i idę po tą wężówkę. Tylko... Gdzie to ja miałem go spotkać? "Próżności Tamagochiego"? Czekaj. Zaraz sobie przypomnę- Najpierw się zirytował na dźwięk o pojedynku, potem aż ze złości walnął pięścią w stół, gdy cały proceder był jedynie sztuczką dla innej działalności. Nie był zirytowany tym, że porywano kobiety czy spuszczano komuś wpierdol. Był zły z tego powodu, że teraz przeprowadzenie nowego turnieju i serii pojedynków nie będzie takim wielkim wydarzeniem. Każdy będzie miał złe skojarzenia z tyłu głowy, nawet jeśli poprzedni Mistrz Sztuk Walki gryzł już glebę. Szybko zdecydował, że zaraz po piciu (które równie dobrze mogło się skończyć następnego ranka albo za kolejny tydzień) wybierze się we wskazane mu miejsce. Dokładnej nazwy jednak nie potrafił sobie teraz przypomnieć, podrapał się po brodzie, próbując sobie przypomnieć i wypił kilka głębszych łyków na poprawę zdolności umysłowych. To przecież oczywiste, że po paru głębszych lepiej się myśli, prawda?
-Chwila... Ktoś mi podjebał mój pomysł na zrobienie Turnieju? I jeszcze miał czelność być takim słabym wypierdkiem? Teraz to i mnie wkurwili. Skończę tylko pić i idę po tą wężówkę. Tylko... Gdzie to ja miałem go spotkać? "Próżności Tamagochiego"? Czekaj. Zaraz sobie przypomnę- Najpierw się zirytował na dźwięk o pojedynku, potem aż ze złości walnął pięścią w stół, gdy cały proceder był jedynie sztuczką dla innej działalności. Nie był zirytowany tym, że porywano kobiety czy spuszczano komuś wpierdol. Był zły z tego powodu, że teraz przeprowadzenie nowego turnieju i serii pojedynków nie będzie takim wielkim wydarzeniem. Każdy będzie miał złe skojarzenia z tyłu głowy, nawet jeśli poprzedni Mistrz Sztuk Walki gryzł już glebę. Szybko zdecydował, że zaraz po piciu (które równie dobrze mogło się skończyć następnego ranka albo za kolejny tydzień) wybierze się we wskazane mu miejsce. Dokładnej nazwy jednak nie potrafił sobie teraz przypomnieć, podrapał się po brodzie, próbując sobie przypomnieć i wypił kilka głębszych łyków na poprawę zdolności umysłowych. To przecież oczywiste, że po paru głębszych lepiej się myśli, prawda?
- 3 wrz 2025, o 11:53
- Forum: Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku i Maji)
- Temat: Karczma "Klejnot Pustyni"
- Odpowiedzi: 220
- Odsłony: 51891
Re: Karczma "Klejnot Pustyni"
Daisuke na chwilę jakby się zawiesił. Słuchał tego co Minako mu tłumaczy, a w jego zapijaczonej głowie dochodziło chyba do kolejnych wątpliwych procesów myślowych. Wreszcie na jego twarzy pojawiło się lekkie zamyśleni, zmarszczył czoło, wzrok uniósł do góry i zaczął drapać się po brodzie.
-Jak tak teraz o tym mówisz, to faktycznie dorobiłaś się bandy stalkerów- Wreszcie parsknął śmiechem jakby całą sytuacja byłą najlepszym na świecie żartem, a wszyscy dookoła próbowali go wkręcić. Ale patrząc po minie i słowach pozostałych, im raczej nie było do śmiechu. Nieco szybciej powietrze wypuścił nosem, gdy Sasame podzieliła się swoją historyjką. Nie spojrzał jednak na nią, ani nawet nie planował podzielić się swoimi myślami. Ale te były dość klarowne. "Możesz pomarzyć" tylko czekało, aby je wypowiedzieć. Bardzo jej zależało aby dorwać tego porywacza-szaleńca, ale najwyraźniej trop zapadł się pod ziemię i brakowało idei jak pociągnąć to dalej. No cóż, będzie musiała z tym jakoś żyć, Daisuke jej przecież nie pomoże.
-No więc jakiś chujek wpadł na mnie na ulicy, to go zaczałem gonić, żeby mu przemówić nieco do rozumu, że tak się nie robi. Okazało się, że zapierdolił całą sakwę jakichś rupieci z domu bogatego dupka. Od słowa do słowa, a jak wiesz, bywam bardzo przekonujący, podzielił się ze mną historyjką swojego życia, skamląc o łaskę. Jego bratu ktoś rękę ujebał, czy jakoś tak, a pracodawcę zamordował. Mówił, że sucz. A w tych okolicach mogła być tylko jedna taka harda...- Musiał wziąć kilka głębszych łyków, żeby sobie przypomnieć jak to było i co tam młody stękał pod nosem. Wreszcie jednak zaczął opowiadać. Wszedł w swój tryb chwalipięty i bajko opowiadacza, który zwykle prezentował, gdy potrzebował zdobyć uznanie jednej lub drugiej pięknej damy. Możliwe, że część z tego co powiedział podkoloryzował, możliwe, że niewygodne i mało męskie aspekty pominął. Tak czy inaczej, wrescie dobrnął do kluczowego punktu i gdy wspomniał o hardej suczy, rękami wskazał na siedzącą naprzeciwko niego Minako, po czym szelmowsko się uśmiechnął. Nie była to próba obrażenia jej, wprost przeciwnie, w jego oczach było to niczym najlepszy komplement.
-Wiedział gdzie się kręcisz, gdzie przebywasz, że kręcisz się często koło nadętego dupka kote...- Zaczął ciągnąć dalej, opowiadając część znacznie istotniejszą, dotyczącą samej Minako, gdy po raz drugi w tak krótkim czasie doznał ponownego olśnienia. Przymknął oczy, pokręcił głową.
-Więc to jest ten twój skurwysyn. Oczywiście. To ma sens. I wiesz co? Nie dziwie ci się. Wybór jest bardziej niż oczywisty, sam bym pewnie tak postąpił. No ale mogłaś mi powiedzieć. Myślałaś, że z miejsca ucieknę jak usłyszę z kim przyszło mi rywalizować?- Cała historyjka o złodzieju i Oroborosie momentalnie poszła w zapomnienie, bo Włócznik teraz chciał gadać tylko o jednym, o związku Minako z tutejszym panem, władcą i koronowanym bucem - Koteiem.
-Jak tak teraz o tym mówisz, to faktycznie dorobiłaś się bandy stalkerów- Wreszcie parsknął śmiechem jakby całą sytuacja byłą najlepszym na świecie żartem, a wszyscy dookoła próbowali go wkręcić. Ale patrząc po minie i słowach pozostałych, im raczej nie było do śmiechu. Nieco szybciej powietrze wypuścił nosem, gdy Sasame podzieliła się swoją historyjką. Nie spojrzał jednak na nią, ani nawet nie planował podzielić się swoimi myślami. Ale te były dość klarowne. "Możesz pomarzyć" tylko czekało, aby je wypowiedzieć. Bardzo jej zależało aby dorwać tego porywacza-szaleńca, ale najwyraźniej trop zapadł się pod ziemię i brakowało idei jak pociągnąć to dalej. No cóż, będzie musiała z tym jakoś żyć, Daisuke jej przecież nie pomoże.
-No więc jakiś chujek wpadł na mnie na ulicy, to go zaczałem gonić, żeby mu przemówić nieco do rozumu, że tak się nie robi. Okazało się, że zapierdolił całą sakwę jakichś rupieci z domu bogatego dupka. Od słowa do słowa, a jak wiesz, bywam bardzo przekonujący, podzielił się ze mną historyjką swojego życia, skamląc o łaskę. Jego bratu ktoś rękę ujebał, czy jakoś tak, a pracodawcę zamordował. Mówił, że sucz. A w tych okolicach mogła być tylko jedna taka harda...- Musiał wziąć kilka głębszych łyków, żeby sobie przypomnieć jak to było i co tam młody stękał pod nosem. Wreszcie jednak zaczął opowiadać. Wszedł w swój tryb chwalipięty i bajko opowiadacza, który zwykle prezentował, gdy potrzebował zdobyć uznanie jednej lub drugiej pięknej damy. Możliwe, że część z tego co powiedział podkoloryzował, możliwe, że niewygodne i mało męskie aspekty pominął. Tak czy inaczej, wrescie dobrnął do kluczowego punktu i gdy wspomniał o hardej suczy, rękami wskazał na siedzącą naprzeciwko niego Minako, po czym szelmowsko się uśmiechnął. Nie była to próba obrażenia jej, wprost przeciwnie, w jego oczach było to niczym najlepszy komplement.
-Wiedział gdzie się kręcisz, gdzie przebywasz, że kręcisz się często koło nadętego dupka kote...- Zaczął ciągnąć dalej, opowiadając część znacznie istotniejszą, dotyczącą samej Minako, gdy po raz drugi w tak krótkim czasie doznał ponownego olśnienia. Przymknął oczy, pokręcił głową.
-Więc to jest ten twój skurwysyn. Oczywiście. To ma sens. I wiesz co? Nie dziwie ci się. Wybór jest bardziej niż oczywisty, sam bym pewnie tak postąpił. No ale mogłaś mi powiedzieć. Myślałaś, że z miejsca ucieknę jak usłyszę z kim przyszło mi rywalizować?- Cała historyjka o złodzieju i Oroborosie momentalnie poszła w zapomnienie, bo Włócznik teraz chciał gadać tylko o jednym, o związku Minako z tutejszym panem, władcą i koronowanym bucem - Koteiem.
- 29 sie 2025, o 11:41
- Forum: Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku i Maji)
- Temat: Karczma "Klejnot Pustyni"
- Odpowiedzi: 220
- Odsłony: 51891
Re: Karczma "Klejnot Pustyni"
-No to widzisz. Musisz bardziej się orientować. Zaprosił mnie nawet na jakąś wężówkę do swoich ziomków, do może wpadniemy tam razem- Rzucił jeszcze na szybko taką małą i nieistotną informacją. Daisuke z chęcią napije się każdego rodzaju trunku w dowolnych okolicznościach. Minako może nie być taka chętna, ale z "grzeczności" postanowił to zaproponować. Kto wie, może uda mu się połączyć przyjemne z pożytecznym. Z obecność Minako z całą pewnością wpłynie na tą przyjemną część.
-Spokojnie. Piękna pani się nie denerwuje- Nagła zmiana zachowania i sposób w jaki Minako postanowiła obronić Sasame zdecydowanie wpłynęło na atmosferę. Ciężko powiedzieć, że to była jej wina, ona przecież zrobiła tylko to co było słuszne. Daisuke nie do końca widział błąd w swoich słowach, ale zdecydowanie dostrzegł nietakt w tym, że zamiast skupić się na odpowiedniej osobie, dał się ponieść nagłemu zaskoczeniu i wygarnął Jugo tym co jej się należało. Uniósł dłonie w geście defensywnym i się uśmiechnął łobuzersko, a swój wzrok przeniósł wyłącznie na przedstawicielkę tutejszych regionów - brązowowłosą Sentoki.
-To co z tym Oroborosem? Pewnie ciężko wyplenić taką zarazę. Panoszą się wszędzie, nawet przypadkiem można na nich wpaść. Ale chyba jest lepiej niż było, co nie?- Zignorował całkowicie pytanie o sparing i bronienie honoru Jugo. Nie obawiał się przegranej, po prostu pod żadnym pozorem nie miał zamiaru obiecywać, że nie będzie nikogo obrażał. Nawet jeśli jego obietnicą można było sobie co najwyżej tyłek wytrzeć. Wrócił do poprzedniej rozmowy, do picia sake oraz do dowiadywania się kolejnych rzeczy z życia Minako. Sam sobie w głowie gratulował takiego znakomitego planu. Nawet dobór słów po chwili dotarł nawet do niego, że jednak da niechęć do Jugo oraz chęć dopierdzielenia Smarkame była mocniejsza niż się spodziewał. Miał na myśli przecież wyłącznie tych pustynnych terrorystów, a nie bandę górskich dzikusów. Słowo pijanego harcerza!
-Spokojnie. Piękna pani się nie denerwuje- Nagła zmiana zachowania i sposób w jaki Minako postanowiła obronić Sasame zdecydowanie wpłynęło na atmosferę. Ciężko powiedzieć, że to była jej wina, ona przecież zrobiła tylko to co było słuszne. Daisuke nie do końca widział błąd w swoich słowach, ale zdecydowanie dostrzegł nietakt w tym, że zamiast skupić się na odpowiedniej osobie, dał się ponieść nagłemu zaskoczeniu i wygarnął Jugo tym co jej się należało. Uniósł dłonie w geście defensywnym i się uśmiechnął łobuzersko, a swój wzrok przeniósł wyłącznie na przedstawicielkę tutejszych regionów - brązowowłosą Sentoki.
-To co z tym Oroborosem? Pewnie ciężko wyplenić taką zarazę. Panoszą się wszędzie, nawet przypadkiem można na nich wpaść. Ale chyba jest lepiej niż było, co nie?- Zignorował całkowicie pytanie o sparing i bronienie honoru Jugo. Nie obawiał się przegranej, po prostu pod żadnym pozorem nie miał zamiaru obiecywać, że nie będzie nikogo obrażał. Nawet jeśli jego obietnicą można było sobie co najwyżej tyłek wytrzeć. Wrócił do poprzedniej rozmowy, do picia sake oraz do dowiadywania się kolejnych rzeczy z życia Minako. Sam sobie w głowie gratulował takiego znakomitego planu. Nawet dobór słów po chwili dotarł nawet do niego, że jednak da niechęć do Jugo oraz chęć dopierdzielenia Smarkame była mocniejsza niż się spodziewał. Miał na myśli przecież wyłącznie tych pustynnych terrorystów, a nie bandę górskich dzikusów. Słowo pijanego harcerza!
- 21 sie 2025, o 08:56
- Forum: Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku i Maji)
- Temat: Karczma "Klejnot Pustyni"
- Odpowiedzi: 220
- Odsłony: 51891
Re: Karczma "Klejnot Pustyni"
-Jakiś tutejszy. Prawie mu ręcę połamałem, jak na mnie wpadł gdy przed kimś spierdalał, ale się okazało, że wie gdzie cię znaleźć. Nigdy mi się nie chwaliłaś, że jesteś taka popularna wśród młodzieży- Machnął ręką, gdy po krótce opisał całą swoją dzisiejszą przygodę z chłopaczkiem z małpką. Na dobre wyszło, że na siebie wpadli, chociaż Daisuke brakowało możliwości użycia pięści, które aż go świerzbiły, żeby komuś przyfasolić.
-O kurwa, Smarkame! Zgubiłaś się czy szukasz tej swojej mniejszej wersji?- Widok Jugo w miejscu takim jak to najpierw go zaskoczył, ale potem było widać jak na jego twarzy pojawia się pomieszanie niechęci z obrzydzeniem. Lekko nawet się odsunął od niej, jakby nie chciał przebywać aż tak blisko i poprawił swój błąd sprzed chwili, gdy niemalże się wcisnął na jej miejsce. Wzmiankę o ożywieńcu pominął, właśnie przez szczegół o mewie. Myślał, że to był zwykły przypadek, ale teraz już miał pewność. Te cholerne zwierzęta ze sobą spiskowały i jedyne na co ich było stać to typowo zwierzęco-prymitywne zachowania. Odwinął się za to lekkim przeinaczeniem imienia oraz wyśmianiem jej pobytu tutaj, sugerując, że albo sama Sasame albo jej kuzynka po prostu zbłądziły i nie potrafiły znaleźć drogi powrotnej do budy.
-Widzę, że Oroboros nie sprawia już takich kłopotów, skoro zamiast zajmować się nimi opiekujesz się bezpańskimi zwierzętami. Pozostaje mi chyba pogratulować, ale nie wiem czy to na pewno jest dla ciebie awans- Nie czekając nawet na odpowiedź, ponownie odwrócił się w stronę Minako, a na jego twarz wrócił łobuzerski uśmieszek, zaraz po tym jak upił łyka sake. Takie przepłukanie ust po rozmowie z kimś takim jak Jugo było mu to potrzebne. Czuł się gorszy od samego faktu przebywania w takim samym miejscu jak czerwonowłosa.
-O kurwa, Smarkame! Zgubiłaś się czy szukasz tej swojej mniejszej wersji?- Widok Jugo w miejscu takim jak to najpierw go zaskoczył, ale potem było widać jak na jego twarzy pojawia się pomieszanie niechęci z obrzydzeniem. Lekko nawet się odsunął od niej, jakby nie chciał przebywać aż tak blisko i poprawił swój błąd sprzed chwili, gdy niemalże się wcisnął na jej miejsce. Wzmiankę o ożywieńcu pominął, właśnie przez szczegół o mewie. Myślał, że to był zwykły przypadek, ale teraz już miał pewność. Te cholerne zwierzęta ze sobą spiskowały i jedyne na co ich było stać to typowo zwierzęco-prymitywne zachowania. Odwinął się za to lekkim przeinaczeniem imienia oraz wyśmianiem jej pobytu tutaj, sugerując, że albo sama Sasame albo jej kuzynka po prostu zbłądziły i nie potrafiły znaleźć drogi powrotnej do budy.
-Widzę, że Oroboros nie sprawia już takich kłopotów, skoro zamiast zajmować się nimi opiekujesz się bezpańskimi zwierzętami. Pozostaje mi chyba pogratulować, ale nie wiem czy to na pewno jest dla ciebie awans- Nie czekając nawet na odpowiedź, ponownie odwrócił się w stronę Minako, a na jego twarz wrócił łobuzerski uśmieszek, zaraz po tym jak upił łyka sake. Takie przepłukanie ust po rozmowie z kimś takim jak Jugo było mu to potrzebne. Czuł się gorszy od samego faktu przebywania w takim samym miejscu jak czerwonowłosa.
- 20 sie 2025, o 08:09
- Forum: Bank
- Temat: Daisuke - bank
- Odpowiedzi: 25
- Odsłony: 3243
- 20 sie 2025, o 08:08
- Forum: Rozliczenia PH
- Temat: Daisuke
- Odpowiedzi: 47
- Odsłony: 6001