Znaleziono 2111 wyników

autor: Ario
22 lut 2024, o 08:08
Forum: [Event] Ostatnia Bitwa o Kōtei
Temat: [EVENT] - Finał
Odpowiedzi: 147
Odsłony: 3051

Re: [EVENT] - Finał

Nie trwało to długo, gdy podszedł do niego jeden z mężczyzn i poinformował, że ten jeszcze ma ich eskortować przez trzy dni, Ario popatrzył na niego beznamiętnie, ale początkowo nic nie komentował.
- A co jest w Sarufutsu? Przecież jak dzicy przedarli się przez front i zaraz zajmą Sogen, to trzy dni drogi dla zwinnego oddziału to nic. Powinniście ewakuować się jeszcze dalej. - odparł, po czym cicho westchnął. - Mogę Wam pomóc przejść do tego punktu, niech będzie.

Nie bardzo mu się to podobało. Trzymanie rannych tak blisko przegranego frontu aż się prosiło o jakieś kuku, ale no nie jego to była decyzja. Wojna była przegrana, a on sam nauczył się ponownie wiele na podstawie klęski innych. Jeszcze kilka takich wojen, a Ario będzie mógł szczycić się mianem specjalisty. Chociaż nie był przekonany, czy to akurat dobrze.

Następnie Hoshi poinformowała go o tym, że po swojej stronie mamy tylko Kyoushiego. Ario doskonale o tym wiedział i o tym dokładnie też mówił.
- Dokładnie o tym mówię. Tylko, że bijuu Kyoushiego może nie wystarczyć, nawet jeżeli będzie to kwestia doświadczenia bitewnego. Nie mniej, nic tu po nas. - powiedział, po czym skierował się w kierunku zielonowłosej dziewczyny. Ta skomentowała fakt, że zostali wysłani przez klan. Kto został ten został.
- Ja jestem tutaj z ramienia Kropli. Mnie Saori-sama nigdzie nie wysłała, także nie jestem tu jako klanowicz. Ona ogólnie ma tendencję, do zapominania o mojej osobie, więc nawet mnie to nie dziwi. - wyjaśnił beznamiętnie. - Zrobisz jak uważasz. Nie zamierzam Cię powstrzymywać. - dodał.

Na sam koniec popatrzył na Hoshi.
- Wiesz...z każdą kolejną bitwą i wojną zaczynam...chyba zmieniać zdanie co do tego wszystkiego. - powiedział równie tajemniczo, co tajemniczy wyraz twarzy przybrał. W jego oczach tym razem pojawiła się nuta szaleństwa, ale nie w znaczeniu tego, jaki był Ario. Przez chwilę stał się zdecydowanie dużo mroczniejszy niż zawsze, gdzie z rudowłosego pacynkarza, który życzył wszystkim dobrze, można było wykryć coś...niepokojącego. Momentalnie jednak potem powrócił stary pacynkarz, co wydawało się, że miał na większość rzeczy wyjebane - choć nie było to prawdą.
- Nieważne. Później porozmawiamy. Idę odeskortować rannych.

To powiedziawszy ruszył wraz z klonami z całym tabunem ludzi, asekurując i odprowadzając ich do Sarufutsu.
TL:DR
1. Gadki szmatki & ewakuacja
autor: Ario
20 lut 2024, o 08:07
Forum: Kyuzo
Temat: Południowy punkt graniczny : Granica Kyuzo - Shigashi
Odpowiedzi: 17
Odsłony: 513

Re: Południowy punkt graniczny : Granica Kyuzo - Shigashi


Ucieszony, że udało znaleźć Ci się poszlakę, postarałeś się sobie przypomnieć czy widziałeś gdzieś taki materiał. Jak to bywało, o ile sam sobie nie przypomnisz, to raczej nikt tego za Ciebie nie zrobi, więc na ten moment widziałeś jedynie kawałek pomarańczowej tkaniny.

Nie czekając jednak zbyt długo, wziąłeś się za działanie. Twój klan był chyba jednym z najlepszych do prowadzenia działań dywersyjno-rozpoznawczych, tak więc wszedłeś na jedno z drzew i użyłeś swojego klanowego doujutsu. To co zobaczyłeś zaczęło rysować Ci jakiś obraz sytuacji.

Niedaleko za miejscem, gdzie wisiał kawałek ubrania, widać było ślady kół. Jakby ktoś przeniósł z ulicy wóz na boczną alejkę, dobrze skrytą za krzakami. Okazało się, że ta boczna alejka idzie głęboko w las i im dalej śledziłeś, tym czułeś narastające zadowolenie faktem, że może okazać, że uda Ci się rozwiązać zagadkę.

Droga w pewnej chwili rozdzielała się na jeszcze kilka pomniejszych ścieżek, ale ślady prowadziły konkretnie w jednym kierunku. W pewnej chwili to co ujrzałeś, rozwiało wszelkie wątpliwości. Daleko daleko pod skałą odnalazłeś obóz, w którym widziałeś zarówno powóz z towarami, o który chyba chodziło, jak i 5 osób. Trzy z nich przeładowywały towar na inny, mniejszy powóz, jedna z nich obracała rożnem z zającem nad ogniem, a ostatnia siedziała i strugała strzałę z kawałka drewna.
autor: Ario
16 lut 2024, o 07:59
Forum: [Event] Ostatnia Bitwa o Kōtei
Temat: [EVENT] - Finał
Odpowiedzi: 147
Odsłony: 3051

Re: [EVENT] - Finał

Hoshi zadała istotne pytanie. Na tyle istotne, że aż Ario musiał sobie przypomnieć rozmowę z Bubaigarą i jego poplecznikami, którzy w ramach emocji coś nie coś zdradzili.
- Chyba...uciekają przed czymś. Mają do nas jakiś żal. - powiedział powoli Kunisaku. - Ale...przed czym mogą uciekać, jak mają takiego Jinchuriki? Co w takim razie ich ściga? - odparł dodatkowo, ale momentalnie pokiwał głową. - To narazie nieistotne, faktem jest, że są najeźdzcą. Klany będą musiały się zjednoczyć i to porządnie, a nie wysłać ochłapy na front. Nikt się nie spodziewał tego, co tu się stanie. - dodał patrząc swoim obojętnym wzrokiem na twarz kobiety.

Podróż do punktu ewakuacyjnego wkońcu się zakończyła. Udało dotrzeć się do posterunku, gdzie były przygotowane wozy. Klony więc zaczęły procedurę zwalniania rannych w miejscach do tego przeznaczonych. Sam Kunisaku podróżował z niejaką Yuriko. Ta przekazała mu informację na temat tego, że ma spędzić czas w górach i się nie przemęczać, ale że Ario się na to nie zgodzi.
- To by była ucieczka od problemu, a takowe trzeba rozwiązywać, a nie od nich uciekać. - wyjaśnił. - List zapewne przepadł, ale to nie szkodzi. I tak muszę z nią omówić to co się tutaj działo, więc pójdę do niej osobiście. Nie musisz się przejmować. - dodał.

Gdy ta zaczęła pytać, czemu poszedł na front, chłopak jedynie popatrzył przed siebie.
- Pewnie miał jakiś powód. - odparł jedynie. - Nie umrzesz, tutaj już jest w miarę bezpiecznie. - powiedział spokojnie. - Poza tym, ja też tu jestem. No...a ja jestem trochę silny, więc przy mnie Ci się teraz nic nie stanie. - dodał, po czym skierował swoją uwagę z powrotem na Hoshi i Misaki.

- Wracajcie do Kropli i przegrupujcie się. Ja muszę odwiedzić pustynię w pierwszej kolejności. Dołączę do Was niebawem.

Musiał zrobić jeszcze jedną rzecz...ale na to przyjdzie czas.
TL:DR
1. Gadki szmatki & ewakuacja
autor: Ario
10 lut 2024, o 09:24
Forum: [Event] Ostatnia Bitwa o Kōtei
Temat: [EVENT] - Finał
Odpowiedzi: 147
Odsłony: 3051

Re: [EVENT] - Finał

Gdy udało im się dotrzeć do jednego z punktów kontrolnych, usłyszał, jak Hoshi krzyczała w ich stronę. Klony ruszyły dalej, ewakuując rannych, zaś sam Ario zatrzymał się przy kobiecie.
- Hoshi-san. - powiedział spokojnie. - Byli dobrze przygotowani. To nie są byle dzikusy, tylko dobrze zorganizowana armia. No i mają bijuu. - stwierdził oczywiste. - Mają też zdolności, których nie posiadają ludzie z kontynentu. Ta inwazja, to dopiero początek. - dodał.

Musiał iść dalej, jednak nagle doskoczyła do niego zielonowłosa dziewczyna. Był trochę zdziwiony, jednak ta szybka przedstawiła się jako członek klanu Ayatsuri. Wyjaśniła, że Saori-sama miała do niego jakąś sprawę, a dokładnie list. Niemalże niezauważalnie wygiął usta w grymasie, ale momentalnie wrócił do swojej normalnej miny. Liderka zwykle jak coś od niego chciała, to kończyło się czymś dziwnym, a on teraz nie bardzo chciał wykonywać jej polecenia. Mógł jedynie zgadywać, co ta od niego by chciała, ale fakt faktem musiał w ten czy inny sposób zaraportować jej, co tu widział. A ostatnio go skrzyczała, że za późno do niej przyszedł, więc finalnie chyba będzie musiał od niej zacząć.

Nie mniej, dziewczyna zagaiła jeszcze w kontekście jej brata, który miał ewakuować się z razem z nimi.
- Tak, to ja. - odparł na pierwsze z jej pytań. - Nikt nie przekazał mi informacji. - odrazu zaprzeczył, jakoby dostał jakieś wytyczne od kogokolwiek.

Gdy ta zapytała o to, czy idzie razem z nimi, rozejrzał się dookoła. Musiał też sobie dobrze przypomnieć ostatnie chwile.
- Był ktoś podobny w punkcie medycznym, ale z tego co widziałem, oni ruszyli na front. - powiedział swoim beznamiętnym głosem. - W tamtą stronę czeka ich tylko śmierć, więc lepiej by poszli po rozum do głowy i zaczęli się wycofywać. Ja w swoim najlepszym momencie raczej nie byłbym w stanie wygrać z aż taką dużą armią. Tym bardziej, że ich oficerowie nie są...słabi. - wyjaśnił spokojnie.

Następnie spojrzał na marionetkę, którą trzymała. Zaintrygowało go to więc doskoczył do dziewczyny i zaczął oglądać lalkę z różnych perspektyw. Jeżeli trzymała ją na wysokości ramion, to z boku mogłoby wyglądać, że Ario studiuje biust dziewczyny. Po chwili jednak odsunął się.
- Dobrze wyszlifowałaś kanty. Masz wysoki potencjał. - skwitował, prostując się.
- Co to była za wiadomość od Saori-sama? Chodź do punktu ewakuacyjnego, lepiej tutaj nie zostawać. Musimy się przegrupować. - tutaj miał na myśli pustynię, a nie Kotei.
TL:DR
1. Gadki szmatki & ewakuacja
autor: Ario
6 lut 2024, o 13:50
Forum: Osada Ryuzaku no Taki
Temat: PORT
Odpowiedzi: 602
Odsłony: 49642

Re: PORT




Niezmącona głębszą myślą o tym, że widzisz przed sobą chyba jeden z największych istniejących eksluzywnych statków, nie zwlekając ani chwili ruszyłaś do ludzi co właśnie odprawiali się przed schodkami. Ominęłaś kolejkę i w normalnej sytuacji, wszyscy by na Ciebie przynajmniej spojrzeli spode łba, ale w tym wypadku nikt nawet nie mrugnął.

Jeżeli nałożysz sobie na to fakt, jak Azumi opowiadała, że to są ich pracownicy, to w sumie miało to sens. Po co mieli cokolwiek mówić, jak i tak byli w pracy...a Ty ich głównym ochroniarzem.
- Hę? Poważnie dziewczynka ma ochraniać...taki ładunek? - powiedział, drapiąc się po głowie. - Coraz bardziej pojebane te czasy...no ale cóż, chyba nie pozostaje mi ni...

W tym samym momencie niewiadomo skąd za mężczyzną pojawiła się Azumi, w stroju - chyba - kapitana okrętu. Miała mundurek, a na nogach wysokie czarne buty. Na pagonach widniały 4 gwiazdki, ale nie byłaś przekonana, co to znaczy.
- Dziewczynka, czyli co masz na myśli? - zapytała łagodnie, uśmiechając się niewinnie.

Mężczyzna zrobił minę jakby dostał werbalny ochrzan, po czym skulił głowę i po chwili wcale nie wydawał się dużo wyższy od dziewczyny, która de facto chyba była jakoś w Twoim wieku. Ta dosłownie na sekundę zrobiła bardzo poważną minę, pokazując jakby drugie oblicze, ale po chwili, złapała Cię pod ramię i ruszyła w kierunku statku, prowadząc Cię za sobą.
- Sasame-chan jest moim gościem, więc nie przeszkadzaj jej więcej. - poinformowała tylko, wprowadzając Cię na statek.

Gdy już byłyście na górze, puściła Cię, rozpuściła dłonie na boki i uśmiechnęła się szeroko.
- Witaj w moim domu. Drugim domu w sensie. Zaczynałam jako obsługa statku, potem zostałam kierownikiem wycieczek, potem drugim dowódcą...a teraz jestem właścicielką największego chyba statku wycieczkowego na całym kontynencie. - powiedziała z dumą. - Chodź, zaparzę nam herbatę. Bardzo się cieszę, że ktoś w moim wieku...wkońcu możemy poplotkować, bo tak to tylko non stop z tymi chłopami. A Ty co lubisz robić? Opowiedz trochę o sobie, czeka nas długi kurs. - powiedziała i ruszyła w kierunku dzioba - tam było zejście do magazynu, ale też wejście na coś w rodzaju wieżyczki. Tylko miejsce, skąd sterowało się całym statkiem było piętro wyżej, a wy weszłyście piętro niżej. Czyli sterownia - 2 piętro, pokój Azumi - 1 pietro.

Przywitała Cię zaskakująco dobrze wyprowadziona kabina. Wszystko w puchatym materiale. Miała tutaj niemalże mieszkanie. Oddzielona łazienka, salon z aneksem i łóżkiem. Na środku stolik. Na bokach stały szafy z uporządkowanymi mapami. Było idealnie.
- Siadaj, jaką pijesz? Mam czarną z Sogen, czarną z pustyni...no i jakieś smakowe, ale to powiedz jaką chcesz. - zdjęła buty przed wejściem, a Tobie wskazała kanapę, która miała miejsce na 3 osoby. Przed kanapą był stoliczek.
autor: Ario
6 lut 2024, o 08:12
Forum: Kyuzo
Temat: Południowy punkt graniczny : Granica Kyuzo - Shigashi
Odpowiedzi: 17
Odsłony: 513

Re: Południowy punkt graniczny : Granica Kyuzo - Shigashi


Rozmowa trwała w najlepsze i po chwili dziewczyna tylko prychnęła i ściągnęła lejce, zawracając konia. Wydawało się, że olała Cię w pełni i nie miała zamiaru dalej się Tobą przejmować. Nawet gdy zadałeś pytanie, czy możesz przejść, ta nie zwracała uwagi.

Słyszałeś uderzanie toporami w drzewo, a więc prace szły do przodu. Generalnie to była droga w lesie, więc mogłeś bez problemu przejść. Tak też zrobiłeś - ruszyłeś do przodu i po prostu ominąłeś przewalone drzewo. Nikt Cię nie zatrzymywał, nawet nie próbował. Wszyscy byli zajęci. Dostrzegłeś jedynie kątem oka, że dziewczyna filuje co robisz z konia, ale później zrobiła takie "hympf" parskając i ponownie zawróciła konia, sprawiając, że ponownie zaczęła się oddalać, tym razem w kierunku miejsca z którego przyszedłeś.

Same ślady po drugiej stronie wyglądały na pobojowisko. Widać było dużo śladów, udeptaną ziemię, a także ślady kół, które szły dalej drogą. Ruszyłeś więc zaintrygowany, gdzie ten ślad może Cię zaprowadzić. W pewnej chwili ślad stał się ledwie widoczny. Nie wiedziałeś dokładnie co to oznacza, ale wyglądało to tak, że był ślad kół mocno wbity w ziemię i nagle w jednym miejscu, stał się ledwie widoczny. Co więcej, w tym samym miejscu dostrzegłeś, że kilka śladów skręca nagle w las.

Na jednym z drzew w tamtym kierunku zobaczyłeś kawałek materiału. Pomarańczowego.
autor: Ario
5 lut 2024, o 09:20
Forum: [Event] Ostatnia Bitwa o Kōtei
Temat: [EVENT] - Finał
Odpowiedzi: 147
Odsłony: 3051

Re: [EVENT] - Finał

Trasa ewakuacyjna nie wydawała się zagrożeniem. Póki co przynajmniej. Pochód jak to pochód, Ario nie mógł szaleć ponieważ wziął na nici tych najbardziej poszkodowanych, a każde wstrząsy mogły spowodować dalsze problemy z ich stanem. W sumie to Kunisaku nie miał pojęcia, jak możnaby ich było inaczej przetransportować. Osoby, które latały mogły sie skutecznie przekonać, że tego dnia nie był to najbezpieczeniejszy środek trasnportu. W każdym razie, w sumie nie dopytał, gdzie ma ich zostawić, ale póki co szedł za tłumem.

Po drodze towarzyszył mu ciągle medyk, który mu pomagał. Nalegał, by to on zaczął badać jego chorobę w jakiejś klinice z dziewczyną o imieniu Isane. Ario nie bardzo lubił, jak ktokolwiek się nim zajmował, bo sam doskonale wiedział, co mu się dzieje. Wiedział też, że nie ma na to raczej lekarstwa, a przynajmniej nie w takiej formie. Poddanie się czasochłonnym badaniom, by dojść do tej samej konkluzji co on...tylko stracić czas.
- Nie sądzę bym przyszedł. - powiedział jedynie do Mujina.

Gdy zobaczył na horyzoncie bramę, obejrzał się jeszcze za siebie. Chciał zapamiętać widok pola bitwy. Domyślał się jak to może wyglądać, ale zobaczenie tego na własne oczy to inne doświadczenie.
TL:DR
1. Gadki szmatki & ewakuacja
autor: Ario
29 sty 2024, o 09:59
Forum: [Event] Ostatnia Bitwa o Kōtei
Temat: [EVENT] - Finał
Odpowiedzi: 147
Odsłony: 3051

Re: [EVENT] - Finał

Ario przeszedł z obietnicy pomocy do jej wykonania, a sama Meduki chyba mu nie za bardzo ufała. Co można było powiedzieć o Kunisaku to to, że działał bardzo nieszablonowo i wszystko co robił mogło z boku wyglądać na czysty chaos i improwizację. Jednakże mimo młodego wieku, chłopak uczestniczył w bardzo wielu...dziwnych wydarzeniach, ale też i skomplikowanych i takich, które wymagaly od niego nagłych decyzji. W związku z tym, owszem - eskortowanie na niciach chakry 50 osób podczas gdy wali się miasto, wpadają kamulce wszystko wybucha jest dość ryzykownym posunięciem, ale prawda jest taka, że gdyby nie to, to Ci ludzie prawdopodobnie by i tak zginęli. Ario dawał im szansę. Nikłą, bo nikłą, ale dawał.

Ruszyli więc w formacji. Ario oryginał biegł pierwszy, narazie nie wyjmując żadnych dodatkowych marionetek. Chciał mieć wolne dłonie, gdyby potrzeba było coś nagle zrobić. Ciężko było przewidzieć też, jaki zestaw marionetek wykorzystać. Bojowy? Ochronny? Dlatego narazie zostawił jak było.

Za nim pięć klonów miało poruszać się górą, aby móc doskonale widzieć obraz przed nimi. Zaś sami pacjenci mieli być w kolumnie ciągnięci ledwo nad ziemią, w takiej pozycji w jakiej znajdywali się na łóżkach. Klony Ario starały się jak najmniej zmieniać ich pozycję.

Ario słyszał jak Mujin rozmawiał z Meduki o odtrutce, ale nie skomentował tego w żaden sposób.

Na hasło o nie przemęczaniu, Kunisaku spojrzał jedynie na Mujina. Jego wzrok ponownie wydawał się być nieobecny.
- Powiedziałeś, że mam jeszcze jedną próbę, po tym jak zużyję dużo chakry. 50 istnień jest wartych takiego ryzyka. Poza tym, gdyby nie ja, to kto by ich ewakuował. Moją rolą jest dawać ludziom nadzieję. - wyjaśnił, czemu zachował się tak, jak się zachował.

A teraz...pozostało dobiec do miejsca docelowego. I unikać zagrożenia.
TL:DR
1. Gadki szmatki & ewakuacja
autor: Ario
24 sty 2024, o 09:05
Forum: [Event] Ostatnia Bitwa o Kōtei
Temat: [EVENT] - Finał
Odpowiedzi: 147
Odsłony: 3051

Re: [EVENT] - Finał

Gdy tylko dotarł do kobiety, która wydawała się zarządzać szpitalem, Ario miał wrażenie, że gdzieś ją widział. Albo, że kogoś mu przypomina. Jednak ciągle nie czuł się jeszcze idealnie, także nie zaprzątał sobie tym głowy długo. Wymieniwszy kilka słów z kobietą, prawdziwy pogrom dopiero się zaczął. Ich siedziba została niemalże starta z ziemi, odsłaniając widok na wszystko dookoła. Jeden z kamulców nawet leciał w ich kierunku i gdy Ario go zauważył to został pchnięty i wraz z kobietą upadli na ziemię obok. Kunisaku upadając na plecy poczuł, jak coś odrywa mu się od płuc i gdy miał już zacząć kasłać zasłonił szybko usta i kilka razy prychnął w dłoń. Zdecydowanie było lepiej niż kilka chwil temu, ale nadal musiał uważać.

Podniósł się i pomógł wstać kobiecie.
- Nie powinnaś się tak przemęczać. Pamiętaj, że jako lider tej placówki masz strategiczne znaczenie dla...już chyba wojny. - odparł, ale jednocześnie skinął z uznaniem.
- Wyprowadzę 50 osób. Zajmijcie się resztą. Powodzenia. - powiedział, po czym spojrzał w kierunku trwającego przeszczepu. Rozpoznał tam Misae, ale nie chciał im przeszkadzać. Musiał zrobić to co do niego należy i potem zorganizować...no właśnie, co? Będzie miał czas by to przemyśleć podczas podróży.

Podszedł do miejsca, który wskazała mu kobieta jako ten, z najbardziej rannymi. Ich przeniesienie będzie najbardziej problematyczne, stąd zaczął od nich.

Naprawdę uważał, że nie powinien tego robić, ale otarł mieszankę błota z krwią i błotem z twarzy, po czym cicho westchnął.

Gdyby tylko był w pełni sił.

Złożył pieczęć i przelał podzielił prawię całą chakrę jaką miał na równe części. Pojawił się obłok dymu, a po chwili stało w sumie 6 identycznych Ario obok siebie.
- Bierzcie po 10. Poruszamy się szybko, górą. Pacjenci dołem. Jak ktoś z Was dostanie, żeby pacjent nie upadł. Pół metra od ziemi. - zdawkowo dał informację jeden z Ariów, po czym wszyscy jak jeden wystrzelili po 10 nici chakry w kierunku pacjentów z łóżek, a następnie zaczęli opuszczać szpital w kierunku punktu ewakuacyjnego.

Jeden z Ariów nie wziął żadnych pacjentów i dowodził wyprawą idąc jako pierwszy. Za nim 5 klonów na niciach eskortowało 50 rannych.
TL:DR
1. Gadka z starą Misałe
2. Zrobienie 5 klonów
3. Ewakuacja 50 pacjentów na niciach chakry
autor: Ario
22 sty 2024, o 10:51
Forum: Kyuzo
Temat: Południowy punkt graniczny : Granica Kyuzo - Shigashi
Odpowiedzi: 17
Odsłony: 513

Re: Południowy punkt graniczny : Granica Kyuzo - Shigashi


Po tym jak pretensjonalnie powiedziałeś jej, że możesz przejść sobie gdzie chcesz, dziewczyna ściągnęła lejce i koń momentalnie stanął przed Tobą.
- Trasa, idioto, jest zamknięta, a nie przejście. Słuchaj co się do Ciebie mówi. - powiedziała najwyraźniej zezłoszczona.

Następnie zacząłeś pytać, kto ich tutaj przysłał. No cóż, miałeś mieć prawo wątpliwości, ale raczej nikt sam z siebie nie rąbałby drzewa i porządkował trasy. No i ich mundury były dość przekonująco legitne. Przynajmniej w tej chwili.
- Przysłał nas Hachiman z córkami. - prychnęła. - Jak masz zamiar nam przeszkadzać to daruj sobie i wracaj do klanu. Sama znajdę wóz, a nie przysyłają nam jakichś pożal się Shinobich, co nie wiedzą od czego zacząć.

Ewidentnie musiałeś nadepnąć jej jakoś na odcisk, ale trudno było zlokalizować, czemu ma taką awersję do Ciebie. W każdym razie raczej nie miałeś czasu by zajmować się znajdywaniem nowych przyjaciół, tylko musiałeś odnaleźć zaginiony ładunek.

Rozglądałeś się dookoła, ale nie widziałes nic podejrzanego. Chyba naprawdę byli ze straży.
autor: Ario
19 sty 2024, o 08:24
Forum: [Event] Ostatnia Bitwa o Kōtei
Temat: [EVENT] - Finał
Odpowiedzi: 147
Odsłony: 3051

Re: [EVENT] - Finał

Gdy zaleczanie trwało, nowo poznały medyk wspomniał o tym, że to on zapieczętował Antykreatora. Ario w swoim stylu spojrzał na niego i chwilę się gapił, po czym wypalił.
- Byłem tam, a Cię nie widziałem. - stwierdził, bo rzeczywiście jak przyszedł i rzucił głową Wojny na arenie, to przechwycili go odrazu Masahiro i Misae, a potem zaprowadzili na operację. - Może...chodzi Ci o któregoś z oficerów? - powiedział, nie dając po sobie zupełnie poznać, czy się nabija, czy jest w stu procentach szczery. Kto znał lalkarza, to wiedział, że on raczej nie żartuje w takich sprawach - ba - on nie żartuje w żadnych sprawach, tak więc sytuacja była prosta. Zdecydowanie gorzej mogły mieć osoby, które pierwszy raz mają kontakt z Kunisaku. Wtedy mogło to zabrzmieć niczym sprytna obelga.
- Tak czy inaczej, gratuluję. - stwierdził, zeskakując z siedziska.

Gdy usłyszał, że ten zapieczętował w nim technikę, chłopak momentalnie rozszerzył oczy i doskoczył do medyka, łapiąc go za frak.
- Nie prosiłem Cię o to. - wysyczał w jego kierunku. Co jak co, ale tak jak Ario dzielił przyjemności na marionetki i projektowanie, tak nienawidził dwóch rzeczy. Jak ktoś atakował słabszych bądź cywili, oraz jak ktoś naruszał jego nietykalność cielesną. Stąd zawsze jak przyjmował jakieś uderzenie to wpadał w mniejszy lub większy szał, a sam dba o to by głównie nie mieć z nikim żadnego kontaktu - fizycznego szczególnie. Zapieczętowanie w nim techniki odebrał jako swoisty gwałt jego własności, w dokładnie taki sam sposób, jaki poczułaby się inna osoba przy zwykłym fizycznym wymuszonym zajściu.

Oczy chłopaka zapłonęły, jednak zobaczył zbliżającą się Misaki i dotarł do niego fakt, że technika, której powiedział medyk, może mu się przydać. Puścił więc nagle Mujina i delikatnym ruchem wygładził miejsce, gdzie wcześniej go trzymał. W końcu finalnie, tamten chciał mu pomóc, a jak Ario już chwilowo ochłonął, to nagle przyznał, że cokolwiek medyk zrobił, pomogło. Miał siłę się zdenerwować, gdy przed chwilą nie mógł złapać oddechu. Tym bardziej, że tamten powiedział, że samo zapieczętowanie da mu jeszcze jedną szansę w przyszłości.

Czyli mógł dwa razy zawalczyć i trzeci będzie jego końcem.

Ario nie skomentował nic więcej. Odsunął się od Mujina i wrócił do Misaki, która pojawiła się nagle obok. Chłopak nie chciał, by ta widziała, jak szarpie się z medykiem. Już i tak puścił ją samopas na wojnę, także cud, że nic jej nie jest.
- Ty wracaj do siedziby i przygotuj wszystkich na to, co tu się stało, ja muszę wrócić na pustynię. - powiedział patrząc jej w oczy, tak jakby był trochę nieobecny myślami. Poruszał ustami i mówił, ale wydawać się mogło, że intensywnie o tym myśli. - Pojawiły się nowe informację, tak jak fakt, że mają bijuu i są dobrze przygotowani. Zajmą Sogen i będą prowadzić dalszą ekspansję. Klany muszą się zjednoczyć i podejść poważnie do tematu. Muszę sam przekazać te informacje. - wyjaśnił dziewczynie. - Wrócę najszybciej jak się...

Wtedy też coś zdrowo pizdnęło i wszystko się zatrzęsło. Ario przyzwyczajony do takich sytuacji, gdzie coś się nagle wybucha, a potem wpada się gdzieś na poziom -1, był gotowy do shunshina przed siebie, w kierunku wyjścia z budynku. Nic się jednak nie stało, a uderzenia zaczęły się powtarzać. Wtedy też krzyk jakiejś kobiety, którą pierwszy raz widział zawezwał wszystkich do organizacji ewakuacji. Kunisaku miał zamiar co do zasady odwrócić się na pięcie i iść jak najszybciej na pustynię, ale jęki i wołania o pomoc sprawiły, że jego ciało nie chciało się poruszyć. Rozejrzał się po łóżkach i policzył, że pacjentów może być i 200. Obecny skład sam miałby trudność w przeniesieniu ich wszystkich naraz.

Jego nogi same zaczęły iść, a jego usta same się poruszyły. Podszedł do kobiety, która wydała rozkaz.

Miał się nie przemęczać. Tso...

- Ario Kunisaku, Sentoki Ayatsuri. - powiedział krótko. - Mogę sam ewakuować... - rozejrzał się jęszcze dodatkowo. - ...pięćdziesięciu pacjentów. Tylko wskaż mi których mam wziąć i gdzie ich przenieść. Nie potrzebuję obstawy, traktuj to jako samodzielną pomoc.
TL:DR
1. Gadka z tym co zapieczętował Antykreatora
2. Gadka z Misaki
3. Gadka z starą Misałe - oferta pomocy.
autor: Ario
16 sty 2024, o 09:26
Forum: Osada Ryuzaku no Taki
Temat: PORT
Odpowiedzi: 602
Odsłony: 49642

Re: PORT




Poranek przywitał Cię dość chłodno, ponieważ wyruszyłaś bardzo wcześnie. Jeszcze było dość ciemno, a na ziemi widać było rosę. Nie mniej, zależało Ci aby stawić się tam odpowiednio szybko, co by móc się przygotować do wyprawy. I bardzo dobrze, będziesz miała czas zapoznać się zarówno z załogą, jak i statkiem. Tak przynajmniej można było domniemywać.

Dotarłaś do portu, a tam przywitał Cię widok, którego raczej się mogłaś spodziewać. Chociaż najpierw usłyszałaś dźwięk załogi, która w dość licznej ekipie ładowała na pokład różnego rodzaju skrzynie. Między magazynem a statkiem chodziło ok. 15 osób, każdy dźwigając różnego rodzaju dobra. Na samym pokładzie, zanosili to wszystko do ładowni, do której wejście było na dziobie. Na samym środku był zaś duży, przypominający normalny budynek mieszkalny twór. Wejście na statek tworzył pomost, który zaczynał się na brzegu. Przed pomostem stało kilka osób, które wydawały się rozmawiać z jakimś potężnym chłopem z podwiniętymi rękawkami. Trzymał w ręku jakiś zwój, a rozmowa z domniemywanymi pasażerami wydawała się bardziej jakąś odprawą dla podwładnych. Twoja zleceniodawczyni wspominała rzeczywiście, że ludzie mają być fikcyjni, więc to pewnie od nich.

Sam statek finalnie wyglądał bardzo imponująco. Ktokolwiek miałby spróbować zaatakować go na pełnym morzu, musiałby naprawdę być świetnie przygotowany. Póki co nikt nie zwracał na Ciebie uwagi, ale też nie widziałaś swojej nowej towarzyszki z wczoraj.
autor: Ario
16 sty 2024, o 08:39
Forum: Rozliczenia PH
Temat: Ario Kunisaku
Odpowiedzi: 103
Odsłony: 4467

Re: Ario Kunisaku

autor: Ario
15 sty 2024, o 14:08
Forum: Ogłoszenia
Temat: Boże Narodzenie 2023
Odpowiedzi: 35
Odsłony: 535

Re: Boże Narodzenie 2023

Odbieranko 50ph i 5 notek, fenks <catmariner>
autor: Ario
19 gru 2023, o 09:24
Forum: Kyuzo
Temat: Południowy punkt graniczny : Granica Kyuzo - Shigashi
Odpowiedzi: 17
Odsłony: 513

Re: Południowy punkt graniczny : Granica Kyuzo - Shigashi


Po krótkiej wymianie zdań z strażnikami ruszyłeś tam, gdzie Ci wskazali. Akurat to nie było trudne, bo wytyczne były dość precyzyjne, a sama droga była jedna jedyna. Szedłeś kilkanaście minut i dotarłeś do miejsca, które było zdecydowanie inne. Generalnie z obu stron prowadziły Cię linie drzew, które weszły w zagęszczony las, a miejsce w którym zobaczyłeś powalone drzewa i kilku ludzi w ubraniach strażników, porośnięte były krzewami i krzaczorami. Sama droga skręcała w tym miejscu delikatnie na zachód, więc naprawdę było to chyba jedyne miejsce, w którym można było zastawić pułapkę. Jedyne miejsce, ale za to jakie miejsce. Wręcz idealne.

Trzech mężczyzn właśnie przenosiło jedną kłodę na bok, a dwóch rąbało drewno toporkami, chyba by pozbyć się problemu na stałe, a nie że tylko sobie przeniosą drewno, a następnego dnia znowu ktoś ich użyje, by zastawić identyczną pułapkę.

Na miejscu dowodziła jakaś młoda dziewczyna, która ubrana odróżniała się od pracujących strażników tym, ze była na koniu. Widziałeś poustawiane pod drzewami włócznie i miecze, najwyraźniej pozostawione przez wykonujących roboty żołnierzy. Gdy tylko dostrzegła Cię, machnęła ręką
- Hej, Ty! - krzyknęła i poczekała aż podejdziesz. - Shinobi Hyuuga? Widzę po oczach. Trasa zamknięta, aż nie pozbędziemy się przeszkód. - wyjaśniła Ci po krótce.

Wyszukiwanie zaawansowane